Nowy rok, stare bajki, czyli sezon zima 2019 w anime

Zima to taki pracowity miesiąc! Milion podsumowań roku i ta chęć, by wreszcie odpocząć trochę od tych chińskich bajek… Ale nie ma dobrze! Sezon zimowy już ruszył z kopyta, a my musimy robolić i oglądać te serie… Czy zimowe serie są w ogóle dobre? Zdania są podzielone. Na pewno jednak znajdzie się jedna czy druga perełka dla każdego.

Zapraszamy na pierwsze (well… Może drugie) wrażenia do anime sezonu zimowego!

Omake Gif Anime - Kaguya-sama wa Kokurasetai - Episode 3 - Chika Scandalized.gif
Nie bójcie się ten sezon nie jest aż tak straszny… Chyba… [Kaguya-sama]

B-Project: Zecchou*Emotion

LEMURZIMAdfaf.gif
Chłopcze, gdzie zgubiłeś swoje sutki?

Ilość odcinków: 12
Studio: Bandai Namco Pictures
Źródło: Muzyka
Uwagi: Drugi sezon

Po wielkim sukcesie, jaki odniósł B-Project na koncercie w Tokyo Dome, nasz zespół kontynuuje pięcie się po kolejnych szczeblach kariery. Nad wszystkim stara się zapanować ta sama, wciąż niedoświadczona menadżerka. Żeby nie było jej za łatwo (oczywiście, że nie jest, ledwo ogarnia obecną 10-tkę idoli), szefostwo agencji dokłada do projektu jeszcze jeden unit, składający się z 4 chłopaków. Bo przecież co może pójść nie tak, prawda?
No i na początku wszystko idzie nieźle, pomijając drobne wpadki i spięcia między, jakby nie patrzeć, całkiem sporą ilością idoli jak na jeden zespół. Wydarzenia z końcówki pierwszego sezonu są ledwo wspominane, ale mam nadzieję, że rozwiążą to w dalszej części historii. Bo musicie wiedzieć, jeśli nie oglądaliście wcześniejszego sezonu, że było to bodaj najbardziej absurdalne zakończenie, jakie widziałam w anime. Serio, to było tak totalnie bez jakiegokolwiek sensu, że o matko. Wiecie, przez 10 odcinków macie dość standardową serię o idolach, żeby na koniec zrobić wam z mózgu wyżymaczkę. Dlatego byłam jednocześnie bardzo zdziwiona ale i zachwycona, gdy okazało się, że B-Project doczeka się kontynuacji.
Niestety, występy dalej robione są w CGI, choć zbliżenia są na szczęście rysowane tradycyjnie. Bohaterowie wciąż wyróżniają się wyglądem, czego już nie do końca można powiedzieć o charakterach, bo z uwagi na ich ilość twórcy nie mają czasu, by dokładnie się w to zagłębiać. Muzycznie jest całkiem w porządku, piosenki są chwytliwe i szybko wpadają w ucho.
Poziom tego sezonu jak na razie trzyma poziom pierwszego, więc jeśli polubiliście idoli z B-Project to warto zapoznać się z kontynuacją. W innym przypadku nie ma się po co za to zabierać.

~Shizuru

Ocena Lemurilla: 6/10

Boogiepop wa Warawanai (2019)

tumblr_pl19qnL5rC1xuom4do1_r1_540.gif
Przepraszam bardzo, proszę nie zachęcać młodzieży do palenia.

Ilość odcinków: 18
Studio: Madhouse
Źródło: Light novel
Uwagi: Istnieje alternatywna adaptacja z 2000 roku.
Lemurilla poleca

Boogiepop na samym początku daje widzowi wyłącznie dużą ilość pytań. Czy ten bardzo nudny chłopak z pierwszego odcinka jest głównym bohaterem serii, czy jednak nie? Dlaczego do cholery jakaś dziewczyna z liceum biega w ciemnym płaszczu po mieście i nazywa się Bogiem Śmierci? Dlaczego mamy tyle przeskoków w czasie? Dlaczego od razu wyszły dwa odcinki tego anime? Kto robi serie sezonowe mające 18 odcinków w dzisiejszych czasach?

Początek tego anime jest naprawdę przytłaczający i niezrozumiały. Jednak z jakiegoś powodu to bardziej zachęciło mnie do oglądania następnych, wierząc w to, że na koniec wszystko nabierze sensu. Kolejne odcinku może zaczęły wprowadzać coraz więcej niewyjaśnionego, ale również powoli zaczynają splatać wszystko w całość. Boogiepop jest bardzo ciężką serią, z dużą ilością bohaterów, zagadkową fabułą i świetną muzyką co składa się na anime którego kolejnych odcinków wyczekuję najbardziej.

