Nieznane cudeńko Wrocławia, czyli Wondercon 4.0

Czas: 24-25 czerwca 2017
Miejsce:  Gimnazjum nr 19 im. Zbigniewa Herberta we Wrocławiu
Konwencja: Większy konwent niż wyszedł w praktyce

Dzisiaj nadprogramowo i krótko (serio, ostatecznie post liczy tylko 1393 słów!) parę uwag o imprezie którą odwiedziłam w weekend. Jak może wiecie, mieszkam w konwentowym zagłębiu Polski czyli szacownym Wrocławiu. Jesteśmy tam na tyle rozpieszczeni, że co chwilę odbywają się tu większe lub mniejsze imprezki geekowskie. Tak i Wondercon od kilku lat zagrzał sobie pewne miejsce w czerwcowym kalendarzu miejskich atrakcji. Nie chcę robić obszernej relacji, jako, że na imprezie głównie tkwiłam na stoisku Buboneria i w niedzielę pojawiłam się dosłownie tylko na dwie minutki zebrać rzeczy, a przede wszystkim nie mam jakiś wielkich uwag. Konwent był po prostu spoko. Mimo to, zależy mi, by cokolwiek napisać o Wonderconie po prostu dlatego, by bardziej go rozreklamować. Bo to co najbardziej pamiętam z imprezy, to stanowczo za mała frekwencja. Ale po kolei.

wondercon.jpg

Wonderful Wonder Festiwal, związani z Wrocław Mangowcy, znani są z organizacji dwóch imprez: flagowej, właśnie Wonderconu oraz lutowego Aishiteru. Ten ostatni zebrał około 700 osób, które wspominają go do teraz bardzo pozytywnie. Mając w pamięci sukces poprzedniej imprezy, odbywającej się w tej samej miejscówce, organizatorzy przygotowali się na średniej wielkości konwent prawdopodobnie licząc na jeszcze większą frekwencję. Szkopuł polegał na tym, że ostatecznie liczba uczestników oscylowała wokół 500 konwentowiczów. I to było widać.

19429670_654058541458849_364647427077983416_n
Jak na tak mały konwent, poziom cosplayi był naprawdę wysoki (fot. Konwenty Południowe)

Na małe zainteresowanie na pewno nie miała wpływu lokalizacja. Szkoła konwentowa znajdowała się w całkiem przyzwoitej okolicy, niedaleko Hali Stulecia – można było do niej bez problemu dojechać z dworca bezpośrednim autobusem 145 albo tramwajem numer 2. Budynek świetnie nadaje się na tego typu imprezy, mając bardzo nieskomplikowany układ, dużą salę sportową, dobrze wyposażone sale panelowe i kawałek zieleni, na którym przez cały konwent socjalizowali się uczestnicy. Co najwyżej można było narzekać na małą ilość sklepów w pobliżu (jedynie jedna Żabka kawał dalej). Pogoda także dopisała, zapewniając słoneczną, ale nie upalną aurę. Idealne warunki!

19466515_654051978126172_4184773132475585009_o
Na sleep na doszło potem bardzo dużo osób (fot. Konwenty Południowe)

Sama na imprezę trafiłam częściowo jako prelegent, częściowo jako wystawca. Zacznę od drugiej funkcji. Jako przesiadywacz przy małym, handmejdowym stoisku (sprzedającym głównie prace Katarzyny Olbromskiej) w pełni odczułam główny problem imprezy – ten konwent był za duży. I chyba pierwszy raz opisuję tak jakiś konwent. Nie wiem nawet czy to do końca można uznać za wadę. Na pewno wystawcy nie wyglądali na najszczęśliwszych (ale serio, kiedy wystawcy są już zadowoleni?) i pewnie większość wolałaby, by konkurencji było mniej. Podobnie na atrakcjach, które odbywały się równocześnie w siedmiu salach czuć było skromną frekwencję (pierwszy raz byłam na panelu o Yuri!!! on Ice, gdzie dla wszystkich starczyło krzeseł!). Cóż, uczestnikom taka różnorodność na pewno nie przeszkadzała – wiadomo, im większy wybór tym łatwiej znaleźć coś dla siebie. Niestety, przez to konwent nie miał uroku tych najmniejszych imprez, gdzie trafia się na atrakcje, które z opisu nie brzmią zachęcająco, ale zostaje się totalnie zauroczonym jakimś nowym tematem (nigdy nie zapomnę pewnego panelu na Opolconie, który uświadomił mnie, że niesporczaki to najbardziej fascynujące stworzenia na świecie). Tak wyglądało choćby na styczniowym Namiconie, konwencie idealnym rozmiarowo na tamtejsze 200 osób. Tutaj czuć było pewien dyskomfort na widok pustych korytarzy… No, ale jak mówię, kwestię wielkości można rozpatrywać jak się chce. Fakt faktem, że choć na stoisku się wynudziłam, w atrakcjach mogłam już przebierać jak chciałam.

