Mały wielki Namicon, czyli jak kameralnie to tylko w Wrocławiu

Czas: 7-8 stycznia 2017

Miejsce: Publiczna Szkoła Podstawowa Leonardo, ul. Roosvelta 15

Konwencja: Oficjalnie brak, ale „małe i urocze” przejdzie

Na świecie wiele jest sporów nierozwiązywalnych. Czy lepsze jest lato czy zima, yaoi czy yuri, tsundere czy moe, konwent kameralny czy wielki festyn… Stop! Tak, to jest dobry motyw przewodni dla recenzji Namiconu. Małej, lokalnej imprezki, gdzie każdy zna każdego, jeśli nie na dzień dobry, to integracja w trakcie imprezy przychodzi naturalnie. Bo taki jest urok małych imprez: ludzie. A jak to wyglądało na wrocławskim tyci-konwencie zorganizowanym przez naszą Fundację Przyjaźni Polsko-Japońskiej? Ja byłam. Dziabara była. A moja kochana współlokatorka Shizu nawet go organizowała, przez co od wielu tygodni mogłam zaglądać przez ramię procesowi tworzenia konwentów…

namicon-2017-e1478869300754

Dwa słówka historii. Była to właściwie piąta edycja Namiconu. Ktoś uparty mógłby nawet dopowiedzieć, że konwent ten zainspirowany był kilkoma odbywającymi się we wspaniałych Strzelcach Opolskich Tycikonami, które tamtejsi organizatorzy przenieśli na grunt wrocławski (ja przy Tycikonach swoją rękę przykładałam, więc taki rodowód mi pasuje). Pierwsze cztery, już breslauskie odsłony, nie przekraczające ilością kilkudziesięciu osób, odbywały się w siedziby Fundacji Przyjaźni Polsko-Japońskiej i mogły uchodzić dla niektórych bardziej jako imprezy integracyjne niż konwenty. Po zdobyciu pewnego doświadczenia, orgowie rzucili się na ciut większe wody, konkretnie Publiczną Szkołę Podstawową Leonardo na ulicy Roosvelta, gdzie mając do dyspozycji kilka pięter (i duuużo schodów) oraz parę sal, zorganizowali imprezę na niecałe 200 osób. I tak powstał Namicon.

namicon2
Tak po dżapońsku (Zdjęcie – Konwenty Południowe)

Sobota rano. Z trudem odnajdujemy wreszcie tylne wejście do szkoły. Witamy się z pierwszymi znajomymi i wypełniamy pierwszy dziwny zwyczaj tej imprezy – zdejmujemy buty. Tak, tak, zgodnie z japońskim klimatem trafiamy na konwent, na którym obowiązuje obuwie zmienne! Jedna osoba powie, że to takie dodatkowe wczucie się w dalekowschodnie realia, druga (i będzie to pewnie org lub helper) napomknie, że przy takiej sztuczce mniej będzie na końcu sprzątania… Cóż, zgódźmy się, że w tym pomyśle są zalety. Można iść dalej. Do akredytacji, gdzie oprócz identa, programu (składanego dzień wcześniej przez te same ręce piszące także ten post), dodano kilka ulotek oraz mały prowiancik – batonik, jabłko i soczek. Taka drobna rzecz, a bardzo miła, większe imprezy mogłyby spokojnie brać przykład! Także z kącika z darmową herbatą. Plan konwentu jest banalny. Jedne schody prowadzące do piętra z salami (dwie panelówki, sala z grami elekronicznymi + DDR oraz sala dla planszówek) oraz sala gimnastyczna na samym dole służąca jako sleep. Pomiędzy piętrami rozlokowano stoiska – naliczyłam pięć, wszystkie z dobrami fanowskimi, jedno także z pewnym zasobem gier planszowych.

