Takie tam spod kocyka, czyli pierwsze wrażenia z sezonu anime zima 2018

Hu hu ha, przyszła zima zła! Nawet we Wrocławiu człowiek potrafi znaleźć jakiś centymetr białego zła! Co więc robi prawdziwy koneser dalekowschodniej popkultury? Oczywiście zalewa herbatę i mierzy się z antarktycznymi chłodami we własnych czterech ścianach.. Dzięki anime nie trzeba bowiem wychodzić na dwór, by wyruszyć w podróż na biegun południowy albo pojechać na zimowy biwak! Ten sezon obfituje nie tylko w atrakcje turystyczne. Astrologowie ogłaszają sezon moe. Liczba słodkich dziewczynek robiące słodkie rzeczy zwiększyła się. Dla bardziej wybrednych – trochę słodkich chłopaków też się znajdzie… A do tego sakuga. Dużo sakugi. Zaleca się oglądanie serii w 1080p.
Zapraszamy do zapoznania się z opiniami na temat 19-stu zimowych serii, wliczając w to dwie kontynuacje. A w ramach ciągłego doskonalenia naszych usług, w tym miesiącu mamy też nowego recenzenta, debiutującego na razie z jedną serią – powiedzcie wszyscy cześć Gwathgor z bloga Kurturarnie!

tumblr_p1ypyccz3O1tc7ygao2_1280
W kraju zrobiło się biało, trzeba się postarać, by wymyślić dobre zdjęcie na Insta [Sora Yori mo Tooi Basho]

Beatless

tumblr_p1aeh0ILRp1rvr5jyo1_540
Choose your fighter

Ilość odcinków: 24
Studio: Zero-G
Źródło: light novel
Uwagi:

Endou Arato jest absolutnie najbardziej zwykłym licealistą pod słońcem każdego układu planetarnego poza tym drobnym szczegółem, że jest jednocześnie absolutnie niezwykły i wyjątkowy, ponieważ jeno on traktuje roboty (których w tamtejszym świecie jest jak mrówków) z szacunkiem i uprzejmością. Może to właśnie dlatego zamiast skończyć jako schaboszczak z powodu nagłego buntu robota-sąsiadki, ratuje go śliczna niewiasta… która też okazuje się być komputerem w naprawdę uroczym, cycatym ciele. Endou decyduje się pod wpływem chwili oraz zagrożenia zawrzeć pakt podpisać umowę licencyjną ze śliczną Lacię, stając się w tenże sposób właścicielem wyjątkowego, uwolnionego z supertajnego laboratorium, osobistego robota. Również kuchennego.

Ktoś chyba stwierdził, że Guilty Pleasure Crown miało za mało odcinków, a w magazynie zostało za dużo figurek Inori, więc stworzono to oto anime, żeby jakoś jeszcze zużyć zalegające w mrokach animacji projekty postaci (oraz broni). Bo jeśli ktoś sądzi, że ta seria będzie się silić na coś chociaż odrobinę oryginalnego, to nie, nie ma takiego strachu. Przeciętny chłopiec będzie napotykał na swojej drodze kolejne słodkie, dziewczynkowate roboty, które będą chciały zniszczyć ludzkość, ale jakoś się nawrócą na sposób myślenia naszego protagonisty. No i do kompletu mamy głośną, wtranżalającą góry mięcha siostrę, żeby wszyscy amatorzy incestów również mieli co sobie wyobrażać. Jeśli cokolwiek działa na korzyść tej serii, to chyba tylko nie najgorsza grafika. Poza tym – dejcie sobie spokój. Życie nie jest warte takiego poświęcenia.

~Dziab

Ocena MAL: 6,76
Ocena Lemurilla: 4,00

Cardcaptor Sakura: Clean Card-hen

tumblr_p2iww5oToj1qbwzgwo1_500.gif
Babcia wszystkich loli-mahou-shoujo przybywa pokazać, jak ten gatunek powinien wyglądać!

Ilość odcinków: 22
Studio: Madhouse
Źródło: manga
Uwagi: sequel do Cardcaptor Sakura

Bohaterowie Cardcaptor Sakura skończyli podstawówkę i zaczęli przygodę w gimnazjum. Większość składu została ta sama i nawet Syaoran opuścił Honkong, by zostać prawdziwym, japońskim uczniem. Niestety idylla nie jest idealna. Sakura odkrywa, że wszystkie zdobyte wcześniej karty wyblakły, a co gorsza, miasto nawiedzają nowi wrogowie, zamieniający się w całkiem nową talię. Nie ma co tracić czasu, tylko walczyć w imię miłości, by złapać je wszystkie!

Cardcaptor Sakura to legenda. Anime na podstawie mangi legendarnej grupy CLAMP było hitem na przełomie wieków i do teraz wielu starszych fanów wspomina je z sentymentem. Jednak nie trzeba być fanem oryginału, by i teraz dobrze się bawić – i mówię to ja, która przeczytała pierwowzoru dwa tomy i widziała jakieś przypadkowe odcinki z środka. Fabuła jest prosta jak przepis na serniczek i nawet nie znając przeszłości wszystkich postaci szybko rozumie się ich charaktery i ambicje. Przy czym CCS nie jest niczym odkrywczym. Ot, dziewczyna walczy z potworem tygodnia, a oprócz tego uczęszcza na lekcje, spotyka się z przyjaciółmi, zacieśnia więzi z pewnym Chińczykiem… A wszystko jest tak bardzo shoujowe, że możnaby robić ekstrakt. Jak Główna Para  zbliża się do siebie bliżej niż metr w tle pojawiają się kwiatki, dziewczyny lubią urocze rzeczy, stroje szyte przez przyjaciółkę do walk Sakury  (tak, w tym mahou shoujo nie ma magicznej przemiany!) są bajecznie bajkowe, no po prostu róż i słodkość. Jeśli przyzwyczai się do tego klimatu, CSS to naprawdę cudowna i optymistyczna rozrywka, przedstawiające chyba najbardziej grzecznych i niewinnych gimnazjalistów jakich można wymyślić.

~Darya

Ocena MAL: 8,56
Ocena Lemurilla: 7,00

Citrus

tumblr_p25bgxZiV41vptudso1_500.gif
Czy to japońskie smartfony są takie małe, czy może…?

Ilość odcinków: 12
Studio: Passione
Źródło: manga
Uwagi:

Yuzu, ze względu na ponowne małżeństwo matki przeprowadza się i trafia do nowego liceum. Nikt jej nie powiedział, że będzie to placówka przykładająca szczególną wagę do regulaminu i odpowiedniej prezencji swoich uczennic Buntownicza blondynka, jaką jest protagonistka, od pierwszego dnia podpada. Na tym niedopowiedzenia się jednak nie kończą. Większym szokiem dla dziewczyny okazuje się, że poważna przewodnicząca szkoły, która tego samego dnia odebrała jej nielegalny w szkole telefon to… jej nowa przyrodnia siostra. Siostra, mająca bardzo nietypowe podejście do kwestii przestrzeni osobistej….

Gwałty! Molestowanie! Lesbijki! Fanserwis! Jeeee, makarena~!
Totalnie nie rozumiem czemu reszta naszych recenzentek nie chce mieć z tym tytułem nic wspólnego…
A tak na serio: Fani yuri to mają przechlapane. Prawie żadnych serii im nie ekranizują, a jak już,to są to jakieś NTR Trapy czy…. Citrus. Przy czym słyszałam całkiem pochlebne opinie o mandze. Nie wiem, może później się poprawia albo anime to słaba adaptacja…. Ogólnie jednak, oprócz stosowania motywu “miłości od pierwszego gwałtu molestowania”, seria jest po prostu głupia. Przedramatyzowana, z zbyt prostymi rozwiązaniami dużych problemów i ogólną bezsensownością wielu wątków (choćby to, że główna bohaterka tak późno dowiaduje się o tym, że jej nowy ojciec ma córkę w jej wieku… Albo, że rzeczonego ojca na oczy jeszcze nie widziała). Wbrew temu wszystkiemu, siedzę i oglądam. Bo jejku, jakie to jest cudne guilty pleasure. Bardzo guilty. Bardzo, bardzo.

~Darya

Ocena MAL: 7,41
Ocena Lemurilla: 5,50

Darling in the FranXX

tumblr_p2j4yflQgN1snbyiqo1_540
Dawno oczekiwana kontynuacja Disneyowskiego hitu, czyli Moja siostra niedźwiedzica!

