Bohater ostatniej ławki, czyli co ona w sobie ma, czego ja nie mam?

Ostatnia ławka pod oknem jest obiektem pożądania każdego głównego bohatera anime szkolnego. Nieważne, czyś chłop, czyś baba, czy cynik, czy aspołeczna szuja, czy może zwykły leń z licencją na przysypianie  – to strategiczne miejsce w klasie wydaje się być najlepszą pozycją na wojennym froncie zwanym edukacją. Tam jesteś prawdziwym panem sytuacji, mistrzem filozofii, nieprzystępnym bożyszczem lub niezwykłym bohaterem udającym Zwykłego, Japońskiego Licealistę. Mit ostatniej ławki w anime trzyma się niesamowicie dobrze i długo; tak długo, że my możemy się tylko domyślać, kto pierwszy wpadł na ten pomysł. Co kryje się za popularnością tego miejsca? Czy naprawdę ma to jakiś związek z fabułą, czy wręcz przeciwnie – jest to tylko jedna, wielka, animatorska mistyfikacja? O dziwo nie da się odpowiedzieć na te pytania zdaniem pojedynczym, ponieważ sprawa jest nieco bardziej skomplikowana niż się na pierwszy rzut oka wydaje. No i bardzo dobrze, bo inaczej nie byłoby materiału na całego posta.

The MElancholy of Haruhi Suzumiya classroom   Google Search
Przedostatnie ławki są równie dobre, bo zawsze jakiś random może podkreślić twoją nieprzeciętność, robiąc za tło (sorry Ryu).

O ostatniej ławce pod oknem da się powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest dziełem przypadku czy wyliczanki (w kwestii bycia dziełem szatana już bym nie była taka pewna). Nawet jeśli w grę wchodzi lenistwo animatorów, to wciąż jest jakiś powód, jednak często na jednym motywie się nie kończy. Gdy się człowiek wgłębi w sprawę, wychodzi na to, że ta wyjątkowa ławka jest tak naprawdę skrupulatnie wyliczonym wynikiem wielu zmiennych, w których scenariusz i reżyseria grają tak samo ważną rolę jak animacja. Ale, ale, ogólniki będą dobre na podsumowanie, teraz czas na małą analizę.

 

Ławko! Ty nad poziomy wylatuj!

Kto choć raz uświerkał na lekcji, ten wie, jakim zbawieniem może być zwykły widoczek zza okna. Tym tropem poszli również twórcy anime, sadzając bohaterów w ostatnich ławkach w rzędzie pod oknami. Kiblowanie przy oknie potrafi czasem ocalić życie, tak jak w przypadku głównej bohaterki z Highschool of the Dead… znaczy, no dobra, w sumie to nie ona pierwsza zauważyła pełzające po terenie szkoły zombie, a jej wagarujący kolega-protagonista, ale zawsze przecież mogła zobaczyć, no nie?
Ale przejdźmy już do przykładów na serio. Dzięki spoglądaniu znudzonym wzrokiem przez okno można czasami dojrzeć coś niezwykłego, coś, czego nikt inny nie zauważy – w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy na szkolnym podwórku pojawi się dzika ciężarówka, stado zombie czy mahou shoujo. Właśnie taka sytuacja stała się punktem zwrotnym w życiu głównego bohatera kultowej mangi i anime Death Note. Tak, tak, Light, wstań, kiedy się do ciebie mówi. Większość doskonale pamięta tę scenę, kiedy notatnik boga śmierci powolnymi ruchami zatacza kółka w powietrzu, aż wreszcie ląduje na szkolnym podwórku, a główny bohater z zafascynowaniem przygląda się temu przedstawieniu. A teraz wyobraźcie sobie, jak przez tak trywialną sprawę jak usadzenie Lighta gdzieś, ja wiem?, w pierwszej ławce pod tablicą niszczy całą misterną historię. Protagonista nie może pozwolić sobie na takie błędy. Ponadto gdyby nawet Light siedział przy oknie, ale byłby zbyt blisko nauczyciela, to albo musiałby grzecznie udawać zainteresowanie lekcją, albo prowadzący wykład belfer regularnie szukałby aprobaty w jego oczach. Tak źle, tak niedobrze. Dlatego właśnie (przed)ostatnia ławka jest tak nieocenioną pomocą gdy chodzi o bezkarne kontemplowanie świata zewnętrznego.

big_thumb_75d83ca58d9a6bb5112d29bec731cbaf.jpg
Light jest zniesmaczony twoim zainteresowaniem tą notką zamiast problemem topniejących misiów polarnych.

