Być kobietą, być kobietą… Top 10 mang josei

Już dawien dawno, zapowiedziałam zrobienie tej topki. Właściwie od czasu, gdy napisałam tekst o tym czym są josei i dlaczego cierpią na brak popularności. Teraz, z chęcią podzielę z wami dziesiątką moich ulubionych tytułów skierowanych dla dojrzalszych kobiet. Przy doborze serii kierowałem się kilkoma zasadami. Pierwszą i najważniejszą był mój własny gust, więc rzecz jasna nie wszyscy będą się zgadzać z taką, a nie inną kolejności. Serie, które uwzględniałam przy układaniu zestawienia musiały mieć formę mangową wychodzącą w czasopiśmie o profilu josei, czyli tytuły posiadające tylko anime, nawet jak powszechnie uważane są za josei, odpadły (dlatego będzie to rzadka notka bez Yuri!!! on Ice). Pominęłam również wydawnictwa z nurtu Boys Love, jako, że nie ich przynależność do kategorii josei jest dyskusyjna, a i dlatego, że po prostu za mało ich czytałam, by sprawiedliwie porównać je z resztą tytułów. Nie uwzględniałam też mang, które są niedostępne dla angielskojęzczynego czytelnika w całości, odrzucając komiksy o bardzo nieregularnych skanlacjach (dlatego nie ma tu choćby Kimi no Tame ni Hiku Chopin).
This said, mam nadzieję, że w poniższym zestawieniu uda wam się znaleźć coś co was. Josei są super. Serio!

shirokuma_cafe_gif_7_by_yumebabu_chan-d60opvd.gif
Honorable mention idzie do Shirokuma Cafe!

012

10. Nasz Cud (Bokura no Kiseki)

Liczba tomów: 17+
Polskie wydanie: 10/17+, Waneko
Anime: –

Minami Harusumi to zwykły japoński licealista… Z tym, że nie do końca. Posiada on wspomnienia swojego wcześniejszego wcielenia, w którym był… księżniczką. Jako Veronika żył(a) w krainie przypominającym europejskie średniowiecze. gdzie co bardziej wykształceni potrafi posługiwać się magią. Wszystko to byłoby interesującą ciekawostką, gdyby nie pewnym splotem wydarzeniem, okazało się, że do liceum chłopaka uczęszcza znacznie więcej postaci z jego poprzedniego życia. Gdy za jednym razem, wszyscy odzyskują wspomnienia na światło dzienne wychodzą stare spory oraz pytanie: jak doszło do tragedii, przez którą wszyscy oni stracili życie…?

Nasz Cud to najbardziej nastawiony na akcję tytuł z tej listy, w dodatku jedyny zawierający elementy fantastyczne, jak choćby walki za pomocą magii. Najważniejsze jest jednak odkrywanie przeszłości, łączenie porozrzucanych faktów i dowiadywanie się nowych szczegółów wypadków z dawnego życia. Duże grono bohaterów jest dobrze rozplanowane, każdy ma swoje motywacje i tajemnice, w dodatku sposoby na pogodzenie wspomnień oraz życia w współczesnej Japonii także są różnorodne. W tym całym chaosie i konfliktach relacje między postaciami rozwijają się szybko i intensywnie, czasami odnawiając stare rany, a czasem korzystając z okazji, by zacząć coś od nowa. Wartka akcja, stawiająca jednak postaci na pierwszym miejscu, sprawia, że trudno się od tej lektury oderwać – za bardzo chce się poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania.

Przeczytajcie też recenzję mangi.

86c9ba5614b691a7a1ad25f36ef823b9

9. Hachimitsu to Clover

Liczba tomów: 10
Polskie wydanie: –
Anime: Tak (2 sezony po 24 i 12 odcinków)

Bycie studentem ASP to nielada wyzwanie. Ciągle trzeba coś donieść, by zaliczyć semestr, nie ma na nic kasy i o mięsie to można co najwyżej śnić, a po zakończeniu nauki znalezienie dobrej pracy to wyczyn prawie, że niemożliwy! A do tego miłość. Zawsze ta miłość… To przekrój problemów, z jakim zmaga się grupa głównych bohaterów. Nie ma tu wielkiego planu czy skomplikowanej fabuły. Po prostu normalne życie młodych ludzi wkraczających w dorosłość.

