Cuda teraźniejszości, zagadki przeszłości – recenzja mangi Nasz Cud

Och, dawno nie pisałam żadnej recenzji. W sumie szkoda, bo to chyba mój ulubiony typ postów. Dobrze więc, podciągam rękawy i rozpoczynam nowy, mini-cykl recenzji mangowych! (Oki, oki, zaczęła go już Dziab tekstem o Vanitasie…). Oto Nasz Cud (jp. Bokura no Kiseki), wydane przez Waneko w zeszłym roku josei, który, jak mówią sami wydawcy, nie cieszy się aż taką popularnością jak powinien. Gdy to usłyszałam, wiedziałam, że trzeba coś z tym zrobić. Bo jak to możliwe żeby tak wciągający tytuł był niezauważony przez czytelników? Drogie moje małpiatki, szykujcie portfele. Zaraz wam wytłumaczę, dlaczego powinniście sięgnąć po tę iście cudowną (sic!) mangę.

Recenzja na podstawie czterech tomów.

bokura1

Przenieśmy się do współczesnej Japonii, dokładniej do Sendai, gdzie mieszka i uczy się Minami Harusumi. Owszem, to zwykły japoński licealista (choć pierwszy rozdział dotyczy zdarzenia z gimnazjum), którego, jak to bywa, wyróżnia jedna cecha – posiada on wspomnienia z przeszłego życia. I to nie byle jakiego! Minami był bowiem księżniczką (sic!) pseudo-europejskiego kraju, potrafił posługiwać się magią i ostatecznie zginął w trakcie ataku na swój zamek. Jak możecie się domyślić, rozpowiadanie tego nie sprawiło, że stał się najpopularniejszym dzieciakiem w dzielnicowej piaskownicy… Dorastając, chłopak przestał chwalić się swoją przeszłością, ale wciąż starał się zapisywać wszystkie urywki starego życia jakie sobie przypomina, czując, że jego wspomnienia, to więcej niż przywidzenia. Szczególnie, że z czasem okazuje się, że magia może działać także w tym świecie. Prawdziwy przełom następuje jednak, gdy trafia do liceum. Okazuje się bowiem, że nie jest on jedyną reinkarnowaną osobą, która zginęła w trakcie rzezi, co więcej, bohaterowie tamtych wydarzeń jakimś cudem, wszyscy odrodzili się w jednej i tej samej szkole, sukcesywnie odzyskując swoje wspomnienia. Wraz z tym powracają stare zawiści, czy to personalne, czy między obywatelami dwóch wrogich królestw. Najważniejszą zagadką staje się jednak pytanie o to, co naprawdę doprowadziło wtedy do tragedii…

bokura2

Zacznijmy od fabuły. Główną osią mangi jest próba odkrycia co wydarzyło się w przeszłości. Przypomina pod tym względem choćby Pandorę Hearts (nie bez powodu, właśnie ten tytuł często określa się duchowym następcą PH) czy ostatnie arci D.Gray-Mana. Bardziej niż te serię, Nasz Cud działa na dwóch płaszczyznach: współczesności i poprzedniego życia. Bohaterowie nie odzyskują wszystkich swoich wspomnień od razu, a że każdy zna inny fragment historii, czytelnik powoli, ale skutecznie sam układa obraz wydarzeń z przeszłości. Muszę przyznać, że wątek zagadki rozgrywany jest naprawdę wzorowo. Przede wszystkim: wciąga. Początkowo wydawało się, że zbyt dużo kart odkrywa się już na początku (może miało to związek z tym, że seria planowana była na jedynie na trzy tomy. Szczerze powiem, nie wiem jak miałoby to wyglądać, w sytuacji, gdy po czterech nie wiadomo jeszcze nic, a seria, obecnie 15-tomowa, ma zakończyć się w 16-17 częściach). Z czasem okazuje się  jednak, że przeszłość kryje tyle różnych tajemnic i przeplatających się wątków, że nie zanosi się, by szybko zabrakło tematów do rozważań. Smaczków dostarcza mnogość postaci – każdy miał własne interesy w poprzednim życiu, jakiś fragment historii, z którego dopiero wyłania nam się mapa stosunków panujących w zmasakrowanej twierdzy. Dodatkowo, w współczesności wcale nie jest tak spokojnie. Fakt, że bohaterowie potrafią używać magii prowadzi do niepokojów. Trzeba w tym momencie dodać, że tutejsza magia to nie triki z Harry’ego Pottera, ale jednoznacznie broń, bardzo potężna, służąca właściwie wyłącznie do prowadzenia walk. Szybko dowiadujemy się, że niektórzy postanawiają wykorzystać ją do własnych celów, w tym wendety za dawne czasy. Zagadki, zamiast się rozwiązywać, przynajmniej z początku przede wszystkim się mnożą, szczególnie, że postacie nie zawsze są z nami szczere – bohaterowie będą kłamać, podszywać się pod inne postacie z przeszłości, manipulować i ukrywać kluczowe informację. Trust no one, cytując wujka Forda…

