Dokąd nocą tupta jeż? – świętujemy Dzień Jeża!

Drogie nasze małpiatki, emocje związane z ankietą pomału opadają i możemy, bogatsze o nową wiedzę, wracać do tradycyjnego, czwartkowego blogowania. Ponoć lubicie schematy i wyliczanki tak…? Choć wiemy, że najzadowoleńsi jesteście gdy jest zabawnie i luźno, dzisiaj temat będzie poważny. Bardzo poważny. Same sacrum, czysta esencja, żaden roztwór (Dziab jest chemikiem, ona wam poda cały skład). Bo czy wy wiecie jakie święto dzisiaj mamy? Ważniejsze niż jakieś odzyskanie niepodległości, co było dawno i już nieważne patrząc na wybory w Ameryce? 10 listopada jest DZIEŃ JEŻA. Dlatego w tej wspólnej notce porozmawiamy dzisiaj o tym najszlachetniejszym ze zwierząt i o tym jak Japończycy uhonorowali to stworzenie w swojej popkulturze.

Post dedykowany wszystkim pamiętających forum Vongola oraz forum Hetalia.

jeeee
Post otwiera wyjątkowo prawdziwa jeżyca – ale Azuki jest zbyt słodka, by nie zareklamować jej i jej instagrama!

Zastanówmy się na chwilę nad kwesthą „jeż, a sprawą japońska”. Nazwa Harinezumi składa się ze słów „Kolce” oraz „Szczur” co pokazuje, że mieszkańcy Sakurolandu się nie cackają i nazywają rzeczy po imieniu. Jeże jak najbardziej w Japonii występują, hasają po tamtejszych lasach i dają się pieścić w japońskich kafejkach. I choć można by powiedzieć, że tamtejsza kultura nie docenia ich tak bardzo, jak choćby te przereklamowane jenoty czy lisy, to mamy podejrzenia, że w japońskiej podświadomości jeż ma swoje miejsce. Czy kiedykolwiek zadumaliście się nad fryzurą przeciętnego bohatera shonena? Czy te spiczaste kudły nie przywodzą wam kogoś na myśl…? Nie wierzcie w bajki mangaków tłumaczących, że taką fryzurę po prostu najprościej się rysuje! Te włosy mają wpłynąć na podświadomość czytelnika, przekazując mu, że oto ma do czynienia z bohaterem prawym, szlachetnym, ale i gotowym do poświęceń oraz posiadającym ujmującą osobowość. Takie bowiem są jeże. Ale na symbolice, jeżowa propaganda w anime i mandze się nie kończy… Oto kilka najostrzejszych przykładów na miłość Japończyków do harinezumich!

Katekyo Hitman Reborn! – Roll

Drunken_Hedgehog.PNG

Jeże są potężne. Jeśli na jakiegoś nadepniecie, możecie skończyć gorzej niż przy klocku Lego… Choć zastosowanie tych stworzeń jako min lądowych badane jest w laboratoriach większości armii świata, istnieje też stronnictwo dostrzegające ich nieco odmienne zastosowanie. Po co bowiem czekać, aż ktoś przyjdzie do jeża, gdy można go wysłać na wroga? W shonenie Katekyo Hitman Reborn! poznajemy Kyoyę Hibariego, małomównego, ale niezwykle oddanego swojej misji przewodniczącego szkolnej brygady dyscyplinarnej. Przez połowę serii kojarzymy go jako wielbiciela ornitologii – jego najbliższym zaufanym jest bowiem mały ptaszek, przezwany Hibirdem. W miarę postępu mangi i wybuchu w niej plagi pokemonów różnych zwierzątek, fandom z radością mógł odkryć kolejną z licznych zalet Hibariego – umie on bowiem docenić dobrego ssaka. Konkretnie jeża o imieniu Roll. Towarzystwo Ochrony Zwierząt martwi się trochę faktem, że zwierzę trochę zbyt często bywa widziane na mieście pijane, ale jego właściciel zdołał ostatecznie udowodnić, że wesoły nastrój pupila spowodowany jest plot no jutsu, które nie ma sensu, ale je kupujemy nie wpływa na jego zdrowie. Patrząc na uśmiechnięte mordki Hibirda i Rolla, śmiem potwierdzić, że lepiej niż na kolanach Hibariego nikomu nigdzie nie będzie.