Honey & Clover to taka seria o której bardzo ciężko się opowiada. Mamy grono głównych bohaterów, którzy próbują jakoś przeżyć studia na uczelni artystycznej, by dowiedzieć się, że właściwie praca zawodowa to jeszcze cięższy kawałek chleba do zgryzienia. I znowu ta nieodwzajemniona miłość… Manga to zbiór mniejszych zdarzeń, wspomnień i rozmyślań, które pozwalają postacią rozwijać się i dowiedzieć czego właściwie chcą w życiu. Choć większość opowieści o dorastaniu można tak streścić, tutaj jest to wyjątkowo silnie zaakcentowane – ale i rozwiązane. Na końcu historii można było poczuć, że każda z postaci dorosła i podjęła swoją decyzję. Właśnie, końcówka. Rzadko jaka manga tak bardzo zaskoczyła mnie puentą zawartą na dosłownie ostatnich trzech stronach. Nie spoilerując dużo, morał jest taki, że żadne doświadczenia nie są na marne, nawet jeśli nie osiągnęło się upragnionego celu.

sakamichi-no-apollon-3305607

8. Wzgórze Apolla (Sakimichi no Apollon)

Liczba tomów: 9 + 1
Polskie wydanie: 10/10, JPF
Anime: Tak (13 odcinków)

Przez pracę ojca, który jest marynarzem, Kaoru przyzwyczajony jest do ciągłych zmian szkoły. Teraz, licealistę zawiało do domu ciotki w małym miasteczku na Kiusiu. Mamy lata 60. W Japonii stacjonują jeszcze amerykańscy żołnierze, chrześcijaństwo stało się w niektórych kręgach popularne, a w muzyce… W muzyce jest jazz. I to właśnie on staje się miejscem ucieczki dla pragnącego stabilności chłopaka. Jazz i towarzysze do gry…

Wzgórze Apolla to całą gębę historia o dorastaniu. Nowy dom i nowi znajomi Kaoru odmieniają jego życie i sprawiają, że wreszcie zaczyna dostrzegać swoje priorytety oraz poznaje prawdziwą pasję – muzykę. Rzecz jasna w takiej historii potrzeba także porządnego wielokąta miłosnego w którym każdy zakochuje się w kimś innym i nikt w sobie nawzajem. To jednak dość drugorzędny element dla całej historii. Ważniejszy jest rozwój głównego bohatera i jego nowego najlepszego przyjaciela – Sentarou, w którego życiu odbija się duch Japonii tej dekady. Stanowczo, trudna, ale głęboka relacja między tymi poharatanymi przez los chłopakami to najlepszy powód, by zapoznać się tym dziełem. To, oraz zastosowanie przez JPF gwary pseudośląksiej w polskim wydaniu. Cudowność.

Przeczytajcie też recenzję mangi.

045_1474034231.png

7. Showa Genroku Rakugo Shinjuu

Liczba tomów: 10
Polskie wydanie: –
Anime: Tak (2 sezony po 12 odcinków)

Pierwszą rzeczą jaką robi Yotaro po tym jak zostaje wypuszczony z więzienia, to udanie się do mistrza rakugo i uproszenie, by mógł zostać jego uczniem. Rakugo to sztuka “klęczonego stand-upu”, tradycja japońska forma kabaretu, gdzie jedna osoba opowiada zabawną historię z zbioru specjalnych tekstów. Yakumo, wspomniany mistrz, całe życie uprawia ten zawód i początkowo nie jest chętny przyjąć tak energicznego adepta. Po długich błaganiach, opowiada on Yotaro oraz przybranej córce historię swojego życia. Historię o wspaniałej przyjaźni, tragicznej miłości i poświęceniu dla sztuki…

Tytuł mangi to dosłownie “Samobójstwo kochanków z powodu rakugo w erach Showa i Genroku”. Cóż, taki malutki spoiler… Ale nie ważny cel, ważna droga. A tutaj jest ona długa i bogata w szczegóły. Życie Yakumo to losy osoby od młodości związanego z światem artystycznym, w których tle odbywa się wielka historia XX-wiecznej Japonii. Rakugo to opowieść niezwykle rzadko widziana w anime i mandze: Obejmuje całe życie jednej postaci, dylematy dorosłych ludzi w poważnych związkach i próba pogodzenia się z zmieniającym się światem. A w tej całej gorzkiej rzeczywistości centralną rolę dla bohaterów zajmuje sztuka klęczonego teatru.