 

Dwa kilo cynizmu poproszę

Jeśli nie macie ochoty na wpatrywanie się w piękno przyrody za oknem, ostatnia lub przedostatnia ławka pod oknem jest idealnym miejscem do rozmyślania nad sensem życia. I jeszcze lepszym do wygłaszania w myślach cynicznych uwag na temat kolegów ze szkolnej ławy (ze szczególnym uwzględnieniem Dziewczyny, Która Nie Daje Spokoju). Ława z tyłu klasy umożliwia ciche i dyskretne obserwowanie wszystkich pozostałych uczniów. Główny bohater jest wtedy najlepiej zorientowany, dostrzega rzeczy niezauważalne dla innych i w ogóle jest taki jakiś bardziej inteligentny niż średnia licealna. Na przykład dziwne zmiany fryzur swojej koleżanki (nawet jeśli akurat wtedy nie siedział on we wiadomej ławce). Wiecie już do kogo piję? Na pewno wiecie.
Przodownikiem oraz niejako protoplastą w tej kategorii był nie kto inny jak legendarny Kyon z Suzuumiya Haruhi no Yuutsu, który chyba nie byłby tym samym, dobrym, kąśliwym Kyonem gdyby nie jego strategicznie umiejscowione krzesło. W ławce pod oknem mógł pozwolić sobie na pełne zawodu westchnienia czy wręcz facepalmy, bez obawy, że nauczyciel wytarga go za uszy. A kiedy już znudzony wszystkim dookoła bohater pozwala sobie na chwilę zadumy, obowiązkowo musi podeprzeć się łokciem o ławkę. Idealne warunki do spokojnego przebimbania całego liceum, można pomyśleć, i faktycznie by tak było, gdyby nie osoba siedząca… za Kyonem. Żeby jednak było śmieszniej, za protagonistą siedzi sama Haruhi, czyli postać jeszcze główniejsza w hierarchii niż Kyon (I zasada zachowania bohatera w ostatniej ławce).

tumblr_n0leudhlen1rds01jo1_400
Mina mówiąca „daj mi spokój, kobieto”.

Następcą Kyona w 2012 roku został Oreki Houtaro, główny bohater anime Hyouka. Dlaczego zaraz mówimy o następcy? To z powodu studia KyoAni, które odpowiada zarówno za dwa sezony Haruhi, jak i nowszą produkcję z Kyonem 2.0. Dla człowieka, który żyje na wiecznym stend-baju, jedyną rozrywką wydaje się wypowiadanie w myślach celnych uwag i psioczenie na Chitandę Eru, Dziewczynę, Która… już wiecie. Wcześniej Oreki miał wylane na wszystko, nawet na klubową aktywność, ale zupełnie jak jego odpowiednik z Brygady S.O.S., tak i ten główny bohater zostaje skutecznie spacyfikowany i zwerbowany przez „nieznoszącą” sprzeciwu koleżankę do klubu. Szkolne zagadki i overly attached Chitanda stają się dodatkowym źródłem rozmyślań Orekiego podczas nieciekawych lekcji.

ZaVuDHv
Równie nieśmiertelny motyw czyli narada z kumplem przy ławce głównego bohatera – odhaczona.

 

Nie śpimy, knujemy!

