Fance nie dogodzisz. Czym są mangi josei i dlaczego nie wydaje się ich więcej

Jakiś czas temu dostałam prośbę o napisanie pewnego postu. Moją szacowną znajomą Verbenę zasmuciła bowiem decyzja wydawcnictwa JPF o niewydawaniu kolejnych josei po tym jak zakończą już Wzgórze Apolla. Zawód odczuło wiele osób – mnie nie wykluczając. Jak to bowiem możliwe, że nie opłaca się wydawnictwom inwestować w tytuły dla starszych kobiet? Postanowiłam więc przyjrzeć się mangom josei trochę bardziej. Jakie tytuły w ogóle zaliczają się do tej grupy? Co je wyróżnia? Dlaczego tak ciężko się sprzedają? Czy jest dla nas nadzieja?

Zapraszam do lektury!

hc01.jpg
[Honey & Clover]

Często nazywa josei mianem gatunkiem mang, co właściwie jest błędem – nazwa ta określa czytelników tych komiksów, a nie treść (choć osobiście nie byłabym tak czepliwa i sama dla ułatwienia tak piszę). Słowo „josei” znaczy w japońskim „kobieta, kobiecość” i wskazuje, że mangi skierowane są w zamyśle dla starszych czytelniczek: najczęśćiej pań w wieku 20-30 lat. Josei pojawiło się na japońskim rynku w latach 80., jako odpowiedź na zapotrzebowanie całego pokolenia Japonek, które w latach 60. i 70. były świadkami rozkwitu gatunku shoujo. Czytelniczki Ryoko Ikedy i Moto Hagio potrzebowały innych treści, bardziej dojrzałych – a gdzie popyt, znajdzie się i podaż. Początkowo „następców” shoujo nazywa RediComi (od angielskiego Lady Comics), jednak współcześnie określa się tak podgatunek josei podchodzący pod lekką pornografię dla kobiet.

Co jednak czyni mangę josei joseiem? Sprawa jest banalnie prosta: Magazyn w którym seria wychodzi. Dla przypomnienia: 99% mang najpierw pojawia się rozdział po rozdziale w magazynach tygodniowych, miesięcznych lub kwartalnikach. Przeważająca ich większość jest podzielona ze względu na grupę odbiorców na 5 najpopularniejszych typów: kodomo (dla dzieci), shoujo (dla dziewcząt), shounen (dla chłopców), seinen (dla dorosłych mężczyzn) i nasze josei (dla dorosłych kobiet). Z tego powodu anime, które oparte są na light novel, grach lub oryginalne, nie mają przypisanej widowni i opisywanie ich w ten sposób jest zależne od przypuszczeń autora tekstu. Zanim przejdziemy do sedna problemu z popularnością josei, zacznijmy od próby zdefiniowania „typowego josei”.

86.jpg
Ten rysunek niezwykle często jest przerysowywany – warto wiedzieć, że pochodzi z Nodame Cantabile.

Przykładowe tytuły mang josei i magazyny w jakich wychodzą:

  • Honey & Clover (Young You, później przeniesione do Cocohana)
    Studenci ASP.
  • Chihayafuru (Be Love)
    Licealiści grający w karutę (specyficzną japońską karciankę).
  • Kuragehime (Kiss)
    Hkkikomori i crossdresser próbujący zmienić ich świat.
  • Nodame Cantabile (Kiss)
    Uczniowie konserwatorium muzycznego.
  • No. 6 (Aria)  -> Polskie wydanie: Studio JG
    Życie w dystopii z elementami BL.
  • Sakamichi no Apollon (Flowers) -> Polskie wydanie: JPF (jako Wzgórze Apolla)
    Licealiści pasjonujący się w latach 60. jazzem.
  • Shirokuma Cafe (Flowers)
    Niedźwiedź polarny prowadzi kawiarnię.
  • Showa Genroku Rakugo Shinju (ITAN)
    Rakugo (japoński rodzaj jednoosobowego kabaretu) i historia XX-wiecznej Japonii.
  • Karneval (Monthly Comic Zero Sum) -> Polskie wydanie: Waneko
    Tajna organizacja ratuje świat przed złem.
  • Loveless (Monthly Comic Zero Sum) -> Polskie wydanie: Studio JG
    Walki ze złem i elementy BL.
  • Bokura no Kiseki (Monthly Comic Zero Sum) -> Polskie wydanie: Waneko (jako Nasz Cud)
    Licealiści zmagają się ze wspomnienia z poprzedniego życia
  • *Nana (Cookie)
    Muzycy i radzenie sobie „na swoim”.
    * – to jest o tyle specyficzny przypadek, że cały internet oznacza z bólem serca Nanę jako shoujo. W praktyce seria wychodzi w magazynie publikującym zarówno josei, jak i shoujo i patrząc na to, że posiada ona wszystkie cechy charakterystyczne dla tytułów dla starszych kobiet, pozwolę sobie uparcie zaliczać ją do joseiów.

Odłóżmy na chwilę serie z Monthly Comic Zero Sum, bo to specyficzny przypadek. Analizując powyższe tytuły, możemy na własny użytek wyróżnić pewne szczególne elementy typowe dla josei’ów. Nie będą one odnosić się do wszystkich pozycji, ale dzięki takim uogólnieniom łatwiej będzie nam rozmawiać.

