Wakacje w innym świecie, czyli sezon lato 2019 w anime

Lato, lato… I co, będę znowu we wstępie pisać o pogodzie? Choć akurat w tej epoce pogoda to kwestia fascynująca. Wiecie na przykład, że w Niemczech w czerwcu zanotowano najwyższą czerwcową pogodę w historii, a chwilę potem najniższą lipcową? Ale ten, tak, chińskie bajki… Po słabej wiośnie, lato nas zbawiło! A przynajmniej dostarczyło znacznie więcej interesujących tytułów! Motywy przewodnie? Isekaje i skakanie po erach.  Zapraszamy na przegląd lata!

Araburu Kisetsu no Otome-domo yo.

araburu
Och, nie, proszę się ze mną nie szipować, nikt mi nie płaci za angaż w shoujo!

Ilość odcinków:
Studio: Lay-duce
Źródło: Manga
Uwagi:
Lemurilla poleca

Członkinie licealnego klubu literackiego odkrywają, że istnieje coś takiego jak seks. Znaczy, wiedziały o tym od dawna, ale ostatnio wszystko zaczynam im się kojarzyć tylko i wyłącznie z JEDNYM. No jak żyć? 

Taki opis w większości przypadków odrzuciłby mnie od serii. Za dobrze ja znam te anime i ich podejście do dojrzewania u nastolatków. Tutaj wchodzi jednak siła nazwiska, a konkretnie nazwiska Mari Okady (AnoHana, Maquia). Wiedząc, że ta pani zajmuje się scenariuszem zarówno oryginalnej mangi, jak i adaptacji, moje nastawienie zmieniło się o 180 stopni. I bardzo dobrze, bo Araburu jest w tym momencie moim ulubionym anime sezonu. Ta obyczajowa komedia w bardzo realistyczny sposób pokazuje jak to jest być nastolatką, która może by i chciała coś więcej, ale nie wie jak zagadać… I do kogo. Dużo z humoru opiera się na poczuciu widza, że może utożsamić się z bohaterkami (których podejście do kwestii erotycznych jest dość różne). Uwielbiam też delikatną oprawę graficzną, świetnie współpracującą z sprytną reżyserią (trzeba w końcu umieć pokazać, że wszystko się kojarzy!). Ech, przechlapane być młodym i napalonym…
~Darya

# Bardzo jestem ciekaw, gdzie dalej pójdzie fabuła Araburu. Jak na razie ogląda się to bardzo dobrze. Wygląda na to, że jeżeli już anime otwarcie porusza temat seksualności, to robi to ze smakiem. Przynajmniej ja się przy takim Seitokai Yakuindomo nieźle uśmiałem, zobaczymy co będzie tutaj, na pewno zostanę na dłużej. ~Siekier

# Widziałam tylko pierwszy odcinek i tak, podobał mi się, ale chyba nie aż tak jak pozostałym członkom Lemura. Mam nadzieję, że reszta przekona mnie bardziej. ~Shizuru

Ocena Lemurilla: 7,9/10

Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou

Arifureta_gif-3.gif
Pani może iść dalej spać, nic tu się nie dzieje.

Ilość odcinków: 13
Studio: Asread, White Fox
Źródło: Light Novel
Uwagi:

Jak by tu się jeszcze przenieść do isekaja? Może całą klasą? Co, że to już było? No trudno, za późno. To chociaż zróbmy tak, żeby główny bohater nie był zbyt OP. No, i super. Co? Już się wyexpił na najpotężniejszą postać w grze? Szlag…

Arifureta ma dość prostą fabułę – mamy sobie Hajime Nagumo, który po zisekajowaniu dostał bezużyteczną wręcz umiejętność (w przeciwieństwie do reszty swojej klasy), przez co prawie nikt nie zwraca na niego uwagi. Pech jednak chciał, że prawie był i umarł, ale jednak przeżył. Sam nie wiem, co w tym przypadku byłoby szczęściem, i dla kogo. Po szybkim aktywowaniu protokołu Edgelord™ nasz protagonista zyskał mnóstwo przegiętych umiejętności, co wprawny obserwator zauważy po zmianie koloru włosów na biały (jeżeli uważaliście, że “przemiana” w Tokyo Ghoulu była nieco zbyt gwałtowna – po zobaczeniu tej sceny zmienicie zdanie). Nagumo rusza więc dalej, zbierając przy okazji har- drużynę.

No dobra, ale nawet najprostsze danie dobrze podane może nie być takie złe (patrząc na Enen no Shouboutai), więc jak jest tutaj? Cóż, do tej pory myślałem, że Tate no Yuusha to słaba adaptacja, jednak twórcy Arifurety przyszli i wrzasnęli mi w twarz PLUS ULTRA! Animacja leży i się nie podnosi, bo brakuje jej klatek. Niech jakimś przykładem złego stanu rzeczy będzie fakt, że jedyna animacja w endingu, to dwa latające światełka. Reżyser, pan Kinji Yoshimoto chyba obejrzał ostatnio Boogiepop wa Waranai i stwierdził “ej, ja też tak potrafię” i po prostu stwierdził, że poszatkuje chronologię w pierwszych scenach, jak tylko się da. No niestety, nie tędy droga. Dodajmy do tego kiepskie ujęcia w scenach akcji i OKROPNE CGI – oto przepis na totalną klapę.

