Gdyby babcia miała wąsy, toby była szpiegiem, czyli o sposobach na podglądanie w anime (cz. 2)

W zeszłej notce porozmawialiśmy chwilę o sposobach na szpiegowanie, kiedy zainteresowany ma w sobie więcej samozaparcia oraz odwagi, aby ruszyć w miasto jako przeciętny obywatel Japonii. Dziś jednak mowa będzie o tajniakach, którzy za wszelką cenę starają się uniknąć konfrontacji z osobami postronnymi… lub przynajmniej tak im się wydaje. Już po poprzednim odcinku z cyklu „z kamerą wśród zwierząt” można było zorientować się, że domorośli szpiedzy wyrafinowaniem nie słyną, więc to, co z ich punktu widzenia wydaje się świetnym posunięciem, nie do końca takie jest z naszej perspektywy. Łatwo zatem przewidzieć, co tak naprawdę będzie z bohaterami, którzy sądzą, że złapali pelerynę-niewidkę za chabety.

snapshot20100115142125
Post pod wezwaniem świętego Izayi „I see what you did here” Informatora.

Najważniejszym sprzymierzeńcem każdego podglądacza jest najprostsza choćby w konstrukcji ściana. Pustak, cegła, mur-beton – byleby w pionie i z kątem, zza którego można śmiało zapuszczać żurawia. Gdyby jednak animcowe postacie miały choć trochę więcej oleju w głowie, pomyślałyby o zastosowaniu lusterka tudzież schowaniu się za węgłem po szybkim rzuceniu okiem na sytuację. Natomiast zwykle mamy okazję oglądać domorosłą ekipę szpiegów, chłodzących w cieniu może jedną nogę, tak dla zasady. Tacy przy pomyślnych wiatrach zasilą szeregi japońskiego korpusu W11. Są również i chlubne wyjątki, które choć może z naturalnością mają mniej wspólnego niż z naturalizmem, ale przynajmniej dla swego celu pozostają ukryte za zaciszną ścianą.

A może to my patrzymy na to wszystko od złej strony? Co jeśli ściana ma zapewnić nie bezpieczne schronienie, a wsparcie? Tak, wsparcie mentalne, a wręcz ukojenie, które może przynieść tylko wielki, stabilny budynek, któremu nie straszne nawet japońskie tajfuny. Bo komu innemu bohater ma powiedzieć „no trzymajcie mnie, bo nie wytrzymię”, jeśli to właśnie ta osoba, po której się tego spodziewali oparcia, puszcza się kilka metrów dalej z tą przebrzydłą blondyną…! No dokładnie. A jak przyjdzie co do czego (a przyjdzie najpewniej ten gagatek, jak już skończy rozmawiać z blondyną), to wtedy rzuci mu prosto w twarz tekstem „nie mogę ci pomóc, po trzymam ścianę”. Ściana jako wymówka – murowany hit.

v1vqo
Chopper jako przedstawiciel grupy ukrywających się… inaczej.

Keep calm and czymcie ścianę. Nie każda jest bowiem powołana do wiecznego spoczynku w pionie, dlatego gdy miejsce podglądania nie zostało zatwierdzone przez odpowiednie służby techniczne, wtedy podczas szpiegingu trzeba wspomóc się zasobami ludzkimi. Nikt tak świetnie nie trzyma ściany jak sprawna ekipa trzech dzierlatek. Technika winka zza winkla uprawiana jest tak często przez licealistki, ponieważ dysponują one niespożytymi siłami młodości, a i ściana (choć nie tylko) nie może przejść obojętnie wobec takiego zgrania w grupie. Nie może przejść, więc… stoi. I o chodzi- stoiło!

Architektura jest największym sprzymierzeńcem szpiegów. Powie wam to nie tylko pierwszy lepszy inżynier po gospodarce przestrzennej, ale każdy szanujący się szpicel w szarym prochowcu. Zaraz obok ścian (tylko nie dosłownie obok) to kolumny wszelkiego rozmiaru i przeznaczenia są najpowszechniej dostępną kryjówką. I najczęściej obleganą, jak pokazuje wiele serii. Aż strach zaglądać za latarnie czy słupy wysokiego napięcia, bo może niechcący się tam tłoczyć stadko niepierwszej świeżości stalkerów. Słup ze względu na swój opływowy kształt oraz rozmiar dopasowany do ludzkich ramion sprawia, że staje się dla niektórych staje się to miejsce tak komfortowe, że jak glonojady spędzają do nich przylepieni znaczną część życia.

tumblr_md8tpjocsv1rhl1gao1_500
Najciemniej pod latarnią, mówili.

