Trochę jakby déjà vu, czyli pierwsze wrażenia z sezonu wiosna 2018

Wiosna, panie mangowcu! Przekwitają wiśnie, bez własnie pokrywa się kolorowym kwieciem…. A my wszyscy przed komputerami i ogladamy animu. W tym zestawieniu, nasza trójka pod postacią mnie (Daryi), Shizu i niedawno zaadaptowanego Zedarrra (co by był i jakiś męski oraz gundamozorientowany punkt widzenia), zrecenzowała dla was 14 chińskich bajek! Co wyróżnia się w tym sezonie? Kontynuacje. Oj, kontynuacje. Od kolejnych sezonów shonenów takich jak BokuHero i Shokugeki do od wieków wyczekiwanego sequela Stein;Gate, jest w czym wybierać. Oczywiście, kilka nowości też się pojawi. Chcecie wybrać się na Hokkaido? Do przyszłośc? Do…. Polski? Wszystko dla was mamy!

 

img_0188
Wiem, że to też wasza reakcja na widok nowego posta! [BokuHero]

giphy.gif
Tak, Bakugo, też nie mogłam uwierzyć, że od teraz BokuHero to mahou shoujo!

Boku no Hero Academia 3rd Season

Ilość odcinków: 25
Studio: Bones
Źródło: Manga
Uwagi: Trzeci sezon
Lemurilla poleca

Historia zaczyna się tam, gdzie skończył się sezon drugi. Zaczęły się wakacje, co dla naszych (prawie już-już) bohaterów oznacza specjalny obóz treningowy. Ledwo trochę odpoczną sobie nad basenem i powspominają stare dzieje, a już trzeba dać się wywlec w las przez okrutnych nauczycieli. A gdzieś w tle źli knują i knują…

Chciałam się pochwalić, że kilka tygodni temu wreszcie nadrobiłam BokuHero i wreszcie będę śledzić serię wraz z wszystkimi! (A przynajmniej samo anime, bo mangi jeszcze nie ruszyłam). Z tego też powodu, pierwszy odcinek mógł mnie znudzić trochę bardziej niż długoterminowych fanów – był on bowiem czystej wody recapem, choć przyznać trzeba, że forma odcinka “plażowego” (basenowego) dodała mu troszkę uroku. Od drugiego epizodu wracamy jednak do starej, dobrej nauki bohatorzenia. I wciąż seria ma wszystko to, za co ją lubię: sympatyczne i różnorodne grono bohaterów (nie licząc Minety), dobry humor (jeśli nie ma związku z Minetą) oraz oryginalne sceny akcji (tu już Mineta aż tak nie wadzi….). Co do fabuły, choć na razie szykuje się mini-plot z dzieciakiem, któremu trzeba udowodnić, że superbohaterowie są naprawdę super i czas znowu w nich uwierzyć (co brzmi dość schematycznie), ogólnie jestem dobrej myśli. Ogólnie rzecz biorąc, spodziewam się tego samego poziomu co ostatnie dwa sezony.
A gdyby ktoś się martwił o  Bakugo: dalej się chłopak poci. Może dlatego zawsze chodzi tak wnerwiony?

~Darya

Ocena MAL: 8,5
Ocena Lemurilla: 7,5

tumblr_p71dqgmM1y1qg9t1lo1_500.gif
Mnie też to zastanawia. Troszkę.

Butlers: Chitose Momotose Monogatari

Ilość odcinków:
Studio: Zero-G
Źródło: Light Novel
Uwagi:

Główny bohater, który jest przewodniczącym szkoły wraz z drugim głównym bohaterem, który jest właścicielem popularnej kawiarni walczą ze swym odwiecznym wrogiem, przemieszczając się w czasie i przestrzeni…

A przynajmniej tak twierdzi opis na malu, bo z samego anime to średnio wynika. Co prawda nie ma jeszcze drugiego odcinka z napisami, ale już pierwszy nie nastraja pozytywnie. Fabuła jest, ale nic z niej nie wynika. Tajemnicze zdarzenia są, ale nic nam nie mówią i nie zaciekawiają. Coś się dzieje, ale nie wiadomo po co. Ładni chłopcy są, ale wizualnie anime nie powala na kolana. Opening… Po prostu był. Także nie widzę żadnego powodu, żeby oglądać tę serię. Nie było to koszmarnie złe, ale po co marnować swój cenny czas na oglądanie co najwyżej nienajgorszego anime?

~Shzuru

Ocena MAL: 5,92

Ocena Lemurilla: 4,00

tumblr_p6ihz2iVML1ta52dfo1_540.gif
Jak nam mówi opening: „w nocy bawimy się na cmentarzu, to takie zabawne!”

Gegege no Kitarou! (2018)

Ilość odcinków:
Studio: Toei Animation
Źródło: Manga
Uwagi:. Kolejna odsłona serii, nie trzeba widzieć poprzednich.

