Uczta a’la Łódź, czyli Ućkon 4

Czas: 18-19 marca 2017

Miejsce: Gimnazjum nr 43 im. Karla Dedeciusa. ul. Powszechna 15, Łódź

Konwencja: Żarcie!

Łódź, proszę państwa. Och, Łódź. Miasto, z którego lubimy mieć śmieszki i tak mocno powstrzymuję się, by nie rzucić w tej relacji czegoś, co sprawi, że łódzcy znajomi zerwą ze mną na zawsze kontakty… Ale przecież będzie pozytywnie! I to bardzo! I ja jestem najbardziej zaskoczona z takiego obrotu spraw! No bo serio – fakt, że impreza odbywająca się nie tylko w Łodzi, ale jeszcze na największych i najpustszych peryferiach tego miasta okazała się jedną z najlepszych od dawien dawna? A tu niespodzianka! Ućkon był znakomity!

ućkon-4-702x315

Czytaj dalej

The 30 Day Anime Challenge – Dziabara

Była sobie kiedyś taka akcja, za starych, dobrych czasów, kiedy na Lemurilli rządziła jeszcze Sofi. Ale królestwa upadają, rzeki wysychają, a jednych blogowiczów zastępują inni. Więc Sofi nie ma, ale jestem ja. I mało tego, właśnie powoli zbliża rok, kiedy zostałam wciągnięta w to bagno zwane blogowaniem, co sprzyja okazji, aby zrobić nieco sentymentalnych wspominek o… bliskich mi tytułach. Czyli wskrzeszam 30 Day Anime Challange!

giphy.gif
Yay! Mogę się podzielić tyloma fajnymi tytułami!

 

 

Czytaj dalej

Cuda teraźniejszości, zagadki przeszłości – recenzja Naszego Cudu

Och, dawno nie pisałam żadnej recenzji. W sumie szkoda, bo to chyba mój ulubiony typ postów. Dobrze więc, podciągam rękawy i rozpoczynam nowy, mini-cykl recenzji mangowych! (Oki, oki, zaczęła go już Dziab tekstem o Vanitasie…). Oto Nasz Cud (jp. Bokura no Kiseki), wydane przez Waneko w zeszłym roku josei, który, jak mówią sami wydawcy, nie cieszy się aż taką popularnością jak powinien. Gdy to usłyszałam, wiedziałam, że trzeba coś z tym zrobić. Bo jak to możliwe żeby tak wciągający tytuł był niezauważony przez czytelników? Drogie moje małpiatki, szykujcie portfele. Zaraz wam wytłumaczę, dlaczego powinniście sięgnąć po tę iście cudowną (sic!) mangę.

Recenzja na podstawie czterech tomów.

bokura1

Czytaj dalej

Pędzę TIRem przez anime, czyli japońska myśl techniczna zawodną jest

Witajcie z powrotem w szalonych przeglądach animcowych schematów. Dawno już nie było notki tego rodzaju, prawda? A przecież tyle jest pięknych tematów do obgadania, tyle wdzięcznych żartów do pośmiania się! Czas te zaległości nadrobić i przejść… nie!, przejechać do jednego z bardziej przerażających motywów, z jakim z pewnością dane wam było się zetknąć. Tym razem do czynienia mieć będziemy nie z niewinnymi ławkami, nie ze słodkimi jeżykami, ale z wielotonową materią nieożywioną. Na kółkach. Na bardzo, bardzo rozszalałych kółkach.