Zastanawialiście się kiedyś gdzie podziewają się te wszystkie materiały budowlane, które w paranormalnych ilościach zużywają polscy majstrzy przy okazji wszelkich remontów? Jak się spojrzy na pewne ninjowe techniki, to odpowiedź wydaje się bardziej niż oczywista – w Japonii. Cegły i stal zużywane są oczywiście na ściany oraz słupy, natomiast trzecim luksusowym towarem eksportowym zdają się być tapety, szczególnie te z cegiełkowym lub burokameleonowych wzorem. Świetnie się składa, jeśli komuś z was akurat taka zbywa, jednak nie polecałabym jej osobom mającym problem z nadwagą. Nie, nie dlatego, że to trzeba dźwigać czy podnosić na wyciągniętych do góry rękach, ale dlatego, że przydrożne murki rzadko kiedy mają nadwagę. No chyba że jako wymówkę na migrujące wybrzuszenia wypuści się informacje o obecnościach w okolicy żył wodnych. To zawsze działa.

Shingeki-no-Kyojin-Wallpaper-Titan-in-Wall.jpg
Warto jednak nie przesadzić z wypowiadaniem jak mantra „jestem ścianą, jestem ścianą”.

Nie przyszedł krzak do szpiega, więc wybrał się szpieg do krzaka. Jeśli miast w metropolii obrany cel wybiera się do miejsca, gdzie strumyk płynie z wolna i rozsiewa zioła maj, wtedy krzaking może być uprawiany bez konieczności synchronizowania zieleni z twarzą. Co nie znaczy, że jak ktoś lubi, to nie może wleźć zadkiem w chaszcze. Dotlenienie się bezpośrednio w krzaczku potrafi czasami przywrócić osobie zdrowe zmysły i zmusić go do kontemplacji, czemu właściwie podjął się szpiegowania i czy to na pewno fair. Fair może i nie, ale to, proszę pana, szkodzi środowisku!

Trudno powiedzieć, czy w Japonii nie brakuje jeleni na rykowisku, czy może szpiegujących łośków jest tak dużo, że nikogo nie dziwią już regularnie dygocące chaszcze. Albo wręcz przeciwnie – ilość ukrywających się po krzakach zajęcy, saren, lisów, jenotów, misiów brunatnych oraz zbieraczy złomu jest tak duża, że jeden podglądacz wte czy wewte nie robi już wrażenia. Z jednej strony to dobrze, że Japonia stoi na tak wysokim poziomie zazielenia, ale spacer z psem może nie należeć do najmilszych doświadczeń, zarówno dla pupila, jak i dla okupującego krzaczki człowieka. Że już o zdradliwych kleszczach czy tężcu nie wspomnę…

tumblr_nki8euegfq1thew8to1_1280
Nindżutsu! Technika ukrycia w Jurkach na lodzie!

Jak już literatura fantasy udowodniła, pojemne szafy są pojemne, a w ekstremalnych przypadkach ukryje się w niej nie tylko kilku ludzi, lew i jakaś poślednia czarownica, ale i cały inny świat. Na potrzeby japońskiej animacji zatrzymamy się jednak na stadku nastolatków.
Kiedy przetrząsa się cudzy pokój, trzeba z góry założyć, że cel infiltracji przybędzie wcześniej niż było to zakładane. W przypadku pojedynczych szpiegów są dwa plany na ukrycie się: albo pakować się pod łóżko, albo wprost do szafy. Jeśli cel jest kobietą, to mamy jakieś 50% szans, że nie ukrywa pod swoim łóżkiem toksycznych doujinów z gatunku BL lub niewinnych, lecz olbrzymich w ilościach mang shoujo. Jeśli jednak do czynienia mamy jednak z pokojem faceta, to lepiej od razu zrezygnujmy ze sprawdzania podłóżkowych kręgów piekielnych. Dla całej ekipy plądrującej nie ma już takiej swobody wyboru „wyjścia ewakuacyjnego”, więc sprawa najczęściej kończy się we wspomnianej szafie. Ale tu znów uaktywnia się cały wredotyzm szaf – w najmniej odpowiednim momencie potrafią one same z siebie wypluć delikwentów.