Nie tykajcie tego nawet kijem. Jeżeli ciekawi was historia Nagumo – przeczytajcie mangę albo nowelkę. Tam jest to podane w mniej bolesnej dla odbiorcy formie.
~Siekier

# Oglądamy anime, w pewnym momencie dzwoni do mnie mama. Wystarczył mi ułamek sekundy, żeby zdecydować się od razu odebrać telefon, niż czekać na koniec odcinka. Potem żałowałam, że nie chciała ze mną dłużej porozmawiać. Tak fascynująca jest Arifureta. ~Shizuru

Ocena Lemurilla: 2,7/10

Dr. Stone

giphy.gif
O nie, to nie ten typ anime!

Ilość odcinków: – (prawdopodobnie dwusezonówka)
Studio: TMS Entertainment
Źródło: Manga
Uwagi:
Lemurilla poleca

Proszę Państwa, trzymajcie się mocno, oto Taiju, człek, którego twarz nie została skażona głębszą myślą, zaraz wyzna miłość swej wybrance, do której żywił płomienne uczucia przez ostatnie 5 lat. Czy będziemy świadkami wielkiego przełomu w gatunku romansów? Czy może jednak Yuzuriha źle zrozumie Taiju i dalej będą tylko przyjaciółmi? Zaraz, co to za zielone świa-

Daliście się sprankować, witamy w kolejnym shounenie! I to kolejnym shounenie, który nie wygląda jak shounen, mimo że pojawia się w Weekly Shounen Jump (pozdrawiam Promised Neverland). Jeżeli zastanawia was, czemu postacie wyglądają tak inaczej – winny jest tutaj jeden z autorów oryginału. Boichi jest bowiem koreańczykiem, który przeniósł się do Japonii – widać momentami podobieństwa do manhwy, chociaż nie aż w takim stopniu jak w innej jego mandze, Sun-Ken Rock. W przypadku Dr. Stone połączył siły z Riichiro Inagakim, autorem fabuły Eyeshield 21.

No dobrze, ale co z tym światłem? Czy Taiju wyznał swą miłość? Otóż nie. Ale na jego usprawiedliwienie powiem, że zamienił się w kamień na 3700 lat. Cała ludzkość zresztą też. Mamy rok 5738, kiedy Taiju wreszcie wydostaje się ze skorupy. Okazuje się, że poza nim, uwolnić udało się jemu przyjacielowi – Senku. Senku jest zupełnym przeciwieństwem Taiju – niezbyt silny, za to w głowie ma całą encyklopedię, internet i pewnie parę książek kucharskich. Razem łączą siły, by przetrwać, odbudować cywilizację i odkamienić całą ludzkość.

Przez większość czasu Dr. Stone opowiada nam o tym, jak Senku odkrywa i zdobywa kolejne drzewka technologiczne niczym w Civilization. Oczywiście pojawiają się też inne wątki, jednak przetrwanie i rozwój technologiczny zawsze pozostaje głównym trzonem historii. Jest to coś, z czym do tej pory się nie spotkałem, dlatego fabuła bardzo przypadła mi do gustu. Jedyne, co może w tej materii przeszkadzać, to sama postać Senku. Momentami wydaje się, że wie ZBYT wiele. Jest on wręcz nieludzko mądry, a w parze z ogromną wiedzą idzie ogromna pewność siebie, co potrafi irytować. Na szczęście sytuację ratuje jego relacja z Taiju. Mimo że z początku mogłoby się wydawać, że Senku ma go za totalnego głąba, to widać, że szczerze go szanuje i są naprawdę dobrymi kumplami, którzy świetnie się uzupełniają. Relacje pomiędzy postaciami są w Dr. Stone naprawdę ciekawe.

Za anime odpowiedzialne jest studio TMS Entertainment, które uraczyło nas np. Megalo Boxem. Jak dotąd kreska bardzo dobrze oddaje oryginał, animacja jest porządna i nic nie powoduje, bym obawiał się o przyszłość Doktora. Jestem też wręcz zakochany w tym, jak dobrą pracę wykonał reżyser, Iino Shinya, zwłaszcza że jest to jego pierwszy duży projekt (choć asystował wcześniej przy Made in Abyss). Sceny pięknie współgrają z fantastyczną muzyką, którą skomponował Tatsuya Katou, który nieco wybija się tutaj ze swojego dotychczasowego stylu – mam nadzieję, że to oznacza, że usłyszymy go częściej w przyszłości.