Przechodząc do dokładniejszego spojrzenia na serię: bohaterowie to coś wyjątkowego w tym anime. Koniec końców nie wiadomo dookoła kogo tka naprawdę kręci się fabuła, bo zależnie od odcinka, skupia się ona na innej osobie, ale za to jak dobre są to postaci. Większość postaci z perspektywy których przedstawiana nam jest fabuła to bardzo silnie i niezależne postaci żeńskie, i co ciekawe w całym anime nie ma za bardzo żadnej głównej postaci męskiej. Powoduje to dziwne oraz cudowne odczucie braku bezużytecznego, typowego protagonisty osadzonego pośrodku wydarzeń, Bóg wie po co, a pozwalając serii po prostu rozwijać interesujące postaci. Jedyną wadą jakiej można się doszukać jest fakt, że wszystkie postaci są dość realistycznie i naturalnie rysowane, więc polecam robić notatki lub takowych szukać, żeby pamiętać która osoba ze średniej długości czarnymi włosami co w danym odcinku zrobiła. Całości zdecydowanie pomaga świetna muzyka. Nie tylko sam soundtrack, ale również opening i ending są świetne (jak ja się cieszę, że już po kilku odcinkach pełne wersje wylądowały na YouTubie). Podsumowując, Boogiepop jest tajemniczy i bardzo dobrze mu to wychodzi, a postaci są naprawdę dobrze napisane. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych serii w tym sezonie, no chyba, że koniec końców coś się popsuje z fabułą, bo jako, że cały czas jesteśmy utrzymywani w niepewności, nigdy nie wiadomo gdzie koniec końców wylądujemy.

~Zedarrr

Ocena Lemurilla 9/10

 

Dimension High School

tumblr_pl8br1jtuN1qd9h2yo1_400.gif
Kiedy nawet twórcom się już nie chce.

Ilość odcinków: 12
Studio:
Źródło: Oryginalne
Uwagi: połączenie cgi i serialu aktorskiego

Licealista znajduje kamień, który zaczyna gadać i przenosi czwórkę chłopaków i ich nauczyciela do innego wymiaru, gdzie muszą rozwiązywać zagadki. Ach, i seria jest pół aktorska, pół 3D.

Wiecie, są te serie, gdzie człowiek zastanawia się nad sensem kultury, przyszłością ludzkości, celem naszego istnienia jako jednostek. To jest właśnie ta seria. Aktorstwo jest drewniane, CG brzydkie… Zagadki by to jeszcze ratowały. Te 5 minut na odcinek miałyby sens. Tylko, że potrzeba do większości z nich znajomości japońskiego. Cała otoczka… Jejku, ja mam wyższe wykształcenie, co ja robię z moim życiem…

~Darya

Ocena Lemurilla: 3,7/10

 

Dororo

b0affdaf310c8f847488881571fc4b2baa0f4549r1-500-281_hq.gif
Osoba która potem znajdzie tą rękę na ziemi będzie miała naprawdę ciekawy dzień.

Ilość odcinków: 24
Studio: MAPPA, Tezuka Productions
Źródło: Manga
Uwagi: Istnieje alternatywna adaptacja z 1969 roku.
Lemurilla poleca

Współczesna adaptacja mangi Osamu Tezuki, ojca tegoż medium która zapowiada się na jedną z lepszych serii w tym sezonie. Otrzymujemy tutaj historię pewnego ronina którego ojciec dokonał układu z demonami w zamian za urodzaj dla ich ziem. Wynikiem tej decyzji nasz bohater urodził się bez większości kończyn i narządów. Ojciec oczywiście kazał się go pozbyć, bo jego następca nie powinien być nienaturalnym, niekomunikującym się ze światem stworzeniem. Na całe szczęście dziecko zostaje odnalezione i przygarnięte przez utalentowanego doktora, który tworzy mu praktycznie całkowite mechaniczne ciało. Po dorośnięciu wyrusza on w podróż kierowany impulsem do zabijania demonów i potworów, których to dusze są jedną z niewielu rzeczy które jest w stanie dostrzec.

Dororo jest serią która stoi na emocjach. Rzeczywistość Japonii w okresie ogarniętym wojną jest przedstawiona głównie z perspektywy prostych ludzi, dla których życie bardzo często nie było łatwe. Dodatkowo regularnie przypomina się widzowi jaka sama w sobie wojna jest okropna. Oprócz tego nasz główny bohater pozbawiony większości zmysłów, nie jest praktycznie wchodzić w żadną interakcję z ludźmi dookoła. Mimo tego pewien chłopiec – Dororo – którego przypadkiem uratował postanawia dołączyć do niego w jego podróży. Istotnym elementem w fabule jest również fakt, że po zabiciu demona protagonista odzyskuje kawałek swojego ciała. W moim odczuciu, sceny w których pierwszy raz doświadcza nowych zmysłów (np. ból czy słuch) są najlepiej zrobionymi w serii i zapadają w pamięć. Do dobrej fabuły należy również dodać świetnie zrobione sceny akcji oraz ciekawie narysowane postaci, często mocno inspirowane, dzisiaj już raczej nieaktualnym, stylem materiału źródłowego. Jest to naprawdę dobre anime, i jeśli mielibyście wybrać jeden tytuł do zobaczenia z tego sezonu, ten na pewno zasługuje na takie wyróżnienie.

~Zedarrr

Ocena Lemurilla: 8,7/10

 

Doukyonin wa Hiza, Tokidoki/ Atama no Ue.

LEMURZIMA.gif
Gdy przypomnisz sobie suchary o ciasteczku z podsumowania roku.

