A twoje imię to…? Recenzja Kimi no Na wa

Mieszkając na intelektualno-kulturalnej Pustyni Bydgoskiej trudno jest mi przywyknąć do faktu, że mamy festiwal animacji Animocje. Zwykle chodzę na niego oglądając jakieś hipsterskie krótkometrażówki, które są na tyle dziwne, że miejscu pokazów sprzedaje się alkohol bo na trzeźwo byłoby ciężko się połapać w fabule. W tym roku jednak twórcy zaskoczyli mnie ogłaszając polską premierę (a w zasadzie to wschodnioeuropejską) najnowszego filmu Makoto Shinkaia, czyli bardzo dobrze już znanego Kimi no na wa AKA Your Name. Po pierwszym pokazie (ekhm, domowym) byłam zachwycona. Czy duży ekran coś zmienił? Oj tak…

Czytaj dalej

Miała matka syna, a syn miał harem, czyli pierwsze wrażenia z anime sezonu wiosna 2017

Cześć i czołem we wiosennym sezonie! Choć ostatnie dni mało miały wspólnego z jakąkolwiek wiosną, japońska bajkoramówka została już gruntownie odświeżona, a my możemy zacieszać z kolejnych serii nowych i nowych, ale starych (prawie jak, hehe, dinozaury). A ponieważ po zimie obficie sypnęło tytułami, tym razem do dzieła pierwszowrażeniowego zniszczenia przystąpiłyśmy w naszym potrójnym składzie: Dar, Dziab oraz Shizu (już na oficjalnym stażu). Szczególnie Shizu dała w tej notce czadu i z prawdziwie młodzieńczym zapałem opisała aż 16 serii! Brawa dla niej. Ja, Dziabeł, przytłoczona przygotowywaniem panelu na Pyrkon oraz gejfikowaniem ogarnęłam zaledwie 4 serie, a Dar 3. Razem 24 serie, w tym 4 kontynuacje.

tumblr_onqipgRI421rzen6uo1_540
Wiosenny sezon, tradycyjnie, najciekawszy nie jest.

Czytaj dalej

Daryadon #2 – Co w rynku mangowym piszczy i czasem zżera ludzi

Święta, święta… Rodzina pogania do sprzątania, dawno nie widziani wujkowie wyskakują bez uprzedzenia przy postnym stole, co niektórzy z nas jeszcze szykują się na religijną otoczkę świąt… Żeby jakoś to wszystko przetrzymać, proponuję wam pisaną nielegalnie w ucieczkach z kuchni notkę, abyście i wy mieli co podczytywać pod świątecznym stołem. Dzisiaj w moim wybitnie nieregularnym cyklu różności daję wam znać o sześciu zakończonych (lub ledwo-ledwo zakończonych) seriach mang wydanych w Polsce.

Tokyo-Ghoul-manga-37550204-1920-1080.jpg
Zgadnijcie kto wreszcie zapoznał się z Żulami z Tokio?

Czytaj dalej

Frazy, po których internety znajdują Lemurillę

Chyba nikt nie spodziewał się notki, tak jak Yuuri nie spodziewał się gołego idola, kąpiącego się w rodzinnym onsenie, który ni z tego, ni z owego wyskoczył z propozycją zostania trenerem… Och, dziś się nie certolę, dziś od razu huknęłam nawiązaniem. Ale naszemu zadowoleniu jest zdecydowanie ważniejszy powód niż tylko rocznica kołczowania pewnej łyżwiarskiej pary – przede wszystkim obchodzimy trzecią rocznicę tego, jak Darya nudząc się w trakcie węgierskiego Erasmusa postanowiła zacząć karierę blogerską! Tak pi razy oko.