1376196512-ParadiseKi-o
[Paradise Kiss]

Nie ma zasady co do tego, czy głównymi bohaterami są mężczyźni czy kobiety (w jednym przypadku, Shirokuma Cafe, protagonistą jest panda płci męskiej). Także wiek postaci się różni – zwykle jednak mowa o młodych osobach, które szkoły niedawno skończyli i albo studiują (Honey & Clover, Nodame Cantabile) albo szukają swojego miejsca na Ziemi (Nana, Kuragehime), choć licealiści też nie są wyjątkiem (Chihayafuru, Wzgórze Apolla). Wchodząc w bardziej niszowe i krótsze tytuły znajdziemy wiele mang o starszych kobietach (polecam tu na przykład zbiór luźno ze sobą powiązanych opowiadań krążące wokół macierzyństwa: Aisubeki Musume-tachi), mamy też Rakugo, które śledzi bohaterów na przestrzeni kilkudziesięciu lat czy Usagi Drop opowiadające o trzydziestolatku wychowującym małe dziecko. Jednak joseiowy mainstream zwykle koncentruje się na momencie, gdy człowiek zaczyna być już odpowiedzialny za siebie, jednak nie do końca może się nazwać dorosłym. Warto podkreślić jeden z najczęściej wymienianych elementów charakterystycznych dla tej niszy – joseie opierają się przede wszystkim na rozwoju postaci (po angielsku mówi się, że serie są character driven). Ich przeżycia wewnętrzne, rozwój, próba określenie kim są, stanowią zwykle najważniejszy element takich historii, bardziej istotny niż akcja. Większość tych mang to obyczajówki bez elementów nadprzyrodzonych. Zaskakująco częstą historie traktują o profesjonalnych lub amatorskich artystach. W Nanie, Wzgórzu Apolla i Nodame Cantabile bohaterowie poświęcają czas muzyce, w Paradise Kiss, Walkin Butterfly i Kuragehime poznajemy świat mody, Honey & Clover to historia studentów ASP, Showa Genroku Rakugo Shinju nawet w tytule ma japońską sztukę jednoosobowego teatru, a Chihayafuru, która gatunkowo jest sportówką, korzysta z gry karcianej opartej na tysiącletnim zbiorze wierszy. Jako, że josei jest skierowany dla kobiet, rzecz jasna występują w nim wątki romantyczne – wbrew pozorom rzadko stanowią główną oś fabularną i podchodzą do tematu bez shoujowego idealizacji miłości. Można wręcz rzecz, że o ile w shoujo zwykle pytanie brzmi co zrobić, by sempaj cię zauważył, josei nierzadko zajmuje się tym, co zrobić, jeśli sempaj cię już zauważył. Na końcu warto zaznaczyć, że ten typ mang łatwo poznać już po kresce – zwykle dość oszczędnej, wręcz niedbałej, która dla wielu czytelników może wydać się aż zbyt prosta. Wiele źródeł zalicza do joseiów także liczne mangi Boys Love, inne traktują je jako osobną demografię (shonen ai lub yaoi), istnieje też wiele serii yuri kierowanych dla starszych czytelniczek. Można jednak zauważyć, że wśród joseiów, nawet w tle, łatwiej napotkać relacje homoseksualne niż w innych mangach.

50857_600
Wątki miłości męsko-męskiej bywają głównym tematem mang josei, jak na przykład w Love Stage! (nie, nie pomyliłam obrazków).

Podsumowując, wybrane cechy josei:

  • skupienie się na przeżyciach wewnętrznych postaci, bardziej niż na akcji
  • bohaterowie znajdują się na początku wchodzenia w dorosłość
  • bohaterowie często są artystami
  • gatunek: okruchy życia/obyczaj, bez elementów fantastycznych
  • dojrzałe, niewyidealizowane wątki romantyczne
  • wątki homoseksualne
  • specyficzna, szkicowata kreska

Jednak wciąż jedyną kategorią określającą co jest josei, a co nie, to profil magazynu w jakim wychodzi – i tak, przykładowo serie Kaori Mori, czyli Emma i Opowieść Panny Młodej to seineny. Jak pisałam, tak właściwie nie ma czegoś takiego jak „anime josei” – najwyżej istnieją ekranizacje mang josei. Mimo to, czasami opisuje się w ten sposób także oryginalne lub wzorowane na innych źródłach seriale. O ile w przypadku takiego Michiko to Hatchin przy którym reżyserka Sayo Yamamoto otwarcie mówiła, że tworzy je z myślą o dojrzalszych, żeńskich widzach, przypisanie takiej łatki jest proste, dużo list „najlepsze anime josei” warto przeglądać mając w pamięci, że dużo zależy od kryteriów autora tekstu.

a0abd3fff40ed56700c2d0764dff15e8d2a1b70608a3b46e1f0ee33a
Oszczędna kreska jest charakterystyczna dla josei [Suppli]

Powtórzę jeszcze raz, że powyższe punkty to tylko spostrzeżone przeze mnie uogólnienia. Biorąc w rękę choćby No. 6., widzimy jak wiele punktów tutaj nie pasuje. No i oczywiście jest to nieszczęsne Monthly Comic Zero Sum… Jeśli widzicie gdzieś teksty o tym, że josei w ostatnich latach staje się bardziej różnorodne i coraz częściej zawiera elementy typowe np. do shonenów, dużo akcji oraz elementy fantastyczne… To prawdopodobniej będzie chodziło o tytuły z tego czasopisma. Sayuki Reload, dla przykładu, trafiło do niego z magazynu shonenowego. Choć nie ujmuję tym tytułom i nie zaprzeczam, że trafiają do starszych kobiet, wydaje mi się, że dobrze mieć świadomość, że lwia część tych „nietypowych joseiów” zawdzięczamy właśnie Zero Sumowi i mówiąc „josei”, zwykle ludzie nie biorą ich pod uwagę.

o0480068512487337111.jpg
95% osób sięgających po Karneval pomyśli, że to shonen.

