Kosmiczne paletki kontratakują, czyli ping-pong po japońsku

Po podsumowanio-zapowiedziowej przerwie wracamy do kolejnej notki o kultowych i zużytych jak jednorazowe maszynki do golenia (nigdy nie kończy się na pierwszym razie, choć powinno) schematach. Szkolne zaliczone, romanse zaliczone, więc co by tu capnąć dziś? Może… Skoro jesienią mamy takie zatrzęsienie sportówek, to chyba znak od samych niebios, aby zrobić coś w tym kierunku. Dobra! A poza tym coś wam obiecałam przy okazji podsumowania lata, prawda? Konia zrzędę temu, kto pamięta, o co mi tu tuptusia.

Myśleliście kiedyś nad tym, który sport jest najbardziej efekciarski, niebezpieczny i kultowy? Czy może jest to piłka nożna, gdzie pot leje się kilometrami, dwudziestu dwóch chłopa ugania się wte i nazad za jedną piłką, która jest okrągła, a bramki są dwie, choć uliczkę znam w Barcelonie~? Koszykówka, w której wzrost ma znaczenie, no chyba że macie jakieś kosmiczne podania w zanadrzu? Pływanie, bo nad zawodnikiem wisi widmo transformacji w człowieka-makrelę?
Wszystko to nieprawda. Wszystko to mięknie wobec szaleńczego piękna ping-ponga. Kto oglądał Igrzyska w Rio ten wie, że paletka w rękach zdolnego Azjaty to broń niemal zabójcza, a piłeczka potrafi osiągać prędkości większe nawet niż w baseballu (tru bezużyteczny fakt). I nie ma się czemu dziwić, bo zainteresowanie tenisem stołowym w Japonii przesiąknęło nawet mangę i anime.

niekon.jpg
Następny arc JoJo też będzie w konwencji ping-pongowej.

Zacznijmy może jednak od nudnego początku. Dawno, dawno temu, jakieś 8 miliardów lat wstecz, kiedy pierwotniaki zaczynały pełzać z tostami w nibygębach… znaczy, może bez przesady. Jeszcze raz. Na początku dziejów, kiedy paletki były zrobione z mamucich paznokci, a piłeczki z ich j-
Stop, stop! To nie prowadzi donikąd. Pewnych etapów po prostu nie da się przeskoczyć.
Wikipedio, wybieram cię.
Tenis stołowy wcale nie jest tak starym sportem, bo narodził się zaledwie w latach 80. XIX wieku, w szacownej kolebce wielu dżentelmeńskich dyscyplin – Wielkiej Brytanii. Oczywiście pierwotnie był to sport dla bogaczy, którzy grali w niego zwyczajowo po kolacji, niczym w brydża. Ogólnie rzecz biorąc tenis stołowy był synonimem szyku i klasy. Nie inaczej zaczynało się to w mangach. Początkowe mangi shoujo pełne były niewinności oraz pięknych dziewczątek, które zachowywały się szlachetniej niż Zawisza i Dalajlama razem wzięci. Dla takich bohaterek ping-pong był jedynie pretekstem do zaprezentowania ich wdzięku, a nie paranormalnych zdolności teleportowania piłeczki na dowolną gwiazdę Drogi Mlecznej. Wraz z nadejściem ery Internetu wszystko to miało się jednak zmienić…

29.jpg
Nie wierzycie, że ping-pong jest jednym z bardziej szacownych sportów pokazywanych w m&a? To popatrzcie na mangę Sakura Namiki z roku 1957.

