Z ostatnich słonecznych chwil, czyli podsumowanie sezonu lato 2018 w anime.

Słońce zachodzi coraz szybciej, do domów nanosimy na butach dywany w liści, a ukradkowe spojrzenia w kierunku kaloryfera towarzyszą rozmyśleniu kiedy spółdzielnie łaskawie włączy ogrzewanie…. Tak, prosze państwa, lato się kończy! A wraz z nim skończyły się (w większosci) letnie anime. Wraz z polityką #dobrejzmiany jaką pomału wdrażamy na bloga, postanowiliśmy także lekko zmienić wygląd podsumowujących tekstów. Zamiast opisu, wszystkiego jak leci, wybraliśmy kilka naszych ulubionych serii i rozdaliśmy im nagrody. Forma jest dopiero w tracie publicznej bety dlatego liczymy na wasze uwagi! W tym tekście witamy też naszego nowego stażystę – Siekiera! To powiedziawszy, zapraszmay na podsumowanie sezonu lato 2018 w anime!

SALT.gif
Odejdź sezonie letni!

Najlepsza seria: Relaks

Grand Blue

Iori Kitahara, lat 20, opuścił właśnie rodzinne gniazdo, by zacząć studia w nadmorskiej miejscowości w której mieszka także jego wujek i dwie kuzynki (bardzo urocze kuzynki). Piękny błękit oceanu nęci swoimi tajemnicami – aż chciałoby się zanurkować i odkryć co kryje się w jego głębi… Tak uważają przynajmniej członkowie uniwersyteckiego klubu nurków, którzy nie dają Ioriemu innego wyboru jak do nich dołączyć. Życie studenckie to bowiem więcej niż nauka. To imprezy, alkohol, odkrywanie swoich pasji oraz jeszcze trochę imprez słono zakrapianych procentami. I o to chodzi w tej serii. W cieszeniu się swoją młodością!

Jeśli przyznawalibyśmy nagrodę za największe pozytywne zaskoczenie sezonu Grand Blue też zyskałby wyróżnienie. Bo autentycznie się nie spodziewałam. Ani tego, że stanie się to anime, na którego nowego odcinki będę czekac i oglądać je zaraz po premierze ani tego, że da mi tyle frajdy. Właściwie nie ma tu jakieś większej fabuły, wątków do rozwikłania czy celów. Ot, studenckie życie, w którym czasem się nurkuje. Część historii skupia się na “gagu tygodnia” i ma charakter wręcz epizodyczny, jednak czas i bohaterowie nie stoją w miejscu: wręcz przeciwnie, wcześniejsze zdarzenia chętnie są przywoływane, a relacje między postaciami rozkwitają. Ale przede wszystkim jest humor. Często bardzo prosty, oparty na zboczeństwach czy piciu, ale wprowadzony z taką… werwą? Sympatią? Że nie potrafię się nie śmiać z tych gagów. A jak już jest czasem mowa o pasji do nurkowania, to robi się autentycznie miło. Przede wszystkim nie jest to też historia o licealistach. Jaka to ulga, jaka to świeżość! Szczególnie, że okazuje się, że polscy studenci nie różnią się tak bardzo od japońskich… Nawet znajdzie się miejsce na kociołek z polskim spirytusem! Ciągle nie rozumiem, co manga Grand Blue robi na 7-mym miejscu toplisty na MALu, ale nie umiem też w pełni wytłumaczyć czemu wersja anime daje mi tyle szczerej frajdy. Ale faktem pozostaje: Przy tej serii mogę odpocząć i docenić uroki codzienności. (Nawet jak moi znajomi praktycznie nie piją alkoholu).
~Darya

# W pełni zgadzam się z Dar, jeśli chodzi o wyczekiwanie kolejnych odcinków. Z jakiegoś powodu Grand Blue wciąga. A odczucia co do całości mam takie jak do openingu i endingu serii, są bardzo kiczowate ale w tej kiczowatości czują się bardzo dobrze i są z niej dumne. -Zedarrr

# Każda seria, która wykracza poza licealne historie ma u mnie dużego plusa. A Grand Blue ma nawet dwa. ~Shizuru

# Największy problem mam w Grand Blue z… komedią. Bardzo lubię, kiedy żarty mnie zaskakują. Mam wrażenie, że dość często domyślałem się od początku, jaka będzie puenta. Może to po prostu nie mój typ komedii. ~Siekier

Angolmois_smaller.gif
Niektóre sceny potrafią zachwycić nawet przy minimalnej animacji – reżyser wykonał kawał dobrej roboty.