Kolejna (szósta) ekranizacja dosyć starej mangi (jej początki sięgają 1960 roku) której głównym bohaterem jest młody Youkai o imieniu Kitarou który zajmuje się utrzymywaniem porządku pomiędzy światem ludzi i duchów, co głównie sprowadza się do obrony tych pierwszych przed drugimi, jako że Youkai przestają znosić coraz większą ignorancję ludzi co do świata nadnaturalnego oraz przyrody. Sprawdzając miejską legendę, 13-letnia Mana spotyka naszego bohatera i zafascynowana nieznanym światem który zaczyna postrzegać zaczyna spędzać więcej czasu z duchami.

Anime to zaskakująco przyjemnie łączy w sobie elementy grozy, komedii oraz typowego shounena wyróżniając się bardzo tradycyjnym podejściem do Youkai. Dodatkowo znajdziemy tutaj bardzo przyjemną i pasującą ścieżkę dźwiękową oraz ładna animacja (w szczególności tła) Nie wiem jednak czy jakość da radę się utrzymać, gdyż seria podobno będzie dosyć długa. Rzeczą która przykuła moją uwagę są nietypowe zdolności oraz wyposażenie naszego głównego bohatera – odstają one od tych typowych dla shounenów. Kitarou wyposażony jest w niezniszczalną kamizelkę, latające, zdalnie kontrolowane drewniane sandały oraz potrafi strzelać własnymi włosami w formie igieł. Jeśli chodzi o samą fabułę, początkowe odcinki posiadają formę „potwora tygodnia” więc musimy poczekać aby zobaczyć co z tego wyjdzie. Polecam zobaczyć pierwszy odcinek i zdecydować samemu czy warto oglądać dalej.

Ciekawostka: wszystkie sześć serii anime ma ten sam utwór jako opening i straszliwie trzyma się on pamięci.

~Zedarrr

Ocena MAL: 6,99
Ocena Lemurilla: 5,50

img_0184
Shokugeki na Hokkaidozapowiada się wyśmienicie.

Golden Kamuy

Ilość odcinków: 12
Studio: Geno Studo
Źródło: Manga
Uwagi:
Lemurilla poleca

Rok 1905, mroźne lasy Hokkaido. Sugimoto, weteran dopiero co zakończonej wojny rosyjsko-japońskiej oraz młoda Ajnuska Asirpa łączą swoje siły, żeby znaleźć drogę do owianego tajemnicą skarbu, ukradzionego parę lat wcześniej śniej Ajnom. Żeby osiągnąć ten cel, muszą odnaleźć grupę zbiegłych więźniów na których ciałach wytatuowano mapę do złota. Po drodze czeka ich walka nie tylko z innymi poszukiwaczami fortuny, ale też okrutną naturą.

Och, jak ja na tę serię czekałam! Właściwie od kiedy mangowy pierwowzór został parę lat temu nominowany do nagrody im Osamu Tezuki dla najlepszej mangi, miałam tytuł gdzieś na mojej długiej liście-do-nadrobienia. Sama fabuła brzmi niesamowicie, a co ważniejsze: inaczej. Kiedy ostatnio mieliśmy w sezonie historię jednoznacznie skierowaną do dorosłego widza, osadzoną w historii, poważną oraz edukacyjną. W dodatku mówiącą o Ajnosach (tak, tych co ich badał Bronisław Piłsudski) grupie etnicznej z Hokkaido, o którym istnieniu nikt w Japonii nie chce pamiętać. Seria traktuje ich kulturę z dużym szacunkiem, pozwalając widzowi w naturalny sposób zdobyć wiedzę na ich temat. Także sama intryga, jest intrygująca i co w sumie miłe: jasno zarysowana. Nawet ending wyraźnie pokazuje cel całej historii: zdobycie złotego skarbu. Sugimoto jest on potrzebny, by wesprzeć rodzinę zmarłego na wojnie przyjaciela, Asirpa szuka zemsty na zmarłym ojcu. Warto też dodać, że “Kamuy” w tytule serii można tłumaczyć z ajnoskiego jako “bóg” lub “świętość”, co nadaje całym poszukiwaniom jeszcze głębszego wymiaru.
Jedynie CG niedźwiedzie nie dają rady. Znaczy, dają radę, tylko, że za bardzo i totalnie nie pasują do kreski serii. Ech, ręcznie rysowane misie już nie wrócą, jak nie wróci już szał złota na Hokkaido…

~Darya

Ocena MAL: 7,45
Ocena Lemurilla: 7,75

tumblr_p3j0mfZhxQ1rph7a2o1_1280.gif
Jedyna znana mi seria gdzie pilotami wielkich robotów mogą być gronostaje.