Jeśli już wiemy o czym rozmawiamy, przyjrzyjmy się dzisiejszemu problemowi tygodnia: dlaczego joseie źle się sprzedają? Jak już wspominałam na samym początku, JPF po niezadowalającej sprzedaży Wzgórza Apolla nie wyraża chęci na wydanie kolejnych, dłuższych mang tego typu. Wydawnictwo Taiga, świeć kamisama nad jego ekipą, które wpadło na nasz rynek właśnie z misją wydawania josei, upadło po zaledwie dwóch latach, zostawiając rynek polski z jedynie w połowie wydanym Pet Shop of Horrors. Za granicą też nie jest idealnie i choć sytuacja obecnie się poprawa, wciąż pamięta się o tym, że bardzo popularne w fandomie Nodame Cantabile po angielski na wieki utknęło przy 15 tomach z 25. W samej Japonii, przeglądając ranking Oriconu, też nie jest zbyt optymistycznie: sprzedaż zdominowana jest przez długie shoneny, rzadko kiedy, gatunek dla starszych kobiet zdoła się przebić – wyjątkiem jest Chihayafuru, będące w 2016 roku 11. najlepiej sprzedają się serią mangową. Jeśli jednak można spotkać tylu zagorzałych miłośników josei (jedna z nich pisze te słowa), to dlaczego ten gatunek jest taki niekochany? Czy to wszystko mizoginiczny spisek, a może w temacie jest coś więcej? Cóż, oto moje pomysły na wyjaśnienie sytuacji.

chihaya
Chihaya i Taichi też są niezadowoleni z małej popularności joseiów [Chihayafuru]

Zacznijmy od wątku, powiedzmy, feministycznego (stać, nie uciekać jeszcze!). Josei jest mało popularne, bo jest rysowane od kobiet dla kobiet. I my, i nawet bardziej Japończycy żyjemy wciąż w społeczeństwie, gdzie kobiece uważane jest za gorsze, a męskie za lepsze. Choć możecie zaprzeczać, że „ja jestem facetem i nie lubię josei po prostu, a nie bo to kobiece”, a „mój kolega uwielbia Nanę” (takie argumenty znalazłam pod pewnym artykułem poruszającym te zagadnienie), nie można zapominać, że o ile większość kobiet nie ma problemu z sięgnięciem do seinenów i shonenów, to znacznie mniej mężczyzn robi to samo z shoujo i josei, co z automatu ogranicza ilość czytelników tych mang. Dobrym kontrargumentem jest stwierdzenie, że przecież shoujo sprzedają się nieźle pomimo potencjalnie mniejszej grupy odbiorców. I z tym już ciekawiej dyskutować. Musimy pamiętać, że większość czytelników mang poza Japonią (biorę tu dane usłyszane od polskich wydawców) stanowią dziewczyny w wieku gimnazjalnym i licealnym. To ich pieniądze w dużym stopniu napędzają rynek i one mają spory wpływ na dobór wydawanych serii – jednocześnie są docelową grupą shoujo. Po wyjściu z liceum, wiele osób traci niestety zainteresowane mangą i anime, pojawią się bardziej istotne wydatki. Dużo czytelniczek nie sięga wcześniej po josei m.in. z powodu nieatrakcyjnej dla nich fabuły (nie chce pisać „zbyt dojrzałej”, ale pojawiają się problemy z którymi młodzi czytelnicy jeszcze nie mogą się utożsamić) oraz specyficznej kreski (nie napiszę „brzydkiej”, ale… No, sami wiecie).

Inny problem to skromność rynku josei. Po prostu nie ma zbyt wielu serii z których można wybierać. Spójrzmy tylko na liczby. Ilość magazynów wzięłam z Wikipedii, a powstałych mang i anime z MALa (są to tylko dane podglądowe, nie do cytowania w pracach naukowych!).

Josei Seinen Shoujo Shonen
Ilość magazynów 11 49 30 28
Anime 65 517 614 1751
Manga 2876 5270 7043 4241

Jak widać w każdej kategorii josei widocznie przegrywa. Działa tu trochę zasada samospełniającej się przepowiedni: serie dla starszych kobiet gorzej się sprzedają, dlatego mniej ich się produkuje, mniej ich się produkuje, dlatego jest wśród nich mniejsza różnorodność.

no6
No. 6 to o tyle nietypowy przypadek, że pierwsza była light novel, a dopiero potem anime i manga.

Akurat sytuację josei w Polsce warto omówić też na konkretnych przykładach. A nawet konkretnym przykładzie, bo przecież zaczęliśmy dyskusję właśnie od słabej sprzedaży Wzgórza Apolla, służącej za argument, że josei nie jest u nas kupowane. Choć mnie historia o wielbicielach jazzu z dawnego Kiusiu rozkochała od pierwszych stron, wiele osób nie przebrnęło nawet przez początkowy tom. Problemem okazało się tutaj hojne użycie gwary, dla niektórych problem nie do przebrnięcia, dla innych zabieg utrudniający czytanie. Nie odważę się wysunąć wniosku, że inne josei odniosłoby większy sukces, warto jednak przypomnieć o tym fakcie.

apollo
Co ja to pisałam o podtekstach BL… [Wzgórze Apolla]