Przyznajmy jednak, że każdy, mniej lub bardziej, chce być poza zasięgiem wzroku nauczycieli, przez co nierzadko wybór siedziska na początku roku padał na tylne rzędy… To znaczy, nie wiem jak u was, ale my mieliśmy zawsze wolny wybór odnośnie miejsc. Ba, co inny przedmiot w innej klasie, to inną ławkę się zaklepywało. Ale to taka dygresja.
Kiedy zasłania nas kilka zwartych kolumn zapatrzonych w tablicę kolegów, naturalnym jest, że tam z tyłu można pozwolić sobie na większą swobodę lub wręcz bez ogródek opierdzielać się. A to już potrafi być całkiem dobrym motywem przewodnim całego anime! Tonari no Seki-kun jest może niezbyt budżetową produkcją, ale jak żaden inny wspomniany w tej notce tytuł oddaje w pełni istotę jestestwa ostatniej ławki. Właśnie – gdyby nie ostatnia ławka pod oknem, nie byłoby wręcz tytułowego bohatera serii, Sekiego, a gdyby nie Seki… ta ławka nie byłaby ławką Sekiego. Ta, mój wewnętrzny Coelho ma się dobrze, karmię go fistaszkami. Enyłej, w tym anime stolik jest tak samo ważnym bohaterem jak człowiek, bo to on (ten ławek, znaczy się) jest główną scenerią dla przedstawianych historii. Zdolny inaczej uczeń musi mieć wszakże dobre miejsce, aby móc pomysłowo zabijać czas, a nic nie nadaje się do tego celu lepiej niż „ławka na krańcu świata”. Tor wyścigowy, perkusja, gumkowe domino, studio nagrań, kocia kawiarenka, szkoła jazdy, mieszkanie Transformersów – czym ławka Sekiego nie była?
…nie była po prostu zwykłą ławką.

Trailer-Tonari-no-Seki-kun
Yokoi już wie, że zabił lokaj. To zawsze jest lokaj.

 

Światła, kamera, akcja!

Było już trochę o ławce, teraz pomówmy o drugim elemencie tego, było, nie było, duetu egzotycznego. Okno. Jeśli myśleliście, że te malownicze zachody słońca wykorzystywane podczas schadzek w klasie po lekcjach to romantyczny wymysł animatorów, którym kokoro za często robią doki-doki, to wyprowadzę was z błędu – tak jest również w rzeczywistości. Japońskie szkoły zwykle (nie jestem specem od ichniej architektury, dlatego nie użyję słowa „zawsze”) budowane są tak, aby słońce wpadało przez okna w czasie zajęć lekcyjnych, więc standardowo będą to kierunki południowo-zachodnie. Zastanawialiście się jednak kiedyś dlaczego klasy zawsze mają okna z lewej strony patrząc w stronę tablicy? No dobra, to akurat żadna tajemnica, bo tak samo budowane są polskie szkoły – jest tak dlatego, żeby oświetlenie było przyjazne pisaniu. Ponieważ większość ludzi jest praworęczna, gdyby światło padało od prawej, cień dłoni z długopisem zasłaniałby zeszyt.
Stąd też nasz główny bohater anime jest zawsze tak pięknie oświetlony, a każda pogoda, nawet najgorsza, stanowi wspaniałe tło dla emocji targających jego wnętrzem. Cóż, w końcu łatwiej oddać nastrój kilkoma puchatymi chmurkami na niebie niż pokazać na twarzy bohatera błogi spokój. Na tapetę wychodzi Drama z Dzieciństwa? Machnijmy no burzę z piorunami. Dziewczyna wyznaje miłość? Będzie zachód słońca jak marzenie. To był dzień tragedii, której nikt się nie spodziewał? Niech zacznie się od pięknego, błękitnego nieba, a potem bogowie fabuły przywieją cumulonimbusy gęste jak budyń czekoladowy. Animatorzy spółka z o.o., szałowe efekty tanim kosztem, zadzwoń już teraz.

Suzumiya Haruhi no Shoushitsu - Large 156
No to wrzucę jeszcze raz Kyona, tym razem na tle zachodzącego słońca. Czaderskiego Kyona nigdy za wiele.

