Kabe-don!, czyli ręka, noga, miłość na ścianie

Anime pełne są schematów, które my, cywilizowani ludzie zachodu, nie jesteśmy w stanie pojąć rozumkami niczym pewien miś cierpiący na miodoholizm. O takiej ostatniej ławce pod oknem było całkiem niedawno przy okazji przedstawiania ogółu anime szkolnych, ale był to zaledwie przedsmak całej serii ciekawych stałych elementów pojawiających się w japońskich produkcjach. Dziś na tapet wyciągniemy pewien motyw, który choć może jest drobny i niepozorny, to stosowany jest równie zawzięcie co festiwale szkolne czy odcinki plażowe. Chodzi o… kabe-don.

tumblr_nuvld156GE1tadtffo2_500.gif
To jest katsu-don. Nie kabe-don. Katsu-don.

Czytaj dalej

Wiosna 2014, co warto obejrzeć a czego kijem nie tykać.

Nowy sezon to nowe zasady… Tegoroczna wiosna kręci się wokół tematów mecha (sama oglądam 3 anime z tego gatunku) i kolejnych sezonów popularnych serii takich jak Date a Live czy Fairy Tail. Większość serii, które ja (tzn. Sofi) obejrzałam dostarczają czystej rozrywki, w postaci dynamicznych walk, oraz uciechy cielesnej, w postaci bardzo dobrej animacji lub ścieżki dźwiękowej. No to do boju! Przed nami aż 19 serii!

Wpis pod patronatem Kunia (Kamigami no Asobi)

Czytaj dalej

Otome. Guilty pleasure czy faktyczny masochizm?

UWAGA! JEŻELI JESTEŚ FANKĄ SERII OTOME TO PONIŻSZY TEKST OPINIOTWÓRCZY MOŻE WYDAWAĆ SIĘ OBRAŹLIWY. 

Są takie tytuły, które oglądamy bądź czytamy z pełną świadomością, że są one po prostu złe. Taka forma masochizmu często sprawia nam jednak niewytłumaczalną przyjemność więc koniec końców usprawiedliwiamy się, że marnujemy czas dla „większego dobra” gdyż, żeby docenić te dobre tytuły, trzeba najpierw obejrzeć te złe. Moim osobistym guilty pleasure są anime oparte na grach otome z typowym dla nich konceptem odwróconego haremu… To już w teorii brzmi źle a jak jest w praktyce?

Typowa bohaterka otome: pusty wzrok i jeszcze bardziej pusta czaszka.

Czytaj dalej