Czo te chińskie bajki!, czyli podsumowanie anime roku 2016

Witajcie w obiecanym podsumowaniu roku! Choć może troszkę się na nie naczekaliście, to przez to, że przedzięwzięcie okazało się całkiem spore jak na moce przerobowe jednej i kilka ćwierci blogerki. Od razu chcę się przyznać, że jeśli już zrzynam, to robię to od najlepszych, dlatego formułę tego podsumowania zaczerpnęła ze stronki Random Curiosity – serdecznie wam ją polecam, ponieważ jest to źródło wszelkiej wiedzy (a przynajmniej znacznej części) o seriach, które wychodzą na bieżąco. Razem z Dar i Shizu postarałyśmy się nie przekopiować na ślepo wszystkich kategorii tam uwzględnionych, a jedynie mocno się zasugerować, przynajmniej jeśli chodzi o gatunki. W końcu i tak bazą była dobrze wam znana wyliczanka najlepszych elementów, które zawsze dodawane są pod podsumowaniami sezonów.

Motywem przewodnim tego roku były zdecydowanie „powroty”! Tak, znalazłam sobie niezłe słowo-wytrych, bo może się pod nim kryć naprawdę multum serii. Powroty do życia obserwowaliśmy w Re:Zero, powroty do przeszłości – w BokuDake, powroty anime po wielu latach nieobecności to znów Berserk czy D.Gray-Man, a powrót na lodowisko zaliczył sami-wiecie-kto w sami-wiecie-czym. No i nie zapominajmy, że powrót zarządziła też sama Lemurilla.

A teraz zapraszam na jazdę dowol… znaczy, na jazdę bez trzymanki przez 27 kategorii. Endżojujcie gifami i nie denerwujcie się na naszą niekompetencję w wyborach. To tylko chińskie bajki, prawda?

tumblr_oge7r7hizn1vphyvdo1_500
Boże, wreszcie udało się to ogarnąć… Patrzę i nie dowierzam…

Najlepsza grafika

Dziab:

4xswn0i
Hibike! Euphonium 2

Shizu:

tumblr_o9qnuerzuo1uxvvvzo2_500
Shokugeki no Souma: Ni no Sara

Wyróżnienia: Boku Dake ga Inai Machi, Bungou Stray Dogs (1 & 2), Hai to Gensou no Grimgar, Haikyuu!! (2 & 3), Kizumonogatari I&II, Mob Psycho 100

Głos Dziab: Ach, skubane KyoAni, oni wiedzą, jak robi się to dobrze. Pewnie ten moe-moe sposób rysowania postaci w każdej serii wielu osobom się przejadł, ale jakości odmówić temu nie można. W Hibike można mówić już o jakości dorównującej filmom Shinkaia (walcie w pysk, jeśli źle mówię, bo wiem, że mówię dobrze). Nawet jeśli pucołowate mordki tego studia są wiecznie pucołowate, to jednak każda postać z kilkudziesięcioosobowej orkiestry dostała swój własny, unikalny design. To jest dopiero coś! Mało tego, z ogromnie wielką dokładnością oddano nie tylko ruch przy byle biegu, ale nawet drobne drgnięcia palców podczas gry na instrumentach. Że już o tłach nie wspomnę. Polecam, anime o prawdziwej muzyce z prawdziwie artystyczną kreską (i nie mniej cudowną, zamkniętą w dwóch sezonach fabułą!).

W kategorii najpiękniej przedstawionego jedzenia w anime (a trochę tych ramenów i onigiri się oglądało na ekranie), Shokugeki z pewnością wygrałoby w cuglach. No i czy bez znaczenia jest fakt, że przy tej serii po prostu nie można nie jeść czegokolwiek, bo się człowiek odślini na śmierć? Tak, drugi sezon Kulinarnych pojedynków to anime, które nawet jeśli z tempem akcji nie zawsze dobrze radziło, to dopieszczonej kreski odmówić mu nie można. Czy to zgrabne uda bohaterek, czy uda z indyka, świetna kreska mangi została przełożona niemal jeden do jednego i podrasowana pięknymi kolorami oraz sparklami. Doceńmy też minutą jęków to, że twórcy utrzymali poziom od początku do końca, nie kalając oczu widzów żadnym podrzędnym quality. Chwała ci, Shokugeki, po prostu chwała!

Najlepsza historia:

Dar:

123.gif
Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu
tumblr_oftfoqSyhI1r2gwz1o1_500.gif
Yuri!!! on ICE

Dziab:

tumblr_o1peh8dq0a1untbo7o1_500
Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu

Shizu:

yuri-1.gif
Yuri!!! on ICE

Wyróżnienia: 91 days, Boku Dake ga Inai Machi, Hai to Gensou no Grimgar, Kanojo to Kanojo no Neko: Everything Flows, Mob Psycho 100

Głos Dar: Jednak tu muszą być dwa typy. Raz, Yuri!!! on ICE. Oczywiście jest zastrzeżenie – pacing miejscami woła o pomstę do nieba i boleśnie czuć, że serii brakuje kilku dodatkowych odcinków. Jednak spójność fabuły,  rewelacyjny character development i jeden z najlepszych płot-twistow, który widziałam w anime (koniec odcinka 10!), nadrabiają te braki. Drugie wyróżnienie to rzecz jasna Rakugo, którego drugi sezon wyczekuję jak Starkowie zimy. Dojrzała opowieść, przedstawiona prawie cała w Retrospekcji przez duże R, z genialnym klimatem, odbijającą się na bohaterach historią XX-wiecznej Japonii i intrygującymi postaciami… A przede wszystkim – historia mistrzów teatru jest tak wciągająca, że od pewnego momentu trudno już sobie dawkować odcinki, tam bardzo chce się wiedzieć dlaczego losy bohaterów musiały skończyć się tak tragicznie.

Głos Dziab: Specjalnie dla was (a w drugiej kolejności dla siebie) nadrobiłam szybciutko Rakugo, ponieważ po wielu głosach zachwytu byłam niemal pewna, że w kilku kategoriach ten tytuł będzie bardzo poważnym kandydatem do zwycięstwa. No i przynajmniej raz się nie myliłam – w kwestii fabuły Rakugo było jedyne w swoim rodzaju, barwne, dość niszowe, ale wciągające i świetnie oddające realia Japonii między- oraz powojennej. Na początku z lekkim zmieszaniem oglądałam odcinki naładowane dość znaczną ilością występów rakugo, ale kiedy na pierwszy plan już konkretnie weszła historia życia mistrza Yakumo, to trudno było się w nią nie wczuć. Historia była spójna, ciągła, a mimo że dostaliśmy zaledwie pierwszą z dwóch połówek (jak to dobrze, że drugi sezon już za chwilę!).

I jeśli coś się w kategorii najlepszej historii pojawić musiało, to oczywiście seria, która tę historię zrobiła. Yuri!!! on ICE to kawałek przełomowego anime, które nie tylko przedstawia piękny i niszowy sport jakim jest łyżwiarstwo figurowe, ale robi wokół tego nie mniej fantastyczną otoczkę. Rozwój bohaterów, jakiego doświadczyliśmy na przestrzeni dwunastu odcinków, wprawiłby w zakłopotanie niejednego mangakę Shounen Jumpa, a relacja głównej dwójki wysłałaby na kozetkę potężną grupę autorek shoujo. Zmienia się nie tylko Yuuri, który z ciepłej i zrezygnowanej kluski przeobraża się może nie w księcia, jakiego wymarzył sobie Viktor, ale w posiadającego konkretne ambicje łyżwiarza klasy światowej. Zmienia się również rosyjski idol, na początku trochę niedostępny, a trochę erotoman, aż wreszcie ukazał swoje cudowne bułkowate oblicze, bardziej kochliwe niż ktokolwiek przypuszczał. W tej serii sport nie istnieje bez obyczaju, a obyczaj nie mógłby istnieć bez komedii. I tak się powinno robić zawsze.

Najlepszy soundtrack

Dziab: Yuri!!! on ICE

Shizu: Yuri!!! on ICE

Wyróżnienia: 91 days, Boku Dake ga Inai Machi, Haikyuu!! (2 & 3), Hai to Gensou no Grimgar, Hibike! Euphonium 2, Koutetsujou no Kabaneri, Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Głos Dziab: Soundtrack do Yuri!!! on ICE na pewno zrobił niemałą historię – głównie dlatego, że nie dało się go nie zauważyć. Zwykle w anime mamy do czynienia w dobrym przypadku z jednym wyróżniającym się motywem muzycznym. Jak seria się wybija ponad przeciętność, to w ucho wpada jakaś połowa utworów. Ale w Jurkach absolutnie wszystkie piosenki z płyt Ska!Tra! były istotne, wyjątkowe i nie do pominięcia, bo stanowiły integralną część łyżwiarskich programów. A to tak naprawdę nie koniec, bo poza tym w serii obecne były też utwory z tła jak chociażby fortepianowa melodia podczas lotniskowego reunionu czy rockowa piosenka z bankietowego endingu. Jeśli coś Jurkom wyszło znakomicie, to zdecydowanie była to muzyka.

Najlepszy opening:

Dar: „History Maker” Dean Fujioka – Yuri!!! on ICE

„Gospel Of The Throttle REMIX ver.” Minutes Til Midnight – Drifters

Dziab: “Hikari Are” BURNOUT SYNDROME – Haikyuu!! 3

Shizu: „Rough Diamonds” SCREEN mode – Shokugeki no Souma: Ni no Sara

Wyróżnienia:
„Re:Re:”Asian Kung-Fu Generation –
Boku Dake ga Inai Machi,
„Reason Living” SCREEN mode – Bungou Stray Dogs 2,
„Knew day” (K)now_NAME – Hai to Gensou no Grimgar,
„FlLY HIGH!!” BURNOUT SYNDROME –
Haikyuu!! 2,
„99” MOB CHOIR – Mob Psycho 100,
„Redo” Konomi Suzuki
Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu,
„Kaze no Uta” FLOW – Tales of Zestiria the X

Głos Dar: Jurki oraz Drifters. Oba artystycznie ambitne, z chwytliwymi piosenkami, ale przede wszystkim genialną animacją. I o ile przy łyżwiarzach kokoro bije jak oszalałe z nadmiarów feelsów, tak przy Drifterach gębą się uśmiecha i aż chce się chwycić za topór i iść komuś wypowiedzieć wojnę. W ogóle wiecie, że oba openingi nie animowali Japończycy?  W Yuri!!! on ICE był to Koreańczyk (Seong Ho Park), a przy Drifters Francuz (Cedric Herole). Tak nas chińskie bajki oszukują…

Głos Dziab: Ta kategoria chodziła za mną bite dwa dni, podgryzając ze smakiem moje niezdecydowane serduszko. Z perspektywy czasu niektóre openingi nie wydają mi się teraz takimi uberświetnymi pozycjami, czy raczej konkurencja jest tak duża, że żadnego nie umiem z czystym sumieniem wskazać jako niekwestowanego lidera (w zeszłym roku było łatwiej, bo nawet teraz z wielkim uśmiechem obstawiałabym opening do Death Parade). Z drugiej strony można się tylko cieszyć, skoro poziom był wysoki i wyrównany. Jakoś sobie jednak z tym problemem poradziłam, dlatego za najlepszy opening uznaję „Hikari Are” grupy BURNOUT SYNDROMES, czyli opening do Haikyuu!! 3. Raz, że wielkie wrażenie wywarły na mnie dwie sceny: głównego bohatera przyrównanego do pikującego w powietrzu kruka, a druga to piorun uderzający w siatkę. Wierzę, że wspomnienie o nich będzie jeszcze nie raz do mnie wracać. Po drugie pod uwagę brałam też „FLY HIGH” tego samego zespołu i tej samej serii – postanowiłam więc „zsumować” głosy i postawić na tylko jeden z nich, dzięki czemu jakiś opening wreszcie nieco wyskoczył ponad resztę. Wyskoczył, ju noł. Dlatego gratulację, a teraz pewnie przez kilka miesięcy będę się gryźć z tym, czy opening wybrany z najświeższego sezonu to nie był strzał w kolano i pobite gary.