W szafie można spędzać nie tylko Dzień Zakochanych, jak to drzewniej można było przeczytać w pewnej acepowej ankiecie. Ta gałąź szpiegowania związana z meblami się nawet jakoś tak specjalnie nazywała… a, no tak. Stalking. Kiedy myślę o szafach w tym kontekście, nie można nie wspomnieć jednocześnie o wszystkich yandere, dla których są one kryjówkami wręcz idealnymi do spędzania całorocznych Walentynek. Z innej strony szafy są naturalnym siedliskiem trolli, dla których odgrywanie scen rodem z „Lśnienia” to zaledwie drobna uszczypliwość. Dlatego najlepiej regularnie dokonywać przeglądu odzieży, bo może okazać się, że przypadkiem jest już zajęta…

Wskakujemy na wyższą półkę technicznie zaawansowanych, którzy potrafią wspomagać się także sprzętem z prawdziwego zdarzenia. Czy ktoś na sali posiada lornetkę? Ale taką serio, nie zabawkę za dychę rodem z odpustu? Co, tak mało? Kurczę, to wszystko przez to niskie PKB (że o obecnych problemach gospodarczych pojękiwać nie będę). W Japonii to dopiero jest standard życia – właściwie każdy pierwszy lepszy bohater pierwszo- czy nawet drugoplanowy zapobiegawczo nosi w kieszeni lornetkę. Choć jednocześnie uaktywnia się tu cały paradoks, że ci sami licealiści, którzy lornetkami mogliby niejednego ornitologa zawstydzić, nie mają często pieniędzy na byle przekąskę. A może to taka obowiązkowa szkolna wyprawka? Serio, to wszystko to jest jakiś wielki tajny program wzmacniania armii – jak dzieciaki nie pakują na ping-pongu, to ćwiczy się ich w zwiadzie.

178080-bleach1281
I tylko Bleach, swoim abstrakcyjnym tokiem rozumowania, dał lornetkę ślepemu.

Gorzej jak matka pieniężna nie dopisała i trzeba się ratować bujną wyobraźnią. Albo rękami, które leczą. Może telewizyjny energetyzm poszedł w kraju kwitnącej wiśni o krok dalej, i teraz te naładowane dłonie potrafią wyostrzać wzrok, gdy tylko przyłoży się je do oczu. Popularność wyimaginowanych lornetek nie mogła się jednak wziąć znikąd. Może to wszystko zaczęło się od demonów – im to wygodnie, bo naprawdę wystarczą tylko kciuki i palce wskazujące, aby sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga (normalnie). Natomiast małym dziewczynkom musi wystarczyć atak słodkości z zaskoczenia, bo umówmy się, że na niski iloraz inteligencji lekarstwa ani metody jeszcze nie znaleziono.

To chyba na tyle sztuk tajemnych z dziedziny szpiegowania. Wiem, że istnieje jeszcze wiele, wieeele elementów, które śmiało można by tu poruszyć lub na które zwyczajnie czekaliście, jednak ze względu na trudność w odnajdywaniu kadrów na lekcję trzecią będziecie musieli trochę poczekać (albo nie, powodzenia i wytrwałości). Ja uciekam dalej przed ruskim zwiadem. Podejrzewam, że i tak zobaczymy się dopiero przy okazji kolejnego czwartku. Koniec roku nie jest łatwy, więc na razie odpuszczamy sobie schematy i przechodzimy w fazę podsumowań. Nadrabiajcie serie, wybierajcie ulubione i stay tuned, bo Lemurilla nie przejdzie obok głosu ludu obojętnie.
A tymczasem do następnego!

8fff788772590797abc8d67e8784396a287f615e_hq.gif
Do zobaczenia spod kolejnego pudła.