Dr. Stone ma bardzo dobre warunki, by zostać najlepszym anime tego sezonu. Konkurencja jest silna, jednak nasz kandydat wcale nie jest gorszy. Definitywnie jest to seria warta uwagi.
~Siekier

Ocena Lemurilla: 7,6

Dumbbell Nan Kilo Moteru?

dumbbell
To nie fanserwis, to SERIA EDUKACYJNA

Ilość odcinków:
Studio: Dumbbell Nan Kilo Moteru?
Źródło: Dogo Kobo
Uwagi: –

Sakura Hibiki jest taką przeciętną nastolatką, która uwielbia jeść. Gdy zauważa, że trochę ostatnio przytyła, postanawia coś z tym zrobić i wybiera się na nowo otwartą niedaleko szkoły siłownię. Tam spotyka Akemi, koleżankę ze szkoły, która jest mięśniowym freakiem (coś jak Gou z Free!). Obie postanawiają zacząć uczęszczać do tej siłowni. Hibiki pomimo, a Akemi z powodu tego, że to miejsce jest szczególnie popularne wśród Naprawdę Napakowanych Mężczyzn. Ich trenerem zostaje Machio, dzięki którego urokowi i mięśniom dziewczyny chętnie przychodzą na treningi.

Dobra, zacznijmy od jednej kwestii – jeśli masz wymiary jak główna bohaterka (160cm wzrostu i 55kg wagi) to z całą pewnością nie jesteś gruba, a wręcz twoja waga jest w normie. 

I tak, bajka ta opiera się na trenowaniu, chodzeniu na siłownię i tego typu innych rzeczach. Z początku myślałam, że będzie to typowe anime “cute girls doing cute stuff”. Co się jednak okazało, seria ta naprawdę poważnie podchodzi do tematu jaki porusza. Wszystkie ćwiczenia, które są prezentowane są dokładnie opisane, co robić a czego nie robić, żeby przyniosły efekty. Machio wyraźnie mówi, że restrykcyjna dieta nie jest dobra dla nikogo, a szczególnie dla młodych dziewcząt. Przekazywane są rady dotyczące zdrowego odżywiania i stylu życia, które są, według mojej wiedzy, poprawne. Oprócz tego pojawia się wiele innych elementów, za które naprawdę szanuję tę serię. Same ćwiczenia to jednak za mało, mamy więc trochę scen szkolnych, wyprawę na konwent, wątek nauczycielki i wiele innych. Nie obyło się też bez dawki fanserwisu, zarówno dla pań i dla panów. I dla miłośników mięśni. 

Po pierwszym odcinku nie spodziewałam się, że zostanę fanką tej serii. Po trzech odcinkach stwierdzam, że to jedna z najlepszych komedii tego sezonu. Przy okazji nie traktuje widza jak głupka i daje trochę przydatnych porad. Polecam obejrzeć, szczególnie dla Machio.
~Shizuru

# Mam strasznie spolaryzowaną opinię co do tej serii. Ciągle nie wiem, czy to najlepsza czy najgorsza rzecz z tego sezonu, jaką widziałem. Chyba muszę obejrzeć całe, żeby zdecydować… ~Siekier

#Po pierwszym odcinku też miałam wątpliwości. Jednak im dalej tym lepiej. ~Shizuru

Ocena Lemurilla: 5,9/10

Dungeon ni Deai wo Motomeru no wa Machigatteiru Darou ka II

tumblr_puk2hffhnV1u86t2qo2_500.gif
Biedne pieski :<

Ilość odcinków:
Studio: J.C. Staff
Źródło: Light Novel
Uwagi: Drugi sezon

Oto i przed nami kolejne DanMachi! W sumie ciężko na dobrą sprawę powiedzieć coś więcej, jako że pierwszy (zerowy?) odcinek był recapem poprzedniego sezonu, a kolejny wiele więcej nam nie powiedział, poza tym, że prawdopodobnie czeka nas coś na wzór Tournament Arcu? Ale czym tak naprawdę to będzie? I ile potrwa? Nie wiemy.

Według aniDB zmienił się reżyser i niestety trochę mnie to martwi. Bardzo podobały mi się ujęcia w pierwszym sezonie, a animacje w scenach walki (do których studio potrafiło specjalnie zatrudnić dodatkowych animatorów) były ogromnym atutem tej serii. Oczywiście zmiana nie musi być na gorsze, ale niepewność wciąż pozostaje. Ja na pewno jestem ciekaw, co dalej stanie się z Bellem, więc pewnie będę oglądał. Na ile będzie to przyjemna przygoda? Zobaczymy!
~Siekier

Ocena Lemurilla:  6,0/10

Enen no Shouboutai

strażacy
Jeśli twoje anime o strażakach nie ma zakonnic, to nie umiesz w anime o strażakach

Ilość odcinków: 24
Studio: David Production
Źródło: Manga
Uwagi: Ze względu na tragedię KyoAni i skojarzenia z pożarami, emisja trzeciego odcinka może być przesunięta o parę tygodni.
Lemurilla poleca

Tokio, nasz główny bohater zostaje świeżym rekrutem w lokalnej drużynie strażackiej. Ale nie takiej zwykłej drużynie strażackiej. Od jakiegoś czasu, jednym z najgorszych wypadków jakie mogą przydarzyć się ludziom jest spontaniczny samozapłon związany z ich transformacją w istotę nazwaną infernalem. I to tym dokładnie zajmują się nasi strażacy – walką połączoną z czymś w rodzaju egzorcyzmowania wspomnianych istot. A, no i jak wiadomo, ogień należy zwalczać ogniem, więc siły tej bohaterskiej organizacji bardzo często zasilają piromanci, brzmi sensownie prawda?