img_20170302_211105

Czym jest jednak fabuła, bez bohaterów i relacji między nimi? Tutaj dochodzimy do chyba największej zalety Naszego Cudu. Początkowo grono postaci może wydać nam się zbyt obszerne, a poszczególni bohaterowie mylą się i gubią w tłumie… Ale do czasu. Im dalej w historię, tym bardziej wyraziści staje się obsada, a my coraz lepiej rozumiemy ich motywację i cele. Dodatkowo, w przypadku tej serii rozmowa o bohaterach jest szczególnie interesująca – każdą postać dostajemy bowiem w wydaniu podwójnym. Wątek obyczajowo-emocjonalny (nazwijmy to tak, z braku lepszej opcji) stanowi mój ulubiony element serii. Musicie wiedzieć, że charaktery bohaterów z królestwa fantasy i współczesnej Japonii nie są identyczne. Dużo rozważań zajmie im pogodzenie swoich dawnych wspomnień z doświadczeniami teraźniejszości oraz pytanie – która osobowość jest ważniejsza? Szczególnie ciekawie robi się, gdy dochodzimy do relacji między postaciami. Co powinny zrobić osoby, które zakochały się w sobie w Japonii, ale wcześniej były wrogami? Czy dawne stosunki społeczne wciąż obowiązują i szlachta może czuć się lepsza od służby? Jak traktować żołnierzy z wrogiego państwa, których oskarża się o sprowadzenie zagłady? Szeroki wachlarz charakterów prowadzi do wielu różnych odpowiedzi na powyższe pytania, a stanowiska poszczególnych bohaterów zmieniają się, tak jak i same postaci. Och, wielbicie character developmentu, mogą czuć się szczerze rozpieszczeni. Podobnie zresztą, jak wielbiciele pairingów – choć romanse nie stanowią tu aż tak znaczącej roli, jak można by się spodziewać po fabule i gatunku, kilka par się uformuje. Przy czym warto wspomnieć, że główny bohater sparuje się już w pierwszym tomie. Kiedy ostatnio widziało się coś takiego?

img_20170302_210642
Autentycznie sympatyczny protag – to wcale nie oczywiste.

No, ale pisze tak ogólnie, a bohaterom należy się jeszcze parę zdań. Bardzo podoba mi się protagonista. Jako osoba posiadająca swe wspomnienia od początku, ma nad resztą ekipy przewagę w postaci pewnej stabilizacji psychicznej – chłopak (ekhem…) zdążył się już dawno przyzwyczaić do tego, że kiedyś był dziewoją i zdecydować, że ważniejszym dla niego jest życie w współczesnej Japonii. Jest to naprawdę miły przykład ogarniętego głównego bohatera z charyzmą i inteligencją oraz pewnym talentem do manipulacji… Och, tak, Minamiemu stanowczo daleko do księżniczki w opałach (sic!). Także na dalszym planie łatwo znaleźć sobie faworytów. Szczególnie przypadła mi do gustu żeńskaobsada (ech, ta seria jest zbyt genderowo niepoprawna, by łatwo mi przechodziły przez klawiaturę takie ogólniki), w tym Haruko-Rida, czyli obecna dziewczyna, a była ochroniarka głównego bohatera. Punkty sympatii zyskali także Zeze (na razie… Na jego tajemnice jeszcze czekam!) oraz Hiroki.

img_20170302_210935
No, napaćkane tych dymków. Niestety samo przeglądanie mangi nie działa na jej korzyść.