~Dziabara

Advertisements

11 komentarzy do “Gdyby babcia miała wąsy, toby była szpiegiem, czyli o sposobach na podglądanie w anime (cz. 2)

  1. Ten post przypomniał mi o moim „znajomym sąsiedzie” z bloku z naprzeciwka, którego nigdy na oczy nie wiedziałam z odległości bliższej niż 6 pasów ulicznych, dwa chodniki i kawałek trawnika. Ale… ależ on miał lornetkę! Typiarz wychodził sobie rano z kubkiem czegoś co mogło być poranną kawą i patrzył. Gdzie patrzył, co oglądał, ja wolę nie wiedzieć, ale mam nadzieję, że moje firanki powstrzymały go od obserwowania mojego życia jak jakiegoś borsuka w norze na animal planet.

    Ostatnio znajoma chce się rozwijać w kierunku street fotografii, ale ma opory przed wjeżdżaniem ludziom obiektywem między oczy więc opatentowałyśmy noszenie kamery w bardzo dyskretny sposób przy boku. A reszta to już kwestia szczęścia, wyjdzie lub nie. Zazwyczaj ludzie nie mają głów. :P

    Oh, poza tym pamiętam zabawy w chowanego i to jak kuzynka upychała mnie w szafie i zakopywała w ubraniach… oh, well…

    Lubię to

    • O, co za podręcznikowy przykład Szpiegowskiego Stefana! Brakuje, żeby miał na sobie białą koszulkę bez rękawów, pasiaste spodenki od pidżamy i puchate papucie. A, i żeby się po brzuchu drapał. Może on jednak podziwiał miłośne życie gołębi… e, nie, kogo ja chcę oszukać. Że też są w ludziach tacy pasjonaci niepoprawni…

      Trochę rozumiem i ludzi, i znajomą. Sprawić to może dyskomfort takie strzelanie fot (nigdy nie wiadomo kto z cudzą żoną gdzie spaceruje), ale z drugiej strony dopóki nie wystawia tego jako sprzedaż kart z pokemonami, to przecież nic strasznego.

      O, też tak miałam jak bawiłam się z bratem! Wtedy jeszcze się mieściłam :”) A jak byłam zupełnie malutka to nieustannie przesiadywałam pod biurkiem, obklejając ścianki naklejkami. Taką miałam tajną bazę. Ach, młodość~

      Lubię to

  2. Święty Izaya Informator <3 dodaje do Panteonu Imion Wzywanych w Nagłych Wypadkach

    Mój pokój jest szpiegoodporny, i w tapczanie, i w szafie są rzeczy i to na tyle dużo, że nawet jakiś bardzo mikry stalker miałby problem ze zmieszczeniem się :’D
    Za to mam prawdziwą lornetkę ^^ I jeszcze gdzieś skrzętnie skryty peryskop, który kiedyś był dodatkiem do jakiegoś Kaczora Donalda czy inszej gazetki, jakością tyłka może nie urywa, ale jak tak patrzę na te obrazki, to ja już jestem naprawdę genialnie wyposażona. To co, gdzie się można zapisać do tego wywiadu? xD

    W kwestii ulubionych serii, naprawdę, czy trzeba nawet się w tej kwestii wypowiadać? ;D

    Lubię to

    • Tylko pamiętaj, że to patron wszystkich bogatych, sfrustrowanych i posiadających mnóstwo cennych informacji w zamian :)

      W życiu każdej kobiety przychodzi moment, kiedy szafa robi się za mała – niektórzy mają tam jakieś ciuchy, a niektórzy zachomikowaną kolekcję książek.
      Ooo, pozazdrościć lornetki, moja mama bardzo pożąda takiej serious (niby do podglądania ptaków w pobliskim lesie, ale ja wiem swoje) :D Te zestawy z Kaczora Donalda i ja pamiętam, były najfajniejsze ze wszystkich dodatków. I okulary z lusterkami do patrzenia się do tyłu! Nie no, szacuneczek, poproszę autograf na udzie i jeśli mogę wymienić się wizytówkami… kiedyś może nadejść okazja, żeby skorzystać z usług specjalisty…

      Ten uśmieszek na końcu mówi więcej niż każdy fanowski pisk z ostatnich dwóch miesięcy. W takim razie liczę na dużo głosów na ankiecie na koniec roku ;)

      Lubię to

    • Wiem, rob, i bardzo cię przepraszam, ale tak jak na końcu wspomniałam – znalezienie jakichkolwiek obrazków do pewnych rzeczy stanowiło dla mnie duży problem (jak to z tapetowaniem się, bo wiem, że choćby w Naruto było, ale nie wyobrażam sobie przekopywania ponad 200 odcinków) :< Mam nadzieję, że temat uchowa się na trzecią część.

