„Panie, pod oknem widziałem Naruto!”, czyli relacja na żywo z Animatsuri 2016

Relacja na żywo. W czasie rzeczywistym. Tak od razu. Wasze dzielne reporterki, Dziab i Dar, donoszą do was prosto z warszawskiego Animatsurii! Robimy to pierwszy raz, dlatego może być kilka kłopotów technicznych, jednak plan jest taki – na fejsie wrzucamy zdjęcia, a tutaj komunikaty oraz lepszej jakości fotki (które trzeba jednak w spokoju zgrać). Dlatego zachęcamy was do śledzenia obu miejsc :)

Podobała wam się taka forma recenzji? Czy wolicie tradycyjne podsumowania? Czekamy na feedback :)

31.07.2016, niedziela

 

20:00

Dar: No i po Animatsuri! Jak ja polubiłam jeździć do stolicy na te konwenty. Nie dość, że ugoszczono mnie znakomicie (daję Dziabarze 5 gwiazdek i polecam tego Allegrowicza), mogłam przy okazji trochę pozwiedzać (Wilanów, a przede wszystkim znakomitą wystawę w Muzeum Plakatu), a przede wszystkim wziąć udział w znakomitym panelu i w świetnym towarzystwie. […]

12919873_10153328943845793_8692346369292651059_n

Dziab tutaj tak wytrwale pisała, że trudno mi napisać wam coś więcej by się nie powtarzać – cosplay z Knapikiem-sensei’em (którego potem widzieliśmy w rozmowie z orgami na ławeczce przed konwentem. Magiczna scena!), prawie 5 godzin gadania Duo o One Piece’e w nocy (nie wytrwałyśmy na całości, przepraszamy!), a ja dodam jeszcze, że miło było najeść się tyle dobrego japońskiego żarełka (okonomiyaki <3333).

Bardzo trudno ocenić, czy konwent był wyborny czy przeciętny, co najwyżej możemy wymienić większe wady i innowacyjne pomysły. Osobiście wspominam tegoroczone Animatsuri jako jeden z najlepszych dla mnie konwentów od dawna. Bardziej obiektywnie (o ile można) jedynie mogę potwierdzić, że Animatsuri to solidna firma i solidny konwent. Polecam wam ten konwent!

I jeszcze parę zdjątek:

(1) – panel o Postaciach historycznych w anime i mandze, czyli Sofi uświadomiła ludzi czym jest Boku no Chopin~

(2) – panel Vanitachi (+ pomoc LittleLadyPunk) o tworzeniu mangi w Polsce (i dlaczego nie powinno się za to zabierać)

(3) – na cosplay’u było dużo luda :)

(4) – a scena była świetnie widoczna

(5) a wieczorem obowiązkowe fajerwerki

15:10

Dziab: Uff, koniec. Nareszcie można odsapnąć i porzucić to poczucie winy, że aktualki są stanowczo zbyt krótkie i zbyt rzadko. Wydaje mi się, że coś w relacji na blogu nie pykło, natomiast posty ze zdjęciami na fejsie sprawdziły się o niebo lepiej. Cóż, pierwsze śliwki robaczywki. Mam nadzieję, że wasze klawisze F5 jakoś sobie jeszcze radzą.
Po tym jak po podróży windą na 5 piętro ujrzałyśmy ludzki kociokwik, zebrałyśmy się na panel LLP. Po jego skończeniu stwierdziłyśmy, że nie zaszkodzi sprawdzić czy medycy nie mają pełnych rąk roboty z mdlejącymi ludźmi poszłyśmy znów na cosplay, a tam… ło bosicku, profesjonalna, olbrzymia sala ze sceną na wysokości ze dwóch metrów, żeby każdy ją widział. I krzesła, tabuny krzeseł, centuriony krzeseł. Niemal nikt nie stał, a jak stał, to tylko dlatego, że nie chciało mu się szukać rozsianych po całej sali wolnych miejsc. Całkowicie kajam się i cofam swoje słowa o gupim piątym piętrze. Sam cosplay był przeprowadzony porządnie, bardzo spoko nagłośnienie (siedziałam w połowie sali, a słyszałam wszystko, chyba że cosplayer był wyjątkowo sepleniącą osobą), widoczność w granicach normy, tlen w sensownych ilościach i duże ilości filtrów świetlnych naraz. Wszystko okraszone było zapowiedziami scenek przez samego Knapika-sensei.
Potem był wyszczałowy pokaz sztucznych ogni na rogu Czerniakowskiej i Gagarina, panel o sezonie letnim anime i długaśny na pięć godzin panel o One Piece, i… spaciu. Padałyśmy na pyski jak przeczołgani przez pół świata żołnierze. W międzyczasie udało nam się zasłyszeć kilka rzeczy. Po pierwsze – niektórzy konwentowicze są, delikatnie mówiąc, bardziej pazerni niż Sknerus McKwacz. Na panelu Waneko ktoś zabrał japońskie tomiki Hotarubi i Shiranui Kitanroku. A to i tak ledwie wierzchołek kradziejostwa, bo większe akcje dokonywane są w sklepach (na tapecie była akurat wrocławska Yatta), ponieważ na fejsbuku są ludzie, którzy proponują, dosłownie: „powiedz mi, jakiej mangi chcesz, a będziesz miał ją na jutro”. Kradzieże nie wcale nie szokują, ale robienie z tego tak jawnego biznesu to już hardkor.
Po drugie słyszałam z pierwszego ucha (well, byłam przy tym), że kwestia medyków na Animatsuri była, tym razem również delikatnie mówiąc, spieprzona. Telefon, który miał służyć do kontaktu z centrum operacyjnym znajdującym się w Maczku, był najzwyczajniej w nocy wyłączony. Jakby tego było mało, na identyfikatorach została podana błędna jedna z cyferek numeru telefonu, przez co informację można było zwyczajnie o kant dupy potłuc. A ludzie mdleli, bo przy takich temperaturach mimo wszystko ciężko było wytrzymać bez picia 4 litrów wody na łebka.
Dziś odespałyśmy co swoje, bezpiecznie odtransportowałam Dar na pociąg i wróciłam na chwilę na konwent, aby pożegnać się z Sofi. No, konwent zaliczony, teraz trzeba wracać powoli do normalnego życia i sklecić jakąś ładną notkę podsumowującą Animatsuri 2016 w kilku słowach i z polskimi znakami. Dzięki, że byliście z nami, zarówno tu, jak i na fejsie, i do zobaczenia w kolejnym poście. Może jeszcze na dniach.