Opening do Shokugeki co prawda nawet nie jest w mojej top 10 tego roku, ale nie znaczy to, że nie była na tyle wpadająca w ucho oraz fazowa, że nie warto o niej wspomnieć. Jak powiada Shizu – just spójrzcie na te cynamonowe armaty! Spójrzcie na tego przystojnego Hayamę, dającego rozkaz do wystrzału prosto w wasze kokoro! W serii o która opowiada o gotowaniu i robi to nie do końca na serio coś takiego jak surfowanie na latających nożach wydaje się być czymś zupełnie przyzwoitym i naturalnym. Dynamiczna piosenka od grupy SCREEN mode podkreśla wszystko co najlepsze w bitewnych shounenach, nawet jeśli te shouneny traktują o walce na mięso (dosłownie!).

Najlepszy ending

Dar: „You Only Live Once” YURI!!! on ICE feat. w.hatano – Yuri!!! on ICE

Dziab: „STYX HELIX” MYTH & ROID – Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Shizu: „Lucky Holiday” AXELL with Bananya – Bananya

Wyróżnienia:
„Sore wa Chiisana Hikari no Youna” Sayuri – Boku Dake ga Inai Machi
„Namae wo Yobu yo” Luck Life – Bungou Stray Dogs
„Kaze ga Fuku Machi” Luck Life – Bungou Stray Dogs 2
„Mashi Mashi” NICO Touches the Walls – Haikyuu!! 3
„My Song is YOU!!” Plasmagica – Show By Rock!! #

Głos Dar: Absolutnie wygrywa Yuri!!! on ICE. Cudowny pomysł na zdjęcia z Instagramów, plus piosenka, która u mnie osobiście wywołuje nieziemskie wręcz feelsy. I to nie jakieś smutne, tylko… Przy tym endingu czuć jak czas płynie i jak piękne chwile są ulotne. No… Po prostu mnie powaliło na kolana. Mogę słuchać i oglądać w kółko.

Głos Dziab: Tu przynajmniej było prosto I bez bólu. Silnych kandydatów miałam trzech, ale tylko jeden przebił nawet openingi w swoim sezonie. Jep, minimalistyczny ending z Re:Zero jest dla mnie numerem jeden w tym roku. Piosenka w wykonaniu STYX HELIX ma w sobie coś, co mnie nieustannie porusza podczas słuchania, a wolno opadające płatki śniegu w animacji nadają całości prawdziwie magicznego klimatu. Niby nie była to pozycja, która jakoś wielce zapiera dech w piersiach czy zaskakuje oryginalnością, ale jednak chyba ani razu go nie przewinęłam. A w endingach to już naprawdę coś.

Głos Shizu: Możecie nazwać to nieuleczalną chorobą, ale wszystko, gdzie są koty, dostaje ode mnie 1000 punktów więcej. Tak jak ending Bananyi, gdzie przesłodkie banano-kotki sprawiły, że wygrał on w moim rankingu.

Najlepszy insert song

Dziab: „Re:Climb” – Show By Rock!! #

Shizu: „Theme of King J.J.” – Yuri!!! on ICE

Wyróżnienia:
“Nutrient” – Hai to Gensou no Grimgar,
“Warcry” – Koutetsujou no Kabaneri,
“Yume de Yozora wo Terashita” – Love Live! Sunshine!!,
“Wishing” – Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu,
„Just Awake” – Show By Rock!! #,
“Shall we skate?” – Yuri!!! on ICE
„Bokura no Senjou” – Macross Delta

Głos Dziab: Znów miałam niesamowity problem z wyborem tej jednej jedynej piosenki, która wywarła na mnie największe wrażenie.  Specyfika tej kategorii nie uwzględnia bowiem utworów instrumentalnych i gdyby tak było, to już bym wam załączyła linka do Yuri!!! on ICE. Ale nie ma tak łatwo. Ostatecznie stwierdziłam, że chyba najmocniej rozwarłam szczękę przy “Re:Climb” z Show By Rock!! #, kiedy animatorzy zdecydowali się pokazać koncert bohaterów nie w ich zwierzaczkowych formach, ale w ludzkich postaciach. Pierwszy raz! I na dodatek nie był to zespół głównych bohaterek, ale zwariowana grupa rockowców, którą jakoś tak pokochało mi się najbardziej. Dlatego właśnie tym bardziej się cieszę, że to ich kopsnął ten wcale ładny zaszczyt. A i piosenka swoją cegiełkę w szale zachwytu dołożyła, bo do tej pory ShingancrimsonZ specjalizowali się w dość energicznym rocku, a w “Re:Climb” lider wreszcie pokazał swoją nieco bardziej czułą stronę.

Przy Jurkach można by wystosował całą litanię wyróżnionych insert songów, ale jednak czas pohamować żądze i stać się minimalistą. Wybór Shizu padł na “Theme of King JJ” – choć przy pierwszym podejściu piosenka ta wydawała się skrajnie bucowata (zresztą tak jak postać, która do niej tańczyła), z kolejnymi przesłuchaniami utwór coraz bardziej wnikał w mózg, żeby ostatecznie zmusić człowieka do śpiewania razem z chórkami na cześć kanadyjskiego łyżwiarza. Teraz myślę, że ta piosenka ma bardzo, baaardzo poruszającą melodię, a tekst nie wydaje się już wcale taki zły. Cóż, w sumie… po prostu it’s JJ style.

Najlepsza postać żeńska

Dar:

Shokugeki no Soma - Episode 22 - Nakiri Alice World Inovator.gif
Nakiri Alice z Shokugeki no Soma: Ni no Sara
tumblr_o14ts7lntc1s5f9ado1_500.gif
Sachiko Fujinuma z Boku Dake ga Inai Machi

Dziab:

tumblr_o2l54fyoec1sqhzkfo1_540
Yukiko Asai “Yukirin” z Nijiiro Days

Shizu:

xzwujbk
Tadokoro Megumi z Shokugeki no Souma: Ni no Sara

Wyróżnienia: Hinazuki Kayo z Boku Dake ga Inai Machi, Tsuyu z Boku no Hero Academia, Celty z Durarara!! x2 Ketsu, Emilia z Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu, Rem z Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Głos Dar: W tym roku gościliśmy drugi sezon Shokugeki, czuję się więc usprawiedliwiona wybrać panią z tej serii. Wy mi pewnie wciąż nie wierzycie, że to ecchi o gotowaniu ma jedną z najświetniejszych obsad kobiecych w japońskiej popkulturze? No to wam powtarzam jeszcze raz. Tu jest choćby Alice Nakiri. Postać, która rozwija swoje walory sukcesywnie na przełomie całej serii i w tym sezonie również pokazała na co ją stać. Potężna (jak na realia świata, gdzie fejmy zależą od radzenia sobie w kuchnii), odpowiednio zbalansowana, między powagą, a zabawą, trochę typ trolla, trochę troskliwa. Ta Dunka jest po prostu cudowna. Rzekłam. Specjalne wyróżnienia dla Megumi i Hisako z tej samej serii, bo sensowny charakter development zawsze mnie kupuje.
I Dziab mnie zrzuci z dachu za niezdecydowanie i podwójne głosy, ale na ostatnią chwilę nadrobiłam jeszcze Boku Dake ga Inai Machi i… Sachiko Fujinuma. Ludzie. Matka głównego bohatera, która jest żywa… Znaczy… WAŻNA dla fabuły z innego powodu niż tego, że jest martwa… Damn, czemu serie z motywem podróży w czasie są tak skomplikowane… Ekhem… Po prostu powiem wam tak: jeśli kiedyś zrobimy topkę najlepszych matek w anime (jeśli uzbieramy tam 5 postaci, to będzie chyba cud…), to ta kobieta ma pierwsze miejsce. Nie dość, że jest matką idealną, to jest nieprzesłodzoną matką idealną, która zarówno może śmieszkować z syna, gdy ten się podkochuje w koleżance z klasie, jak i być z niego dumna, gdy dla uratowania tej samej koleżanki właściwie łamie prawo. To kobieta, która zrobi rano samotnie wychowywanemu dziecku śniadanie, popołudniu rozwiążę sprawę kryminalną, a wieczorem zmierzy z patologią socjalną w sąsiedztwie. I jeszcze zdąży na przecenę w supermarkecie. Istny demon. Właściwie, gdy wierzymy, że Sachiko nie może być idealniejsza, każdy kolejny odcinek wyprowadza nas z tego błędu. Bo wiecie, epizod 11 i… No wiecie. Tylko paść na kolana i całować jej stopy.
PS. Wolę Emilie od Rem, co mi zrobicie?

Głos Dziab: Yukirin z Nijiiro Days to prawdziwy skarb narodowy, iskierka całej serii i totalnie jedna z najfajniejszych dziewcząt, jakie kiedykolwiek widziałam w anime. Tak, nie tylko z tego roku, ale i w ogóle. Yukirin jest przecudownym typem otaku, który nie traci na dziewczęcości mimo swoich zainteresowań. Jest pogodna, miła, przyjacielska, wobec chłopaka słodka, a wobec jego kumpli – równie kumpelska co oni. Czasami kogoś strolluje, czasami się za pielęgniarkę przebierze, a czasami łupie razem z Tsuyoponem na konsoli. No ideał. Z taką osobą aż chciałoby się zaprzyjaźnić w prawdziwym życiu i nie jest to absolutnie czcza gadanina.

Tadokoro z Shokugeki no Souma to troszkę inna liga kluskowatości, ale nie mniej kochana – choć leczy swoją niewinnością, to wciąż się rozwija i zmienia. Na początku była zastraszoną dziewczyną, która jedną nogą już wylatywała z Totsuki, ale w drugim sezonie jest pełnoprawnym Masterchefem i uczestnikiem Jesiennych Wyborów. Ba, jest jedną z ośmiu najlepszych świeżaków! Kiedy chce, Megumi potrafiła pokazać pazur oraz kuchnię nie gorszą od jej kolegów, jednak wciąż jest tą samą, słodką, łatwą do strollowania dziewczyną. I chwała jej za to, że niewinność potrafi przyjąć tak sympatyczną formę.