W środowisku angielskojęzycznym słychać ostatnio głosy, że wreszcie wydawcy docenili mangi dla starszych czytelniczek – wydaje się tam w końcu wystarczająco dużo tytułów. Ten artykuł ciekawie analizuje tę zmianę, wskazując, że docenienie joseie zawdzięczają m.in. e-mangą (systemie u nas raczkującym) oraz temu, że podobnie jak w latach 80. w Japonii, w Stanach dorosła już grupa fanek shoujo, które potrzebują teraz innych, dojrzalszych treści – dzięki temu wreszcie można zarobić na tej demografii. Jeśli mowa o starszych kobietach jako źródle zysku, warto wspomnieć też o pewnej serii, która w ostatnich miesiącach postawiła do góry nogami wszystko co wiemy o ekonomii w branży anime. Jak pisałam, jedynie mangi mają przypisaną do siebie grupę odbiorców, jednak są serie przy których nietrudno wskazać kto składa się na jej widownie. I jeśli zaliczymy Yuri!!! on Ice do josei (co widziałam już w kilku miejscach, a i ja się pod tym podpisuje), nie tylko będzie to bezsprzecznie najpopularniejszy przedstawiciel tej kategorii, ale i dowód, że serią skierowaną dla panien powyżej dwudziestki da się zarobić góry jenów. Himalaje jenów.

kuragehime
Dobra sprzedaż Kuragehime w USA była takim zaskoczeniem jak półnagi mężczyzna w pokoju hikkikomori.

Główne pytanie, które zadałabym w tym momencie, brzmi: co dokładnie wydać w Polsce? Można wołać „joseiów!”, ale przecież to nie taki jednorodny zbiór. Na pewno nie ma co liczyć na dłuższe tytuły i najmniej na Chihayafuru – na dzień dzisiejszy liczącą 34 tomy, a końca nie widać. Także Nodame Cantabile (zakończone, 25 tomy) czy Kuragehime (kończące się, obecnie 16 tomów), to raczej zbyt duże ryzyko. Nie licząc mniej znanych jednotomówek, osobiście największe szanse widzę przy Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu – zakończonej na 10 tomach historii, któremu dwa dopiero co emitowane sezony anime zrobiły ładną reklamę. Dużo zależy tutaj jednak o sprawach, powiedzmy, zakulisowych. Często wydawcy opłaci się wydać mniej znany tytuł, który ma tańszą licencję niż popularny za który wyda miliony monet (dlatego, proszę ja was, mamy na rynku tak malutko CLAMPa). I tak, jeśli mamy zrobić szczery rachunek sumienia, trochę tych tytułów josei w Polsce wyszło – od klasycznego Wzgórza Apolla czy Paradise Kiss, poprzez Suppli i kilku jednotomówek, jak choćby Dzień przed ślubem, poprzez mniej oczywiste Are you Alice? czy Karneval, na BL kończąc (i nagle Kotori prowadzi w wydawaniu josei…). Czy wciąż mi mało? Oczywiście, że tak.

rakugo
No jeśli mamy już rozmawiać o konkretnych tytułach, to wiecie… [Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu]

Polski rynek mangowy obchodzi w tym roku 20-lecie. Choć tak długo można już czytać mangi w rodzimym języku, wielki rozkwit kultury mangowej to tak doprawdy ostatnie 10, może nawet 5 lat. Rynkiem rządzą nastolatki, które na razie zadowalają się shoujo i shonenami, ale już za chwilę część z nich zechce sięgnąć po coś bardziej dojrzałego – i to luka, która warto mieć na oku. Ale co ja mówię o przyszłości… Sama jestem z pokolenia, która czuje, że samymi historiami o nastolatkach ratujących świat już nie wyżyje. To, że wiele fanów w pewnym momencie przestaje kupować japońskie komiksy ma też związek z tym, że nie znajduje nic interesującego w ofercie wydawnictw. Czytelnicy dorastają, miejmy więc nadzieję, że rynek zacznie rosnąć wraz z nimi. I czekać nas będzie jeszcze wiele wspaniałych joseiów.

~Darya

Ps.  W ramach suplementu planuję także zrobić topkę najlepszych moim zdaniem serii josei muszę w tym celu tylko doczytać parę tytułów. Macie dla mnie jakieś propozycje?

Ps. 2 Wiecie jak trudno żyć z genderem gdy trzeba wymyślić tytuł notki? Ostatecznie rzucałam kostką wybierając czy użyć słowa „fanowi” czy „fance”.

Ps. 3 Apropos tytułu – koleżanka Matcha wymyśliła mi „Typowa Japonka – zwykły but czy wstęp do mangi josei?” i wciąż jestem pod wrażeniem jego geniuszu.

Ps.4 A za tydzień… Podsumowanie wiosny! Jakie serie chcecie koniecznie tam widzieć? Mamy jeszcze parę dni, by co nie co ponadrabiać :)

Reklamy

39 komentarzy do “Fance nie dogodzisz. Czym są mangi josei i dlaczego nie wydaje się ich więcej

