Życie po zakończeniu serii, czyli co tam nowego u Jurków

W dalekim, dalekim kraju, gdzieś na przeciwległej stronie kuli ziemskiej, w pewnym specyficznym wyspiarskim państwie nazywającym się Japonią, żyje sobie niejako Sayo Yamamoto, reżyserka i storybordzistka anime. Kilka lat temu Sayokan odczuła miłość. Uczucie to nie było jednak skierowane względem konkretnej osoby, ale czegoś bardziej specyficznego. Łyżwiarstwa figurowego. Po długich staraniach, planowaniu, marzeniu, zdobyciu w końcu przychylności studia produkcyjnego, spotkania ze swoim Yuurim swoją przyszłą współautorką Mitsurou Kubo, zebraniu ekipy i karkołomnej próbie stworzenia Czegoś Wyjątkowego, po 12 tygodniach nerwów i modlenia się o przychylność widzów, projekt Yuri!!! on ICE dobiegł końca… I zarówno fani, jak i ekipa, a również i sama Sayokan ze zdumieniem odkryli, że stworzyli coś bardziej wyjątkowego niż ktokolwiek mógł się spodziewać.
I nikt nie chciał, by ta historia się skończyła.
Pewnie wszyscy słyszeliście już o tym, że Jurki dostały kinówkę. Będzie ona kiedyś w przyszłości (aczkolwiek początkowa faza produkcji już się zaczęła) i mamy się nie martwić groźbą recapu – materiał ma być nowiutki jak świeży śnieg zimą. Co jednak robić jako fan, oczekując na nowy materiał? Hibernować? Och, nie martwcie się… Ten fandom daleki jest od bycia martwym….

Zapraszamy do postu podsumowującego nowości związane z Yuri!!! on ICE od grudnia do końca maja. Przy czym połowa postu to analiza 24-mangi (do przeczytania tutaj), dołączonej kilka dni temu do kompletnego zestawu DVD. A zaraz po niej – wytłumaczenie czemu Wiktor był zazdrosny o rybę, jak zrobiono ostatni odcinek jeszcze smutniejszym niż był, jaka jest prawdziwy powód powstania tej serii i dlaczego faceci mają w YoI sutki. I wiele więcej!

66483164
Best Selfiak Ever <3

Czytaj dalej

Do serca przytul… mamę! Top 10 najlepszych mangowych matek

Nie mogło być inaczej, żeby Lemurilla nie przygotowała czegoś na pewne bardzo ważne święto! Co prawda nas, skupionych wokół zagramanicznych animacji powinna bardziej interesować druga niedziela maja, kiedy to z grubsza połowa świata obchodzi Dzień Matki. Ale cóż, szanujmy dobre, bo polskie. Przynajmniej nasze jest żywe. Nie to co w pewnych chińskich bajkach…

Bo tak po prawdzie jedno trzeba przyznać – gatunek matek jest w anime wymarły i to nie tylko przez pewną fryzurę, która sprowadza śmierć. Mamuśków po prostu najczęściej nie ma, nawet w stanie agonalnym. To już ojcowie pojawiają się znacznie częściej, szczególnie w shounenach jako ci, którzy przekazują pałeczkę przywództwa czy jakiś power up. Ale matki? Pfff. Prędzej znajdziecie Ditto w Pokemon GO niż żywą matkę lub taką, która nie będzie robiła za tło absolutne. A w takim One Piece’ie jest już na tyle źle, że każda dobra mamcia występuje jedynie w retrosach, tak bardzo są przetrzebione. Ja nie wiem, czy oni tam się jakoś rozmnażają? A, no tak, statystyki zawyża Big Mom…

matka1
Mama Pandy z Shirokuma Cafe tylko ledwo nie załapała się na listę.

Czytaj dalej

Piękne atrakcje miasta stołecznego – Chibimatsuri i Walentynki YOI

Historia zaczyna się prosto. W lutym studenci oprócz sesji miewają także przerwy w nauce, więc czemu nie wykorzystać ich na coś geekowskiego. Albo na podróże. Na przykład podróże, by uczestniczyć w czymś geekowskim. Tak więc, ja i Shizu (przewijająca się na tym blogu ostatnio tyle, że za niedługi czas trzeba ją będzie dodać do zakładki autorów…) postanowiłyśmy opuścić nasz kochany Wrocław i, wzgardzając Aishiteru, odwiedzić stolycę. A wraz z nią Chibimatsuri oraz Jurkowy event w Yatcie. A przy okazji Dziabarę. Tak więc, dwie relacje w cenie jednej!

wawa2

Czytaj dalej

Yaoi on ice oraz yuri w ilościach hurtowych – podsumowanie anime sezonu jesień 2016

Dzień chłodny w kolejnym, czwartym już z rzędu podsumowaniu sezonu! Pewnie czujecie w kościach, co to znaczy, ale póki co zajmijmy się jeszcze tradycyjnym omawianiem serii ostatniego kwartału. Jak po tytule notki widzicie, sezon nie tylko obfitował w serie sportowe, ale równie popularnym motywem anime była wszelaka miłości płci tej samej. Choć królem podtekstów było z pewnością Yuri!!! on ICE, które z yuri miało tyle wspólnego, co żaba z Porsche, to jednak panie wcale nie mniej chętnie okazywały swoje uczucia – można było to zaobserwować chociażby w Hibike! Euphonium 2, Flip Flappers, Shuumatsu no Izetta czy Watashi ga Motete Dousunda? (szach-mat, yaoistki, ShimaxKaede to wcale niezgorszy pairing!). Tak czy inaczej, 17 serii sezonu jesiennego już na was czeka; na sezon zimowy przechodzą natomiast 3-gatsu no lion oraz ClassicaLoid.