 

Jestem taki sam, jak palec albo cośtaaam~

My tu gadu-gadu o zaletach ostatnich ławek czy okien, a to miejsce czasami dalekie jest od słodkiej, niewinnej wizji raju wymiarów metr na półtora. Zwykle to ty chcesz się odciąć od klasy, ale co jeśli to klasa chce się odciąć od ciebie? Idealnym przykładem jest tutaj Another, w którym dla Misaki Mei ostatnia ławka była dosłownie piętnem i znakiem absolutnego wykluczenia. Owszem, Misaki została „demokratycznie” wybrana na osobę ignorowaną, aby cała klasa mogła przeżyć, ale konia z rzędem temu, kto powie, że chciałby chodzić do budy tylko dlatego, aby w niej siedzieć jak kołek. Miejsce alienacji głównej bohaterki też nie było przypadkowe – wybór padł na ostatnią ławkę pod oknem, ponieważ nikt wtedy nie musiał patrzeć na Misaki, ułatwiając przez to zadanie traktowania jej jak powietrze. Wpatrzeni w tablicę uczniowie mieli dziewczynę zupełnie za plecami, a gdyby jakiś interesant wszedł przez którekolwiek z drzwi do klasy, to wciąż wzrok ludzi zwracał się w zupełnie inną stronę niż siedziała Misaki. Ten kąt klasy stał się więc naturalnym martwym punktem… if you know, what I mean.

vlcsnap-2012-01-11-02h40m34s162
Ostatnia ławka pod oknem, mówili. Będziesz tam mieć jak u Pana Boga za piecem, mówili.

Nawet jeśli nie chodzi o żadne dzikie klątwy ani podniosłe powody, dla których ktoś musi być odcięty od reszty klasy, za przykład w tej kategorii może służyć też WataMote. Tutaj jednak trzeba powiedzieć o mieczu obosiecznym – jak Tomoko jest lebiegą jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, tak i koledzy z klasy nie garną się do niej, przez co powstała naturalna bariera między ostatnią ławką a resztą galaktyki (tak, tak bardzo bohaterka nie umie w życie). Może nawet nie chodzi o to, że klasa jest zła, tylko dziewczyna jest zbyt nieśmiała i zdziwaczała, żeby można było przebić się przez jej otaku skorupę. A komu się chce walczyć, jeśli dookoła jest kilkanaście innych sympatyczniejszych osób, które mają normalne ławki dla śmiertelników, a nie dla, tfu, wybrańców?

0gytE
Wykluczenie poziom over 9000. A jak już jest baaardzo krucho z kasą, to wyrolujemy klasę i zrobimy ich na szaro. Dosłownie!

 

Krótka piosenka o Klasie, która miała Plecy

Czasami jednak wszystkie filozoficzne powody są do kitu i trzeba przyjąć na klatę smutną prawdę – animatorom po prostu się nie chce. Tylne ławki posiadają w sobie ten urok, że kiedy robiony jest rzut kamery na tablicę, to ludzie składają się jedynie z pleców i kłaków na głowie. A skoro zwykła masa klasowa to tylko typowe japońskie randomy, to włosy mają w może dwóch odcieniach czerni. Nabiera to szczególnego znaczenia w seriach, które nie dzieją się stricte w szkole, więc gdy twórcom nie zależy jakoś szczególnie, żeby protagonista zacieśniał więzi z klasą, sadzają go tak, aby zminimalizować wysiłek przy produkcji.

Durarara!!_E02_02m_46s.jpg
Widzicie? Mówiłam. Ludzie-marynarki.

Na czymś trzeba zaoszczędzić, a poza tym kiedy terminy zaczynają coraz bardziej gonić, a QUALITY ciśnie jak pęcherz po weselu, to łatwiej jest nie dopracować wiele oddalonych postaci, siedzących tyłem do kamery niż połowę mniej, ale znajdujących się bliżej. Co to ma do rzeczy? Ano kiedy protagonista siedzi w ostatniej ławce, to przy ujęciach od tyłu kamera może odjechać maksymalnie pod ścianę (czasami aż za bardzo i z klasy robi się boisko), a i tak główny bohater jest on jedną z największych postaci. Gdyby natomiast siedział np. w połowie, to raczej nie wypadałoby robić chamskiego zbliżenia na jego plecy (prędzej ujęcie pod kątem, ale wtedy kilku uczniów obok też nabiera szczegółów), a jeśli w kadrze miałaby się znaleźć cała klasa, to nasz protagonista całkiem zginąłby z gąszczu jednakowych mundurków. Takie tam problemy rysowanego świata.

