Lekcje z przeżycia, czyli recenzja mangi Szkolne Życie!

Zebraliśmy się tu dzisiaj, żeby wspólne pochylić się nad mangą Szkolne Życie! (jp. Gakkou Gurashi!). Jest to urocza i podnosząca na duchu historia o młodych, niewinnych dziewczynkach, które pewnego dnia… Albo stop. Wiecie co? Zróbmy tak. Ufacie mi, drodzy czytelnicy? To jeśli nie mieliście jeszcze styczności z tym tytułem, sięgnijcie po niego w ciemno. Nie wybrzydzajcie na moe dziewuszkę na okładce, ewentualnie jaskrawe kolory anime. Zacznijcie przynajmniej początek i potem tutaj wróćcie, okej? Już? Wiecie o co chodzi? To dla was wszystkich oraz tych, którzy mi jednak nie ufają: Witajcie w recenzji Szkolnego Życia! Dzisiaj w planie zajęć: survival w czasie apokalipsy. Jutro też. I tak już codziennie.

gakko-1-front-380x550.jpg

Czytaj dalej

Reklamy

Negatywne skutki spełniania życzeń, czyli recenzja Zerowej Marii i Pustego Pudełka

Light novel przez lata wydawały się nieosiągalnym marzeniem polskiego fandomu. Kto by chciał porywać się w tym średnio dużym kraju o skomplikowanym języku na tłumaczenie z japońskiego całych książek? Jak to się mówi… Cierpliwość popłaca. Wkrótce po tym jak skończyliśmy przecierać oczy na wieść, że Kotori oszalało i rzuca się na Sword Art Online, Rubikon został na dobre przekroczony i reszta dużych wydawnictw zawarła w swojej ofercie japońskie lekkie powieści. Waneko w szczególny sposób zaskoczyło czytelników. Ich „debiutancka” Zerowa Maria i puste pudełko, choć wciąż pozbawiona adaptacji mangowej lub anime, znana była wielu mangowcom jako tytuł solidnie trzymający się w topce najlepszych mang (i LN) na MyAnimeList. Czy sława należy się tytułowi zasłużenie? Weźmy tę sprawę pod lupę!

1452772335_50448800.jpg

Czytaj dalej

Przez żołądek do serca fana, czyli Kulinarne Pojedynki po polsku

Kto śledził bloga i fanpage już w 2016 roku, ten na pewno zauważył na co wasza droga Darya przeżywała fazę. Nie, jeszcze przed łyżwiarzami, tak, były takie czasy… No więc, 2016 upłynął mi pod znakiem młodocianych gniewnych kucharzy. I to tak bardzo, że już rok temu napisałam na tegoż bloga obszerną recenzję Shokugeki no Soumy licząc, że namówię do niej kolejnych fanów. Teraz, z łzami wzruszenia, patrzę na trzy śliczne tomiki, które wydało Waneko… I pomyślałam, że mogłabym was zachęcić do tego tytułu jeszcze raz. Oraz okiem szalonego fana sprawdzić, jak Kotki poradziły sobie z przeniesiem historii na język polski… I polskie żołądki :)

i-kulinarne-pojedynki-shokugeki-no-souma.jpg

Czytaj dalej

A twoje imię to…? Recenzja Kimi no Na wa

Mieszkając na intelektualno-kulturalnej Pustyni Bydgoskiej trudno jest mi przywyknąć do faktu, że mamy festiwal animacji Animocje. Zwykle chodzę na niego oglądając jakieś hipsterskie krótkometrażówki, które są na tyle dziwne, że miejscu pokazów sprzedaje się alkohol bo na trzeźwo byłoby ciężko się połapać w fabule. W tym roku jednak twórcy zaskoczyli mnie ogłaszając polską premierę (a w zasadzie to wschodnioeuropejską) najnowszego filmu Makoto Shinkaia, czyli bardzo dobrze już znanego Kimi no na wa AKA Your Name. Po pierwszym pokazie (ekhm, domowym) byłam zachwycona. Czy duży ekran coś zmienił? Oj tak…

Czytaj dalej

Arabska noc, czyli recenzja Magi: The Labirynt of Magic

Recenzja Magi. O kamisama… To będzie przeprawa… Od razu tłumaczę. To nie tak, że ja serii nie lubię. Wręcz przeciwnie, żywię do tytułu dużo ciepłych uczuć i chętnie go polecam. Tylko… To ciężka miłość. Podchodząca pod love-hate. A teraz (well… parę ładnych miesięcy temu) Waneko postanowiło obdarzyć nas polskim wydaniem tego shonena. O co w tym wszystkim chodzi i czy warto pakować się w tego tasiemca? Cóż, zobaczmy czy was przekonam…

i-magi-the-labyrinth-of-magic-tom-1

Czytaj dalej

Cuda teraźniejszości, zagadki przeszłości – recenzja Naszego Cudu

Och, dawno nie pisałam żadnej recenzji. W sumie szkoda, bo to chyba mój ulubiony typ postów. Dobrze więc, podciągam rękawy i rozpoczynam nowy, mini-cykl recenzji mangowych! (Oki, oki, zaczęła go już Dziab tekstem o Vanitasie…). Oto Nasz Cud (jp. Bokura no Kiseki), wydane przez Waneko w zeszłym roku josei, który, jak mówią sami wydawcy, nie cieszy się aż taką popularnością jak powinien. Gdy to usłyszałam, wiedziałam, że trzeba coś z tym zrobić. Bo jak to możliwe żeby tak wciągający tytuł był niezauważony przez czytelników? Drogie moje małpiatki, szykujcie portfele. Zaraz wam wytłumaczę, dlaczego powinniście sięgnąć po tę iście cudowną (sic!) mangę.

Recenzja na podstawie czterech tomów.

bokura1

Czytaj dalej

Książka mała i wampirów zgraja – recenzja pierwszego tomu „Księgi Vanitasa”

Po tych wszystkich podsumowaniach wreszcie przyszedł czas na kawałek innego tekstu (słowo “czas” jest tutaj kluczowe, choć “chęci” wydaje się jego nie mniej ważnym pomagierem). Zabierałam się za niego stanowczo zbyt długo, żeby nie mieć paskudnych wyrzutów sumienia. Niby tyle dobrego, że wciąż nie ukazał się drugi tom, ale… no wiecie, nie wypada. Tym bardziej, że jest to coś, na co z niesamowitą niecierpliwością czekałam w ubiegłym roku.

Ale wróćmy do meritum.

Są takie mangi, o których się nie zapomina, ale są też takie, za którymi szczerze się tęskni… i takim tytułem z drugiej kategorii jest dla mnie Pandora Hearts autorstwa Mochizuki Jun. Autorka potrafiła stworzyć interesującą, wartką, wielowątkową opowieść, oprawioną w śliczną szatę graficzną. W Pandorze nie istniało pojęcie plot armoru, co chyba stanowiło największą zaletę fabuły, nieprzewidywalnej i obfitej w śmierć ukochanych postaci. Słowem – tytuł dla wielu stał się pewnym wzorem tego, jak dobra manga wyglądać powinna. No a jak na tym tle zapowiada się Księga Vanitasa? Czy steampunkowy Paryż okupowany przez wampiry dorówna quasi-angielskiemu klimatowi przeróbki Alicji w Krainie Czarów? Czytnijmy sobie pierwszy tom!

p1050553
Czeeeść, przystojniaku~

Czytaj dalej