Najlepsza seria: Ambitna

Angolmois: Genkou Kassenki

Gdzie nie usłyszę o tej serii, każdy wspomina o tym nieszczęsnym filtrze, którego NAZ użyło prawdopodobnie do nadania jej „klimatu”. Cóż, szybko się do niego przyzwyczaiłem, ale może to przez to, że często mam zabrudzone okulary. W każdym razie, jeżeli na widok papirusu na ekranie nie zbiera ci się na nudności, Angolmois: Genkou Kassenki warto dać szansę.

Ach, słynna mongolska inwazja na Tsushimę doczekała się kolejnej opowiadającej o niej serii. Tak naprawdę to nie do końca, bo większość „historycznych” anime woli jednak erę Sengoku, przez co tę wyspę kojarzy garstka osób (sam o najazdach słyszałem jedynie w History of Japan Billa Wurtza, które zresztą polecam). Samo anime pewnie bym przeoczył, gdyby nie jego przepiękny opening, który w moim serduszku jest najlepszy w tym sezonie.

Oto mamy grupę uchodźców, których za ich zbrodnie skazano na wygnanie na Tsushimę. Jak się okazuje – nieprzypadkowo. Mongołowie tuż za rogiem, a mięsa arm- wojska mało. Nasi „bohaterowie” zmuszeni są więc pomóc w obronie. Takich Siedmiu Wspaniałych, tylko z samurajami, no czegoś takiego to jeszcze nie widziałem. Historycznie pierwsza inwazja zakończyła się całkowitym zwycięstwem Mongołów, dlatego miałem dość wysokie wymagania co do jakości tej serii („jakość” równa się liczbie śmierci postaci na odcinek). Tak zupełnie poważnie jednak – walki przedstawione są tu naprawdę dobrze. Obie strony konfliktu stosują realistyczne taktyki i rzadko zdarza się przecierać oczy ze zdumienia (no, może poza zdumiewającą umiejętnością skakania na statki).

Podoba mi się fakt, że „ci źli” wcale nie zostali negatywnie przedstawieni. Oczywiście, jak to na wojnie, grabią, palą i gwałcą, ale mongolscy dowódcy są przedstawieni niezwykle ludzko i nie sprawiają wrażenia „złych do szpiku kości”. W momencie, w którym jeden z nich wydał rozkaz do odwrotu, by nie tracić bezsensownie ludzi, zdałem sobie sprawę, jak bardzo anime przyzwyczaiło nas do zagrywek typu „głupcy, atakujcie dalej, przecież mamy przewagę”. Postaci po tej „właściwej” stronie barykady również nie zawodzą. Są barwne i mają własne powody do walki.

Animacja nie stoi na najwyższym poziomie – seria jest dość szpetna. Nie jest to jednak tak widoczne jak się spodziewałem. Twórcy starają się trzymać ustalony poziom. Przez to sceny nie zapierają może tchu w piersiach, ale ogląda się je dobrze – nie ma spadków w jakości, które kłują w oczy. Oczywiście przez to wiele scen jest ukazanych minimalistycznie, ale osobiście od postaci przechodzącej przez tłum w CGI wolę ukazanie tego przejścia w trzech nieruchomych ujęciach. Zwłaszcza że tam, gdzie trzeba, Angolmois potrafi zachwycić. Głównie przez bardzo dobrze wyreżyserowane ujęcia. Muzyka natomiast niezbyt zapadła mi w pamięć, może poza jednym motywem.

Jeżeli lubisz dowiedzieć się czegoś o japońskiej historii i legendach, to Genkou Kassenki to dla ciebie pozycja obowiązkowa. Jeśli nie – i tak nie będziesz się nudził, jednak nie spodziewaj się wgniatającej w fotel animacji.
~Siekier

#Ten moment, gdy chcesz napisać coś mądrego, ale jedyne co przychodzi ci do głowy to to, że w sumie to nie lubisz rzeczy historycznych… ~Shizuru

# @Shizuru Też nie jestem jakimś wielkim fanem historycznych rzeczy, a oglądało mi się to bardzo przyjemnie, ja tam polecam spróbować. xP ~Siekier

#A ja powiem, że troszkę nie było w czym wybierać, jeśli chodzi o tę kategorię? Znacyz, Mongoły nie są złą bajką, tylko… No, nie wciągnęłam się aż tak i kończyłam troszkę z przymusu. ~Darya

orig
Dobrze widzieć, że małe wampiry po setkach lat nadal nie tracą dziecięcej radości.

Najlepsza seria: Audio i wizual

Tenrou: Sirius the Jaeger (ostatnimi dniami na MALu tytuł zamieniony na ‘Sirius’)

Bajka opowiada o grupie łowców wampirów, przybywających do Tokio aby zbadać ich ostatnie, niepokojące zachowanie. Szybko okazuje się, że istoty nocy mają dość krycia się po kątach i chcą zyskać ‘należne sobie’ miejsce władców ludzkości.