Powyższy opis zdecydowanie wygląda na zagmatwany, podobnie jest w samym tym anime, ale to nie fabuła gra w tym tytule główną rolę, a to na co możemy sobie popatrzeć. Animacja i reżyseria jest bardzo widowiskowa, walki spektakularne oraz dosyć wyjątkowe, patrząc na to co zrobiono ze wszystkimi płomieniami wokół oraz światłem. W drugim odcinku, zdecydowanie wolniejszym, okazuje się jednak, że nadal jest dobrze, a dosyć standardowe, mniej związane z akcją shounenowe elementy nie przeszkadzają i te również przyjemnie się ogląda, prawdopodobnie za sprawą tego, że twórcy dają z siebie wszystko, aby wyglądało to interesująco. Spowodowane jest to bardzo prawdopodobnie tym, że pod nazwą studia David Production ukryli się ludzie pracujący do tej pory głównie dla studia Shaft, co naprawdę widać (mimo, że do prawdziwej shaftowości nadal daleko!). Jeśli takie połączenie nie brzmi dla was wystarczająco interesująco, to polecam tę serię po prostu jako ładny tytuł pełen akcji, zrealizowany naprawdę porządnie.
~Zedarrr

# David Production wraz z Shaftem bardzo mile zaskoczyli mnie swoimi dokonaniami przy Enen no Shouboutai. Uważam, że fabularnie manga, delikatnie mówiąc, nie powala. No po prostu słaba jest. Ale realizacja scen i sposób, w jaki podawane są nam żarty sprawia, że bardzo dobrze bawię się przy oglądaniu tego anime. Kolejny przykład na mojej liście “anime, które są lepsze od mangowego pierwowzoru”. ~Siekier

#Zasnęłam w trakcie pierwszego odcinka, obudziłam się przy endingu. Pewnie dlatego, że byłam już bardzo zmęczona, ale jakoś i tak nie chce mi się tej bajki nadrabiać. ~Shizuru

Ocena Lemurilla: 7,7/10

Given

given
Tłumy fanek chcą biszów? MY JESTEŚMY BISZAMI

Ilość odcinków: 12
Studio: Lerche
Źródło: Manga
Uwagi:

Ritsuka Uenoyama, który jest niezły zarówno w grze w koszykówkę jak i w graniu na gitarze, zaczyna być już tym trochę znudzony. Gdy pewnego dnia chce wybrać się na drzemkę w swoje ulubione miejsce, spotyka tam Mafuyu Sato – chłopaka, który ma gitarę. Gitarę z zerwaną struną i w ogólnie nienajlepszym stanie. Mafuyu bardzo usilnie prosi o naprawę instrumentu, a Uenoyama bardzo usilnie odmawia. W końcu jednak pęka i pomaga, przez co zyskuje uroczą przylepę w postaci właściciela gitary. 

Ludzie, słuchajcie. Oto BL, który nie jest definiowany tylko przez bycie BL i który z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim. Jest to przede wszystkim bardzo dobre anime muzyczne, które przy okazji jest ładne, zabawne i subtelne. Oprócz głównych bohaterów mamy jeszcze dwie ważne postacie, które razem tworzą zespół. Grają naprawdę bardzo dobrze, choć nie da się ukryć, że przydałby im się wokalista… Ale z tym musimy poczekać trochę dłużej niż pierwszy odcinek. Niestety, w letnim grafiku Given wyszło dosyć późno. Drugi epizod wychodzi dopiero w dniu publikacji tej notki, gdy niektóre serie zbliżają się już do czwartego. Nie ma jednak co narzekać, trzeba cierpliwie czekać, a zdecydowanie jest na co. I nie zrażajcie się absolutnie tym, że jest to BL – to naprawdę dobra historia, która broni się sama.
~Shizuru

# Bardzo fajna muzyka, postacie i ich relacje też mi się podobają, jeżeli muzycznie seria utrzyma poziom, to będzie super! ~Siekier

Ocena Lemurilla: 7,5/10

Kanata no Astra

kanata
Poruszająca się synchronicznie policja, kto zrobił to lepiej: Kanata no Astra, czy Sarazanmai

Ilość odcinków: 12
Studio: Lerche
Źródło: Manga
Uwagi: Pierwszy odcinek ma 40 min
Lemurilla poleca

Historia grupy uczących się na zdobywców kosmosu młodych ludzi, których test polegający na przetrwaniu na obcej planecie zupełnie samemu, z powodu pewnego dziwnego wydarzenia kończy się tym, że nasza grupa bohaterów ląduje w losowym rogu galaktyki, wiele dni podróży z prędkością światła od najbliższej cywilizacji. Jednak nie jest do końca tak źle, powrót jest możliwy, ale stopniowy, skacząc od jednej ziemio-podobnej planety, do następnej, w międzyczasie uzupełniając zapasy wody, jedzenia oraz paliwa.

