W sprawie niezależności sądów, czyli recenzja Inspektor Akane Tsunemori

Allelujah! Ktoś się tutaj obudził… Czy raczej zmartwychwstał? Na pewno mało kto z was liczył na notkę (…ktoś tu w ogóle został? Halo?), ale Dar ma postanowienie środkoworoczne, więc jedziemy z tym koksem i dajemy recenzję. Czas polecić wam znowu jakąś mangusię. Dobrą mangusię, bo tylko takie biorę do oceny. Czy jednak wystarczająco dobrą dla Ciebie, drogi czytelniku? To zalety. Jeśli chodzi za Tobą ochota na trochę science fiction z luźniejszej, bardziej rozrywkowej półki, to mam coś ciekawego do zaproponowania… Może tomiku Inspektor Akane Tsunemori? Znanego też pod nazwą sławniejszego oryginału, anime Psycho-Pass? Sama nie widziałam serii, ale wierzę, że i ta perspektywa, tylko czytelnika mangi, może być ciekawa.

1490550137_18287379

Niedaleko przyszłość oczywiście wygląda utopijnie. Żyje się nam, ludzkości, po prostu lepiej. A już na pewno jeśli mieszkamy w Najwspanialszym z Wszystkich Krajów, czyli Japonii. Oprócz takich udogodnień jak wirtualne tapety czy nowe drogi na zostanie internetowym influencerem, Japończycy pozbyli się paru niedogodności jak choćby konieczność decydowania o własnej przyszłości. Nie, że mamy tutaj jakiś podział kastowy czy inne pranie mózgu… Po prostu jest on. System Sybilii. Bardzo przydatny program, który może nie tyle wróży przyszłość, co ustala na podstawie badań do czego człowiek najbardziej się nadaje. Czasy siedzenia w korpo, którego nienawidzisz na dobre się skończyły! (No chyba, że system uzna, że bycie korposzczurem to twój prawdziwe przeznaczenie. Wtedy już nie ma nadziei). Choć to też nie do końca różowe. Weźmy taką Akane Tsunemori, najlepszą uczennicę swojej szkoły. Dla kogoś takiego, wszystkie drzwi stoją otworem i może się ona spełnić w wielu cudownych zawodach. Sybilla podpowiada jednak, że istnieje jedna kariera do której dziewczyna nadaje się lepiej niż wszyscy inni – zostanie inspektorem w wydziale śledczym. Niestety, nawet w tak utopijnej przyszłości, przestępczość nie została wyeliminowana całkowicie… Choć zdołano ją skontrolować. Nie powiedziałam wam jeszcze o Psycho-Passach? Pardon, zła kolejność, kiedy one są najbardziej istotne… Psycho-Pass, to wskaźnik stanu psychiki każdej osoby. Jeśli w wyniku jakiś wydarzeń przekroczy on dozwolony poziom, dana jednostka zostaje zatrzymana i poddana odpowiedniemu leczeniu. Jeśli ktoś nie potrafi wrócić do wartości akceptowanych przez społeczeństwo… To cóż. Jest kryminalistą. Do pierdla. Nie ważne czy dana osoba popełniła przestępstwo czy nie, starczy sam fakt, że jest niebezpieczna dla otoczenia. A kto, pytacie się, decyduje o nazwanie kogoś przestępcą? No przecież, nieomylny System Sybilli. A kto pilnuje, by jej decyzje były respektowane? Inspektorzy, tacy jak od niedawna Akane. Oraz reszta pracowników jej biura, której większość sama jest przestępcami, choć mających wyjątkowe zezwolenie na pracę w dochodzeniówce.

IMG-0562.jpg

Science fiction to taki fajny typ historii, który ostatnio mocno mnie wkręcił (to nie tak, że ta recenzja powstaje, bo akurat muszę zabić czymś czas dopóki mój streamer nie wrzuci kolejnej części Detroit: Become Human….). Jak sama nazwa wskazuje, gatunek ten snuje rozważania na temat tego gdzie zaprowadzi ludzkość rozwój nauki. W praktyce, w sporej części sf na początku przedstawia się jakiś genialny pomysł – kolonizacji nowych planet, rozwój AI, nowe modele społeczeństwa… Ma wydawać się utopijnie. Aż odkryjemy wady danego rozwiązania oraz dlaczego sprawi, że doprowadzi ono do zniszczenia Ziemi i/lub ludzkości (albo od razu wrzuca się nas do post-apo i dowiadujemy się przyczyn już po fakcie). Inspektor Akane Tsunemori idzie właśnie tym klasycznym schematem, w którym cudowny z pozoru wynalazek (tutaj: nadsędzia Sybilla) okazuje się… problematyczny. Może na szalę nie jest położony los całej planety, ale i tak gra toczy się o niemałą stawkę. Moralność. Jak można ocenić społeczeństwo, które oddało w ręce algorytmu decydowanie o sprawiedliwości, o podziale na dobro i zło? Czy można osądzić kogoś przed wykonaniem przez niego zbrodni? A co jeśli systemowi zdarzają się pomyłki? Czy jednostka w ogóle ma prawo decydować o tym czy pociągnąć za spust, czy samo posiadanie moralnych rozetek sprawia, że sama jest zagrożeniem dla społeczeństwa ufającego systemowi? Czy skazanie jednej niewinnej osoby jest warte pozbycia się dziewięćdziesięciu dziewięciu złoczyńców?