Jako że Japończycy są dość potulnym i grzecznym narodem, zwłaszcza względem siebie nawzajem, stąd pojawiła się potrzeba na rozwiązywanie konfliktów w jakiś bezpieczny, nieinwazyjny sposób. Sport był naturalną odpowiedzią na ludzkie potrzeby, a żeby każdy miał równe szanse, idealny do tych celów wydawał się właśnie ping-pong. Nie można też odmówić graczom klasy (pocić to się mogą judoczki na zgrupowaniu, a piach i żwir niech gryzą rugbyści), ponieważ ping-pong tak właściwie wygląda jak energiczna odmiana tańca yosakoi. A jak już adaptujemy ten sport do warunków kraju kwitnącej wiśni, to koniecznie trzeba też wspomnieć o pięknie falujących włosach, godnych reklam najlepszych salonów fryzjerskich, czy powiewających yukatach, fruwających podczas zamachów i ścinek. Normalnie można pomyśleć, że esencją tenisa stołowego jest właśnie wdzięk.

…a tak serio to nie. Ping-pong jak każdy inny sport wymaga sporego wysiłku i wie to każdy, kto był przymuszany na wczesnych etapach szkolnych do obskakiwania całego stołu w pogoni za piłeczką (i to nie podczas gry, ale najczęściej wtedy, kiedy podtrur… odturlr… robiła turlu-turlu gdzieś pod ławki albo za leżące w pobliżu materace). A dziewczynki żądają takiej samej możliwości wylewania potu, łez i… i łez jak panowie. Oczywiście to drugie wyłącznie z powodu frustracji po przegranej w ważnym turnieju. Każdy gracz, nawet taki wielkooki i słodki jak landrynka w kształcie pandy ma ambicję na zostanie Królem Szamanów krajowym mistrzem. A może właśnie im bardziej filigranowy gracz, tym większe ma parcie na sukces?

tumblr_oei9cr9tBW1sn2bkjo1_500.gif
Tegosezonowe anime Shakunetsu no Takkyuu Musume pokazuje, że nawet cute girls mogą się męczyć podczas robienia cute (and GAR) things.

W końcu w tenisie stołowym nie dominują pakerzy z Białowieży, ale mali, ruchliwi zawodnicy o silnych nóżkach. A chyba najgorszymi koksami spośród nich są niewinne dziewczątka, które w tenisie stołowym odkrywają swoje drugie, drapieżne oblicze. Chyba każdy z nas zna tsundere, której żywiołowość jest tym większa, im bardziej konusowata jest sama zainteresowana. Podobnie dzieje się w ping-pongu – gdy liczy się zwinność i refleks, ruchliwość wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu. Pole manewru wynosi nieco więcej niż półtora metra, więc trzeba się naprawdę mocno sprężać, aby na czas przeskoczyć z jednego kąta stołu w drugi. A jeśli nie daj bogom przeciwniczką takiego liliputa jest rywalka w miłości… umarł w butach. Wtedy właśnie zwykła przeciętna licealista odpala swoje turbodoładowanie i wchodzi w drugą prędkość kosmiczną.

Sama zastępcza nazwa „ping-pong” wzięła się od odgłosu, jaki miała wydawać piłeczka podczas uderzania w stół. Jednak w mangach i anime odgłos ten już rzadko kiedy znaczy to samo co dawniej, a zaczyna bardziej przypominać wystrzał z bazooki. Właściwie teraz w anime ze świecą można szukać takiej pozycji, w której piłeczka nie emituje świetlnego odrzutu, nie przekracza bariery dźwięku, nie ma kevlarowej powłoki i nie jest nafaszerowana dwoma kilogramami trotylu, który wybucha przy zetknięciu z przeciwnikiem. Słowo daję, na takie piłeczki to powinni zacząć dawać prawo jazdy albo zezwolenie na broń. A może to taki sposób na ominięcie obostrzeń dotyczących japońskiej armii – skoro żołnierzy jako takich mieć nie mogą, hodują nadnaturalnie obdarzonych ping-pongistów, których w razie konfliktu można wystawić do walki? Multizadaniowi gracze będą walić piłeczkami całymi seriami niby z karabinu, przy jednoczesnej szybkości i celności snajpera. Tak. To się uda.

ping-pong-dash-5240263.jpg
Nigdzie indziej tak mała piłka nie robiła tak wielkich rzeczy.