Jeśli powyższy opis buduje w waszych głowach obraz poważnej serii, skupiającej się na walce o życie w ciężkich warunkach to nie dziwię się, chociaż Kanata no Astra w praktyce jak na razie od tego daleko, ale czy to źle? Absolutnie nie, bo zamiast tego mamy zdecydowanie bardziej optymistyczną serię o perypetiach na pierwszy rzut oka bardzo schematycznych postaci, jednak wydaje mi się, mimo wszystko wyjątkowych bohaterów, zmagających się z niezwykła sytuacją w jakiej się znaleźli oraz po prostu skazanych na życie ze sobą przez dłuższy okres czasu. Już w pierwszych dwóch odcinkach kilkoro z nich dostało dopowiedziane po kawałku swojego dotychczasowego życia, utwierdzając mnie w przekonaniu, że nasi bohaterowie nie są tak szablonowi jak potencjalnie mogą się wydawać. Anime jest przez większość czasu bardzo pozytywne oraz humorystyczne, okazjonalnie budując drobne napięcie, abyśmy nie zapominali, że mimo wszystko sytuacja nie jest idealna. Dodatkowo, patrząc na zakończenie drugiego odcinka, fabuła może pójść w wielu różnych kierunkach, co może być powodem dla którego seria ta może być zarówno jednym z lepszych tytułów sezonu, albo jednym z największych rozczarowań (przy najmniej dla mnie). Mimo wszystko, uważam, że warto dać temu tytułowi szansę, przy wyborze anime do oglądania z tygodnia na tydzień, bo jak na początek ogląda się je bardzo dobrze. Ścieżka dźwiękowa zrealizowana jest dobrze, dodatkowo jest dobrze dopasowana do tego co aktualnie dzieje się na ekranie, a jeśli chodzi o to jak wygląda animacje, też nie ma na co narzekać. No chyba, że kogoś bardzo drażnią zabawy twórców z proporcjami obrazu, wrzucając w niektórych scenach letterbox (nie dorównuje jednak Astra mistrzowi jeśli chodzi o tę kwestię – FranXXom). Tytuł który według mnie naprawdę warto śledzić, albo zobaczyć chociaż pierwszy odcinek, który dodatkowo trwa całe czterdzieści minut.
~Zedarrr

# Totalnie się nie spodziewałem tego, co wynikło z pierwszych trzech odcinków – dla mnie czarny koń tego sezonu, choć pewnie dlatego, że trafił mocno w moje klimaty. No i muzyka jest świetna! ~Siekier

Ocena Lemurilla: 7,3/10

Katsute Kami Datta Kemono-tachi e

bestie
Nie, nie, nie znowu interesująca fabuła, które poznamy jedynie początek, a potem „doczytaj se mangę”

Ilość odcinków: 12
Studio: MAPPA
Źródło: Manga
Uwagi:

W fantastycznym kraju rozgrywa się ichniejsza wersja wojny secesyjnej. Jedna ze stron ma jednak asa w rękawie: specjalny oddział, w którym żołnierze potrafią przemieniać się w mistyczne bestie. Okazuje się, że siła nie przychodzi bez ceny: członkowie drużyny popadają w szaleństwo. Ich były dowództwa obiecuje zająć się osobiście podwładnymi i po zakończeniu wojny wytropić tych, którym moc odebrała rozum. Ma też inną motywację: zemstę na dawnym przyjacielu…

Ech. Mappa to moje wielkie love-hate. Zwykle uwielbiam ich podejście do adaptacji serii (albo zezwalania dziwnych twórcom na ich szalone pomysły, które nie mogą się sprzedać, patrz anime o łyżwiarstwie albo kappach z dupy), jednak problemy organizacyjne wewnątrz studia sprawiają, że w ¾ serii staje się ona nie do oglądania przez spadek jakości i pacingu. Katsute jest o tyle nietypowym anime na tle ostatnich produkcji Mappy, że podstawą jest tu niezakończona jeszcze manga (autora Tasogare Otome x Amnesia, tak swoją drogą) – czyli nie widzę szans na poznanie zakończenia tej historii, o ile nie sięgniemy potem po mangę. A pomysł na fabułę jest całkiem zacny! I postaci tutaj umierają na śmierć! W drugim odcinku pojawia się trochę sztampowa współ-protażka, jednak nie mogę powiedzieć, by był to zły tytuł. Jestem tylko negatywnie nastawiona, kto wie, może odszczekam…
~Darya