Najlepsza postać męska

Dar:

f4c1f9d3f2a802fc1ed3a7be90624855.gif
Akira Hayama z Shokugeki no Souma: Ni no Sara

Dziab:

tumblr_static_tumblr_static_1cd1a7jba7pcs0sg0k8c4wcos_640
Oda Sakunosuke z Bungou Stray DOGS 2

Shizu:

tumblr_oi6watEPN61w03plso3_540.gif
Phichit Chulanont z Yuri!!! on ICE

Wyróżnienia: Reigen Arataka z Mob Psycho 100, Oota z Tanaka-kun wa Itsumo Kedaruge, Tsukishima Kei z Haikyuu!! 2&3, Obi z Akagami no Shirayuki-hime 2, Katsuki Yuuri z Yuri!!! on ICE, Viktor Nikiforov z Yuri!!! on ICE, Kenya Kobayashi z Boku Dake ga Inai Machi

Głos Dar: …Dziab się burzy jak wybieram więcej niż jedną odpowiedź, a tu dylematy… Czy Natsume, który jest słodki, uroczy, chodzącą wyciskarką feelsów i przy tym absolutnie nie bierną bułą…  Czy ktoś z Jurków na przykład… Albo drugoplaowym młody inteligent Kenya z Boku Dake, któr choć boleśnie niewykorzystany, skradł mi serce przy pierwszym pojawieniu…  Cholewka, tam cała ekipa jest znakomita… Mogę wybrać Hayamę z Shokugeki (BO TAK) i mieć spokój z tym pytaniem ;__;? Za trudne!

Głos Dziab: Ej, to nie moja wina, że Dar tak łatwo daje się zbałamucić ładnym, narysowanym panom! I tak jakbym ja nie miała problemu! Konkurencja była w tym roku solidna, choć ostateczny wybór jak zawsze musi być tylko jeden. Trudno, raz kozie śmierć – mój wybór pada na Odasaku z Bungou Stray Dogs 2. Kiedy sobie o nim myślę mam straszne skojarzenia z Kaminą z TTGL (pozdro dla kumatych). W kilkuodcinkowym prequelu udało się przedstawić postać tak charakterną, dobrą i złożoną, że…. że ojej. Brawa dla twórców, brawo dla autora nowelki, na podstawie której stworzono początek drugiego sezonu, i brawo dla samej postaci. Szkoda tylko, że serce się kraje na myśl o czwartym odcinku. Może to właśnie w tym cała magia, która sprawiła, że Odasaku wydaje się tak wyjątkowo dobrze wykreowanym bohaterem?

A teraz przejdźmy do obowiązkowego programu fanowskiego i skupmy się na chwilę na przekochanym Phichicie z Yuri!!! on ICE. Perełka nie tylko tego, ale fandomu w ogóle. Socjalmedjuje, selfiakuje i shippuje jak każdy normalny człowiek i to sprawia, że jest tak bliski widzowi. Za każdym razem, kiedy pojawiał się na ekranie, uśmiech sam rozkwitał na twarzy. Jest tak bardzo uroczy i niewinny, że w trakcie jazdy skupia się jedynie na radości – aby fun miał on sam, i żeby ludzie go oglądający mieli zaciesz tak samo wielki. Żadne głębokie rozkminy, żadne wielkie cele ani dramy z przeszłości; Phichit to po prostu Phichit. Wspierajmy go, by w drugim sezonie zrealizował swoje marzenie o chomiczym Bollywood na lodzie.

Najlepsza para

Dar:

tumblr_inline_ocqaaqp2jm1slw0f4_540
Kanda Yuu x Alma Karma z D.Gray-Man HOLLOW

Dziab:

tumblr_oiifsu4j0v1si4b06o5_500
Viktor x Yuuri z Yuri!!! on ICE

Shizu:

tumblr_oi6x43lqk71ut1qmzo1_540
Viktor x Yuuri z Yuri!!! on ICE

Wyróżnienia: Kusakabe x Sajou z Doukyuusei, Tsuyopon x Yukirin z Nijiiro Days, Subaru x Emilia z Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu, Nova x Luluco z Uchuu Patrol Luluco

Głos Dar: Wiecie, wszyscy wiemy, że wygrywa tutaj Victuuri (taki ładny dżołk wyszedł). Ja jednak skorzystam z okazji by docenić mniejszy pairing, z serii D.Gray-man – Kanda x Alma. Choć pacing w ich wątku psuł parę znakomitych scen, znanych z mangi, inne przedstawiono bardzo feelsowo. Właśnie, feelsy. Brakuje mi czasem w anime takich dużych, tragicznych romansów. Właśnie takich jak tutaj, gdzie postacie się kochają, wiedzą o tym, ale pewne czynniki sprawiają, że przy ich historii łzy ciekną same.  Nie chcę za dużo spoilerować, ale ten krótki, acz bardzo emocjonalny wątek naprawdę zrobił na mnie wrażenie. I, jak pisałam, choć często. Pojawia się w literaturze i kinematografii światowej, jest dość nietypowy jak na shouneny.
Aczkolwiek i Rakugo miało BARDZO ciekawy, smutny romans i w Boku Dake ładnie się shippowało… Dobra, Dziab mnie autentycznie zaraz stąd wyrzuci…
Ps. Wolę Subaru x Emilia od Subaru x Rem, co mi zrobicie?

Głos Dziab: Mnie i Shizu nic jednak nie powstrzyma i w tym momencie prawdy (tak, oko za oko, dżołk za dżołk) wybieramy Viktora i Yuuriego z Yuri!!! on ICE. Nigdy nie przypuszczałabym, że kiedykolwiek przyznam się, że najlepiej przedstawiona para w anime to dwóch facetów, bo przecież żadna ze mnie zacięta yaoistka. Shoujo przyzwyczaiło do tego, że zanim para się zejdzie, musi upłynąć masa nieporozumień, a na końcu i tak dostaniemy może z jeden rozdział happy endu. Znów reszta gatunków rozpieszcza czytelnika/widza, serwując pairingi nieszczęśliwe, umierajace lub rozchodzące się na wieki. Ale nie w tym przypadku, o nieee. Choć jest to przedstawione tak subtelnie, że zachodnia część fandomu wciąż ma wątpliwości i niedosyt, to nie można odmówić, że między Viktorem i Yuurim jest chemia… a na palcach są obrączki. Cudowne, niewinne uczucie, które skupia się na tym, że chłopakom jest po prostu ze sobą dobrze (zupełnie jak w mojej drugiej ulubionej parze roku czyli Tsuyoponie i Yukirin). A jak się nie widzą, to głupieją. Czy taka codzienność nie jest najpiękniejsza? Nasze kokoro uleczyła.

Najlepszy seiyuu

Dar: Junichi Suwabe (Oda Sakunosuke z Bungou Stray Dogs 2, Matoba Seiji z Natsume Yuujinchou Go, Hayama Akira z Shokugeki no Soma:Ni no Sara, Viktor Nikiforov z Yuri!!! on ICE)

Dziab: Matsuoka Yoshitsugu (Hanazawa Teruki z Mob Psycho 100, Hashiba Natsuki z Nijiiro Days, Betelgiuse z Re:Zero, Yukihira Souma z Shokugeki no Souma: Ni no Sara)

Shizu: Toyonaga Toshiyuki (Tanizaki Junichirou z Bungou Stray Dogs, Ryuugamine Mikado z Durarara!! Ketsu, Shirabu Kenjirou z Haikyuu!! 3, Katsuki Yuuri z Yuri!!! on ICE).

Wyróżnienia:
Ishida Akira (Izana Wistalia Clarines z Akagami no Shirayuki-hime 2, Togami Byakuya z Danganronpa 3, Kubota Yoshinobu z Sakamoto desu ga?, Yuurakutei Yakumoz Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu),
Takahashi Rie (Rokudou Rin z Keijo!!!!!!!!, Megumin z Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo!, Emilia z Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu),
Uchiyama Kouki (Tsukishima Kei z Haikyuu!! 2&3, Aion z Show By Rock!! #, Yuri Plisetsky z Yuri!!! on ICE),
Yamadera Kouichi (Yuurakutei Sukeroku z Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu, Otto z Shuumatsu no Izetta)

Głos Dar: Nie umiem w seiyuu, ale Suwabe Junichi podkładał tak cudownie głos i mojemu ulubionemu Hayamie i mojemu ulubionemu Wiktorowi i nawet wystąpił w Natsume (wyjątkowo nie jako moja ulubiona postać…), i wszędzie naprawdę zwróciłam na niego uwagę, tak więc… *Wzdycha z zachwytem wielkim* [Dziabowtręt: wszystko mogę wytrzymać, ale w kategorii seiyuu nie mogę nie szaleć. Suwabe zrobił dla mnie świetną robotę w przypadku Odasaku – scena krzyku przy wybuchu auta jest strasznie poruszająca. A jako Viktor pokazał duże pokłady ciepełka w głosie. Aż szkoda, że częściej mu się nie trafiają takie radosne role].
Ps. No i oczywiście podkreślam wyróżnienie dla całej ekipy głosowej Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu – serii, która opiera się na historii ludzi trudniących się snuciem opowieści („klęczącego stand-upu”). Gdyby nie niesamowita robota seiyuu, to anime po prostu nie miałoby sensu.

Głos Dziab: Uwielbiam seiyuu jako takich i zwykle ciężko mi się wysilić na zdrowy krytycyzm, że ktoś dobrze czy źle zagrał. Ale bywają takie anime, że nie mam wątpliwości, że jakaś rola zrobiła postać. W tym roku miałam dwa takie momenty, ale najpierw o moim osobistym faworycie. Matsuoka Yoshitsugu jest znany przede wszystkim z roli Kirito z Sword Art Online. W tym roku jednak zachwycił mnie nie jako główny bohater, ale jako drugioplanowy villian w Re:Zero – Betelgiuse. Może mój podziw jest tym większy, bo pamiętałam jego wcześniejsze, niewinne i trochę jednakowe role, ale szaleństwo w głosie Betelgiusa  jest naprawdę namacalne. Ta postać śmieszy i przeraża jednocześnie, a to niezwykle trudne do osiągnięcia. No i pamiętam zdziwko Dar, kiedy powiedziałam jej, że Souma i Betelgiuse mają ten sam głos. To było dobre zdziwko. [Dar: Wciąż nie dowierzam!]

A teraz druga osoba, która zrobiła mi oraz Shizu rok. Toshiyuki Toyonaga do tej pory kojarzył mi się z grzecznym Mikado z Durarary i ogólnie innymi sympatycznymi rolami, choć czasami zdażyła mu się jakaś bardziej butna postać w stylu Mahiro z Zetsuen no Tempest. Nigdy jednak nie podkładał głosu do tak skomplikwanej postaci jak Yuuri, w której kluskowata strona mocy miesza się z Erosem. W notce o top 20 scen mówiłam, że Toyonaga chwycił mnie za serce sceną płaczu w podziemnym parkingu na pucharze Chin. W ogóle zauważam u siebie tendencję, że lubię, jak postać płacze lub krzyczy, bo wtedy widać najlepiej, jak radzi sobie z tym aktor (i jakoś ciekawie tak sobie wyobrażać, jak się musi starać i wyginać przed mikrofonem). Ale Yuuri to nie tylko ten jeden moment – to cała góra momentów, od śmiechu po frustrację. Masa contentu dla takiego dźwiękowego freaka jak ja. Ponadto czytałam, że w przypadku Jurków aktorzy głosowi spędzali dwukrotnie więcej czasu na odcinek niż w przypadku innych, typowych serii (chyba ok. 7h) – i to naprawdę było słychać.