Binan Koukou Chikyuu Boueibu LOVE – Zundar

tumblr_ni4z3xNYcF1roqxrzo3_500.gif

Człowiek spoglądający na jeży pyszczek mógłby wyjść z założenia, że ma do czynienia z jednym z najprzyjaźniejszych i szczerych stworzeń bożych; niestety, nawet w najlepszej rodzinie zdarza się czarna owca… Albo zielony jeż. W Binan Koukou Chikyuu Boueibu LOVE, jednym z najbardziej wybitnych i znaczących anime XXI wieku, poznajemy Zundara, dzierżącego tam rolę antagonisty. Pochopna ocena mogłaby być jednak krzywdząca. Owszem, wykorzystuje on samorząd szkolny, manipulując ich tak, by tworzyli z bezbronnych uczniów potwory (którymi muszą zająć się następnie członkowie Klubu Obrońców Ziemi) i nienawidzi on Miłości, jednak z końcem pierwszego sezonu dowiadujemy się o nim więcej. Zundar jest bowiem zwykłym pracownikiem korpo, próbujący jakoś pogodzić swoje własne, ciężko wymarzone ambicje z niegodziwością szefa, powszechnym niedocenieniem oraz rozwalającym się życiem rodzinnym (skąd wziąć pieniądze na alimenty jak była żona oskubała go przy rozwodzie?). Może to i bezczelny jeż, ale w głębi męczy się on z całkiem ludzkimi, współczesnymi problemami. No i spójrzcie jak ślicznie wygląda w filiżance. Zundar, nie wiem jak inni, ale ja cię doceniam, jeżu. Trzymaj się, może w trzecim sezonie wreszcie dostaniesz to stanowisko na jakie sobie zasłużyłeś!

Show By Rock!! – Crow

tumblr_inline_nn0dwbnm3f1rv3nrz_540a8f8b01cd1396bb8413a7f2bbf0ba0ed

Potencjał jeży nie leży jedynie w ich zdolnościach bojowych. Są też takie osobniki, które zamiast wojować kolcami wolą podbijać scenę muzyczną. Crow to w ogóle specyficzny przypadek – choć pochodzi ze wsi i niski jest adekwatnie do swojego gatunku, to zamiast skupić się na spokojnej karierze muzyka country, postanowił założyć zespół na wskroś rockowy. I w tym celu zakumplował się z lwem, lampartem i lisem. Mało tego, Crow jest również na tyle… ekspresywnym gościem, że mimo i tak absorbującej gry na gitarze prowadzącej (która wygląda jak siekiera, żeby było maksymalnie ostro) został też solistą ShingancrimsonZ. Zresztą, jak głos podkłada mu wokalista GRANRODEO, to nie miało prawa stać się inaczej.
W świecie Show By Rock bohaterowie mogą przybierać zarówno postać zwierzopodobnych chibików, jak również ludzi obdarzonych pewnymi zwierzęcymi cechami. W tej drugiej formie zwierzęcość kończy się zwykle na uszach i ogonie, ale Crow zafundował sobie jeszcze nabijaną wielkimi kolcami kurtkę, aby nikt nie miał wątpliwości, że w małym jeżu może drzemać wielki rockowy duch. Oraz życiowy niogar, bo choć nasz solista jest, jakby nie było, twarzą zespołu, to zadatków na lidera w nim nie ma za grosz. I tu zabawna kwestia – mały jeż jest o wiele dzikszym zawodnikiem niż lampart, który jest faktycznym mentorem grupy i jeszcze dorabia jako korpoludź.