Ilość odcinków: 12
Studio: Zero-G
Źródło: Web manga
Uwagi:

Aspołeczny pisarz przygarnia zabiedzonego kociaka. To zdanie wystarczyłoby za cały opis fabularny tej serii. Oczywiście, z tym spotkaniem wiążą się konsekwencje w postaci choćby potrzeby kupowania kociego jedzenia czy chodzenia do weterynarza. Jaki jest tego skutek? Nasz chorobliwie unikający wszystkiego co żywe bohater zmuszony jest wchodzić w interakcje z innymi ludźmi i zwierzakami. Na szczęście okazuje się, że kot jest też genialnym dostarczycielem weny do pisania kolejnych powieści, więc przynajmniej na tym polu pisarz nie może narzekać. Ale piszę ciągle o ludzkim bohaterze, a przecież Haru, jak w końcu zostaje nazwana kotka, jest równie ważną postacią tej historii. To też z jej punktu widzenia ukazana jest historia, która rozgrywa się w tej serii. Najpierw mamy punkt widzenia człowieka, a potem kota. Często są one zupełnie różne, a mimo to potrafi dojść między nimi do porozumienia.
Mogę być trochę nieobiektywna, bo totalnie uwielbiam koty, ale to anime jest totalnie przeurocze, mimo, że bohaterowie są zupełnie nieidealni. Główną osią fabuły są kolejne sytuacje, dzięki którym mogą się oni zmieniać i stawać się trochę lepsi z każdym razem. Akcja toczy się swoim tempem, nie ma tu żadnych dramatycznych twistów, to typowy slice of life. Jest przez to bardzo przyjemna do oglądania, szczególnie zimowymi wieczorami.
Graficznie czy animacyjnie również jest w porządku, nie ma tu żadnych fajerwerków, ale jest solidnie i stabilnie. Za to opening to wyższy poziom słodyczy, i pod tym względem pobił go tylko 3 ending z Kaguyi.
Podsumowując, dla wielbicieli kotów to pozycja co najmniej obowiązkowa, ale i cała reszta będzie bawić się przy niej nieźle.

~Shizuru

Ocena Lemurilla: 7,2/10

 

Go-toubun no Hanayome

RS5wH6S
Tylko w Gotoubun – magiczny ręcznik zmieniający kolor!

Ilość odcinków: 12
Studio: Tezuka Productions
Źródło: Manga
Uwagi:

Gotoubun no Hanayome to taki fanserwis bez ecchi. No dobra, może nie do końca bez. I może nie do końca tylko fanserwis. Wyobraźnie sobie typową haremówkę, gdzie główny bohater przez większość czasu przewraca się „przez przypadek” chwytając swoje koleżanki za różne części ciała, a fabuła w zasadzie się nie zmienia. Macie to? No to w pięcioraczkach główny bohater chwyta o wiele, wiele mniej (co nie znaczy, że wcale – widać tag „harem” zobowiązuje), a fabuła się rozwija. Oczywiście nie jest to tempo pierwszych odcinków Shingeki no Kyojin, ale takie na przykład Nisekoi zostawia daleko w tyle.

Nie wspomniałem zresztą o Nisekoi przypadkowo. Wiele punktów scenariusza brzmi jakby żywcem wyjęte z tej serii – co oczywiście nie jest koniecznie złą rzeczą, zwłaszcza że 5-toubun stara się nie trzymać w statusie quo aż tak długo. Ponadto mam wrażenie, że ta seria również została stworzona, by wywoływać globalne Waifu Wars. Tylko tym razem wszystkie waifu to siostry, więc jest o wiele dziwniej.

A w tej wojnie wytoczone zostały ciężkie działa. Wśród seiyuu mamy takie sławy jak Inori Minase, Kana Hanazawa, Ayane Sakura, czy też Yoshitsugu Matsuoka vel głos protagonisty haremu nr 7528. Akurat tym ostatnim z początku się trochę zawiodłem, bo totalnie nie pasował mi on do głównego bohatera, ale nie mogę zaprzeczyć, że jest utalentowanym aktorem głosowym. Choć osobiście wolę go w rolach nieco bardziej „niepoważnych”.

Sama postać Fuutarou nie jest może jakimś odkryciem na skalę światową, ale przyjemnie ogląda się, co on „wyprawia”. Na co dzień jest poważnym prymusem, który z uwagi na kiepską sytuację finansową jest chorobliwie oszczędny. Dostaje on propozycję poprowadzenia korepetycji dla córki bogatego biznesmena. Jak się okazuje, cena była pięciokrotnie wyższa, ponieważ nakład pracy również taki jest. Owa „córka” to tak naprawdę „córki” – pięcioraczki dokładniej rzecz biorąc. Które ponadto wcale nie chcą się uczyć. A Fuutarou naprawdę potrzebuje tych pieniędzy.

Gotoubun no Hanayome stawia głównie na komedię, w międzyczasie posuwając relację między bohaterami do przodu. Trochę boję się tego, czy Tezuka Productions udźwignie ciężar tej produkcji (trochę widać oszczędność animacji), ale jak dotąd radzą sobie całkiem nieźle. Oczywiście musieli skorzystać z potężnej broni, jaką posiedli w postaci bardzo dobrych seiyuu dla pięcioraczków i w openingu usłyszymy je wszystkie. Jeżeli tylko poziom produkcji drastycznie nie spadnie, to otrzymamy solidną pozycję dla fanów komedii, romansu i udowadniania innym, że ich waifu są gorsze od jego własnej.