Najlepsza seria akcji/przygodowa

Dziab:

b0c6f56d861226207ea3c49d48ab41c362d2e5ddc5f18a6a84d4557dd31d350d
Mob Psycho 100

Wyróżnienia: Boku Dake ga Inai Machi, Bungou Stray DOGS 2, D.Gray-Man Hallow, Haikyuu!! 2&3, Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Głos Dziab: Niech was nie zmyli ascetyczna kreska rodem z Painta i projekty postaci stworzone dłonią sześciolatka – ta seria ma pierduknięcie wcale nie słabsze niż One-Punch Man, skądinąd serii tego samego autora. Jeśli w jakiejś serii “efekty specjalne” połączone z nietuzinkową fabułą wywarły na mnie największe wrażenie, to będzie to właśnie Mob Psycho 100, seria o niepozornym chłopaku, który ma niewyobrażalną moc psioniczną. W przeciwieństwie do Jednostrzałowca tutaj wcale nie można być pewnym, że Shigeo zawsze wygra, bo jego hamulcem dobre serce i zasady moralne, wpojone przez Reigena (świetny człowiek, buc, sprzedawczyk i tru mentor w jednym). Studio Bones wycisnęło z serii co się tylko dało, a nawet więcej, eksperymentując z kolorami, technikami, sakugą i czym tam im się jeszcze w studiu zabłąkało. Polecam, nawet moja przyjaciółka, która sporadycznie ma kontakt z anime (ale ma, dzięki mnie) uznała serię za bardzo dobrą.

Najlepszy dramat/seria psychologiczna

Dar:

888-4
Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu

Dziab:

tumblr_o40r7dNkNk1tydz8to1_540.gif
Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu

Wyróżnienia: 91 days, Boku Dake ga Inai Machi, Hibike! Euphonium 2, Joker Game, Orange

Głos Dar: Rakugo czy Orange, Rakugo czy Orange… No jednak Rakugo. Dorosła historia, chwytające za serce przez swoją tragiczność, przy tym w żadnym momencie nie popadające w śmieszność (choć nie stroniące też od dowcipu). To jest w sumie ten typ historii, który mam przed oczami, gdy widzę hasło „dramat”, a które nie aż tak często widać w anime. A przynajmniej nie w tak znakomitym wykonaniu.

Głos Dziab: Cieszę się, że mimo napiętego grafiku nadrobiłam to anime specjalnie na potrzeby podsumowania roku. I cieszę się, że ją nadrobiłam, bo oglądanie tego tydzień w tydzień chyba rozwaliłoby mi serce na trzy miechy. A tak zleciał szybki tydzień i o… i serce boli już mniej, serio. Wcale nie krwawi tak mocno. Ogólnie staram się unikać dramatów jako takich, jednak nie znaczy to, że ich nie szanuję. Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu miało właśnie na mnie taki wpływ, jakiego się bałam – spokojna, choć poruszająca historia o dwóch aktorach rakugo dała mi do myślenia, a znane od samego początku zakończenie wcale nie pomogło mi przeboleć śmierć Sukeroku. To było takie prawdziwe, choć nie pozbawione gorzkiego patosu Japonii czasów powojennych. Muzyka, choć totalnie nie mój typ, świetnie wprowadzała nastrój, a studio Deen wspięło się na wyżyny animacji i zrobiło serię tak klimatyczną i piękną w swej prostocie, że należą się im najszczersze brawa. Oby drugi sezon był nie mniej dobry, mimo iż wydaje się, że pałeczkę głównego bohatera przejmie teraz Yotarou.

Najlepsze ecchi

Dar:

keijo_buttstrike.gif
Keijo!!!!!!!!

Dziab:

tumblr_obhugtE3FO1qehrvso1_540.gif
Shokugeki no Souma: Ni no Sara

Shizu:

9f162-tumblrngyy.gif
Shokugeki no Souma: Ni no Sara

Wyróżnienia: Getsuyoubi no Tawawa

Głos Dar: Jako, że jednak nadrobiłąm na ostatni moment tę szlachetną sportówkę jaką jest Keijo!!!!!!!!, mogę z czystym wyborem stwierdzić, że mój wybór był słuszny (zagłosowałam na nią w tej kategorii zanim jeszcze ją obejrzałam – to się nazywa dobry rozgłos!). Bawiłam się przy tym anime znakomicie, a wszechobecność tyłków i cycków kompletnie mnie nie żenowała, co wcale nie jest takie oczywiste przy ecchi
PS. Nie zagłosowałam na Shokugeki, a mogłam. Jest dla mnie nadzieja w tym fandomowym piekle!

Głos Dziab: Jak to stwierdził wysokiej klasy spec katsudonowy, Katsuki Yuuri, najlepsze Erosy daje dobre jedzenie (przepraszam, musiałam). I nie inaczej jest w przypadku Shokugeki, który już kolejny rok zachwycał nas cudownymi piersiami oblanymi miodem… kaczymi piersiami, niewychowańce! Jakiem stuprocentowa laska, to foodgasmy w Shokugeki działały na mnie niesamowicie, aż niejednokrotnie ślinka mi ciekła. Na myśl o tych świetnych daniach, oczywiście. Taaak. Niemniej jeśli seria robi coś z jajem (jajem kurzym, ofc), ale wciąż z niemałym smakiem (hehe) to trzeba to docenić. Tym bardziej, że dobrych…. inaczej, bo się narażę – oryginalnych ecchi było jak na lekarstwo. Ale i tak Shokugeki to naprawdę wyjątkowa seria, która nawet jeśli pokazuje nagość, to wygląda to ślicznie, zabawnie i nietuzinkowo. Poza tym według nas bardzo wskazane jest, aby fajne ecchi posiadało nie mniej fajną fabułę, a tutaj można być o to najzupełniej spokojnym.

Najlepsze fantasy/seria supernaturalna

Dar:

c81c674556c15f5c6ef86f7628ba0acf3da8d9ab_hq.gif
Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Dziab:

get.gif
Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Shizu:

tumblr_o1ncntJ5CV1qehrvso1_500.gif
Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo!

Wyróżnienia: Bakemono no Ko, Hai to Gensou no Grimgar, Kizumonogatari I&II, Natsume Yuujinchou Go, Mahoutsukai no Yome: Hoshi Matsu Hito, Tales of Zestiria the X

Głos Dar: Re:Zero za bycie solidnym i wciągającym przedstawicielem gatunku „tegosezonowe Sword Art Online” z głównym bohaterem trochę mniej irytującym niż przeciętnie i całkiem zacną obsadą na drugim planie.

Głos Dziab: Wiecie, że nie mogę przejść obojętnie wobec serii skupiającej się wokół motywu cofania w czasie. Do tej pory dwie moje ulubione serie właśnie na tym się skupiały – a chodzi o Steins;Gate oraz Madokę. Teraz do topki wskoczyła trzecia seria, czyli właśnie Re:Zero. To była prześwietna przygoda, tym bardziej, że rzadko zdarza się seria, która potrafi mnie bardzo mocno wciągnąć przez całe dwa sezony. A to wszystko dzięki dobrej fabule oraz gromadzie świetnych postaci, z gadatliwym, impulsywnym i szczerozłotym Subaru na czele. Nie da się jednak nie zauważyć, że 25-odcinkowe anime to zaledwie wstęp do o wiele bardziej złożonej historii (tak, zaadaptowano bodajże 8 tomików, z czego fabuła jest już rozpisana na jakieś… 20? 25?) i finalnie nie dowiadujemy się zbyt wiele o powodzie przybycia Subaru do magicznego świata. Ma to jednak swój smaczek, jak również zachęca do sięgnięcia po LN. Oby szybko przybyło materiału na kolejny sezon. Oglądałabym!

A jak już jesteśmy w temacie ratowania alternatywnych wymiarów przez nieco wycofanych ze społeczeństwa licealistów (tak, ten rok był naprawdę łaskawy w takie tytuły), to nie można zapomnieć o KonoSubie. Choć seria była przede wszystkim parodią swojego gatunku, to wcale nie oznacza, że miecz i magia nie stanowią integralnej części fabuły. I to jaka magia! Kradziejostwo level majtki czy wodne fontanny w wykonaniu Aquy mają przecież uratować gatunek ludzki z niejednej opresji, także tej o sztandarowej nazwie “Władca Demonów”. Seria jest na pewno nietuzinkowa i mocno zabawna, przez co zasłużyła sobie na to, że zimą będziemy oglądać kolejny sezon zmagań grupy niedomagających talentowo łowców przygód.

Najlepszy horror/thriller

Dar:

ac64fc92d3c032e2fed21811e6512f84b0d47927_hq
Boku Dake ga Inai Machi

Dziab:

tumblr_o8cezv3AdA1qa94xto2_500.gif
Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Wyróżnienia: Mahou Shoujo Ikusei Keikaku, Under the Dog

Głos Dar: Po konsultajach uznałyśmy, że to tej kategorii pasuje także Boku Dake ga Inai Machi, skorzystam więc z okazji, by wyróżnić tę znakomitą serię. Oczywiście, była trochę nierówna (końcówka nie spełniła pokładanych w niej nadziei, nie ważne ile chomików, by się nie potopiło), jednak szczególnie pierwsze kilka klimatycznych odcinków naprawdę sprawia, żę ciarki przechodzą po plecach. No bo mało co jednak tak przeraża jak widok patologii rodzinnych. Patologii, w które bez problemu można znaleźć i własnej okolicy.. A oprócz tego, trupy ścielą się gęsto, a to zawsze dobry motyw dla thrillera.

Głos Dziab: Ogólnie nie jestem za horrorami, a i ich samym więcej niż kilka w całym roku nie było. Za to w kwestii thrillera już się coś udziergać dało – i chyba nic mnie tak w trakcie oglądania nie miotało po fotelu jak Re:Zero. Choć mało miało w sobie typowej nawalanki, ale mindfucka i tak potrafiło zgotować niezgorszy. I to nie raz, nie dwa. Mimo że Subaru mógł wrócić do życia, nigdy nie oglądało się jego śmierci z uśmiechem, a jego walka z nieuniknionym przeznaczeniem była bardzo poruszająca. Za to kiedy z głośników zaczynał lecieć motyw wiedźmy, zwiastujący śmierć i zniszczenie, trzeba się było przygotować na porządne rycie psychiki. Brrr, aż się odzywają głosy w mojej głowie…

Najlepsza komedia

Dar:

e98.gif
Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo!

Dziab:

large.gif
Haikyuu!! 2&3

Shizu:

tumblr_ogwcoqc54K1ql0375o1_540.gif
Watashi ga Motete Dousunda?