Ilość odcinków: 24
Studio: Trigger, A-1 Pictures
Źródło: oryginalne
Uwagi:

Dzieci w mechach to zawsze dobry myk na fabułę, dlatego tutaj uświadczycie dwa razy więcej dzieci w mechach! Franxxy, specjalne roboty do walki ze złymi Kyouryuu, potrzebują bowiem do zasilania parę, dziewczynki i chłopaka, inaczej niet, nie ruszą. I tu się rodzi problem dla głównego bohatera, Hiro, który, delikatnie rzecz ujmując, nie zsynchronizował się z przydzieloną mu koleżanką. Chłopiec dramuje, a przynajmniej do momentu, gdy na jego drodze nagle pojawia się – a nawet wyskakuje z łososiem w zębach – naga niewiasta. Rogata niewiasta. Rogata, ładna, wygadana dziewczyna, która zdaje się całkiem lubić naszego Hiro. No nic, tylko czekać, aż się połączą się w parkę i zaczną tłuc kosmiczne dinożarły. I faktycznie, gdy na horyzoncie pojawia się zły bio-mech, a kompan rogatej dziewczynki zostaje wyoutowany z zabawy, do mecha wkracza bohater. Dosłownie!

Trigger chyba właśnie próbuje stworzyć Kiznaivera 2.0, ale tym razem protagonista zamiast martwicy twarzy i braku duszy ma zaczątki syndromu Shinjiego. Oczywiście na grafikę nie można narzekać, bo co jak co, ale połączenie współpracy A-1 Picture z Triggerem nieźle się sprawdza, a projekty świata robią odpowiednie wrażenie. Problem w tym, że zebrana ekipa dzieciaków mnie już nie przekonuje. Mamy tam chyba wszystkie archetypy koniecznych-do-odhaczenia tropów: konusowatego samochwałę, panienkę z dobrego domu, surową biczę w okularach, głośną idolkę, grubaska-zapchajdziurę, no i typ najważniejszy, nie do pominięcia w My Little Harem – przyjaciółkę z dzieciństwa (nic to, że tu wszyscy się znają z dzieciństwa). Starter „mój własny shounen” uznaję za wypełniony, można przejść do Głównej Dziewczynki Serii. Ooo, a tu mamy rzecz ciekawą, bo Zero Two, nasza rogata nudystka, jest bardzo konkretną, dynamiczną, pewną siebie, ale wciąż zaskarbiającą sympatię bohaterką. Jeśli tylko bohater przejmie trochę zdecydowania od niej, to nie powinno być najgorzej, a skoro już mają pilotować tego samego mecha, to kto wie, czy z tego związku nie będą jakieś, hehe, dzieci. Swoją drogą – czy zastanawiały was te dwa wielkie „X” w tytule? A skoro już wiemy, że tak się nazywają mechy o cechach kobiecych, to co wy na to, że jest to oznaczenie chromosomów żeńskich? I że gdzieś tam mogą czaić się męskie FranXY, które… No, sami wiecie co. Chyba że wierzycie w bociany.

~Dziab

Ocena MAL: 7,92
Ocena Lemurilla: 7,00

Devilman Crybaby

tumblr_p23uhpUUMm1tndn6wo2_500.gif
Czas pogrzeszyć – zacznijmy od jedzenia mięsa w piątek!

Ilość odcinków: 10
Studio: Science SARU
Źródło: manga
Uwagi: wszystkie odcinki wypuszczono naraz; istnieją wcześniejsze, alternatywne wersje tej adaptacji.
Lemurilla poleca.

Nasz zwykły, niczym nie wyróżniający się licealista, Akira Fudo, dowiaduje się od swojego dawno niewidzianego przyjaciela z dzieciństwa, Ryou Asuki, o zagrożeniu czyhającym na ludzkość: demonach. Opętuje one ludzkie ofiary i zamieniają w bezmózgie maszyny do mordowania. Żeby mieć jakąś broń przeciwko takiemu zagrożeniu, Ryou doprowadza do tego, że Akira także zostaje nawiedzony przez takiego diabła. Jako, że chłopak posiada jednak niezwykle silną wolę i serce, zamienia się w istotę pomiędzy: devilmana. Razem, przyjaciele próbują znaleźć sposób na pokonanie piekielnych wrogów. Każdy jednak, ma inne podejście do kwestii „cel uświęca środki”…

…jak ten opis nic nie mówi. Brzmi jak wiele innych serii, a Devilman jest…. Zarówno anime całkowicie niezwykłym, jak i typowym. A przede wszystkim nie dla każdego. Ale dobrze, dobrze, już piszę składniej. Dawno, dawno temu, w straszliwym wieku XX anime nie wyglądały tak jak teraz. Mało było słodkich dziewcząt robiących słodkie rzeczy, a więcej historii dla widza dorosłego lub widza… Troszkę psychopatycznego. Krew, seks i dużo akcji, po których człowiek zastanawiał się co ci twórcy brali… Devilman przypomina anime z tamtego dziwnego okresu, mając przy okazji całkowicie świeży pomysł na siebie i osadzenie starej, znanej historii w współczesności. Brutalność bywa tu karykaturalna, sceny nagości i seksu również. Współgra z tym znakomicie bardzo ekspresyjna grafika oraz ekscentryczna ścieżka dźwiękowa. Takiej serii nie zobaczyliśmy już w zwykłej telewizji – to stanowczo pozycja dla widza dorosłego, nie tylko przez “dorosłe” elementy. Fabuła ma jasny cel: wprowadzić widza w przerażenie, tym, co jeszcze zobaczy. Co jednak serię czyni wybitną, to, wbrew pozorom, umiar. Elementy szokujące nie są nadużywane i służą jako środek narracyjny, bez którego historia nie byłaby tak poruszająca. Twórcy przyłożyli także świetną robotę postaci, które ku mojemu zdziwieniu są… Niezwykle sympatyczne. Wprowadzają wręcz element optymizmu w tej raczej negatywnej historii. No, perełka wśród anime, choć doskonale rozumiem, gdy ktoś nie będzie w stanie przebrnąć przez więcej niż odcinek, ze względu na brutalność niektórych scen. Polecam jednak spróbować każdemu dojrzałemu widzowi przynajmniej zacząć oglądanie.

~Darya

Ocena MAL: 8,15
Ocena Lemurilla: 8,50

Gakuen Babysitters

tumblr_p28rlvnFE21um42ooo1_540.gif
To nie nasza wina! Dobrze żarło, ale zdechło!

Ilość odcinków: 12
Studio: Brain’s Base
Źródło: manga
Uwagi:

Czasami na świecie zdarzają się tragedie. Takie, jak katastrofa samolotu, w której zginęli rodzice Ryuuichi’ego. Został on sam wraz z młodszym bratem, bez jakiejkolwiek rodziny. Na szczęście zostają wzięci pod skrzydła dyrektorki szkoły, która w zamian za opiekę nad rodzeństwem zobowiązuje starszego brata do członkostwa w “Babysitters club”. Czyli do zostania niańką dzieci nauczycielek pracujących w szkole. Pociech do kupy jest sześć, mają około trzy latka i zachowują się jak na swój wiek przystało.

Nie ukrywam, ta seria jest o niebo lepsza niż spodziewałam się po samym opisie. Zastanawiałam się, jak licealiści opiekujący się małymi dziećmi mogą się spodobać. A potem nadeszła premiera wraz z całkiem wysoką oceną na MALu i postanowiłam zainteresować się bliżej temu anime. I bardzo dobrze, gdyż seria jest nadzwyczaj przyjemna i urocza. Odpowiednio wyważa elementy komediowe i dramatyczne, zdecydowanie stawiając na te pierwsze. Zachowuje przy tym wystarczająco dużo logiki, byśmy byli w stanie spokojnie uwierzyć w prezentowaną nam historię. Dzieci są niespodziewanie mega słodkie i urocze, jednocześnie zachowując się czasami jak małe, rozwrzeszczane i płaczliwe bachory. Czyli dokładnie tak, jak prawdziwe. Główny bohater jest całkiem dobrze napisaną postacią, z ciekawymi relacjami, głownie z braciszkiem i dyrektorką. Do wszystkie postacie drugoplanowe prezentują się dobrze… No… Może oprócz jednego, który zachowuje się może ciut zbyt podejrzanie wokół dzieci. Jedni widzowie oskarżają go o zapędy pedofilskie, drudzy go bronią. Osobiście mam nadzieję, że ci naiwni ostatni mają rację.
Seria wygląda przyjemnie. Kolory są stonowane, grafika miła dla oka. Opening i ending idealnie wpasowują się w klimat tony lukru i słodyczy. W tym sezonie co prawda ciężko walczyć o palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o realizację, ale twórcy nie mają się czego wstydzić. Zapowiada się więc naprawdę dobra seria dla fanów dzieci, “cute boys doing cute stuff” oraz obyczajówek.