Uwaga na spoilery. Mogą boleć jak bezpośrednie uderzenie z lawetą…

095da2408840572eb8efaf059dde4a120da99378_hq
~Drama Button~ (Boku Dake ga Inai Machi)

Czytaj dalej

Piękne atrakcje miasta stołecznego – Chibimatsuri i Walentynki YOI

Historia zaczyna się prosto. W lutym studenci oprócz sesji miewają także przerwy w nauce, więc czemu nie wykorzystać ich na coś geekowskiego. Albo na podróże. Na przykład podróże, by uczestniczyć w czymś geekowskim. Tak więc, ja i Shizu (przewijająca się na tym blogu ostatnio tyle, że za niedługi czas trzeba ją będzie dodać do zakładki autorów…) postanowiłyśmy opuścić nasz kochany Wrocław i, wzgardzając Aishiteru, odwiedzić stolycę. A wraz z nią Chibimatsuri oraz Jurkowy event w Yatcie. A przy okazji Dziabarę. Tak więc, dwie relacje w cenie jednej!

wawa2

Czytaj dalej

Książka mała i wampirów zgraja – recenzja pierwszego tomu „Księgi Vanitasa”

Po tych wszystkich podsumowaniach wreszcie przyszedł czas na kawałek innego tekstu (słowo “czas” jest tutaj kluczowe, choć “chęci” wydaje się jego nie mniej ważnym pomagierem). Zabierałam się za niego stanowczo zbyt długo, żeby nie mieć paskudnych wyrzutów sumienia. Niby tyle dobrego, że wciąż nie ukazał się drugi tom, ale… no wiecie, nie wypada. Tym bardziej, że jest to coś, na co z niesamowitą niecierpliwością czekałam w ubiegłym roku.

Ale wróćmy do meritum.

Są takie mangi, o których się nie zapomina, ale są też takie, za którymi szczerze się tęskni… i takim tytułem z drugiej kategorii jest dla mnie Pandora Hearts autorstwa Mochizuki Jun. Autorka potrafiła stworzyć interesującą, wartką, wielowątkową opowieść, oprawioną w śliczną szatę graficzną. W Pandorze nie istniało pojęcie plot armoru, co chyba stanowiło największą zaletę fabuły, nieprzewidywalnej i obfitej w śmierć ukochanych postaci. Słowem – tytuł dla wielu stał się pewnym wzorem tego, jak dobra manga wyglądać powinna. No a jak na tym tle zapowiada się Księga Vanitasa? Czy steampunkowy Paryż okupowany przez wampiry dorówna quasi-angielskiemu klimatowi przeróbki Alicji w Krainie Czarów? Czytnijmy sobie pierwszy tom!

p1050553
Czeeeść, przystojniaku~

Czytaj dalej

Nie ma wody na pustyni, czyli pierwsze wrażenia z sezonu anime zima 2017

Ahoj w kolejnym sezonie! Trzymajcie się mocno, ponieważ… ta pora roku niespecjalnie nas czymkolwiek rozpieszcza. Tym razem mamy dużo do czynienia ze szkolnymi komediami i fantasy z licealistami hurtowo ratującymi świat, które to serie są fajne, o ile nie ogląda się ich dziesięciu naraz. I żadnej gejowej sportówki, psiajucha, co za czasy. Od bardziej wyrywających fotele z mieszkań anime będzie zdecydowanie sezon wiosenny, w którym już ciężkimi krokami zbliżają się do nas Tytany, jak również wirujący w dzikich pląsach tancerze czy szósty sezon Natsume … ale właśnie, to dopiero za trzy miesiące (właściwie już dwa, dzień dobry Dziabowe opóźnienia podsumowanio-pierwszowrażeniowe).

Notka będzie jak na standardy Lemurillowe naprawdę uboga, bo ruszyłyśmy (Dar dzielnie wspomogła) zaledwie 13 świeżych serii. No mówię właśnie, że jakiś taki nietęgi ten sezon. Ale cóż, będzie więcej czasu na nadrabianie wieloletnich zaległości. Albo puszczenia sobie Jurków po raz ósmy. W sumie…

Gify was nie przytłoczą, więc nawet Minister Zdrowia was nie ostrzega. I miłego czytania!

tumblr_ojhdbsB9Ud1qg9yhjo1_500.gif
Kij ci w oko, sezonie. Ledwo się zacząłeś, a już mam cię dosyć.

Czytaj dalej