W sprawie niezależności sądów, czyli recenzja Inspektor Akane Tsunemori

Allelujah! Ktoś się tutaj obudził… Czy raczej zmartwychwstał? Na pewno mało kto z was liczył na notkę (…ktoś tu w ogóle został? Halo?), ale Dar ma postanowienie środkoworoczne, więc jedziemy z tym koksem i dajemy recenzję. Czas polecić wam znowu jakąś mangusię. Dobrą mangusię, bo tylko takie biorę do oceny. Czy jednak wystarczająco dobrą dla Ciebie, drogi czytelniku? To zalety. Jeśli chodzi za Tobą ochota na trochę science fiction z luźniejszej, bardziej rozrywkowej półki, to mam coś ciekawego do zaproponowania… Może tomiku Inspektor Akane Tsunemori? Znanego też pod nazwą sławniejszego oryginału, anime Psycho-Pass? Sama nie widziałam serii, ale wierzę, że i ta perspektywa, tylko czytelnika mangi, może być ciekawa.

1490550137_18287379

Czytaj dalej

Reklamy

Trochę jakby déjà vu, czyli pierwsze wrażenia z sezonu wiosna 2018

Wiosna, panie mangowcu! Przekwitają wiśnie, bez własnie pokrywa się kolorowym kwieciem…. A my wszyscy przed komputerami i ogladamy animu. W tym zestawieniu, nasza trójka pod postacią mnie (Daryi), Shizu i niedawno zaadaptowanego Zedarrra (co by był i jakiś męski oraz gundamozorientowany punkt widzenia), zrecenzowała dla was 14 chińskich bajek! Co wyróżnia się w tym sezonie? Kontynuacje. Oj, kontynuacje. Od kolejnych sezonów shonenów takich jak BokuHero i Shokugeki do od wieków wyczekiwanego sequela Stein;Gate, jest w czym wybierać. Oczywiście, kilka nowości też się pojawi. Chcecie wybrać się na Hokkaido? Do przyszłośc? Do…. Polski? Wszystko dla was mamy!

 

img_0188
Wiem, że to też wasza reakcja na widok nowego posta! [BokuHero]
Czytaj dalej

Być kobietą, być kobietą… Top 10 mang josei

Już dawien dawno, zapowiedziałam zrobienie tej topki. Właściwie od czasu, gdy napisałam tekst o tym czym są josei i dlaczego cierpią na brak popularności. Teraz, z chęcią podzielę z wami dziesiątką moich ulubionych tytułów skierowanych dla dojrzalszych kobiet. Przy doborze serii kierowałem się kilkoma zasadami. Pierwszą i najważniejszą był mój własny gust, więc rzecz jasna nie wszyscy będą się zgadzać z taką, a nie inną kolejności. Serie, które uwzględniałam przy układaniu zestawienia musiały mieć formę mangową wychodzącą w czasopiśmie o profilu josei, czyli tytuły posiadające tylko anime, nawet jak powszechnie uważane są za josei, odpadły (dlatego będzie to rzadka notka bez Yuri!!! on Ice). Pominęłam również wydawnictwa z nurtu Boys Love, jako, że nie ich przynależność do kategorii josei jest dyskusyjna, a i dlatego, że po prostu za mało ich czytałam, by sprawiedliwie porównać je z resztą tytułów. Nie uwzględniałam też mang, które są niedostępne dla angielskojęzczynego czytelnika w całości, odrzucając komiksy o bardzo nieregularnych skanlacjach (dlatego nie ma tu choćby Kimi no Tame ni Hiku Chopin).
This said, mam nadzieję, że w poniższym zestawieniu uda wam się znaleźć coś co was. Josei są super. Serio!

shirokuma_cafe_gif_7_by_yumebabu_chan-d60opvd.gif
Honorable mention idzie do Shirokuma Cafe!

Czytaj dalej

Jeszcze raz kolejkę życia, panie barman: Recenzja ReLIFE

Podejrzewam, że mamy wśród czytelników zarówno uczniów liceum, jak i studentów i tych, którzy te błogosławione czasy mają już dawno za sobą. Wszystkie te grupy wiedzą, że starsi mają irytujący nawyk mówienia młodszym jak żyć, w końcu zawsze wiedzą lepiej. Ale głupia młodzież, nie da sobie nic powiedzieć, bo chce robić wszystko po swojemu, oswoją dorosłość… Konflikt stary jak świat! I nierozwiązywalny… Wiele osób żałuje z czasem, że nie słuchało rad dorosłych w młodości, nie dowierzając trochę, że z wiekiem naprawdę zdobywa się doświadczenie życiowe… No, ale, co by to było, na przykład chodzić do liceum mając wiedzę o świecie 27-latka… Hm… Ciekawy temat prawda? Poczytałoby się taką historię, no nie? Jak miło, że się ze mną zgadzacie, tak caaałkiem przypadkowo, mam bowiem pod ręką mangę, opowiadają właśnie taką historię! I wow, robi to naprawdę nieźle. Pozwólcie, że porozmawiamy dzisiaj o niejakim ReLife. Kolorowej (sic!) mandze o różnicach między młodością, a dorosłością.

