Na dwoje babka konwent wywróżyła, czyli Warsaw Comic Con – Fall Edition

Rzecz się stała niesłychana, bowiem po raz pierwszy Lemurilla udała się na konwent jako pełnoprawne media. Ale nas zaszczyt kopnął, co nie? A przynajmniej mnie, Dziab, bo Darya i Shizuru jak przykładni ludzie biznesu stały całe trzy dni na niemieckim stoisku, wciskając każdemu początkującemu trenerowi jakiegoś pokemona (ewentualnie breloczkowego łyżwiarza, bo tych też można z powodzeniem trenować). Robiłam jednak, co mogłam, aby zajrzeć w każdy kąt i chociaż na chwilkę zawiesić oko na co ważniejszych atrakcjach. Jak wiele wniosków zostało jednak wyciągniętych z pierwszej lekcji? Czy brak targów spod szyldu Good Game pozwoliło Warsaw Comic Conowi rozwinąć skrzydła, czy trochę ograniczyło rozmach imprezy? No i jak w tym wszystkim odnalazł się zwykły, szary mangowiec? Zapraszam serdecznie do relacji!

slider-trzyczwarte

Dalszą część wpisu znajdziecie na blogu

podajnik-animcowy.blogspot.com

Reklamy

15 komentarzy do “Na dwoje babka konwent wywróżyła, czyli Warsaw Comic Con – Fall Edition

  1. „po raz pierwszy Lemurilla udała się na konwent jako pełnoprawne media” – uuu, no to gratki :D

    Ej, a czemu to się w ogóle nazywa PTAK? xD Bo brzmi szczerze mówiąc dość głupio i randomowo, a nie mam pomysłu, od czego to mógłby być skrót…

    O, ja nawet kojarzę tę całą Grupę Darwin… W trzeciej liceum na jednej godzinie wychowawczej paru chłopaków puściło nam trochę ichnich filmików, do dziś pamiętam to poczucie solidarności w cringe’u lwiej części klasy plus wychowawczyni (ale jej się należało za wcześniej puszczane denne kabarety) ;p Może to były jakieś słabsze rzeczy, nie wiem i jakoś nie mam ochoty sprawdzać innych.

    Przeurocze jest to zdjęcie ze Spider-Manem :D Tak samo ten cosplay Vici <3

    „i dam głowę, że chodziło o Heroes of Might & Magic V, bo znam i był tam” – hmm, ale z tego co pamiętam Linda tam grał Agraela/Raelaga, a on nie umiera… (Dammit, i teraz mam ochotę w to zagrać, a nie mam miejsca na lapku, żeby instalować xD)
    Swoją szosą ten panel z lektorami to chyba jedyny, który by mnie zainteresował, ale miałabym niezłego mindfucka, już przy tej reklamie środka na gardło jakoś nie chce mi się w głowie przetworzyć, że to mówi ten gość na ekranie, a nie ktoś mu podkłada głos, a co dopiero na żywo xDDD

    Polubienie

    • Dziękujemy, dziękujemy, zdarzyło się ^^” Zobaczymy, czy Comic Con zawsze będzie taki hojny :3

      To nie ptak, to nie samolot… Bo Ptak to nazwisko właściciela tych hal XD

      Na pewno mogło być tak, że ich pierwsze filmy były produkcyjnie czerstwe, bo tworzyli je i obrabiali w warunkach bardzo polowych (obejrzałam dopiero trochę ich nowszych filmów i i ze dwa z czasów pośrednich i widzę, że robią mega postępy). Na pewno polecam coś nowego zobaczyć, bo zmiany zaszły duże (także humorystyczne, bo przyznali na konwencie, że niektóre pomysły to mieli… no… ubaw z nich mieli tylko oni). Ale nic na siłę i rozumiem niechęć ^

      Spider-manowi się na heheszki zebrało… Ta z przodu to ja, a Pajączek wziął i mnie przedrzeźniał .3.

      AHAAAAA, mam cię, towarzyszko w grze! Ale pamiętasz, że Agrael pod koniec piątej kampanii pierwszej części (chyba tam?) „umarł”, żeby przeobrazić się w mrocznego elfa? No właśnie wydaje mi się, że to to. Ale przyznaję, że bardzo dawno już nie grałam, pamiętam jednak fabularne uzasadnienie krzyków :3
      A pomyśl, jaki miałam mindfuck, kiedy pan Mikołaj powtórzył kwestię o „płonącym konarze” z reklamy Braveranu XDDD Takie gwiazdy to tylko na polskich konwentach.