Gundam Build Divers

Ilość odcinków: ?
Studio: Sunrise
Źródło: Original
Uwagi: Fabularnie niezwiązane z żadnymi wcześniejszymi Gundamami.

Duchowy następca serii Gundam Build Fighters – „pomniejszej” serii Gundamów skupiającej się na hobby jakim jest składanie plastikowych modeli mechów (gunpla). Seria opowiada o (jakże inaczej) gimnazjalistach, którzy jak wielu innych ludzi zaczynają swoją zabawę z grą sieciową Gunpla Battle Nexus Online. Gra wykorzystuje urządzenie skanujące zbudowane przez graczy modele, aby stworzyć ich wirtualną replikę którą można pilotować co pozwala walczyć z NPC, innymi graczami lub po prostu zwiedzać świat gry.

Już po pierwszych odcinkach można porzucić jakiekolwiek wątpliwości co do tego czy ta seria może posiadać jakąkolwiek ciekawą fabułę. Tak samo jak Build Fighters seria ma do zadowalać dwie grupy odbiorców: dzieci zaczynające zabawę z Gundamami i modelami oraz fanów wielkich robotów którzy mogą oglądać dobrze zaanimowane roboty ze wszystkich możliwych uniwersów oraz linii czasowych w które powstały. Dodatkowo jest to zawsze źródło kolejnych modeli dla Bandai. Przyznaję, że nie miałem jakichkolwiek oczekiwań co do tej serii, ale nie wygląda ona źle, same sceny akcji są całkiem solidne, ale nie jest to zdecydowanie anime dla osób niezaznajomionych z tematem. Przygodę z Gundamami lepiej zaczynać oglądając inne serie., takie jak Iron Blooded Orphans. Mimo wszystko muszę przyznać, że jedno się studio Sunrise udało – designy niektórych robotów mnie kupiły, czekam na wyjście modeli latem :)

~Zedarr

Ocena MAL: 6,68
Ocena Lemurilla: 4,50

tumblr_p6szubZrVb1uxybkho2_500.gif
Wpatrywanie się w kartę do gry na środku ulicy nigdy nie wzbudza niczyich podejrzeń.

Lostorage Conflated WIXOSS

Ilość odcinków: ?
Studio: ?
Źródło: Gra karciana
Uwagi: Czwarty sezon

To niby czwarty sezon WIXOSSa, ale o czym jest ta cała seria? W pewnym miasteczku niektóre osoby zaczynające swoją przygodę z popularną ostatnio grą karcianą, tytułowym WIXOSSem, odkrywają, że jedna z ich kart posiada żyjącą dziewczynkę oferującą spełnienie ich życzenia. Warunkiem jest osiąganie dobrych wyników w pojedynkach z innymi posiadaczami kart z mieszkańcami. Niestety za dobrze być nie może – trzy przegrane gry spowodują, że wydarzy się dokładna odwrotność ich pragnienia.

W dużym skrócie, seria ta posiada ambicje na bycie tym, czym była Madoka dla anime mahou shoujo, tylko skupiając się na innym gatunku – anime o grach karcianych. Jak źle to nie brzmi, pierwsze dwa sezony naprawdę dobrze sobie z tym poradziły. Gry psychologiczne i problemy moralne przed jakimi stają bohaterowie są naprawdę ciekawe. Trzeci, mniej powiązany z poprzednimi, mocno obniża jakość, szczególnie jeśli chodzi o poważniejszą stronę fabuły. Seria ma też dosyć nietypową ścieżkę dźwiękową – zbyt często muzyki typowo elektronicznej w anime nie spotykamy, dodatkowo dobrze wykorzystaną.

A mówiąc już o samych pierwszych odcinkach aktualnego sezonu: widzę światełko w tunelu dla całej serii – już w pierwszych odcinkach dowiadujemy się że będzie on łączył ze sobą wszystkie poprzednie sezony w jedną całość, więc jest szansa, że dobre elementy pierwszych poprawią zło trzeciego. Mimo wszystko, przy nadmiarze czasu polecam zobaczyć początkowe sezony, a za późniejsze brać się wyłącznie jeśli seria przypadnie do gustu w większym stopniu.

~Zedarr

Ocena MAL: 7,12
Ocena Lemurilla: 6,00

tumblr_p6qfvrOzpl1uku9tco1_500.gif
Spike, to ty?