New Game! – Sojiro

tumblr_obnmsmzXwp1t33d6lo1_500.gif

Wreszcie jesteśmy przy jeżu, który jest li i onli jeżem. Jego właścicielką jest Takimoto Hifumi (jedna z ważniejszych bohaterek, choć nie główna), która pracuje w wydawnictwie gier jako członek grupy odpowiedzialnej za projektowanie postaci. Sojiro nie ma łatwego życia, ponieważ po godzinach odpoczywania pracuje jako psychoterapeuta Hifumi, wysłuchując zwierzeń w kwestii bycia odludkiem. W ogóle zwierzak ma rolę serii, naprawdę. Jak na załączonym gifie widać, umie w piękny, acz dosadny sposób pokazać, że nie działają na niego kawaii uśmiechy jego właścicielki, a większe wrażenie wywiera na niego kawałek jabca niż posmętywania dziewczyny. No i jest jedynym poważniejszym samcem na całą serię. Zuch jeżyk.

Saint Tail – Ruby

tumblr_inline_mt8kfdfhsd1s5t0hn

Saint Tail to pochodzące z pradawnych lat 90. anime z kategorii mahou shoujo, opowiadające o naszej dzielnej gimnazjalistce, przybierającej po nocach alternatywną osobowość i goniąca po Tokio złodziei. Jednak czym byłoby bohaterskie dziewczę bez swojej wspierającej maskotki? Tu właśnie na scenę wkracza Ruby – wspaniała jeżyca, zawsze gotowa wesprzeć nastolatkę ratującą świat.

Pokemon – Shaymin

giphy.gif

To byłoby chyba niemożliwe, żeby wśród Pokemonów nie znalazł się choć jeden kjutny jeżopodobny stworek, prawda? A zatem – oto Shaymin, urocza kwiatuszkowa jeżyczka, która zadebiutowała w wersji Diamond oraz Pearl. Shaymin jest samowystarczalnym, tuptającym filtrem powietrza, a gdy jest zadowolona, jej „kolce” obrastają kwieciem niczym rabatka na wiosnę. Jest również nie byle jakim okazem, bo należy do pokemonów mitycznych jak sam Mew. Biedulka, nie dość, że ma strasznych senpajów, to jeszcze jest w tej grupie najmniejsza. Nietypowość Shaymin na tym się nie kończy, bowiem posiada aż dwie formy (nie, nie ewolucje) – lądową i powietrzną. Jak można się domyślić, uziemiona jest w formie jeża, ale do lotu wzbija się jako… lisocoś bez ogona. Albo pięćsetna odmiana Eevee. No serio, czy wam by przyszło do głowy dawać takiej kruszynie licencję pilota?

Servamp – Lawless/Hyde

largetumblr_obo709zgga1tfz4gto1_400

Magicznych właściwości jeży to wciąż nie koniec… choć mówienie o jeżu sensu stricte może w tym przypadku nie był właściwe, ponieważ Lawless to przede wszystkim wampir. Trochę mało krwiopijczym, to fakt, ale wciąż nieco bardziej niż średnia potworowa wyciągnięta z całej serii. Lawless jest servampem, czyli wampirem mogącym zawrzeć kontrakt z człowiekiem, dzięki czemu obdarza swego właściciela jakąś mocą. Jest specyficzny także przez swój przydomek, ponieważ uosabia grzech chciwości. W świetle słonecznym servampy nie ulegają spopieleniu, ale zamieniają się w kjutne, małe zwierzątka – a ten akurat, mimo że design mógłby wskazywać na jakąś okrąglutką pszczółkę, staje się jeżem. Warto zauważyć, że zwierzak ma trzy białe kolce, które odpowiadają ciemnym pasemkom w ludzkiej wersji Lawlessa. Co jednak jeże mają do chciwości, autorka raczy wiedzieć, no chyba że w czasie jesieni wampir nałogowo gromadzi jabłka i orzechy (przecież nie dziewice). Po dość intensywnym docieraniu się ze swoim nowym, nastoletnim panem, Lichtem Jeckyllandem, servamp dostaje nowe imię – Hyde. Czy już widzicie te subtelne nawiązanie do pewnej książki? Może samego Lichta nie nazwałabym szacownym, spokojnym młodzieńcem, ale na tle postrzelonego wampirojeża może już całkiem dobrze udawać ostoję spokoju.