namicon3

Nie ma jednak czasu na zwiedzanie, gdy zegar wybija 10:00, a ty, twórco atrakcji, zaczynasz pierwszy panel! Miałam ich w sumie trzy, wszystkie dwugodzinne – o Shokugeki no Souma, animacji w anime oraz Yuri!!! on Ice. Wydaje mi się, że wszystkie się udały, a przynajmniej słuchacze dopisali, nie wychodzili w trakcie i po pociągnięciu za język nawet się odzywali (dop. Dziab: No ba, że się udały! Gorąco potwierdzam jako quasi-prowadząca, że Dar potrafi sprzedać wszystko, od golarki do ubrań po gej-anime) :) Sprzęt działał, sale były wygodne, no normalnie cudowność… Żeby nie popadać w samozachwyt, razem z Dziab grzecznie meldujemy, że odwiedziłyśmy także inne atrakcje. Dwugodzinny panel wspominkowy o anime z 2016 roku kolega Owoc przygotował naprawdę znakomicie – szczególnie ciekawostki związane z tłumaczeniem różnych kwestii wspominam bardzo miło. I jeszcze raz przepraszam za uświadomienie sali o istnieniu takiego cuda kultury jak Binan Koukou Chikyuu Bouei-bu Love! (Żartuję. Absolutnie nie jest mi przykro). Oczywiście musiałyśmy wpaść także na prowadzoną przez Shizuru wiedzówkę o Jurkach C: Po naprawdę zaciętej i morderczej walce, przy której prawie doszło do łyżwoczynów, złoty medal wytańczyła Dziab, a ja musiałam zadowolić się srebrem. Nie martw się, moja miła. Jeszcze się ze sobą zmierzymy ^____^ (dop. Dziab: mogę jedynie powiedzieć „a pocałuj ty mnie w złoto”, ale jakoś tak fabularnie zazdroszczę ci tego sreberka). W niedzielę, zostałam też przymuszona do turnieju mini-shogi (vel dobutsu), gdzie dość mocno oberwałam… (ja potrenuję, ja się poprawię, ja tę IV kategorię szachową naprawdę milion lat temu zdobyłam!). Na sam koniec imprezy zaliczyłyśmy także połowę prezentacji Owoca o odpowiednim dobieraniu ustawień na monitorach. Taka często pomijana sprawa, a po prawdzie dość istotna, gdy serie ogląda się w ilościach niezdrowo wysokich. Warto też zaznaczyć, ze w nocy atrakcji nie było (i korzystając z tego, że jestem rozpuszczonym lokalsem i w ogóle z Dziab my stare ludzie są, pojechałyśmy sobie nocować do mojego mieszkanka. Tak, możecie teraz stracić dla nas resztki szacunku, nie zasłużyłyśmy na niego). Z rzeczy, które nas ominęły, to na pewno pokazy typowo japońskich sztuk – kendo, iaido czy rakugo, a także rpgi.

namicon
U Owoca na seriach z 2016 roku (zdjęcie Sephi’s Fantasy Mirror)

Dobra, tyle suchej relacji. Pisałam jednak na początku o tym, że małe, lokalne imprezy mają swój niepowtarzalny urok. I z całą siłą można to było odczuć właśnie na Namiconie. Oczywiście, miałam pewny handicap, bo autentycznie liczba znajomych twarzy w pewnym momencie sprawiła, że poczułam się jak jeden z tych popularnych ludzi, co to mają rzeczywistych znajomych, a nie są prostymi geekami, ceniącymi zacisze własnego pokoju i światło laptopa ponad integrację z ludźmi… A tu patrzcie, jedno z drugim się nie wyklucza! Oprócz tego jednak, naprawdę nie trudno było znaleźć tu nowe znajomości. Jakoś łatwiej chyba zagadać, gdy te same osoby nie gubią się gdzieś w wielkim tłumie, tylko wpada się na siebie wielokrotnie w ciągu dnia. Dodatkowo, ciekawą sprawą na tego typu imprezach jest mała ilość atrakcji. Można by to uznać za oczywistą wadę, ale jednak sprawa nie okazuje się taka prosta. Badania wykazują, że przy mniejszej liczbie wyborów, które człowiek musi podejmować, jest szczęśliwszy. A przy mniejszej liczbie paneli, łatwiej wyjść poza swoją strefę komfortu i zdecydować się na atrakcję, na którą nie poszłoby się na większej imprezie. I tak można się często niezwykle miło zaskoczyć (kiedyś trafiłam tak na malutkim Opolconie na wykład o niesporczakach, który odmienił moje życie. No, prawie. Ale był naprawdę zajmujący!). Takim sposobem, choć ta mała impreza w starej, pruskiej kamienicy przerobionej na klimatyczną szkołę, nie oferowała tyle rozrywek co większe konwenty, bawiłam się na niej lepiej niż na wielu kilku-tysięcznych imprezach. Magicznym słowem jest tu klimat. A ten zapewniali nie tylko organizatorzy, ale i zaangażowani, interesujący uczestnicy.