IMG-0572.jpg

Nie bójcie się, Inspektor… nie jest traktatem filozoficznym. Wszystkie te pytania zadamy sobie w brawurowym towarzystwie Wydziału Śledczego. Oczywiście największe wątpliwości będzie mieć główna bohaterka i nasza przewodniczka po świecie – Akane. Młoda, niedoświadczona życiowa, po prostu naiwna. Na łamach serii będzie musiała dorosnąć i ułożyć swój własny kodeks moralny, ucząc się nie tylko na błędach i tragediach, ale i dzięki wsparciu innych ludzi. Wraz z nią, drugim Inspektorem oddziału jest Nobuchika Ginoza – młody, ale już zgorzkniały i trzymający się zasad mężczyzna z dużym pokładem kompleksu ojca-kryminalisty i potrzebą dowiedzenia swojej wierności systemowi. Najbardziej kojarzonym z serią wydaje się jednak Shinya Kougami. Za ładnym sześciopakiem spojrzeniem bisza kryje się uznany przez prawo przestępca, który choć nie dopuścił się nigdy zbrodni, na zawsze zanieczyścił swój Psycho-Pass, pragnieniem odnalezienia mordercy swojego przyjaciela i zemszczeniu. Zespołu dopełniają pozostali kryminaliści: lekkoduszny Kagari, były inspektor wspominający jak to drzewiej policja bardziej opierała się na instynkcie, Masaoka, i najmniej rozwinięta jako postać z nich wszystkich Konizuka… Która się czasem przydaje, ale zwykle milczy i ładnie wygląda. Oczywiście, jest też ten zły master mind, który pociąga za sznurki i psuje wszystkim utopijność ich utopii. Nie chcę za dużo spoilerować, ale powiem tylko, że miło czasami poczytać historię z przeciwnikiem, który może i jest psychopatą, ale dużo lepiej się bawi, zadając po prostu trafne i nieprzyjemne pytania o sens tego wszystkiego.

IMG-0573.jpg

W roku 2012 ta historia ujrzała światło dzienne dzięki studiu Production I.G. jako 22-odcinkowe anime znane jako Psycho-Pass (przez pewne problemy z prawem autorskim do nazwy, poza granicami Japonii, manga musiała ukazać się pod innymi tytułami). Błyskawicznie zyskała sobie uznanie krytyki i fanów, stając się jednym z bardziej kultowych tytułów lat 10’ XXI wieku. Wśród twórców serii szczególnie zauważalna jest Akira Amano, projektantka postaci. Kto miał do czynienia z jej własną serią, Katekyo Hitman Reborn! na pierwszy rzut oka zauważy rękę mangaczki. Dlatego w tym miejscu bardzo chciałabym pogratulować Hikaru Miyoshi, rysowniczce wersji mangowej za tak dokładne odwzorowanie stylu Amano, że na pierwszy rzut oka mogłabym się nawet nabrać. Ogólnie, manga jest naprawdę dobrze narysowana. Często ucieka się do białych teł, ale gdy trzeba, budynki w tle są solidne, a postaci zawsze przystojne. Nie urocze (w serii nie pamiętam w sumie żadnego super deformed), nie piękne, a tak po prostu przystojne. Styl rysunków nie ma jeszcze iskierki geniuszu, ale jak na debiut mangowy, jestem pod naprawdę sporym wrażeniem.