Anime o początkowo bardzo nieskomplikowanej fabule, później niestety próbującej coś komplikować, jednak z mało sensownym skutkiem, z drobną szczyptą dramatów rodzinnych głównego bohatera. Jednak seria warta jest uwagi ze względu na całą resztę. Nie tylko dostajemy interesujący setting – dwudziestowieczną Japonię, w której jeszcze istnieją w harmonii elementy czysto tradycyjne oraz te przyniesione przez kulturę europejską – ale także ładną animację i pasującą muzykę. Najlepszą stroną animacji są zdecydowanie sceny akcji oraz walki pomiędzy postaciami, nie tylko ze względu na wyżej wspomnianą jakość animacji, a także dzięki interesującym choreografiom. A i warto wspomnieć o samej różnorodności uzbrojenia, bo w przeciągu dwunastu odcinków pojawia się naprawdę ogromna jej ilość. Mamy tradycyjne japońskie uzbrojenie, broń palną wszelkiego rodzaju, czołgi, samolot i wiele innych, w tym wymyślonych na potrzeby serii (przede wszystkim uzbrojenie głównego bohatera).

Polecam, ale zdecydowanie tym którzy potrafią wyłączyć się na nijaką fabułę i występujące w niej oklepane schematy. W szczególności jeśli chcemy naoglądać się sporej ilości satysfakcjonujących potyczek pomiędzy bohaterami i po prostu nacieszyć oczy ładną animacją.
~Zedarrr

# Wciąż uważam, że w sezonie, gdzie mamy coś od KyoAni (w tym przypadku – trzeci sezon Free!) nagrody za technikalia przyznają się same, ale mój głos się tym razem nie przebił. Siriusa nie oglądałam, ale fragmenty nie wyglądają źle. ~Darya

# Zgadzam się z Darya w zupełności. Może trzeba jakieś bojówki KyoAni założyć czy coś takiego? ~Shizuru

# OBJECTION! Wizualnie może i Free! przebija Siriusa (choć o niewiele, a na pewno nadrabia to choreografią), to kategoria bierze też pod uwagę audio. Przy Tenrou maczał palce Yokoyama Masaru (odpowiedzialny m.in. za jedyną dobrą rzecz w Fate: Apocrypha, czyli Asto- to znaczy muzykę) i według mnie jego wkład jest tutaj nieoceniony. Pomijając problemy z fabułą, klimat tej serii naprawdę się czuje. ~Siekier

tumblr_pcd12efNUb1w46s3lo1_540
Tak prezentuje się najmokrzejsza woda tego sezonu :3

Najlepsza seria: Fanserwis

Free!! Dive to the Future

Przygody naszych dzielnych pływaków jeszcze się nie skończyły! Haruka i Makoto zaczęli szalone życie studenckie w Tokio, wypełnione… oczywiście pływaniem (serio, widzielibyście ich na klubowych imprezach poza pływalnią?) Oraz powrotami starych znajomych z gimnazjum. Szczególnie ponowne spotkanie z Ikuyą staje się momentem napięcia w życiu Haru. Tymczasem Rin powrócił do Sydney trenować pod okiem najlepszych trenerów, aby stać się najszybszym zawodnikiem na świecie. A w Iwatobi Rei, Nagisa i Gou stają przed zadaniem przygotowania nowych członków klubu do przejęcia pałeczki i sukcesów w zawodach…

Nie ważne, co tutaj napiszę, liczy się tylko jedno – ta seria jest prześliczna, przecudowna, a nikt tak dobrze nie animuje wody jak KyoAni. Serio. Bo mogłabym ponarzekać, że postaci jest chyba z milion i trzeba by prowadzić notes kto, z kim i dlaczego, że zakończenie to jedno wielkie WTF, że rozwiązanie dramatu z emo-chłopcem tego sezonu nastąpiło już w ósmym odcinku, i że pod koniec wprowadzono nagle kilka nowych postaci. Mogłabym, ale po co? Tylu emocji i wzruszeń już dawno nie dostarczyła mi dawno żadna seria. Przez tyle sezonów można było zżyć się z bohaterami i śledzić ich rozwój, który prowadzony jest bardzo ładnie. Podoba mi się fakt, że nie wszyscy chłopacy w dalszym ciągu pływają, a zajmują się innymi rzeczami, oczywiście dalej związanymi z wodą. No i Free to raj dla wszelkiej maści shipperów – niemalże obojętnie, kogo do pairingu wybierzecie, to i tak pewnie będzie miało sens. Bez różnicy, czy jesteście fanami związków hetero czy homo. Ba, nawet fani yuri znajdą tu malutki zakątek dla siebie.
Animacja jest przepiękna, a nasi pływacy wyglądają w wodzie niesamowicie. Nikt nigdy nie będzie wyglądał tak dobrze, jak Haruka w basenie. Nawet nie próbujcie. Tego nie da się przebić. Nie zapomnijcie też zapętlić sobie endingu na liście odtwarzania, bo jest genialny.
Jeśli jesteście fanami tej franczyzy, to ten sezon z pewnością wam się spodoba. Jeśli jednak nigdy nie oglądaliście Free!! – zapraszam do pierwszej serii, nie zawiedziecie się.
~Shizuru