GNjYo
A to klasa z Toaru Majutsu no Index. Pytanie za sto punktów: kto jest głównym bohaterem? Uwaga, podpowiadam – nie jest to różowa plama pod tablicą.

W drugą stronę też działa to idealnie – jeśli robimy ujęcie od przodu, a za bohaterem nie ma nikogo, to wystarczy narysować kwadratowe okno, kwadratowy stolik i sylwetkę protagonisty. Z tej dzikiej radości animatorzy mogą nawet się postarać i narysować mu twarz, o czym zwykle zapominają się w przypadku mniej znaczących, trzeciorzędnych ludków z klasy. Bo nie oszukujmy się – w klasie najważniejszy jest główny bohater i jeśli nie jesteś z KyoAni, to nawet pół sekundy nie poświęcisz na projektowanie mordek zapychaczy przestrzeni zwanych uczniami. Gdyby jednak głównemu bohaterowi trafiła się jakimś cudem przedostatnia ławka, to nic nie szkodzi – w ostatniej siedzi albo ich dobry znajomy (Kyon i Haruhi, Sakura i Syaoran, Sawako i Ryu), albo random tak randomiasty, że służy tylko za kolorową plamę dla tła jego nieprzeciętności.
W sumie Ryu z Kimi ni Todoke podpada pod obie kategorie.

wFWBs
Syaoran może i miał farta, ale za to dekorator wnętrz płakał, jak projektował wystrój tej klasy.

 

Mimo to obecność bohatera ostatniej (i przedostatniej, nie zapominajmy o przedostatniej!) ławki to oczywiście nie żelazna reguła, nieważne, jak mocno utarła się w prawach anime. Twórcy zaczynają odchodzić od tego trendu, natomiast chyba zaczął pojawiać się nowy, który sprawia, że główny bohater jest bardziej, khem… ludzki? Za nowe idealne miejsce zaczyna być uważane środkowe miejsce w rzędzie pod oknem (bo widoczków zza okna nigdy za wiele) – tak było ostatnio chociażby w Sakamoto desu ga?, Tanaka-kun wa Itsumo Kedaruge, ReLIFE czy Amanchu!, gdzie postać jest już otoczona ludźmi, a przez to częściej zagadywana czy naturalnie zgrana z resztą klasy. Może to znaczyć, że era skąpstwa dobiegła końca, a może jest to zaledwie cisza przed zalewem kolejną falą bohaterów ostatniej ak… znaczy, ławki. Cokolwiek twórcy jednak by nie wybierali, niech zawsze ma to sens.

assassination-class-1st-day-anime.jpg
…tylko co jeśli cała klasa jest głównym bohaterem?

~Dziabara

Advertisements

15 komentarzy do “Bohater ostatniej ławki, czyli co ona w sobie ma, czego ja nie mam?

  1. ,,O ostatniej ławce pod oknem da się powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest dziełem przypadku czy wyliczanki (w kwestii bycia dziełem szatana już bym nie była taka pewna). ”
    W sumie może być dziełem szatanuf, bo w Ao no Exorcist chyba nikt tam nie siedzi C:
    ,, Tak, tak, Light, wstań, kiedy się do ciebie mówi. ” <3 Sliczne. Uśmiechnęłam się.
    Widziałaś przeróbkę openingu DN z politykami?
    Oj tak, jeśli jest mowa o słynnych ławkach przy oknie, to trzeba wspomnieć o Kyonie :D Inaczej post nie miałby sensu i czytelnicy byliby oburzeni tak straszliwym zaniedbaniem.
    Czytasz w moich myślach!
    Przy akapicie z oszczędzaniem przy produkcji pomyślałam o Ansatsu Kyoushitsu, a zaraz potem sama o tym wspomniałaś :D
    Świetna notka, zazdroszczę kreatywności.