022

6. Chihayafuru

Liczba tomów: 37+
Polskie wydanie: –
Anime: Tak (2 sezony po 24 odcinki)

Chihaya uwielbia karutę. Co tam uwielbia – to sens życia tej licealistki. Czym jest karuta? To rodzaj japońskiej gry karcianej opierającym się na dobrym refleksie graczy. Najwyższym tytułem jaki można w tym sporcie zdobyć to miano króla i królowej. I to właśnie jest celem Chihayi. Dlatego organizuje w swoim liceum klub karuty, gdzie wkrótce znajduje się całkiem ciekawe grono młodych ludzi, związanych chęcią doskonalenia się w tym niezwykłym sporcie.

Chihayafuru to sportówka pełną gębą. Nastawcie się na liczne arci turniejowe, gdzie napięcie sięga zenitu, a pojedynki przedłużają się niemiłosiernie, nie dając nam pewności czy to już teraz bohaterowie spełnią marzenia, czy będą musieli nauczyć żyć się z porażką. Każdy ma swoje motywacje, każdy ma swoje sposoby radzenia sobie z życiem oraz kartami, nie wyłączając licznych “tajemnych technik”. Jako sport rozgrywany zarówno indywidualnie, jak i grupowo, a co ważniejsze – koedukacyjnie, karuta daje ciekawe możliwości na różnorodne walki, a liczne grono bohaterów sprawia, że zawsze znajdzie się jakiś konflikt do zwiększenia napięcia. Oczywiście, znajdzie się też jakiś romans. Z tym, że tutaj główna bohaterka jest kartoseksualna, więc nie potrafi jakoś dostrzec uczuć, które żywią do niej dwaj niezwykle urodziwi amanci… Cóż, lepsze od amorów jest skopanie chłopakom tyłków w karucie, nieprawdaż?

kuragehime-2059711

5. Kuragehime

Liczba tomów: 17
Polskie wydanie: –
Anime: Tak (11 odcinków)

Gdzieś na dnie oceanu stoi pałac… Znaczy… W przyjemnej dzielnicy Tokio, stoi starszy budynek, służący za żeński pensjonat. W nim żyją pewne niezwykłe dziewczęta (żeby nie powiedzieć, dziewczęta specjalnej troski). Przysiągnęły one sobie, że będą prowadzić życie na modłę zakonnic wyrzekając się kontaktu z światem zewnętrznym. a szczególnie mężczyznami w zamian poświęcając się jedynie temu co naprawdę istotne… A tak po ludzku, historia opowiada o grupie aspołecznych otaku, które na myśl o wyjściu na ulicę drżą kolana. W te środowisko jak huragan wkracza Kuranosuke przynosząc ze sobą świat wielkiej mody. Szczególnie dla głównej bohaterki, zafascynowanej meduzami Tsukimi, nic już nie będzie takie jak kiedyś.

Kuragehime pod wieloma względami nie jest serią idealną. Część wątków wydaje się niepotrzebna (myślę tu o całej relacje pana brata i agentki nieruchomościowej), wydaje się też że niektóre sukcesy ekipy nastąpiły zbyt szybko. To jednak nic, kiedy spojrzy się na zalety tytułu. Z jednej strony jest to interesujące przedstawienie eskapizmu, czyli wgłębienia się w swoje hobby tak bardzo, że odrzuca się wszystkie kontakty z “prawdziwym” światem. Szczególnie dobrze to widać w postawie głównej bohaterki i jej powolnego wychodzenia z ukrycia. W tym wszystkim zainteresowania dziewcząt nie są traktowane jako coś negatywnego. Głównym celem jest znalezienie równowagi między pasją, a możliwością funkcjonowania w społeczeństwie i stworzenie pewnego rodzaju zbroi, zabierającym otaku strach przed ludźmi. Drugim fenomenalnym wątkiem Meduzowej Księżniczki jest kwestia mody. Wiele stron poświęcone temu co ubrania świadczą o człowieku, dlaczego za niektóre marki wydaje się tak ogromne pieniądze, jak działają firmy odzieżowe. Nie ważne jednak jak poważnie te tematy brzmią – cała historia oblana jest niesamowitą ilością znakomitego humoru, inteligentnie grając motywami poważnymi i humorystycznymi, tworząc wciągającą lekturą za którą długo jeszcze będę tęsknić.