  1. Bardzo fajny tekst. :D
    Na ten temat nie mam jeszcze całkiem wyrobionego zdania, chociaż przyznam, że przeglądając nowe serie anime napis josei skłania mnie do tego, żeby przyjrzeć się im bliżej. Jeśli chodzi o mangi, no to różnie z tym, jednak też ubolewam nad kiepską sprzedażą „Wzgórza Apolla” – przecież to taka świetna seria! A jeśli o gwarę chodzi, to może z początku miałam z tym lekki problem, ale szybko przywykłam. Tak długo żyłam w nieświadomości, że „Karneval” jest ponoć joseiem… A „Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu” bardzo chętnie postawiłabym sobie na półce. :)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Josei są po prostu meganudne – to moje pierwsze i przeważające z nimi skojarzenie. Patrzę na samą okładkę Apolla i już ziewam. Patrzę na Twoją listę i, kurczę, nie obchodzą mnie rozterki życiowe jakichś studentów czegoś, ale pracownicy korpo takiej jak ja z Suppli też nie. Nawet Shirokuma Cafe lubię, ale i tak dawkuję, żeby nie przysypiać.
    Na Dzień Przed ślubem, Walkin’ Butterfly i ParaKiss to chyba jedyne mangi Josei, które mi się spodobały, pewnie polubię i Gokinjo Monogatari, którego ParaKiss jest malutkim spin-offem – a może nie, bo może lubię tylko te krótkie? To by tłumaczyło, czemu moim ulubionym (podobno – nie mogę znaleźć tytułu magazynu) josei anime jest UtaKoi, bo też opowiada krótkie i zabawne historyjki.
    Większość tych nastolatków, które teraz kupują Naruto i Wan Pissa wkrótce wyrośnie z bajek – ale to prawda, że rynek by się znalazł, wśród normalnych komiksiarzy, którzy często są dorosłymi, świadomymi czytelnikami z pieniędzmi. Problem w tym, że manga od zawsze w Polsce zamyka się w tym swoim śmierdzącym, hermetycznym bagienku i nie chce wyjść, poza wyjątkami, takimi jak Hanami, albo paroma tytułami tak klasycznymi, że przebiły bariery, jak Uzumaki. Przeciętnego komiksiarza bardziej zainteresuje manga niż przeciętnego mangowca „normalny” komiks, ale tego samego komiksiarza może zaraz odrzucić fandom, albo same tytuły, na które trafi – bo sięgnie po nie te, które by mu się spodobały albo nie zrozumie różnicy kulturowej, z czym dojrzalszy fandom mangowy mógłby pomóc. Ale nie potrafi. Dlatego mamy kobiety rysujące komiksy i zagraniczne komiksy dla kobiet wychodzące u nas, ale zupełnie poza środowiskiem i radarem mangi – a nasze prawdopodobnie pozostają poza radarem czytelniczek tamtych.
    No ale ja się w sumie nie znam, wracam do moich kreskówek o superbohaterach.
    (Pst, manga w Polsce ma 21 lat – Aż do Nieba wyszło w 1996.)

    Lubię to

    • Zawsze jak napiszę coś „ambitniejszego” boję się, że przyjdziesz i napiszesz mi, że jestem głupia ;__; Tak czy owak, dziękuję za wypowiedź sempaj, znowu mam wrażenie, że nie wyczerpałam tematu i w ogóle podeszłam do niego ze złej strony i mogłam to pokazać jeszcze inaczej i dopisać rzeczy, które napisałaś w komentarzu. Dziękuję!
      Hanami to było pójście w dobrą stronę i stworzenie tego mostu pomiędzy komiksem zachodnim, a japońskim, jednak samo wydawnictwo nie wykorzystuje swojego potencjału – ma dość słaby marketing, a jakoś tłumaczeń ostatni czasy (Mushishi…) jest po prostu słaba. Well, nisza dla starszego czytelnika wciąż czeka na uzupełnienie. JPF też coś próbuje robić, ale tam jest jeszcze sporo miejsca…

      (Ps. Ups… Poprawię datę!)

      Lubię to

      • Ale ja przecież nie chcę pisać, że jesteś głupia, bo nie jesteś, dude D:
        Akszli bardzo mi się ta notka podoba, bo, jak wspomniałam, joseie mnie nudzą – więc się nimi nie interesuję, więc nie miałam nawet pojęcia, że ich wychodzi mniej (u nas i w Japonii) i dlaczego. Chciałam tylko dodać swoje trzy grosze, no :< W pełni zauważam, że jako komcionauta mam łatwiej, bo wpadam do cudzego tematu, rozbieram na części i mogę w każdej chwili rzucić bombę dymną, zamienić się w żabę i uciec. Pewnie dlatego mój blożek tak bardzo martwy, bo wtedy inni mogliby poddawać ocenie mnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
        Teraz widzę, że pierwszy akapit brzmi jak takie typowe UR TASTE IS SHIT, bo zapomniałam po nim dodać, że w sumie to chyba najważniejsze byłoby po prostu zmienić wizerunek josejów. Nie wiem jak, bo mało ich znam, ale, na przykład, wspomniana przez Ciebie Sayo Yamamoto zrobiła anime o Fujiko Mine – strasznie artystowski a przy tym pełen golizny spin-off wielkiego franchise’u o Lupinie III, ale przy tym mocno podobający się kobietom (Anime Feminist nawet ma Fujiko w nagłówku Patreona). Więc może podpinanie się pod znane marki by pomogło, albo przynajmniej dodanie elementów atrakcyjnych dla innych, jak akcja i cycki. Podobno byli ludzie, co poszli na Batman versus Superman żeby popatrzeć na Wonder Woman. Albo niech twórca będzie wirtuozem jak Yamamoto, ale to już mocno trudne :D
        Prawda, że Hanami coraz mniej i słabiej, trochę się obawiam, że się wycofują po prostu. I że będę musiała sobie moje seineny sprowadzać i tyle. Z joseiów chyba już w ogóle też zrezygnowali, a ja widzę, że większość ich mang, których jeszcze nie mam a chcę to właśnie joseie – jakoś kupowanie seinenów łatwiej mi przychodzi. A wydawcom chyba łatwiej wychodzi. To w sumie interesujące porównanie – owszem, seinenów jest więcej to i łatwiej wybrać coś ciekawego, ale i łatwiej o kupę w rodzaju Kodomo no Jikan. Wspomniałaś już o tym zresztą, że zależy w jakim magazynie coś było publikowane – bo przecież takie Opowieści Panny Młodej, Yokohama Kaidashi Kikou czy mangowe wersje filmów Shinkaia totalnie wciskałabym bardziej stereotypowej kobiecie niż stereotypowemu facetowi.
        Ale, w sumie, najbardziej to chciałabym porzucić te etykietki, bo wydaje mi się, że robią więcej złego niż dobrego. Ktoś może nie sięgnąć po joseia/shoujo bo to dla babów, ktoś zobaczy Arię i a gdzie są walki, przecież sionen to muszom siem bić. Nie wiem też jak jest w tej dokładnie chwili, ale w przeszłości zdarzało się, że pewne decyzje twórców były blokowane przez redaktorów jako niepasujące do schematów które ma lubić grupa docelowa. Jojo może mieć kobietę za mentora, okej, bądźmy rewolucyjni, ale żeby się biła ze złym gościem to to już nie wypada, niech ją zły gość oszuka i nie da szansy!
        Co nie zmienia faktu, że nadal ziewam patrząc na okładkę Apolla :)