19442082_654058978125472_28584545640992326_o
Polecam dobrze przyjrzeć się naklejkom z dołu zdjęcia (fot. Konwenty Południowe)

Oczywiście najlepszą salą z atrakcjami była „Kometa Nami” prowadzona przez wrocławską Fundację Przyjaźni Polsko-Japońskiej Nami. I nie piszę to dlatego, że to moi ludzie i z ich ramienia przeprowadzałam swoją własną atrakcję. No gdzieżby. Wcaaale. No, ale gdzie ja to… Zanim miałam swój dwugodzinny panel o tym dlaczego anime są ładne, a dlaczego brzydkie (oparte luźno na tej i na tej notce), trafiłam jeszcze na końcówkę panelu Zdzisi o otwarciu się Japonii na obcokrajowców w XIX wieku (mówi wam coś hasło „rewolucja Meiji”?). Zdzisia to człowiek o niesamowitej wiedzy, którą potrafi przekazywać w bardzo logiczny i ciekawy sposób, tak więc słuchanie go zawsze jest przyjemnością, szczególnie gdy jest się wielbicielem stosunków międzynarodowych. Z małym poślizgiem zaczęłam następnie własne mądrości, których ocenę pozostawię już przybyłym (dzięki za przyjście!). Jako, że zaraz potem poszłam (nie)zarabiać pieniądze, resztę atrakcji odwiedziłam dopiero po 19.00. Pozwolę sobie spisać wrażenia od punktów:

  • Panel o tłumaczeniach (Owoc) – Och, jakie to było fajne. Już po Namiconie wiedziałam, że Owoc dobrze prowadzi panele i znowu się nie zawiodłam. Tym razem w przeciągu dwóch godzin tłumaczył nam na przykładach takich serii jak Yuri!!! on Ice, Boku Dake ga Inai Machi, Re: Zero i wielu innych niuanse japońszczyzny ginące w tłumaczeniu. Głównie zajmowaliśmy się różnymi formami „ja” oraz „ty” w japońskim oraz kwestii czy warto tłumaczyć sufiksy (-chan, -san itp.). Bardzo pouczające.
  • Rakugo (Iwan i Anita Jakubik) – Dla mnie zaskoczenie konwentu. Jako fanka serii Showa Genroku Rakugo Shinju oczywiście wiem na czym japońska sztuka siedzonego stand-upu polega, ale nie ciągnęło mnie nigdy na występy. A okazji już trochę było, bo nie wiem czy wiecie, ale Wrocław pretenduje do miana polskiej stolicy rakugo, goszcząc dwa tygodnie temu po raz drugi japońskich mistrzów tej sztuki. Od nich prowadzący panel nauczyli się dużo tajników, które nie tylko zaprezentowali w kilku historiach. Skeczom towarzyszy dowcipy i przybliżenie czym właściwie rakugo jest i na co mamy zwracać uwagę oglądając występy. Wyszła atrakcja, którą gorąco polecam odwiedzić, jak tylko znajdziecie ją na najbliższych konwentach!
  • Panel o Keijo!!!!!!! (Foryst) – Trafiłam na niego półtora godziny od rozpoczęcia się atrakcji i wydaje się, że temat został już wyczerpany wcześniej. Usłyszałam tylko końcówkę opowieści o pomyśle planszowej wersji znanych anime z zawodów (całkiem interesujący) i puszczanie fragmentów anime.
  • Panel o Yuri!!! on Ice (Ayamari) – stali czytelnicy Lemurillowych relacji konwentowych doskonale wiedzą, że autorki tego bloga wzięły sobie za misję życiową zrecenzowanie każdej atrakcji Jurkowej, która będzie w ich zasięgu. Bez taryfy ulgowej siadłam też i tutaj, ze świadomością, że przez ten panel ucieknie mi ostatni tramwaj i będę musiała tłuc się na południe miasta nocnymi. Z tym większą satysfakcją mogę powiedzieć, że było warto. Panel okazał się rzeczowy i na temat, a przede wszystkim zaczął się slajdem „Proszę nie piszczeć. Nie będziemy rozmawiać o yaoi”, za co prowadzącym (niestety nie podłapałam kto pomagał Ayamari, ale  też byłaś super!) sprezentowano brawa. Co ciekawe, na atrakcji był znajomy panelistek, który przygotował się do roli loży szyderców, ale został szybko nawrócony, słysząc, że wbrew krążącej opinii, Jurki to wcale nie shonen-ai, a prawdziwa sportówka. Po kilku minutach naszych wyjaśnień nawet przyznał się do błędu i obiecał serię zobaczyć (za co też należą się brawa – serio, umiejętność przyznawania się do błędów jest w dzisiejszych czasach godna szacunku!). Do tego w trakcie panelu mogłam się czasami wtrącić i powymądrzać. A wiecie jak to lubię :)
  • Typologia dere wg. Suchara (Suchar) – trochę chaotyczny, ale w sumie całkiem zabawny panel, na którym dowiedzieliśmy się, że tsundere i yandere to tylko wierzchołek góry lodowej schematycznego i jednowymiarowego tworzenia postaci kobiecych w anime. Typów, które Suchar omówił w przeciągu godziny było aż 50! Niestety tylko, ostatecznie nie było zgody co do tego gdzie plasuje się Mikasa…
19401902_654051791459524_7636110476425778137_o.jpg
Z frekwencją na panelach bywało różnie, ale ja tam jesstem zadowolona :) (Fot. Konwenty Południowe)