1676d79aa33df7bd3956833e49791b54--paradise-kiss-oriental

4. Paradise Kiss

Liczba tomów: 5
Polskie wydanie: 5/5, Waneko
Anime: Tak (13 odcinków)

Yukari jest uczennicą prestiżowego liceum i nie ma w głowie nic innego jak egzaminy wstępne na studia (a jak próbuje o nich zapomnieć, “troskliwa” matka, od razu przypomni co ważne). Dzięki swojemu wzrostowi i sylwetce, zostaje jednak zauważona przez grupkę uczniów z klasy projektowania mody, którzy szukają modelki do swojego pokazu. I tak Yukari odkrywa, że w życiu można robić też inne rzeczy niż zakuwać…

Czemu ja tak bardzo cenię Paradise KissKiedyś już próbowałam uchwycić mój zachwyt i wciąż nie wiem jak dokładnie przelać na papier moje uczucia. Może tu chodzi o pewną melancholię? Uchwycenie momentu w życiu młodych ludzi, w którym trzeba na poważnie zdecydować co dalej? Seria nie jest tragiczna, ale nie stara się też o dobre zakończenia wszystkich wątków, stawiając raczej na realizm i pogodzenia się, że pewne relacje nie są do uratowania. I choć są to raczej gorzkie wnioski, jest też nutka optymizmu – szczęście można znaleźć zajmując się w życiu tym co się kocha. I wbrew temu wszystkiemu, manga jest naprawdę przezabawna, korzystając m.in. z cudownego łamania czwartej ściany.

nodame-cantabile-144922.jpg

3. Nodame Cantabile

Liczba tomów: 25
Polskie wydanie: –
Anime: Tak (3 sezony po 23, 13 i 13 odcinków)

On i ona, oboje uczniowie konserwatorium muzycznego. Chiaki to dziecko z dobrego domu o bogatych muzycznych tradycjach, znakomicie grającym na różnych instrumentach. Nodame, nieokrzesana córa wsi, posiada nietuzinkowy talent do fortepianu. Chiaki ma mroczną tajemnicę – boi się latać samolotem, co poważnie ogranicza jego karierę (wszak, stolicą muzyki klasycznej jest Europa!). Nodame nie do końca umie w życie czy takie drobnostki jak sprzątanie. Chiaki marzy o zostaniu dyrygentem. Nodame chce jedynie grać dla samego grania. Jak wszyscy się domyślają, będzie z tego piękny romans… Ale nie tylko.

W sumie mniejsza o miłostki. Nodame Cantabile to przede wszystkim historia o tym, co zrobić, by spełnić swoje marzenia. Do tego dochodzą inne kwestie. Czy talent trzeba za wszelką cenę rozwijać, czy wystarczy radość z tego co się robi? Jak ważna jest kariera i co zrobić, by stać się najlepszym? Nodame, z pośród wielu takich historii wyróżnia… Że po prostu omawia te tematy dobrze. Postacie, nie tylko głównych bohaterów, są interesujące i mają ciekawe relacje między sobą, wątek romantyczny dobrze współgra z kwestią rozwijania się jako muzyków, a w dodatku wszystko stworzone jest z wielką sympatią dla tematu i bohaterów. Dobrze wyważony humor, dramat, obyczajówka oraz dość szybko kanonizujący się pairing, sprawiają, że Nodame Cantabile tak po prostu wciąga.

Przeczytajcie też recenzję serii.

blast-hachi

2. Nana

Liczba tomów: 21 (seria zawieszona)
Polskie wydanie: –
Anime: Tak (47 odcinków)

Pewnego dnia do pociągu w kierunku Tokio wsiadają dwie dziewczyny. Obie niedawno skończyły liceum i teraz chcą spróbować szczęścia w stolicy. Jedna to rasowa buntowniczka o trudnej przeszłości planująca założyć zespół rockowy. Druga, to niewyróżniająca się niczym dziewoja, przenosząca się do chłopaka, który studiuje na ASP. Łączy je na początku coś jeszcze – obie mają na imię Nana.