~Siekier

Ocena Lemurilla: 7/10

 

Kaguya-sama wa Kokurasetai: Tensai-tachi no Renai Zunousen

Kaguya-sama-gif-3.gif
Szczyt humoru! Facet przebrany za kota!

lość odcinków: 12
Studio: A-1 Pictures
Źródło: Manga
Uwagi:

“I rzekł wtedy Bóg: Ten kto pierwszy wyzna miłość ukochanej osobie, do końca swych dni będzie grał podległą rolę w związku. Dlatego nie wolno Ci robić pierwszego ruchu. By osiągnąć pełne szczęście, musisz zmusić drugą osobę do zrobienia pierwszego kroku!”. Nie wiem z jakiej to świętej księgi, ale właśnie w takiej wierze wyrośli Shirogane i Kaguya: przewidniczący i wiceprzewodnicząca elitarnego liceum dla elitarnych licealistów. Można też streścić fabułę serii inaczej: Jak będzie wyglądać związek tsundere z tsundere? (Tak kradnę dowcipy od Gigguka). Ach i jest jeszcze pani sekretarz Chika. Chika jest najlepszą dziewczynką.

Podchodzę do komedii anime dziejących się w szkole z długim kijem. Bardzo rzadko trafiają one do mnie na tyle, by zaciekawić na dłuższą metę. Pierwsze kilka odcinków Kaguyi też nie zapowiadało się na wyjątek od tej reguły… Ale dzieje się coś nieoczekiwanego. Ta seria z każdym odcinek robi się troszkę lepsza. Na razie nie robi to z niej arcydzieła, ale koło czwartego odcinka zaczęłam czerpać naprawdę szczerą frajdę z śledzenia losu tego patologicznie uczuciowego samorządu szkolnego. Dowcip kręci się często wokół intryg głównych bohaterów by zmusić drugą połówkę do wyznania miłości, jednak nie jest to jedyne źródło humoru. W końcu samorząd musi jakoś zarządzać szkołą, a każdy z bohaterów ma swoje własne tło i charakter (nauka ułomnego w sporty Shirogane gry w siatkówki to obecnie moja ulubiona scenka). W dodatku specjalny ending trzeciego odcinka z tańcem Chiki to arcydzieło same w sobie. Ogólnie, jeśli chcecie luźnej, ale pomysłowej komedii z sympatycznymi postaciami, Kaguya może okazać się znakomitym wyborem.

~Darya

Ocena Lemurilla: 7,10

 

Kakegurui××

clhwgy5ekhb21.gif
Lepiej nie dajcie się zwieść jej urokowi

Ilość odcinków: 12
Studio: MAPPA
Źródło: Manga
Uwagi: drugi sezon

Kompulsywny hazard, stawianie na szali własnego życia, laserowe oczy, dziwne fetysze, walka o władzę w samorządzie, sceny rodem z hentajów, bla, bla, bla. Czyli to samo, co w pierwszym sezonie, tylko bardziej.
Serio, to anime opiera się na silnych postaciach, szczególnie kobiecych, które walczą ze sobą za pomocą hazardu w przedziwnej szkole. Czyli dokładnie to samo, co widzieliśmy już wcześniej. Tym razem jednak stawka jest wyższa, gdyż dochodzi do walki o zajęcie najwyższego stanowiska w przepotężnym klanie Momobami i zostanie przewodniczącym szkoły. Wybory opierają się, a jakże, o hazard, choć niektórzy nie zawahają się poświęcić życia swoich rywali do osiągnięcia własnych celów.
Artstyle zupełnie się nie zmienił, dalej mamy mnóstwo dziwacznych zbliżeń i ujęć na twarze, których mimika bywa daleka od prawdziwej. Mi to nie przeszkadza, a nawet nadaje jakiegoś takiego klimatu i czegoś, co odróżnia tą serię od innych. Opening jest w porządku, choć nawet nie umywa się do tego z pierwszej serii.
Jeśli lubicie pierwszy sezon i macie ochotę na jeszcze trochę tego samego, to z całym sercem polecam. Ja czekam z niecierpliwością na każdy kolejny odcinek.

~Shizuru

Ocena Lemurilla: 7/10

 

Kemurikusa

Kemurikusa - 01 - Large 18.jpg
Na tym obrazku są dokładnie 3 siostry

Ilość odcinków: 12
Studio: Yaoyorozu
Źródło: Oryginalna
Uwagi:

Seria nad którą pracowali twórcy Kemono Friends, o którym słyszałem raczej zaskakujące rzeczy, w wielu aspektach jest podobna. Dostajemy tutaj anime w całości wykonane w CG, wyglądające co najwyżej średnio, z bardzo prostymi bohaterami oraz fabułą ale z fascynującym światem. Ten aspekt jest jedynym co utrzymuje Kemurikusę w pozycje czegoś na co można poświęcić czas. Tytuł ten opowiada o podróży zwyczajnego faceta bez pamięci i trzech sióstr które będąc podobne i nazywające się ludźmi ale zdecydowanie będące czymś innym. Całość odbywa się w świecie zbliżonym do naszego, po jakiejś niewyobrażalnej apokalipsie związanej z buntem maszyn nazywanych „czerwonymi robakami”. Dodatkowo wszystkie siostry są w stanie używać dziwnych roślin, tytułowych Kemurikus, we wszelakich celach – produkowania pnączy z kocimi uszkami, strzelania energią czy tworzeniu swoich klonów przez pączkowanie.