    Lubię to

    • „W sumie może być dziełem szatanuf, bo w Ao no Exorcist chyba nikt tam nie siedzi C:”
      Tam pies z tym, czy ktokolwiek, ale powinien głóffny bohater. Nie ma przebacz.
      Ale nie, nie siedział. Siedział w pierwszej.
      „Widziałaś przeróbkę openingu DN z politykami?”
      Och, wiem, że gdzieś już mi śmignęła informacja o tym (pewnie na forum Waneko), ale ostatecznie zapomniałam. Dzięki za przypomnienie, teraz obejrzałam… Rany kochany, to jest tak dobre jak Sailor Beata czy Atack on Poland :D A jeszcze tyle kultowych tytułów jest do obrobienia!
      „Oj tak, jeśli jest mowa o słynnych ławkach przy oknie, to trzeba wspomnieć o Kyonie :D Inaczej post nie miałby sensu i czytelnicy byliby oburzeni tak straszliwym zaniedbaniem.”
      Wetknęli by mnie na rożen od dupki strony. Tego rożnia… rożenia… tego drąga się znaczy.
      „Przy akapicie z oszczędzaniem przy produkcji pomyślałam o Ansatsu Kyoushitsu, a zaraz potem sama o tym wspomniałaś :D”
      No wstyd jeździć po lubianej serii, ale pięknością to AssClass nie powalała w żadnym aspekcie i którekolwiek ławki to akurat jej najmniejszy problem.

      Pienknie dziękuję. Będę robić więcej takich notek z motywami (i nie tak banalnymi jak odcinki plażowe czy szkolne festiwale), bo materiału zdecydowanie nie brakuje :)

      Lubię to

  2. „Japońskie szkoły zwykle (nie jestem specem od ichniej architektury, dlatego nie użyję słowa „zawsze”) budowane są tak, aby słońce wpadało przez okna w czasie zajęć lekcyjnych, więc standardowo będą to kierunki południowo-zachodnie.”
    Biedactwa, serdecznie współczuję japońskim uczniom. Zaprawdę, ludzie, którzy uważają, że taka orientacja sal to dobry pomysł, powinni najpierw sami sobie w nich posiedzieć ;p Tak wyszło, że przez trzy lata liceum na polskim siedziałam w drugiej ławce pod oknem (swoją szosą we wszystkich innych wypadkach na moim ulubionym miejscu) w sali wychodzącej na południowy zachód. W pochmurne dni było okej, ale ledwie wyszło słonko, jedynym sposobem, żeby światło nie dawało ostro po oczach i żeby w ogóle dało się cokolwiek pisać, było usiąść w ławce bokiem, czego polonistka stanowczo nie pozwalała robić. A na powolne smażenie się w słońcu nie można było poradzić już w ogóle nic.

    Polubione przez 1 osoba

    • Przyda się notka o japońskich upałach-mordercach :) Faktycznie coś tu nie bangla, w końcu w Japonii mają zdecydowanie łagodniejszy klimat niż w Polsce, więc od byle słoneczka to im tam musi parować uszami. W sumie to chyba można to potraktować w kategorii hartowania nastolatków do późniejszej katorżniczej pracy w korpo, gdzie mogą nawet zatęsknić za światłem słonecznych w ogóle. Może mają dobrą klimę w szkołach.. A może to magia marynarskich mundurków.

      Lubię to

  3. ~M.W. ma brylki i wolała zawsze z przodu, bo lepiej widać~

    Choć nie, na polskim jakiś czas siedziałam w Przedostatniej Ławce Pod Oknem™. Potwierdzam więc. Za mną kolega wycinał wzorki w czymś, co udawało skórę na notesiku, strugał mi ogryzki ołówków scyzorykiem i tworzył patyczakowy komiks, który potem pół klasy czytało. O przygotowywaniu ściąg i odpisywaniu prac domowych nie muszę mówić? A-a-ale nie, wróć, jakie ściągi, jakie odpisywanie, nie, nic, nic…!

