Na zmartwienia relaksik, czyli woda, kąpiel, onsen, taka sytuacja

Winter is coming – mówił nam jeszcze w sierpniu pewien pogodny serial z HBO Meteo i faktycznie, wieje cosik chłodem. Pewnie to przez ten piź… znaczy, październik. Jesień doskwiera nam nie tylko kalendarzowo, ale również pogodowo, więc co powiedzie na to, aby ukoić zmarznięte kości w jakiejś ciepłej kąpieli? A do tego celu najlepiej sprawdzają się oczywiście japońskie gorące źródła. Jak część z was może się domyśla, dzisiejsze pogaduchy o onsenach to nie będzie miły, krajoznawczy tekst po najlepszych zajazdach Kraju Kwitnącej Wiśni ani tym bardziej referat dotyczący historii oraz rozwoju przybytków kąpieli publicznej na przestrzeni ery Edo. Wybaczcie, spec turystyczny ze mnie żaden, ale w ramach rekompensaty zwiedzę z wami zajazdy wirtualne i jakby mniej… prawdziwe. Ale wcale nie mniej urokliwe!

Łapcie ręczniki i gumowe kaczuszki (oraz opaski cenzury na wypadek zbyt dużego, paczącego oczy negliżu), bo Dziab właśnie uruchamia program namaczania!

tumblr_owfg71MMah1qzxv73o1_r1_500.gif
Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal… (Noragami)

Dalszą część wpisu znajdziecie na blogu

podajnik-animcowy.blogspot.com

Reklamy

13 komentarzy do “Na zmartwienia relaksik, czyli woda, kąpiel, onsen, taka sytuacja

  1. Gorące kąpiele w zimne pory roku mają jedną poważną wadę – potem trzeba z nich wyjść i jest jeszcze z-z-zimniej, brrrr :c
    A w animcach odcinki onsenowe to dla mnie najgorszy rodzaj zapychaczy. Plaża czy festiwal jeszcze jakoś się broni i mam wrażenie takie epki są różnorodniejsze, a przynajmniej humor w nich nie polega na łapaniu zawstydzonej dziewczyny za cycki ;p

    Czemu ten osobnik niewiewiórkowaty gifka z Yony ma taką jakąś dziwną jedną łapkę?

    W każdym razie licealiści przeobrażają się w Magicznych Chłopców i biegną ratować świat za pomocą swoich magicznych pałeczek…
    …Czemu nagle zwizualiwałam sobie jakieś dzikie jaojco-hentajce? xDDD

    Ojeeej, dziekuję, jestem słodka, naprawdę? ^^ Tak, serio myślałam, że techniczny piruet z tych podtekstowych magicznych chłopców będzie tym razem jedynym przyczynkiem do wielkiego dzieła p.t. „aluzja do YoI w każdej notce” xD Jeśli chodzi o sposoby na radzenie sobie z zimno-ciemno-ponurym sezonem, to dla mnie oglądanie tego jureczkowego onsenu albo i lodowiska sprawdza się najlepiej, przynajmniej do robienia ciepło na serduszku :3

    To ja jeszcze dorzucę tegosezonowe Konohana Kitan, czyli anime o dziewczynkach-liskach pracujących w onsenie dla youkai. Z tą Księgą Schematów do Odhaczania to faktycznie coś może być na rzeczy, bo tutaj miałam wrażenie, że twórcy w pierwszym odcinku odwalili trochę schematów okołoonsenowych, po czym odetchnęli, że mają już z głowy i więcej nie muszą xDD (No chyba że zapomniałam o jakimś łapaniu za cycki czy czymś w kolejnych epkach – jak można się domyślić, nie jest to seria wybitnie zapadająca w pamięć :P – ale mam nadzieję że jednak nie i dalej też tego typu atrakcji nie będzie, bo całkiem przyjemnie mi się ogląda te lisiczki).