# Free oglądałem w swoim życiu aż jeden odcinek, ale zakładam, że dziewczyny wiedzą o czym mówią. Dla mnie dla tej kategorii wielkiego wyboru w tym sezonie nie było. – Zedarrr

# Ta kategoria była przesądzona od kiedy nowy sezon został zapowiedziany. Mhhhm, ta woda <3 ~Darya

# Dla mnie i tak w kategorii “Best Fanserwis” powinno zwyciężyć Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu, ale co ja mogę? :v ~Siekier

# No sorki, tutaj panuje matriarchat :P ~Darya

8bsdkobi02811.gif
Banany wciąż są istotną częścią fabuły.

Największy zawód

Steins;Gate 0

Długo oczekiwana kontynuacja bardzo dobrej serii niestety nie dorównuje poprzedniemu sezonowi. Anime zaczyna się naprawdę interesująco: mamy całkowitą (oraz uzasadnioną) zmianę charakteru głównego bohatera a także sztuczną inteligencję jako nowy temat dla serii. Dlaczego jednak nie ogląda się tego tak dobrze jak wcześniejszego Steins;Gate’a? Dla mnie największym problemem serii jest jej pacing. Jak na serię dwusezonową to poza początkiem i końcem dzieje się naprawdę niewiele, albo akcja jest nagle przerywana aby, przykładowo, wrzucić odcinek o Daru chodzącym na randki. Może i koniec końców nawet ciekawie się to ogląda, ale patrząc na to co się dzieje we wcześniejszym odcinku (desperackie poszukiwanie zaginionej nagle osoby) wydaje się to dziwne.

Mimo tych problemów seria nie jest aż tak zła. Bohaterowie których pamiętamy nadal z nami są i nadal są świetni, dostajemy też kilka nowych osobistości które idealnie wpasowują się do uniwersum. Muzycznie i graficznie seria także nie odstaje od poprzedniej, i jest bardzo solidna (bardzo doceniam szczegół jakim jest zaanimowanie postaci na wideo czacie w CG, aby wyglądała na sztuczny obraz). Koniec końców, zainteresowanym radzę samemu zdecydować czy seria jest warta ich uwagi, a także nie widzę nic złego w zakończeniu swojej przygody ze Steins;Gate’em po pierwszym sezonie.

#Wciąż utknęłam na 8 odcinku. Nie jest tak źle jak ta nieszczęsna kinówka, no, ale… Do świetności oryginalnej serii nie doskakuje. ~Darya

# A ja mimo wszystko bardziej zawiodłem się na Hanebado niż na Steins;Gate 0. Fakt, pacing jest straszny, ale twórcy nie mieli łatwego zadania – route’y w novelce są dość dziwacznie “splecione”. No i na pacing oryginału też się narzekało. Według mnie Steins;Gate nie potrzebował “sequela”, ale z drugiej strony to zawsze więcej serii, którą uwielbiam, więc czemu nie? Jeśli alternatywą jest film… ~Siekier

cd691677d9320815d32bce295625c3d835ec18ber1-540-270_hq
Tak BokuHero trafiło w nasze gusta, o tak!

Najlepsza seria akcji oraz Najlepsza seria sezonu

Boku no Hero Academia 3

Historia zaczyna się tam, gdzie skończył się sezon drugi. Zaczęły się wakacje, co dla naszych (prawie już-już) bohaterów oznacza specjalny obóz treningowy. Ledwo trochę odpoczną sobie nad basenem i powspominają stare dzieje, a już trzeba dać się wywlec w las przez okrutnych nauczycieli. A gdzieś w tle źli knują i knują…

Czy w ogóle wiecie co to za uczucie mieć dobrego shounena, który na razie nie psuje się fabularnie i ma znakomitą oprawą techniczną i wizualną? I gdzie postaci są tak szczerze sympatyczne, gdzie człowiek wzrusza się gdy trzeba, śmieje gdzie trzeba i ogólnie czuje się wciągnięty? BokuHero robi to dobrze już trzeci sezon i za to należy się niemała pochwała. Szczególnie cenię ten sezon za wzruszenia. Autentycznie było kilka scen, gdzie człowiekowi oczy wilgotniały. Zadziałało to tylko dlatego, że znamy wszystkie postaci już od dawna i doskonale zdajemy sobie sprawę co dla nich ważne i dlaczego robią to co robią. Osobiście cenię sobie serię też z tego powodu, że choć świat się rozwija i wątek Tych Złych staje się coraz istotniejszy, wciąż stawki nie są przesadzone (rozumiem, że o ocalenie Ziemi przyjdzie nam walczyć dużo później), a najważniejszy jest rozwój postaci oraz pytanie o to, co znaczy być bohaterem. Dodatkowo seria to raj dla oczu i uszu – Bones należą się wszelkie brawa!