Jednak Nasz Cud nie jest pozbawiony wad. Jedna z nich to na pewno słaby początek. Pierwszy rozdział, dziejący się jeszcze w gimnazjum, jest znacznie słabszy, opierając się na dość wyświechtanym motywie znęcania się nad odstającym od reszty ucznia. Także ogarnięcie postaci i fabuły w dalszej części wymaga trochę czasu i prawdziwą radość z lektury zaczyna czerpać się najpóźniej od trzeciego tomu. Problemem jest także kreska – i nie chodzi tu nawet o styl czy staranność rysunków, ale o dwa inne elementy: projekty postaci oraz kadrowanie. Pierwsza kwestia szczególnie w początkowych tomach stanowi problem, gdy w tłumie postaci trudno rozróżnić kto jest kim. Drugi element… Cóż, ilość tekstu na stronę tylko niezamierzenie  pogłębia chaos i może przy przeglądaniu tomiku odstraszyć od czytania. Przeglądając skany późniejszych rozdziałów widzę jednak, że oba te elementy się poprawiają – cóż, Nasz Cud to jedna z pierwszych mang Natsuo Kumety i widać, że na jej przykładzie uczy się jeszcze tworzenia komiksów.

Skończmy jeszcze oceną polskiego wydania. Wielkość standardowa, obwoluta błyszcząca, kolorowych stron sztuk jedna, błędów drukarskich czy literówek w środku nie zauważono. Osobiście podobało mi się uwspółcześnienie języka jakim posługują się bohaterowie (i słowa takie jak”hejtowanie”). Echem w fandomie rozniosła się jednak Drama o Szlaczek. Logotyp pierwszego tomu ma dość niechlujnie stworzony zawijas przy tytule, który wzbudził przy premierze sporo emocji. Niedoróbkę poprawiono już przy drugim tomie, jednak co by to była za recenzja, bez wspomnienia o tak Istotnej i Oburzającej aferze ;) Pochwalę też projekt okładki, który w polskiej wersji ma ciekawy pomysł z poszarpanym papierem. Ps. Nie zapominajcie, że pod obwolutami na okładach, są dowcipne dodatki!

Tak więc, już, już, idźcie kupować. Samo słowo „josei” powinno wam starczyć zamiast tej recenzji. Josei zawsze są cudowne! A tak na serio… Nasz Cud cierpi przede wszystkim na niedocenienie. Seria sama w sobie nie cieszy się zbyt dużą popularnością, co na pewno ma związek z brakiem anime. Dodatkowo nie najmocniejszy początek, połączony z nie tak piękną kreską (nie oszukujmy się, dla wielu to jeden z głównych wyznaczników zakupów), sprawia, że wielu czytelnikom ucieka okazja na naprawdę wciągającą historię, z dobrym napięciem i bardzo ciekawymi relacjami między bohaterami. Ale wy już wiecie, że warto spróbować, prawda?

~Darya

Ps. Recenzja pisana w ramach współpracy z wydawnictwem Waneko. Kolejne dwie mangi czekają już w kolejce!

Reklamy

21 komentarzy do “Cuda teraźniejszości, zagadki przeszłości – recenzja mangi Nasz Cud

  1. Zerknęłam na tę mangę jak ją Waneko ogłosiło i po paru rozdziałach naprawdę mnie wciągnęła, a potem… aż wstyd przyznać, ale ostatecznie wciąż jej nie kupiłam. Najwyższy czas to nadrobić, bo zdecydowanie na to zasługuje. Gdyby jeszcze trafiła się jakaś promocja… ;)

    Polubienie

    • Nie wiem czy korzystasz, ale Bonito często ma dobre ceny, a jak nie oni to najtaniej powinno być w Gildii :3 Na pewno zakup gorąco polecam, historia wciąga niesamowicie!

      Polubienie

  2. Drama o Szlaczek. ♥ Czymże jest fandom bez jakiejś dramy? (Ale fakt, ten z pierwszego zdjęcia i te ze zdjęć niżej… interwencja udana.)

    Szykujcie pieniądze, szykujcie pieniądze… a kto mi przyszykuje nową półkę na składowanie wszystkiego, co polecacie? Co ważniejsze, kto mi przyszykuje MIEJSCE na takową półkę?! Toż już ściany zabrakło i na normalne knigi!