Prawdopodobnie nie skłamię, jeśli napiszę, że tenis stołowy przebija w kwestii częstotliwości występowania w mangach nawet megapopularną gałę czy wszędobylski baseball. Serio. W takie rzeczy grają w sportówkach lub seriach, gdzie mają one jakieś choćby dalsze znaczenie dla fabuły (np. Orange, Angel Beats), ale w ping-ponga grają wszyscy. WSZYSCY. I wszędzie. Nie ma znaczenia, czy to seria muzyczna, reverse-harem, komedia, yuri, sportówka (och, wait), shounen – w tenis stołowy może grać każdy, niezależnie od wieku, wagi, statusu społecznego czy nawet stroju. W końcu jest to tak wspaniała dyscyplina, że nawet na olimpiadzie możliwe jest granie w mikscie. Baba z chłopem, tak przy ludziach, dacie wiarę?

Satoshi_and_Megumi_Ping-Pong.png
Wszystkie slipy dozwolone, czyli Dziab wciąż czeka na spin-off Shokugeki no Ping-Pong.

Warto zaznaczyć, że na rozpowszechnienie tenisa stołowego decydujący wpływ miał rozwój przybytków higieny grupowej zwanych gorącymi źródłami. Gdzie jest przytulny zajazd, tam znajdzie się i jakiś dziko hasający stół do ping-ponga, bo przecież nic tak nie wzmaga chęci rywalizacji jak dobra kąpiel i butelczyna mleka. A tak serio to rozumiem, że kiedy klimat czy pora nie zawsze są dobre, aby wyjść na zewnątrz, najprostszym rozwiązaniem na zapewnienie rozrywki i ruchu (bo umówmy się: szachy czy shogi to też gimnastyka, ale dla szarych komórek) klientom jest zainwestowanie w stół niż pół hali sportowej. Swoją drogą poważnie bym się zastanowiła, czym szprycują to mleko, bo niektóre mecze wyglądają jak żywcem wyciągnięcie z mistrzostw świata. No i czy to nie jest zastanawiające, że to właśnie Azjaci od lat tak bardzo wymiatają w ping-pongu?
Moshi-moshi, sanepid desu…?

A jeśli nie sanepid, to chociaż NASA by się przydała. Bo piłeczka, o której była wcześniej mowa, to swoją drogą, ale sami gracze też niejednokrotnie zaginają prawa fizyki. Szczególnie źle ma się grawitacja, która łamana jest tak często, że Trójkąt Bermudzki to przy tym tylko urocze miejsce na wędkarski wypad. Dłoń podczas wymachiwania paletką potrafi pracować szybciej niż niejedna Renia Rączkowska, stopy szybują nad podłogą niby natchnione obuwiem marki Hermes, a skoczność niektórych graczy za-skoczyłaby samego Kagamiego „she’s so high~” Taigę. Zakwasy to dla nich pojęcie równie nieznane jak adenozynotrifosforan, natomiast odczuwanie czasu mają popaprane tak mocno, że Einstein usiadłby na ich widok w kącie i gorzko zapłakał. Normalnie predatory.

Omake Gif Anime - Taboo Tattoo - Episode 5 - Touko vs Aryabhata.gif
Mówiłam, że Taboo Tattoo jest kopalnią schematów?

Jeśli zaczęliście jednak uważać, że tenis stołowy zaczyna przeobrażać się w sport dla miniaturowych twardzieli, pocieszę – intelektualiści też mają swoje metody na dobrą zabawę. Trzeba być tylko kreatywnym, a od tego akurat specjalistami są… no nie, nie słodkie dziewczynki, które z pomocą paletki zastrzeliłyby słonia, ale wrażliwi licealiści, którzy nawet jeśli nie grzeszą tężyzną fizyczną na poziomie JoJo, to potrafią wytrwale szlifować ostrza swych umysłów. Oczywiście to wcale nie jest tak, że w ping-pongu mężczyźni stanowią akurat tę słabszą płeć i nawet jeśli wygrywają, to tylko dlatego, że za przeciwnika też mieli facetów… Czasami po prostu liczy się to, co człowiek ma w środku. I nie zawsze chodzi tu o ładne flaczki, b-baka.

