Samotność konia w wielkim showbiznesie – recenzja BoJack Horseman

Czasami obejrzy się serial, który jest po prostu znakomity. Taki, gdzie samowolnie klika się następny odcinek, a bohaterowie i ich problemy zostają z człowiekiem nawet po zagaszeniu ekranu. Czasami też, widzi się coś co trafia, prostą drogą do serca i porusza człowieka głęboko w środku i ma się Przemyślenia i chodzi się po pokoju w kółko, kiedy te Przemyślenia zaczynają nie dotyczyć już tylko materiału źródłowego, ale własnego życia…. No, mi się takie dzieła kultury odkrywają zwykle na jesień. W tym roku trafiło się na  historię, będącą swego rodzaju dekonstrukcją popkultury jako takiej. A widzimy ją przez oczy bardzo nieszczęśliwego konia…

DJMuLkGVoAAX1Xv.jpg

Bojack Horseman zyskał sławę dzięki dziewięciu sezonom sitcomu Rozbrykani (org. Horsin’ Around), który emitowano w latach 90-siątych. Choć historia konia wychowującego trzy sieroty nie znalazła uznania u krytyków, doczekała się wiernego grona widzów, którzy zapewnili głównemu aktorowi rozpoznawalność i bogactwo. W 2014 roku okazuje się, że od zakończenia serialu niewiele się w życiu Bojacka działo. Mieszka w wielkim domu na wzgórzu Los Angeles, żyje w niezobowiązującym związku ze swoją menadżerką, użera się z dziwnymi pomysłami młodego współlokatora, który 5 lat temu zasnął po imprezie na jego kanapie i jakoś tak został… oraz próbuje napisać swoją autobiografię. Jako, że wychodzi to gorzej niż słabo, wydawnictwo podsuwa mu ghost-writterkę: Diane. To za jej sprawą Bojack po raz pierwszy zaczyna mieć refleksje na temat swojego życia. Ale wnioski, jakie wyciąga są dalekie od pozytywnych. Bo choć ma wszystko, nie potrafi być szczęśliwy.

DeterminedAdvancedFantail-size_restricted.gif

Streszczenie wydaje się insynuować zwykłą historię o kryzysie wieku średniego, a barwne postaci poboczne, lekka abstrakcja (mówimy o świecie, gdzie nikogo nie dziwi, że połowa osób na ulicy wygląda jak ludzie, a połowa jak zwierzęta) oraz czarne poczucie humoru sugerują format satyrycznej animacji pokroju Simpsonów czy South Parku. Nic bardziej mylnego. Serial bawi się świadomie tymi stereotypami, skupiając się jednak na opowiedzeniu własnej historii. A rezultat to do bólu szczera opowieść o tym, że życie to nie bajka, nasze działania mają konsekwencje, a bycie szczęśliwym to ciężka praca, bez gwarancji sukcesu. Czasami odcinki, tak jak w klasycznej animacji dla dorosłych, mają jakiś wspólny temat będący komentarzem społecznym, zawsze stanowią one jednak część większej historii. (Pamięć o szczegółach jest tak konsekwentna, że jak w jednym odcinku zapowiedziano budowę mostu do Hawajów, zostaje on później jak najbardziej pokazany). Głównie jednak, mamy tu tragikomiczną, nihilistyczną refleksję nad sensem życia z licznymi spostrzeżeniami zza kulis showbiznesu.

tumblr_oggglvehF91r4peomo3_500.gif

W centrum historii stoi oczywiście Bojack Horseman. 50-letni gwiazdor, który spełnia teorie, że najbardziej nieszczęśliwi są ludzie (konie), którzy mogą mieć wszystko. Albo inaczej: jest typem człowieka (konia), który sam sabotuje wszystkie szanse na szczęście. Nie potrafi ustatkować się w związku, jest toksyczny dla znajomych, marnuje możliwości zawodowe. Podobnie jak główny bohater, widz znajduje się jednak w rozkroku: na ile to wina samego Bojacka, na ile jego przeszłości (okropnego dzieciństwa), wpływu innych ludzi (lub zwierząt) czy zwykłego pechu. A przede wszystkim: na ile można się zmienić i czy w ogóle jest szansa wyrwać się z ciągłego koła powtarzających się błędów. Bojack rozumie w pewnym momencie czego chce: być dobrym człowiekiem (koniem). A właściwie, chce wierzyć że gdzieś głęboko w środku jest taką osobą. Tylko co to daje, kiedy jego czyny tego nie potwierdzają? I tak Bojack wciąż trwa w walce o własne szczęście, ponosząc konsekwencje kolejnych pomyłek, zwalając winę za swój charakter na innych i oszukując się szybkim, niewymagającym wysiłku szczęściem pod postacią przelotnych związków, alkoholu i narkotyków.