(Niech moją potrzebę atencji i docenienia wypełni fakt, że pochwalę się, że pokazane pod koniec filmiku bazgrołki moje są ;u;)

Namicon, w obecnej formie, prawdopodobnie będzie odbywał się raz na pół roku, u nas we Wrocławiu. Jeśli ciekawi was taki rodzaj kameralnej, ale przyjemnej imprezki, zapraszam serdecznie.

~Darya

Ps. Dzisiaj krótko, ale niedawne podsumowania-kobyły powinny chyba wyrównać średnią słów. Szczególnie, że gdzieś na horyzoncie szykuje się jeszcze przegląd nowości zimowych… I do tego mam takie zaległości z recenzjami (w tym tej Jurków na lodzie – ha, myśleliście, że damy wam z gejami na lodzie już spokój? Niedoczkanie! Ale spoko, trochę mang też mam na kupce). Naaah, przynajmniej macie świadomość, że co jak co, ale tematów na Lemurillę to na pewno nam nie zabraknie :)

Reklamy

10 komentarzy do “Mały wielki Namicon, czyli jak kameralnie to tylko w Wrocławiu

  1. Smooooook na tablicy v

    E, ale te buty to jednak mogliście jakoś… nie wiem, gdzieś schować, nie na schodach rozbebeszone zostawić… Sam pomysł fajny, fakt, ale tak niezbyt artystycznie leżą. A i szczerze mówiąc, nieufny ludź jestem, bałabym się zostawić buty tak bez opieki. I nie temu, że Rob (oraz jego złowrogi śmiech) albo ktoś inny życzliwy by schował.

    A z tymi monitorami czegoś ciekawego się dowiedziałyście? W sensie, domyślam się że tak, ale czegoś co można przekazać dalej.

    Polubienie

  2. te buty w korytarzu gdybym tam był niechybnie skusiły by mnie do dzapońskiego jokea rodem z animu czyli schowania ich gdzieś i zaśmiewania się znowu w dzapońskim stylu a jakbym włosy miał dłuższe to byłby kombo zrobiony złowrogi szalony śmiech dłoń przy twarzy i świdrowanie włosami xDDD (tak wiem to much szkolne animu can kill you tzn me xD )

    Polubienie

  3. Kurczę, zawsze, jak czytam relacje konwentowe, strasznie żałuję, że mieszkam w takiej dziurze i nie mam możliwości dojazdu ;P

    W sensie ten Vicia w wianku Twój? . Zazdraszczam umiejętności plastycznych :D Swoją drogą jakoś wyjątkowo mnie bawi myśl o tych wszystkich nieuświadomionych ludziach, którzy oglądając ten program pewnie uznali, że na obrazku jest jakaś kobitka xD

    Oczywiście czekamy na reckę YoI, dawanie spokoju gejom na lodzie to bardzo, bardzo zły pomysł ;D

    Polubienie

    • Moje pierwsze podróże po Polsce były właśnie w celach konwentowych – polecam ogromnie :3

      Nawet biję się z myślą, czy nie zacząć gdzieś wrzucać moje rysowiny, przynajmniej miałabym motywację, by częściej do nich przysiadać… I tak swoją drogą, gdybym miała rysować jedną rzecz do końca życia, to byłby to na pewno młody Wiktor w wianku zerk na szkicownik OJ TAAAAAK.

      Geje na lodzie są już w 1/3 napisane, ale myślę, by odłożyć je na koniec kolejki, tak dla odpoczynku. Plany na przyszły tydzień jeszcze nieustalone :U

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s