Konwent pod wiśnią, czyli Sakurakon V

Czas: 13-14 maja 2017
Miejsce: MDK Opole
Konwencja: Kto robi jeszcze konwenty z konwencją? Kameralnie jest, starczy.

Dzisiaj w dodatkowym poście, króciutkie wrażenia z małej opolskiej imprezki zwanej Sakurakonem! Mówiąc szczerze – zupełnie nie planowałam jechać na ten konwent, nawet pomimo tego, że mieszkam zaledwie pół godziny od Opola. Jakiś tydzień przed konwentem napisała do mnie znajoma, czy jednak nie chciałabym się wybrać, bo ona będzie jechać. Pomyślałam więc: „Czemu nie?”, zgłosiłam atrakcje i czekałam na konwentowy weekend.

sakustronatlo-1.png

Konwent odbywał się w Młodzieżowym Domu Kultury, bardziej na obrzeżach Opola. Miejsce okazało się jednak idealne na tej wielkości imprezę. Sale panelowe były całkiem spore, wszyscy chętni się mieścili. Łazienek naliczyłam sztuk trzy, a że znajdowały się w nich prysznice, nie groziło uduszenie się w sleepie. Sam sleep był wystarczająco duży, a dla wygody konwentowiczów udostępniono szkolne materace – jak jest się starym człowiekiem to docenia się takie cudowne wygody. Atrakcje odbywały się w dwóch salach panelowych, jednej warsztatowej, oprócz tego znalazło się miejsce dla mini-salek z DDR-em i Ultrastarem. Rockband niestety nie dotarł. W jednej większym pomieszczeniu umieszczono dobrze wyposażoną konsolówkę, fotostudio i sushi. Na mainie przez większość konwentu działy się różne ciekawe rzeczy, w tym cosplay. Wystawców przyjechało kilku, można kupić było mangi u Waneko, różnego rodzaju gadżety (Wiktorowa lampka była cudowna), markery czy inne. Na dworze stał foodtruck z pudełkowym jedzeniem, a kilkaset metrów dalej znajdowała się Biedronka, zaopatrzenie nie stanowiło więc problemu.

18449453_1479602038770814_1587154676445603670_o
Takie wygody jakby to nie był konwent! (Fot. KomarEX)

Gdy przybyłam na miejsce, była 10.15 a przed drzwiami stała kolejka, niezbyt duża, ale że przyszłam jako twórca atrakcji to i tak nie musiałam w niej stać. Akredytacja przebiegła bez problemu. Każdy uczestnik na wejściu dostawał informator, identyfikator na gładkiej smyczy oraz przypinkę z sakurakonową dziewczynką. Jak na niewielką cenę wejściówki (20 zł za dwa dni) to wypada to nieźle, choć można mieć zastrzeżenia co do jakości identów. Wydrukowano je na słabym papierze, a że zwykli uczestnicy nie dostali plastikowych osłonek, to szybko się darły i niszczyły.

18449383_1479599098771108_1716260685556858686_o
Fot. KomarEX

Główną atrakcją Sakurakonu stanowił dla mnie, ale z tego co słyszałam to i dla wielu innych ludzi, socjal. Pogoda nadawała się wręcz idealnie do siedzenia na dworze, a do MDKu należał kawałek zieleni, przez można było wyjść na dwór nie wychodząc z konwentu. Teren wokół konwentu również obfitował w trawniki, drzewa i krzewy, co skrzętnie wykorzystywali cosplayerzy do klimatycznych zdjęć. Ludzie, jak to na konwentach, okazali się otwarci, można było spokojnie podejść i zagadać, a nawet szło załapać się na kawałek arbuza krojonego na trawniku nożem do tapet (pozdrawiam serdecznie ludzi od tego arbuza, bardzo mi smakował :3 ). Z tego powodu na pierwszą atrakcję poszłam dopiero o 16, gdyż żadna wcześniejsza nie wyglądała na bardziej interesującą niż spędzanie czasu na pogaduszkach.

18451360_1479603602103991_129916293362515167_o
Fot. KomarEX

I tutaj spotkało mnie rozczarowanie, gdyż panel o japońskich toaletach się nie odbył, bowiem prelegent nie dotarł na miejsce konwentu. Wiadomo, takie sytuacje się zdarzają, a reakcja organizatorki atrakcji była jak najbardziej pozytywna – najpierw próbowała dodzwonić się do prowadzącego, potem zorganizować jakoś zastępczą atrakcję, a gdy i to nie przyniosło skutku przeprosiła zebranych za zaistniałą sytuację. Wybrałam się więc obejrzeć fragment występu grupy improwizacyjnej. W momencie, w którym dotarłam na sale, prowadzący wybierali chętnych uczestników z widowni, którzy odgrywali scenki na tematy zadawane przez prowadzących. Niestety, brak nagłośnienia sprawił, że za bardzo nie wiedziałam co dzieje się na scenie, no i liczyłam na występ samej Grupy. Kolejną atrakcją, tym razem bardzo udaną, był konkurs Milionerzy. Prowadzący mieli napisany program z pytaniami, zasady nie różniły się od tych z teleturnieju, oprócz zmiany jednego koła ratunkowego. Dzięki temu widzowie angażowali się bardziej w konkurs niż zazwyczaj, bo gdy uczestnik wybrał koło „pytanie do publiczności”, wszyscy mieli za zadanie zagłosować, nawet jeśli nie znali odpowiedzi. Podobno atrakcja ta ma pojawiać się na innych konwentach, czekam na to z niecierpliwością. Zaraz po milionerach nadszedł czas na gwóźdź programu, czyli wiedzówkę z Yuri!!! on Ice. Tym razem konkurs przeprowadzono rzetelnie (nie to co na pewnym kartoflanym konwencie, o czym pisałyśmy niedawno), prowadzące znały odpowiedzi na pytania, a zasady były wytłumaczone dokładnie przed wiedzówką. Co bardzo mi się podobało, dziewczyny przebrały się za Wiktora i Jurija, a do tego nieźle wczuły się w role (szczególnie Yurio <3). Nieskromnie się chwaląc, wraz z moją drużyną wygrałyśmy ten konkurs, tak więc blogowy status wygrywaczy wszystkiego, co związane z YoI został zachowany. [Dar: Powinniśmy sobie to gdzieś zapisać pod nagłówkiem…] Jedna rzecz, która okazała się, lekko mówąc, niefajna jeśli chodzi o konkursy – nagrody. Rozumiem, że na małych konwentach nie istnieje coś takiego jak sklepik konwentowy, bo to się zwyczajnie nie opłaca, ale dawanie jednego, i to drugiego w serii, tomu mangi na trzy osoby jest zwyczajnie słabe. Jestem przekonana, że można było rozwiązać to lepiej.