    Kurczę, aż szkoda, bo jak bywają recenzowane tu tytuły przy których kiwam głową, że „brzmi solidnie i porządnie i fajnie, ale tematycznie jednak nie moja bajka”, tak na to bym może nawet zerknęła. Jak mówisz, że dobrze poprowadzony i rozwinięty i z problemami tożsamościowymi, to mimo że temat może i powielany… Eh. Gdzie jest jakaś biblioteka…

    Autentycznie sympatyczny protag nie dość, że nie jest oczywistością, to bywają okresy, że i rzadkością… (Nie wliczam do Grona Sympatycznych protagów, których może i lubię na papierze/ekranie, ale jakbym na nich wpadła na korytarzu, to przez łeb jakąś ciężką książką. Względnie, przy ryzyku mocniejszego oddania ową książką, szerooookim łukiem a najlepiej naokoło, inną drogą.) Albo mam pecha, albo często spotykam natomiast gatunek pokrewny, autentycznie irytującego protaga. Ja wiem, że wszystko dla plotu, ale… hombre, co ty robisz?!

    A tak z ciekawości – ostatnio FB uprzejmie doniósł mi, że znajoma komentowała post jakiegoś wydawnictwa. Post był generalnie o tym, że josei się na naszym rynku przyjęło średniokiepskowcale, więc nie pójdą tą drogą. Czy wobec tego Nasz Cud dokończą wydawać, czy masz te 4 tomiki i… i tyle, czekaj w nieskończoność na ciąg dalszy? Ewentualnie, jako że umiesz w niemiecki, sprowadzaj z Dojczlandów? Wiadomo coś na ten temat?

    Polubienie

    • Drama o Szlaczek była zacną dramą w dobrym stylu i ostatecznie skończyła się happy endem – jak widać na obrazkach :D
      Dobry motyw może być powielany wielokrotnie, jak ktoś ma niego dobry pomysł – a tu akurat wszystko ładnie się zgadza i układa w śliczną całość <3
      Ojejku, sensowny protag to jak jednorożec, nie znajdziesz D; Jest autentycznie tylko kilka dłuższych tytułów, gdzie moim ulubionym bohaterem jest ten główny (akurat tutaj też nie – ale jak pisałam, wybija się ponad przeciętną).

      Niepopularność josei boli mnie okrutnie, bo jak wielokrotnie powatarzam to mój ulubiony gatunek/widownia ;___; Nie no, Waneko to porządne wydawictwo i wydaje wszystko do końca, także tej mangi pojawi się za chwilę szósty tom… Po prostu szanse na kolejne tytuły josei są nienajlepsze, niestety…

      Ps. A miejsce zawsze się znajdzie. Zawsze!

      Polubienie

  3. Lubię tę mangę. Wciągnęła mnie od pierwszego tomiku i niecierpliwie czekam na kolejny. I nie wiem. Może ja za dużo nieładnych „kresek” już w mangach widziałam, ale tych narzekań różnych na „Cudową” pojąć nie mogę za nic.

    Polubienie

    • Jak pisałam, kreska w sama w sobie taka zła nie jest – po prostu stwarza wrażenie chaosu, co przy dość chaotycznej fabule nie ułatwia czytania. No i mając na rynku tak dużo pięknie narysowanych mang (jestem dość świeżo po Toko Ghoulu, och jak się na to ładnie patrzyło!), poprzeczka jednak zawieszona jest wysoko :)

      Polubienie

  4. Słyszałam o tej serii! Nawet zastanawiałam się czy jej nie kupić, ale zniechęciła mnie właśnie kreska no i tyle innych mang do kupienia… Recenzja jednak mnie przekonała, więc przy najbliższej okazji na pewno kupię tę serię! <333

    Pozdrawiam ;*

    Polubienie

  5. Hm, historia z reinkarnacją jest stara jak świat. Ja chyba jednak wolę wersję, która przedstawiona jest w Please Save My Earth. Tam mamy naukowców z księżycowej bazy, którzy odrodzili się jako współczesna japońska młodzież. Jakoś magiczne talenty do mnie nie trafiają, wolę esperów. Ale to oczywiście moje zdanie, wszystko jest kwestią gustu.

    Polubienie

    • Akurat od jakiegoś czasu miałam chcicę na coś z reinkarnacją (w sumie ciągnie się za to mną od wątku Kandy z D.Gray-Mana) i Nasz Cud wpasował się w tę potrzebę idealnie :)
      Dzięki za tytuł, postaram się zapamiętać!