Megalo Box

Ilość odcinków: 13
Studio: TMS Entertainment
Źródło: Oryginalne
Uwagi:
Lemurilla poleca

Akcja anime dzieje się w niedalekiej przyszłości, gdzie społeczeństwo zostało dystopijnie podzielone na ludzi dopuszczonych do życia w lepszej części miasta oraz tych żyjących w bardziej zrujnowanej i dzikiej jego części (przynajmniej tyle informacji dostajemy na start). Głównym bohaterem jest bokser używający pseudonimu Junk Dog mieszkający po tej gorszej części i zarabiający na życie biorąc udział w ustawianych walkach. Tak dokładniej sport który uprawia to nie jest zwykły boks, tylko megaloboks. Od zwykłego pięściarstwa odróżnia tą dyscyplinę całkowite pozwolenie na używanie modyfikacji usprawniających zawodnika, takich jak egzoszkielety czy mechaniczne części ciała, co powoduje, że jest on zdecydowanie bardziej niebezpieczny. Pewnej nocy Junk Dog napotyka się na Yuriego (nie tego od łyżew, napakowanego cyborga) – mistrza tej dziedziny, niestety w nienajlepszych okolicznościach. To, oraz nagła chęć spróbowania swoich sił w prawdziwej walce z utalentowanym przeciwnikiem powoduje, że nasz bohater dostaje nagłego zastrzyku ambicji, jednak aby doszło do jego wymarzonej walki, będzie musiał dojść na sam szczyt, biorąc udział w ostatnio ogłoszonym turnieju – Megalonii.

Jest to prawdopodobnie moja ulubiona seria w tym sezonie (jak do tej pory). Wszystko jest tu dokładnie dopracowane, od samej animacji, przez muzykę i świetne postacie. Dodatkowo twórcy chyba narzucili sobie wyzwanie, polegające na stworzeniu serii wyglądającej jak wydana w latach 90’-00’ i wyszło im to doskonale. Całość osobiście bardzo przypomina mi styl Cowboy Bebopa. Zdecydowanie anime na które warto poświęcić swój czas w tym sezonie.

~Zedarrr

Ocena MAL: 8,43
Ocena Lemurilla: 8,00

img_0187
Pani matka taka bezpośrednia,  ja tylko na pianinie się znam, a pani od razu za rączki…

Piano no Mori

Ilość odcinków: 12
Studio: Fukushima Gainax
Źródło: Manga
Uwagi:

Kai jest typem chłopaka, którego nazywamy “małym urwisem”. Zawsze z podartymi ubraniami, zamiast się uczyć, woli ganiać po polu, w czasie gdy matka zajęta jest pracą w dzielnicy czerwonych latarnii. Ma on jednak swoją tajemnicę i powód do radości: Stary fortepian porzucony w lesie, na którym grywa nocami. Gdy do jego podstawówki przenosi się niejaki Shuuhei, chłopak z dobrego domu i syn znanego pianisty, między chłopakami zaczyna rodzić się wielka przyjaźń oparta na wzajemnej miłości do muzyki. Przy okazji Kai, wkrótce postawi pierwsze kroki na drodze do zostania wielkim muzykiem. Drogi prowadzącej go aż na konkurs szopenowski do Warszawy…

Ja mam nadzieję. Ja serio mam nadzieję. Cichajcie z narzekaniem na CG ręce (uch, serio, chyba wolałabym ograniczenie kadrów na klawisze do minimum, jak w Nodame Cantabile). Nie obchodzi mnie, że magiczny fortepian w lesie jest magiczny. Uwielbiam ten typ serii, gdzie bohaterowie poświęcają się całkowicie jakieś sztuce. W tym przypadku doceniam jeszcze, że sztuka przedstawiona jest jeszcze z odpowiednim respektem. W samym pierwszym odcinku, są aż trzy dłuższe sceny, gdzie po prostu słuchamy muzyki klasycznej. Przez to nawet, jeśli nie potrafimy ocenić czy dany utwór jest dobry, otoczka serii sprawia, że wiemy, że muzyka jest Ważna. Także przy openingu zdecydowano się na duże ryzyko, używając do niego klasycznego utworu bez słów. Ogólnie, seria przypomina mi trochę Sakamichi no Apollon (Wzgórze Apolla), szczególnie jeśli chodzi o relacje głównych bohaterów. Jako, że to pierwsze studio Fukushima Gainax (nie, nie znalazłam informacji o tym, jakie są powiązania z TYM Gainaxem), jeszcze trochę rzeczy nie gra, szczególnie graficznie. Wciąż jednak wierzę, że seria rozwinie się w wolną, ale chwytającą za serię historię o pasji. A przynajmniej jej początek, bo oryginał mangowy ma aż 26 tomów, a za długo siedzę w animcowym biznesie, by łudzić się kolejnymi sezonami….
Ps. A dla fanów wątków polskich – pierwsze zdanie padające w serii jest w całkiem autentycznym języku polskim ;)

~Darya

Ocena MAL: 7,20
Ocena Lemurilla: 7,50

Omake Gif Anime - Shokugeki no Soma S3 - Episode 14 - Erina-Sensei Charm Points.gif
No więc, Erina przechodzi character development….