~Shizuru

Ocena MAL: 7,76
Ocena Lemurilla: 7,25

Grancrest Senki

tumblr_p23guehutn1wt5xqro1_540
Polityka, jakieś walki, tajemnice… A gdzie ten bohater z innego świata?

Ilość odcinków: 24
Studio: A-1 Pictures
Źródło: light novel
Uwagi:

W świecie, gdzie kontynent podzielony jest na wojujące ze sobą królestwa, pewien rycerz i pewna magiczka zawierają kontrakt łączący ich losy. Ich własne cele, schodzą jednak na dalszy plan: siły chaosu szerzą się po kraju, zaogniając coraz bardziej targający ludźmi konflikt i doprowadzając świat do powolnej zagłady…

Trzymajcie mnie! Fantasy, gdzie nikt nie został przetransportowany z innego świata! No kiedy takie coś ostatnio grali? I w dodatku to typowe, klasyczne fantasy, gdzie są potwory, dobra magia, zła magia, nazwy i imiona udają, że brzmią Bardzo Europejsko, królestwa idą na wojnę, szlachta szasta piniądzem, no i ogólnie wszystko wzorowane na późnym średniowieczu (oczywiście oprócz stroju kobiet, które odsłaniają więcej ciała niż biskup przykazał). Oprawa graficzna… No, ma ładniejsze momenty, ale ogólnie po prostu jest (w sezonie z Violet Evergarden i Darling in the FranXX nie nazwę jej ładną). Co ja chcę powiedzieć… Jejku jaka ta seria jest przeciętna. Nie jest zła, ale oglądając myślę sobie, czy naprawdę mam tak dużo czasu w życiu, by poświęcać go na przeciętne serie. Wierzę jednak, że wielbiciele klasycznych fantasy mogą znaleźć tu coś dla siebie. Niestety, samo w sobie, anime nie wybija się niczym ze znanych schematów.

~Darya

Ocena MAL: 6,84
Ocena Lemurilla: 6,00

Hakata Tonkotsu Ramens

tumblr_p2wqowQf0e1u7gyjmo1_540.gif
Nie dajcie się zwieść, z tego dzieci nie będzie… pod wieloma względami…

Ilość odcinków: ?
Studio: Satelight
Źródło: light novel
Uwagi: .

Chodzi po dzielni plota, że w Hakacie, dzielnicy Fukuoki, 3% populacji zajmuje się fachem dość sędziwym i powszechnie spotykanym, bo… zabójstwami. Cichych asasynów oraz całkiem głośnych gangsterów spotkacie tam praktycznie na każdym rogu, a kto wie, co się stanie, jak ścieżki kilku z nich nieoczekiwanie się ze sobą skrzyżują. W taką akcję zostanie zamieszany pan Banba Zenji, śledczy, który na polecenie ma dowiedzieć się, kto odpowiada za śmierć kolegi z policji. Tylko że przy okazji może nadepnąć na odciski kilku ważniejszych osobistości, dlatego niedługo później zostaje na niego nasłane specyficzne indywiduum, Xianming Ling, który jest transwestytą przebierającym się za licealistkę. Ale zanim dojdzie do kolejnej walki na śmierć i życie, Ling proponuje układ – zamiast mordować Banbę, pomoże mu w śledztwie.

Powiedziałabym, że to tańsza wannabe wersja Durarary, ale wersja, która póki co nieźle się sprawdza. Nie mamy tu bowiem jakichś przekombinowanych nastolatków, ale głównie dorosłych bohaterów z różnym podejściem do życia (oraz zabijania). Intryga też wydaje się naprawdę ciekawa i dedukowanie, kto na kogo wydał zlecenie, kto odpowiada za czyją śmierć i kogo jeszcze trzeba będzie uciszyć (podpowiem – synalka obecnego burmistrza) wydaje się całkiem dobrym patentem na historię. Oczywiście może zastanawiać co tam w ogóle sensownego robi policja, że zabójcy rozleźli się jak mrówki po rozsypanym cukrze, ale podejrzewam, że dopóki przestrzegany jest pewien kodeks i porachunki zachodzą między ludźmi podziemia, to jest spoko. Bieda, gdy ktoś stuknie policjanta, jak to właśnie mamy okazję obserwować. Co z tego wszystkiego ostatecznie wyjdzie, zależy od współpracy Banby i Linga, ale myślę, że to anime ma szansę być dobrą serią akcji.

~Dziab

Ocena MAL: 7,17
Ocena Lemurilla: 7,00

IDOLiSH 7

tumblr_nyobhpQJOw1qmjlowo1_500.gif
Trzeba się przygotować na następny turniej w Just Dance! na konwencie.

Ilość odcinków: 17
Studio: TROYCA
Źródło: Gra
Uwagi:

Grupa 7 młodych mężczyzn pragnie zostać idolami. Trafiają więc pod skrzydła wytwórni, która przydziela im niedoświadczoną menadżerkę, która jest jednocześnie córką prezesa. Teraz, jako IDOLiSH7, będą zdobywać rynek muzyczny, nie dając się pokonać konkurencji, szczególnie Tym Złym.

Nie wydaje wam się, że nie tak dawno temu czytaliście podobny opis? Cóż, może to tylko moje wrażenie, ale ta seria zaczęła się dokładnie tak samo, jak wiele innych przed nią. Mamy grono niedoświadczonych bohaterów, którzy zamiast mnie zaciekawić raczej mnie wkurzali. Mamy niedoświadczoną bohaterkę, która ze wszystkich sił będzie starała się podołać nowej pracy. Mamy też wytwórnię taką jak wszystkie, wrogi zespół i parę innych schematów. Na plus zaliczam całkiem ładną kreskę i ciekawy występ muzyczny pod koniec drugiego odcinka. No i bohaterowie stali się też wtedy mniej upierdliwi, co daje nadzieję na pozytywny rozwój tej serii. Byle nie skończyła się tak, jak B-Project

~Shizu

Ocena MAL: 7,38
Ocena Lemurilla: 5,25

Killing Bites

tumblr_p2tt90CCYb1s307p6o1_540.gif
A fu, lizanie cudzej krwi, toż to się można tyloma chorobami zarazić!

Ilość odcinków: 12
Studio: LIDENFILMS
Źródło: Manga
Uwagi:

Można podejrzewać, że samotne spacery licealistek chadzających po zmroku po wyludnionych ulicach nie są najbezpieczniejszą rozrywką na świecie – i tak właśnie zaczyna się akcja, gdy grupa napalonych chłystków porywa do vana młodą dziewczynę celem wymuszonego spółkowania z nią w pakiecie z kosą w plecy. Żeby nikt nie miał wątpliwości, że to zły i okrutny świat. Okazuje się jednak, że kierowca vana w pewnym momencie tchórzy (bo nie wiedział, do czego cała wyprawa miała się sprowadzać) i chce powstrzymać kolegów… tylko że po kolegach nie ma już ani śladu. Półnaga licealistka jest za to jak najbardziej, nakazując chłopakowi jechać na wysypisko śmieci. Tam nie tylko leży sterta rozczłonkowanych trupów, ale znajduje się również arena do walk, ponieważ licealistka Hitomi, no kto by się spodziewał, normalna nie jest. Jest hybrydą człowieka i bestii, która w bojowym trybie potrafi zmieniać się w krwiożerczą maszynkę do zabijania. A nasz bohater, czy tego chce czy nie, musi od teraz dzielić los z dziewczyną, która toczy bój na śmierć i życie w walkach z podobnymi sobie wojownikami.