Podsumowując ten krótki opis – seria jest nieskomplikowana pod względem fabuły, ogląda się ją przyjemnie, oczywiście jeśli nie przeszkadza nikomu bardzo nieciekawa grafika. Cała historia którą możemy wyciągać z różnych szczegółów w tle jest tym w czym należy szukać głównego źródła dobrej zabawy jeśli chodzi o ten tytuł. Jeśli chodzi o całą resztę, jest to anime poniżej przeciętnej.

~Zedarrr

Ocena Lemurilla: 5/10

Mahou Shoujo Tokushusen Asuka

tumblr_pl6u7f85751vldj14o1_400
Magiczne dziewczynki już dawno przestały walczyć jedynie siłą przyjaźni.

Ilość odcinków: 12
Studio: LIDENFILMS
Źródło: Manga
Uwagi:

To chyba moje główe guilty pleasure tego sezonu (chociaż Tate no Yuusha gdzieś tam w oddali za nim podąża). Z początku wiązałem nawet z tą serią jakieś nadzieje – autor oryginału pracował wraz z Genem Urobuchim nad scenariuszem Psycho-Pass. Niestety, czegoś ewidentnie w tej serii brakuje. Niby pomysł jest dość oryginalny, niby jest poważnie, ale końcowy wynik niestety nie wgniata w fotel. Na ten moment otrzymaliśmy dość schematyczną opowieść o magicznych dziewczynkach walczących z własnymi słabościami i tajemniczą złą postacią, która pewnie wcale nie okaże się kimś z ich przeszłości. A właśnie, skoro o przeszłości mowa…

Mahou Shoujo Tokushusen Asuka dzieje się w pewnym sensie już po „głównej” historii naszych bohaterek. Już dawno temu stały się mahou shoujo, poznały się i stanęły do walki przeciw Wielkiemu Złu™, którą zakończyły zwycięsko, choć nie bez strat. Z oryginalnych 11 postaci pozostało tylko 5, z czego każda z nich znalazła własny sposób na poradzenie sobie z życiem po owych dramatycznych wydarzeniach. Jedną ze wspomnianej piątki jest właśnie tytułowa Asuka, która zamiast pozostać w wojsku, stara się wrócić do zwykłego życia, zamieniając walkę z przerażającymi potworami na walkę z materiałem na sprawdzian z przyrki. Oczywiście jej się to nie udaje, bo inaczej nie byłoby tego anime.

Mam wrażenie, że fabuła niepotrzebnie skupia się na motywie „tej złej intrygi”, która wydaje się mi strasznie oklepana i schematyczna. Jest tyle ciekawych wątków związanych z traumą głównej bohaterki i jej próbie radzenia sobie z nimi – czemu zamiast tego serwujecie mi kolejną historię o tych złych i podłych, co knują przeciw całemu światu? Dodatkowo nie trafiają do mnie zupełnie dialogi – wydają się strasznie sztuczne, przesycone zbytnią teatralnością i patosem.

„Dlaczego to oglądasz?” – spytacie. Cóż, nie wiem, ale się domyślam. Seria ma naprawdę ładne designy postaci (ponieważ to LIDENFILMS) i całkiem ładną animację (MIMO że to LIDENFILMS), a przynajmniej na razie. Dodatkowo walki są odpowiednio krwawe i bezpardonowe, dostarczając widzowi odpowiednią dawkę czystej krawędzi. A czy wspomniałem o soundtracku? Mój Boże, jaki on jest dobry. Trochę niby gatunkowo nie pasuje, słychać go czasem „za bardzo” i główny motyw jest powtarzany tak często, jak insert songi w Sora yori mo Tooi Basho detronizując tym samym You Say Run z pierwszego sezonu Boku no Hero Academii z pozycji najbardziej zużytego kawałka (a to nawet nie połowa sezonu!). Ale patrząc na to, jak seria jest przerysowana, to jestem to w stanie zaakceptować. Poza tym naprawdę podoba mi się ta muzyka, jest mocno inna, trochę jak OST Kiseijuu: Sei no Kakuritsu.

Jeżeli lubicie krwawe pojedynki, gdzie magiczne już-prawie-nie dziewczynki walczą z potwornymi pluszakami i psychopatycznymi mordercami w rytmie elektronicznych bitów, to ta seria jest dla was. A ja po przeczytaniu na głos tego zdania już wiem na pewno, że to moje top 1 guilty pleasure tego sezonu.

~Siekier

Ocena Lemurilla: 6/10

 

Mob Psycho 100 II

MelodicBronzeCavy-size_restricted (1).gif
The boys are back in town!

Ilość odcinków: 13
Studio: Bones
Źródło: Web manga
Uwagi: drugi sezon
Lemurilla poleca

Jeżeli widzieliście pierwszy sezon Moba, to poczujecie się jak w domu. Jeżeli nie – to co wy tu jeszcze robicie? Śmigajcie go obejrzeć! ONE jak zwykle udowadnia, że pod płaszczykiem komedii można przemycić naprawdę ciężkie i poruszające tematy, a Bones pokazuje, jak powinna wyglądać adaptacja.

