Piękne atrakcje miasta stołecznego – Chibimatsuri i Walentynki YOI

Historia zaczyna się prosto. W lutym studenci oprócz sesji miewają także przerwy w nauce, więc czemu nie wykorzystać ich na coś geekowskiego. Albo na podróże. Na przykład podróże, by uczestniczyć w czymś geekowskim. Tak więc, ja i Shizu (przewijająca się na tym blogu ostatnio tyle, że za niedługi czas trzeba ją będzie dodać do zakładki autorów…) postanowiłyśmy opuścić nasz kochany Wrocław i, wzgardzając Aishiteru, odwiedzić stolycę. A wraz z nią Chibimatsuri oraz Jurkowy event w Yatcie. A przy okazji Dziabarę. Tak więc, dwie relacje w cenie jednej!

wawa2

Najpierw sobota zagnała nas na Śródmieście, gdzie odbywała się mini imprezka ekipy Animatsuri. O pierwszej edycji tego konwentu i całej historii kryjącej się za nim Dziabara już swego czasu pisała. Tym razem koncept był taki sam – płaciło się co łaska, a bardziej łaskawi mogli otrzymać w podzięce od jednej przypinki lub breloczka, po kilka gadżetów. Sam konwent naprawdę zasługiwał na przydomek „chibi”, bo do dyspozycji uczestników udostępniono dwie sale z prelekcjami, jedną grową (planszowo-elektroniczną) i to właściwie tyle… O, była jeszcze szatnia. Mała rzecz, a cieszy. Mimo lekkiego ścisku, budynek całkiem dobrze wymierzono na odpowiednio nieduże grono uczestników. Ostatecznie wyszło kameralnie, ale przytulnie. Oprócz stoiska z nagrodami za udział w konkursach nie znalazło się miejsce dla żadnego wystawcy.

Konwencja Chibimatsuri była Walentynkowa i muszę pochwalić, że naprawdę można było ją wyczuć. Nie mówiąc już o latających wszędzie balonikach w kształcie serduszek, atrakcje także dobrano pod klucz miłości. Zaczęłyśmy imprezę od konkursu openingów i endingów z romansów, prowadzony przez Wolfa. Jak taki konkurs wygląda, tłumaczyć nie trzeba – dwie godziny zgadywanek, skąd znowuż była ta piosenka i dlaczego cały czas trafia się na endingi. Ostatecznie konkurencję wygrała Dziab. Cóż, wygrała… Nasza reprezentantka uzyskała 24 punkty, kiedy drugie miejsce miało ich zaledwie 9… Toż to talent dopiero :) Następnie nadszedł czas na dwa panele – o miłości w Japonii od Aldara i Yaoi u Haruki. Pierwszy był porządną prelekcją na temat pojmowania związków oraz romansowania w historii oraz współczesności Nipponu. Widziało się, że prowadzący zna się na temacie, nie gubił się, tylko płynnie opowiadał, nie stroniąc od anegdot i dowcipów o sempajach, którzy zauważają lub nie. Dwugodzinny panel o mangach yaoi był… Okej. Prowadząca prezentowała tytuły i o nich opowiadała. Robiła to z wiedzą i wybierała ciekawe pozycje, jednak po pewnym czasie, dyskusja trochę się rozlazła i ostatecznie na sali porobiły się grupki, każda zajęta swoimi sprawami. Imprezę zakończyliśmy znowu na konkursie u Wolfa – tym razem na zgadywaniu anime po screenach i OSTach. I muszę tutaj pochwalić prowadzącego ogromnie za obie atrakcje, bo dawno nie widziałam tak przyjemnie poprowadzonej zgadywanki. Już nawet nie chodzi o to, że pytania były w porządku, ale po prostu atmosfera się zgadzała, bez chaosu, pośpieszania, no sama przyjemność. Dla kroniki, dodać trzeba, że tutaj znowu konkurencję pozamiatała Dziab, wygrywając z jakąś kosmiczną przewagą nad drugą konkurentką… Czyli niżej podpisaną, która dzięki temu mogła nabyć śliczny, nowy powerbank :) Cóż, pamięci muzycznej nie mam za grosz, ale pairingi ponazywać umiem. Wieść gminna niesie, że odbywające się gdzieś w międzyczasie kalambury cieszyły się sporym zainteresowaniem, uczestniczy mogli też wziąć udział w turniejach planszówkowych (aczkolwiek zawarty w planie atrakcji turniej w Jungle Speeda gdzieś wyparował…). Oprócz tego, odbył się także speed daiting – o trwałości zawartych tam związków nie mamy na razie danych.

wawa6
Ponoć na kalamburach było świetnie (fot. Przemek Chmielewski)

Niedawno pisałam wam, jak miło wspominam Namicon, konwent kameralny i głównie dla lokalsów. Pod tą samą kategorię mogę bez wątpienia dopisać Chibimatsuri. Mała ilość atrakcji to czasem szczery plus, szczególnie, gdy dba się o wysoki poziom każdej z nich. Także integracja na tak małej powierzchni przychodzi jakoś naturalnej. Jeśli usłyszcie więc o kolejnej edycji tego przedsięwzięcia – dajcie mu szansę!

wawa5
A teraz o drugim evencie.