Wyróżnienia: Binan Koukou Chikyuu Bouei-bu LOVE! LOVE!, Keijo!!!!!!!!, Mob Psycho 100, Sakamoto desu ga?, Tanaka-kun wa Itsumo Kedaruge

Głos Dar: Choć przy Binanie (Parodii mahou shoujo, shonen-aai, shoujo i jeszcze 42 innych gatunków)  zwijałam się ze śmiechu, choć równie mocno turlałam się przy Watashige Motete Dousnda, znane także jako „Pocałuj jego, kolego” (parodia shoujo, shonen-ai, otome, kultury otaku i jeszcze 75 innych gatunków) z wielką chęcią wyróżnie tu KonoSubę – naprawdę przyjemne, wcale nie żenujące poczucie humoru, które autentycznie poprawia nastrój i cudownie parioduje schematy serii z gatunku „tegosezonowe Sword Art Online”.

Głos Dziab: Wiele było komedii sensu stricte, ale jednak chyba najbardziej mnie bawił humor przedstawiony w Haikyuu!! 2. I 3 też, w końcu to jedno anime jest. Ośmielę się wysnuć teorię, że żarty najmocniej śmieszą wtedy, kiedy zna się bohaterów także z tej poważnej strony (pewien hugging monster i cała obtulona ekipa z innej serii mi się przypomina, ciekawe jakiej…). Wiecie, kontrast, suspens, te sprawy. I właśnie w Haikyuu mamy pełno tego typu humoru, dzięki któremu widzowi wydaje się, że siatkarze to swoje ziomy są. Nie tylko te z Karasuno, ale nawet przeciwnicy mają swoje piękne momenty. Oj tak, gify z reakcjami postaci są moją cenną biblioteką zabawnych komentarzy na każdą okazję.

Pocałuj jego, kolego! poruszyło natomiast nasze czułe serca fujioshi… e tam, gadanie. Oglądanie zachowań, które doskonale znamy z autopsji, rozbawiło nas do łez. Chyba każda z sędziowskiej trójki wie, jak straszne były nasze fanfikowe prapoczątki, a shipping wars stanowi regularny temat dyskusji (póki co kontrolowanej, ale nigdy nie wiadomo, kiedy bitwa na tle mainstream vs. crack spowoduje podział majątku). Niestety, jedyne, czego nie posiadamy, to własnego pięcioosobowego haremu… Na szczęście 2D husbandoo nie pyta, husbandoo rozumie! Yoistki potrafią być przerażające i niejeden czytający to przyzna. Czy zatem da się podejść do tematu bez dwumetrowych wideł? Jak udowodniło to anime – da się i można zrobić to z pożytkiem dla obu stron. Śmiechowym, oczywiście.

Najlepsza seria obyczajowa

Dar:

tumblr_oii6k8dXXx1qa7ud5o4_500.gif
Natsume Yuujinchou Go

Dziab:

tumblr_o3o9d58r5R1s21xzoo1_500.gif
Kanojo to Kanojo no Neko: Everythings Flows

Shizu:

MGWC9ra.gif
ReLIFE

Wyróżnienia: Fune wo Amu, Nijiiro Days, Tanaka-kun wa Itsumo Kedaruge, Udon no Kuni no Kiniro Kemari

Głos Dar: Na blogu o zaletach tej serii rozpisywałam się nie raz (choćby w topce najlepszych mang shoujo),  krótko powiem tylko, że ten sezon trzyma poziom poprzedników i wyciska jak zwykle łzy z oczu. W moim przypadku nawet dosłownie – 9 ep (narracja Touko) tego sezonu sprawił, że się autentycznie popłakałam, a wierzcie, to mi się naprawdę rzadko zdarza. Ale na szczęście były to zły radości, która w tym anime, ciągle splata się z pewną, melanchoniczną formą smutku… Jednak grunt, że Natsume wreszcie odnajduje szczęście. Chłopak sobie zasłużył. A teraz przepraszam was, muszę tylko wyjść otrzeć nos i do oczu też mi coś wpadło…

Głos Dziab: Kanojo to Kanojo no Neko: Everythings Flows znane pewnie nieco szerzej jako She and her cat jest czteroodcinkową serią (po siedem minut na odcinek), którą obejrzałam na początku roku 2016, dlatego gdzieś umknęła w szale podsumowań. Niemniej o tym tytule nie zapomniałam, jak nie zapomniałam o tych dwóch całkowicie obsmarkanych chusteczkach, które wyrzuciłam po seansie. Anime opowiada spokojna historię młodej kobiety znajdującej się na życiowym wylocie oraz jej czarnym kocurku. Bardzo gorąco polecam ten short, szczególnie wszelkim kociarzom, bo tak realistycznego kota – zarówno zanimowanego, jak i zachowującego się – w anime mogliście jeszcze nie widzieć. Z drugiej strony nie chcę mówić nic więcej o fabule, bo każde zdanie może być spoilerem… cóż, moje chusteczki chyba i tak mówią same za siebie.

ReLIFE to seria już o nieco łagodniejszym klimacie, ale o wiele bardziej celna w odniesieniu do nas, ludzi wieku produkcyjnego, którzy żadnej pracy się nie boją (bo innej nie dostali). Celne puenty potrafiły dostarczyć nie tylko zdrowego śmiechu, ale i gorzkiej refleksji, że w szkolnej ławie jednak było się szczęśliwszym mimo nawału klasówek i problemów z wyznaniem miłości temu Bartkowi z trzeciej ce. Choć trudno tu mówić o jakimś szałowym wykonaniu, to jednak nie przeszkadza to odbierać serii jako nie tylko świetną rozrywkę, ale i bardzo mądrą historię dla dużych i małych mangomałpiatek.

Najlepszy romans

Dar:

tumblr_og17cwoyug1usc9y9o1_540.gif
Yuri!!! on ICE

Dziab:

doukyuusei-rihito-hikaru-hug-htm.gif
Doukyuusei

Wyróżnienia: Akagami no Shirayuki-hime 2, Nijiiro Days, Orange, Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu

Głos Dar: Jurki, Orange czy Rakugo. Taaa… Każda z tych serii ma istotny dla fabuły element miłosny, ale w żadnej z nich nie jest to najgłówniejszy wątek. Kurcze, naprawdę lubię romanse, ale trudno mi wskazać tu jakąś serię, która byłaby na tyle czystym przedstawicielem swojego gatunku, by ją tutaj wrzucić. Najlepiej z tego wszystkiego podobało mi się zrealizowanie historii miłosnej w Yuri!!! on Ice. Już mniejsza o płcie bohaterów (choć bez wątpienia, sprawiło to, że cały rozwój ich relacji autentycznie nas zaskakuje, mimo kroczenia dość oczywistą ścieżką fabularną). Miło widzieć raz na jakiś czas zdrową, ale nie przeidealizowaną relację romantyczną, bez wielkich dram i niepotrzebnych rywali. Oraz morał mówiący o tym, że sam fakt, że ktoś cię kocha, nie rozwiązuje magicznie wszystkich twoich problemów (i przede wszystkim – nie leczy depresji), choć sprawia, że troszkę łatwiej sobie z nimi poradzić.

Głos Dziab: Najlepsza para najlepszą parą, ale Jurki nie są tak właściwie romansem. Za to jeśli ktoś chce historii, która od a do z pokazuje naprawdę piękne uczucie… och, bogowie, to był rok homozwiązków, jak mamę kocham (ale lepiej, żeby mama nie wiedziała, w jakim kontekście to piszę). Myślałam, że kreska Asumiko odpycha mnie bardziej niż bardzo, jednak po pozytywnych recenzjach filmu udało mi się wreszcie nakłonić samą siebie na ten nawet nie godzinny seans. I bardzo, bardzo jestem z tego powodu szcześliwa, to tak ładnej, nieprzesadzonej gargantuliczną dramą, zwięzłej opowieści o miłości to już solidny kawał czasu nie widziałam. Najlepsze w Doukyuusei to chyba naprawdę ciekawa reżyseria – niby lol, bo przecież nie jestem specem od takich rzeczy, ale to naprawdę było widać dbałość w rozplanowaniu i tempie scen. Poza tym kreska jest śliczna, zachowująca co charakterystyczne w mandze, ale jednak jest przy tym delikatniejsze i bardziej płynne. Serdecznie polecam, Dziab Dziabowsky.

Najlepsza seria sci-fi/mecha

Dziab:

occulticnine-01-ending-flash.gif
Occultic;Nine

Wyróżnienia: Shelter

Głos Dziab: Och, i kolejna kategoria gatunkowa, z którą średnio mi po drodze, ale jak się rozpisywało wszystko, to wszystko. Pewnie ktoś na sali wyrwie się z najnowszym Gundamem lub Macrossem Deltą, ale wybaczcie kobiecie słabej i pracującej – mnie mecha tak szczególnie nie jara. Code Geass to wszystko, na co mnie stać w tej kwestii. Tylko nieco lepiej jest ze sci-fi, które jako takie mnie nie interesuje, chyba że jest tłem dla ciekawej fabuły. I o wilku mowa, bo dzięki Occultic;Nine mam co w tej kwestii powiedzieć. Choć seria miała tragiczne problemy z pacingiem, a grafika pewnie ma zarówno wielu zwolenników jak i przeciwników, to nie odmówię serii potężnych plottwistów oraz ciekawego pomysłu na siebie. Okultyzm może nie jest najwdzięczniejszym tematem, ale już połączony z naukowością całkiem daje radę. Bohaterowie na szczęście też okazali się bardzo przyjemną gromadką i nawet Niezidentyfikowany Obiekt Piersiasty nie psuł radochy z oglądania… aż tak.

Najlepsza sportówka

Dar:

tumblr_oh6d6oblo71th93f0o1_500
Yuri!!! on ICE

Dziab:

haikyuu.gif
Haikyuu!! 2&3

Shizu:

9bdd261dcd70cc8a9960fd462c261ca9de6400cd_hq.gif
Yuri!!! on ICE

Wyróżnienia: Keijo!!!!!!!!

Głos Dar: Jurki, Jurki. Choć czuję się oszukańcem, bo ja tak ogólnie za sportówkami jako gatunkiem nie przepadam (i bezczelnie dropnęłam swego czasu Haikyuu). Z drugiej strony, nagle zaczęłam śledzić z fascynacją prawdziwe zawody łyżwiarskie, więc tym argumentem uzasadniam odezwanie się przy tej kategorii.

Głos Dziab: Siatą się jaram od dawna, choć nie umiem stanowczo powiedzieć, czy fazowałam tak mocno przed obejrzeniem Haikyuu!!… nie, chyba nie aż tak. Ale teraz oglądanie wszystkiego, co z tą dyscypliną sportową związane jest czystą przyjemnością. Chłopaki z Karasuno zarażają pozytywną energią i cieszę się niezmiernie, że mimo upływu trzech sezonów żaden z nich nie przejawia niepokojących objawów świecenia tęczowymi aurami lub posiadania torpedowych nóg. Muzyka jest epicka, animacja jest epicka, cała realizacja jest epicka i niech mnie kot ściśnie, jeśli się epicko mylę. A najbardziej ekstra jest zdrowy realizm i trzeba umieć go doceniać (żeby nie przesadzić w drugą stronę i nie wymyślić dwóch sezonów Days…).

