Kropki, koty i Paryż – Miraculous Ladybug et Char Noir

Miłość fanów na pstrym koniu jeździ (ale mi się zdanie na początek udało, ach, co geniusz klawiatury to geniusz klawiatury!). Producenci od dziesięcioleci głowią się nad recepturą idealnego tworu popkultury, który przyciągnie przed ekrany rzesze wiernych fanów i zapewni twórcom wieczną chwałę, spełnienie ambicji i miliony monet. Przyjęło się sądzić, że do historii przechodzą dzieła podejmujące ryzyko – łamiące schematy, wprowadzające nowe normy gatunkowe, oferujące odbiorcy coś, o czym sam jeszcze nie wiedział, że chciał to zobaczyć. A tu, raz na jakiś czas, pojawia się zwykły, powielający znane tropy serial, wprawiający wszystkich w ekstazę…. Dzisiaj opuścimy na chwilę popkulturę japońską – choć, jak się przekonacie, niezupełnie – by zapoznać się z hitem tumblra (jeśli wierzyć Fandometrics), francusko-japońsko-koreańską kreskówką opowiadającą o broniącym Paryża duecie składającym się z pewnej siebie Biedronki i figlarnego Czarnego Kota. Oto Miraculum Ladybug et Chat Noir, nazywane dalej w skrócie Miraculum (Od polskiej wersji tytułu, jakie dało mu Disney Channel – Miraculum: Biedronka i Czarny Kot.).

cu1ijclwcaa0i14_large

Czytaj dalej

Reklamy

Wśród gnomów, dzienników i figur geometrycznych – Gravity Falls zaprasza!

Może nie pamiętacie tego już, ale blog ten w zamyśle miał zajmować się nie tylko mangą i anime, ale czasem także zahaczać o animacje innego rodzaju. Takie kreskówki choćby. Chyba wszyscy oglądaliśmy je w dzieciństwie, a potem obgadywaliśmy ostatnie odcinki ulubionych serii na podwórku. Jeśli myślicie, że z tego się wyrasta i człowiekowi po dwudziestce to wypada przyznawać się tylko do znajomości bajek chińskich, to raz: musicie uparcie udawać, że nigdy nie słyszeliście o Kucykach uczących się, że Przyjaźń to Magia i ich wyznawcach, dwa: nie macie pojęcia co właśnie dzieje się w amerykańskiej telewizji dziecięcej, trzy: nie posiadacie tumblra. Bo, już zostawiając te nieszczęsne kuce, kreskówki mają obecnie swoją Wielką Chwilę w internecie, a jednym z głównych tytułów pojawiąjącym się w rozmowach na ten temat jest zakończone kilka dni temu Gravity Falls (po polsku: Wodogrzmoty Małe). Czyli po prostu dobry serial, dla każdego dziecka, od 10 do 99 lat. Serial, o najbardziej dociekliwym fandomie jaki istnieje…

Post skierowany jest bardziej dla osób niezaznajomionych jeszcze z fenomenem GF, ale i fani mogą znaleźć się kilka interesujących linków.

gf1
Chodźcie dziatwy, opowiem wam o takiej niepozornej kreskóweczce…

Czytaj dalej

Po prostu W głowie się nie mieści

To będzie nudna recenzja. Serio, właściwie sprowadza do zdania jejku, jaki dobry film, idźcie do kina. Nie musicie więc czytać moich wypocin na temat genialności pomysłu, kunsztu przełożenia historii na język animacji czy wzdychania do Pixara za to, że jednak oni to umieją. Nie pokłócę się nawet z żadnymi innymi recenzjami, bo wszyscy doszli do wniosku, że w tym przypadku będą jednogłośni. W głowie się nie mieści (Inside Out) to bardzo dobry film. No, ale jednak zmuszam się i piszę. Bo to miłe uczucie móc pochwalić coś po prostu dobrego.

Czytaj dalej

Myszy i Smoki, czyli parę słów o Annie Awards 2015

Tak, my na serio mówiłyśmy o większym zbajkowaniu tego blogu :) A co lepiej może do tego posłużyć niż relacja z nagród Annie, przyznawanych w tym roku po raz 42. najlepszym produkcjom animowanym? Choć nie jest to znana i szeroko komentowana impreza, dla tej części populacji, która nie ma zamiaru wyrastać z filmów uważanych, przez ignorantów, za dziecięce, może okazać równie emocjonująca co Oskary i Złote Globy. Tak bardzo, że nawet będzie trzeba odwoływać się do Caps Looka.

WSZYSTKO NASZE! (by Kadeart)

Czytaj dalej

SJW vs bajki

Kilka tygodni temu stwierdziłyśmy z Daryą, że należy iść z duchem czasu i rozszerzyć ofertę naszego bloga o animacje nie pochodzące z Kraju Kwitnącej Wiśni. Zostały już zresztą popełnione notki o filmach spoza Japonii tak więc ogłoszenie o zmianach jest tylko informacją o rozpoczętym już procesie westernizacji tej strony (jak to poetycko zabrzmiało). Ponieważ lubię od czasu do czasu poruszyć poważny temat to zdecydowałam się na coś co od dłuższego czasu mnie nurtuje, zabija resztki wiary w ludzkość i utwierdza w przekonaniu, że dostęp do internetu powinien być legalny tylko po przekroczeniu jakiegoś poziomu ilorazu inteligencji. Drodzy czytelnicy Lemurilli zapraszam was na walkę Social Justice Warriors (SJW) vs animacje!

Wkraczamy do jaskini głupoty

Czytaj dalej

Wielka Szóstka czyli nastoletni Japończycy znowu ratują świat

Jakiś czas temu popełniłam post na temat potecjalnych nominowanych do jednej z najbardziej znienawidzonych na świecie nagród, czyli Oscara. Mowa była oczywiście o kategorii Pełnometrażowy Film Animowany, a wśród moich osobistych faworytów znalazło się najmłodsze dziecko stajni Disneya czyli Wielka Szóstka. Jako że jestem już po seansie owego dzieła, to zdecydowałam się napisać recenzję by nie było, że tylko Smoki mi w głowie (a poza tym bohater to mały Dżapończyk walczący ze złem i występkiem więc na siłę można to pod bloga podciągnąć). Zapraszam.

Wielka szóstka czyli bajka o studentach polibudy

Czytaj dalej

Oscary 2015 – do biegu, gotowi, start!

Wbrew rozsiewanym plotkom ja nadal żyję, a że niektóre wykłady są mniej ciekawe niż pozostałe to mogę konstruktywnie spędzić czas pisząc notkę. Wprawdzie planowałam powrót z czymś bardziej spektakularnym, może jakąś orkiestrą i pokazem sztucznych ogni, no, ale na bezrybiu i rak ryba. Właśnie wkroczyliśmy w ten okres roku, kiedy odkrywam swoje skłonności masochistyczne polegające na śledzeniu nowości Oscarowych, będąc przy tym świadomą, że moi faworyci znowu nie wygrają. Akademia ogłosiła właśnie listę filmów animowanych zgłoszonych do konkursu, związku z czym nie mogłam się powstrzymać przed skomentowaniem tego.

A kto w tym roku sięgnie po statuetkę?

Czytaj dalej