    Polubienie

    • Mam tak samo jak tyyy~
      Plaża bywa całkiem fajna, bo i atrakcji jest więcej: a to jakaś siatka, a to pływanie, a to opalanie, lepienie zamkó z piasku, szukanie krabów… No cokolwiek. Festiwale to też jakieś atrakcje (plus wyznania zagłuszane przez fajerwerki). Ale onsen… Nom. Onseny w zapychaczach są straszne.

      Ach, ten pan (tak, to facet) od Yony to ma smoczą łapkę z pazurkami i dlatego ona taka dziwna :)

      „W każdym razie licealiści przeobrażają się w Magicznych Chłopców i biegną ratować świat za pomocą swoich magicznych pałeczek…
      …Czemu nagle zwizualiwałam sobie jakieś dzikie jaojco-hentajce? xDDD”
      Zupeeeełnie nie wiem, co masz na myśli .^.

      Przecież w notce o onsenach to się samo przez się rozumie, że Yu-topia musiała tu być :3 Jedyne prawdziwe, słuszne, niezapychające onseny. Jestem absolutnie obiektywna! XD
      Oczywiście, że jesteś słodka. Głównie dlatego, że tkwisz w tym z nami po uszy :*

      Och, myślałam, że one po prostu hotel prowadzą, a to mnie zmyliły… cwane lisice XD Z dostawy cukru na ten sezon mam Love Love’a i nie wiem, czy jeszcze jakieś moe dziewuszki wcisnę. Chociaż te onseny, ach, onseny… ;)

      Dziękuje ogromnie za komentarz! :*

      Polubienie

  2. Tak coś czułam, że YoI musi być XD Ostatnio onsen natrafił mi się w Kajcioo… przypadek? Nie sądzę. xD
    W sumie to nie wiem co napisać, ale daję ślad, że przeczytałam i się podobało <3

    Polubienie

    • Uznaję wrzucenie chociaż jednego nawiązania bądź żartu o YoI za swój punkt honoru (chociaż pewnie ludzi to męczy, to mam z samej siebie ubaw). No ale tutaj to już się inaczej nie dało XD
      Nawet nie wiesz, jakiego wczoraj miałam combosa z onsenami! Oglądam Love Live! Sunshine! – bohaterki moczą się w onsenie. Oglądam nowego Ballrooma – w zapowiedzi do kolejnego onseny. Nadrabiam Juuni Taisei – jedna z bohaterek wspomniała o onsenach. I to naprawdę nie było specjalnie! Aż boję się dziś odpalać jakiekolwiek anime…
      Dziękuję, cieszę się z każdego słowa :*

      Polubienie

      • Ja sie tak szybko nie zmęczę więc jedno zmartwienie mniej :3
        Teraz to się będzie rzucać w oczy niemiłosiernie. Przykładowo dziś rereadowałam sobie Oblubienicę (tak próbuje wyczuć moment na którym skończy się anime :P) i akurat czytałam tomik gdzie Elias siedział w jakiejś leśnej sadzawce… Jak myślisz, o czym pomyślałam? XD
        <3

        Polubienie

  3. w ramach wsparcia szanownej autorki dodam jeszcze jeden tytuł UFO Valkyrie Princess gdzie tytułowa panna rozbija się o łaźnie głównego bohatera (tzn.jak moja skleroza mnie nie myli ) mam też wrażenie ale takie niejasne że w którymś z Tenshi też był prowadzony taki biznes gorące żródła to także przyczyna kłopotów bohaterów Ranma 1/2 :) pozdrawiam

    Polubienie

  4. E no, w tym roku, w porównaniu z poprzednim, to wcale nie piźd-no, cieplej jest i tak nie wieje.

    Kurka, no nie powiem, nie jestem fanką odcinków w onsenach. Poza Akatsuki no Yoną (…to się odmienia?) nie przypomnę sobie żadnego, w którym miałoby miejsce coś istotnego dla fabuły bądź rozwijało relacje między postaciami bez resetu w kolejnym, „normalnym” odcinku. Zwykle to właśnie czysty fanserwis (no, w tym co ja widziałam przynajmniej). W sumie, czy można do tej listy dorzucić choćby bliczowe gorące źródełka, co to uzdrawiają z ran i w ogóle? Jak komuś klata Truskawy nie starcza na fanserwis, to w mandze był jeszcze tyłek Rukii. Z resztą Rukii pod wodą. Kubo, what the-?

