A twoje imię to…? Recenzja Kimi no Na wa

Mieszkając na intelektualno-kulturalnej Pustyni Bydgoskiej trudno jest mi przywyknąć do faktu, że mamy festiwal animacji Animocje. Zwykle chodzę na niego oglądając jakieś hipsterskie krótkometrażówki, które są na tyle dziwne, że miejscu pokazów sprzedaje się alkohol bo na trzeźwo byłoby ciężko się połapać w fabule. W tym roku jednak twórcy zaskoczyli mnie ogłaszając polską premierę (a w zasadzie to wschodnioeuropejską) najnowszego filmu Makoto Shinkaia, czyli bardzo dobrze już znanego Kimi no na wa AKA Your Name. Po pierwszym pokazie (ekhm, domowym) byłam zachwycona. Czy duży ekran coś zmienił? Oj tak…

Podobno z filmami Makoto Shinkaia jest jak z lukrecją: albo się kocha, albo się chce to spalić w ostatnim kręgu piekielnym. Fani cenią go za cudowną animację, niestandardowe podejście do relacji damsko-męskich oraz pewnego rodzaju uniwersalizm przedstawianych historii. Przeciwnicy z kolei zarzucają mu brak głębi w filmach oraz nazywają go „reżyserem od ładnych chmur” zauważając, że graficznie każdy jego film pełnometrażowy wygląda podobnie. Faktem jest jednak, że każde kolejne jego dzieło było wielkim sukcesem w Japonii, a Your Name zostało także docenione poza granicami Kraju Kwitnącej Wiśni. Na czym więc polega fenomen?

kimi2

Zastanawialiście się kiedyś co byście zrobili, gdybyście się pewnego dnia obudzili w obcym ciele? I to jeszcze w ciele przedstawiciela płci przeciwnej? Nie? A szkoda bo z tym właśnie problemem musi się zmierzyć dwoje japońskich nastolatków. Tachibana Taki to mieszkający w Tokio licealista jakich wielu: chodzi do szkoły, spotyka się z przyjaciółmi w kawiarniach a wieczorami dorabia sobie jako kelner w restauracji. Jego uporządkowane życie zaczyna się jednak zmieniać pod wpływem serii incydentów, których to na drugi dzień nie pamięta. Nie zdaje on sobie również sprawy z faktu, że w położonym w górach miasteczku Itomori z podobnym problemem walczy Miyamizu Mitsuha, licealistka służąca również jako miko w lokalnej świątyni, która ma dość rządzonej przez swojego ojca miejscowości. Po szokującym odkryciu nasi bohaterowie robią wszystko aby zachować szeroko pojętą normalność więc nakreślają zasady obowiązujące w czasie zamiany ciał. Oczywiście łatwiej powiedzieć niż zrobić… Mitsuha staje się popularna w swoim liceum dzięki pewności siebie Takiego, zaś Tachibana punktuje u dziewczyny w której się podkochuje dzięki delikatności i empatii Miyamizu. Z biegiem czasu między bohaterami tworzy się więź, o tyle osobliwa, że nigdy w życiu się nie spotkali twarzą w twarz, nigdy nie rozmawiali ze sobą, a jedyny kontakt jaki utrzymywali odbywał się przez zapiski w dziennikach. Żadnemu z nich przez myśl nie przeszło, że owy fenomen może pewnego dnia się zakończyć, a jednak… Gdy po nieudanej randce Taki próbuje skontaktować się z Mitsuhą bezpośrednio, okazuje się, że zapisany przez nią na jego telefonie numer nie jest już aktywny. Zdesperowany chłopak decyduje się na odnalezienie dziewczyny co nie jest takie łatwe biorąc pod uwagę fakt, że nie zna nazwy miejscowości z której ona pochodzi, a wspomnienia z zamiany ciał zaczynają znikać. Wkrótce wychodzą na jaw szczegóły pewnej tragedii oraz skomplikowane reguły według których działa czas.

Dużą rolę odgrywają też postacie drugoplanowe na czele z siostrą Mitsuhy, Yotsuhą, i Okuderą Miki w której podkochuje się Taki. Pomagają one zrozumieć naszym bohaterom co się tak właściwie dzieje oraz motywują do działania i parcia na przód. Stanowią też swoisty comic relief. Warto też wspomnieć o babci Miyamizu, która momentami pełni rolę lektora – w nienachalny sposób tłumaczy nam niektóre mechanizmy wedle których działa czas w świecie Your name oraz co czyniło Itomori wyjątkowym miejscem. Nie sposób też nie wspomnieć o Teshim i Sayace, przyjaciołach Mitsuhy zawsze gotowych do zdania jej relacji z postępków Takiego w jej ciele. Zresztą w drugiej połowie filmu pełnią oni inną, równie ważną, rolę pomagając Takiemu zapobiec tragedii.