Volume_6_-_ATK_-_Color_Illustration.jpg

Historia zamyka się w sześciu tomach, które wszystkie zostały już wydane w Polsce przez wydawnictwo Waneko. Zdecydowano się słusznie na rozmiar powiększony (taki jak Silver Spoon czy jednotomówki) z błyszczącą obwolutą ze skrzydełkami. W tym miejscu muszę powiedzieć, że okładki wyglądają znakomicie. Połączenie czerni i matrixowej zieleni pasuje idealnie do historii, a wydawcy naprawdę postarali się przy wyborze czcionek. Pod obwolutą nie ma niczego ciekawego (jedynie białe napisy na czarnym tle), jednak po otworzeniu tomiku czeka miła niespodzianka – kolorowa rozkładówka! Jest ona niestety jednostronna, ale i tak miło popatrzeć na rysunek trochę większych rozmiarów. Oprócz tego, manga nie zawiera innych kolorowych stron. Jakość wydania jest całkiem porządna. Kartki nie prześwitują przy czytaniu, onomatopeje  są wymazane, nikt na forum nie krzyczy, że popełniono literówki czy kontrowersyjne decyzje przy tłumaczeniu. A tłumaczenie jest tu szczególnie ważne, bo ilość neologizmów i ekspozycji jest spora. Czasami człowiek może czuć się zagubiony w technonowomowie, ale oprócz tego język brzmi całkiem naturalnie i nie wytrąca z lektury. Warto też dodać, że Waneko zaczęło wydawać też pięciotomowy sequel historii, już pod nazwą Psycho-Pass 2.

Jak pisałam na samym początku, nie oglądałam wychwalanego pierwowzoru. Może dlatego historię oceniam na bardzo dobrą, a nie wybitną, jak wielu innych. Sześć tomów obejmuje całość akcji z anime, słyszałam, że jedynie poskracano kilka wątków. Wciąż uważam jednak, że jest to tytuł warty uwagi. Zachęcający do myślenia nad filozofią, a jednocześnie będący dobra rozrywką ze złożonymi postaciami. No i ma milion nawiązań do literatury, od Biblii po Czy androidy marzą o elektrycznych owcach. A w dodatku cytuje Szekspira, ale nie Romeo i Julia, ani nawet Hamleta, tylko mniej mainstreamowe dzieło (konkretnie Wieczór Trzech Króli). Mój szacun.

~Darya

Ps. Za tomiki recenzenckie dziękuje wydawnictwu Waneko.

Ps. 2. Tak, mam zamiar wrócić do regularnego pisania czwartkowego. Trzymajmy wszyscy kciuki, że się uda. I że może będę publikoać notki trochę wczęśniej niż za dwie północ…

Reklamy

8 komentarzy do “W sprawie niezależności sądów, czyli recenzja Inspektor Akane Tsunemori

  1. To jedna z niewielu mang, które kupowałam i czytałam na bieżąco. Historia wciągnęła mnie niesamowicie (anime nie widziałam), jako taka naprawdę dobra, rozrywkowa, a jednocześnie niegłupia sensacja. A za postaciami długo będę tęsknić (niby jest kontynuacja, ale zakończenie było takie, że meh, meh, wcale nie mam na nią ochoty).

    Polubione przez 1 osoba

    • Ja przeczytałam w sumie na dwie raty – wolę tę historię w większym kawałku :P

      Za kontynuację też się wezmę, choć chyba nie od razu – poczekam pewnie aż wyjdzie całość.

      Polubienie

  2. Nie znam jeszcze tego tytułu, ale pana scenarzystę kojarzę z Madoki i Kamen Rider Gaima i dla mnie obydwa tytuły nie do końca trafiły z fabułą (co innego z postaciami). Może kiedyś uda mi się zapoznać i z tym tytułem!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Woah, Dar, żyjesz!

    Tak jak Rob, oglądałam Psycho-Passa (ale chyba w tej nowej wersji…?) i potwierdzam, „całkiem fajne”. Ale już na przykład druga seria mnie aż tak nie zaintrygowała jak pierwsza – nawet nie wiem czemu po prawdzie. No, ale Akane dołącza do Vaiany w grupie poniekąd pokrzywdzonych przez prawa autorskie.

    Polubienie

  4. hip hip hurra blog ożywa i oby w tym wytrwał :) a anime było całkiem fajne z niezłym twistem czyli prawdą o tym „cudownym” systemie sybilli (ale nie spoileruje jeśli ktoś nie oglądał albo jak tu nie czytał ) to swoją drogą jeden z mniej licznych przedstawicieli mdzi.”prawniczych”anime które ma kilku przedstawicieli

    Polubienie

    • Na razie dobrze będzie, jak utrzyma się tryb co dwutygodniowy ;) Ale cieszę się, że jesteś tu, by nas przywitać :D

      Z tym „prawdziwym” anime, to chyba rozumiem co masz na myśli i się zgadzam ;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s