To jest Tak Bardzo Sztampowa Bitewniakowa Haremówka, że chyba będzie walczyć o tytuł króla schematów z Taboo Tattoo. Jedyne, co tu jest jakkolwiek godne uwagi, to Hatano Wataru podkładający głos pod głównego nijakiego protaga (paczka tabletek na sklerozę dla człowieka, który pamięta imię tego typka (właściwie po co ja się pytam, przecież jest tak nieważny, że w pierwszym odcinku nawet nie dowiadujemy się jak się nazywa)). Ale to tylko jakiś ciężki szaleniec na tle seiyuu znajdzie w tym wszystkim przyjemność. A, no tak, i jakiś amator furry, który będzie zacieszał z powodu cycatych lasek z uszkami, ogonkami i pazurami na dwadzieścia centymetrów. Oczywiście żeby nie było – panowie w tym animu to tylko owłosione zwierzaki na dwóch nogach. Możecie więc zapomnieć o równouprawnieniu, bowiem tylko płeć niewieścia jest godna tego, by obrastać futerkiem wyłącznie na dłoniach i kości ogonowej. W porządku, okej. Pierwszy odcinek potraktowałam jako formę ciekawostki „jak bardzo te anime są powtarzalne”, nie oczekując żadnej nadziei na ambitną fabułę. Wystarczy. Są powtarzalne. Next.

~Dziab

Ocena MAL: 6,72
Ocena Lemurilla:  3,00

Koi wa Ameagari no You ni

tumblr_p2tcb7usYb1wzl06zo4_540.gif
Podryw na mleczko do kawy~

Ilość odcinków: 12
Studio: Wit Studio
Źródło: manga
Uwagi:

Pracująca w restauracji Tachibana Akira jest niezwykle cichą, dziewczyną, która wydaje się mieć perfekcyjny dystans do całego świata… poza jedną osobą. Tym kimś jest kierownik rzeczonej restauracji, czterdziestopięcioletni Kondou Masami, w którym Tachibana się podkochuje. Cóż, serce nie sługa! Tym bardziej, że pewnego dnia licealistka odkrywa, że kierownik ma (czy raczej – miał) żonę oraz kilkuletniego syna z tegoż związku. Ale mimo tego wszystkiego uczucia dziewczyny się nie zmieniają, a niezależnie od tego, czy mężczyzna jest nieporadny, zapomina o zapięciu rozporka czy też daje sobą pomiatać przez klientów, Tachibana zdaje się utwierdzać, że tak, to ten. A „ten” zaczyna cosik zwęszać w powietrzu… i chyba jest to mięta do kogoś…

Cokolwiek mogę napisać o głównej bohaterce to nie to, że wzbudza moją sympatię. Nie jest tragiczna, okej, przy pewnych osobach jest całkiem miłą, zachowawczą dziewczyną, ale jej kontakty z kierownikiem należą do, delikatnie rzecz ujmując, dziwnych. Ile ona tam pracuje, że nie wie, że czterdziestopięcioletni facet jest rozwodnikiem i ma dzieciaka? I jak ona może być z tego powodu oburzona? Serio, ty się od Reiny z Hibike Euphonium ucz klasy i opanowania, a nie taką oczywistą bucerę okazujesz. A jeśli poleciała tylko na tę jedną darmową kawę i jego ładną du… pardon, jego uprzejmość, to już serio nie widzę, w czym ta jej miłość jest lepsza od koleżanek zachwycających się przystojniakiem z klubu piłki nożnej. Nijak nie chciała go lepiej poznać, za to woli wąchać jego koszule? Nie czuję w tym ani krztyny miłości, za to widzę mnóstwo bąbelków, kwiatuszków i sparkli, które są we mnie wmuszane. Oczywiście w porządku, kierownik jest naprawdę sympatycznym człowiekiem, no chciałoby się takim zaopiekować, ale… ych… niech przyjdzie jakaś lepsza kandydatka. Na pełen etat.

~Dziab

Ocena MAL: 7,74
cena Lemurilla: 5,75

Kokkoku

tumblr_p27bawzcAo1wz1829o5_500.gif
Animatorzy płakali, jak montowali

Ilość odcinków: ?
Studio: Geno Studio
Źródło: manga
Uwagi:  –

Yukawa Juri łatwego życia nie ma – jej dom przypomina bowiem przypomina pewien specyficzny, cóż… burdel. Mamy niepracującego dziadka, nestora rodu, który wszędzie chodzi w dresiwie, ojca, który nie jest żadną pomocą w domu, trzydziestoletniego brata-NEETa, który całe dnie gra w gry, siostrę, która jest samotną matką oraz jej małego synka, jedyną pociechę w tym trochę patologicznym domu. Ale nawet to wkrótce się rypie, bo mały zostanie uprowadzony razem z wujciem-NEETem, a za ich wolność zostaje postawiony dość szalony warunek: pół godziny na zgromadzenie astronomicznego okupu. Juri już chce iść na napastników w nożem kuchennym, ale dziadek powstrzymuje ją, demonstrując przedziwną zdolność. Dzięki przekazywanemu z pokolenia na pokolenie kamieniowi jest on zdolny zatrzymywać czas, co może pomóc w uratowaniu bliskich. Ale chociaż wydaje się, że rodzina Yukawy powinna być jedynymi osobami zdolnymi poruszać się w trakcie zatrzymania czasu, nie do końca tak się dzieje…

Kawał porządnego anime akcji – pomyślelibyście, ale musicie dożyć do końca 1 odcinka, bo cała sytuacja rozkręca się napraaawdę powoooli. Pacing kuleje, a bohaterowie, póki co, nie są przesadnie barwni ani nawet szczególnie sympatyczni. Tak jak opisuje to Juri, mamy do czynienia z grupą ludzi-pasożytów, a gdy zostaje porwany jedyny sensowny członek rodziny (czyli dziecko), to wszyscy są w rozsypce. Ale, ale, zostawmy rodzinne dramy, bo tu się szykuje bardzo ciekawa, nadnaturalna rozgrywka! Dziadek przestrzegł bowiem wnusię, że zatrzymywanie czasu jest czymś, co znało więcej ludzi, jednak przez to, że zaczęli oni wykorzystywać to do bardzo niecnych celów, ostatecznie kończyli źle. Widzimy nawet tego przedsmak, gdy w ostatnich sekundach odcinka objawia nam się wielkie, czarne monstrum rodem z Ajina. Sprawia to, że doznajemy pewnego dreszczyku emocji – czy bohaterom się uda? Czy zwieją na czas? Co chcą typki posiadające tę samą moc? Co zrobić, gdy potrzeba będzie kogoś zabić w razie ochrony życia? A jeszcze paru rzeczy możemy nie wiedzieć. Więc szykuje się fabularna ciekawostka, o ile tylko część produkcyjna temu podoła. Daję kredyt zaufania.

~Dziab

Ocena MAL: 7,42
Ocena Lemurilla: 6,00

Mitsuboshi Colors

tumblr_p2nfsycaW21wng9rso1_540.gif
THUG LIFE

Ilość odcinków: 12
Studio: Silver Link.
Źródło: manga
Uwagi:  –

Yui, Kotoha i Sacchan to trzy małe, słodkie dziewczynki, spędzające dnie na robieniu słodkich rzeczy… A nie, wróć, nie ta bajka. Yui, Kotoha i Sacchan to trzy małe diablątka, które nazywają siebie tytułowymi Kolorami i twierdzą, że chronią spokój w swoim mieście. Ludzie mający z nimi do czynienia, a zwłaszcza pewien młody policjant, mieliby na ten temat chyba jednak trochę inne zdanie…

To jest jeden z tych wypadków, w których cieszę się, że znalazłam sobie w internetach różne miejsca, z których się mogę dowiadywać, że na przykład takie coś, co wygląda na pierwszy rzut oka jak nudne cgdct, może być całkiem oglądalne. I w zasadzie pozbawione robienia słodkich rzeczy, chyba że uznacie za takie próby wyłudzania szantażem od boru ducha winnych przechodniów konsoli do gier, planowanie wybicia ludzkości w celu oczyszczenia stawu czy wpadanie do piekarni z pytaniem, czy nie ma na sprzedaż kupy. Główne bohaterki to dzieciaki, których nie chciałabym mieć po sąsiedzku w realnym życiu, za to na ekranie świetnie ogląda się ich kolejne wybryki. Nie mam zbyt wiele styczności z dziećmi, więc nie wiem, na ile to trio zachowuje się realistycznie, ale na pewno nieporównanie bardziej, niż nieletnia część obsady wielu innych animców. Mamy ciągle przyklejoną do konsoli, będącą często mózgiem grupy Kotohę, żywiołową Sacchan z obsesją na punkcie kupy oraz liderkę (przynajmniej teoretyczną) Yui, która jako najzwyczajniejsza i najmilsza często zostaje nieco z tyłu. Z innych postaci jak na razie najbardziej wyróżnia się policjant Saitou, naczelna ofiara kolejnych „misji” Kolorków, który nie pozostaje im jednak wiele dłużny, jeśli chodzi o złośliwe psikusy. Fabuły jako takiej zbyt wiele tu nie uświadczysz, ale jako epizodyczna komedia seria wypada bardzo dobrze, o ile podpasuje Wam humor. I o ile, oczywiście, nie macie nic przeciwko żartom o kupie.