Chwila respektu dla kościstego studia za to, że nie pospieszyli się z drugim sezonem – a przecież mogli, jak udowodniło Shingeki no Kyoujin, późna kontynuacja może spotkać się z o wiele mniejszym odzewem. Jednakże twórcy postawili na jakość – poczekano aż cały zespół pracujący nad poprzednim sezonem znów będzie wolny, jak i również nie spieszyli się z produkcją. Prace nad piątym odcinkiem zaczęto w sierpniu ubiegłego roku. Do jego wyemitowania minęło 6 MIESIĘCY. Bones w jednym z wywiadów oświadczyło, że chcieli być pewni, że będą zadowoleni z końcowego efektu. Wielkie brawa, zwłaszcza w czasach, w których wiele serii jest niepotrzebnie tworzonych na ostatnią chwilę, kosztem jakości (pozdrawiam studio MAPPA).

Pierwszy odcinek Mob Psycho 100 II był odcinkiem na sto dwa (ehehehe). Ale tak zupełnie poważnie – ostatni raz w taki zachwyt wprawił mnie pierwszy odcinek Made in Abyss, a to dość wysoko zawieszona poprzeczka. Pod względem animacji, reżyserii i muzyki, Mob jest przecudowny. A to wszystko zostało podniesione jeszcze o poziom wyżej dzięki Go Hakuyu, który odpowiedzialny był reżyserię, storyboard i reżyserię animacji episodu piątego. Większość osób zna go jako „tego gościa od 22go odcinka Fate/Apocrypha”, jednak był również odpowiedzialny za wiele scen w Boku no Hero Academia (np. All Might vs Noumu). Jest on niezwykle utalentowanym tajwańskim animatorem tworzącym w stylu nazywanym webgen. Niestety Mob Psycho 100 II to jego ostatnia praca przynajmniej w tym roku, z powodu przymusowej służby wojskowej, którą musi odbyć w swoim rodzinnym kraju.

Ten sezon pełen jest naprawdę mocnych serii, więc naprawdę nie jest łatwo znaleźć się w czołówce. Jednak Bones powiedziało „Plus Ultra!” i uraczyło nas kolejną wspaniałą adaptacją bardzo dobrej serii. Jeżeli dotąd nie spotkaliście się z perypetiami młodego espera, gimnazjalisty – koniecznie nadróbcie ten brak!

~Siekier

Ocena Lemurilla: 9/10

 

Tate no Yuusha no Nariagari

SpeedyDaringHerculesbeetle-size_restricted
Gdzie są obrońcy praw piłek ja się pytam.

Ilość odcinków: 25
Studio: Kinema Citrus
Źródło: Light Novel
Uwagi:

Kolejny tytuł z rodzaju isekai, opowiadający o studencie (dzięki bogu, nie kolejny nastolatek) który podczas przeglądania pewnej książki w bibliotece przenosi się do Typowego Świata Fantasy™ gdzie oczywiście dowiaduje się, że został jednym z bohaterów których zadaniem jest obrona świata przed siłami zła. No ale żeby nie ciągnąć, że to tylko kolejna seria jakich wiele, zacznę od tego co ją wyróżnia. Po pierwsze nasz główny bohater – Naofumi – jest jednym z czterech bohaterów którzy przybyli z Japonii do tego świata. Szanuję serię też za to, że pozostała trójka zachowuje się jakby wszystko co się dzieje było całkowicie naturalne (jakby nie patrzeć isekai serii mamy tak dużo, że nie zdziwi mnie jeśli w niedalekiej przyszłości ludzie naprawdę zaczną wierzyć w reinkarnacje w Typowym Świecie Fantasy™), dodatkowo okazuje się, że miejsce w którym się znajdują jest praktycznie identyczną kopią pewnego MMORPG w które grali wszyscy oprócz naszego protagonisty. Jest to jedną z przyczyn, które sprawiają, że Naofumi nie jest w stanie sobie poradzić z ogarnięciem życia w nowym świecie. Kolejnym jest to, że zostaje tytułowym Bohaterem Tarczy, klasą postaci która jest strasznie nietypowa i nieoczywista w sposobie walki z potworami, a na dodatek z niewyjaśnionych przyczyn nielubiana przez ogół społeczeństwa. Po drodze naszemu bohaterowi przydarza się jeszcze kilka niemiłych wydarzeń i dochodzimy do tego dlaczego tak bardzo ta seria nie przypada mi do gustu i mnie denerwuje.