W niedzielę nasza dzielna ekipa nawiedziła jeszcze mniejsze wydarzenie. Jeśli jeszcze nie zauważyliście, to zarówno ja, jak i Dziab od paru miesięcy wkręciłyśmy się w pewną bajkę o łyżwiarzach… Taki niszowy tytuł, ledwo o nim wspominałyśmy, mogliście nie zauważyć… Ekhem, tak czy inaczej, Yatta postanowiła wykorzystać hype i zorganizować w swoim Centrum Popkultury event Jurkowy, no i wiecie, jak już byłyśmy w okolicy… Można sprawdzić, co się dzieje, prawda?

wawa3
Jeden z kątów warszawskiego Centrum Popkultury. Zacnie.

Jako że była to też moja pierwsza wizyta w Centrum Popkultury, mogę wspomnieć i o tym sklepie słówkiem. Jest to obecnie największy sklep komiksowo-mangowy w Polsce (jeśli się w tej kwestii mylę, krzyczcie i zostawcie adres, żebym wiedziała, gdzie wpaść). Wciąż nie dorównuje wielkim sklepiszczom komiksowym zachodu, ale i tak moje geekowskie serce poczuło się jak w domu. Oprócz dwóch pomieszczeń zakupowych, jedno bardziej fantastyczne, drugie czysto mangowe, gdzie można nabyć komiksy, przypinki i wszelkiego rodzaju innych gadżetów, Centrum posiada także własną, małą salę na prelekcje, które odbywają się tam regularnie. Choć cenowo wybór nie zachwyca (czytaj – ceny okładkowe wszędzie), całość sprawia niezwykle przytulne wrażenie, a wybór dóbr jest przyjemnie spory. Miło się robi, widząc, jak rynek ładnie się rozwinął.

wawa4
Dużo ludziów.

Wracając jednak do samego eventu – jak możecie się spodziewać, fani Yuri!! on Ice stawili się tłumnie. W programie imprezy znalazły się dwa krótkie panele, czas na podziwianie galerii fanartów z serii i rozmowę (oraz żebranie o autografy) u polskich rysowników, których prace zostały wystawione. Choć miałam spore obawy co do jakości prelekcji, a może właśnie dlatego, zostałam niezwykle miło zaskoczona ich poziomem. Paproć miała prezentacje ogólną o serii i muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych wykładów o serii na którym byłam. Choć niezbyt długi (ledwo pół godziny), skupiał się na tym co najważniejsze, wychodząc z założenia, że wszyscy obecni serię widzieli i nie trzeba nikomu tłumaczyć, o co chodzi. Zamiast tego dostarczyła widowni świetny przegląd nowych informacji oraz ciekawostek z procesu tworzenia anime oraz powiązaniach serii z światem prawdziwych łyżwiarzy. Dobrze przygotowane i ciekawe, take panele to ja lubię. Po niej na chwilę głos dostała Kairi, robiąca przegląd Jurkowych cosplay’ów. Znów rzeczowo, na temat i zabawnie. Po wyniesieniu krzeseł z sali, nadszedł czas na podziwianiu polskich fanartów i tutaj też wielka pochwała dla Yatty. Jestem wielkim zwolennikiem promowania rysowników i taka wystawa znakomicie się do tego nadawała. Można było także zakupić printy dzieł oraz porozmawiać z artystkami, choć z tym ostatnim wydawał się mały problem – dziewczyny posadzono przy stolikach, ale z tego co zauważyłam, uczestnicy raczej nie mieli odwagi zagadywać i całość wyglądała troszkę niezręcznie. Cóż, ja tam z okazji skorzystałam i ponachwalałam Pannie N jej talentów (oraz wyszłam z printem i autografem tej znakomitej rysowniczki <3).

wawa
Pozdrawiam M.W. <3

I tak minął nam weekend w mieście stołecznym. Choć jako rezydentka Wrocławia daleko mi do narzekania na brak atrakcji (no bo w jakim mieście organizuje się najwięcej konwentów, jak nie u nas?), miło sprawdzało się jak stoi poziom mangowej rozrywki w stolicy. Was zostawiam z zachętą, by interesować się imprezami, choćby najmniejszymi w własnej okolicy, a gdy takich brak – samemu takie organizować! I choć wiem, że dla większości nas idealny wieczór to randka z internetem, miło czasami przekonać się na własne oczy, że istnieją inni, równie wkręceni w popkulturę ludzie jak my. W kupie jakoś zawsze raźniej :)

~Darya

Ps. Taaak, dzisiaj nie jest już czwartek. Taaak, to moja wina, że nastąpimy ostatni czasy nieregularności .___.

