Duże ilości serii naraz, czyli podsumowanie sezonu letniego 2016

Beznadzieja, totalna beznadzieja… na tyle tytułów nie pojawiło się nic nowego o ratowaniu świata fantasy przez przeciętnego, wyalienowanego nastolatka! Wstyd i hańba. Gdyby nie trwające Re:Zero, to moja rewolucyjna teoria padłaby po zaledwie pół roku! Aaargh…
A tak już na serio to dziń dybry w kolejnym podsumowaniu. Zły sen o wiośnie należy już do przeszłości, za to kończący się animacyjny kwartał wypadł naprawdę dobrze. Jak na poziom sezonów letnich to nawet wzorowo – w ilości gatunków można było przebierać jak w ciuchlandowych koszach w dzień dostawy, a nawet znalazły się perełka lub dwie, które mogą być poważnymi kandydatami do najlepszego anime w roku. Z powodu tej samej klęski urodzaju nie dałam rady kontynuować Battery, choć to nie znaczy, że była to paskudna seria. Po prostu zabrakło mi czasu i weny, aby obejrzeć cokolwiek poza pierwszym odcinkiem. A Nanatsu gdzieś się zapodziało po drodze, bo się okazało, że to straszne fillery są i… i nie miałam czasu. Cóż, może kiedyś. I tak 25 serii to ilość wystarczająca, aby zdrowo okaleczyć sobie zdolność paczenia na świat.

Zagifić z wami chcę całą nooooc~ A, przepraszam, suche to było. No to po prostu – indżojujcie.

9db15b2946422232de08e4438e31e9c59410c18d_hq.gif
Rozgrzejcie się, bo czeka na was porządna dawka lania wody.

Czytaj dalej

Kabe-don!, czyli ręka, noga, miłość na ścianie

Anime pełne są schematów, które my, cywilizowani ludzie zachodu, nie jesteśmy w stanie pojąć rozumkami niczym pewien miś cierpiący na miodoholizm. O takiej ostatniej ławce pod oknem było całkiem niedawno przy okazji przedstawiania ogółu anime szkolnych, ale był to zaledwie przedsmak całej serii ciekawych stałych elementów pojawiających się w japońskich produkcjach. Dziś na tapet wyciągniemy pewien motyw, który choć może jest drobny i niepozorny, to stosowany jest równie zawzięcie co festiwale szkolne czy odcinki plażowe. Chodzi o… kabe-don.

tumblr_nuvld156GE1tadtffo2_500.gif
To jest katsu-don. Nie kabe-don. Katsu-don.

Czytaj dalej

Sto stalkerów i jeden lemur, czyli mowy dziękczynne i KONKURS

Wiecie jak to jest, blogi obchodzą urodziny, właściciele tworzą notki-laurki, wszyscy się cieszą i są radośni. To bardzo fajny typ postów. Czemu więc robić go tylko na urodziny? My, tu na Lemurilli, jesteśmy hipsterami. Zrobimy sobie świętowanie 2 lat i 5 miesięcy bloga, a co! Ale żeby było bardziej tradycyjnie – nasz mały fanpejdż dobił w tym tygodniu do 100 stalkerów! Z tej okazji będzie parę słów od prezeski oraz… Prezent! I to dla was! I nie, nie chodzi tu tylko o uścisk dłoni prezesa…

dardziab.jpg
Radość autorek bloga z okazji takiego fejmu!

Czytaj dalej

Fairy Fail, czyli top 5 największych odpałów Mashimy H.

Skoro bliczowa notka cieszyła się sporym powodzeniem, postanowiłam pójść za ciosem i przedstawić wam kolejnego wielkiego shounena, któremu trochę nie po drodze jest z jakością. Okazja jest ku temu znakomita, bo właśnie temu jednemu z bardziej topowych tasiemców stuka równo 500 rozdziałów. Wydawałoby się, że żeby naprodukować tyle materiału to trzeba mieć łeb jak sklep oraz nie lada pomysł na fabułę, ale najwyżej, czym może poszczycić się Mashima, to niewysłowiona chuć do cycków i nakama power. Nie no, w sumie to też jest jakaś sztuka, żeby jeszcze się nie znudzić tymi samymi zagrywkami, stosowanymi od 10 lat i odwołującymi się do najprostszych emocji dojrzewających nastolatków, ale na mnie takie wątpliwe sukcesy nie działają, bo nie jestem ani młoda, ani napalona na magiczne boobsy. Dalibóg, chciałabym być młoda i napalona, ale jestem tylko starą torbą z Polski!
Więęęęc… karnawał pojazdów po Fairy Tail uznaję oficjalnie za rozpoczęty.

tumblr_ny0uulFx5Y1taiiq3o1_500
Złotousta Lucy.