Jurki podziwiam, że potrafiły wciągnąć w temat, o którego istnieniu zaledwie wiedziałam i było mi z tym dobrze. Może maniakiem łyżwiarskim teraz nie… no dobra, trochę zaczynam być, ale trzeba się jakoś ratować, kiedy sama seria się skończyła. W każdym razie nawet jeśli animacja nie ukazała dobrze prawdziwego piękna wszystkich skoków, piruetów i sekwencji kroków, to same techniczne sprawy, kostiumy czy muzyka sprawiły, że jest to seria jak najbardziej wartościowa. Te tabuny zawodowych łyżwiarzy ćwierkających na temat Jurków nie mogły się przecież mylić, nie?

Największe zaskoczenie

Dar:

tenor.gif
Yuri!!! on ICE

Dziab:

tumblr_oiehsf4xt41t89rpeo1_500
Yuri!!! on ICE

Shizu:

tumblr_og15cnNTIU1rw3pzao3_540.gif
Yuri!!! on ICE

Wyróżnienia: Keijo!!!!!!!!, Nijiiro Days, Occultic;Nine, Sekkou Boys, Shounen Maid

Głos Dar: Yuri on Ice. Zaczynając od faktu, że nie spodziewałam się ujrzeć serii, która zyska taką popularność nawet poza środowiskiem mangowców (wliczając w to środowisko zawodowych łyżwiarzy figurowych), a na sami-wiecie-czym-Schrodringera z odcinka 7 kończąc. Oraz pewnych złotych cackach z odcinka 10, które zniszczyły mi wszystko co wiem o sposobach prowadzenia fabuły w popkulturze… Nie no, o czym my mówimy, przecież w pierwszej minucie serii, twórcy zapowiadają, że będą nas zaskakiwać, i na wszystkie medale Wiktora, tej obietnicy dotrzymali!
Aczkolwiek kusi też wspomnieć o Keijo, bo serio, kto spodziewałby się uzyskać tyle zdrowej rozrywki od anime, gdzie kandydatki na best waifu biją się cyckami i tyłkami… A było zacnie… Dobra, przepraszam Dziab, nic nie mówiłam, oddaję tylko jeden głos ;_;!

Głos Dziab: Ach, czyli wszystkie tu utknęłyśmy. Do dobra, jedziemy z koksem zwanym Niekończącym Się Ciągiem Zaskoczeń, które seria miała niemal wpisane jako motto. Yuri!!! on ICE zaskoczyło niejednego jeszcze dobre pół roku przed emisją, sugerując, że będzie to seria o robiących do siebie nawzajem słodkich oczach łyżwiarkach. Nope. Po trailerze miało się wrażenie, że będzie to tylko męski fanserwis na miarę Free!. A gdzie tam. Trollować seria chciała, sugerując, że Yuuri zakochał się w Yuuko, że Viktor ma raka, że Viktor to playboy, że pocałunek Shroedingera, a złote i okrągłe to kapsel od limitowanego piwa. Jasne… Jurki to jedno wielkie zaskoczenie, że coś tak nietypowego mogło wciągnąć, mieć tyle ciekawych smaczków, a przede wszystkim zrobić historię. Aż chciałoby się, żeby takich zaskoczeń było jak najwięcej co sezon.

Największe rozczarowanie

Dar:

b8a
Gyakuten Saiban: Sono „Shinjitsu”, Igi Ari!

Dziab:

tumblr_odga5ixVzU1uq2lduo3_500.gif
Danganronpa 3: The End of Kibougamine Gakuen – Mirai-hen

Wyróżnienia: B-Project: Kodou*Ambitious, Berserk [2016], Big Order, Fudanshi Koukou Seikatsu, Mayoiga, Musaigen no Phantom World

Głos Dar: Stanowczo Gyakuten Saiban: Sono „Shinjitsu”, Igi Ari! znane także jako Ace Attorney. Miałam nadzieję wreszcie zapoznać się z fabułą tak przecież popularnej gry, a ostatecznie finalny produkt był po prostu nieoglądalny.

Głos Dziab: Czyli tak zwane Złote Maliny świata anime. Wiem, że wielu gniotków po prostu nie było mi dane doświadczyć ze względu na moje ograniczone skłonności sado-maso. Jeśli ktoś ma dobrą pamięć to nie będzie dla niego zdziwieniem, że największy problem miałam z dwiema seriami: Big Order oraz Mayoigą. Pierwsza ratuje się niezamierzonym humorem, druga – chyba kreską (bo nawet nie animacją). Ale tutaj jednak nie chodzi o to, co było największym bólem dupy czy nawet guilty pleasure, ale największym zawodem. A w moim odczuciu była to Danganronpa 3: Mirai-hen. To przez to, że jestem niepoprawną fanką uniwersum, które ta część mi całkiem skutecznie rozwaliła. Nowych bohaterów nie byłam w stanie nijak polubić, a niektóre plottwisty to by mnie zabiły, gdybym miała wystarczająco twarde narzędzie pod ręką w trakcie oglądania. Animacja była słaba, ale cóż, dałoby się ją przeżyć, gdyby historia się wybroniła, a zakończenie całej “sagi” Danganronpy nie było słodko-pierdzące.

Najlepsza OVA

Dar:

6179ea3df33d9dbdaf332ab0ddaa028af5b7275b_hq.gif
Shokugeki no Souma OVA

Dziab:

tumblr_o3vqbk3Hxd1tydz8to1_500.gif
Mahoutsukai no Yome: Hoshi Matsu Hito

Shizu:

T4R87Ak.gif
Shokugeki no Souma OVA

Wyróżnienia: Durarara!!x2 Ten: Onoroke Chakapoko, Durarara!!x2 Ketsu: Dufufufu!!, Under the Dog

Głos Dar: OVA do Shokugeki, obydwa były przyzwoicie zabawne i skupialy się na postaciach pobocznych, którym w głównej serii z braku.czasu nie można poświęcić tyle uwagi. A przyszłoroczne OVA zapowiadają się jeszcze lepiej…  <3

Głos Dziab: Na bezrybiu i rak ryba, a z braku serii dobra i OVA. Tym bardziej, że zabrało się za to studio WIT, więc przynajmniej o jakość nie trzeba się martwić, nawet jeśli Mahoutsukai no Yome (czyli nasza swojska Oblubienica czarnoksiężnika) to dzieło wyjątkowo specyficzne. Bez znajomości mangi ciężko się za to zabrać, odcinki ukazują się co pół roku, a sama historia mimo wszystko nie jest adaptacją komiksu. Po przeczytaniu kolejnego tomiku odczułam również, że OVA faktycznie ma tempo cokolwiek ślamazarne, jednak mogę to podyktować też magicznym, slice-of-lifeowym klimatem akuratnie tej “przygody”. Niby trudno wystawiać jakąś opinię bez znajomości kolejnych dwóch odcinków, ale ten jeden wystarczył mi, żeby moja buźka się cieszyła, mogąc znów zagłębić się w magiczny świat razem z Eliasem i Chise. I Ruthem, Ruth jest cudowny. Mam nadzieję, że kiedyś jednak doczekamy się serii.

Głos Shizu: Tak jak dwa poprzednie sezony, OVA Shokugeki stoi na wysokim poziomie. Jak zwykle jest smacznie, kolorowo i wciągająco, a przygody bohaterów ciekawe. Szczególnie wizyta w maido cafe. Polecam wszystkim marzącym o przepysznym jedzeniu.

Najlepszy short

Dar:

tenor.gif
Shelter

Dziab:

1f320997f628c99fba5c55913dd17f6b8af5e006_hq.gif
Kanojo to Kanojo no Neko: Everything Flows

Shizu:

2a88a47b5d7baf3a1b6605d309659f11f1431ae9_hq
Bananya

Wyróżnienia: Getsuyoubi no Tawawa, Re:Zero kara Hajimeru Break Time, Re:Petit kara Hajimeru Isekai Seikatsu, Uchuu Patrol Luluco

Głos Dar: Sztampowo powiem Shelter. Temat ten był wałkowany już wielokrotnie, ale jeśli ktoś chce dobrą recenzję tego, właściwie, teledysku, to odsyłam do niezwykle trafnej recenzji z kanału Gigguka.

Głos Dziab: Ogólnie ja też bym wskazała Shelter, choć może nie jestem przekonana co do kategorii, w której ten tytuł powinien się znaleźć (prędzej chyba obstawiałabym OVA). W takim razie mój głos idzie na coś, co shortem jest troszkę bardziej, czyli Kanojo to Kanojo no Neko: Everythings Flows. Pewnie nawet w minutę można by opowiedzieć jakąś sensowną obyczajówkę, ale na szczęście tu dane nam było nacieszyć się jakimiś 28-minutami seansu, choć… nacieszyć to może nie do końca właściwe słowo. Ale i tak jak na króciutką seryjkę anime porusza naprawdę mocno. No i co zależy obejrzeć? Wszak to tylko pół godzinki!

Najlepszy film

Dziab:

tumblr_o80eleMvzO1rowohoo1_500.gif
Doukyuusei

Wyróżnienia: Bakemono no Ko, Kizumonogatari I: Tekketsu-hen, Kizumonogatari II: Nekketsu-hen

Głos Dziab: Nie powiem, żebym jakąś szałową ilość filmów obejrzała (a właściwie… wymieniłam w tej kategorii wszystkie, które widziałam), ale wydaje mi się, że te, które zobaczyłam, są już jednymi z lepszych w tym roku. I choć orzech nie był łatwy do zgryzienia, piękna i prosta historia opowiedziana w Doukyuusei wydaje mi się najbardziej wartościowym filmem roku 2016. Dobra reżyseria, świetne udźwiękowienie, piękna, pastelowa animacja i mamy przepis na świetne anime. Poza tym przedstawione postacie są kochane, że naprawdę się do nich przywiązałam, jakby mi byli rodzonymi kumplami. W przypływie hajsów oraz miłości do filmu zakupiłam nawet “Absolwentów” od wydawnictwa Waneko, mimo że ani pierwszej części mangi nie mam, ani wcześniej nie miałam zapędów na mangi Asumiko. Ale dla tych bohaterów warto dać szansę mandze, byleby tylko pobyć z nimi choć chwilę dłużej.

Najlepsza seria roku 2016

Nie będę robić elaboratów na temat tego, że to jest odczucie subiektywne, w głównej mierze podyktowane tym, jaką frajdę i jakie emocje nami targały podczas oglądania z tygodnia na tydzień i w ogóle że jesteśmy tylko młodymi, prężnie działającymi blogerkami? Super, jesteście wielcy. Zresztą, od pseudoobiektywizmu jest ankieta, w której to WY, małpiatki kochane (udzieliło mi się od Dar) wybraliście drogą demokracji najlepsze anime 2016. A póki co rządzimy my.