813e1f09-6d39-41fa-a11a-ecc4e71fd454

Bojack nie żyje jednak w pustce i wraz z rozwojem serialu coraz ważniejsze wątki pobocznych bohaterów. Jest więc pracoholiczkę Princess Carolyn, agentkę hollywoodzkich gwiazd. Osobę niezwykle empatyczną i jedynego człowieka (kota), na którego Bojack może w każdym momencie liczyć. Jednocześnie, Carolyn wykorzystuje wir pracy i hollywoodzki wyścig szczurów, by zapomnieć o problemach osobistych i chęci posiadania rodziny. Jest Diane, której związek z Bojackiem, oparty bardziej na wzajemnym zrozumieniu niż klasycznej przyjaźni, stanowi pewnego rodzaju oś całej serii. Racjonalna pisarka o silnym poczuciu moralności i dużej dozie krytyczności, często będzie wysnuwać najbardziej deprymujące wnioski na temat Bojacka, jednocześnie samej cierpiąc przez swoje wysokie ambicje. Jest Todd, który wydaje się lekkoduchem o najdurniejszych pomysłach biznesowych (sklep z rzeczami na Halloween otwarty tylko w styczniu czy zakład dentystyczny z klaunami to tylko początek), który jako jeden z najmłodszych bohaterów (23 lata na początku historii) wciąż jest w etapie odkrywania samego siebie. No i oczywiście jest Mister Peanutbutter, uwielbiający imprezy, optymistyczny, kochany przez widzów labrador, który jako jedyny w tym serialu wydaje się być naprawdę zadowolony z życia, przez co zyskał sobie nienawiść Bojacka. I choć wszyscy popełniają błędy i zachowują się czasami bardzo nagannie, chwała twórcom za brak postaci dobrym i złych, a praktycznie wszyscy traktowani są z dużym wyrozumieniem i współczuciem. I ta grupa wraz z szerokim gronem postaci pobocznych, będzie towarzyszyć nam w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: jak żyć?

tumblr_osplx007fU1vbbcoto1_540.gif

Bojack Horseman oparty jest na filozofii nihilizmu egzystencjonalnego (mniej więcej zakątek kochanych przez internet Schopenhauera i Nietzschego, ale nie do końca: ten filmik wyjaśnia to lepiej). W bardzo dużym skrócie, sprowadza się do to myśli, że nasze życie nie ma żadnego wielkiego sensu, konkluzji, a ostatecznie wszyscy umrzemy, nie osiągnąwszy niczego, co byłoby ważne w perspektywie wszechświata. Nie jest to optymistyczny wniosek, ale nie musi być tak pesymistyczny jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Przede wszystkim wizja ta, jeśli już ją przyjmiemy do siebie z całym dobrodziejstwem, jest uspokajająca. Nie trzeba nigdzie się śpieszyć, dawać sobie kolejnych celów czy wygórowanych ambicji. Można się odprężyć i pooglądać telewizje (okej, to wniosek wyjęty z Ricka i Morty’ego, ale Peanutbutter sugerował coś podobnego). Nie znaczy to też jednak, że można olać wszystko i wszystkich. Egzystowanie to cholernie trudna sprawa, a stanie w miejscu tylko uświadamia nam przerażający bezsens istnienia. Serial daje nam w szerszej perspektywie trzy wskazówki dotyczące radzenia sobie życiem. Pierwsze to dokładne poznanie siebie i szczera akceptacja swojej osoby z wszystkimi wadami. Drugie to dbanie o więzy międzyludzkie. W Bojacku szczególnie ważne okazują się przyjaźnie i zwykłe, platonicznie relacje. W przeciwieństwie do większości sitcomów i seriali animowanych widać tu wyraźną krytykę rodziny, która częściej okazuje się źródłem problemów, a nie oparcia. Również związki romantyczną, wbrew temu co uczy kultura, nie są równe z happy endem. Wręcz więcej postaci odnajduje równowagę i pewien rodzaj szczęścia, gdy kończy swoje romanse i dojrzewa do bycia samemu ze sobą. Trzecia rada, zawarta jest w finale drugiego sezonu (wybaczcie za lekki spoiler). Wszystko może być prostsze, musimy tylko pracować nad