Szczerze powiedziawszy, dość trudno streścić o czym jest drugie po ParaKissie, dzieło mangaczki Ai Yazawy na tej liście. Najogólniej mówiąc: O życiu młodych dorosłych w dużym mieście. Bardziej konkretnie, seria zajmuje się jednak branżą muzyczną. Drogę zespołu “rockowej” Nany śledzimy właściwie od powstania do dużych sukcesów, a to nie jedyni muzycy ważni dla historii. Wątek “zwykłej” Nany, ma bardziej ogólny charakter, dużo w nim o związkach i wyborach “tego właściwego”. Nana stoi jednak przede wszystkim na relacjach międzyludzkich. Miłosnych, przyjaźni, rodzinnych… Geometria romansowa to tutaj dość wysoka matematyka, a przecież “tytułową” parą serii są dwie przyjaciółki, dwie Nany. Rzadko też widziałam tak realistyczną, szczerą historię o młodych ludziach wchodzących w dorosłość. Miejscami zabawną, miejscami wręcz tragiczną.
I tak, wiem, że polecanie historii, która prawdopodobnie już nigdy nie będzie zakończona jest dość okrutne… Ale to co już powstało naprawdę warte jest przeczytania lub obejrzenia w formie anime.

img000016

1. Kakukaku Shikajika

Liczba tomów: 5
Polskie wydanie: –
Anime: –

Akiko Higashimura to dość znana w Japonii mangaczka (na tej liście mamy też jej Kuragehime), która już tak ma, że uwielbia opowiadać o sobie. Nic więc dziwnego, że w końcu stworzyła historię w pełni autobiograficzną. Obejmuje ona okres od końca liceum, poprzez studia, do znalezienia pracy i pierwszych sukcesów jako mangaki. Ale prawdziwym motywem przewodnim, jest relacja autorki z jej nauczycielem rysunku.

Opowiem wam o mandze, która jest jedną z moich czterech najulubieńszych z wszystkich. Przeczytałam ją na jednym posiedzeniu i do teraz mogę długo wspominać poszczególne fragmenty, tak mi utknęła w głowie. Raz: Wow, historia na faktach. Miła odmiana i dobra możliwość nauczenia się czegoś o życiu Japończyków. Dwa: Losy artysty, no lubię ten temat. Trzy: Poczucie humoru Higashimury to skarb narodowy Japonii. Ale co najważniejsze: Mangaczka korzysta z okazji, by rozliczyć się z żalów i błędów, które popełniła za młodu. Porównywanie jej doświadczeń z własnymi sprawia dopiero, że opowieść staje się dla czytelnika tak bliska. Nawet pisząc to ściska mnie w gardle na myśl o niektórych stronach. O marnowanym czasie. Nieodebranych telefonach. Niewypowiedzianych słowach… Historie autorki dają zarówno poczucie ulgi, że inni ludzie też robią podobne błędy i nadzieję, że czasem można wyjść na prostą. Całość przy tym jest opowiedziana na tyle ciekawie (autorka często przenosi się do teraźniejszości i komentuje jakieś zdarzenia z tej perspektywy, czasami wtrącając jak chętnie nakrzyczałaby na swoją młodszą siebie) oraz wypełniona wieloma anegdotami, przez co wybucha się również często śmiechem. No i ma tęz jedno z najlepszych zakończeń jakie widziałam.

***

Wybór tytułów do tej listy, był naprawdę ciężki i jeszcze kilka serii mogłabym tu polecić. A może wam czegoś brakuje? Jakie są wasze ulubione josei?

~Darya

Ps. Kiedyś robiłam też podobną topkę mang shoujo.