# Gdyby nie robiła tego Mappa, byłbym pewnie o wiele bardziej zahajpowany na tę serię. Pewnie obejrzę trochę i zobaczę, co z tego wyniknie, bo klimat mi się podoba, jednakże plot twist po koniec pierwszego odcinka był tak sztampowy, że głowa boli… ~Siekier

# Nie czytajcie opisu tej serii na Malu przed obejrzeniem drugiego odcinka. Szkoda tak sobie spoilerować. ~Shizuru

Ocena Lemurilla: 6,3 /10

Lord El-Melloi II Sei no Jikenbo: Rail Zeppelin Grace Note

lord
Sen każdego profesora uczącego zdecydowanie zbyt denerwujących studentów

Ilość odcinków: 13
Studio: Troyca
Źródło: Light Novel
Uwagi: Nasuverse, a w szczególności spin-off Fate/Zero; OVA z prequelowym odcinkiem wyszła pół roku temu 

Anime to opowiada o tym co spotyka jednego z bohaterów Fate/Zero – Velveta Wavera (mistrz Aleksandra Wielkiego) po opisanej w tym tytule wojnie o Graal. Widzowie mogą oglądać jak wygląda jego codzienne życie po powrocie do Londynu i rozpoczęciu pracy jako nauczyciel katedry magii współczesnej, pełniąc jednocześnie rolę regenta dla jednego z ważniejszych lokalnych rodów magów.

Bardzo podoba mi się zdecydowanie inna forma tego spin-offu serii Fate, niezwiązana z wielkim magicznym battleroyale, ale nadal nawiązująca do tego ogromnego (momentami za bardzo) uniwersum. Podobają mi się dyskusje oraz pomysły związane z różnymi rodzajami magii które pokazuje nam ten tytuł, chociaż momentami może to być męczące, ze względu na ogromną ilość dialogów, niejednokrotnie sztucznych dla celów dużych ilości ekspozycji na raz. Dla przykładu, w drugim odcinku nasz bohater zostaje wezwany jako ekspert od magii współczesnej, jako, że jego zleceniodawcy są specjalistami od klasycznej astrologii opierającej się na modelu geocentrycznym nieba, a potrzebują opinii w sprawie nieznanego zaklęcia wykorzystującego model heliocentryczny.

Anime zdecydowanie nie dla każdego, gdzie większość zabawy z oglądania polega na dosyć specyficznym budowaniu świata. Zapewne zainteresuje kilka osób, a ja jestem jedną z nich.
~Zedarrr

# Cokolwiek wam powiedzą – to nie jest sequel do Fate/Zero. Inne studio, kto inny odpowiedzialny jest za fabułę, jeno muzyka Kajiury się nie zmieniła. Nie mówię, że to źle, po prostu jest to seria inna niż “typowy” Fate. Mnie osobiście nie zachwyciła głównie przez historię i dialogi, które są nieco koślawe, ale nie sposób odmówić jej klimatu. No i opening jest bardzo dobry. ~Siekier

Ocena Lemurilla: 6,5 /10

Sounan Desu ka?

sounan
Mhhhm, dżemik z krwi ryby <3

Ilość odcinków: 12
Studio: Ezóla
Źródło: Manga
Uwagi: Krótkometrażówka (15 minut)

Cztery dziewczynki ratują się z katastrofy samolotu i trafiają na bezludną wyspę, gdzie muszą samotnie walczyć o przetrwanie. Na szczęście jedna z nich okazuje się być nastoletnim Bearem Gryllsem.

Kolejne anime o przetrwaniu w tym sezonie i kolejne, które daje nam praktyczne rady co do swojej tematyki. Przynajmniej część z nich również wydaje się być prawdziwa. Sama jednak fabuła to zbiór krótkich historii, w trakcie których trzy dziewczynki niemal ciągle wykorzystują jedyną, która wie, jak przetrwać w takich warunkach. Na jej miejscu już dawno bym kopnęła swoje koleżanki w pośladki, bo scen, w których jedna leży i jęczy jaka to nie jest głodna, z nadzieją, że ta ogarnięta przyniesie jej jedzenie, albo podobnych było kilka. Czasami zdarza się co prawda, że wszystkie dziewczyny coś robią, ale jak dla mogłoby być to lepiej rozwiązane. Mamy za to sceny jedzenia cykad i innych mało smacznych rzeczy, picia krwi ryb, planów napojenia koleżanki własnym moczem i inne tego typu. Oprócz tego troszkę fanserwisu, w końcu cały sezon to sezon plażowy.

Ogólnie nie jest to zła seria, można się pośmiać trochę, ale nie oczekujcie od niej za wiele.
~Shizuru

# Hej, #mniebawi. I rady, które daje Gryllsówna są o dziwo zgodne z prawdą! ~Darya 

Ocena Lemurilla: 5,7 /10

Tsuujou Kougeki ga Zentai Kougeki de Ni-kai Kougeki no Okaasan wa Suki Desu ka?

matka
Moe, moe, mamuśka!