 

18451515_1479603972103954_699249149157818398_o

W końcu nadszedł czas na długo wyczekiwany konkurs cosplay. Miał tylko 15 minut obsuwy, co uważam za niezły wynik. Main dobrze przygotowano na takie wydarzenie – na ekranie obok sceny wyświetlano refki, wszystkie nagrania było dobrze słychać, a chętni zmieścili się na sali bez problemu. Prowadzący, a jednocześnie mainorg tej imprezy, Bonio, poradził sobie z rolą całkiem dobrze. Występów zobaczyliśmy 14, a serie były dosyć zróżnicowane. Nagrody przyznano cztery: wyróżnienie, najlepsza scenka solo, najlepsza scenka grupowa i najlepszy strój. Powiem wam, już dawno nie zgadzałam się tak bardzo z wynikami. Jury składało się zresztą z ludzi obeznanych w temacie, a w dodatku przed konkursem przeprowadzono dla nich osobną rundę, która pozwoliła na dokładne obejrzenie strojów pod kątem technicznym. W ciągu dnia odbyła się próba cosplayowa, dzięki czemu sam konkurs przebiegł bezproblemowo. W przerwie między występami a ogłoszeniem wyników zabawiono widzów krótkim występem grupy zajmującej się tańcem z ogniem (tutaj na szczęście mieli tylko świecące poiki), który wypadł bardzo ładnie. W między czasie podano też liczbę zaakredytowanych osób. Ostatecznnie doliczono się ich 370, wynik więc całkiem przyzwoity jak na tego kaliberku konwent.

18422865_1479602795437405_2879885961255878672_o
Fot. KomarEx

O północy poprowadziłam panel o yokai, na który mimo później pory przyszło kilkanaście osób. Potem poszłam już spać, gdyż o 7 rano miałam już pociąg do Wrocławia, przez co niedzielne atrakcje znam tylko ze słyszenia – nie odbiegały poziomem od tych sobotnich. Ja jestem z Sakurakonu zadowolona , już dawno nie uczestniczyłam w takiej kameralnej imprezie, wypadającej po prostu przyjemnie i sympatycznie.

~Shizuru

Ps. Za udostępnienie zdjęć wielkie podziękowania dla KomarEX. Zapraszam na jego profil, powinien wrzucić tam także za niedługo zdjęcia z sakurakonowego cosplay’u :) //~Dar

Advertisements

8 komentarzy do “Konwent pod wiśnią, czyli Sakurakon V

  1. …czy te japońskie toalety to te, co były w programie na Pyrkonie? :’D kurka wodna, zbieżność chyba nieprzypadkowa, nie? Temat na tyle specyficzny… (jakbyś była bardzo, BARDZO zainteresowana tematem, mogę podsunąć Ci tytuł książki, która coś o tym wspomina)

    Hej, Shizu, a ci Milionerzy to byli tacy… tacy normalni (jak kiedyś), z internetów i pudelka (jak teraz), czy z chińskich bajek? I jak wyglądała drabinka wygranych? I w sumie jak to głosowanie publiczności, podnoszenie ręki czy co?

    A materace do spania są pro, potwierdzam. Jak jeszcze taka pogoda… (w moim przypadku był to luty i wyłączyli na noc ogrzewanie na sali :’) co zrobić, spać w swetrze)

    Lubię to

    • Nie sprawdzałam właśnie, czy były te same. Aż tak ciekawa nie jestem ;)
      Nie, Milionerzy mieli pytania z chińskich bajek. Program zapisywał wyniki wszystkich drużyn, na tej kwocie na jakiej było ostatnie dobrze odpowiedziane pytanie. A publiczność głosowała przez podnoszenie ręki, ale nikt tego nie liczył. I tak było widać czy widownia zna odpowiedź czy nie mają pojęcia.

      Lubię to

  2. W tej chwili prawdziwie Jurkowe zaskoczenie czytelnikom sprawiłybyście niestety już tylko gdybyście nie wygrały wiedzówki o łyżwiarzach xD Że też ludzie się jeszcze nie wycofują na Wasz widok xDD

    Faktycznie, jeśli znalazłam właściwe zdjęcia to prowadząca-Yurio wczuła się w rolę na tyle dobrze, że wolałabym nie zbliżać się na odległość kopniaka xD

    Lubię to

    • To jest już ten etap, że ludzie chcą być z nami w drużynie xD Dlatego teraz byłam w drużynie z dwoma znajomymi, ale wszystkie wymiatałyśmy na podobnym poziomie :”D
      Yurio na konwencie było czterech w trzech wersjach :D Ale faktycznie, momentami na wiedzówce było groźnie ;)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s