    W zasadzie z prawie wszystkimi argumentami wyjaśniającymi się zgodzę, może poza jednym – tym o osobie wchodzącej do klasy jak już wszyscy siedzą. Nie wiem, może jestem dziwna, ale jak wchodzę, to mój wzrok idzie tak, jak te czerwone kreski (uwaga, miszcz pejnta) http://imgur.com/a/l1pzD (no, miałam specyficznie te ławki ustawione, przyznaję). W takiej sytuacji strategiczne byłoby raczej miejsce z tyłu pod ścianą, nie? Jeśli idzie o niezauważanie?

    Jak tak się dalej zastanowić, to jest to miejsce dobre jeśli chodzi o obserwację napie…eeeerających na siebie magów za oknem, natomiast fatalne, jeśli idzie o dołączenie do owych magów. Jak się siedzi z przodu to jednak dużo łatwiej szybko wyjść, a tak? Zanim wstaniesz i wyjdziesz to cała klasa zdąży zauważyć, że w sumie to wcale nie wyglądasz jakbyś musiała NATYCHMIAST iść do pielęgniarki. Ale coś za coś. Dla zdesperowanych zostaje okno, nie? (tak mi się przypomniało, ile to razy Truskawek wybiegał z klasy krzycząc „pielęgniarka!”, poruszając się nie dość, że nie jak połamany i potrzebujący pomocy, to wręcz szybciej niż ludzie wychodzący z pracy w piątek?)

    Lubię to

    • (Dziab była kujonem i mimo wzrostu nie miała jakiegoś specjalnego wyboru – wolała/trzeba było siedzieć z przodu)

      O masakra, Seki jak żywy :D W ogóle to trzeba pochwalić edukacyjny wpływ takich ławek, bo to się okazuje, że to żaden raj zbijania bąków, ale kącik samodzielnego rozwijania pasji i talentów. Ha, i można nawet było to wykorzystać do zacieśniania więzów z klasą! Zarówno w sensie publikacji komiksów, jak i publikacji… eee… pomocy naukowych, tak. Dokładnie.

      Tę sprawę już sobie wyjaśniłyśmy ;) I tak się z tobą zgadzam – osoba wchodząca ma niezły podgląd na ostatnią ławkę, ale to nie wiem, gdzie by musiała wylądować Misaki, żeby nikt jej nie oglądał. Za oknem…?

      Ostatnie ławki pod oknem mają tę zaletę, że przejście z tyłu klasy jest szerokie. Gdyby bohaterowie byli sprytni i podszkolili się w byciu komandosem czy ninja, to zawsze można na kucki przejść do tylnych drzwi. No ale jak zawsze oznajmiają całemu światu „Ojej, ojej, boli mnie coś, sam nie wiem co, to wcale nie jest podejrzane, ale muszę iść do pielęgniarki”, to trudno się spodziewać mistrzostwa kurtuazyjnego wychodzenia po angielsku.
      Okno dobra droga ewakuacyjna. W końcu na tych protagonistach dźgnięcie morderczym mieczem albo magiczny uśmiercający atak nie robi zwykle wrażenia, to co tam złamana nóżka albo pięć. Och, wait…
      Ja wiem, co tak kazało gnać Truskawkowi do „pielęgniarki”. Rozwolnienie :D

      Lubię to

  4. Wydaje mi się, że oglądałam dramkę, albo anime (raczej dramkę) gdzie była cała rozkmina na temat ostatniej ławki, ale to było dawno i aż mi wstyd, że nie pamiętam do jakich wniosków doszli X;D

    Lubię to

    • Och, szkoda, bo bym się chętnie podszkoliła/zrewidowała swoje informacje. Ale dzięki i za to, może się doszukam, jak poklepię odpowiednio długo w gugla. Jestem też strasznie ciekawa kontekstu rozmowy, bo brzmi to jak niezła analiza anime z rozkładem na czynniki pierwsze.