      Polubienie

  6. Ech, kolejna manga, która czeka w kolejce, żebym ją przeczytała. Za dużo dobrych mang wychodzi w Polsce, żebym się wyrabiała z nimi ;) Poczekam, aż wyjdzie większość, bo boje się, że jak to zwykle u mnie bywa, pogubię się w fabule jak będę czytała co miesiąc jeden tom. Ale sama historia wygląda naprawdę zachęcająco :)

    Polubienie

    • Dobrych mang wychodzi masa, na szczęście masz miejsce, gdzie mówią ci co z dobrych jest najlepsze :P
      Akurat tutaj wyjątkowo dobrze pamiętam zawijasy fabularne z tomu na tom, ale w sumie racja, najlepiej się to czyta większymi partiami ^^

      Polubienie

  7. na temat tytułu się nie wypowiem aczkolwiek dałbym głowę że już gdzieś ten schemat widziałem (czyli reinkarnowani bohaterowie spotykają się w przyszłości itp ) xDD
    ale za to się pochwale że zacząłem czytać (pardon oglądać filmiki skanlacje xD ) mangi pod tytułem Red River podobno sławna znana i uznana xD a wczoraj w ramach przypominania sobie serii która kiedyś oglądałem zerknąłem na mangową wersje Angel Heart i rany jaką to ma dobrą kreskę kilka kadrów bym machnął od razu jako plakat na ścianę :)

    Polubienie

  8. [konstruktywny komentarz] Oo, nawet nie wiedziałam, że na grzbiecie ostatniego FMA jest Edowa łapka! :D [/konstruktywny komentarz]

    Aa nie, w sumie jak już tak konstruktywnie zaczęłam, to powiem, że raz w życiu, konkretnie na szkoleniu BHP, widziałam na żywo innego ludzia czytającego mangę i to był właśnie Nasz cud :3

    Khm, a tak bardziej w temacie, zainteresowałam się tym tytułem po recenzji na Alkuszowych Rozkminach, a potem to już tylko się bardziej zachęcałam, bo a to znowu ktoś pochwalił, a to miałam w łapkach nowy tomik i naocznie stwierdziłam, że ładniutki, a to w ogóle się okazuje, że to josei, a nie jakieś shounenoshoujo, jak myślałam… Tylko, niestety, piniądza brak :c Ale tak w świetle ostatnich niusów od JPF-u (nie żeby były jakoś specjalnie zaskakujące, niestety ;p) naszło mnie poczucie misji w kwestii kupowania joseiów, także ten, niewykluczone, że przy kolejnym zamówieniu radośnie zarżnę swoje fundusze kolejną serią od Waneko (ergo wychodzącą przerażająco terminowo i wpędzającą biedną Gwacię w zaległości i frustrację xD).

    Polubienie

    • Konstruktywne komentarze są najlepsze!
      Polecam skompletowanie sobie FMA na półce <3 Wszystkie tomy wyglądają cudnie <3

      Hehe, ja czytałam tom czy dwa na zajęciach – jak się już zacznie to żadna siła nie oderwie od lektury :”D

      JOSEIE SĄ NAJLEPSZE. Nie no, żaden inny tag przy opisie tytułu nie daje mi takiej gwarancji, że seria mi się spodoba jak właśnie słowo „josei”, dlatego też wspieram ten gatunek całym serduszkiem i portfelem ;u;

      Nasz Cud stanowczo się nadaje na zatopienie nim funduszy :”D

      Polubienie

      • Na razie mam niecałą jedną trzecią, ale w przyszłości na pewno chcę całość <3

        E, nie, na tym BHP to akurat nie to, tylko wszyscy z prowadzącym na czele przyszli z nastawieniem „jakoś musimy te parę godzin przetrwać” i tabletami/książkami/whatever xD

        Sama dopiero parę rzeczy joseiowatych czytałam, ale jak tak patrzę na te, które są u nas wydane, większość wygląda interesująco. Tym bardziej szkoda by było, gdyby w ogóle przestały nowe tytuły wychodzić :c

        Polubienie

        • Hm, czuję, że istnieje zapotrzebowanie na post o josei wartych polecenia… Dopisze w takim razie do listy pomysłów na notki ;)

          Ps. To istnieją szkolenia BHP na których ktokolwiek udaje, że uważa xD?

          Polubienie

          • O, tak, tak, tak, przydałoby się, bo szczerze mówiąc przynajmniej dla mnie to jest trochę taki gatunek-ninja, albo w ogóle o jego przedstawicielach nie słyszałam, albo jestem święcie przekonana, że to seineny/shouneny/shoujo i potem się wielce zdziwiam, że nie. Zatem czekam na notkę ^^

            Hm, a wiesz, nawet się trafiło kilka osób zacięcie robiących notatki, z tym, że to były panie z zaocznych, które mogłyby być moimi babciami xD

            Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s