Shokugeki no Souma: San no Sara – Toutsuki Ressha-hen

Ilość odcinków: ? (Raczej ~12)
Studio: J.C.Staff
Źródło: Manga
Uwagi: Czwarty sezon
Lemurilla poleca

Rewolucja w szkole trwa. Kolejny etap walki z partyzantką z akademika odbędzie się w trakcie egzaminu do drugiej klasy odbywającego się na Hokkaido. Erina wydaje się w końcu przekonać do nowego towarzystwa, a Souma jak to Souma – temu jedynie gary w głowie. Może to się jednak odmienić, gdy okaże się nowym przeciwnika tygodnia zostaje pewna znana mu osoba…

Nowe Shokugeki, yay! Jak pamiętacie, swego czasu byłam crazy fangirlem tej serii i wciąż jakoś nie mogę przestać emocjonować się tą serią. Trzeba przyznać, że adaptacja idzie sprawnie – a na pewno wszystko dzieje się jakoś szybciej i płynniej niż pamiętam to z wersji mangowej. Z radością też informuje, że strona graficzna wyraźnie poprawiła się od ostatniego sezonu, który musiał być chyba robiony na kolanie. Teraz to znowu, dobre, kochane Shokugeki, jakie znamy od tak długiego czasu. Z tym, że walczymy teraz o życie i śmierć…. Znaczy…. Szkołę i przyszłość gastronomii Japonii.

~Darya

Ocena MAL:
Ocena Lemurilli: 7,84

wMnN_MB8MlC3xp7zXP3r7192IATQPWtu93R6ZfAYf48.gif
„Kochana, nie przesadzaj, bo śpisz dzisiaj na kanapie” , „Ale wiesz, że Twoja waifu jest 2D i nie istnieje naprawdę?” „…”

Steins;Gate 0

Ilość odcinków: 23
Studio: White Fox
Źródło: Visual Novel
Uwagi: Sequel serii Steins;Gate
Lemurilla poleca

Od wydarzeń z Stens;Gate mineło ładnych parę lat. Nie, poczekajcie, skonkretyzujmy: Od wydarzeń w tej linii czasowej, gdzie wszystko się naprawia, z wyjątkiem tego, że Kurisu ginie. Od tego momentu mija kilka lat. Nasz mado scajntisto Okabe… Ogarnął się? No popatrzcie… Poszedł na studia, gra w tenisa, chodzi na grupowe randki… Nie zerwał znajomości ze starymi przyjaciółmi, regularnie spotyka się z choćby z Mayuri, ale widać, że facet dorósł. Zdarzenia tego pewnego lata, gdzie czas płynie trochę inaczej, też prawie już się zatarły… Gdyby Okabe nie poszedł pewien wykład, gdzie grupa badawcza w której kiedyś brała udział Kurisu nie zademonstrowała swojego nowego projektu: Niezwykle skutecznego AI… I wtedy okazuje się, że nic się nie zatarło. A w dodatku Suzu wciąż przypomina, że wojna czeka już za kilka lat…

Stanowczo najbardziej wyczekiwana przeze mnie seria sezonu. Jeśli nie widzieliście oryginalnego Steins;Gate, to naprawdę, naprawdę zachęcam was do tego. Może zniechęcić się po pierwszym odcinku, ale nie traćcie sił, brnijcie dalej, bo będzie lepiej.. To po prostu jedna z lepszych fabularnie historii jaka została zaminowana (a jeśli uważacie inaczej, będziecie mogli wszystkim wytykać, że się nie znają tylko idą za hypem. Też coś). Tak czy owak, niepokój co do kontynuacji jest uzasadniony. Po dwóch odcinkach mogę powiedzieć, że…. Wydaje się iść w dobrą stronę? Nie przyłączę się może do zachwytów MALa, gdzie seria kręci się wokół 3 miejsca na topliście, na to stanowczo za wcześnie, ale na razie jest dobrze. Szczególnie podoba mi się temat serii – wydaje się, że tym razem nie będzie o podróżach w czasie, a uwaga twórców skupi się na AI. Co jest o tyle świetne, że nie czuć powtórki z rozrywki, ale ma podobny klimat, a nawet czerpie z tych samych podstaw naukowych. Cóż, na razie zostaje tylko wypatrywać nowych odcinków i mieć nadzieję Bo potencjał na coś wielkiego jest niesamowity.

~Darya

Ocena MAL: 9,17
Ocena Lemurilla: 7,75

img_0185
Ja kontra obowiązki.

Sword Art Online Alternative: Gun Gale Online

Ilość odcinków: 12
Studio: 3Hz
Źródło: Light Novel
Uwagi: Spin-off Sword Art Online (znajomość oryginału nie wymagana, choć mogą pojawić się spoilery).