Ilość odcinków:
Studio: J.C.Staff
Źródło: Light Novel
Uwagi:

Nastolatek trafia do innego świata. Z matką. 

Szanuje isekaje za to, że jesteśmy w momencie, gdzie nikt się już nie przejmuje pytaniem “dlaczego bohaterowie trafili do innego świata”. I tak nikogo to nie obchodzi. Anime o Matce niby wykorzystuje cały pierwszy odcinek na jakieś ekspozycje, wyjaśniania (coś tam, że testowanie nowej gry MMORP), ale nikt tu nie udaje, że kogoś to obchodzi. Ot, synek i matka (o imieniu Mamako, tak, to taki poziom suchości!). Co więcej, nawet zaraz na początku jest podkreślone, że nie ma żadnego świata do ratowania, demon lorda do pokonania… Nie, po prostu mają sobie przygodować i zacieśniać więzi… Brzmi sztampowo? Jest. Czy seria trafia do kosza? A wiecie… Nawet nie. W tych schematach jest pewna metoda. Bohaterowie są całkiem sympatyczni, a właściwie matka bardzo mnie zaskoczyła, pokazując pazur i pewną zawziętość, pomiędzy niańczeniem synalka (który ma jej nadopiekuńczości dość). Anime wie czym jest i nie udaje, że ma jakieśkolwiek ambicje. Szanuję to. No i bardzo lubię projekty postaci, szczególnie sposób rysowania oczu. Tak, to może być ten miły, odmóżdżający isekaj po dniu roboty. Jedynie trzeba zignorować czerwoną lampkę ostrzegającą przez szansą pójścia tego anime drogą ince…. Nie, stop! Nie wykrakajmy tylko niczego! To byłoby chyba gorsze niż młodsze siostry…
~Darya

Ocena Lemurilla: 6 /10

Vinland Saga

vinland
Przypomina się o ostrożnościowi w czasie zabaw nad wodą w czasie wakacji

Ilość odcinków: 24
Studio: WIT
Źródło: Manga
Uwagi: Trzy pierwsze odcinki miały premierę równocześnie
Lemurilla poleca

Ta historia dzieje się na początku XI wieku na dalekiej północy Europy. Thorfinn zaczyna jako dziecko marzące o wielkich przygodach i wojaczce, na razie jednak spędza czas na pomocy w domowym gospodarstwie w maleńkiej wsi na Islandii. Przygodami może za to pochwalić się jego ojciec: swego czasu słynny wojownik. Jak to w takich opowieściach bywa, jeśli gdzieś w pobliżu toczona jest wojna, bohaterowie będą musieli wziąć w niej udział… 

Mam pewne problemy ze streszczeniem historii. Bo Vinland Saga to saga. Opowieść Wielka, tocząca się na przestrzeni wielu lat, wielu krajów i obejmujące losy wielu bohaterów. A gdzieś na horyzoncie majaczy legenda o Vinlandii – nowym kraju, gdzie klimat jest łagodniejszy, a ziemia urodzajna. Choć pierwsze trzy odcinki nie pokrywają nawet wstępu historii, już robią wrażenie nieporównywalne do wielu innych anime. Nie mówię tu tylko o rozmachu, pojawiającym się choćby w scenach walk. Średniowieczna północ ożywia na naszych oczach. Fascynująca jest dbałość o szczegóły przedmiotów, budynków, ludzi… Owszem, zalążek fabuły intryguje, ale na ten moment najbardziej ciekawi poznawanie kolejnych elementów świata. Studio WIT robi znakomitą robotę, przyczepić się można jedynie do lekkiego nadużywania CG przy przedstawianiu statków. Ale to nie dziwne, wiedząc, że reżyser Shuuhei Yabuta jest specjalistą właśnie od animacji komputerowej i nadzorował ją choćby w Shingeki no Kyoujin. Miejmy nadzieję, że tak wielki projekt nie przerośnie tego młodego człowieka…
~Darya

# Czytałem trochę mangi i mogę spokojnie powiedzieć, że fabularnie nie powinno być żadnych problemów. Trochę martwi mnie reżyser, ale najlepsze dopiero przed nami – zobaczymy, czy spełni oczekiwania, a może nawet je przewyższy? ~Siekier

Ocena Lemurilla: 8,4 /10

Yubisaki kara no Honki no Netsujou: Osananajimi wa Shouboushi

unknown.png
To nie jest ten typ serii z którego da się znaleźć lub ma sens robić gify… Więc macie słonika.

Ilość odcinków: 12
Studio: Mausu
Źródło: Web manga
Uwagi: Krótkometrażówka (5 minut)

Ona – przyjaciółka z dzieciństwa. On – strażak. On do niej zarywa, ona nieszczególnie go chce. On ją ratuje z pożaru. Ona nie ma gdzie mieszkać, więc on proponuje jej, że może u niego. Ona się zgadza.