Oprócz tego na konwencie działała Maido Cafe, do którego zapraszały przesympatyczne dziewczyny przebrana za pokójki/idolki z Love Live. Słyszałam, że co jakiś czas prezentowały także występy taneczne. Oprócz tego, można tam było kupić różnego rodzaju przekąski, których jakość wszyscy pytani bardzo wychwalali. Oczywiście prężnie działała konsolówka i wypożyczalnia gier planszowych. Ogólnie, konwent odbył się bez wtop organizacyjnych, co więcej, pochwalę ciągły dostęp do butelkowanej wody jaką mieli prowadzący atrakcje.

19441835_654058738125496_4893794225149701806_o.jpg
W Meido Cafe natknąć się można było na pokójwki i natchnionych kucharzy (fot. Konwenty Południowe)

Wondercon uważam za bardzo miły konwent, zrobiony z sercem i dużą dbałością o szczegóły. Jedyna przykrość to właśnie mała frekwencja,. Co do niej doprowadziła? Na pewno problemem był termin – zaczyna się sezon konwentowy i dużo osób przy planowaniu weekendów mówi iść na kompromisy. Nawet w samym Wrocławiu już zaledwie za dwa tygodnie odbywają się dużo bardziej znane Dni Fantastyki. Problemem mogła być także słaba reklama, powiązana z wciąż nierozwiniętą marką jaką jest Wondercon. Z tego też powodu, chciałam też skorzystać z okazji i trochę w reklamie pomóc. Ludu Wrocławia! Ludu mangowców polskich! Wondercon jest spoko. Porządny konwent w niezłej lokalizacji z ogarniętymi ludźmi. Przyjedźcie na kolejną edycję!

~Darya

Ps. Jak pisałam już wcześniej, w czwartek obiecana notka z podsumowaniem wiosny. Wciąż czekamy na propozycję serii, które musimy na pewno tam omówić!

Reklamy

14 komentarzy do “Nieznane cudeńko Wrocławia, czyli Wondercon 4.0

  1. I co w końcu wyszło z tymi -chan i -san?

    Ha, mało osób… czyżby nasz rodzimy rynek konwentowy osiągał stan nasycenia, a nawet przesycenia? Jak jest dość dużo „większych”, to tym mniejszym się trudniej przebić do potencjalnego uczestnika… (zwróciłam uwagę na naklejki, jak kazałaś. Nie wiem, co o tym myśleć.)

    P.S. Powiedz, że na tym o brzydkim anime wspomniałaś o TYM gifie z Berserka. Powiedz że tak D:

    Lubię to

    • Że decyzja oficjalnych tłumaczy (najczęśćiej CrunchyRoll) czy zostaiwć oryginał japoński czy zangielszczyć, zależy od tego czy serię chce się promować głównie wśród fanów anime czy ma trafić na szerszy grunt, ludzi, którzy rzadziej sięgają po animce. Przy czym, o ile takie tłumaczenie bez sufiksów jest lepiej zrozumiałe dla angielskojęzycznych widzów, to w niektórych seriach można się baaardzo nadziać, jeśli akurat sufiksy mają większą rolę (tak było w BokuDaek albo Tsuki ga Kirei).