Tu detektyw Jeż [Hello Harinezumi] – Nanase Goro

d8b2db1b79d4004e57b59c7d719867aa039ded87_hq

Na widok samego tytułu serce jeżofila zaczyna bić szybciej – jeż jest już w samym tytule! Niestety, w samej fabule mangi kolczastego stworzonka nie uświadczymy – przezwany jest tak jedynie główny bohater, samozwańczy detektyw. Tak więc, jeśli rzucicie się na te 9 tomików wydanych przed miliony laty przez Waneko, w czasach gdy chciało być jeszcze Poważnym Wydawnictwem dla Poważnych Ludzi, otrzymacie jedynie ambitny zbiór opowiadań detektywistycznych zajmujących się interesującymi przypadkami, a przy okazji prezentujące czytelnikowi bardziej dorosłe i mniej bajkowe spojrzenie na Japonię. I żadnych jeży. Nuda.

Koisuru Harinezumi

jeeeeeeee.jpg

Jeże to także symbol miłości. Jeśli macie do tego jakieśkolwiek wątpliwości, powinniście sięgnąć po szojkę Koisuru Harinezumi. Choć seria trzyma się mocno schematów gatunku i oscyluje wokół miłości koleżanki i kolegi z klasy, którzy powinni być razem, chcą być razem, ale z skomplikowanych powodów nie mogą wyznać sobie uczuć, wyróżnia ją właśnie uwzględnienie jeżowego podejścia do miłości. Nie tylko bowiem główna bohaterka ma to stworzonko jako domowego pupila, dodatkowo porównuje obiekt swoich uczuć do jeża. Bo musicie wiedzieć, że według tej serii jeżowa aparycja odznacza się tym, że bohater tak naprawdę jest słodki i kochany, ale w momentach zagrożenia wysuwa swoje kolce (i przez to uważany jest przez resztę szkoły za rebela i obijmordę, a tylko nasza bohaterka wie, że tak naprawdę ma on Dobre Serce i jest Niezrozumiały). No i tak w ogóle, jeśli lubi się shoujo to jest to całkiem przyjemna historyjka romantyczna. Z jeżami!

Sonic the Hedgehog – Sonic, Shadow, Silver

tumblr_nll2zeb5j81rs5gxyo1_500sonicchannel_silver

Proszę państwa, oto jeż, jeż to bardzo… szybki zwierz? Ale jeśli mowa akurat o tym tercecie egzotycznym, to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Sonic to zaiste kultowa postać, w naszym kręgu tym bardziej, że anime leciało swego czasu w polskiej telewizji. Ach, pięknym się było, i młodym… Jednak mu tu gadu gadu o głównym bohaterze, ale czymże byłby niebieski jeż bez swych kompano-rywali? Shadow towarzyszył Sonicowi mniej lub bardziej przez cały czas, natomiast Silver pojawia się epizodycznie, i to właściwie tylko w grze (Dziab stara się pisać mądrze, ale niestety nie grała), ponieważ jest z przyszłości oddalonej o 200 lat. Podróże w czasie to jednak pikuś przy fakcie, że jeże z uniwersum Sonica tuptają ekstremalnie szybko – główny bohater potrafi osiągać prędkość 280 km/h! Jak się ma takie wyczepiste trampki, to trudno, żeby było inaczej, szczególnie, że inspiracją były buty Michaela Jacksona. Biegania bez majtek już wypominać nie będę.

~Darya & Dziabara

Advertisements

15 komentarzy do “Dokąd nocą tupta jeż? – świętujemy Dzień Jeża!

  1. Jest Sonic więc szanuję, nawet mimo że Cyndaquil > Shaymin.
    Also, po angielsku jeż to „wieprz z żywopłotu” (pewnie chodziło o lekkie podobieństwo do dzika, ignorując rozmiar), więc IMO przebija japońskie nazewnictwo.
    Nic konstruktywnego nie powiem bo jeże są i obojętne, as in są w grupie kochanych i słodziutkich zwierzątek z innymi etceterami które nie są moimi ulubionymi. Więc to przynajmniej w Boueibu dobrze zrobili, ponieważ wombaty bardzo lubię.

