Co was nie zabije, to anime, czyli fikcyjne przeziębienia w natarciu

To nie żart, to nie ściema – wreszcie pojawiła się z dawna wyczekiwana notka o schematach! Ostatnio życie obrodziło w konwenty, podsumowania, łyżwiarzy i obowiązki, więc nie miałam odpowiednio dużo szarych komórek do zagospodarowania, aby poświęcić się tak poważnym tematom jak dzisiejszy. A będzie on z tej samej kategorii co Dzikie Ciężarówki, czyli “normalnie strach się bać”. Mówi się, że nasze rodzime NFZ jest jak mitologia grecka: na początku był chaos, a potem tylko gorzej. A jednak służba zdrowia w anime wydaje się o wiele gorszą opcją i na dodatek przypomina placebo – jak cię nie zabije, to cię wzmocni. Czyli… wszyscy zginiemy.

Ale Japończycy to chyba wcześniej niż później.

431c2a7324f916db87e97a75c0c3750e8662c293_hq
Przeziębienie, w przeciwieństwie do głupoty, przynajmniej da się uleczyć (Ouran High School Host Club)

Dalszą część posta znajdziecie na blogu

podajnik-animcowy.blogspot.com

Reklamy

19 komentarzy do “Co was nie zabije, to anime, czyli fikcyjne przeziębienia w natarciu

  1. Cieszę się, że odkładałam sobie czytanie tej notki na kiedy będę mieć 100% uwagi i skupienia i wyspania, rarytas, prawie tak dobry jak Twój panel o schematach, tylko śmiać się na głośno nie wypada. Dobry content.
    „a najbardziej zamkniętej w sobie dziewczynie potrafi się wymsknąć słówko (albo dwadzieścia zdań) wyznania miłości, na które nie zdecydowałyby się nigdy na trzeźwo.” – To jest bardzo interesująca uwaga. W końcu w Japonii są dość mocne prawa nie pozwalające przedstawiać nieletnich pijących lub palących, dlatego Jotaro z petem był cenzurowany w telewizyjnej wersji Jojo i dlatego gdy nastolatki piją z kieliszków to trzeba podkreślić, że bezalkoholowe, najlepiej ze dwa razy. Stąd też ten schemat bohaterów upijających się szampanem dla dzieci, mlekiem, lub napojem, który myśleli, że zawiera alko. Dlatego pewnie gdy twórcy chcą pokazać kogoś zachowującego się OOC ale nie mieszać do tego takich głupawych shenanigansów, wybierają Pana Przeziębienie.
    „Tak naprawdę wirus aktywuje się jedynie wtedy, gdy leżący człowiek nie ma na sobie wierzchniej warstwy ochronnej zwanej kocem (wliczamy do tego podzbioru również kotatsu).” – To ma sens biorąc pod uwagę ich wahania temperatur i beznadziejne systemy ogrzewania, bez centralnego, tylko klimatyzacją. Chociaż – był odcinek Chi’s Sweet Adventure gdzie śnieg zerwał przewody i nie było prądu i cała rodzina się gimnastykowała żeby się rozgrzać, ale mama nadal nie założyła skarpetek, twarda zawodniczka.
    „Prędzej skontaktuje się z wami duch Ody Nobunagi (nie mylić z Odą Nobunarim), niż bohaterowi stanie się jakaś poważniejsza lub po prostu inna chorobowa krzywda.” – EXCUSE YOU, apropo Sengoku to Ootani Yoshitsugu zawsze jest mniej lub bardziej w bandażach bo miał trąd, w ogóle w adaptacjach historycznych niektórzy czasem nie mają kończyn i narządów nawet bardziej niż ich oryginalne wersje, bo że Date Masamune nie ma prawego oka to każdy wie, ale czasem też komuś w okolicy zbraknie lewego, do pary (w Gifuu Doudou nawet był to właśnie Ootani jeśli dobrze pamiętam). Więc, no, jeśli chcesz zobaczyć inne choroby, polecam amino pseudohistoryczne, kiedyś Japończycy byli twardsi, kiedyś do zabicia ich trzeba było chorób cięższego kalibru ;)

    Polubienie

  2. Własnie! Jak ja czekalam, zeby ktos wreszcie napisal o tych dziwnych przeziebieniach.
    Czy to jest jakas roznica kulturowa, czy wlasnie ten superwirus domowy, ze w mango i animo zawszw lapie sie chorobsko od spania na kanapie/przy biurku/na podlodze? Biedni ci Japonczycy, nawet we wlasnym domku nie moga czuc sie bezpiecznie. Zgodnie z prawidlami mango powinnam byc chora nieustannie, ale na szczescie nic mi nie jest.
    Taa, japonska sluzba zdrowia to ponoc potworna rzecz ;_;

    Polubienie

  3. Przeziębienia w anime są ‚kochane’ wybaczcie mi, ale po prostu mi się podobaja takie słodziaczki z ręcznikiem, bandażem czy cholera wie czym na czole i te rumieńce.