To jest anime z serii “Lemurilla – oglądamy anime, żebyście wy nie musieli”. Serio. Nie ma absolutnie nic ciekawego w tym anime. W wersji ocenzurowanej wycięto sceny seksu, więc odcinki nie mają czasami sensu. Nie ma angielskich napisów na torrentach, więc trzeba albo domyślać się o co chodzi (jak też zrobiłam), albo oglądać pełną wersję z napisami na stronkach z hentaiami. Oprócz tego, jak to w tego typu seriach bywa, główny bohater jest przemocowcem, a bohaterka niby nie chce, ale potem to może jednak. To już lepiej chyba obejrzeć standardowego hentaia, niż takie wykastrowane coś.
~Shizuru

Ocena Lemurilla: 3 /10

~Ekipa Lemurilli 

Ps. Nie potrafię nie wspomnieć w tym tekście o tragedii jaka wydarzyła się w tym tygodniu w Kioto. Nie zawieszamy notek na blogu, jednak trudno przejść obok takich zdarzeń obojętnie. Więcej informacji o zdarzeniu zamieściłam na fp, można tam znaleźć również sposób na wsparcie finansowe studia.

Ps.2. Objęliśmy patronatem medialnym konwent Nyskon, odbywający się 19.07-21.07. Serdecznie zapraszamy na tę imprezę, a szczególnie w sobotę do stanowiska Fundacji Nami, gdzie kręcić się będzie Darya.  

Reklamy

6 komentarzy do “Wakacje w innym świecie, czyli sezon lato 2019 w anime

  1. szczerze polecam Isekai Cheat Magician!
    Arifureta od razu wyda się kreskówką na poziomie

    to było w zasadzie kłamstwo; nic nie może pomóc Arifurecie, ale ICM jest spektakularne

    Polubienie

  2. Mnie odwrotnie, lato porwało mniej niż wiosna.

    Strażacy – podobają mi się ich wdzianka, ale wątpię, by wciągnęło mnie jak Soul Eater swego czasu. Wygląda solidnie, tyle.

    Dumbbelle – widząc na rozkładówce tag ecchi podeszłam trochę z kijem, ale… kurka, myślałam że będzie dużo gorzej? (po czym weszłam na Tumblra, zobaczyłam kadry z mangi i wyszłam) aczkolwiek podpisuję się obiema rękami (lewą krzywo) pod tym, że 160 cm / 55 kg to nie jest bycie grubym. Hibiki please.

    …nikt z was nie zaczął Acceleratora? :< po trzecim Indexie powiedziałam samej sobie „M.W., nie rób sobie żadnych nadziei, nie warto” i podchodzę do tego z wyjątkowo niskimi oczekiwaniami na poziomie bliskim zera, więc o ile dotrzymam tak do końca sezonu, powinno być spoko.

    No i wczoraj (19 lipca) wyszło nowe Saint Seiya. Że przytoczę dialog,
    – Wychodzi nowe StS!
    – Manga, anime?
    – Netflix adaptation.
    Mamy 6 odcinków, pół sezonu, jest generalnie jak ktoś napisał: wiele miłych niespodzianek, kilka rozczarowań, najlepszą postacią jest gadająca pokrywa od studzienki ściekowej.
    Znaczy nie zrozummy się źle, jest parę rzeczy, na które bym mogła narzeknąć raz czy kilka (choćby zmiana imion), ale mimo różnych kwiatków oglądało mi się bardzo przyjemnie – pytanie czy moja opinia może być tu obiektywna.

    Polubienie

  3. ha wreszcie po hiatusie zima wiosna coś obejrzałem i można komentować
    Vinland Saga fajna choć to CGI wody mogłoby być lepsze i dlaczego nasz słowiański niewolnik ma taką karnacje mulata ?
    fire force całkiem niezła seria choć kolejny raz sposób przedstawiania kościoła i zakonnic jest dziwna no serio witraże w tej remizo kaplicy mają jak dobrze widziałem legitne a cała reszta to najwyraźniej skąd inąd wzięta xDD
    dalej Dr Stone chyba najfajniejsza na razie seria choć już widzę że pożałują budzenia pana supermocarza zdziwię się jak to ich w d…nie ugryzie potem
    seria o panu białowłosym chyba pójdzie w odstawkę bo texty pożre wszystkich przeżyje itp to nawet dla mnie zbyt cringe do tego jeszcze ta seria o twórcy gier który ląduje jako zły boss w własnej grze nawet zabawna rysunki nie są złe ale nie wiem czy uda im się zachować granice nie skończymy z kryminalno serią ;p gdzie stary dziad ma zdecydowanie nieletni harem ;-P chciałem jeszcze obejrzeć serie kosmiczne ale na razie nikt tego na YT nie rzucił
    a co do serii o mamie i synku czy tylko mi się zdaje czy ta rodzicielka zachowuje się jak klasyczna siostra może z rok starsza z walorami ;)) mam nadzieje że nie skończymy z nielegalnym bara bara xD

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s