~Gwathgor

Ocena MAL: 7,19
Ocena Lemurilla: 7,00

Nanatsu no Taizai: Imashime no Fukkatsu

tumblr_p2m1xhUOUD1wbd8ooo1_500.gif
Wiesz, ile czekaliśmy na drugi sezon? Trzy lata, normalnie, TRZY LATA!

Ilość odcinków: 24
Studio: A-1 Pictures
Źródło: Manga
Uwagi: drugi sezon

Drugi sezon (i tym razem nie fillery) jednego z popularniejszych shounenów obecnych czasów. Poprzedni sezon zamknął się bardzo zgrabnie na pokonaniu Hendriksona, dzięki czemu Siedem Grzechów zdołało ocalić Liones przed zakusami demonów. Ale, ale, skoro mamy kontynuację, to przecież nie będziemy teraz wąchać stokrotek i paść świni na łąkach, prawda? Ano prawda. Coś grubszego kroi się w powietrzu, a przynajmniej w snach Elizabeth, która widzi ona nową, aż dziesięcioczęściową grozę, która ma zagrozić rodzinnemu królestwu. Czy i tym razem gwardia magicznych rycerzy pójdzie w sukurs? Może być ciężko, bo grupa zaczyna się rozpadać w momencie, kiedy Ban i King postanawiają udać się w stronę spalonego dawno temu Lasu Wróżek…

Ych, jak ja bardzo nie lubię tego początku nowego arcu. Cała ta gadka z poziomami mocy jest zwyczajnie niepotrzebna i zerżnięta żywcem z Dragon Balla, tylko zamiast Vegety z magicznym szkiełkiem mamy mega wkurzającego świniaka. Zawsze mi się wydawało, że z Hawka była całkiem sensowna maskotka shounena, ale po tym mi się odwidziało i jeśli nie stoi za tym jakieś opętanie przez demona, to uznaję to za mega nietrafione posunięcie… W każdym razie wciąż uważam, że Nanatsu no Taizai jest jednym z lepsiejszych rzeczy, co shouneny mogły nam podarować, bo już na starcie mamy nie jednego, a grupę głównych bohaterów, którzy od początku są koksami i wiedzą, na co ich stać (lub wiedzą, jak sami mogą się dokoksić/szukać wsparcia). Poza tym mamy sporo nawiązań do legend arturiańskich, co nadaje światu pewnego wyróżniającego się na tle innych charakteru, a adaptacja naprawdę wyciąga wszystko, co najlepsze (animacja miodzio plus celtycka muzyka Hiroyukiego Sawano). No i canonowe pairingi, pairingi wszędzie! Aż się nie mogę doczekać najbliższych odcinków, bo powiadam wam – będą się działy Rzeczy!

~Dziab

Ocena MAL: 8,45
Ocena Lemurilla: 6,00

Poputepipikku

tumblr_p2qu2gCL0K1rt3leao2_500.gif
No i uj bombki strzelił…

Ilość odcinków: 12
Studio: Kamikaze Douga
Źródło: manga 4-koma
Uwagi:

Pewnego dnia Popuko, spóźniona do szkoły i biegnąca do niej z tostem w zębach, przypadkiem trafia na inną dziewczynkę, tajemniczą Pipimi… WRÓĆ. Popuko budzi się w małej lepiance na sawannie i wybiega w panice, spotykając na drodze lisią Pipimi… WRÓĆ. Popuko, która została pojmana przez wojsko, trafia na wóz razem z inną dziewczyną zmierzającą na spotkanie z katem, Pipimi… WRÓĆ. Wróćcie wszyscy i nie szukajcie tu sensu, szczególnie w opisie, ponieważ sensu tu ni mo i nie będzie. Popuko i Pipimi już wam to dobitnie udowodnią.

Gdy przyszło do oceny tego anime, wpisałam w tabelkę tylko „pietruszka”. A potem stwierdziłam, że nie, to nie tak, i zmieniłam to na „kalarepa”. Ostatecznie skończyło się na “bananie”. Tak, to odpowiednia skala oceny. I jeśli ktoś z was na sali czeka na drugi sezon FLCL, to powinien sobie zaaplikować Pop Team Epic na rozgrzewkę, bo kto wie, czy to zioło nie okaże się najlepszym nie tylko w sezonie, ale i w całym roku. To anime można tylko kochać albo nienawidzić. Można być porażonym jego głębią albo uznawać to za najzwyklejszy bullshit. Ja sama nie wiem, co sądzić poza tym, że te kilku-kilkunastosekundowe scenki absolutnie cudownie robi papkę z mózgu, choć jednocześnie wydaje mi się, że ilość nawiązań popkulturalnych i memowych, jakie się tu przewijają, stanowi niezłe wynagrodzenie całego fandomowego trudu, jaki każdy z nas przechodzi. Jeśli więc nie straszne wam absolutnie niezrozumiałe gagi albo żarty czerpiące garściami z innych tytułów (i to z naprawdę szerokiej branży, od Berserka przez Kemono Friend po Skyrim), to znajdziecie się tu jak u siebie w burdelu.

~Dziab

Ocena MAL: 7,13
Ocena Lemurilla: banan

Sanrio Danshi

tumblr_p1qn8ccEe91qes8cgo1_500.gif
Wild kabe-don appears! It’s super effective!

Ilość odcinków: 12
Studio: Studio Pierrot
Źródło: Oryginalne
Uwagi:

Chyba wszyscy znają Hello Kitty. Słodka kotka nie jest jednak jedyną popularną marką swojego producenta, firmy Sanrio. W Japonii jest o wiele więcej słodkich postaci. Głównymi odbiorcami tych produktów są głównie dziewczynki. Co jednak, gdy jesteś nastoletnim chłopakiem i wciąż kochasz swojego Pompompurina, ale wstyd się do tego przyznać, bo “to dziewczyńskie”? Cóż, wystarczy poznać innych nastoletnich chłopaków, którzy pomogą pokonać twój lęk, a przy okazji pójdą z tobą na zakupy do firmowego sklepu Sanrio.

To nie jest wybitna seria, ale jednak skradła moje serduszko. W końcu mamy coś z porządnym, feministycznym przekazem, że urocze rzeczy są nie tylko dla dziewczyn, że chłopcy też mogą się nimi interesować i nie stają się przez to jacyś gorsi. Serio, to bardzo miła odmiana i próba uświadomienia sobie pewnego problemu społecznego. Tym bardziej, że jednym z bohaterów jest uczeń, który wygląda jak stereotypowy mega męski mężczyzna. Nie oznacza to oczywiście, że wszyscy są tolerancyjni, to nie idealny świat. Ale i tak miło popatrzeć na taką odmianę. Co prawda sama fabuła nie jest jakichś najwyższych lotów, a nawet jest całkiem przeciętna, podobnie jak oprawa muzyczno-graficzna. Nie przeszkadza to jednak w pozytywnym odbiorze tej serii.

~Shizuru

Ocena MAL: 6.81
Ocena Lemurilla: 6,00

Sora Yori mo Tooi Basho

tumblr_p1xzo1HXgt1wga4wmo1_500.gif
Na biegunie południowym trzeba jeść co dają.

Ilość odcinków: 13
Studio: Madhouse
Źródło: Oryginalne
Uwagi:
Lemurilla poleca.

Mari pragnie czegoś więcej. Nie wie dokładnie czym jest to “więcej”, ale po prostu nie chce zmarnować swojego czasu w liceum nie osiągając niczego. Ciężko jest jednak zmienić swoje życie, kiedy człowiek jest za bardzo tchórzliwy, żeby choćby zwiać na wagary. Jednak, jak nie ma się własnego marzenia, zawsze można podczepić się pod czyjeś inne… W tym momencie na scenę wkracza Shirase. Shirase ma bardzo konkretne marzenie i od kilku lat nie robi nic innego, niż za wszelką cenę je spełnić Chce ona bowiem… Jechać na Antarktydę. Tak, tę na dole, tam gdzie żyją pingwiny. Okazuje się, że kilka lat temu zaginęła tam jej matka, naukowczyni na ekspedycji badawczej. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że dwie licealistki nie mają żadnych szans, by dostać się na biały kontynent… Cóż, jak się naprawdę dobrze poszuka, na wszystko znajdzie się rozwiązanie. Trzeba tylko mieć bardzo, bardzo dużo wytrwałości. I ociupinkę szczęścia.