        Lubię to

        • Sempaj, ale ty wiesz, że ludzie piszą notki na swoich blogach długości tego komentarza D: Też byś coś znowu napisała, no :<

          Jejku, teraz ja przepraszam, nie myślałam, że Twój komentarz to jakiś zarzut wobec mnie po prostu chciałam pochwalić Twoją mądrość i podziękować za merytoryczne uwagi, bo dyskutowanie jest fajne D:

          Anime-josei, oryginalne anime-josei to też ciekawa kwestia. W branży jest stanowczo mniej kobiet na wysokich stanowiskach (jak dyrektor) i oprócz Yamamoto trudne mi w tym momencie nazwać kogoś, kto tworzyłby serie/filmy konkretnie z myślą o tej demografii… No, ale jak to komentatorki pisały mi niżej – dramy mają się znakomicie. Może więc coś w tym jest, że dorosłe kobiety z reguły wolą prawdziwych aktorów niż animacje? Jeśli josei charakteryzuje się realizmem, to może im realniej tym lepiej?

          Seineny to w ogóle ciekawa zagwozdka, bo moim zdaniem to najabrdziej różnorodna grupa wiekowa – Madoka, Blame, Emma, Tokyo Ghoul… Misz masz jak rzadko gdzie! Przy czym ja znowu nie jestem fanem tej kategorii xD Wiem, że wiele najwybitniejszych mangowych dzieł tam się zalicza, ale jakoś no… Nie intrygują mnie tytuły seinenowe tak jak inne D: No i wydaje mi się, że akurat rozwój rynku polskiego w tym kierunku ma się dobrze – tytułów wychodzi dużo, coraz więcej i są to dobre tytuły (no Blame! to i ja mam zaprenumerowanego. Ale to głównie przez moją słabość do hasła „edycja limitowana”),

          Kategorie to pewne uproszczenie, które ma wady (podałaś) i zalety. Dużo zależy też od magazynu i wydawnictwa – całkiem inne zasady panują w Weekly Shonen Jumpie (gdzie nacisk „góry” na mangaków jest bardzo mocny), a w Weekly Shonen Sunday (gdzie wychodzą np. Detektyw Conan, Silver Spoon, Magi czy lubiane przez Ciebie Sasami-san@Ganbaranai – tam twórcy mają znacznie większą wolność, co widać, chyba najlepiej na przykładzie Magi). Ale cóż, to wieczna walka wizja artystyczna vs producent. Dosłownie wczoraj Alex Hirsch o tym tweetował xD W sumie… Niezły pomysł na notkę…. >D

          Jeszcze raz dziękuję za Twoje merytoryczne wypowiedzi ;u;

          Lubię to

          • Napisałam, also teraz mam obsesję na punkcie superbohaterów DC, więc jeśli pisałabym coś w najbliższym czasie, to o Batmanach i tych innych, I’m afraid.
            To faktycznie interesujące, zauważam to za każdym razem gdy przeglądam stanowiska do zapowiedzi sezonu – cała masa kobiet projektuje, animuje, pisze scenariusze i tak dalej – ale reżyserek jest maleńko. Być może chodzi o to, że reżyseria to zbyt duża odpowiedzialność jak dla baby? ;) W sumie fakt, nie potrzeba animacji żeby pokazać same uczucia i sferę obyczajową, nawet lepiej, bo animowany character acting rzadko wychodzi dobrze nie u Kyoani.
            Tak, seineny są ostro różnorodne, ale też po prostu jest ich więcej. Prawie wszystko co lubię to seinen, kurtka na wacie, jestem piwniczanym neckbeardem, może dlatego Plastic Man tak mnie bawi xD
            O tak, wiem i nadal nie potrafię uwierzyć co się z Jumpie wyrabia, czemu są tak krótkowzroczni – cisnęli Odę aż musiał rozluźnić grafik i czasem miewa wreszcie wolne, więc teraz zaczęli cisnąć kolesia od Boku no Hero Academia. Miałam nadzieję, że po tym jak Toriyama się wypalił i przedstawił swojego redaktora w Slumpie jako obleśnego nikczemnika się trochę zmieni, ale to samo poprzez dekady :|
            Hirsch to jeszcze żyje? Miał robić jakiś Tajny Projekt ale to dawno temu, dude, nawet kolesie od Fineasza i Ferba zdążyli zrobić nową bajkę, nooooo

            Lubię to

            • Ja bym tam o Batmanie zawsze poczytała >D

              Aż sobie poszukałam innych reżyserek – jeśli nie Sayo, to inne siedzą w KyoAni właściwie….

              Większość mang w Jumpie cierpi na to, że po pewnym czasie (kilkunastu tomach) się psują – przechodzą w te wielkie, poważne arci co to trwają tak długo, że planeta Namek wybucha kilka razy zanim tam się pojedynek skończy – takie coś niestety dopadło moich Kucharzy ;___; Dobrze, że Oda umie postawić na swoim i One Piece ciągle się trzyma.