Gun Gale Online to gra typu MMORPG i Virtual Reality w której uczestnicy walczą bronią palną. Trochę przypadkiem ląduje w niej Karen – studentka, która ma kompleksy związane ze swoim ponadprzeciętnym wzrostem. W GGO gra postacią chibi, specjalizującą się w desantach pustynnych. Po pewnym czasie zakłada się z inną grającą i startuje w pewnym turnieju..

Po dwóch odcinkach mogę powiedzieć, że… Mało co mogę powiedzieć. Pierwszy odcinek rzuca nas od razu na pole bitwy i dopiero przy drugim dowiadujemy się kim Karen (a w grze – LLENN) w ogóle jest i dlaczego gra (Odp: By zapomnieć. O swoim wzroście). I co mogę powiedzieć… Wygląda to całkiem zacnie, bohaterka jest słodka, ale znośna, postaci drugoplanowych za dużo nie ma…. No… I tak sobie seria jest? Z SAO dzieli jedynie świat i nic nie zapowiada, byśmy natrafili na jakieś postaci stamtąd. Osobiście nie przepadam za bronią palną jako bronią, więc mogę czerpać z serii mniej przyjemności niż jej wielbiciele. Z drugiej strony nieironicznie przepadam za uniwersum SAO, więc każdy nowy tytuł (a ostatnio i grę) biorę z otwartymi ramionami. Tym razem nie mam jednak za bardzo przemyśleć ani nawet opinii. Ot, ładna strzelanka.Zobaczymy, gdzie nas zaprowadzi.

~Darya

Ocena MAL: 7,33
Ocena Lemurilla: 6,50

Tokyo-ghoul-re-tokyo-ghoul-re-41262911-540-261.gif
Kto by pomyślał, że w CCG stoły służą głównie jako sceny do treningu.

Tokyo Ghoul: Re

Ilość odcinków: 12
Studio: Pierrot
Źródło: Manga
Uwagi: Trzeci sezon

Minęły dwa lata od wydarzeń przedstawionych w ostatnim Tokyou Ghoul’u. Zwiększone wpływy CCG uspokoiły trochę atmosferę z ghoulami, jednak nadal istnieje sporo zagrożeń dla ludzkości. Anime przedstawia nam historię skupiającą się na Kane…, Haise Sasakim oraz jego podwładnymi – członkami nowo utworzonego specjalnego oddziału Quinxów – ludzi chirurgicznie wyposażonych w biologiczną broń ghouli.

Nie jestem wielkim fanem całej serii Tokyou Ghoul’a i patrząc na ostatnie sezony tego anime nie miałem wielkich oczekiwań co do tej serii. Nie zaczyna się ona jednak aż tak tragicznie, pomijając początkowy brak jakiegokolwiek pojęcia o tym co się dzieje. Twórcy niestety nie uraczyli nas jakimś większym recapem tego co się działo. Duża pomocą okazał się dla mnie spacer z osobą będącą na bieżąco z mangą, która była w stanie streścić co działo się pomiędzy sezonami (tak, jestem leniwą bułą, nawet nie chce mi się czytać mang). Seria jednak nie jest aż taka zła, powiedziałbym, że nawet ma szansę zrobić z uniwersum coś sensownego. Jak na razie wydaje mi się, że jest za wcześnie na przewidywanie co z tego będzie.

~Zedarrr

Ocena MAL: 8,06
Ocena Lemurilla: 6,00

tumblr_p71ij2hGdg1tm1dgio1_r1_540.gif
Dodanie dziewcznce ogona umożliwia twórcom na dodanie w serii całkiem nowych wymiarów dramatycznego napięcia.

Uma Musume: Pretty Derby

Ilość odcinków: ?
Studio: P.A. Workds
Źródło: Gra
Uwagi: 

Główna bohaterka jest konio-dziewczynką, która marzy o tym, żeby zostać najlepszą konio-dziewczynką w Japonii. W tym celu zapisuje się do szkoły, która jest szkołą sportową dla konio-dziewczynek. Konio-dziewczynki specjalizują się w bieganiu (w końcu w jakiejś części są końmi), mają różnego rodzaju ligi i zawody, używają podków, startują z boksów. Oprócz tego, konio-dziewczynki, gdy zajmą miejsce na podium w biegu, stają się idolkami i dają koncert zebranym kibicom. Oczywiście jest wiele konio-dziewczynek, które chcą być najlepsze, więc główna bohaterka będzie musiała pokonać wiele innych rywalek w drodze na szczyt.