No co wam powiedzieć… Jest spoko. Tak autentycznie spoko. Od razu przejdźmy jednak do najważniejszego. Na pewno pukacie się w głowie czytając “licealistki na Antarktydzie” i myślicie, że zadziała tu jakaś animcowa deus ex machina…. A nie! Jestem wciąż w szoku jak bardzo logiczna i realistyczna ta seria jest i jaki SENSOWNY powód znaleziono, by rzeczone licealistki na Antarktydę mogły pojechać. Logika w anime. Nie nabieram was. Takie coś istnieje. Zanim jednak przywitamy się z pingwinami trochę czasu mij Jeśli mam się do czegoś przyczepić to seria ma dość długie wprowadzenie i po czterech odcinkach chciałoby się odrobinkę więcej mięsa (albo śniegu). Odkładając to na bok: anime naprawdę przywiązuje do siebie widza. Motyw pragnienia, żeby swoje życie przeżyć trochę mniej zwyczajnie niż inni, pojechać na przygodę, zobaczyć coś niezwykłego… Tęsknota za czymś nieznanym to motyw bliski wielu ludziom, a jednak rzadko rozgrywany w anime. Podróżowanie po ziemi czasami jest przedstawiany jako marzenie postaci, ale przede wszystkim pobocznych. Tutaj naprawdę poznajemy krok po kroku, jak ten cel spełnić. Jako wielbicielka wszelkiego rodzaju reportaży i literatury podróżniczej czuję się jak najbardziej kupiona i mam nadzieję, że anime nie zrobi nam drugiej Madoki i naprawdę te pingwiny zobaczymy… Na razie zostaje nam cieszenie się z sympatycznych postaci oraz bardzo przyjemnej kreski oraz klimatycznych teł. Zobaczymy jeszcze co nas w tej serii spotka, ale na razie zapowiada się sympatyczna przygoda.

~Darya

Ocena MAL: 7,82
Ocena Lemurilla: 7,50

Violet Evergarden

tumblr_p0tcdfRzah1tndn6wo1_r1_500.gif
No to co, KyoAni? Bierzemy się do ostrej roboty!

Ilość odcinków: 14
Studio: Kyoto Animation
Źródło: light novel
Uwagi:
Lemurilla poleca.

Po czterech latach końca dobiega wielka wojna dzieląca kontynent na dwa zabijające się fronty. Dawni żołnierze muszą przyzwyczaić się ponownie do zwykłego życia i znaleźć dla nowe role. Do pewnego szpitala przybywa były oficer Hodgins, szukając niejakiej Violet. Ta leczy się akurat z odniesionych na polu walki ran i czeka na rozkazy od swojego dowódcy. Hodgins zamiast przynieść zbawienne informacje o losie majora, zabiera dziewczynę ze sobą i stara się znaleźć jej nowy dom oraz zapewnić pracę w swoim nowo założonym punkcie pocztowym. Tam Violet znajduje dla siebie zadanie, które fascynuje ją bardziej niż inne – zawód “Auto Memories Doll”. Twórców listów, dla ludzi nie potrafiących dokładnie wyrazić to co chcą przekazać…

Violet Evergarden ogłoszono serią 2018 roku już z dwa lata temu, kiedy wyszła pierwsza reklama dla nowelki. Właśnie, nowelka. Może o tym nie wiecie, ale jako, że KyoAni to studio, które wszystko robi trochę inaczej (i lepiej), wybiera też scenariusze z realizowanych przez siebie anime z specjalnego konkursu, ogłaszanego przez ich własne wydawnictwo I tak, Violet, była pierwszą serią, która dany plebiscyt wygrała (wcześniej wręczano jedynie wyróżnienia). Rozumiecie więc, że oczekiwania fanów są ogromne. Jak tytuł radzi sobie z presją? Po dwóch odcinkach trzeba powiedzieć, że historia dopiero się rozkręca i na razie nieśpiesznie przedstawia świat oraz postaci. Te na razie mają potencjał. Owszem, główna bohaterka nie jest może najbardziej sympatyczną dziewczyną, wzdychając ciągle za swoim majorem i pokazując zerowy brak wyczucia oraz umiejętności radzenia sobie poza wojskiem… Ale my wszyscy wiemy, że to się zmieni. I po tak krótkim czasie widzimy także, że rzeczonej bohaterce na tej zmianie zależy. Dlatego na przyszłość, pod względem fabularnym patrzę ze spokojną nadzieją na otrzymanie chwytającej za serce obyczajówki.
Całkiem inna sprawa to kwestia grafiki, bo tu od pierwszych sekund nikt wątpliwości nie pozostawia: To najpiękniejszy serial anime, jaki w życiu widziałam. Pod względem niesamowicie szczegółowych projektów postaci, palety kolorów, żywych teł, animacji bohaterów, efektów kinematograficznych, storyobardem, layoutami, pracą kamery, zwracaniem uwagi na gesty i szczegóły… Długim analizom filmoznawczym można poddawać nawet małe fragmenty i uwierzcie mi, ludzie to robią.

~Darya

Ocena MAL: 8,62
Ocena Lemurilla: 8,00

Yuru Camp△

tumblr_p2h79iKief1tss4lfo1_500.gif
Jak to dobrze, że zamiast biwakować, możemy obejrzeć o tym anime w łóżku…

Ilość odcinków: 12
Studio: C-Station
Źródło: Manga
Uwagi:

Rin uwielbia biwakować. Namiot, leżaczek, książka i widok na górę Fuji: to jest to! A najlepiej obcowanie z przyrodą przychodzi rzecz jasna w samotności. Los jest jednak przewrotny, bo wkrótce na jej drodze staje Nadeshiko – dziewczę nie znające się na namiotach, ale szybko łapiącą wielką miłość do pomysłu nocowania w dziczy. Nie czekając, aż Rin zaprosi ją na kolejny wypad, Nadeshiko migiem zapisuje się do szkolnego klubu biwakowego.

To jest jedna z tych serii, gdzie słodkie dziewczynki robią słodkie rzeczy. Tym razem padło na wypady pod namiot. W przeciwieństwie do wielu anime tego typu, Yuru Camp Ybierze jednak ten temat całkiem na poważnie. Pan lektor będzie tłumaczył jakie drewno najlepiej nadaje się na opał, dziewczęta spędzą odpowiednio dużo czasu nad analizą budowy namiotu i właściwie po takim kursie, każdy widz stanie się prawdziwym Bearem Gryllsem bez wychodzenia z domu! Przede wszystkim jednak, seria jest niesamowicie odprężająca.  Bohaterki są bardzo sympatyczne i nawet dość energiczna Nadeshiko nie staje się irytująca. Nikt nie ma żadnej traumy, a grafika jest po prostu przyjemna – szczególnie bardzo klimatyczne ujęcia góry Fuji (ach, jak to miło mieć jakieś anime, która nie dzieje się w Tokio!). Ogólnie, oglądanie tego tytułu to lepszy wypoczynek niż prawdziwy biwak. Te same wrażenia, a nie trzeba się ruszać z fotela.

~Darya

Ocena MAL: 7,74
Ocena Lemurilla: 7,00

 

Ps. Facebook zmienia zasięgi postów na fanpejdżach! Jeśli śledzicie fp Lemurilli kliknijcie opcję „Wyświetl na początku” pod nagłówkiem, żeby nasze posty wciąż pojawiały się na waszej stronie głównej. Wkrótce spróbujemy jeszcze kilku innych rozwiązań dla naszych czytelników :)

Reklamy

16 komentarzy do “Takie tam spod kocyka, czyli pierwsze wrażenia z sezonu anime zima 2018

  1. mach mach Witamy recenzentkę! Jakoś tak wyszło, że zimą oglądam całe cztery wychodzące serie, z czego tylko dwie nowe, ale… jak wziąć pod uwagę co to jest, to dla mnie aż nadto.