A co najlepsze – czwarty sezon już jest zapowiedziany <3

~Darya

# Niby moja ukochana scena z mangi została już zekranizowana, a i tak nie mogę się doczekać następnego sezonu. Boku no Hero Academia to jedna z tych nielicznych adaptacji, która nie ujmuje nic oryginałowi. Dodatkowo z każdym sezonem Hayashi Yuuki komponuje coraz to lepsze utwory. Byle wytrwać do wiosny! ~Siekier

# Myślę, że kolejny pozytywny opis tej serii naprawdę dowodzi jak świetnym anime jest Boku no Hero. I dołączam się do grona osób którym pocą się oczy przy oglądaniu. – Zedarrr

a3ef598caf5a8655960bf4a162c6c3e0
A tak, moi drodzy, organizm walczy z grypą!

Wyróżnienie jury (Shizuru)

Hataraku Saibou

Pamiętacie taką kreskówkę jak Było sobie życie? Opowiadała o tym, co dzieje się w naszym ciele, komórki przedstawiono jako ludziki, a wszystko przypominało realny świat. Jednocześnie była to produkcja zdecydowanie edukacyjna, dzięki której dzieci, jak i dorośli, mogli dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. To teraz mamy to samo, tylko w wersji anime. Hataraku Saibou prezentuje nam losy jednej z wielu Czerwonych Krwinek, która jest świadkiem ataku groźnych Bakterii, które zostają pokonane przez Białą Krwinkę. Jedna z nich ucieka, zaczyna się więc pościg, by uchronić organizm przed zakażeniem.

Powiem tak – w dalszym ciągu kocham tę serię. Choć trochę mniej niż na początku. Mam z nią kilka problemów, a głównym jest epizodyczność. Niemal każdy odcinek traktuje o innym problemie, z jakim zmaga się nasz organizm. A to zatrucie pokarmowe, a to najlepsza waifu, to zadrapanie albo groźny szok krwotoczny. Przy każdym problemów poznajemy innych bohaterów, gdyż różne komórki odpowiadają za różne funkcje. Możemy poznać więc naprawdę sporo postaci, jednak niektóre pojawiają się tylko na jeden odcinek, później stając się zupełnie bezużyteczne. Także kolejne wypadki i przypadki wydają się nie wpływać jakoś szczególnie na organizm, choć niektóre zdarzenia są wspominane w późniejszych odcinkach. Osobiście wolałabym jednak, gdyby całość powiązana była jakoś większą fabułą, jak miało to miejsce chociażby w dwóch ostatnich odcinkach. Kolejną sprawą, która jednak nie przeszkadzała mi aż tak bardzo, są rozwiązania “deus ex machina”. Były one jednak nieuniknione, a każdy, kto choć trochę wie, jak funkcjonuje nasz organizm, powinien zdawać sobie z nich sprawę. Bo, uwaga spoiler, nie da się uzupełnić poważnego braku krwi inaczej niż transfuzją. Plusem jest to, że wszystkie kwestie bardziej medyczne są wyjaśniane, każdy stan w jakim znajduje się organizm jest opisany, podobnie jak to, co robią nasze komórki. Wszystko brzmi wiarygodnie, a w internecie można znaleźć też różne teksty ludzi, którzy znają się na tym jeszcze bardziej. Oprócz tego, że dostajemy niezła rozrywkę, to też porcję rzetelnej wiedzy.

Ze strony wizualnej seria prezentuje się ładnie, choć pod koniec widać wyraźne spadki formy. Nie wygląda to jednak bardzo źle, a jedynie trochę gorzej. Wszystkie postacie wyglądają charakterystycznie, nie sposób ich z nikim innym pomylić. Chyba cały fandom pokochał przesłodkie Płytki Krwi, choć moje serce skradły, zresztą już od czasów Było sobie życie, Makrofagi. Opening bardzo wpada w ucho, dobrze wpasowuje się w klimat serii, podobnie jak ending.

Podsumowując, Krwinki w Pracy to naprawdę udana seria, idealnie łącząca rozrywkę z elementami edukacji, z ciekawymi bohaterami i ładną oprawą graficzną. Nic, tylko oglądać i kibicować głównym bohaterom, którym lepiej idzie romansowanie niż wielu, którzy będą ich oglądać.