    My jednak nie chorujmy!!
    i zdrówka życze na każdy dzień!

    Polubienie

    • A, okłady :3 Mnie mamunia też robiła, jak nie mogła mi za szybko dać drugiej tabletki przeciwgorączkowej. Właściwie do dziś to lubię, bo najłatwiej zdejmuje ciężar z powiek :)

      Nie chorujemy. Jeszcze…. (muzyka z filmu „Szczęki”)
      Ale zdrówko się przyda niemożebnie. W końcu trzeba pisać notki na zdrowych duchu i zdrowym ciele.
      I tobie też zdrówka i radości, Sikoreczko :)

      Polubienie

  4. Biorąc pod uwagę natężenie Nobunagi (Nobunagów…?) w ostatnim czasie, to wcale nie jest takie „prędzej się z wami skontaktuje”, bo to się robi całkiem prawdopodobne.

    Mi się udało zrobić magię bez koca – na wyjeździe było tak gorąco, a wyrko tak nagrzane, że spałam na podłodze – bez koca właśnie. I obudziłam się zdrowsza niż się kładłam spać. :D można? Można!

    Zastanawia mnie natomiast jeszcze inna specyfika tych przeziębień – o ile dobrze kojarzę, to zwykle jest tak, że wieczorem człowiek umiera, testament spisany, wyznania miłosne poczynione i ratowanie świata scedowane na potomków (tudzież kolegów z klasy)… a rano człowiek jak nowonarodzony. Ot, ozdrowienie! Też bym tak chciała!

    I… no, szczerze, u mnie wizyty u lekarza też były ino jak po tygodniu domowego kurowania się nie było poprawy. Więc mnie to niechodzenie do doktorków wcale nie dziwi. Po co, skoro zawsze wypiszą to samo? Jak wiem, co mi zalecą, to po co mam stać w kolejce i wystawiać się na kichanie i kaszel w poczekalni?

    Ale jak rzucamy już chceniem zobaczenia (jak Gwathgor i mokre rzeczy w plecaku), to ja bym chciała postać żeńską która mimo gorączki zasuwa dalej (może ino z lekkim poirytowaniem, bo jednak nie czuje się optymalnie), bo to przecież nie śmiertelna choroba, żeby zaraz umierać od temperatury 36,7.

    Polubienie

    • Mam nadzieję, że jakby co, to padnie na Dar XD

      To jest kłamstwo! Czitujesz! Na pewno miałaś wgrane kody do świata albo miałaś jakiś talizman! Jakieś haramaki albo chociaż termofon na brzuchu! D:

      Czasami rano też umierają, kiedy się okazuje, że trzeba iść do szkoły (siostra w Charlotte chyba właśnie tak miała, gomen, nie chce mi się szukać). Raczej nie ma zależności. Ale to właśnie jest magia jednodniowych japońskich przeziębień. I o tym zapomniałam napisać :x

      To akurat prawda, choć odnoszę się do obecnego trendu, kiedy wszędzie widać nadopiekuńcze mamuśki. My, ludzie światli i wychowani twardą ręką post-PRLu wiemy, że lekarze to pic na wodę!

      Taaa, silna żeńska bohaterka XD Takie gruszki na wierzbie. Ale też bardzo bym chciała zobaczyć :)

      Polubienie

  5. Z kocykiem jednak to jest coś na rzeczy. Ostatnio przez to że były takie upały, mój pokój nagrzał się jak sauna, więc zostawiłam na noc otwarte okno i poszłam spać tylko ubrana w piżamkę. Kołderka i kocyk poszły na bok, bo się szło udusić. Było to jakieś 3 dni temu. Dziś mam karar i czuje się jakbym miała stan podgorączkowy… Mówię ci, coś z tym kocykiem na rzeczy jest XD
    A poza tym, wyborna notka. <3 Gratulować skojarzeń i porównań XDDD ukłon

    Polubienie

    • Bo kocyki wiedzą! One stanowią kosmiczną warstwę ochronną, która wytwarza nad człowiekiem specjalne pole ochronne, zapobiegając przeziębieniom! I potworom spod łóżka też…
      Merci :3 Miło wiedzieć, że choroba chociaż raz się na coś przydała :D