Ku mojemu szczeremu zdumieniu, ta seria jest o wiele lepsza, niż to co możecie przeczytać w powyższym opisie. Jest to niemal idealnie wyważona mieszanka sportówko-idolko-szkolnej-bardzo-japońskiej serii. Mamy tutaj personifikacje prawdziwych koni wyścigowych, każda bohaterka jest wzorowana na konkretnym zwierzęciu, mają też odpowiednie imiona. Rynek wyścigów konnych, zarówno tych prawdziwych, jak i tych opartych na automatach do gry jest bardzo rozwinięty i popularny w Japonii. Nic więc dziwnego, że w końcu musiała pojawić się taka seria jak Uma Musume. Co warto podkreślić, występujące postacie nie są centaurami – z koni mają tylko ogony i uszy. Bohaterek jest mnóstwo, każda urocza, nie wiemy jednak o nich zbyt dużo i nie spodziewam się jakiejś wielkiej zmiany w tej kwestii. Wyścigi przedstawione są całkiem realistycznie, o ile można mówić w tej kwestii o realizmie. Ale jeśli zamiast dziewczynek byłyby prawdziwe konie, mogłabym w to uwierzyć. Przypomina mi całość trochę Keijo – tu też mamy początkującą dziewczynę w sportowej klasie, która chce być najlepsza, zyskuje nowe koleżanki w szkole itd.
Wszystko jest śliczne i urocze, dziewczynki są słodkie, co totalnie pasuje do całości. Oglądało się to nadzwyczaj przyjemnie, a nie jestem fanką kawaii girls. Animacja też wygląda w porządku. Nie jest to nic wybitnego, ale zdecydowanie warto na to zerknąć, choćby dlatego, że nie często widuje się personifikacje koni.

~Shizuru

Ocena MAL: 7,12
Ocena Lemurilla: 7,00

img_0186
Gdy na randkę idziecie napieprzać się z bossem.

Wotaku ni Koi wa Muzukashii

Ilość odcinków: 11
Studio: A-1 Pictures
Źródło: Manga
Uwagi:

Momose to yaoistka. I mimo 26 lat na karku i kariery w korpo, jakoś jej to nie mija Niestety w Japonii bycie otaku to nie taka prosta sprawa. Po zmianie miejsca pracy, kobieta postanawia tym razem przypilnować, by jej sekret nie wyszedł na jaw… Traf sprawia, że w tej samej firmie pracuje jej kolega z dzieciństwa – wtedy i obecnie zatrwożony gracz. Dodając do tego, że jej sympatyczna wspólpracownica to znana cosplayerka, Momose zmienia taktykę – postanawia cieszyć się po pracy życiem otaku z nowo poznaną paczką. Oraz nowym chłopakiem-graczem. Bo otaku też jakoś muszą się rozmnażać…

Powiem tak: to dobra seria, ale słaba adaptacja. Porównałem początek z mangą i bez wątpienia widać, kto tutaj się nie wyrobił. Zagadką pozostaje jak to mogło się stać. A-1 jest trochę nierówne, ale od studia odpowiedzialnego za Sword Art Online czy Nanatsu no Taizai oczekiwałoby się jednak więcej niż minimalne tła i ledwo ruszające się quality sylwetki. Także reżyser, Yoshimasa Hiraike, ma już sporo tytułów na karku (inna sprawa, że nie są one jakieś reżysersko wybitne). Adaptacji brakuje lekkości i kreatywności, a pacing psuje część dowcipów. A szkoda, bo samo w sobie, WotaKoi jest naprawdę uroczą komedią o dorosłych (!!!) geekach z którymi bez problemu można się utożsamić. Humor i postaci zostają, ale naprawdę szkoda, że nie udało się zrealizować tak fajnego materiału lepiej – ale cóż, drugi odcinek miał aż 13 reżyserów animacji (dla porównania – ideał to jeden, a jeśli są trzej lub więcej, to mówi się o problemach przy produkcji….). Na szczęście trzeci odcinek trochę odbija się od dna. Oby tak dalej.

~Darya

Ocena MAL: 7,87
Ocena Lemurilla: 6,50

****

Ps. Ze względu na liczne poboczne projekty, blog ciągle może znajdować się w semi-hiatusie i nie zaręczam za regularne, czwartkowe notki w najbliższym czasie :< Kopcie mnie czasem, bym przynajmniej pisała na facebooku albo ruszyła na porządnie nasz Twitter.

Ps.2. Pozdrawiamy Gucia. Ładny gif zrobiłeś do BokuHero, ładny.

PS.3. Wiem, M.W., że nie ma Binana, ale tak długo go odkładałam, że zapomniałam DDD: Napiszę coś o nim na fejsie, oki?