Jednogłośnie:

tumblr_ogulojvvmt1sv5krro1_500
Yuri!!! on ICE

Głos Dziab: Jeśli znacie Lemurillę choć jeden dzień to doskonale zdawaliście sobie sprawę z nadchodzącej apokalipsy. Dla nas, podobnie jak dla całego tamtejszego fandomu, Jurki ocaliły rok 2016. Seria robiła nam każde środy przez trzy miesiące, a pomiędzy nimi dawała niepomiernie dużo radochy z powodu wszelkiej maści ciekawostek, teorii spiskowych, zakulisowych materiałów, durnych obrazków i jeszcze durniejszych fanfików. Do dziś rozkminiamy pewne sceny (co powiecie na to, że moment na początku serii mógłby być sceną treningu przed finałowym duetem?), a ilość detali sprawia, że wiedzówka z Jurków będzie prawdziwą jazdą bez trzymanki. Taka uroda oryginalnych anime, które każą żyć ludziom bieżącymi wydarzeniami, i taka ich tragedia, bo po zakończeniu pozostaje jedynie pustka w sercu. Yuri!!! on ICE pozostawiło jednak równie dużo miłości, nie tylko tej pomiędzy głównymi bohaterami, ale też miłość do łyżew, czy to tych na ekranie w postaci prawdziwych zawodów, czy tych całkiem własnych. To strasznie fajnie, kiedy zwykła bajka potrafi pozytywnie wpłynąć na życie, czyniąc je trochę sympatyczniejszym. I za to wam, Jurki, serdecznie dziękujemy! See you NEXT LEVEL!

Najlepsza seria roku 2016 według czytelników

A teraz część, na którą pewnie czekaliście bardziej niż nasze opinie – wyniki ankiety! Demokracja nie jest może idealnym rozwiązaniem, ale póki co ludzkości nie udało się osiągnąć niczego lepszego, więc uznajmy, że w głosowaniu kryje się przynajmniej odrobinę więcej sensu niż w Lemurillowych typach. Ciężko jednak stwierdzić, co wami kierowało, ale jednak aż 21 dłoni postanowiło klepnąć zwycięską opcję, podczas gdy na drugą zagłosowało już tylko 8 osób. Przewaga bardzo miażdżąca, patrząc na ilość serii z całego roku.

Fanfary, tańczące słonie i co tam sobie jeszcze życzycie! Najlepszą serią 2016 według was jest…

tumblr_ohgxw50coc1qkz08qo1_500
Yuri!!! on ICE

Czy mówiłam już, że od Jurków nie uciekniecie?

Oto pełne zestawienie (pomijając serie z 0 głosów):

Yuri!!! on ICE 21 13,64%
Haikyuu!! 2 8 5,19%
Boku Dake ga Inai Machi 7 4,55%
Mob Psycho 100 7 4,55%
BUNGOU STRAY DOGS 6 3,90%
BUNGOU STRAY DOGS 2 6 3,90%
Haikyuu!!: Karasuno Koukou VS Shiratorizawa Gakuen Koukou 6 3,90%
Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu 6 3,90%
orange 5 3,25%
BINAN KOUKOU CHIKYUU BOUEIBU LOVE! LOVE! 4 2,60%
DANGANRONPA 3: The End of Kibougamine Gakuen – Zetsubou-hen 4 2,60%
KEIJO!!!!!!!! 4 2,60%
Natsume Yuujinchou Go 4 2,60%
ReLIFE 4 2,60%
Boku no Hero Academia 3 1,95%
Drifters 3 1,95%
Hai to Gensou no Grimgar 3 1,95%
Magi: Sinbad no Bouken 3 1,95%
Sakamoto desu ga? 3 1,95%
Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu 3 1,95%
91Days 2 1,30%
AJIN 2 2 1,30%
JoJo no Kimyou na Bouken: Diamond wa Kudakenai 2 1,30%
Love Live! Sunshine!! 2 1,30%
Nanbaka 2 1,30%
Occultic;Nine 2 1,30%
Watashi ga Motete Dousunda 2 1,30%
AJIN 1 0,65%
Ansatsu Kyoushitsu (TV) 2 1 0,65%
Arslan Senki: Fuujin Ranbu 1 0,65%
BIG ORDER 1 0,65%
Brave Beats 1 0,65%
Cheer Danshi!! 1 0,65%
Dimension W 1 0,65%
Durarara!!x2 Ketsu 1 0,65%
flying witch 1 0,65%
Fune wo Amu 1 0,65%
GATE: Jieitai Kanochi nite, Kaku Tatakaeri 2 1 0,65%
HATSUKOI MONSTER 1 0,65%
HEAVY OBJECT 1 0,65%
Hibike! Euphonium 2 1 0,65%
Kidou Senshi Gundam: Tekketsu no Orphans 1 0,65%
Kidou Senshi Gundam: Tekketsu no Orphans 2 1 0,65%
Kiznaiver 1 0,65%
Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo! 1 0,65%
KUROMUKURO 1 0,65%
Macross Delta 1 0,65%
NEW GAME! 1 0,65%
Osomatsu-san 1 0,65%
Pokemon Sun & Moon 1 0,65%
PRINCE OF STRIDE: ALTERNATIVE 1 0,65%
Rewrite 1 0,65%
Schwarzesmarken 1 0,65%
SHOKUGEKI NO SOUMA: Ni no Sara 1 0,65%
Shounen Maid 1 0,65%
Tales of Zestiria the X 1 0,65%
Touken Ranbu: Hanamaru 1 0,65%

Jurki rozjechały konkurencję dość konkretnie, co jest powodem do dumy także Lemurilli, która dzielnie supportowała serię na fejsie oraz blodżu. Widać, że wśród czytelników panuje dobry trend sportówkowy, bo na drugim równie zaszczytnym miejscu wskoczyli chłopaki z Karasuno razem z drugim sezonem Haikyuu!!. Na trzecim ex aequo wylądowało może już nie pierwszej, bo zeszłozimowej młodości BokuDake oraz szalone i nowatorskie Mob Psycho 100. Przyznam, że jest mi niezwykle miło widzieć takie tytuły na podium, naprawdę, prawie moja topka marzeń (Re:Zero dzielnie na czwartym razem z trzema innymi kolegami, więc nie jest źle). [Dar: Aczkolwiek reszta mojego top 3 – Natsume Yuuchinjou Go i Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu mogłyby mieć troszeczkę miłości więcej…
Jeszcze raz dziękujemy za oddanie aż 154 głosów! Mam nadzieję, że wszyscy są choć trochę usatysfakcjonowani naszymi oraz waszymi wyborami, a teraz pozostaje już tylko życzyć równie udanego roku 2017 i widzimy się już niedługo w pierwszych wrażeniach nowego sezonu!

Stay tuned!

~Dar & Dziab & Shizu

Ps. Ktoś  wybiera się w ten weekend na wrocławski Namicon? :3

Reklamy

9 komentarzy do “Czo te chińskie bajki!, czyli podsumowanie anime roku 2016

  1. Heh, tak patrzę na te kategorie i myślę: tu umieściłabym Yuri, tu Re: zero, a tu Yuri, Re:zero… :D i tu i tu uwielbiałam nawet op/ed. Nie będę więc o nich nic pisać, bo byłoby to nudne niczym rozdanie nagród Emmy. Jeśli liczyć serie oglądane w 2016 roku, to wygrywa op z One piece’a, ten z Ace’em sztuchającym Luffiego. To jedyny opening na którym się poryczałam :D Nie mam ulubionej kobiecej postaci :( męskich mam zbyt dużo, by wymieniać. Największe rozczarowanie to Konosuba, a najlepsze komedie to Sakamoto i Bungou. Obydwa anime przestały mnie jednak śmieszyć po kilku odcinkach, przez co poczułam się oszukana. Najlepsza obyczajówka to Flying witch. Bardzo mało anime widziałam, powinnam w końcu trochę nadrobić.

    Polubienie

  2. patrzy na Jurki w ilościach hurtowych
    …dobra.

    Kurczę, przez krótki momencik rozważałam nawet zrobienie komentarza w takiej formie jak wy notkę (ino krótsze opisy ofc), ale im dalej czytałam, tym bardziej czułam się uświadomiona, że zwyczajnie nie oglądałam dosyć rzeczy żeby obsadzić wszystkie kategorie czymś, co faktycznie wywołało u mnie ochy i achy (bo po co na siłę szukać czegoś, co niby widziałam, ale nie zachwyciło? I jak zachwyca skoro nie zachwyca? (Widać M.W. jest mało inteligentna. Innych zachwyca.)). Ale spróbuję z tym, co mogę jakoś wymyślić.
    A, i też, bardziej subiektywizm i przyjemność z oglądania, niż faktycznie „dobrość”.

    Najlepsza grafika: yh, zastanawiałam się, czy cokolwiek tu wpisać (coby nie pisać filmu Garo), ale w sumie – wyróżnienie dla Kiznaivera, bo co jak co, ale kolorki, wyłączając Agatkę, miał ładne. I zapadł mi w pamięć. Ale głównie właśnie te kolorki.

    Najlepszy soundtrack: wiecie co, zaryzykuję. Wrzuciłam Moba w oglądanie zimowe, i już w pierwszym odcinku coś mi się mocno rzuciło w ucho. Także może i widziałam na razie tylko ten jeden, ale że (przynajmniej jak wysilam pamięć) nie miało to miejsca w innych seriach 2016, to niech będzie zaliczkowo Mob Psycho 100. (Skoro nie miało w innych miejsca, to patrzcie, jednak dało się nie zauważyć w YoI xD ale nie wiem, czy się liczę, jak generalnie mało zwracam uwagę na muzykę.)

    Najlepszy opening: zakładam, że oceniałyście kombinację muzyki i animacji – pozwólcie, że pójdę inną drogą, i wrzucę tu Sakamoto, bo pomysł na teledysk z członkami grupy przebranymi za czterech Sakamotów mnie kompletnie urzekł i mam banana na twarzy ile sobie o tym przypomnę.

    Najlepsza para: a pójdę w stronę „para-duet” i powiem, że przyjacielskie Ushio i Tora. Odcinek plażowy odcinkiem plażowym, no i rozwleczenie drugiego sezonu rozwleczeniem, ale podobały mi się ich interakcje, które z „jak odłożysz ten kij to ci łeb odgryzę” mówionego na poważnie ewoluowały w, no, przyjacielskie do tego stopnia, do jakiego może dojść relacja ludzia z demonem. Ludzia, który dalej biega z kijem, którego sam widok (kija w sensie) demona drażni.

    Najlepszy seiyuu: rozgląda się miała być przerwa… ale pan Kamiya Hiroshi jako Saiki Kusuo (hej Dziab macha). Za to, że dobrze odegrał postać w defaultowym nastoju „poirytowany głupotą ludzkości nieustannie od wieku lat 3”, a mimo to potrafił oddać też większe poirytowanie, zaskoczenie (też poirytowane) i zmęczenie (poirytowane), a czasem nawet (poirytowane) zadowolenie czy częściej (poirytowane) zrezygnowanie. I za to, że ktoś całkiem słusznie wyciągnął, że tak w zasadzie to nie wiadomo, jak Saiki naprawdę brzmi, bo jedyne co słyszymy to jego wewnętrzny monolog, nie ma pokazanych scen faktycznego jego mówienia do ludzi… słowem, dodało to dla mnie punkty za ciekawostkę i temat do przemyślenia.

