Magiczne zwierzęta i jak je wysyłać do Zaświatów – recenzja mangi Posępny Mononokean

Zaraz po ogłoszeniu, że Natsume Yuujinchou będzie wydawany w Polsce, szczerze ucieszyłam się szczęściem (a może raczej strapieniem przy tej ilości tomów?) Dar, która te klimaty szczerze uwielbia. Ja również bardzo ciepło wspominam anim i muszę z dumą powiedzieć, że całkiem niedawno udało mi się zacząć sezon czwarty! No, ale, ja w sumie nie o tym… Wracając – o ile anime Natsume bardzo mi się podoba, o tyle mangę uważam już za znacznie mniej, hm, przejrzystą. Miło byłoby jednak poczytać sobie w wolnych chwilach jakąś niezobowiązującą serię o youkai, osadzoną bardziej w obyczajowych klimatach jak właśnie Natsume czy Strażnik domu Momochi niż żeby to miał być bitewniak jak Noragami. I właśnie takim sposobem sięgnęłam po Posępnego Mononokeana autorstwa Kiri Wazawy.

Posepny-Mononokean-1-_bn46133

Czytaj dalej

Reklamy

Ręka, noga, mózg na ścianie – recenzja „Doctor Mephistopheles”

Wszyscy wiemy jak wygląda rynek mangowy w Polsce – wydawnictwa wydają coraz więcej, jednak skanlacje i tak trzymają się mocno. Niektórzy nawet twierdzą: “Po co wydawać pieniądze, skoro to samo za darmo jest w internecie?” Pomijając kilka szkodliwych aspektów takiego myślenia – co jednak, gdy tytuł, który chcemy przeczytać, nie ma nawet skanlacji, nie mówiąc już o tłumaczeniu na mniej krzaczkowy język? Tak właśnie ma się sprawa z Doktorem Mephistophelesem, 3-tomową mangą wydaną ostatnio nakładem Wydawnictwa Waneko.

25459449

Czytaj dalej

Czemu nie warto oceniać mangi po magazynie – recenzja The Promised Neverland

Sezon letni anime zdecydowanie nie zachęca do spędzania godzin przed komputerem, dlatego przyszedł czas rozprostować nogi i… przesiąść się na fotel, żeby poczytać jakieś dobre, trzymające w napięciu mangu. No co? Się czasami trzeba odhamić. I tak przy tej okazji przypomniało mi się o rzuconym przed Dar przed dwoma miesiącami wyzwaniu. Stwierdzeniu, że The Promised Neverland nie da się zrecenzować bez rzucania na prawo i lewo ciężkimi spoilerami o tajemnicach, których poznawanie jest wszak samą śmietanką tej serii. Że co? Że ja nie zrobię takiej recenzji? Ja? Proszę bardzo! Hold my… green tea! Macie dziś ode mnie tekścik, bo jak najbardziej podejmuję się zadania i to na dodatek własnym sumptem, za tomiki kupione ciężko zarobionymi Mieszkami.

the promised

 

Czytaj dalej

Parę słów o cudownie zmartwychwstałym, czyli recenzja nowego Kawaii

Jaką dowcipną uwagą by tu zacząć… Mamy znów rok 2000, więc nie siedźcie za długo na modemowym Internecie, bo ktoś może do was zadzwonić? Kiedyś to były fandomy, dzisiaj już nie ma fandomów? Coś o zombie i wskrzeszaniu zmarłych? Nic nie wydaje się odpowiednio uroczyste na tak wzniosłą okazję – Kawaii wróciło! Spotkałam się z dwiema reakcjami na tą wiadomość: zdumionym znakiem krzyża mającym chronić przed atakiem ożywionego nieboszczyka oraz wzruszeniem ramion tych, którzy nie wiedzą o co ten cały zamęt. Dla jednych i drugim mam dzisiaj odpowiedź na ważne pytanie: co w praktyce oznacza powrót najsłynniejszego polskiego czasopisma o anime i mandze? No i trochę się poprzyczepiam do pierdół. Bo mogę.

38405135_1718181631564807_5102041687287398400_n

Czytaj dalej

W sprawie niezależności sądów, czyli recenzja Inspektor Akane Tsunemori

Allelujah! Ktoś się tutaj obudził… Czy raczej zmartwychwstał? Na pewno mało kto z was liczył na notkę (…ktoś tu w ogóle został? Halo?), ale Dar ma postanowienie środkoworoczne, więc jedziemy z tym koksem i dajemy recenzję. Czas polecić wam znowu jakąś mangusię. Dobrą mangusię, bo tylko takie biorę do oceny. Czy jednak wystarczająco dobrą dla Ciebie, drogi czytelniku? To zalety. Jeśli chodzi za Tobą ochota na trochę science fiction z luźniejszej, bardziej rozrywkowej półki, to mam coś ciekawego do zaproponowania… Może tomiku Inspektor Akane Tsunemori? Znanego też pod nazwą sławniejszego oryginału, anime Psycho-Pass? Sama nie widziałam serii, ale wierzę, że i ta perspektywa, tylko czytelnika mangi, może być ciekawa.

1490550137_18287379

Czytaj dalej

Jeszcze raz kolejkę życia, panie barman: Recenzja ReLIFE

Podejrzewam, że mamy wśród czytelników zarówno uczniów liceum, jak i studentów i tych, którzy te błogosławione czasy mają już dawno za sobą. Wszystkie te grupy wiedzą, że starsi mają irytujący nawyk mówienia młodszym jak żyć, w końcu zawsze wiedzą lepiej. Ale głupia młodzież, nie da sobie nic powiedzieć, bo chce robić wszystko po swojemu, oswoją dorosłość… Konflikt stary jak świat! I nierozwiązywalny… Wiele osób żałuje z czasem, że nie słuchało rad dorosłych w młodości, nie dowierzając trochę, że z wiekiem naprawdę zdobywa się doświadczenie życiowe… No, ale, co by to było, na przykład chodzić do liceum mając wiedzę o świecie 27-latka… Hm… Ciekawy temat prawda? Poczytałoby się taką historię, no nie? Jak miło, że się ze mną zgadzacie, tak caaałkiem przypadkowo, mam bowiem pod ręką mangę, opowiadają właśnie taką historię! I wow, robi to naprawdę nieźle. Pozwólcie, że porozmawiamy dzisiaj o niejakim ReLife. Kolorowej (sic!) mandze o różnicach między młodością, a dorosłością.

Relife01.jpg

Czytaj dalej

Lekcje z przeżycia, czyli recenzja mangi Szkolne Życie!

Zebraliśmy się tu dzisiaj, żeby wspólne pochylić się nad mangą Szkolne Życie! (jp. Gakkou Gurashi!). Jest to urocza i podnosząca na duchu historia o młodych, niewinnych dziewczynkach, które pewnego dnia… Albo stop. Wiecie co? Zróbmy tak. Ufacie mi, drodzy czytelnicy? To jeśli nie mieliście jeszcze styczności z tym tytułem, sięgnijcie po niego w ciemno. Nie wybrzydzajcie na moe dziewuszkę na okładce, ewentualnie jaskrawe kolory anime. Zacznijcie przynajmniej początek i potem tutaj wróćcie, okej? Już? Wiecie o co chodzi? To dla was wszystkich oraz tych, którzy mi jednak nie ufają: Witajcie w recenzji Szkolnego Życia! Dzisiaj w planie zajęć: survival w czasie apokalipsy. Jutro też. I tak już codziennie.

gakko-1-front-380x550.jpg

Czytaj dalej