Reklamy

5 komentarzy do “Trochę jakby déjà vu, czyli pierwsze wrażenia z sezonu wiosna 2018

  1. ​A gdzie Bina-och, okej.
    (Dar, ale wiesz że serio miałam zamiar skomentować ten brak zanim doczytałam do końca? Czytasz mi w myślach? D: )

    Mi ten sezon jakoś średnio podpasował, przynajmniej samymi opisami serii…

    Boeibu Happy Kiss (jeśli to odkładanie znaczy, że nie zaczęłaś jeszcze oglądać, to może odpuść sobie ten akapit na razie) – LOVE! LOVE! dało nam rodzeństwo jeża i wiewiórki, a teraz wydra i fenek, synowie dziobaka? Co się dzieje z tą genetyką w kosmosie?! Tak czy owak, kontynuujemy tradycję Życiowych Rozkmin w wodzie, wciągnięciu w grubszą aferę wbrew woli (a nawet poziom wyżej braku woli, bo wcześniej to przynajmniej Yumoto był sprawą podekscytowany) i starcia z trójcą trzęsącą szkołą. Akurat to ostatnie jestem ciekawa jak poprowadzą, skoro już od początku wszyscy wiedzą z kim się ścierają, a mają się co dzień mijać na korytarzach… (Nanao i Taiju jakoś niewzruszeni. Oh well.) Jako że to niby sequel, to czekam z nadzieję na cameo poprzedniej ekipy w czasie jakiejś walki z tekstem „to już nie nasz problem, idziemy”.

    Caligula – po raz n-ty licealiści i ich problemy ze spiskami. No dobra, dokładniej: program Mobius, stworzony po to, by ludzie mogli uciec do wirtualnej rzeczywistości przed problemami świata – uciec do liceum i w nieskończoność przeżywać te piękne inaczej 3 lata. Protag i grupka dookoła się orientują, że coś nie halo, i organizują się żeby wrócić do domu, ścierając się z tymi którzy popierają zarówno projekt Mobius i „nadzorcę” μ. Muszę powiedzieć, sam opis mnie nie zachęcił do tej serii, natomiast jak rzuciłam okiem na promo poster… bardzo podobnie jak z Kiznaiverem, to coś, co oglądam w zasadzie głównie dla grafiki. Nie, nie jest jakaś wybitna (jak ponoć Violet Evergarden („ponoć” wynika z tego, że sama nie oglądałam)), ale jest w niej to /coś/ co przykuwa moją uwagę (ale może że to tylko ja). Choć no, nie jest tragiczne.

    No i kolejny Hoozuki. Jak mówiłam, to już totalnie siłą pędu. Rzuciłam też okiem na Saredo Tsumibito wa Ryuu to Odoru, ale w połowie pierwszego odcinka stwierdziłam że zapowiada się na równie nijako kijowe jak Jikan no Sha…jaktoleciałonotocokontrolowaliczasibyłyfajnekolorki. Więc tym razem oszczędziłam sobie wywróceń oczami.

    Z kontynuowanych ostały się rowery (jadą, jadą!) i Sami-Wiecie-Kto z nowym openingiem tak chaotycznym jak największe skrzyżowanie miasta w godzinach szczytu kiedy wysiądzie sygnalizacja świetlna. (Nie, to nie znaczy że jest zły!) W ogóle z Saikim jest teraz o tyle specyficzna sytuacja, że anime dogoniło fanowską skanlację, która dalej jest aktualizowana, więc bywa, że (numery przykładowe!) w powiedzmy czwartek czytam rozdziały 7, 8, 9, 10, 11, w niedzielę oglądam odcinek na podstawie rozdziałów 9, 10, 11, 12, 13, po czym w środę skanlacje wrzucają rozdziały 12, 13, 14, 15. Takie, w sensie, podwójne zapoznawanie się z tym samym w krótkim odstępie czasu, trochę śmiesznie. (Ale podziękowania zarówno dla skanlatorów jak i fansuberów, kawał dobrej roboty.)

    Polubienie

  2. ja na razie oglądam pardon zerknąłem na pięć serie (miałem ochotę na więcej ale dobre dusze ich nie wrzuciły tam gdzie je oglądam )
    i tak seria o smoko pilotce Hisono to M
    aso ten bardzo zabawna obśmiałem się jak norka
    Hinamutsuri może być choć już żal mi głównego bohater miał swoje zwykłe yakuzowe życie a tu inwazja werido nastąpiła ;p
    Golden Kamuyi całkiem interesujące fajni bohaterowie akcja przygoda czyli to co lubię
    Tiramisu no cóż nie tego się spodziewałem ale scena przebierki w kosmosie to jest nawet jak na japońskie standardy nie zły odlot ;p
    seria o niezwyczajnych magicznych dziewczynkach a może powinno się mówić w tym wypadku chłopcach tak seria MH Ore robi swoje czyli daje porcje śmiechu :)
    no i na koniec klasyk czyli nowa wersja Cutey Honey po pierwszym odcinku jestem ciut rozczarowany brakiem motywu przewodniego franczyzy i faktem że chyba jest za mało odjechanego humoru i zbyt wiele osób zna tożsamość naszej bohaterki przynajmniej w policji walczącej z panther claw ale może się wyrobią
    pozdrawiam :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s