    Devilman – widziałam wśród ludu narzekania na grafikę, mi akurat się taka kreska podoba :c Natomiast nie wiem, czy się zgodzę co do tego „umiaru”, we własnym subiektywnym odczuciu. Domyślam się, że celem było szokowanie czy cuś, ale w pewnym momencie było tego już tyle, że podświadomie filtrowałam wszystkie flaki, krwawą krew i cycki i skupiałam na całej reszcie. Hej, żeby nie było, nie czepiam się zamysłu twórców, mówię jak było podczas oglądania, w pewnym momencie przyjęłam to za normalny element fabularny i się skończyło wywieranie wpływu na widza. Nie wiedziałam wcześniej za dużo o pierwowzorze, więc zakończenie pozytywnie mnie zaskoczyło, tak samo z tym nagłym przejściem z potwora tygodnia w normalną fabularną jatkę, zwłaszcza, że zanim wyszło diablę z worka z szydłem w zębach, to się zaczęłam zastanawiać, kto z dwójki kumpli tak naprawdę jest tym demonem. P.S. Styl biegania devilmanów rywalizuje z Naruto. Bój się, o pomarańczowodresowy ninja!
    (Ale taaak, zdecydowanie jest to seria, podczas której przy oglądaniu powtarzałam w duchu „niech tu teraz nikt nie wejdzie i nie spojrzy na mój ekran”, bo byłby problem z wyjaśnieniem.)

    Kokkoku – …próbowałam. Po dwóch odcinkach jedyne, co mi utkwiło w pamięci, to Brzydki Potwór CGI z drugiego, więc chyba do mnie nie trafiło. W każdym razie odpuściłam, sesja idzie, panie, nie ma czasu na coś, co nie przekonuje na 100% :x

    A co do tego co faktycznie oglądam i wychodzi:
    Yowamushi Pedal po raz czwarty – powrót na zawody Inter High, dokładnie do momentu, w którym urwał się poprzedni sezon. Mało team spirita, bo się zespół rozjechał na trzy podgrupki w różnym stopniu zmęczonych ludzi, ale no. Szkoda mi tylko, że jeśli skupiamy się na finiszu, to teraz będzie pewnie mało nowego rodzynka, polubiłam go. Ale generalnie na razie mój jedyny zarzut jest taki, że ten creepy „antagonista” z Kyoto Fushimi nic a nic się nie zmienił. Dalej jest odstręczający i obrzydliwy, ale w żaden sposób nie ewoluował. To ciągłe wywalanie jęzora i przeciąganie słów zaczyna nudzić, zamiast wywoływać pożądaną reakcję, i obmacywacz Komari nie odwraca od tego uwagi.
    No i to cameo byłych trzeciorocznych senpajów, rozbijających samochód w lesie „skrótem”, żeby dojechać na czas na metę. Miód malina.

    A drugie… pamiętacie, jak mnie pozdrawiałyście w notce o hasłach wpisanych w Google, po których ludzie trafiają na waszego bloga? Bo jak tak. Saiki dostał drugi sezon \o/ fanfary To ten sam poziom co pierwszy, nowego tu się nic nie uświadczy, ale jak tamto mnie bawiło, to i to będzie. Ino zmiana, że zamiast się certolić z pięciominutówkami, jest od razu jeden dłuższy odcinek, „normalny”. Jedyny szkopuł – są małe zawirowania z napisami (konkretnie: nikt nie wykupił praw, a i większe grupy od subów się za to nie łapią, więc np. pierwszy odcinek doczekał się fansubów dopiero w sobotę (wyszedł we wtorek) i to od jakiegoś randoma – dzięki ci, randomie!), ale mogę poczekać. Byle było. Btw, już od razu wjechano buldożerem w czwartą ścianę – „Może wam się wydawać, że minął ponad rok odkąd ostatnio szliśmy do szkoły, ale to nieprawda. Minął dopiero tydzień.”, albo po początkowej części – crossoverze z Gintamą – „Dobra, crossover odwalony, możemy iść dalej.”
    (W ogóle, jak wejdziecie na MALa, to Saiki jest obecnie na 3 miejscu wśród najlepiej ocenianych serii tego sezonu. JAKIM CUDEM to nie ma napisów od razu, ja się pytam?!)

    Podsumowując, sam Saiki by mi zrobił sezon, w połączeniu z YowaPeda jestem przeszczęśliwa, a jeszcze jest Garo z poprzedniego sezonu. Całą resztę mogę olać.

    P.S. A Fejty któraś z was będzie oglądać? Mam niesmak po Apo więc się nie biorę, ale jakieś wrażenia bym poczytała, żeby wiedzieć czy w ogóle to rozważać na przyszłość.

    Polubienie

    • Zgadzam się zupełnie z wszystkim co piszesz o Devilmanie, a szczególnie z bieganiem xDDD
      A jeśli chodzi o wejścia do pokoju… Współ (cześć Shizu) weszła na początku 9 odcinka, chcąc zabrać torbę i została do końca 10.. xD I potem mi narzekała, że miał być flaki i cycki, a tam właściwie nic wielkiego, jeno koniec świata i aluzje do chrześcijaństwa oraz filozofii xDDDD I w sumie racja, im dalej w fabule tym „grzeczniej”.

      Byłam napalona na Kokkoku przed premierą, ale potem usłyszałam, że jest niefajne, więc zdezerterowałam v.v

      Dzięki za dodatkowe recki :3

      Ps. Ja na pewno, reszta dziewczyn pewnie też. Przeżyłyśmy Apo, to Shafta nie damy rady?

      Polubienie

  2. Wrażenia z Idolish7 brzmią trochę, jakbyś nie do końca wiedziała co to za seria, to pomogę, bo całkiem sporo siedziałam w tym fandomie na początku :):

    „Nie wydaje wam się, że nie tak dawno temu czytaliście podobny opis?”

    Po pierwsze Idolish7 może przypominać inne opisy, bo uwaga: nie jest to całkiem nowa seria :). Po prostu nie tak dawno zdecydowano się ją zadaptować jako anime :). Ma już ponad 2 lata, w tworzenie oryginalnej historii z gry i projekty postaci maczała Arina Tenamura (autorka Fullmoon no Sagashite i Kamikaze Kaito Jeanne) – ona oraz kilka innych rysowniczek tworzą też dodatkowe mangowe wersje. Świat i intrygi Idolish7 są bardzo rozbudowane, a historia nadal się toczy, ale zapowiedziano, że w anime nie pojawią się niektóre kluczowe postaci, więc pewnie w tym sezonie za wiele nie pokażą. A tam nie ma postaci, która nie odegrałabym wcześniej czy później kluczowej roli :).

    „oraz „Byle nie skończyła się tak, jak B-Project…”

    W sensie jak? B-P?Anime B-Project nie jest adaptacją, to po anime rozkręciła się gry i cała reszta, tutaj mamy na odwrót – anime jest jakby wisienką na torcie dosyć rozbudowanego już uniwersum i fandomu. Po drugie anime B-Project jednak ma jakąś tam sugestię reverse haremu, a Idolish jest nastawione na pokazanie świata idoli. Dodatkowo w tym samym czasie co anime Idolish zacznie się ukazywać dodatkowa seria o zespole Trigger dla uzupełnienia fabuły (gdzie są senpaje, kocham ReVale) Główna bohaterka nie jest w Idolishu główną bohaterką – jest jedną z wielu pojawiających się tam głównych postaci. W grze nie ma żadnych routów do wyboru, dostajesz wszystkich w pakiecie jako jedną historię, która się toczy. Do tej pory w serii tylko jedna osoba zakochała się w głównej bohaterce i nie jest to postać z zespołu Idolish7. Dzięki temu fani lubią ten pairing z główną bohaterką, bo wydaje się bardziej prawdziwy (a do tego trochę z tego Romeo i Julia w wersji nieco zabawniejszej wychodzi :)) niż to, że każdy za nią goni.

    Lubię w tej serii to, że koncentrują się na ukazaniu pewnej drogi, którą ma przebyć idol przed staniem się sławnym – od zera, ciężką pracą, wycieńczając swój organizm, aż do zostania gwiazdami, a i tu się nie przelewa. Zupełnie jak w prawdziwym świecie japońskiego popu. Uwielbiam też np. wątki z plagiatami i to w jaki sposób są rozwiązywane. Trzymam kciuki, żeby pojawił się w anime wątek Banriego i ReVale, chociaż na to nie liczę. W sumie Idolishowe zespoły (I7, Trigger, ReVale) mają takie piosenki, że kupiłam nawet kilka singli, co mi się zdarza raczej jedynie z zespołami 3D, a nie 2D ;)

    MEGA się cieszę, że ta historia dostała anime – i do tego tak ładnie zanimowane. Zasługuje na to, naprawdę <3

    Z tego sezonu oglądam jeszcze Sakurcię z wymienionych przez was i Gakuen Babysitters – tak dla zabicia czasu. Za to z niewymienionych przez was anime oglądam 4 sezon „Yowamushi Pedal” i to on obok Idolisha jest moim zwycięzcą sezonu – mangę znam na pamięc, więc większość czasu porównuję tylko różnice w scenach i zachwycam się robotą seiyu. Dodatkowo piszczę do ekranizacji „Hoshin Engi”, już za czasów RTL7 uwielbiałam „Łowców Dusz”, a teraz zaczęli robić ekranizację wierniejszą mangę… Szkoda jednak, że upychają 1 tomik na 1 odcinek, bo fanów przez to seria nie zdobędzie za wiele – za dużo informacji na raz, ale dla mnie to i tak pewien powrót do dzieciństwa, a poza tym jest dosyć dużo wątków moich ulubionych postaci, czyli KoHiko i Wunchu – jestem zadowolonym Otajem :)

    P.S. ReVale!!!