      Lubię to

  5. Bardzo ciekawy temat. Ja jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad tajemnicą tej konkretnej ławki. Fajny był Kei Kurono i jego erotyczne fantazje. Okno ma faktycznie zbawienny wpływ, ja, siedząc w biurze, non stop gapiłam się w okno, prowadząc nudne rozmowy telefoniczne. ^^

    Lubię to

    • A tu taka siurpryza :) Poszukałam o co chodzi z Gantzem i szczerze – takiego wykorzystania przedostatniej ławki to się nie spodziewałam. Tak jakby twórcy chcieli puścić oczko „to nie tak, że okno jest bohaterowi do czegoś potrzebne. Ładne widoczki ma z drugiej strony”.
      Za moim grają sobie w tenisa, więc również cieszę się, że mam na co popatrzeć w czasie przerwy śniadaniowej :D

      Polubione przez 1 osoba

  6. +1 za Sekiego, od razu o nim pomyślałam. Raz nawet tę swoją ławkę pięknie wypolerował!
    Czytałam kiedyś kawałek wywiadu z jakimś ważnym animatorem bodajże z KyoAnusa, z tą ostatnią ławką chodzi właśnie o wizualia. I to nie ze względu na jakieś lenistwo (chociaż wiem, że śmieszkujesz, z zarządzania pracą w studiach produkujących anime można już tylko śmieszkować), tylko po prostu kompozycję kadru.
    Kompozycja obrazu to w ogóle mój ulubiony element wizualiów w anime i kinematografii, więc akurat ten schemat popieram. Co nie znaczy, że nie da się zrobić dobrze wyglądającej serii z bohaterem w środku klasy – w Jitsu wa Watashi wa mają cztery rzędy, on siedzi w jednym ze środkowych, ona w drugim. W Lucky Starze z kolei wszyscy piszą lewą ręką, więc okno tylko by przeszkadzało.
    Wywiad zdradzał też, czemu shimapany są takie popularne – poziome linie na majtkach pozwalają lepiej zaakcentować krągłości tyłka i przyległości. Takie intymne linie perspektywiczne!

    Lubię to

    • Notka o ławkach bez Sekiego to byłoby czyste bezeceństwo.
      Powiedzmy w takim razie, nie robiąc ani jajec, ani poważnej draki, że korzystanie z dobrodziejstw widoczków szeroko pojętych jest taką drogą na skróty dla animatorów :) Ale tak, śmieszkuję. Krzywe mordeczki to jedno, ale w kwestiach fabularnych, nawet tak trywialnych jak szkolna ławka głównego bohatera, animatorzy nie mają specjalnie dużo do gadania.
      W sumie nie mam zdania – osobiście nic nie mam do ostatniej ławki. Jako schemat niespecjalnie mi przeszkadza, o ile da się z niego cokolwiek wyciągnąć ciekawego. Także widoczki.
      Jakby tak porzucać przykładami, to ławek gdziekolwiek do ławek w rzędzie pod oknem byłoby pewnie mniej więcej po równo. W Orange główna dwójka siedzi z tyłu środkowych rzędów, w Lazurowym Egzorcyście Rin zajmuje miejsce na samym przodzie, a w Chuunibyosach to już w ogóle jest sześć rzędów i główny bohater wylądował niemal w środku wszystkiego.
      O kurczę, to o Lucky Starze to nie wiedziałam! Hym, hym, hymm… o, ale Konata to jest chyba oburęczna. Ciekawe.
      Majciany-temat-rzeka :3 Aż mam chętkę go zrealizować, gdyby nie to, że to poniżej moich fetyszy. Interesujące jest też wybór kolorów – no bo to, nie ukrywajmy, zawsze są niebiesko-białe linie. Czemu nie czerwony to rozumiem, i brązowy też taki nieatrakcyjny, ale na psa urok, błękit na majtach jako symbol czystości? Zielony jak nadzieja byłby tak samo fajny.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s