Ps. 2. Zdjęcia z eventu jurkowego (oprócz ostatniego) wzięte zostały z fanpage’u Yatty. Za brak fot z Chibimatsuri przepraszam, będę mieć nauczkę, by nie zapomnieć cyknąć choćby prowizorycznego zapasu do następnej relacji, bo w tym przypadku internet mnie zawiódł.

Ps. 3 A z okazji spóźnionych Walentynek… Łapcie!

tumblr_ol640v2phg1vfsoido2_1280

(A wiedzcie, że ja katsudony uwielbiam <3)

Advertisements

8 komentarzy do “Piękne atrakcje miasta stołecznego – Chibimatsuri i Walentynki YOI

  1. Pst, Centrum Komiksu to zupełnie inny i dużo starszy sklep w Warszawie, nie konfuduj, to Yattowe to się chyba Centrum Popkultury nazywało, nie? ;) Regularnie robię zakupy w tym pierwszym i jest to mój ulubiony sklep komiksowy, a nazwa nieźle oddaje zawartość (aczkolwiek mieli ostatnio kilka light noveli nawet xD), a na fociach z Centrum Popkultury widzę, że tutaj nazwa też dość trafna, bo i gadżety też są~
    Muszę się tam kiedyś wreszcie wybrać, ale nigdy nie ma kiedy, teraz do centrum miasta mam taaaak daleeekoooo ;_;

    Lubię to

    • A i widzisz, tak się kończy, gdy Ślązak opisuje Stolicę xD Oczywiście zaraz błąd poprawiam xD
      Placówka urocza, fajnie jest iść i chociaż popatrzeć na towar :3

      Lubię to

  2. Dar, nie masz pojęcia ile ja mam pomysłów na notki :D Tylko czekaj, aż je napiszę ;)
    Od siebie powiem tylko, że Dziabara jest najlepszym gospodarzem u jakiego miałam okazję nocować ^^ Podobno może będzie panel w warszawskiej Yattcie dotyczący Haikyuu!! więc się szykuj :D
    A obie imprezy wypadły zdecydowanie na plus :)

    Lubię to

    • No czekam, czekam xD Na zeszły tydzień niczego nie miałaś? I kiedy zaczynasz karierę vlogera? Marnujesz się streszczając wszystko co grasz/ogladasz/czytasz tylko mi. Pomęcz też innych xD

      Polecamy allegrowicza Dziabarę, katsudon na dziesięć, najlepszy hotel w stolicy wg TripAdvisor!

      Lubię to

  3. Odpozdrawiam ♥

    Co się dziwić, że Dziab wymiata w konkursach, jak co sezon ogląda po miljon serii? Potem są efekty takie, że niedługo potencjalni uczestnicy konkursów, widząc Dziab, od samego początku skupią się na walce o drugie miejsce, na pierwsze machając ręką… (co nie znaczy, że nie gratuluję – wam obu! Brawo wy \o/)
    No i dobra, okej, baloniki. A czekolada była? #priorytety

    Yatta, Yatta… jak weszłam raz do poznańskiej, to się zdziwiłam, że wow, rynek istnieje w świecie rzeczywistym.
    Ale hej, tego typu eventy to świetny pomysł! Trochę jak działalność domów kultury. I zawsze jakaś inicjatywa, z czymś do ludzi. Jestem bardzo na tak za samym pomysłem. (powiedziała M.W., nie zamierzając się na nic wybrać, nawet jakby było na miejscu)

    P.S. Jak już dodacie Shizu na listę autorów, to jednak serio zmieńcie profilowe na FB :’D

    Lubię to

    • Ale jedno oglądać, dwa mieć taką pamięć. Ja nie umiałam nawet zgadywać openingów i endingów serii, które widziałam D:

      NIE BYŁO CZEKOLADY. KONWENT SSAŁ, ANIMATSURI, WSTYDŹCIE SIĘ, NIE UMIECIE W KONWENTY :|

      We Wro Fundacja Przyjaźni Polsko-Japońskiej czasami organizuje takie mini-eventy, choć bardziej japońskie niż mangowe (jutro idę na japoński dla początkujących xD).

      …Och, profilowe na fb xDDD Wiesz, że zawsze przypomina mi się o nim, jak jestem daleko od kompa i potem znowu zapominam, że wypadałoby je zmienić xD? Kiedyś to zrobię. Kiedyś.
      (A Shizu jeszcze musi popracować na miejsce wśród autorów. I chyba ma taki zamiar, patrząc na to, że pisze z jakiegoś powodu ostatnio mini-recki mang yaoi i pokazuje mi je, jakby coś sugerując…)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s