Jak Kimetsu no Yaiba został królem piratów, czyli omówienie rankingów sprzedaży mang w Japonii 2019s

Czy jest coś co kocham bardziej niż meta dane i statystyki odnoszące się do moich ulubionych franczyz? No, mało rzeczy. Dlatego coroczna publikacja Oriconu dotycząca najlepiej sprzedających się mang w Japonii daje mi cudną okazję na wklejenie tutaj tabelek i ich omówienie. Yay! Szczególnie, że w tym roku ranking przyniósł ze sobą niemałe zaskoczenie, bo ktoś w końcu pokonał One Piece w sprzedaży…! Albo i nie…

pap6y483ca141.jpg

Czytaj dalej

Deszcze niespokojne potargały pudla, czyli co wydarzyło się w „Yuri!!! on ICE” w październiku

Ahoj, shipperzy naszego lodowego statku! To aż niemożliwe, że Lemurilla nadal niezmordowanie śledzi poczynania fikcyjnych łyżwiarzy, a jednak wciąż tu jesteśmy. Tym bardziej, że 5 października minął okrągły jak spirala śmierci roczek, odkąd pewien zimowy sport stał się ważną częścią naszego bloga. I wygląda na to, że cały październik był jednym, wielkim świętem z tej okazji. Niestety, sama Kubo wraz ekipą była tak zajęta produkcją filmu, że zdołała ledwie wyklikać przepraszającego tweeta, zanim znów nie utknęła z Sayokan w kuchni przy robieniu inspirującego obiadu. Ale cóż, wybaczamy. Od czego jest w końcu pełnia sezonu oraz merch, który spełnia nasze kolejne małe marzenia?

tumblr_oxishy0uzY1vkolaho1_1280
Rysunek od animatorki Noriko Itou. Ach, mieć takie włosy jak jednoroczny Wiktor ;)

Czytaj dalej

Na zmartwienia relaksik, czyli woda, kąpiel, onsen, taka sytuacja

Winter is coming – mówił nam jeszcze w sierpniu pewien pogodny serial z HBO Meteo i faktycznie, wieje cosik chłodem. Pewnie to przez ten piź… znaczy, październik. Jesień doskwiera nam nie tylko kalendarzowo, ale również pogodowo, więc co powiedzie na to, aby ukoić zmarznięte kości w jakiejś ciepłej kąpieli? A do tego celu najlepiej sprawdzają się oczywiście japońskie gorące źródła. Jak część z was może się domyśla, dzisiejsze pogaduchy o onsenach to nie będzie miły, krajoznawczy tekst po najlepszych zajazdach Kraju Kwitnącej Wiśni ani tym bardziej referat dotyczący historii oraz rozwoju przybytków kąpieli publicznej na przestrzeni ery Edo. Wybaczcie, spec turystyczny ze mnie żaden, ale w ramach rekompensaty zwiedzę z wami zajazdy wirtualne i jakby mniej… prawdziwe. Ale wcale nie mniej urokliwe!

Łapcie ręczniki i gumowe kaczuszki (oraz opaski cenzury na wypadek zbyt dużego, paczącego oczy negliżu), bo Dziab właśnie uruchamia program namaczania!

tumblr_owfg71MMah1qzxv73o1_r1_500.gif
Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal… (Noragami)

Czytaj dalej

Liście we włosach potargał wiatr, czyli podsumowujemy wrzesień z Yuri!!! on ICE

Wyczekiwania na złoty deszcz ciąg dalszy. Ostatnio nie ma z nowinkami wcale lekko, ale już na dobre rozpoczęty sezon łyżwiarski trochę nam ten ból nowości osładza. Poza tym nie oznacza to, że jest nudno – w Japonii fani mogli cieszyć się z pokazów 4D (taki z efektami dodatkowymi jak zapachy, trzęsące się fotele i deszcz w razie płaczu któregoś z bohaterów), kafejka Chacott przygotowała coś dla koneserów łyżwiarskiej mody, a Kubo przy okazji wystawienia prac w Nagoi spełniała tak fantastyczne requesty fanów, że jako autorka fanfików prawie popłakałam się z nadmiaru weny. Cóż, może na bezrybiu i rak ryba… Ale dla nas to zawsze będzie pierwszorzędny katsudon.

tumblr_ow34tbIIuw1w29nwyo1_1280
Większość prac Kubo jest nam już znana, ale… Co powiecie na Phichita w halloweenowym stroju?

Czytaj dalej

Nikt do tanga nie poderwie się, czyli dlaczego anime Ballroom e Youkoso jest złą adaptacją.

Od trzech miesięcy co tydzień w niedzielę powtarza się jeden i ten sam dramat: czas na nowy odcinek Ballroom e Youkoso (Welcome to the Ballroom). Śledzący nas fanpage na pewno pamiętają jak bardzo oczekiwałam tego anime i ile nadziei z nim wiązałam. Już pomijając wszystkie porównania do Yuri!!! on Ice (które będzie się, chcąc nie chcąc, przez ten post przewijać), tak się składa, że jestem koneserem scen tanecznych w filmach i serialach. Z jeden strony kocham musicale jako gatunek, z drugiej nawet nielubiany przeze mnie fabularnie film może zostać mi w serduszku na lata dzięki wybitnej scenie tańca. Mogę nie przepadać za Zapachem Kobiety, ale spójrzcie na tę scenę tanga, gdzie niewidomy weteran wojenny bierze w obroty śliczną nieznajomą do cudownych dźwięków Por una Cabeza. Nie trzeba znać reszty historii, by ta scena wywarła wrażenie. Taka jest siła tańca.
Ten post nie będzie jednak analizą scen tanecznych w dziejach kinematografii (…może warto by było założyć na taki tekst osobnego bloga?). Opowiem wam, dlaczego Ballroom oparty na całkiem dobrej i wciągającej mandze jest przykładem fatalnej adaptacji. Nie będzie to wiec recenzja jednej serii, a bardziej użycie by przypatrzeć się pewnemu problemowi.
Lekkie spoilery do około 10 odcinka, przy czym postaram się pisać tak, by osoby nie oglądające Ballroom rozumiały o czym mówię.

brom5.png
A manga jest taka dobra…

Czytaj dalej