Ręka, noga, mózg na ścianie – recenzja „Doctor Mephistopheles”

Wszyscy wiemy jak wygląda rynek mangowy w Polsce – wydawnictwa wydają coraz więcej, jednak skanlacje i tak trzymają się mocno. Niektórzy nawet twierdzą: “Po co wydawać pieniądze, skoro to samo za darmo jest w internecie?” Pomijając kilka szkodliwych aspektów takiego myślenia – co jednak, gdy tytuł, który chcemy przeczytać, nie ma nawet skanlacji, nie mówiąc już o tłumaczeniu na mniej krzaczkowy język? Tak właśnie ma się sprawa z Doktorem Mephistophelesem, 3-tomową mangą wydaną ostatnio nakładem Wydawnictwa Waneko.

25459449

Czytaj dalej

Reklamy

Parę słów o cudownie zmartwychwstałym, czyli recenzja nowego Kawaii

Jaką dowcipną uwagą by tu zacząć… Mamy znów rok 2000, więc nie siedźcie za długo na modemowym Internecie, bo ktoś może do was zadzwonić? Kiedyś to były fandomy, dzisiaj już nie ma fandomów? Coś o zombie i wskrzeszaniu zmarłych? Nic nie wydaje się odpowiednio uroczyste na tak wzniosłą okazję – Kawaii wróciło! Spotkałam się z dwiema reakcjami na tą wiadomość: zdumionym znakiem krzyża mającym chronić przed atakiem ożywionego nieboszczyka oraz wzruszeniem ramion tych, którzy nie wiedzą o co ten cały zamęt. Dla jednych i drugim mam dzisiaj odpowiedź na ważne pytanie: co w praktyce oznacza powrót najsłynniejszego polskiego czasopisma o anime i mandze? No i trochę się poprzyczepiam do pierdół. Bo mogę.

38405135_1718181631564807_5102041687287398400_n

Czytaj dalej

W sprawie niezależności sądów, czyli recenzja Inspektor Akane Tsunemori

Allelujah! Ktoś się tutaj obudził… Czy raczej zmartwychwstał? Na pewno mało kto z was liczył na notkę (…ktoś tu w ogóle został? Halo?), ale Dar ma postanowienie środkoworoczne, więc jedziemy z tym koksem i dajemy recenzję. Czas polecić wam znowu jakąś mangusię. Dobrą mangusię, bo tylko takie biorę do oceny. Czy jednak wystarczająco dobrą dla Ciebie, drogi czytelniku? To zalety. Jeśli chodzi za Tobą ochota na trochę science fiction z luźniejszej, bardziej rozrywkowej półki, to mam coś ciekawego do zaproponowania… Może tomiku Inspektor Akane Tsunemori? Znanego też pod nazwą sławniejszego oryginału, anime Psycho-Pass? Sama nie widziałam serii, ale wierzę, że i ta perspektywa, tylko czytelnika mangi, może być ciekawa.

1490550137_18287379

Czytaj dalej

Jeszcze raz kolejkę życia, panie barman: Recenzja ReLIFE

Podejrzewam, że mamy wśród czytelników zarówno uczniów liceum, jak i studentów i tych, którzy te błogosławione czasy mają już dawno za sobą. Wszystkie te grupy wiedzą, że starsi mają irytujący nawyk mówienia młodszym jak żyć, w końcu zawsze wiedzą lepiej. Ale głupia młodzież, nie da sobie nic powiedzieć, bo chce robić wszystko po swojemu, oswoją dorosłość… Konflikt stary jak świat! I nierozwiązywalny… Wiele osób żałuje z czasem, że nie słuchało rad dorosłych w młodości, nie dowierzając trochę, że z wiekiem naprawdę zdobywa się doświadczenie życiowe… No, ale, co by to było, na przykład chodzić do liceum mając wiedzę o świecie 27-latka… Hm… Ciekawy temat prawda? Poczytałoby się taką historię, no nie? Jak miło, że się ze mną zgadzacie, tak caaałkiem przypadkowo, mam bowiem pod ręką mangę, opowiadają właśnie taką historię! I wow, robi to naprawdę nieźle. Pozwólcie, że porozmawiamy dzisiaj o niejakim ReLife. Kolorowej (sic!) mandze o różnicach między młodością, a dorosłością.

Relife01.jpg

Czytaj dalej

Lekcje z przeżycia, czyli recenzja mangi Szkolne Życie!

Zebraliśmy się tu dzisiaj, żeby wspólne pochylić się nad mangą Szkolne Życie! (jp. Gakkou Gurashi!). Jest to urocza i podnosząca na duchu historia o młodych, niewinnych dziewczynkach, które pewnego dnia… Albo stop. Wiecie co? Zróbmy tak. Ufacie mi, drodzy czytelnicy? To jeśli nie mieliście jeszcze styczności z tym tytułem, sięgnijcie po niego w ciemno. Nie wybrzydzajcie na moe dziewuszkę na okładce, ewentualnie jaskrawe kolory anime. Zacznijcie przynajmniej początek i potem tutaj wróćcie, okej? Już? Wiecie o co chodzi? To dla was wszystkich oraz tych, którzy mi jednak nie ufają: Witajcie w recenzji Szkolnego Życia! Dzisiaj w planie zajęć: survival w czasie apokalipsy. Jutro też. I tak już codziennie.

gakko-1-front-380x550.jpg

Czytaj dalej

Negatywne skutki spełniania życzeń, czyli recenzja Zerowej Marii i Pustego Pudełka

Light novel przez lata wydawały się nieosiągalnym marzeniem polskiego fandomu. Kto by chciał porywać się w tym średnio dużym kraju o skomplikowanym języku na tłumaczenie z japońskiego całych książek? Jak to się mówi… Cierpliwość popłaca. Wkrótce po tym jak skończyliśmy przecierać oczy na wieść, że Kotori oszalało i rzuca się na Sword Art Online, Rubikon został na dobre przekroczony i reszta dużych wydawnictw zawarła w swojej ofercie japońskie lekkie powieści. Waneko w szczególny sposób zaskoczyło czytelników. Ich „debiutancka” Zerowa Maria i puste pudełko, choć wciąż pozbawiona adaptacji mangowej lub anime, znana była wielu mangowcom jako tytuł solidnie trzymający się w topce najlepszych mang (i LN) na MyAnimeList. Czy sława należy się tytułowi zasłużenie? Weźmy tę sprawę pod lupę!

1452772335_50448800.jpg

Czytaj dalej

Przez żołądek do serca fana, czyli Kulinarne Pojedynki po polsku

Kto śledził bloga i fanpage już w 2016 roku, ten na pewno zauważył na co wasza droga Darya przeżywała fazę. Nie, jeszcze przed łyżwiarzami, tak, były takie czasy… No więc, 2016 upłynął mi pod znakiem młodocianych gniewnych kucharzy. I to tak bardzo, że już rok temu napisałam na tegoż bloga obszerną recenzję Shokugeki no Soumy licząc, że namówię do niej kolejnych fanów. Teraz, z łzami wzruszenia, patrzę na trzy śliczne tomiki, które wydało Waneko… I pomyślałam, że mogłabym was zachęcić do tego tytułu jeszcze raz. Oraz okiem szalonego fana sprawdzić, jak Kotki poradziły sobie z przeniesiem historii na język polski… I polskie żołądki :)

i-kulinarne-pojedynki-shokugeki-no-souma.jpg

Czytaj dalej