      Ilość konwentów odbywających się w Polsce jest ogromna – i to niestety prowadzi do potrzeby wyborów :U
      …Jakie naklejki D:?

      Oczywiście, że miałam Twój gif z Berserka <3 I nawet dłuższą scenę z cudownościami wizualnymi tej serii :D

      Lubię to

  2. Szkoda, że do Wrocławia troszkę drogi mam, a dwa w ten weekend praca mną zawładnęła. Chcąc nie chcąc wpadłam na chwilkę na LAGcon i LAG Festival do Cieszyna. Tu na pewno było o wiele mniej ludzi a o cosplay zapomnijmy poza może 2 max 3. Nie widziałam osobiście lecz na fotach odnalazłam. A szkoda. Że to pierwszy LAGcon w Cieszynie bardziej pojechałam oglądnąć jaki to rozmach weźmie. Może w kolejnej edycji jeśli będzie przebiorę się za coś.

    pozdrawiam.

    Lubię to

  3. Od jakiegoś czasu kiedy tylko widzę, że nocia o jakimś konwencie, moją pierwszą myślą jest „ciekawe, czy tutaj dobrze zrobiono to coś o Jureczkach”. Myślę, że to dowód, że wypełniacie swą misję z oddaniem i powodzeniem :D

    Co do podsumowania, nie wiem, czy zaraz musicie, ale poczytałabym, co sądzicie o Tsuki ga Kirei i Sakurada Reset (czyt.: czy tylko mnie się tak bardzo podoba to pierwsze i czy tylko ja na myśl o kolejnym odcinku tego drugiego zaczynam płakać za tym pięknym zeszłym sezonem, w którym najgorszym zUem było eIDLIVE ;P).

    Lubię to

    • Ojejku xD To tak przewidywalne? Ale w sumie nie jest mi przykro… (Co najwyżej zastanawiam się czy ludziom chce się te relacje w ogóle czytać. Ale nie moja wina, że one piszą po prostu banalnie…).

      Do Sakurada Reset od razu powiem, że nie ma szans, bo wszystkie trzy widziałyśmy przynajmniej pierwszy ep i wszystkie doszłyśmy do wniosku, że droppujemy – szczególnie, że to dwusezonówka. Podziwiam jeśli przez to przechodzisz, daj znać na końcu czy żyjesz xD
      Tsuki ga Kirei mogę luknąć ;3

      Lubię to

      • No przecież to bardzo ważny element konwentów wszelakich, nic dziwnego, że musi być zawsze xD

        I dobrze zrobiłyście, serio. To jeden z tych animców, które każą mi przeklinać moją niezdolność do dropania czegokolwiek ;p Po zakończeniu mam wstępnie w planach powylewać w notce trochę frustracji towarzyszącej oglądaniu… jeśli dożyję, oczywiście xD

        Polubione przez 1 osoba

        • Pytałam na konwencie fotografa KP o politykę używania zdjęć na blogach (nie wiem czy to był Alcheror, ale raczej nie, bo robił ujęcia, których nie widziałam w jego galerii). Powiedział, że jak nie usuwa się znaków wodnych i oznacza galerię to spoko, nie muszę się pytać za każdym razem (nawet konkretnie pytałam o relację z Wonderconu). Dodatkowo już kiedyś używałam zdjęć KP w recenzjach, które Alcheror widział (rozmawialiśmy o nich) i wszystko było w porządku.
          Jeśli od tego czasu polityka KP się zmieniła, to oczywiście usunę je i przeproszę, po prostu do tej pory Portal pozwalał mi na używanie ich zdjęć w relacji.

          EDIT: Sprawa już wyjaśniona.

          Lubię to

  4. O rety, konwent na pińcet osób! Jak za starych, dobrych czasów – tylko te kospleje jakieś zbyt dobre, za mało peruk z bibuły karbowanej! I nawet sleep w sali gimnastycznej, jak na moim najpierwszym kunwoncie, zwruszenie odbiera mi mowę!
    Będziecie ze stoiskiem na Animatsuri? Brakuje mi trochę OC kontentu, zwłaszcza po jego przesycie na Magnificonie w zeszłym roku. A stoiska drukujące obrazki kradzione z internetów na kubkach i podkładkach zawsze są :|

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s