      Polubienie

  2. Mam mieszane odczucia, praktycznie całą notkę wytykasz niedociągnięcia, a na koniec, że na kolejną edycję na pewno pójdziesz? o:

    Czytając Twój opis „paneli” (dobra, mniejsza, wrzucam to do jednego worka!), poczułam się strasznie… zacofana. Nie znam aktorów, których wymieniłaś, z tych jutuberów to dwie nazwy kanałów ino ze słyszenia (ale styczności z filmikami nie miałam)… no, ale mój kamień jest spoko i fajnie się pod nim żyje :C natomiast nie rozumiem w…wnerwienia na Konstantypolitańczykówianeczkę. Chciała zapytać, no to zapytała, jej sprawa że straciła „szansę” na „poważne” pytanie. (Ale to może wynikać z tego, że sama wysłałam kolesiowi od GeoNOW fanowskim papierowym listem wyzwanie Grzegorza Brzęczyszczykiewicza wraz z instrukcją jak to znaleźć na YT. Spoiler: sprostał. W zamian dostał w tej samej przesyłce tytkę kisielu do kubka.)

    Ale… czyli podsumowując, z „paneli” były generalnie spotkania ze Znanymi Osobami, tak? Czy coś więcej?

    I w sumie nie wiem jak się odnieść do newsa o skarbówce. Z jednej strony to podcięło skrzydła i podkopuje ducha przedsiębiorczości i w ogóle, z drugiej… no, z drugiej w końcu się wzięli do roboty, tylko czemu od tej strony akurat, zamiast wtykać kije w karuzele VATowskie…?

    Polubienie

    • A ja mam mieszane odczucia, bo chwaliłam w trakcie relacji punkty z grami (poza tym, że było ich mniej) i na koniec powiedziałam, że idę głównie dla Good Game Warsaw (bo będzie więcej gier). Co w tym nielogicznego?

      To nie tak, że wszystkich ludzi znam, szczególnie tych aktorów głosowych – to po prostu kwestia researchu dla notki plus obeznanie z rolami, w których grali. No bo serio, Skippera nie kojarzyć? Nie żeby w ogóle oglądać „Pingwiny z Madagaskaru”, ale to najsilniej wtłaczana do telewizji bajka ostatnich kilku lat. A moje wnerwienie jest moim wnerwieniem. Czas na pytania był czasem wspólnym dla całej widowni, kolejka z chętnymi była ogromna, a spotkanie trwało pół godziny, więc proszenie aktora o łamaniec językowy i tłumaczenie mu dwie minuty o co chodzi i powtarzanie mu na raty tekstu, zmuszając go do jego powiedzenia, bo inaczej na tym utknąłby panel – no nie. To co ty robisz w listach jest twoją prywatną sprawą.

      Panele – nie wyłącznie, ale tak, głównie. W popkulturze odbywały się zwykle spotkania z mniejszymi ludźmi internetów (youtuberzy), w filmowej z ludźmi zaangażowanymi w produkcję, w komiksowej komiksiarze (na przykład Kobieta-Ślimak). Tylko sala nauki była właściwie salą czysto panelową z wykładami przypominającymi szkolne. Więc tam nie chciałam chodzić.

      Mnie nie pytaj. Jak dla mnie to nie słuszność sprawy nimi kierowała, a jakiś uprzejmy donos.

      Polubienie

      • Kwestia różnic w podejściu, nie że zaraz uważam za nielogiczne. Jeśli jesteś w stanie zignorować niedoróbki organizacyjne bo podobało Ci coś ze „środka” (czyli spoza otoczki organizacyjnej), to propsy – ja nie umiem, a przynajmniej nie takiego kalibru jak ta sytuacja z identyfikatorami, siedzeniami za głośnikiem czy ludźmi, którzy nie załapali się na zdjęcia mimo kupienia tego pakietu (bo że wszystko będzie zawsze na tip-top to nie ma co liczyć).

        Chociażby wyjazd wakacyjny kontentowo mi się mógł bardzo podobać, ale chaos organizacyjny ekipy, która go organizowała, sprawia że nie chcę już z nimi nigdzie jechać, a przynajmniej nie póki ktoś mi nie potwierdzi, że już bardziej ogarniają. Przykładowo komunikację, bo stanie ponad godzinę na dworcu bez żadnej informacji czemu zbiórka się nie odbyła nie jest dla mnie czymś akceptowalnym; wystarczyłby krótki SMS że jest korek, na litość! I nie ma, że się nie dało, skoro potem cały wyjazd dostawałam „śmieszne” komunikaty odnośnie integracyjnego piwa na plaży! Kurs językowy? Niezależnie od tego, jak miła prowadząca, jak mi notorycznie 2 godziny przed zajęciami wysyła maila, że właśnie wrzuciła materiały na lekcję (wiedząc, że większość ludzi jedzie do niej prosto z pracy i tam teoretycznie nie powinna sprawdzać prywatnego maila), to nie, nie będę zadowolona i na kolejny semestr z nią się nie zapiszę.
        Do imprez masowych, jak już wyjdę na jakąś spod tego kamienia, mam to samo podejście. Jak masz inne, to, jak już powiedziałam – brawo, na pewno bawisz się lepiej niż ja. Natomiast ostateczny werdykt (czyli „idę!”) jest tak skrajnie różny od tego, jaki wydałabym ja w tej samej sytuacji, że tak, mam mieszane odczucia, absolutnie nie twierdząc że to ja mam rację.