# Kocham w tej serii fakt, że Płytki Krwi mają w sobie tak potężne stężenie kawaii, że nawet Czerwone Krwinki przestają pracować, by zachwycać się ich widokiem – zupełnie jak my. ~Siekier

# A ile wy macie współczucia dla waszego raka? On tylko chciał żyć szczęśliwe życie, jak my wszyscy!!! ~Darya

tumblr_pco4pdtQaU1tx45yjo1_500
Charakter głównej postaci streszczony jednym gifem.

Wyróżnienie jury (Zedarrr)

Jashin-chan Dropkick

Seria opowiada o codziennym życiu Yurine – goth lolity mieszkającej w Tokio oraz przywołanego przez nią wężowego demona – Jashin-chan, oraz kilku innych byłych mieszkańców piekła i nieba którzy są ich znajomymi (plus jednej, nie do końca poczytalnej pani policjant).

Niby moe-komedia jakich pełno, gdzie na pierwszy rzut oka jedynym wyróżniającym elementem jest trochę ponadprzeciętna ilość czarnego humoru oraz przemocy, ale z bliżej niewyjaśnionych przyczyn seria ta bardzo przypadła mi do gustu. Humor jest całkiem przyjemny, bardzo dobrze akcentowany zabawą grafiką, łamaniem czwartej ściany oraz nawiązaniami do multum innych serii (nawet tych które leciały w tym samym czasie). Wizualnie, seria trochę wyróżnia się od większości ostatnich moe-blobów, przypominając designem postaci między innymi ‘Lucky Stara’.

Bohaterowie bardzo szybko wpadają w pamięć i są całkiem ciekawą zbieraniną postaci. Oprócz tytułowej Jashin-chan która udając trochę postać tsundere, w rzeczywistości jest po prostu okropna dla innych (taka już natura demonów, inaczej źle się czują) mamy dla przykładu Meduzę, która zmuszona jest do zakładania papierowej torby na głowę aby nie zamieniać w kamień wszystkich dookoła i która widzi wyłącznie dobro w świecie, albo moją faworytkę jeśli chodzi o postaci: Pekorę – trochę fajtłapowatego anioła który zgubił swoją aureolę na Ziemi, przez co staje się zwykłym człowiekiem i niestety musi żyć jako bezdomna.

Naprawdę polecam jeśli kogoś nie odrzucają serie podobnego gatunku, oraz ostrzegam, że jest tam trochę wizualnie nieprzyjemnych scen jeśli komuś przeszkadza widok krwi.

e081c8f946ee285ad327256d20569d44
Ta urocza młoda panienka, na pewno nic nie ma na sumieniu.

Wyróżnienie jury (Darya)

Happy Sugar Life

Jeśli brakuje wam miłości i ciepełka w życiu, to może powinniście iść przykładem Satou, która odnalazła swoje szczęście w… małej, niewinnej, kilkuletniej dziewczynce. Satou i Shio mieszkają razem w zgodzie i opływają w lukier, przynajmniej dopóty, dopóki nasza różowowłosa protagonistka nie poczuje na języku odrażającej goryczy. Świat jest bowiem pełen ludzi, którzy wyznają fałszywe odmiany miłości, a którzy mogą zagrozić słodkiemu, szczęśliwemu życiu dwóch kochających się istotek. Wtedy w ruch może pójść coś innego niż foremka do ciasta, a broniąca swojej miłości Satou może dokonać wielu wątpliwych prawnie czynów.

Nie wiem. Nie wiem po prostu co powiedzieć o tej serii. Nie wiem czy była dobra czy zła. Wiem jednak, że koniecznie muszę ją wyróżnić! Pomijając już takie rzeczy jak dobry poziom techniczny produkcji, z bardzo kreatywnymi pomysłami na wizualia oraz fakt, że anime ma ZAKOŃCZENIE (i to nie otwarte!), to… Ten chaos wciąga. Nikt w tej serii nie jest normalny, ale każdy ma na swoje odjazdy wytłumaczenie, które jednak trudno uznać równocześnie za usprawiedliwienie – i seria to adresuje. Ogólnie, mamy tutaj dużo pokazywania najgorszych cech ludzi oraz złego pojmowania przez nich miłości. Czy jest momentami niepokojąco creepy choćby w pewnych podtekstach pedofilskich? Absolutnie. Czy czuć w tym mimo wszystko jakiś głębszy komentarz? Chyyyyba? Nie wiem. 4chan i Reddit też nie wiedzą, ale dyskusje, które tam się odbywają są nieraz równie ciekawe jak sama seria. Nie pamiętam kiedy widziałam ostatnio coś tak niejednoznacznego, do czego tak trudno mi się ustosunkować. I wciąga. Nawet jak mamy na twarzy ciągłe WTF.