    Lubię to

    • Matuniu kochana, aż żałuję, że na pierwszym miejscu się nie pojawił Sonic, bo tak z połowa ludzi chyba oddycha tu z ulgą (inaczej byśmy dostały pierwszorzędny oklep).
      Ano trochę jest w tym racji, szczególnie że kolorkami też się dobrze zgadza. Ci Anglicy to mają poczucie humoru, ho, ho, ho…
      Jak popatrzyłam na Insta, który podrzuciła Dar, to ja w sobie odkrywam miłość to tych zwierzątek (jak do wszystkich, póki nie są z robalowatych). Takie to sympatyczne, słodko wyglądające, no i pożyteczne! Wcina owady, to to musi być dobre!

      Lubię to

  2. No i teraz przez Was zamiast robić coś konstruktywnego siedzę i paczam na zdjęcia i filmiki ze słodkim źwierzaczkiem :D

    Kojarzę tylko Sonica (coś mi się nawet jarzy, że w czasach smarkatych parę odcinków obejrzałam, chociaż już nie pamiętam, o czym to w ogóle było) i detektywa Jeża, chociaż tego to tylko ze słyszenia i zastanawiania się, o co w tym tytule chodzi. O przezwisko, aha, to już się nie muszę zastanawiać.
    Ta szojka w sumie fajnie wygląda, z tymi kjutnymi jeżykami i fokle, dopiszę sobie do listy do przeczytania. Zresztą każdy z bardziej standardowych spośród tych jeży jest przeuroczy <3

    (A mnie się jeże głównie kojarzą z pewną piosenką…)

    Lubię to

    • Oglądanie jeżyków jest bardzo konstruktywne – pozwala na wzmożoną produkcję endorfin, utrzymuje stan błogiego zadowolenia i wzmacnia mimikę twarzy podczas niekontrolowanego uśmiechania się. Taki trening :)

      No fabuła była taka jak zwykle – Sonic walczył ze złem, którym akurat najczęściej był dr Eggman, taki gościu o haczykowatym nochalu, sumiastych wąsach i goglach.
      Jakby teraz każdemu bohaterowi dawali przezwisko „Jeż” od sterczących włosów, to każdy bohater shounena powinien takie mieć.
      Shojka jest ładna (nawet poza jeżykami, które są cudne <3) i zamknięta w bardzo dobrej liczbie tomów (5), tylko niestety skany zatrzymały się w sierpniu na 18/25 rozdziałów. Dobre to, że bywały już kilkumiesięczne przerwy, więc jeszcze normalna nadzieja jest.

      (czyżby to była piosenka niani Ogg?)

      Lubię to

      • A, to dobrze, to ja sobie jeszcze konstruktywnie popaczam na kjutne źwierzaczki i panów na łyżwach, zamiast jakiejś tam, a tfu, niekonstruktywnej nauki ;D

        (A jest jakaś inna?… ^^)

        Lubię to

  3. Jeże są mega kawaii! W zeszłym roku widywałam je bardzo często w różnych zakątkach stolicy, a i parę lat temu nad morzem też. Jednego nawet osobiście wynosiłam z bramy, żeby go nikt nie przejechał. Gdybym miała ogródek, na pewno bym zaprosiła jeżową rodzinkę. ^^

    Lubię to

    • Są, oj są. Na zdjęciach jeże wyglądają niemal wyłącznie na takie, które nie pytają, tylko rozumieją.
      Gud dziobu, jeżowa strażniczko :3
      Ooo, ja tylko raz jeden widziałam na żywo w ogródku warzywnym mojej mamy na wsi. Ale to już wieki temu było :< Mówisz, że w Warszawie da się znaleźć? Cuda wianki w tej stolycy. Lepsza menażeria niż poza nią.