I tak od podejścia klasycznego przeszliśmy długą drogę przez kosmos aż na skraj metafizyki, psychologii oraz GMO. Prędzej czy później każdy przy zetknięciu z Paletką, Który Leczy zmienia swoją osobowość: słabe dziewczęta stają się X-menami, wygłupiający się nastolatkowie zdobywają wiedzę tajemną godną zwycięzcy Milionerów, członkom zespołów rockowych wzmaga się syndrom Naruto, a w prostodusznych senpajach budzi się do życia dzika bestia (i to wcale nie jest gekon). Może zatem warto poszukać stołu przeznaczenia, przy którym każdy z nas ma szansę na zostanie bohaterem własnego domu? To i tak zdecydowanie łatwiejsze niż czekanie na magiczny portal, który wessie człowieka do Narnii…

bfb390b83f166f54f4969fb00e1e7a1b207ec14c_hq
Przetrzymałam was trochę, no ale oczywiście tego wpisu by nie było bez Ping Pong the Animation.

PS. To już ostatni moment aktywności naszej Ankiety-chan, więc nie wstydźcie się pogłaskać jej i nakarmić odpowiedziami. Tylko w tym jednym przypadku z dotyku może narodzić się coś ładnego (a imię jej będzie Analiza-san).

~Dziabara

Zapisz

Reklamy

10 komentarzy do “Kosmiczne paletki kontratakują, czyli ping-pong po japońsku

  1. Ach, ping-pong, jaśniejące słoneczko nadziei wśród mroków szkolnych wuefów! <3 (Incydenty typu odbicie piłeczki za tę najwięęęększą stertę materacy, za którą zapewne odkrylibyśmy pokłady skamielin albo i ten magiczny portal, gdyby nawet wuefistka nie cykała się jej przesuwać, albo przypadkowe zrzucenie jej – tej piłeczki w sensie, nie wuefistki – z galerii na salę gimnastyczną i patrzenie z góry, jak ktoś ją rozdeptuje na płasko, się nie liczą). Cholernie miło było tak dla odmiany do czegoś się nadawać i mieć jakieś tam szanse nawet z największymi klasowymi terminatorami płci obojga. Szkoda tylko, że zazwyczaj nikomu poza mną się nie chciało tak na poważnie i większość czasu zajmowało smętne snucie się…

    Anyway, to jest jeden z tych momentów, kiedy sobie uświadamiam, jaka w mangoanimcowych tematach jestem zielona. Jak tak pomyślę, to z ping-pongiem spotkałam się na razie tylko w „Kwiecie i gwieździe”, które zresztą tylko przeglądałam. Chyba że coś przeoczyłam, co bardzo możliwe. Na pewno nie myślałam, że to na tyle tak popularny schemat, coby doczekał się aż notki z tej serii. Co prawda oglądanie tej dyscypliny, w przeciwieństwie do grania, nigdy mnie nie interesowało, ale jak już mam paczać na grę w coś z piłką, to znacznie lepsze to od jakichś baseballi, których nie rozumiem, albo, nie daj Omie, siatkówki, brrr.

    (Się jeszcze przyczepię: „magiczny portal, który wessie człowieka do Narni…” – *Narnii).