Ps.2 A za tydzień zajawki zimowe :)

 

Reklamy

15 komentarzy do “Być kobietą, być kobietą… Top 10 mang josei

    • Zamień plany w rzeczywistość:”D

      No, wiem, że akurat tytuł pierwszy najbardziej zaskakuje… A ja go już od dawna miałam w planach, bo miał zawsze bardzo wysokie oceny na MALu i jest tam chyba w pierwszej 30 najwyżej ocenionych mang ;)

      Polubienie

      • Zostało mi anime lub manga „Hachimitsu to Clover” i Meduza (poza 1.), ale coś do skanlacji mi się ostatnio ciężko przybrać, poza tym, co już czytam (i czekam na polskie wydania :P), a i anime mi ostatnio odeszło, przez co rzadko coś oglądam na ostatni rok patrząc. Może kiedyś się w końcu uda. A, jeszcze „Showa Genroku Rakugo Shinjuu”. Mam chyba pierwszy odcinek 1. sezonu za sobą, ale jak pisałam. Anime mi ostatnio nie wchodzą.

        Polubienie

  1. Ja jednak przychylam się do tego, że BLe są joseiami, chociaż niektóre szkolne romansiki zaliczyłabym do shoujo. Jako, że płeć nie robi mi różnicy w tym przypadku to częściej trafiają do mnie BLe z dorosłymi facetami, którzy często gęsto wydają się bardziej ogarnięci niż kobiety w japońskich produkcjach.

    „Nasz cud” zamawiam na bieżąco wierząc,że ta manga naprawdę mnie nie zawiedzie, ale jak widzę bohaterów wyglądających jak kopia kopii to mnie to troszkę odstrasza od rozpoczęcia.

    „Honey and Clover” jest mi dosyć bliskie, bo sama wciągnęłam anime będąc studentem na uczelni artystycznej :)

    „Shouwa Genroku Rakugo Shinjuuu” to tak ukochana przeze mnie seria, że kupiłam nawet artbook autorki za miliony złotych monet! I zaczęłam jeździć do Wrocławia na rakugowe występy haha.

    „Wzgórze Apolla” to też jedna z moich ulubionych serii i jako manga, i jako anime. Była to też seria, która sprawiła, że po latach przerwy (od Honey and Clover) wróciłam do oglądania anime.

    „Chihayafuru” śledzę z zapartym tchem i jestem #taichiteam all the way. Kiedyś bardzo przeżywałam każdy moment, kiedy Chihaya latała za Aratą nie doceniając Taichiego, ale odkąd pojawił się duet Taichi-Suo to uznałam, że w ostateczności jeśli ship z Chihayą nie wyjdzie to pozostaje mi droga fujoshi. Uwielbiam sportową część tej serii, filmu live action też ogląda mi się z przyjemnością.

    Jakoś tak nie mogę sięgnąć po mangę „Kuragehime”, chociaż anime, film i obecna j-drama wchodzą mi świetnie. Pewnie wolałabym to czytać w wersji drukowanej.

    Z Ai Yazawą mam problem – niby kreskę lubię, niby historie też nie są złe, ale bohaterowie i ich decyzje zbyt często działają mi na nerwy i nie potrafię się z większością z nich zidentyfikować, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz odwrotnie.

    Z „Nodame” moja przygoda zaczęła się od japońskiej dramy i to do niej mam największy sentyment, ale anime i mangę też strasznie lubię.

    Tylko ostatniej mangi nie znam, muszę się z nią zapoznać!

    Niektóre joseie tutaj są bardziej shoujo niż niektóre shoujo, dlatego do takich tytułów na granicy dorzuciłabym „After School Nightmare” – zdecydowanie dla dojrzalszej widowni.

    Co dziwne – z bardzo głupich mang josei, których patykiem bym nie tknęła Japończycy potrafią zrobić tak świetne seriale, że czasem nie moge uwierzyć, że z głupiutkiej mangi harlekinowej powstało coś takiego.

    Moim ostatnim odkryciem, o którym wspominałam komentując tę notkę na twitterze i facebooku jest „Uramachi Onii-san”. DAWNO nie czytałam tak życiowej mangi, pracuję na co dzień z dziećmi i czułam się jakbym mogła narysować coś totalnie podobnego. Wiem, że to joseiowa komedia, ale trafia w punkt. Do moich ulubionych josei należą również „Wotakoi” – znowu komedia, ale opowiada o życiu japońskich otaku w związkach. Marzy mi się, żeby „Mizutama Puzzle” było dłuższe niż 3 rozdziały i rozwinęło się w serię, bo to jedna z moich ulubionych autorek, no ale trrudno.;)

    W ramach braku joseiów do czytania ostatnio przerzuciłam się na webtoony z Lezihna, które dostarczają mi dużo joseiowych wrażeń ^

    … miałam na końcu wspomnieć jeszcze o czymś ważnym, ale zanim skończyłam pisać komentarz to kompletnie wypadło mi to z głowy.