Relife01.jpg

Czytaj dalej

Nikt do tanga nie poderwie się, czyli dlaczego anime Ballroom e Youkoso jest złą adaptacją.

Od trzech miesięcy co tydzień w niedzielę powtarza się jeden i ten sam dramat: czas na nowy odcinek Ballroom e Youkoso (Welcome to the Ballroom). Śledzący nas fanpage na pewno pamiętają jak bardzo oczekiwałam tego anime i ile nadziei z nim wiązałam. Już pomijając wszystkie porównania do Yuri!!! on Ice (które będzie się, chcąc nie chcąc, przez ten post przewijać), tak się składa, że jestem koneserem scen tanecznych w filmach i serialach. Z jeden strony kocham musicale jako gatunek, z drugiej nawet nielubiany przeze mnie fabularnie film może zostać mi w serduszku na lata dzięki wybitnej scenie tańca. Mogę nie przepadać za Zapachem Kobiety, ale spójrzcie na tę scenę tanga, gdzie niewidomy weteran wojenny bierze w obroty śliczną nieznajomą do cudownych dźwięków Por una Cabeza. Nie trzeba znać reszty historii, by ta scena wywarła wrażenie. Taka jest siła tańca.
Ten post nie będzie jednak analizą scen tanecznych w dziejach kinematografii (…może warto by było założyć na taki tekst osobnego bloga?). Opowiem wam, dlaczego Ballroom oparty na całkiem dobrej i wciągającej mandze jest przykładem fatalnej adaptacji. Nie będzie to wiec recenzja jednej serii, a bardziej użycie by przypatrzeć się pewnemu problemowi.
Lekkie spoilery do około 10 odcinka, przy czym postaram się pisać tak, by osoby nie oglądające Ballroom rozumiały o czym mówię.

brom5.png
A manga jest taka dobra…

Czytaj dalej

Jak into chińskie bajki, czyli serie anime dla początkujących.

Bycie mangowcem to zarówno przywilej, jak i przekleństwo. Na tej drodze czeka Cię i powód do marnowania większości Twojego wolnego czasu, i najlepszy sposób na kreatywne zabijanie nudy. Możesz zarówno zostać odrzutkiem społeczeństwa, ale też wreszcie znaleźć miejsce, w którym jesteś akceptowany ze wszystkimi Twoimi dziwnymi fetyszami. Anime to część popkultury i jako taka, kryje w sobie zarówno perełki sprawiające, że dowiesz się więcej o świecie i staniesz lepszym człowiekiem, jak i zwykłe śmiecie utrwalające szkodliwe stereotypy. Tak czy inaczej, są wśród nas tacy, którzy raz wkroczywszy na drogę zagłady, nigdy już z niej nie wrócą. Czytelniku tych słów! Jeśli jesteś już po animcowej stronie życia, wiesz dokładnie o czym mówię. Jeśli dopiero raczkujesz w tych tematach… Cóż. Zapraszam w nasze progi. Mamy Ci wiele do opowiedzenia. Oraz ciastka. I przypinki. I hejt, i dramy, i moe, i sempajów… Już coś znajdziesz dla siebie. A my ci w tym pomożemy~

Zapraszam do małego przewodnika po tytułach anime, po które warto sięgnąć na początku mangowcowego życia. Rzecz jasna to tylko luźne, niezobowiązujące propozycje, bo ile ludzi, tyle sposobów. Niech jednak post ten służy jako pewna odpowiedź na pytanie „co za anime zobaczyć teraz”. Albo co podsunąć znajomemu, gdy chcemy go na porządnie wciągnąć w nasze animowane piekiełko :)

my day

Czytaj dalej

Lekcje z przeżycia, czyli recenzja mangi Szkolne Życie!

Zebraliśmy się tu dzisiaj, żeby wspólne pochylić się nad mangą Szkolne Życie! (jp. Gakkou Gurashi!). Jest to urocza i podnosząca na duchu historia o młodych, niewinnych dziewczynkach, które pewnego dnia… Albo stop. Wiecie co? Zróbmy tak. Ufacie mi, drodzy czytelnicy? To jeśli nie mieliście jeszcze styczności z tym tytułem, sięgnijcie po niego w ciemno. Nie wybrzydzajcie na moe dziewuszkę na okładce, ewentualnie jaskrawe kolory anime. Zacznijcie przynajmniej początek i potem tutaj wróćcie, okej? Już? Wiecie o co chodzi? To dla was wszystkich oraz tych, którzy mi jednak nie ufają: Witajcie w recenzji Szkolnego Życia! Dzisiaj w planie zajęć: survival w czasie apokalipsy. Jutro też. I tak już codziennie.

gakko-1-front-380x550.jpg

Czytaj dalej