Czytaj dalej

Bohater ostatniej ławki, czyli co ona w sobie ma, czego ja nie mam?

Ostatnia ławka pod oknem jest obiektem pożądania każdego głównego bohatera anime szkolnego. Nieważne, czyś chłop, czyś baba, czy cynik, czy aspołeczna szuja, czy może zwykły leń z licencją na przysypianie  – to strategiczne miejsce w klasie wydaje się być najlepszą pozycją na wojennym froncie zwanym edukacją. Tam jesteś prawdziwym panem sytuacji, mistrzem filozofii, nieprzystępnym bożyszczem lub niezwykłym bohaterem udającym Zwykłego, Japońskiego Licealistę. Mit ostatniej ławki w anime trzyma się niesamowicie dobrze i długo; tak długo, że my możemy się tylko domyślać, kto pierwszy wpadł na ten pomysł. Co kryje się za popularnością tego miejsca? Czy naprawdę ma to jakiś związek z fabułą, czy wręcz przeciwnie – jest to tylko jedna, wielka, animatorska mistyfikacja? O dziwo nie da się odpowiedzieć na te pytania zdaniem pojedynczym, ponieważ sprawa jest nieco bardziej skomplikowana niż się na pierwszy rzut oka wydaje. No i bardzo dobrze, bo inaczej nie byłoby materiału na całego posta.

The MElancholy of Haruhi Suzumiya classroom   Google Search
Przedostatnie ławki są równie dobre, bo zawsze jakiś random może podkreślić twoją nieprzeciętność, robiąc za tło (sorry Ryu).

Czytaj dalej

W kwiatkach im do twarzy – top 10 mang shoujo

To jak, pogadamy sobie dzisiaj o tytułach shoujo? Znienawidzony przez wielu gatunek skierowany dla młodych dziewczyn, które chcą się nauczyć co zrobić, by sempaj je zanotował? (Przy okazji, wiem, że „shoujo” nie oznacza gatunku, tylko widownię, ale weźcie mi już nie trujcie o to, bo takie nazewnictwo naprawdę ułatwia pisanie, no :<!). Oczywiście, kolejność topki jest mooocno umowna i lepiej traktować post jako zbiór przykładowych 10 tytułów, po które możecie sięgnąć, gdy akurat najdzie was ochota na sparkle i wielkie oczy. Kwestia tego co jest shoujo, a co nie, czasami jest delikatna (nie umieściłam tutaj Nany, mimo, że oficjalnie należy do tego gatunku – za silnie wiążę ten tytuł z josei), postanowiłam też podarować sobie tytuły CLAMPa, bo tam w kwestii widowni już nic nie jest. Rzecz jasna, wielu dobrych tytułów nie czytałam (choćby Służącej Przewodniczącej czy powszechnie chwalonego Uśmiechu Kanoko), czasami po prostu nie umiem docenić dobrego mango gdy mam go w ręku (przepraszam wszystkich fanów Dengeki Daisy!). Ogólnie, lista jest oczywista i zapełniona popularnymi tytułami, ale może akurat ktoś znajdzie coś dla siebie. Albo powód na to, by mi wypomnieć, że się nie znam i co ja w ogóle polecam, nie znam się i tyle :)

sho000
Gekkan Shoujo Nozaki-kun to nie shoujo, ale każdy pretekst, by je promować trzeba wykorzystać. Już lećcie mi oglądać! Ewentualnie, przeczytajcie najpierw coś z tej topki, by lepiej rozumieć padające tam dowcipy ;)

Czytaj dalej

Schodkon na cztery nogi, czyli epilog z Animatsuri 2016

Odespane, odjedzone, można lecieć dalej z relacją – tym razem spojrzenie nieco chłodniejszym okiem i ręką (bo mam klimę w pracy). Pisać o wielkich szczegółach chyba nie ma co, ponieważ od pierdułko-ciekawostek były posty na żywo, a teraz chciałabym ogólnie podsumować tegoroczną edycję warszawskiego konwentu. Pewnie macie już po dziurki w nosie tego tematu, więc pocieszę – ja też. To już będzie ostatni tysiąc słów ode mnie a propos Animatsuri.

SONY DSC
I my tam bylim, miód i mleko pilim

Czytaj dalej