      Polubienie

  6. „Czy zastanawialiście się właściwie, czemu w tych animu nigdy nikt nie chodzi do lekarza z przeziębieniem? Czemu w razie choroby małego szkraba zostawia się go w domu i gotuje kleik ryżowy?”
    To naprawdę takie dziwne? O.o Bo z tego co pamiętam, jak jeszcze smarkatą Gwacią byłam i się zaziębiłam, o ile nie wymiotowałam na wszystkie strony ani aktywnie nie umierałam, właśnie mniej więcej tak wyglądała moja rekonwalescencja. No, minus kleik ryżowy.
    Tak poza tym te wszystkie animcowe i zresztą nie tylko animcowe, ale i w innych mediach przedstawiane straszliwe choroby zawsze mnie setnie bawiły, zwłaszcza te podeszczowe. Chciałabym kiedyś zobaczyć postać, która po letniej ulewie mając mokrą każdą jedną sztukę ubrania zamiast malowniczo umierać przejmuje się naprawdę ważnymi sprawami, czyli czy aby nic w torbie/plecaku się nie zniszczyło xD

    A tak trochę poza tematem, właśnie zauważyłam, że mniej więcej rok temu pierwszy raz u Was skomciałam :D

    Polubienie

    • Bo by za smarkerustwa miałyśmy jeszcze inną opiekę medyczną niż teraz. Teraz z każdym brzdącem się lata od razu na pogotowie (a takie przynajmniej odniosłam wrażenie jak dwa razu musiałam pójść w Wawie do lekarza). Za młodości to oczywiście wyro, Codipar i leżeć. Minus kleik ryżowy XD
      Ja wiem, że to oczywiście kwestia ograniczeń czasu antenowego, ale głupio wygląda, jak to nawet w czasie tego fikcyjnego świata mija pięć minut od rozpoczęcia deszczu do padania ryjkiem na ziemię.
      Widocznie Japończycy mają niezniszczalne torby :P Ichnia magiczna technologia!

      Awww, stażem więc prawie wcale nie ustępujesz mi <3 Miło mi to czytać, Gwaciu :*

      Polubienie

  7. NOWY Post~~~! Yay~~!
    Dawno nie byłem ciesze się ze piszesz o tak mrocznych i brutalno nieludzkich sprawach jak „Japońskie Przeziębienie” (dziwne że jeszcze żyją niedobitki Japończykow jesli tak czesto choruja)

    Ciesze się że jesteś

    Polubienie

    • Trochę mi się zeszło, gomen ^^” Wiem, że to się przefajnie czyta, ale jest tyle innych postów, które Dar tak chętnie chce robić…
      Też się dziwię, że naród japoński jeszcze dycha. Ale całe szczęście w studiach anime mają szczelne bunkry, żeby żaden wirus nie zaatakował cennych animatorów… Tak samo jak oparzenia słoneczne ;)

      I ja też się cieszę, że jesteś tyyy~ słyszy Krzysztofa Krawczyka w tle Znów przy mnie budzisz sięęę~

      Polubienie

  8. w zasadzie to są też choroby dużo poważniejsze niż przeziębienia z pamięci lecę
    Full Moon no Sagashita główna bohaterka gdy seria się zaczyna ma raka i rok życia przed sobą
    Excell Saga partnerka głównej bohaterki która technicznie jest chyba zombie ;p choć się nie rozpada
    Evangelion jak się nazywała ta wiecznie chora bohaterka??
    E’s Otherwaise siostra głównego bohatera leżąca na łożu śmierci itp itd to tak pierwsze z brzegu poważniejsze przypadki :)

    Polubienie

    • Rak to już materiał na inne notki (między innymi te wszystkie umierające matki, które na coś zejść przecież musiały XD). Chodziło mi o takie lżejsze dolegliwości, które mają wystarczyć na fabularną chwilę. Bo poza śmieszkowaniem to jest sporo ciekawych chorób. A choćby głucha bohaterka Koe no Katachi, schizofrenia w Umineko czy astma w Kuroshitsuji (przepraszam za nowsze produkcje).

      W kwestii Evangeliona – chodzi ci o Rei? Tę z niebieskimi włosami? Bo to ona nieustannie z bandażami chodziła .3.

      Polubienie

  9. Przeziębienie jest zdradzieckie i jestem dumna z Japończyków, że tak je pokazują w mangach i animo. Że gorączka i że trzeba w domu zostać! Może jakby złożyć z anime filmiki instruktażowe, to by mi do pracy chorych ludzi nie przysyłali, albo by nie przychodzili sami z siebie, a dla mnie przeziębienie niczym grypa i jak mnie ktoś zarazi to ino roz na 2 tygodnie do łóżka…

    Polubienie

    • Nie no, czasami są odważni, którzy idą mimo choroby (przypomina mi się chociażby Kariu z ReLIFE oraz Natsume z Bestii z ławki obok), żeby było dramatycznie inaczej. Więc to nie tak, że przez Japończyków geniusz przemawia, a po prostu jak zostają w domu, to dlatego, że nie mają siły się zczołgać z łóżka. Normalnie usprawiedliwieniem może być tylko śmierć XD
      I tak, też to znam z pracy. Szefowa non-stop smarka i odważnie przychodzi do labu…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s