#Oj tak, ta seria potrafiła zaskoczyć. Po pierwszym odcinku nie miałam zamiar jej dalej oglądać, ale wyszło inaczej. I nie żałuję, najlepiej obejrzeć ją samemu i wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. ~Shizuru

# To jest nieironicznie jedna z najlepszych serii w tym sezonie i przynajmniej dla mnie największe zaskoczenie. Świetnie wygląda, ma bardzo dobrą muzykę budującą klimat i jest… śmieszne. A jednocześnie na wszystkie swoje “dziwności” ma wytłumaczenie. Naprawdę warto zobaczyć! ~Siekier

Planet_With_ep9_small.gif
ROW ROW FIGHT THE POWAH!

Wyróżnienie jury (Siekier)

Planet With

Wszystko wskazuje na to, że mam lekką słabość do serii, które na pierwszy rzut oka wyglądają szpetnie. CGI w Planet With potrafi odepchnąć z siłą niedźwiedzia z Golden Kamuy. Na tych, którzy wytrwają, czeka za to niezwykle pokrętna fabuła napisana przez Mizukami Satoshiego. Dowiedziałem się od przyjaciela, że stworzył on mangę z bardzo dobrze napisanym motywem pętli czasowej. Jestem ogromnym fanem podróży w czasie i już raz takie połączenie mnie nie zawiodło (Uchikoshi Koutarou i jego fabuła w Punch Line), także musiałem dać temu anime szansę.

Zaczyna się dość sztampowo. Mamy głównego bohatera z amnezją, przylatujące i grożące Ziemi Anioły z Evangelionu (wyglądają tylko JESZCZE DZIWNIEJ) oraz walczących z nimi siedmiu wspaniałych Gatchamanów w lśniących mechach. Wspaniale, protagonista dołączy do obrońców planety, wsiądzie do własnego robota i w ciągu 12 odcinków pokona tajemnicze zagrożenie, prawda? Otóż wcale nie. Pokonuje on w pierwszym epizodzie jednego z siódemki, zabiera mu moc i… odzyskuje pamięć. Następnie obwieszcza, że to samo uczyni z pozostałą szóstką. Potem jest tylko ciekawiej.

Planet With zaskakiwał mnie na każdym kroku – wydaje ci się, że wiesz, co się dzieje? Zapewniam, że wcale nie. Przez długi czas nie wiedziałem, komu właściwie kibicować, a ponadto seria ma tak niestandardowo zaplanowaną strukturę fabularną, iż byłem pewien, że skończy się ona po sześciu odcinkach. Och, w jakim ja byłem błędzie!

Zasadniczo od całego anime bije dość mocno Gurren Lagannem. Jedynie mechy nie wyglądają tak dobrze – są całkowicie w CGI. Dość szybko jednak się przyzwyczaiłem i muszę powiedzieć, że walki wyglądają naprawdę widowiskowo i bardzo przyjemnie się je ogląda. Duża w tym zasługa dwóch rzeczy: muzyki i dźwięku. Za pierwsze odpowiedzialny jest Tanaka Kouhei (One Piece, Hyouka). Motywy są może nieco proste, ale wpadają w ucho i to jest najważniejsze, szczególnie przy dynamicznych scenach. Ale i tak wszystko przyćmiewa dźwięk. Serio, oglądajcie to anime na słuchawkach. Jeszcze nigdy uderzenia, wybuchy i ryki w trakcie walki tak mną nie poniewierały jak tutaj. Ataki naprawdę brzmią POTĘŻNIE.

Zakończenie zostawiło co prawda mały niedosyt, jednak definitywnie polecam każdemu obejrzeć tę serię. Zwłaszcza w sytuacji, gdzie prawie nikt o niej nie słyszał. Niech nie zrazi was CGI.

Wyróżnienia mocno specjalne:

Nagroda pierwszego endingu Free! za najlepszy ending w serii, gdzie każdy ending to istne dzieło sztuki: Free!

Nagroda Ministra Zdrowia za doprowadzenie 4chana do dyskutowania na /a/ na temat zdrowego trybu życia: Hataraku Saibo
Nagroda im. za najszybszy drop: Senjushu

Nagroda za najlepszy pierwszy odcinek, który da się tylko oglądać z grupą znajomych, którzy, będą go wyśmiewać: Island

Nagroda za najskuteczniejszą reklamę: Gundam Build Divers – Lemurilla kupiła łącznie aż jeden model mecha z tej serii.