Kumulacja złych wydarzeń i porażek powoduje, że Naofumi traci jakąkolwiek wiarę w ludzkość i jego postać zaczyna iść w kierunku antybohatera który nie liczy się z kimkolwiek i nie dba o swoją reputację, co kulminacyjnie powoduje, że swoją drużynę buduje wydając ostatnie oszczędności na targu niewolników. Co może się nie podobać w odejściu od zwyczajnej konwencji tego typu seriali? Dla mnie głównie to, że koniec końców Naofumi nie zostaje antybohaterem. Seria skacze sobie pomiędzy przedstawianiem go jako męczennika, którego nikt nie potrafi zrozumieć, osoby pozbawionej już moralności a koniec końców i typowego protagonisty takich serii. Dla przykładu, w odcinku budującym nam obraz relacji Naofumi z jego niewolnicą – Raphtalią, co kilka minut przeskakujemy ze sceny w której dokładnie się nią opiekuje i o nią dba, na sceny trenowania jej do walki z potworami w których nasz bohater nie ucieka od zadawania jej bólu i szantażu emocjonalnego. Tate no Yuusha na pewno nie pomaga również fakt, że naprawdę sporo wydarzeń w których postanowiono pokazać, że społeczeństwo nie lubi naszego bohatera balansuje na krawędzi absurdu i dla mnie nie ma większego sensu. Całość składa się na anime które naprawdę ciężko się według mnie ogląda i którego kontynuować najprawdopodobniej nie będę. Zalecam zostawić tą serię i poszukać innych rzeczy do oglądania w tym sezonie, bo jest naprawdę sporo dużo ciekawszych tytułów. A i jeszcze na koniec, jeśli chodzi o dobre strony, Tate no Yuusha ma bardzo przyjemny soundtrack, nawet jeśli tym razem Pan Penkin nie stworzył czegoś równie cudownego jak muzyka z Made in Abyss, warto go sobie posłuchać. W oderwaniu od serialu oczywiście, żeby się dobrze bawić a nie denerwować fabułą.

~Zedarrr

Ocena Lemurilla: 5,8/10

Watashi ni Tenshi ga Maiorita!

sTxY00D.gif
Tak proszę zrobić autorowi tego pomysłu.

Ilość odcinków: 12
Studio: Doga Kobo
Źródło: 4-koma manga
Uwagi:

Więc mamy sobie studenktę. Studentkę pracującą w zaciszu własnego domu przy tworzeniu stroju do cosplay’u. Brzmi dobrze nie? Dorosła postać, tematy geekowskie… Tylko tutaj was muszę ostrzec. Protażka ma młodszą siostrę w podstawówce. Czujecie zagrożenie…? Spokojnie. Nie o siostrę chodzi. Tylko siostra ma koleżankę… I to w niej od pierwszego wejrzenia zakochuje się protażka. Taaa…

Jestem zła. Wataten byłoby naprawdę dobrą serią. Przeurocza kreska, dorosła bohaterka, nawet dobre tempo pierwszego odcinka… Ale musieli tam wrzucić tę pedofilię. Wiecie, jestem bardzo uważna przy używania tego słowa, bo niestety fandomy ostatnio je nadużywają… Ale uwierzcie mi, tutaj mogę. Zachowanie siostry jest obleśne, nieprzyjemne dla małej bohaterki i wszystko opatrzone jest ramką fetyszu. No cholera, dlaczego! Za dużo, by ignorować, za bezpośrednie, by wybaczyć, tak jak w Happy Sugar Life, gdzie motyw “miłości” do małej dziewczynki była interesująco zakreślona i historia miała ambicje na pewną krytykę społeczną. A tutaj, fetysz dla fetyszu. Przy takich seriach czuję, że anime było błędem ;/

~Darya

Ocena Lemurilla: 4/10

 

W’z

tumblr_pkygyaRnEs1utlkb0o8_500
No i rzeczy się dzieją…

Ilość odcinków:13
Studio: GoHands
Źródło: Oryginalne
Uwagi: w sumie to sequel Hand Shakers

Ej, Hand Shakers ma sequel. Te najgorzej zanimowane anime jakie istnieje. Tylko teraz są tam jeszcze bitwy dj’ów!

…No chyba nie myśleliście, że ja to jakoś sensownie zrecenzuje. Po prostu wiedzcie, że to istnieje i zaśmiejcie się pod nosem.

~Darya

Ocena Lemurilla: 1,5/10

 

Yakusoku no Neverland

tumblr_plw54yCiBQ1y3kfo2o3_500
Ciii, bez spoilerów! 

Ilość odcinków: 12
Studio: CloverWorks
Źródło: Manga
Uwagi:
Lemurilla poleca

Istnieje sobie sierociniec. Dzieci są w nim zadbane i otoczone miłością Matki. Dni spędzają na nauce oraz zabawie w pobliskim lesie. Wszystko jak w bajce. Jedenastoletni Emma, Norman i Ray podzielają pogląd, że lepiej trafić by nie mogli. Przecież tutaj wszystko jest idealne. Prawda?

Może już słyszeliście, że o Promised Neverland nie powinno się zbyt dużo czytać przed sięgnięciem po serię. Ten tytuł opiera się na tajemnicy i plot twistach, nie chcę też za dużo zdradzać. Jako czytelnik mangi powiem tylko, że bardzo szanuje adaptacje za podejście do reżyserii scen. Dużo ujęć narysowanych jest z oddali, zza krzaków, dziwnych kątów – wzmacnia to uczucie niepokoju i ciągłej obserwacji. Jednocześnie trochę niepokoi mnie ominięcie kilku dialogów czy scen, ale trudno mi powiedzieć, czy przesunięto je na późniejszy moment dla pacingu, czy to wina potrzeby cięcia materiału… Nie licząc tej uwagi, spokojnie stawiam Promised Neverland na czołówkę najciekawszych tytułów tej zimy, szczególnie, jeśli nie czytało się wcześniej oryginału (wydanego u nas przez Waneko). Więcej już nie piszę. Ufacie mi, prawda? Więc sięgnijcie sami po ten tytuł!