090

Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam tak realistyczną i łatwą do utożsamienia się serię jak Bojack. Oczywiście, jest momentami ciężko, jest trudno. Uważne oglądanie tego serialu przypomina sesję terapeutyczną. W zachowaniu Bojacka i reszty postaci można znaleźć swoje własne błędy i problemy, o których wiemy, że nie znikną w magiczny sposób, gdy po prostu przeprosimy osobę, którą skrzywdziliśmy. Sami twórcy, ustami Diane, przestrzegają jednak przed traktowaniem serii jako „fell good movie”, jako usprawiedliwienie swoich pomyłek myślami, że wszyscy popełniamy te same błędy. Jeśli możemy wyciągnąć coś z serialu to naukę o tym, że o swoje szczęście, znajdywanie motywacji do wstania z łóżka, utrzymywanie znajomości, które pomogą nas w ciężkich chwilach oraz po prostu bycie dobrym człowiekiem to wszystko wymaga ciężkiej, codziennej pracy. Ale dostajemy też świadomość, że zarówno po najszczęśliwszym i najgorszym dniu naszego życia, nastaje kolejny poranek. Bo życie nie ma happy endów. Po prostu trwa.

gm5ubgdzv6l3vsuhmg6c

W tym całym smutku, który wychodzi przy omawianiu Bojacka, nie można zapomnieć, że to też znakomita komedia, potwierdzająca moją teorie, że najlepsze historie zbudowane są na kontraście. Humor opiera się w dużej mierze na absurdalności świata, gdzie konik morski może urodzić dzieci w autobusie, pies za kierownicą zacznie ścigać listonosza, a mysz będzie mieć romans z kotem. Jest tu dużo dowcipu słownego (Doktor Hu!), dużo żartów ukrytych w rysunkach w tle. Ale też w tym świecie kongres może zmienić zasady wybierania gubernatora na wyścig narciarski, rozwinąć kłótnie o kupno muffinków na obrazę weteranów wojny afgańskiej czy uratować podwodne miasto hurtowym zapasem durszlaków. Naprawdę muszę tutaj pochwalić polski dubbing za świetną robotę, zarówno w kwestii tłumaczenia (czasami uczyniono tu prawdziwe cuda!) jak i gry głosowej. Ostatecznie wolę wersję angielską, jednak kilka odcinków słuchanych po polsku było prawdziwą przyjemnością.

source (1).gif

Pięć sezonów Bojacka Horsemana, które są dostępne na Netflixie, połknęłam w tydzień. Choć poruszane, egzystencjalne tematy są tu dość ciężkie, wspaniała oprawa, włącznie z cudnym humorem i przesympatycznym (choć dalekim od wyidealizowania) gronem postaci, sprawiło, że serial wchodzi jak woda. Historia od zakończenia (choć czy taka historia w ogóle dąży do jakiegoś zakończenia?) i kolejne 12 odcinków powinno wpaść, jak co roku, około września. Bojack jest jak wino i z każdym sezonem, kiedy bohaterów znamy coraz lepiej, także bardziej przeżywamy ich historię, czekam więc na szósty sezon z optymizmem (że znowu mnie doprowadzi do przysłowiowej depresji). Przyznam szczerze, że opowieść bardziej trafi do trochę starszych widzów, a pierwszy sezon, jak to zwykle bywa, jest uważany za najsłabszy. Jednak zachęcam na jakimś etapie życia zrobić sobie wraz z Bojackiem rachunek sumienia. Czasami bowiem zdarzają się serie, które potrafią wpłynąć na człowieka (konia???) na tyle, że chce się coś zmienić w swoim życiu. I to naprawdę wielkie osiągnięcie.

~Darya

Reklamy

4 komentarze do “Samotność konia w wielkim showbiznesie – recenzja BoJack Horseman

  1. Jakoś do tej pory unikałam tego serialu… czy raczej ogólnie prawie nie oglądałam seriali chyba od kwietnia albo maja, ale ostatnio powróciłam do Netflixa, więc i dostęp łatwiejszy, i jeszcze Twoja recenzja… Chyba faktycznie dam w końcu Bojackowi szansę. ^^

    Polubienie

  2. Ehh, widziałam że Bojacka pozytywnie komentuje jedna znajoma, poleciła mi wprost Kura, teraz polecasz Ty…
    …a ja ilekroć nie spojrzę mam wewnętrzny opór wynikający ze wspomnienia Tej Okładki https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/51BkvyXRbmL.SX351_BO1,204,203,200.jpg
    No i jakoś nie mogę się przemóc. Choć muszę przyznać, ciut mnie podbudowało że nie on jeden ma tam głowę konia a reszta normalni ludzie, tylko że pół na pół.

    Generalnie opis dość zachęcający, nęcą zapowiedziane gry słowne i absurdy z jednoczesnym przesłaniem. Może kiedyś się przemogę. Może. D:

    (Bo to Zła Okładka była. Takiego głupiego powodu jeszcze nie miałam.)

    Polubienie

    • (Aghrr, sorki, dopiero teraz przypomniałam sobie o odpisywaniu xD)

      OMG TA OKŁADKA.Nie wiedziałam, że Bojack ma też wersję książkową, trzeba będzie obczaić >D (Żartuje, ta grafika prześladuje mnie teraz po nocach).

      Przemognij się MW, ten koń jest tego warty!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s