Dziś postaramy się rozwiązać pewną kwestię, trapiących licznych czytelników, którzy przypadkiem zapuszczą się w rewiry naszego bloga. Wyszukiwanie! Google to podstępna machina i nie raz, nie dwa pozwoliła przenajróżniejszym śmiałkom dostąpić wątpliwego zaszczytu podzielenia się odnośnikiem do którejś z naszych notek, niekoniecznie dzieląc się wiedzą, o którą zabiegał pytający. Więc… No nie może być tak, żeby ludzie, którzy z trudem przedzierają się przez chaszcze przeszukiwarki odchodzili z naszego bloga z kwitkiem! Koniec tego! Postaramy się dziś odpowiedzieć na tematy nurtujące internautów między kwietniem zeszłego a obecnego roku. W końcu kto pyta – nie błądzi! Chyba że na Lemurillę.

tumblr_nhsc5xMZGi1rvmi41o1_500
Więc znowu nadszedł ten czas w roku…

Czytaj dalej

Cierpienia starego mangowca, czyli podsumowanie anime sezonu zima 2017

Dzień do… Nie, kogo ja będę oszukiwać. Siemka, bo „dobry” to ten dzień dla nikogo nie będzie, szczególnie dla was. Pewnie oczekujecie deszczu poleceń, zachwytów, zacnych tekstów, a jedyne, co zastaniecie, to gorzki deser zwany zawodem. Tak koszmarnego sezonu dawno nie miałam – ostatnia tak zła była chyba zima 2013, kiedy obejrzałam tylko Tamako Market i Sasami-san@Ganbaranai, a przecież to nie były wybitne dzieła kinematografii japońskiej. Całe w tym szczęście, że nie jestem na blogu sama i tym razem mogłam liczyć na wsparcie Dar oraz naszej stażystki Shizu – dziewczyny wzięły na swoje barki część serii, żeby nie było w tym kwartale tak biednie i tak droppowo. 12 serii to nie jest zbyt pokaźny wynik… Ale mówią, że lepszy rydz niż nic. Nie daję ocen seriom, których nie skończyłam (lub chociażby zbliżyłam się do ukończenia), bo to byłby szczyt niesprawiedliwości.

No, to jedźmy już z tym koksem i wracajmy do oglądania Tytanów i pisania fanfików o łyżwiarzach, przez które Dziab i Dar nie miały czasu na bajki

tumblr_om5pklOpkA1tqsu3ro1_540.gif
Metafora wszystkich tych serii, które nie trafiły w moje kokoro. [KonoSuba]

Czytaj dalej

Arabska noc, czyli recenzja Magi: The Labirynt of Magic

Recenzja Magi. O kamisama… To będzie przeprawa… Od razu tłumaczę. To nie tak, że ja serii nie lubię. Wręcz przeciwnie, żywię do tytułu dużo ciepłych uczuć i chętnie go polecam. Tylko… To ciężka miłość. Podchodząca pod love-hate. A teraz (well… parę ładnych miesięcy temu) Waneko postanowiło obdarzyć nas polskim wydaniem tego shonena. O co w tym wszystkim chodzi i czy warto pakować się w tego tasiemca? Cóż, zobaczmy czy was przekonam…

i-magi-the-labyrinth-of-magic-tom-1

Czytaj dalej

Uczta a’la Łódź, czyli Ućkon 4

Czas: 18-19 marca 2017

Miejsce: Gimnazjum nr 43 im. Karla Dedeciusa. ul. Powszechna 15, Łódź

Konwencja: Żarcie!

Łódź, proszę państwa. Och, Łódź. Miasto, z którego lubimy mieć śmieszki i tak mocno powstrzymuję się, by nie rzucić w tej relacji czegoś, co sprawi, że łódzcy znajomi zerwą ze mną na zawsze kontakty… Ale przecież będzie pozytywnie! I to bardzo! I ja jestem najbardziej zaskoczona z takiego obrotu spraw! No bo serio – fakt, że impreza odbywająca się nie tylko w Łodzi, ale jeszcze na największych i najpustszych peryferiach tego miasta okazała się jedną z najlepszych od dawien dawna? A tu niespodzianka! Ućkon był znakomity!

ućkon-4-702x315

Czytaj dalej