    Polubienie

    • o słusznie o latającym muminku zapomniałem nawiasem czy w tej nowej wersji zmienili kolejność ??bo mi się zdawało że w starej z główną zło to się spotkali dalej niż w pierwszym odcinku ??

      Polubienie

        • może to sentyment ale szczerze mówiąc to jakoś ta starsza wersja mi się bardziej podobała ;p tu mi to coś momentami zgrzyta i nawet do końca nie wiem co (po na myśle mam pewne clue co do tego chyba zbyt gwałtowne zmiany nastroju tu mamy komediowe gagi za sekundę robi się dramat i ludzie giną jak w gore ) :) choć rozumiem że mogła nie być kanoniczna z mangą która chyba nie była wtedy jeszcze ukończona ?? czy mi się błędnie wydaje ?

          Polubienie

    • O, nie wiedziałąm, żę IDOLiSH ma taki szeroki background… Przekażę dalej. Wiem tylko, że początek anime był dość stereotypowy, ale jak mówisz, że potem będzie lepiej…

      Uch, mamy na blogu wielki fanclub Pedałujących… Kiedyś kogoś z redakcji namówicie do tej serii… Kiedyś xD

      Ach, Hoshin Engi, wiedziałam, że o czymś zapomniałam… Tyle tych kontynuacji i remake’ów ostatnio, że gdzieś mi to umknęło xD Nie znałam oryginału, ale jestem zawsze ciekawa jak takie eksperymenty jak powrót do serii po latach, się sprawdzają.

      Polubienie

      • Hoshin Engi lepiej ogarnąć mangę zanim człowiek się zabierze za anime, bo nowa seria to bardzo przyspieszona wersja mangi.

        Idolish7 było jedyną grą rytmiczną, w którą się wciągnęłam – chciałam sprawdzić co też nowego natworzyła Arina Tanemura po prostu. A tam do odblokowania niektórych piosenek trzeba przeczytać fabułę, a ta jest naprawdę rozbudowana, coś jak visual novel (bez możliwości wyboru) – z tym, że seiyu ciągle podkładają głos pod dialogi, a przynajmniej te ważniejsze.

        Polubienie

    • Wszystko, co napisałaś o Idolish7 brzmi zachęcająco. Jak to dobrze, że nie ma revers haremu. Mam tylko nadzieję, że faktycznie anime będzie tak wyglądać. I przyznam szczerze, że jeśli chodzi o idoli, to interesuje się głównie kpopem i zupełnie nie zaglebiam się w historie i światy idoli w anime.
      A co do anime B-Pro, to samo zakończenie SPOILER gdzie dowiadujemy się o intrydze mającej zniszczyć zespół, morderstwach i tego typu rzeczach to było dla mnie za dużo. KONIEC SPOILERA
      No i oceniam dane anime tylko na jego podstawie, a nie na podstawie całej franczyzy. Ale mam nadzieję, że ta przekona mnie bardziej do siebie :)

      Polubienie

      • Ja się interesuję j-popem głównie, k-pop jakoś mi nie siadł, a animcowi idole często ostatnio dorównują tym „żywym” – nawet na listach Oriconu. W Idolishu są takie plottwisty (oprócz wiadomych już bliżniaków i jednego z nich, który cierpi na astmę), że SPOILER np. ojciec głównej bohaterki i ojciec jednego z członków Trigger mięli jedną ukochaną w młodości ;), albo że siostra jednego z bohaterów jest teraz przyszywaną siostrą innego bohatera, bo pewien osobnik lubi adoptować młode talenty… Albo twórca piosenek dostarczył nuty dwóm agencjom na raz i jeden zespół zostaje oskarżony o plagiat. Albo dostajemy historię o idolach, którzy idolami już nie są, a znamy i lubimy ich od początku gry. KONIEC SPOILERA – w sumie historia jest na tyle długa i rozbudowana, że sporo się tam dzieje, ale nie ma tak, żeby poczuć, że jest tego za dużo – nie wszystkie postacie są opatrzone traumą na całe życie, jest taka sama ilość zwykłych bezproblemowych śmiertelników, których życie rozczula :)

        Polubienie

  3. no to lecim z koksem
    Dame X Prince Anime Caravan
    anime na podstawie gry otome (a jeśli nie to schemat prosto z tamtąd ) co więc ją wyróżnia a to że nasza bohaterka jest tu jedyną normalną osobą bo panowie bishowie to banda dziwaków o czym nasza bohaterka wie nie omieszka nas poinformować w komentarzach do tego jest trochę żarciochów z RPG warto sobie jeden odcinek na próbę obejrzeć
    Beatless obejrzałem jeden odcinek ale tak sobie mi podszedł może dlatego że nie mam ostatnio ochoty na psycholki/li przeciwników a to mi na taką serie wygląda
    Pop Team Epic lubie żarty lubię absurdalne komedie ale ta jest chyba przegięta jak owa seria o włosach z nosa Boo Bo coś tam coś tam no i nie wiem czy MAL ma wadliwy epizod czy tam rzeczywiście dostajemy w jednym odcinku dwa razy ten sam epizod ??
    Grancaster Senki fajne fantasy taki średniak i moce Vanabis są w nim silne ;p w sumie po autorze Lodoss spodziewałem się jednak czegoś lepszego a to taki klasyczny sezonowy wypełniacz w gatunku fnatasy
    Death March in another world sympatyczne anime nasz bohater gwiazda kodowania i programowania w firmie robiącej gry po ciężkim zasuwie kładzie się spać i „budzi”(albo umarł i się odrodził tego jeszcze nie wiemy ) się w świecie dziwnie podobnym do jednej z jego gry i dzięki zbiegowi okoliczności staje się na maxa wylevelowanym bohaterem opiszę resztę po powrocie do domu pozdrawiam

    Polubienie

    • już do domu wróciłem a więc dokończę
      Darling x.. w sumie klasyka a mech w pełnej formie wypisz wymaluj pomniejszona wersja mecha z Star Driver bohaterka przypomina mi panne z Hundred
      Violet nawet niezłe ciekawe czy to będzie slice of life o wychodzeniu z traumy i uczeniu się bycia człowiekiem czy będzie może jakieś przyspieszenie akcji ??
      obejrzałem jeszcze gdMan ale to jest taki styl komputerowej chyba animacji która mnie odrzuca .
      to tyle jak o nowości idzie po za tym oglądałem starocie jak Luna Varga Ozanari Dungeon a skoro jest okazja szczerze polecam wam Anime Runner Kuromi 2x po 50min ale to jest boski opis tworzenia anime (oczywiście na wesoło )

      Polubienie

      • O, Grancest jest autora Lodossa? W sumie z tamtej serii znam jedynie wydaną w Polsce mangę i ta też mnie tak średnio wciągnęła…

        Przy Violet jest dość pewna powolnej obyczajówki :) Pasuje do KyoAni i takie tępo na razie serwują.

        Resztę tytułów zapamiętuje.

        Polubienie

        • owszem ale sam bym tego nie powiedział bo Lodoss było jego pierwszym dziełem a GS powstało ładnych parę lat póżniej ale gdybym miał oceniać po akcji to pomyślałbym że było dokładnie odwrotnie ;) Lodoss jest całkiem fajną serią sympatycznymi bohaterami antagonistami niezłe sceny akcji i świetny OST :) możesz sobie kiedyś ją obejrzeć ma OAV ma serie TV i jest jeszcze seria poboczna dziejąca się w tym samym świecie ale na innym kontynencie Rune Soldiers a i jest jeszcze oav opowiadająca losy jednego z antagonistów seri podstawowej Legend of Crystiania

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s