Nawiasem mówiąc, honoru japońskich licealistów, ratujących magicznie światy w tym sezonie broni… Drifters?! Ach, dobra, jeszcze Show By Rock!! # było, ufff. Już się bałam.

A zatem pamiętajcie o gifach i bawcie się dobrze!

tumblr_oh452nqb7w1qm46two1_540
Nadchodzi piekło…

Czytaj dalej

All I want for Christmas is… top 20 scen z Yuri!!! on Ice

Witamy serdecznie w specjalnej notce wigilijnej! Przygotowania świąteczne dały nam się we znaki na tyle, że w czwartek nie udało nam się zrobić żadnego sensownego postu, ale dziś to już zdecydowanie nie wypada, żeby Lemurillowy Mikołaj nie zastukał do waszych komputerów, tabletów lub niecnie trzymanych pod stołem komórek. Jeśli jednak wciąż macie w nas wiarę, że sprezentujemy wam jakiś uduchowiony temat, to zapomnijcie o tym na tę chwilę, bo o to notka o Jurkach na lodzie is coming.
Komisja sędziowska w postaci Dar, Dziab oraz Shizu nadal nie może uwierzyć, że anime się skończyło i jest nam z tym faktem straszliwie smutno. Żeby jednak poratować się w święta czymś wesołym, postanowiłyśmy zrobić research po anime i wybrać Da Best of Da Best scen. Właściwie w pierwszej myśli miałyśmy ochotę zrobić top 50, jeśli nie top 100 scen, ale wtedy właściwie musiałybyśmy wam puścić całą serię. A przecież i tak wychodzimy na niezdrowe fascynatki tematem. Cóż, czy to ważne?

Uważajcie na całą absolutną masę spoilerów. Tylko dla koneserów gatunku albo dla ludzi o wybitnym poczuciu „whatever” we krwi.

tumblr_oh4cvtU1Qt1r6i5keo2_500.gif
Yuuri uosabiający wszystkich tych, którzy pragnęliby wymiksować z wieczerzy wigilijnej, żeby poczytać notkę na Lemurilli.

Czytaj dalej

Koty w anime – z czym to się je?

Witajcie! Z tej strony, na gościnnych występach, Shizuru. Przychodzę do Was z czymś, co mam nadzieję wam się spodoba, a mianowicie z przeglądem kotów w mandze i anime.

Zanim jednak zaczniemy, wypadałoby się dowiedzieć, skąd właściwie wzięły się koty w Japonii. Otóż pojawiły się one wraz z religią buddyjską w okresie Nara (lata 710-784 n.e.). Uważane za pogromców gryzoni, które w tamtym czasie były bardzo kłopotliwe, stały się wysoko cenione. W późniejszych okresach tylko arystokracja miała na tyle pieniędzy, żeby móc pozwolić sobie na kota domowego. Z racji tego, że obawiano się przemiany kotów domowych w nekomaty, o czym później, zaczęto obcinać kotom ogony oraz hodować je tak, by rodziły się one już z krótkimi ogonkami. Tak powstała rasa kot japoński bobtail. Japońskie bobtaile są rasą występującą od stuleci w Japonii, gdzie uważa się, że przynoszą szczęście domowi i domownikom, zwłaszcza trójkolorowe, nazwane mi-ke (co dosłownie oznacza trzy włosy). To właśnie one często występują w popkulturze japońskiej.

japanesebobtailblueeyedmi-ke
Japoński kot bobtail

Czytaj dalej

Daryadon #1 – przeglądzik rzeczy okołomangowy

Co tu się dzieje, pytacie, widząc dziwny tytuł notki? Co tam Darya znowu wymyśliła dziwnego? A, taki malutki, z definicji nieregularny cyklik. Starałam się kiedyś prowadzić podsumowania zakupów i przeglądy skanlacji, ale jako stworzenie z urodzenia niezorganizowane i zrażone do deadline’ów, nigdy jakoś nie potrafiłam być wytrwała w takich seriach. Postanowiłam, więc spróbować z takim luźnym i niezobowiązującym przeglądem około mangowych i animowanych rzeczy, które w ostatnim czasie czytałam/oglądałam/brałam udział. Inspirowałam się przy tym dwutygodnikami SStefanii i Otai, a i Gwathgor ostatnio coś podobnego wrzuciła (w ogóle, zerknijcie do niej, zapowiada się tam zacne blogiątko), przy czym ja wychodzę z założenia, że podzielę się z moimi uwagami, gdy akurat uzbiera mi się 10 rzeczy. Chciałam z tego zrobić wpisy dodatkowe, choć w tym tygodniu się nie wyrobiłam, ale na razie dajcie znać jak wam się taka forma podoba~ Skąd nazwa? Potrzebowalam jakiegoś japońskiego odpowiednika bigosu (kumacie, danie, do którego wrzuca sie wszystko co znajdzie się pod ręką), a don pasował całkiem dobrze – jest to danie jednogarnkowe („don” znaczy „miska”), do którego właściwie pasuje wszystko. No i ładnie brzmi… C:

Tak więc, dzisiaj zapraszam na trzy wydania zagraniczne, trzy krajowe, jeden artbook, dwa CLAMPy, jeden konwent, dwie skanlacje i jedną serię o łyżwiarzach figurowych (bo czymś was do czytania trzeba zachęcić). Dziesięć rzeczy. Endżojujcie!

tumblr_odyhh1jdhk1s188upo1_r1_1280
A poreklamuję bez okazji Katarzyna Olbromska Ilustracje, zacny kontent dziewczyna tworzy, zacny!

Czytaj dalej