      Lubię to

  4. A nawet się zastanawiałam czy nie pisać życzeń… (GW przypomniała)

    Miałam kiedyś jeża w ogródku! Wyżerał kocie żarcie, co zmiataliśmy z balkonu na dół, skubany. Ale od dawna nie widzieliśmy żeby się pokazał, choć kot czasem się wpatruje w miejsce, gdzie kiedyś się dał zobaczyć…
    (Jak już jest w notce, DAR, CO Z FORUM?)

    Do samego końca się wierciłam jak na jeżych szpilkach, no bo jak to tak, notka o jeżach i nie ma Sonica? Sonic musi być! Ale jest. Ino na końcu. To wybaczę.
    (Chyba.)
    Kiedyś grałam w jakieś demo z tym turbojeżem, bodaj do CyberMychy było dołączone? Szło mi fatalnie, ale jak się fajnie grało :D Gotta go fast!

    …to dlatego oni tak… znaczy… wyjaśniłyście mi w kawałku o Show By Rock czemu w tym filmiku, co go Dziab do pingla wrzuciła, ci faceci mieli uszy na czubku głowy i ogony :’D teraz to ma sens… w sensie, jak to in-universe jest, a nie tak totalnie z rzyci bo… bo tak.

    Te, a wiecie że widziałam jakieś posty świadczące o tym, że ktoś przez Servampa pierwszy raz w ogóle usłyszał że jest taka książka jak „Dr Jekyll i Pan Hyde”? Gdzie ten świat zdąża? D: Czytać nie każdy musi, ale nawet nie słyszeć?

    Tak jak o Zundarze i wąpierzu bym wspomniała sama z siebie, tak muszę przyznać, że reszty nie znałam ._. patrzcie, jaki motyw…

    Ale… głęboki wdech A GDZIE JEŻYK Z KRECIKA? Wiem, że o Japończykach honorujących ta notka, ale nawet się nie zająknąć?!

    P.S. Dzień Niepodległości? A może Imieniny Ulicy Św. Marcin i rogale? :D Make rogal, not war!
    P.S.2 A weekend to mam od wczoraj od 11:15, o!

    Lubię to

    • Myśmy też mieli przez jakiś czas jeża, wchodził do ogródka przez dziurę w płocie… Spokojny, dobrze wychowany… Nie to co kuny, buszujące nam po stodole D:

      Forum, forum… A coś takiego było…

      Rzecz jasno Sonic jest specjalnie na końcu ;)

      Nie oceniaj ludzi młodych zbyt pochopnie, dobrze, że w ogóle taką wiedzę nabyli! Anime kształcą i poszerzają horyzonty, dowód ostateczny!

      No właśnie jeże są tak poukrywane w mniej głośnych tytułach :D Btw, mam nadzieję, że przynajmniej o Rebornie gdzies słyszałaś~ (Mam wciąż ogromny sentyment do tej serii).

      Jest możliwość, że będę o Kreciku robić prezentacje na konferencję naukową… Tak wiec, nie prowokuj, bo jeszcze tutaj przekleję swój referat… >D

      Ps. Jadłam rogala w tym roku! W Piotrze i Pawle mieli >D Dobry był!
      Ps. Niektórym to plany sprzyjają ;__:

      Lubię to

    • Sorry, M.W., nie wiedziałam że Show By Rock mogło być taką frustrującą zagadką…
      Tak, to jest takie uniwersum, że ludzkie formy mają uszka i ogonki, bo… bo tak. Bo jak są zwierzaczkami to są zwierzaczkami… To wszystko przez to, że projektami do gry zajmowali się ludzie od Hello Kitty .3.

      Lubię to

      • Znam Reborna, nawet zaczęłam kiedyś… chyba mi coś przerwało ciąg zapoznawania się i nie wróciłam, nawet sama nie wiem czemu O_o

        W ogóle, jak czytałam tę notkę to mi się coś majaczyło z tyłu głowy, ale że to było bardzo z tyłu, to nawet się nie wychylałam… dziś mnie olśniło dzięki filmikowi na YT. Sandslash, mimo że niby myszowaty, mi się zawsze wyglądem z jeżem kojarzył…

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s