    Polubienie

    • Część BL z dorosłymi facetami jak najbardziej pasuje do cech josei, ale czasami odróżnienie co bardziej, a co mniej byłoby problematyczne i nie chciałam się już w to bawić… No i jak wspominam, to tak bardzo nie mój gatunek, że z chęcią użyłam pretekstu, by nie musisz o tym za dużo myśleć xD

      Ach, odróżnianie postaci to w Naszym Cudzie niestety problem ;/ Marzy mi się, by zaadoptowali serię do anime i bardziej rozróżnili projekty…

      Jeździsz na rakugowe występy Iwana i Anity :”D? Świetni są, nie? TO MOI ZNAJOMI Fejm, fejm i chwalnie się nie swoimi osiągnięciami xD

      Znam samych fanów Taichiego i ani jednego Araty.. Przypadek? Sama jestem raczej za pociesznym Taichim, ale nie dorastam do pięt prawdziwym wyznawcom tego shipu xD

      Wszystko co podałaś dodaję do listy! Josei, josei ___

      Od Lezhina czytałam jedynie słynne Killing Stalking… xD Nie wiem, jakoś nic co koreańskie nie potrafi mnie naprawdę wkręcić ;/

      Polubienie

  2. Za każdym razem, jak już się ucieszyłam że wow, kojarzę tytuł, to podrzucałaś linka do recenzji i wychodziło, że kojarzę ino z bloga… (pomijając Nanę) Oh well.

    To meduzowe brzmi całkiem ciekawie. Ale brzmi też jak coś łatwego do skopania. Znaczy jak skończone i mówisz że spoko, to Ci wierzę, ale… no dalej brzmi jak coś do skopania.
    Za to tak, dziwne hobby to coś do czego można się odnieść, takie „o jakich zainteresowaniach mogę wspominać wśród ludzi na początku znajomości”…

    Ale aż mi się przypomniała notka o tym, czemu josei są mało popularne i argument o kresce – kurka, poza ParaKissem i Naną, które są nieco „spiczaste”, dla mnie wsio wygląda normalnie i nie ma co się czepiać :’)

    P.S. Karta – karuta? Nie… to nie może być to…

    Polubienie

    • Ha, Lemurilla bawi i uczy :”D!

      Meduza brzmi jak łatwe do skopania, nie jest idealne… Ale to co robi dobrze, robi naprawdę dobrze i na koniec serii było mi autentycznie żal, że się skończyło. Więc polecam!
      Do dziwnych hobby w seriach należy m.in. fetysz na starszych facetów czy fascynacja pociągami… Oraz tytułowa fascynacja meduzami :D

      Dużo kreski w josei jest taka prosta i momentami chaotyczna :U Nie każdy to doceni…

      DOBRE. Tak było. Polska karta zaczęła japońską grę. 100% potwierdzone info, miałam 5 z językoznawstwa!

      Polubienie

  3. W pierwszej chwili byłam zaskoczona, że nie rozpoznałam tego tytułu na pierwszym, bo myślałam, że o każdym z 20 joseiów już słyszałam – ale rzeczywiście, miałam to nawet zafollowowane na świętej pamięci Batoto. Nigdy nie czytałam, though, nie czytam mangowych skanlacji od jakichś dwóch lat, za dużo fizycznych wydań z którymi jestem do tyłu :|
    Jak piszesz o ParaKissie to zawsze muszę zapytać: a co sądzisz o Gokinjo Monogatari, którego ParaKiss był spin-offem?
    A Wzgórze Apolla w wersji anime to się nawet podobało mojej koleżance z pracy, która totalnie nie jest into anime, nawet Yuri on Ice nie dokończyła :)

    Polubienie

    • Ha, prawie Cię czymś zaskoczyłam xD

      Damn, ciągle nie przeczytałam tego prequela! A w sumie warto by, bo nie ma co czekać, aż coś więcej od Yazawy wyjdzie w Polsce na papierze. Dzięki za przypomnienie.

      Wzgórze Apolla ma genialny OST <3

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s