    Poza tym, jest dokładnie jak mówisz – obejrzało się jeden taki odcinek i zna się jak nie wszystkie, to zdecydowaną większość. (Choć zapomniałaś wspomnieć o sytuacji „postać A rzuca jakiś sugestywny komentarz, postać B burak, zaczynają się docinki na temat okołokomentarzowy.”) Podobnie zresztą jak z festiwalami, zawsze fajerwerki, zawsze jakieś żarcie na patyku, zawsze „wow, świetnie wygląda w tym kimono”.

    Szkoda, że twórcy tak sobie to upodobali, jak nie odcinek, to drama CD, to plakat, to okładka rozdziału… gdzie jest mój fillerowy odcinek, w którym postać A i postać B idą razem na zakupy, bo postać A się dowiedziała że jest przecena 40% na ciuchy, a potrzebuje kurtki?
    Ale no ja generalnie nie przepadam za włażeniem do publicznej gorącej wody (złe doświadczenia), więc dość stronnicza jestem.

    P.S. Dziab, nie, to nie tak leciało. To się zwało „Klub Ratowania Ziemi (lol)”! Ten (lol) jest integralną częścią nazwy, przynajmniej wedle tabliczki na drzwiach do pomieszczenia klubowego! :’)

    P.S. 2 Jak wygląda ta kolejka schematów, jeśli można spytać…? (powiedz, że jest na niej nowy uczeń w środku roku, powiedz!)

    Polubienie

    • No wiem, jest cieplej, w sumie o wiele cieplej niż było w takim wrześniu… Ale co to za jesień, jak nawet lata nie było… D:

      Z dobrych przykładów onsenów mam… „Kolegów z klasy” :) Tam jeden z bohaterów, ten blondyn, wybrał się z kumplem z zespołu właśnie na odpoczynek do onsenu i tam się zwierzył, że chyba coś czuje do innego. To była bardzo dobra scena, a najbardziej urzekła mnie reakcja kumpla, który odetchnął z ulgą, że blondyn jednak umiał się zakochać. Serio, tam nawet sugestywnych zbliżeń na żadną część ciała nie było, ale jednak klimat onsenu bardzo sprzyjał takim wyznaniom.

      Ach, Bleach! Zapomniałam o brzoskwiniowym tyłku Rukii! D: Damn, jak mogłam, przecież to kultowe… w złym sensie…

      W sumie o tym buraczeniu i komentarzach raczej umieściłam we frazie „porównywania piersi”. No chyba że masz na myśli coś innego ;) Ale z porównywaniem u panów się praktycznie nie spotkałam. Jacyś bardziej wychowani są…

      Zakupy? Spacery? Jakieś domówki przy grach planszowych? A co to? A komu to potrzebne? A dlaczego? Ale serio, to wymaga zaangażowania i rozplanowania, a nie oszukujmy się – zapychacze są po to, żeby zapchać czas, kiedy reżyser musi swoje odespać, a rysownicy przekazują pałeczkę chińskim robotnikom. Dlatego to takie nudne i powtarzalne. Nawet się zastanawiam, czy tam w tym anime-biznesie nie krąży jakaś ichnia „Księga Schematów do Odhaczenia”.

      Szlag XD Nie oglądałam Binana, znam go z opowiadań Dar, dlatego przyznaję się do gafy (skonsultować też nie miałam jak, bo Dar murzyni na konwencie w Niemczech). Już poprawiam, dziękuję za czujność :*

      Och, jest długa, długaśna… Nie ma szans, żebym ją rozładowała do Nowego Roku (wtedy zamierzam wrócić do bardziej regularnego blogowania). Lista jest trochę tajna, żeby były niespodzianki, ale… jeszcze nie robiłam notki o bieganiu z tostami do szkoły, o stereotypie Rosjanina w anime (hehehehe), o posępnych okularnikach, którzy zdradzają… Takie tam różne ;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s