30.07.2016, sobota

20:29

Dziab: No i cosplay poszedl… lepic kluski. Zamiast wykorzystac naturalna architekture okolicy (czyli taki jakby amfiteatrzyk), urzadzono scene na 5 pietrze. Spoko, ale pietra maja to do siebie, ze sa ograniczone scianami. A zewnetrze nie, wiec zawsze mozna cos chociaz zlowic uchem. No coz, Knapik-senpai juz obsluchany, nie jest tak zle. Poszlysmy szkolic warsztat w robieniu mang u Vanitachi i LLP. Nie, zebysmy nie mialy innego medium przekazywania swoich mysli, ale nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba sie bedzie przebranzowic.

16:03

Dar: Siedzimy sobie wygodnie na panelu Tomasza Knapika (tego lektora) i zrywamy boki ze śmiechu słysząc jak sypie z rękawa jedną anegdotę za drugą. Taka kompletnie nie mangowa, nawet nie do końca popkulturalna atrakcja, a wielka sala pęka szwach. Byłyśmy też na panelu o Miraculous Ladybug  (dyskusja była nawet żywiołowa, ale nie powiedziałabym, by był jakiś szał), a potem rozwaliłsymy z dziab system na Sofiowej wiedzówce z mang Kaoru Mori – Dziab zasłużenie wygrała, ja byłam druga. A potem będą mówić, że tu jakieś układziki…

Dorzucam też trochę zdjęć – pamiętajcie więcej ich na fejsie!

Legenda

1 – Tomasz Knapik. Znacie jego głos. Na pewno!

2 – Na tej scenie będzie cosplay!

3 – Panel o KyoAni. I parę słówek o innych studiach anime

4 – Wystawcy

5 – Panel LLP o Sportówkach

6 – Wyprawka konwentowicza

11:22

Dziab: Konwent taki jakby wymarly. Wielu ludzi pewnie zostalo w Maczku i sie socjalizuje, bo pol Warszawg do przejechania to jednak pol Warszawy (no dobra, z jedna trzecia, jestem noga z gegry). Dar wciaz nie daje znaku zycia, Sofi dzielnie nie leczy ludzi – ale juz druga dobe bez snu jest na posterunku. Toalety wciaz czyste. I puste. Niebywale. Po panelu o pracy w wydawnictwie mangowym oraz panelu o magazynie Otaku zaszlam na atrakcje o animacji. Czlowiek sie cale zycie uczy – wiecie, ze w Mob Psycho 100 niektore kadry sa malowane reczne na szybie?

8:00

Dziab: Po panelu o Shokugeki, na ktorym Dar uswiadomila prowadzacego o istnieniu oficjalnej mangi w kolorze, wycofalysmy sie z terenu konwentu i leglysmy w moim mieszkaniu. Dwa zdechlaki nie mialy sily tak bardzo, ze nie tylko nie wstawilysmy na koniec dnia chociaz dwoch slow podsumowania, ale, o zgrozo i najwiekszy Chtulhu!, zaspalysmy na panel u Sofi. Heh… Dar wciaz odpoczywa, a ja wzorem najlepszych szkolnych anime zajadam sie napredce tostami i biegne dalej konwentowac.