        Polubienie

        • „Mam mieszane odczucia, praktycznie całą notkę wytykasz niedociągnięcia, a na koniec, że na kolejną edycję na pewno pójdziesz? o:”
          :) No tak, bo świat jest czarno biały, są tylko rzeczy, które mają same wady, na które nie jeździmy i rzeczy, które mają same plusy. Nic pośrodku, co byłoby trochę dobre, trochę złe ;) Czarno-biały świat. :))

          „Ale… czyli podsumowując, z „paneli” były generalnie spotkania ze Znanymi Osobami, tak? Czy coś więcej?” – jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi, ale tak, niestety, własnie było…. :( Nie było takich paneli np. z warsztatami, albo jakiś dyskusyjnych. :(

          „wysłałam kolesiowi od GeoNOW fanowskim papierowym listem wyzwanie Grzegorza Brzęczyszczykiewicza wraz z instrukcją jak to znaleźć na YT.”

          Powiem Ci, że mnie ta Konstantyno… nie wnerwiła, ale na pewno był to dość dziwny moment, gdzie wiele dziewczyn/chłopaków za dziewczyną od tego pytania czekało z niecierpliwością, a tu takie pytanie niby na rozluźnienie, ale zajęło dużo czasu. W końcu Andrew zrobił minę zdziwioną i zapytał „But Why You want me to say that? What does it mean”? I okazało się, że dziewczyna musiała chwilę się zastanowić, a to już było prostu przyjęte źle, przez osoby stojące za nią w kolejce. Ja wtedy siedziałam tuż przy tej kolejce i widziałam reakcję osób, które bały się, że same nie zdążą podejść. Jasne, że kazdy ma prawo zadać dowolne pytanie – jego prawo, ale zauważ, że Ty sama, kiedy wysyłałaś ten list temu kolesiowi, nie zabierałaś 8 minut czasu aktorowi, do którego większość osób miało 1-1,5 minuty :)

          Pozdrawiam!

          Polubienie

  3. Jeszcze bardzo dużym plusem były:
    – koncert Percivala w niedzielę!
    – strefa Star Wars – naprawdę super tło dla wielu cosplayerów do zdjęć!
    -strefa post-apo bardzo klimatyczna!

    Minusy – strefy tematyczne:
    -śmieszna pseudo strefa doktora WHO która po prostu była niebieską budką pośrodku niczego, zupełnie wciśnięta między stoiska.
    – strefa Gry o Tron to była strefa tronu z Gry o Tron, a raczej kolejki do niego…
    To jakby strefą Hobbita na konwencie nazwać smokiem, przy którym można było robić fotki.
    – strefa potterowska, której – oh wait – NIE BYŁO

    Polubienie

    • Plusy
      – z Percivalem uwierzę ci na słowo, ale pewnie Adaś był najbardziej zachwycony XD
      – a byłyśmy, byłyśmy, widziałyśmy w sumie. Ładna strefa to była i różnorodna stanowiskowo :3
      – strefa post-apo byłaby fajna, gdyby była strefą koczującą :P

      Minusy
      – wiesz co? W sumie się zastanawiałam, bo ponoć strefę post-apo przeniesiono do wewnątrz przez pogodę (no shit, Sherlock), więc może to przez to zabrakło miejsca na coś większego? Nie że usprawiedliwiam, ale jednak dwie hale na tyle pomniejszych punktów to dość mało…

      Polubienie

      • Przecież oni mają tam moc tych hal, to trzeba było tych post-apo dać do trzeciej hali, obok noclegownię na podłodze.
        Wtedy Goldzi nocują w tych salkach na panele w grupach po 100 osób, a szaraczki pod strefa post apo xD
        #taki #plan

        Oczywiście żartuję, nie czuję się powołana do organizacji takich imprez, zrobili tak, jak uważali za słuszne i opłacalne :)

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s