~Darya

Ocena Lemurilla: 8.1/10

>>>—<<>>—<<>>—<<<

~Ekipa Lemurilla

Reklamy

4 komentarze do “Nowy rok, stare bajki, czyli sezon zima 2019 w anime

  1. Moby są świetne, studio Bones udało się zrobić drugi sezon lepszym od pierwszego, i to jest fantastyczne (już pomijając fakt, że historia sama w sobie robi się zdecydowanie lepsza, bo widzimy właśnie niesamowity rozwój postaci). W tym sezonie żyję dla tego anime. ;>

    Polubienie

  2. Dororo – jej, jak mnie to kupiło. A to wcale nie tak, że jestem jakąś specjalną fanką feudalnej Japonii (patrz: drugie Garo, zmehowanie przeze mnie okrutnie). Nie czytałam/oglądałam pierwowzoru, więc proszę mnie nie wyprowadzać z błędu i nie pozbawiać nadziei, czekam, czy dojdzie do spotkania z bratem i jak ono przebiegnie. I w ogóle czuję, że na odcinkach Się Zadzieje Źle. MAPPO, masz moje pół godziny tygodniowo bezwzględnie.
    Jedynym moim zastrzeżeniem (?) w sumie jest to, że nie mają palców u stóp.

    Kemurikusa – o, ktoś to ogląda poza mną :D kurka, ale dla mnie właśnie grafika jest tym, co mnie zatrzymało przy tytule. Znaczy, tak, uważam to CGI za toporne i kiepskiej jakości, żeby była jasność, zwłaszcza że już nawet osoba tak ślepa na quality jak ja zauważyła, jak to pnącze, co nim Wakaba wciąż chodzi owinięty, w pewnym momencie po prostu przeszło mu przez rękaw koszulki bo ktoś coś skopał w modelu postaci (uh >_>). Ale podoba mi się dobór kolorów – wszystko jest szare, bure, nijakie, z wyjątkiem czerwieni włosów sióstr i zieleni Midori. To daje fajny kontrast, i dla tego kontrastu brnę dalej. (Choć w ostatnim odcinku zrobiło się ciekawiej jeśli chodzi o świat przedstawiony, więc w sumie się cieszę że wytrwałam.)

    Mob Psycho 100 II – lubię esperów, nu. (Pomijając Tokyo ESP, tego chyba nawet nie skończyłam.) Nie było opcji, żebym Moba pominęła, zwłaszcza że pierwszy sezon aż tak mi podpasował. Miło widzieć, że powoli dostaje takie +10 do pewności siebie. (A Reigen to dalej best character i w sumie już po 2 tygodniach sezonu mogłam powiedzieć, że jeśli będziecie wyróżniać najlepszą postać męską zimy, to on jak dla mnie zajmie pierwsze 4 miejsca.) Ale opening podobał mi się bardziej w pierwszym sezonie :c

    Yakusoku no Neverland – po 6 odcinkach niestety, tak jak po 2 pierwszych, dalej utożsamiam się z Gałkiewiczem. No „mnie nie zachwyca”. Znów: nie mówię, że to zły tytuł. Całościowo mnie intryguje, choć sposób rysowania twarzy wywołuje u mnie średnio 3 razy na odcinek reakcję jak na Excalibura w Soul Eaterze (chociażby https://66.media.tumblr.com/fb7f97956c7a74a1165ff1c6a6a56feb/tumblr_messaging_pm7lurEC3L1spspiq_250.png LITOŚCI) i zdecydowanie psuje mi całościowy odbiór .-. Zwyczajnie po tym całym hajpie (choćby z waszej recenzji mangi) oczekiwałam czegoś… no, lepszego? Nie jest to złe, ale też nie aż tak genialne jak mi się rysowało po wszystkich peanach pochwalnych. Eh. Byłoby lepiej, gdybym nie miała co do tego oczekiwań.

    Został jeszcze jeden odcinek Saintii Sho. Dar jest na bieżąco z moimi narzekaniami. Jeżu zielony, co to tu się stało to ja nawet nie. Że aż rzucę fandomowym tekstem, i wy się dziwicie, że Hades chce podbić ludzkość i zrobić porządek.

    Polubienie

  3. „Tate no Yuusha na pewno nie pomaga również fakt, że naprawdę sporo wydarzeń w których postanowiono pokazać, że społeczeństwo nie lubi naszego bohatera balansuje na krawędzi absurdu i dla mnie nie ma większego sensu.”

    That is the point. To wszystko jest tak absurdalne, że na bank kryje się za tym coś więcej, ino na początku nie wiemy co. Nie traktujesz jednego z czterech legendarnych herosów mających uratować twoje królestwo jak ostatniego śmiecia, jeśli nie masz wobec niego jakichś specjalnych planów.

    Polubienie

    • W sumie to całkiem sensowny pomysł. Niestety cała seria nadal za mało mnie przekonuje do dalszego oglądania. Poobgaduję całość później z kimś kto przesiedział dłużej, może zdoła mnie przekonać, żeby dać tej bajce drugą szanse.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s