              A, Hirsch żyje, przynajmniej pisze na Twiterze – ale coś nowego projektu ani widu ani słychu -___- Serio, człowiek co stworzył taki hit nie moze znaleźć zatrudnienia? Co się dzieje z tym światem…

              Lubię to

              • DOBRA KURNA BEDZIE BATMAN I SUPERMAN I AQUAMAN I PLASTIC MAN A CO A KTO MI ZABRONI FAKJE
                Jedyną reżyserką, którą kojarzę z nazwiska poza Yamamoto jest Rie Matsumoto – zrobiła absolutnie emejzin kinówkę Heartcatch Precure (najlepsze precurowe cokolwiek), Kyousougigę, którą również uwielbiam, a potem wkopali ją w to całe Blood Blockade Battlefront, RIP.
                To nie Oda postawił na swoim, tylko jego lekarze, dosłownie musiał trafić do szpitala :| :| :|
                Czytałam na 4chanie, że Hirsch robił jakąś tajną bajkę dla innej stacji, ale to było ponad pół roku temu, kiedy Milo Murphy’s Law jeszcze nie zaczęło wychodzić :|

                Lubię to

                • A Wonder Woman DDD:? Lubię ją. Bardzo, bardzo.
                  O, aż tak bardzo w historię Ody się nie wgłębiałam, wiedziałam jedynie, że ta przerwa raz na miesiąć w One Piece’ie jest właśnie ze względu na jego zdrowie.
                  Ja słyszałam, że Hirsch miał robić coś nowego, potem coś przy Zeldzie, potem coś ogólnie z grami… Ale wszystko ploty, nic konkretnego ;/ Ech, a mogli mu dać sezon więcej Gravity Falls, nikt by nie narzekał…

                  Lubię to

                  • Nie jestem w stanie polubić Wonder Woman poza tym, że jest megaatrakcyjna i chętnie zginęłabym zmiażdżona jej udami. We wszystkim co z nią oglądałam i czytałam, była strasznie nijaka, z łatwością przesłaniana przez innych, nawet jej originowy film animowany był świetny, ale bez szału w serii, która ogólnie trzyma wysoki poziom. Nawet w Batman versus Superman było jej za mało. A ten aktorski solo zobaczę dopiero gdy wyjdzie na blu-rayach, ale z tego co wiem, to też mi nie podejdzie poza olśniewającym wyglądem. Nie wiem no, jakoś nie mogę. Może muszę trafić na odpowiednią historię, słyszałam, że run Grega Rucki dobry, ale jak mam pięć półek komiksów to już wolę kupić coś z kimś, kogo na pewno lubię xD

                    Lubię to

  3. …Ile razy bym nie patrzyła na obrazek z Shouwa Genroku, tyle razy mam wrażenie, że ten stojący pan to jakiś japoński Sweeney Todd z brzytwą w ręku i nawet sobie jakimś cudem wizualizuję ściekającą po ostrzu krew O.o

    Lubię to

  4. Ze mnie też już prehistoryk. Mimo że lubię szojki, to jednak nie samymi nastoletnimi romansami człowiek żyje. Dla mnie „Nana” zawsze będzie joseiem. Nie potrafię patrzeć na ten tytuł jak na szojkę. No i jak to nie ma szans na wydanie u nas „Chihayafuru”, no jak? Tak bardzo podoba mi się wstęp o niej w propozycjach na Waneko <3 Poza tym kocham tę serię, podobnie jak „Wzgórze” czy „ParaKiss”. Podobnie jak Otai posiłkuję się nieco dramami, jednak ucieszyłabym się z kolejnej zapowiedzi, najlepiej z bohaterami od studentów wzwyż, bo i „Wzgórze”, i Chihaya, i „Nasz Cud” bazują na licealistach i mam lekki przesyt tą grupą bohaterów.

    Lubię to

    • Dłuższe tytuły w Polsce w ogóle mają ciężką przeprawę jeśli nie są uber-mega-hitami. Sportówki mają jeszcze trudniej, do czego przyczyniła się słaba sprzedaż Kuroko. O josei pisałam wyżej. A jako, że Chihayafuru to sportówka josei, szanse są bliskie zera :<
      Pozostają nam jedynie angielskie skany i importy D:

      Lubię to

  5. Ja dodam od siebie, że bardzo często mangi josei są ekranizowane jako seriale aktorskie i w sumie wychodzi im to bardzo często na dobre. Właściwie co sezon widzę jakieś ogłoszenie ekranizacji. I w sumie nawet kiepskie mangi potrafią dzięki zmianom na potrzeby live action wyjść na ludzi. Tak, że ja tutaj znajduję moje główne ujście zapotrzebowań joseiowych :D

    Lubię to

  6. …też myślałam że Karneval to shounen. I tego, nie można było w tytule „fanom nie dogodzisz”? D: Tak… tak naokoło obejść problem?

    Na wstępie zaznaczę, że znawca zwłaszcza tego tematu ze mnie jak z Trudnych Spraw program wysokich lotów, ale tak: kreska? Nie, nie wydaje mi się, żeby to kreska odstraszała ludzi. No weź, podsyłałam Ci jakiś czas temu przykładową stronę od Okady, prawda? Odnośnie tekstu że „chaotyczne tło”, pokazałam co to dopiero chaotyczne tło. Skoro Okadę ludzie kupują (jakoś teraz wychodzi 10 tom Ep. G. Assassin, a historia się dopiero rozkręca! Różowowłosy Mordred, do stu kominów…), to czemu by ich proste josei miało odstraszać? Że bez sparkli i wielkich oczek?

    Gdybym już miała wskazać coś konkretnie, obstawiłabym właśnie to zanikające zainteresowanie. I nawet niezwiązane z ważniejszymi wydatkami – po prostu, zanim ludź dorośnie do fabuły, to mu się znudzi. A jak się znudził, to nie sięgnie, bo po co, skoro są lepsze rozrywki.