kimi5.gif

Cała historia jest de facto retrospekcją, próbą przedstawienia tego co się działo kilka lat przed początkiem filmu, wyjaśnieniem czego tak desperacko poszukują dorośli już bohaterowie. Sam tytuł filmu, Your name, nieco nas nakierunkowuje. Czy zdarzyło wam się kiedyś, że próbowaliście sobie przypomnieć coś ważnego, ale nie byliście w stanie? Dla Takiego i Mitsuhy owa pustka jest nie tylko chwilowym uczuciem, ale czymś co towarzyszy im od lat i rzuca cień na pozostałe aspekty ich żyć. Poszukują czegoś, lecz nie wiedzą dokładnie czego, chcą ruszyć dalej, ale nie są w stanie tego zrobić. Dopiero przypadek pomaga im odnaleźć to czego tak usilnie potrzebowali. W tle mamy wątki poboczne przedstawiające chociażby konflikt pokoleń czy próby ratowania ginących tradycji. Jednak nie jest to film w 100% poważny w czasie oglądania którego mamy większego poker face’a niż lokaj rodziny Addamsów. Nie brakuje scen humorystycznych opartych głównie na reakcjach głównych bohaterów na zamianę ciał oraz ich próbach dostosowania się do życia kompletnie innego niż te które znali. Prawie zachłysnęłam się drinkiem, kiedy Mitsuha w ciele Takiego próbowała ustalić jakim słowem wypada jej się określić. Czy jest ten film jednak AŻ TAK wyjątkowy? Co jest w nim takiego specjalnego? Przekazuje on jakieś uniwersalne treści, które będą trwać jeszcze przez 3 pokolenia?

kimi4

Tak i nie. Jeżeli oczekujecie wielkich prawd rodem z Grobowiec świetlików to tutaj tego nie znajdziecie. Urok tego filmu tkwi w drobnych szczegółach takich jak element plecionki idealnie wpasowujący się w mit czerwonej nici przeznaczenia. Bohaterowie są tak blisko siebie jak to tylko możliwe lecz jednocześnie dzieli ich ogromna odległość. Możemy obserwować powoli tworzącą się więź między bohaterami, która nie uległa zniszczeniu pomimo upływu czasu. To co między nimi zaszło zostawiło niezmazywalny ślad, odcisk obecny nawet po nagłym zakończeniu znajomości. Właśnie to jest prawdopodobnie najbardziej uniwersalną prawdą w tym filmie: osoby, które spotykamy, które są obecne w naszym życiu zostawiają po sobie coś co trwa w nas nawet po ich odejściu.

kimi7

Film nie jest bez wad. Wiele osób może mu zarzuć miejscami brak logiki. Sama zresztą uważam, że poszukiwanie małego miasteczka na zasadzie „wsiądę do ciaponga byle jakiego i a nuż trafię” jest delikatnie rzecz ujmując niezbyt mądre. Sam fakt, że po kilkunastu zamianach ciał Taki nie znał nazwy miejscowości w której mieszka Mitsuha jest po prostu głupi. Można to jakoś wytłumaczyć faktem, że ich wspomnienia są po obudzeniu się dosyć mgliste lecz od czego są notatki w telefonie. Zresztą Mitsuha doskonale wiedziała, że Taki mieszka w Tokio a sam Tachibana nie miał problemów z odtworzeniem wyglądu Itomori w sposób niemalże fotograficzny. Makoto Shinkai próbował w jakiś sposób ulogicznić interwencję sił nadprzyrodzonych w proces zamiany co z jednej strony bardzo mi się podobało, a z drugiej nasunęło kilka dodatkowych pytań. Do dzisiaj też nurtuje mnie z jaką szybkością przeprowadza się ewakuację japońskich miasteczek. Przysięgam, że było to szybsze niż ewakuacja mojej podstawówki.

kimi3

Należy też poruszyć kwestię strony technicznej oraz wykonania, gdzie nie mam nic do zarzucenia. Styl animacji i kreska są utrzymane w typowym dla Shinkaia klimacie. Dużą rolę gra tu z pewnością światło oraz kolory. Osoby, które już kiedyś miały do czynienia z pełnometrażówkami tego reżysera wiedzą o czym mówię. Nawet to nieco złośliwe określenie „facet od ładnych chmur” idealnie tutaj pasuje. Makoto Shinkai chyba postawił sobie za zadanie ukazanie nieba we wszystkich możliwych kolorach i wykonał je na 5+. Scena zachodu słońca nad kraterem wulkanu naprawdę pod tym względem zapiera dech w piersi. Jeżeli jednak Your name się wybija pod jakimś względem jest to z pewnością muzyka. Japoński zespół RADWIMPS naprawdę odwalił kawał dobrej roboty przy tworzeniu ścieżki dźwiękowej do filmu. Nie mówię tutaj tylko o piosenkach, ale o całej muzyce w tle świetnie podkreślającej nastrój filmu. Mimo że największym hitem niewątpliwie jest Zenzenzense to osobiście uważam, że największy bagaż emocjonalny niesie ze sobą Sparkle do którego tekst jest opowieścią samą w sobie. Z utworów instrumentalnych stanowczo warte uwagi są Goshintai czy Kieta Machi doskonale podkreślające ważne sceny przy których bohaterowie nie musieli używać zbyt dużo słów – sama muzyka i obrazy świetnie się sprawdziły. A skoro już o słowach mowa to należy też pochwalić seiyuu. Zarówno Ryunosuke Kamiki jak i Mone Kamishiraishi postarali się o to by widz nienachalnie odczuł zamianę ciał, a przy tym i osobowości bohaterów.