Nagroda za dowcip, który w pełni docenią tylko Polacy: postać Nany Daiba z Shoujo☆Kageki Revue Starlight. Czy jak to mówią Japończycy: Daiba Nana (przeczytajcie to szybko na głos)

Nagroda za najlepszy wątek polski: Spirytus Rektyfikowany 96% z Grand Blue

Nagroda imienia Władimira Nabokova za najlepszą loli tego sezonu: Shio z Happy Sugar Life i Płytki Krwi z Hataraku Saibou

Nagroda imienia Sylwestra Wardęgi za najlepszy prank: opening Asobi Asobase, które jak się okazuje jest całkiem zabawną i zwariowaną komedią

Nagroda szafki na buty pełnej żyletek za największą ilość krawędzi w sezonie: Satsuriku no Tenshi

Nagroda za najmniejszą ilość animacji w animacji: Back Street Girls

~~~~~~~~~~~~~~~~

To tyle od nas w sezonie letnim. Za niedługo możecie spodziewać się wrażeń z lata :3

~ Ekipa Lemurilla

Reklamy

5 komentarzy do “Z ostatnich słonecznych chwil, czyli podsumowanie sezonu lato 2018 w anime.

  1. Biorąc pod uwagę to, co oglądałam, zgadzam się w kwestii wyróżnienia audiowizualnego. Ten ending był bardzo przyjemny dla ucha.
    Natomiast w serii akcji dałabym nagrodę jednak krwinkom. Te bitwy z drobnoustrojami…! Jednocześnie daję to do kategorii relaks. Nie wiem, czy to może iść w parze, ale u mnie idzie.

    Z kolei jako zawód zdecydowanie krawędziowe aniołki, bo pierwszy odcinek zachęcił mnie do zmarnowania dobrych 8 godzin na oglądanie let’splaya, a anime im dalej tym słabiej i w ogóle meh, nie pykło. Steinsów nie oglądałam, jak zalecaliście.

    Wyróżnienie serii specjalnej troski ode mnie dla Muhyo to Rouji no Mahouritsu Soudan Jimusho, które z jakiegoś powodu zaczęło się dobry miesiąc po wszystkim innym i w efekcie dalej się nie skończyło. Mimo całej sztampowatości, oklepaności zarówno ogólnych motywów jak i postaci, nieprzykuwającej oka grafiki (akurat mi się podoba, ale to nie jest standard sakugi, umówmy się) i zupełnie niewyróżniającej oprawy audio, jest w tym coś co skutecznie przyciąga mnie co piątek do ekranu, żeby zobaczyć co tym razem. I to o wiele bardziej skutecznie niż choćby nieszczęsne aniołki.
    No i, co w sumie już paru osobom mówiłam, Yoichi i jego dwukreskowy bliźniak z YowaPeda. https://imgur.com/o1excsQ Pomijając różnice w kresce, wygląd niemalże identyczny, bardzo, BARDZO zbliżony charakter i… ten sam seiyuu. Nie przyjmuję do wiadomości, że to przypadek i ktoś w studio specjalnie nie poprosił tego samego faceta o podkładanie głosu. Jestem zafascynowana. Zostały bodaj 2 odcinki do końca sezonu a chłopina właśnie wrócił do głównej akcji. Kubek z kawą w rękę i patrzę, jak bliźniak rowerzysty kopie tyłki demonom – wszystko zgodnie z magicznym prawem, a jakże. Kto jak kto, sędzia przestrzegać powinien.

    Polubienie

  2. Mam wrażenie, że jakaś taka strasznie wielka czcionka miejscami wyszła?… Gify też niektóre mogłyby być mniejsze, takie jak na przykład ten z Było sobie ży… um, Hataraku Saibou, bo na przykład ten z Angolmois czy Jashin-chan zajmuje pół ekranu i… no, tak niezbyt mi to wygląda. I, że tak jeszcze do końca wizualnie pojadę, bardziej mi odpowiada porządek tytuł-gif-opis serii, niż tak jak tutaj gif-tytuł-opis; w poprzednich podsumowaniach tytuły tak ładnie odcinały jedną serię od drugiej (niby teraz robią to gify, ale jak się jest nieogarem to się najpierw trzeba zastanowić, do której serii to właściwie gif ;p), plus można było wygodniej paczać na gifek podczas czytania.
    No, to tyle czepiania się, teraz głaskanie xD Lato (i wiosna zresztą też) mi przeleciało przed nosem z szybkością nadświetlną, zanim zdążyłam się zebrać za animce, tak że o samych seriach wiele nie powiem (chyba tylko tyle, że Steins;Gate miało świetny ending, którego właśnie słucham… chociaż jak tak pomyśleć, to chyba jest ending jeszcze z couru wiosennego xD), ale nowy format bardzo mi się podoba. Znacznie przyjemniej mi się czyta opis wybranych serii z dodatkowo dorzuconą opinią innych osób, niż wszystkiego jak leci, nawet jeśli nie bardzo jest co o danej serii pisać. A specjalne wyróżnienia (bez nich się nie liczy!) to bardzo fajny sposób, żeby treściwie podsumować te animce, które się na nagrody nie załapały xD

    Polubienie

  3. w sumie nie mam co komentować bo mam teraz pauzę w anime oglądaniu latem prawie nic nie oglądałem i wiosną też nie za wiele trzeba się wziąć w garść i zacząć coś oglądać ;-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s