    Względnie – nie zainteresuje się kompletnie, bo nijak nie zidentyfikuje się z bohaterami. Inne realia, inne społeczeństwo, inne wartości, inne normy, inne problemy. W takiej prostej bijatyce po mordach nie ma co się identyfikować, bo to nie jest stworzone do wywołania zastanowienia, tylko do… no, odmóżdżającej rozrywki. A jak chce się coś głębszego, to się sięgnie jednak po coś ze znajomymi punktami odniesienia.

    …ale to znów, takie moje gdybanie. No i oczywiście to dotyczy rynku wtórnego, bo Japończycy jednak raczej są w tych samych (a przynajmniej w założeniu podobnych) realiach i tam bym obstawiała jako przyczynę dwa akapity wyżej.

    Lubię to

    • Damn, to jest dobry pomysł na tytuł… Najprostsze rozwiązania najlepsze xd
      Podoba mi się Twój argument z utożsamianiem się i realiami. Ja z tym nie mam problemu, ale fakt, dla wielu obcość kultury może być barierą…
      Aczkolwiek podtrzymam argument z kreską – znam dużo osób, nawet zagorzałych kolekcjonerów mang, którzy nie kupią czegoś co jest brzydkie. A josei… No, często jest specyficzny :<

      Dzięki za wypowiedź <3

      Lubię to

  7. Naprawdę mnie ukłuło w serduszku, kiedy przeczytałam, że JPF na razie daje sobie spokój z joseiami. Szkoda, że Wzgórze Apolla zostało tak niedocenione, to naprawdę fajna manga i nie mogę ścierpieć jej słabej sprzedaży. :<
    -PustyKwadracik

    Lubię to

    • Też uwielbiam Wzgórze i też nad nim płaczę :< Niestety, złe wyniki sprzedaży były wiadome już od dawna (około 4 tomu wydawnictwo wycofało z tego powodu sprzedaż w Empikach).

      Lubię to

      • O rany, nawet nie wiedziałam, bo nie kupuję mang w Empiku. :<
        No cóż, teraz tylko pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś znowu jakieś wydawnictwo zdecyduje się na josei, ale staram się być dobrej myśli. ^^
        -PustyKwadracik

        Lubię to

  8. tak wpadłem przeczytałem i zatrzymałem się na rysunku do paradise kiss i muszę zapytać to tak creepy ma wyglądać czy w tym wypadku autor/ka miała gorszy dzień ??;-P z tego co widzę to chyba „no.6 ” wygląda ciekawie ,choć mi ile razy tytuł widzę gdzieś w sieci to się z automatu narzuca Blue Submarine no 6 i się dziwuje że ktoś jest tak leniwy że nawet BS nie wpisał xDDD

    Lubię to

    • Creepy, creepy… Taki styl! Taka sztuka! Nie umiesz docenić piękna ParaKissu!
      No.6. całkiem mi się podobało (widziałam anime), choć zakończenie było… No, meh… Dziwne takie.

      Lubię to

  9. Zaczęłam od przescrollowania, znalazłam tabelkę. ZESTAWIENIE. Serduszka w oczach, już, już mam zapisywać, bo się przyda do artykułu i wtedy…. ” (są to tylko dane podglądowe, nie do cytowania w pracach naukowych!)”. Łups.

    Lubię to

    • xDDDD
      Wybacz, ten komentarz zrobił mi dzień, bo tak sobie pomyślałam pisząc to „Takie ładne dane, pewnie będzie kusiło niektórych do zacytowania w pracy naukowej”.
      …ale w sumie co ja mogę wiedzieć xD Jak ja mogę potwierdzać tym jakieś dane, to może u Ciebie też przejdzie. Na jaki temat piszesz?

      Polubione przez 1 osoba

      • Miałam nadzieję, że rozbawi Cię równie mocno, co moja własna reakcja :D Doskonałe wyczucie harpii naukowych, naprawdę <3

        W sumie piszę o real person ficach :D O mandze to tak raczej na boku, jak czas pozwoli i raczej o BL-kach :) I ewentualnie o tym, jak fanki yaoi są postrzegane w naszym grajdołku – to jest dopiero błoto totalne. Właśnie pracujemy z koleżankami nad książką o komiksie kobiecym i, oczywiście, mangi trzeba było wrzucić, no bo jak to tak :) I w tym kontekście właśnie mi się oczka zaświeciły na widok tej tabelki ^^”

        Lubię to

        • Och, jakie ciekawe tematy <3 Będę mogła liczyć na podrzucenie informacji gdzie można będzie znaleźć gotowe teksty jak już powstaną?
          Może tabelka jest prowizoryczna, ale gdyby coś z całego tekstu wam pomogło to się cieszę i służę pomocą :D

          Lubię to

          • Jasne, choć to trochę jeszcze potrwa, gdyż prowadząca zaraz rodzi :) Ale się ukaże, za dużo roboty w to poszło ^ ^

            Jakby co, tekst o wstrętnych yaoistkach ukazał się w „A fe! Społeczno-kulturowe konteksty wstrętu i obrzydliwości” :)

            Polubione przez 1 osoba

  10. Ale „starsze kobiety” to chyba mniejsza-mniejszość w fandomie?
    Znaczy ja wiem że jest pełno „zniszcoznych życiem i problemami lesbijek nimfomanek 13 latek” i to juz podeszły wiek jest, ale zapewne wiecej klientów (czasami omyłkowo zwanych ludzmi) znajadawybierając inne „popularne w tym sezonie” serie

    Nie jestem przeciw, jestem jak najbardziej za tym aby kurde było cos wiecej niz tylko shouneny/komedyjki do odbioru

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s