Podsumowując Your Name  z pewnością się w pewien sposób wyróżnia na tle innych filmów pełnometrażowych wypuszczonych w 2016 roku. Na pewno wielkim błędem ze strony Akademii było pominięcie go w nominacjach do Oscara na najlepszy pełnometrażowy film animowany. Czy jednak za kilka lat będziemy nadal o nim pamiętać? Uważam, że tak. Nie jest to film, który na końcu daje nam jakiś finalny wniosek tak jak filmy Disneya. Jest to raczej urywek z życia, który może nas sporo nauczyć i przypomnieć nam o paru sprawach. Ode mnie jest to solidne 8.5/10.

Sofi

PS. To mój pierwszy dłuższy tekst od WIEEEEEEELLUUUUUUU miesięcy. Pewnie składnia leży (interpunkcja też), ale mina Dar gdy to zobaczy wynagrodzi mi wszystko :P

PS2. Obrazków też nie ma bo w czasie 10 minut wordpress załadował mi cały jeden. Przypomniało mi się czemu nienawidzę tej platformy.

PS3. Dar dodała obrazki. I jej mina naprawdę wynagradzała wszystko.

Reklamy

5 komentarzy do “A twoje imię to…? Recenzja Kimi no Na wa

  1. Film naprawdę piękny, zarówno pod względem graficznym, jak i historii. Może i dałoby się wypomnieć parę nieścisłości, ale ogólnie wypadło bardzo pozytywnie. Poza tym chociaż nie przepadam za bardzo za motywem zamiany ciał (jakoś nie lubię myśli o tym, jak bardzo może to być niezręczne po powrocie do normalności, chyba za bardzo wczuwam się w ich sytuację xD), to tutaj zostało to rozwiązane tak, że nie przejmowałam się tym zanadto. I tak, świetne było, gdy Mitsuha próbowała ustalić jakim słowem wypada jej się określić. <3

    Polubienie

  2. Ooo, przynajmniej już wiem, o czym to sławne Kimi no na wa jest. Czyli nie muszę już oglądać, prawda?… (To pisała osoba z dobrze wypasioną awersją do filmów, zwłaszcza wszelkich ogłaszanych Dziełami przez wielkie D, a już tym bardziej, jeśli wszyscy się zachwycają grafiką).

    Chociaż muszę przyznać, że przyjemne to Sparkle.

    Polubienie

  3. strzelam w ciemno czy bohaterów dzieli nie tylko przestrzeń ale i czas ;) bo taki twist mi pasuje no i były już filmy z takim motywem co do zamiany ciał to w wersji komediowej mamy cinderella boy tetsuwan??birdy decode czy maze że podam pierwsze z brzegu przykłady :)

    Polubienie

  4. Oho, włamanie! I to popełnione przez kogoś, kto skończył z chińskimi bajkami…?

    Cahan mi coś wspominała, że była, i że też jej się podobało. Drugi głos za, to jestem skłonna uznać że macie rację i przyjąć to jako fakt. Ale wyjdzie obeznanie z tematem (a konkretnie jego brak), jak powiem, że aż nie zaczęto pisać o Animocjach, to nawet nie wiedziałam że taki film wyszedł. Eh.

    Jak już wordpress taki wredny, to sama poszukałam sobie obrazków… i taaaak, „facet od ładnych chmur”, zgodzę się w 100%. Ale jak idzie o same postacie, to wyglądają tak dość… standardowo. W sensie, to nie, że to źle, ale moją uwagę dużo bardziej przykuwają nieco nietypowe projekty, czy to kreskowo (jak np. Garo: Honoo no Kokuin czy ten nieszczęsny celowo brzydki Mob Psycho 100) czy kolorystycznie (choćby różowiaste No Game No Life czy Kiznaiver), a najlepiej to jedno i drugie (Gatchaman Crowds). Więc jak na moje gusta to tu się akurat nic nie wybija, jak o samych ludzi idzie :c

    No i fajnie, że próbowano te ich zamiany jakoś wyjaśnić, irytuje mnie zawsze podejście „bo tak, siedź cicho i wchłaniaj treści”.

    To nie będzie tak, że pominęli w nominacjach, bo nie jest z tej określonej „grupki”, z której zawsze są nominacje?

    P.S. Posłuchałam ZezaZbieżnego i Sparkle, jak już podlinkowałaś, to drugie dla mnie lepsze. Zez jest jakiś taki… Czegoś mi w nim brakuje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s