    Najlepsza komedia: …tu bym była tak przewidywalna jak wy z Jurkami w sporej części notki, także zostawię do domyślenia się. wcale nie pokazuje bezczelnie palcem na poprzedni akapit, wcale Bonusowo Sakamoto na takim bardzo wysokim drugim stopniu podium.

    Najlepsza sportówka: oszukam i powiem, że film Yowamushi Pedal: Spare Bike. Lubię tych pedałujących kolesi, no. A film był taki przyjemny w odbiorze, przedstawił po prostu trzy historie z przeszłości dwóch z nich (jednego z „naszych” dwie, i jego kumpla-rywala-przyjaciela jedną) i generalnie, jakby mieli robić tego typu filmów z przeszłością więcej, to przygarnę w dowolnej ilości. Yes please.

    Największe rozczarowanie: Garo: Guren no Tsuki, nie ma co do tego dwóch zdań. Pierwsza seria była dla mnie świetna (co widać niżej…), nastawiłam się na kolejne cudeńko, a tu… a tu lipa. Kreska imho brzydka, animacja – eh?, bezbarwne postacie (do diabła, pamiętam nawet, że w głównej ekipie był jeszcze jakiś koleś, i nijak nie mogę sobie przypomnieć ani imienia, ani nic!), przeniesienie znów akcji do Japonii (tak oryginalnie), poza ostatnimi kilkoma mehowymi odcinkami cały sezon (właściwie dwa, jak się uprzeć, 24 odcinki) potwora tygodnia. Ktoś to fajnie na MALu podsumował – zorientował się, że seria się skończyła, bo w ostatnim wyemitowanym odcinku zginął główny zuy, na końcu się jakby cieszyli, a potem dwa kolejne tygodnie nie było nowego odcinka. W dodatku z Seimei (która na początku może i mnie trochę irytowała (i nie do końca złapałam, czemu latała z półgołymi czterema literami po feudalnej Japonii), ale dobrze się spisywała w roli mentorki i nauczycielki, co to o swoją rzyć zadba sama, dzięki za ratowanie, ona postoi jak już sama wszystkim nakopie) zrobili pannę w tarapatach do ratowania bo PRZEZNACZENIE och ach. Ja również dziękuję, postoję sobie razem z Seimei. (Choć Ema z HnK lepsza. Ale ta nie stoi, ta pojawia się i znika, i znika, i znika…) Jak kinówki HnK wyczekiwałam z niecierpliwością, to do ciągu dalszego GnT może i mnie zdołają zaciągnąć wołami, ale zostawię za sobą dwie koleiny od zapierania się nogami w ramach protestu. Koniec ranta.

    Najlepszy film: …no właśnie o tym mówiłam w akapicie wyżej, że widać „niżej”. Garo: Divine Flame! (Choć nie powiem, żebym tych filmów jakieś tony oglądała… ale więcej jak jeden, więc mogę wybierać :D) Film, na który czekałam od momentu ogłoszenia, że będzie, i jedyne co, to miałam nadzieję, że ktoś jednak zrobi suby. (Zrobił.) Gdzie ja w ogóle mam zacząć? Jak mam napisać cokolwiek, jak spora część rzeczy, którym wystawiam gigantyczną okejkę, to jeden wielki chodzący spoiler? Eh… grafika. Ta sama kreska co w serii, ta sama animacja, to samo CGI, które dla mnie akurat w takim wydaniu pasuje. Te same dzikie ujęcia dodające (imho) dynamiki scenom akcji. Nie poskąpili na to <3 a już w serii grafika była dla mnie bardzo dobra. Specyficzna bardzo, ale mi przypasowała. Muzyka? Też taka sama jak w serii (no ok, opening i ending film dostał własne), co akurat jest dobre, bo bardzo mi się ten OST podobał i odsłuchiwałam go kilka razy. Postacie? I ich interakcje? Mam wrażenie, że jedna scena by się mogła inaczej skończyć, gdyby reszta ekipy władowała się do pokoju z minutę później. Pewne stare dobre motywy wróciły, takie obowiązkowe (jak German wylatujący przez okno za nieprzyzwoite komentarze – wywołało to u Alfonso piękną minę pełną konsternacji)). Ema dalej jest morderczo skuteczna i nie zniesie niczyjego pier…khm, gadania od rzeczy, Leon dalej ma grzywkę emo i świat się w ogóle kończy, bo się na koniec filmu uśmiechnął D: Jego relacja z młodszym bratem też jest miodna, w dodatku widać, że wydarzenia filmowe dały mu trochę do myślenia i odrobinę mu odpuści. I dobrze też wiedzieć, że minęły 4 lata, a książunio dalej na tyle pierdołowaty, że jak już dostał całusa, to od demona, który chciał go zeżreć. :’D Główny zUy? Okej, tu się chyba zaczną spoilery. To może tak, skończę ten akapit w tym miejscu, a pod resztą komentarza wrzucę to, co spoilerowe, okej? Najwyżej nie przeczytacie. (Demonios, ale się rozpisałam…)

    Jak tak patrzę na te moje wypociny, to w sumie mało tych kategorii mogę obsadzić. liczy 9? 1/3 tego co wy. Eh, whatever. I tak długie to wyszło. Kto to będzie czytał?! (I czy ktoś ogarnie te nawiasy w ilościach jurkowo-hurtowych?)

    Tak za zakończenie, podesłałam wasze typy niepolskojęzycznej znajomej, bardzo ją ucieszyło wymienienie Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu w… w sumie wszędzie tam, gdzie było, to się ucieszyła. Tak przekazuję, bo to też jednak jakiś komentarz do wyborów c:

    To tu są spoilery. Żeby nie było, że nie mówiłam.
    …główny zUy? Alleluja, nie ktoś, kto chce po prostu zniszczyć świat (mwahahahaha!), mieć nad nim władzę (mwahahahahaha!), albo szuka zemsty za doznane krzywdy (mwahahakaszlkaszl…), tylko po prostu ktoś, kto działa z żalu po stracie i nie chce się z nią pogodzić, nie da sobie odebrać tego, co mu pozostało. Innym plusem było jak dla mnie poradzenie sobie z dość sztampowym motywem wskrzeszenia postaci – takim tymczasowym, na potrzeby filmu. Otóż… wskrzeszenie to zakończyło się po prostu przedwcześnie, bo ojczulka dziabnął demon, i skończyło się bieganie za spódniczkami. Żadnej dramy, że ojej, rozmywa się i rozpada w świetliste płatki, żegnajcie, zawsze będę z wami duchem, och, ach. W ogóle, jak zobaczyłam to dziabnięcie to mnie aż absurdalnie ucieszyło (wybacz, German), bo wcześniej padł ojcowy tekst w stylu „to wskrzeszenie to tymczasowe, ale jak się zbyt wysilę, mogę sam zmienić się w demona” i „jeśli tak się stanie, osobiście cię zabiję” od syna, co ja dla mnie było bardzo mocną sugestią, że tak to się potoczy i meh, bo oklepane… a tu nie. 8D Yay! No i to, że inaczej jak choćby w bliczowych filmach, nie było rzucenia na pokład absolutnie każdego możliwego pokazanego już jednorazowego power-upa z rzyci – nie, panowie (i pani!) używali tego, co mają na co dzień, a w celach plotowych Leon dostał coś totalnie nowego. (Też z rzyci, ale kij. Przynajmniej bez recyklingu.)
    Suby do tego filmu były świetnym prezentem internetów na święta. Oglądało mi się świetnie.
    M.W. out. o/

    Polubienie

  3. A już myślałam, że ten post nie ma końca. ^^; Dziab, przybij piątkę – też uwielbiam Doukyuusei. Hiroshi Kamiya w roli Hikaru po prostu wymiata, no i ending z moim słodkim Yuukim Ozaki, miodzio! Ale jak dla mnie Ajin uplasował się za nisko. Mimo iż nie byłam przekonana co do animacji, to w drugim sezonie wcale mi już nie przeszkadzała, a akcje niezniszczalnego komandosa Satou bawiły lepiej niż epicki VanDamme i Chuck Norris razem wzięci. Jeśli zaś chodzi o opening, to Jurki konkurują u mnie z 91 Days. Ending – jak wyżej. Postacią męską, którą bym wyróżniła jest Plisetsky za super rozciągnięte ciałko i fochowate minki. ^^

    Polubienie

  4. Ja tak sobie czytam, czytam, tu się zgodzę, tam nie, tego nie widziałam, tamtego bym gdzieś nie dała, czytam, czytam, Junichiro Tanizaki, czytam, czytam… że co? Co tu robi Tanizaki? => W ten oto pokrętny sposób doszłam do wniosku, że chyba jednak powinnam obejrzeć Boungou Stray Dogs :D

    Polubienie

  5. Poczytałam poczytałam i dla mnie postać roku wygrał Yuri, bo w sumie tak bardzo rozuymiem te zabużenia lękowe, że ja nawet nie guhfghrjhzsrguysetgaeguseg. A poza tym podrzucam fajny cover piosenki JJa, bo tak :D

    Polubienie

  6. ale żeby GATE tylko jeden głos dostało (chyba mój jak mnie pamięć nie myli bo dałem głos na gate heavy object i coś jeszcze jestem w szoku ) choć może to kwestia kiedy wyszła seria skoro podium to sama końcówka roku nawiasem szukanie panny w lochach to był miniony rok czy 2015 bo jak ten to dam bellowi i hestii
    wyróżnienie dla najbardziej uroczej pary
    bohater kon suby za najbardziej cwane wykorzystanie życzenia xD
    Heavy Object wyróżnienie za bohatera który ma łeb na karku drugie trafia do alderamin ikty za to samo
    to na razie wsio jak sobie przypomnę coś jeszcze to podrzucę w następnym komentarzu :-))
    Dziab skoro lubisz podróże w czasie to divergence Eve chyba powinno ci podejść podobnie jak now and then (choć tam to przyszłość nie przeszłość ) jest jeszcze fajna seria dziejąca się latem gdzie chłopaczek z dziewczyną skaczą po czasie ale jej tytułu nie pamiętam i noein mou hitori no kimi

    Polubienie

  7. Przewinąłem większość tego wpisu bo Jurka na lodzie nie oglądałem.
    Wyrywam się: Te głosy w ankiecie na Gundamy i Macrossa to moje. W ogóle lista nieważna bo brakuje wzmianki o Macrossie w kategoriach: muzyka, romans i SF xP
    Also: Emilia is shit

    Polubienie

  8. Nie chce mi sioę czytać o bajach, które mnie nie obchodzą, więc dzięki, że powyróżniałyście tytuły, mogłam sobie spokojnie przescrollować te wszystkie Jurki, Szokugeki i Moby. 2016 dobry rok, obejrzałam Sakamoto, Mayoigę, krótkometrażówki i mnóstwo staroci. Oby tak dalej!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s