    Polubienie

  2. Ten epicko frunący laczek w filmiku <3

    Śmiechy-chichy, ale u mnie w liceum to dobra trzecia część WFów była z ping-pongiem. Braki salowe to i potem tak było, że się szło na aulę, rozstawiało kilka stołów i biegało za odturluturlaną piłeczką… Nie mówiąc już o tym, że stoły były obowiązkowo wręcz wszystkie przekrzywione, a paletki jakby je ktoś psu z gardła. A piłeczki były wydzielane przez WFistę niemalże za podpisem, bo wciąż ginęły. Ach, te czasy…

    Mówisz, że ping-pong to bezpieczny, nieinwazyjny sposób na konflikty… ale skoro ta piłka leci szybciej jak w bejsbolu (w ogóle wait, to w bejsbolu są jakieś piłki, a nie same kije od wpier…khm…bicia? Wow…), czy z prędkością ponaddźwiękową i w płomieniach, to gdzie tu bezpieczeństwo? D: To już faktycznie bliżej do armii z tym. Choć zawsze mnie zadziwiało jakim cudem ci ludzie w deblu na siebie nie wpadają. Na to też trzeba masy ćwiczeń przeca, żeby się właściwie zgrać w tym tempie, w jakim się odbija tę piłkę na dowolnych zawodach na szczeblu wyższym niż właśnie szkolny WF.

    Nie wiem w sumie, bo ze sportem w praktyce to mam dość mało wspólnego (leń), ale może popularność ping-ponga wynika też częściowo z tego, że, no, samo poodbijanie nie jest takie trudne? Granie w to na jakimś przyzwoitym poziomie wymaga pewnych umiejętności i refleksu, pewnie, ale taka gra, w której nikomu nie przeszkadza że co 6 odbić trzeba iść po piłkę, nie jest aż tak wymagająca… w efekcie pingiel jest dość przystępny dla ludu. Bardziej niż taka siatkówka na przykład, gdzie niższy poziom choć jednej osoby w zespole rzutuje od razu na jakość całej gry. No i w pingla starczą dwie osoby, nie musisz szukać całych zespołów właśnie…

    A co do dominacji Azjatów, jaka dominacja, panie, co… http://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2016/08/7226f9298f369c2fee9d9e5b823f30b6.jpg no gdzie, przecież same rodowite gracze!

    P.S. Człowiek-makrela. Makrel giełdowy. Hehehe. Hehe. He.

    M.W. zostaje wyprowadzona z internetów

    Polubienie

  3. Ja cały czas czekam aż zrobią anime o skokach lub lotach narciarskich i bohater będzie wzorem Kasai’a świecił gołą klatą. ^^ Ping pong jakoś mnie nie ekscytuje, prędzej siatkówka – kto pamięta Pojedynek Aniołów? (i te pozmieniane imiona, brrrr!) No i Free oczywiście, ale obejrzałam tylko dla Rina. Nawet Kuroko mnie nie przekonał, kiedyś obejrzałam I’ll/CKBC i to by było na tyle sportu. No chyba że ktoś zaliczy drifting, to jak najbardziej moje klimaty. ^^ Obecnie do moich mocno przesianych sportówek dokładam Jurki.

    Polubienie

    • o tak skoki chce animu o skokach w których będą lecieć i lecieć :) a propos siatkówki to mila superstar oglądałem to na RTL2 sport ale i dramat życiowy też był a co do kosza na polonii 1 leciał taki serial o koszykówce z bohaterem kurduplem gigi?? czy jak to się zwało :))

      Polubienie

    • Jeśli chodzi o skoki narciarskie to istnieje manga autora „Elfen Lied” nazywając się „Nonononono” uważana przez wielu za najgorszą mange ever. Ja się przy niej w sumie znakomicie bawiłam :D

      Polubienie

        • Jest dużo gorsze niż złe :”D Ale takie dobre złe, jak film „The Room”, gdzie śmiejesz się z „dzieła” jakie autor wierząc w swoją genialność stworzył. Może powinnam zrobić mu recenzję…?
          A gender bender odnosi się do udawania przez główną bohaterkę chłopaka.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s