      Lubię to

  3. Ale co ja widzę? Moyashimon! TSURITAMA <3
    To znaczy kaszl kaszl tego, no. (W ogóle, ogarnęłam że jak najadę kursorem na gifa, pokazuje mi z jakiej on serii. Brawo ja \o/)

    Dziab, to Ty nie wiesz? Licealiści nie mają pieniędzy na przekąskę właśnie dlatego, że zainwestowali w lornetkę! (A z tym PKB to nawet nie mów, robiłam wczoraj prezentacjoraport o najważniejszych wskaźnikach makroekonomicznych w Polsce w 2016. Smutne aż.) Ale z Tousenem to racja, dowalili.

    Natomiast to z winklem… ja nie wiem, że nikt się nie zapyta „chowającego” co on, u licha, robi. Mnie by takie zerkanie zdziwiło jednak, ale to może tylko ja? Chowanie się za słupem jeszcze bardziej, już w ogóle jak się weźmie pod uwagę jaki procent ludzia zakryje przeciętna polska latarnia. W ogóle, kurczę, większość ludzi jednak jak idzie to nie ogląda się co chwilę do tyłu, to można chyba iść normalnie na widoku? :’D

    Z krzaczkami natomiast ten problem, że, no, jest jak jest i kiedyś się kończą. Co, jak obiekt obserwacji się oddali na obszar z brakiem zieleni? Wyjść z krzaków? A, no tak, nie trzeba, jest lornetka…

    Uświadomiłam sobie też z bardzo durną satysfakcją, że u mnie łóżko jest z wysuwaną szufladą, a szafa nawet w części na wieszaki ma na dole półkę, także w moim pokoju nie ma gdzie się schować >)

    Powodzenia z ruskim wywiadem! ( idzie sobie puścić opening Tsuritamy )

    Lubię to

    • No ba, że Tsuritama :D Duck!
      I przepraszam, od Moyashimona to niestety tylko Darya jest (o ile mi się nie pomyliło… nie, chyba nie).
      Spoko, ja tę opcję zczaiłam jakieś dwa posty temu. Pomaga szczególnie przy takich większych kompilacjach, choć wtedy trudno jest ukryć, kiedy czegoś nie znam. I tu chyba jest jeden taki obrazek, który coś mnie mówi, ale za Chiny znaleźć nie mogę, z jakiej serii jest D:

      Wiem, wiem, przecież są priorytety i są PRIORYTETY. A potrzeby fizjologiczne są dla słabych. Zmysły też są dla słabych. I w ogóle słabość jest dla słabych. Take that.

      Nie no, czasami nawet w animcach zwracają uwagę na takich gagadków, ale jak się nie chce rysować ludzi w tle, to równie często nie. W polskich produkcjach docu-soap to jednak też nie jest takie proste, szczególnie jak się widzi auta jadące z prędkością 10 km/h na polnej drodze w szczerym polu. I wtedy akurat nie widać!

      U nas tak, ale przestrzeń w animacjach jest jakoś tak dziwnie podatna na fluktuacje flory i krzaki jak chcą, to potrafią ciągnąć się odpowiednio długo i w odpowiednim kierunku.

      Brawo ty, nikt się u ciebie nie ukryje! Ty też nie, jak przyjdzie do apokalipsy zombie albo ataku wampirów… XD

      Czuwaj, towarzyszu! Może kiedyś los znów nas ze sobą złączy!

      Lubię to

  4. Jak dla mnie zapuszczanie żurawia zza węgła najlepsze jest w wykonaniu Briareosa. Wystarczy, że wystawi kawałek swojej antenki z kamerką. ^^

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s