29.07.2016, piątek

23:46

Dziab: Po arcyciekawym panelu o najlepszych studiach anime (ktore wlasciwie zmienilo sie w panel o „KyoAni i pozostali”) spotkalysmy sie z Sofi. Nasza kochana emerytowana autorka murzyni jako medyk na konwencie, wiec nie miala czasu dolaczyc do naszego wesolego pochodu. Niestety, Sofi wziela te fuche, myslac, ze jednak dostanie za to jakis grosik, a okazalo sie, ze wzorem calej polskiej sluzby zdrowia „lekarz myslal, ze mu zaplaca”. Teraz wpadlysmy z Dar do zaprzyjaznionej LLP na panel o sportowkach. Lubie ja sluchac, ma niezwykla charyzme i mowi z taka lekkoscia i jajcem. A potem, tu-tu-tu-duuum, panel o Shokugeki! Hide your kids, hide your wife, fangirl is coming!

20:31

Dziab: Conplace ma kilka budynkow i wlasnie w jednym z nich, budynku A, znaleziono „bombe” i wypedzono wszyyystkich ludzi na zewnatrz. Alarm odwolano po 4 minutach. Well… juz z Dar idziemy po kawe, a potem ruszamy na pierwszy panel. Historia mangi w Polsce przepadla nie z naszej winy, dlatego idziemy na Alicje w Japonii. Jest goraca jak w finlandzkiej saunie. Czlowiek stoi i sie topi. Ech, konwencie, konwencie…

18:42

Dziab: Wreszcie widze poczatek kolejki. Dar zgubilam gdzies po drodze, poniewaz ja mialam rezerwacje, a Darya nie. Prawo dzungli. Hall robi wrazenie – zlote kandelabry, w sali obok zaawansowany sprzet medyczny dla konwentowiczow, ktorym wysiadly plecy podczas stania w kolejkonie, nawet siedzonka jak na peronach dla totalnie zdemotywowanych. Nie ma lipy. W skali od 1 do 10 za kolejkole daje ziemnioka z maselkiem.

17:25

Dziab: No i zaczynamy wlasciwa relacje. Miejsce w kolejkonie – jest. Pogoda – jest. Opoznienia przy wpuszczaniu – oczywiscie sa. Na szczescie socjal pyszny jak zawsze. Dar zagaduje milych mangowcow a propos Dragon Balla i Shokugeki, wiec czuje sie jak ostatni leszcz i stoje obok, klikajac na komorce. Kolejka nieco sie przesunela, normalnie New Hope.

16:44

Dziab: Wpuszczanie na konwent zaczyna się o17, a my z Dar jeszcze  jesteśmy w proszku. Zaraz wyruszamy. Jakie to szczęście, że konwent tuż za oknem! Pogoda też nie do końca sprzyja, bo właśnie nad Warszawą przeszła tęga burza. Uzbrojone po zęby w nieprzemakalne torebki i parasole idziemy stawiać czoła 3D światu!

11:14

Dziab: Do samego konwentu pozostało jeszcze trochę czasu, a ja odliczam godziny, kiedy z szarego pracownika szacownej warszawskiej firmy będę mogła przeobrazić się w Mrocznego Mangowca. Tymczasem bez zbędnego pierdzielenia – słów kilka o planie atrakcji. Wiecie, jak to jest. Zamiary swoją drogą, a rzeczywistość swoją. Papier zniesie wszystko, jak to papier, nawet to, że chciałabym się sklonować i pójść na trzy interesujące mnie panele w tym samym czasie. W każdym razie podrzucam k’pamięci swoją listę must to see, bo listę pobożno-życzeniową wam daruję. Jest piekielnie długa. Jak wszystko u mnie.
Krótka historia mangi w Polsce – legendy o polskim byznesie mangowym zawsze spoko. Poza Aż do nieba i Czarodziejką to nawet specjalnie nie mam pojęcia, jak się kształtował rynek za jego pra-początków.
Alicja w krainie Czarów w popkulturze japońskiej – jestem alicjoholikiem, choć nie byłabym, gdybym nie robiła pewnego fanfika. No i może uda się natrafić na jakiś ciekawy tytuł, którego jeszcze nie znam.
Sportówki vs system – panel o rosnącej popularności gatunku sportowego w ostatnich latach. Liczę na duże ilości Haikyuu!! naraz. I w ogóle ciekawe jest to, że od czasu Kuroko sportówki przeżywają jakąś swoją drugą młodość. Czy kryje się za tym jakiś masoński spiseG?
Panel o Shokugeki no Soma – w ogóle trzeba to wyjaśniać? Darya zagada prowadzącego, to pewne. A o jej proroczym śnie w nowym miejscu to już niech sama wspomina.
Europa i Europejczycy w mandze i anime – panel Sofi, hurrra! Jakaś mała sesja zdjęciowa z napasto-, znaczy, z uczestnictwa w dyskusji na pewno się tu pojawi. Hłe, hłe.
10 lat magazynu „Otaku” – a tu to nie wiem, czemu idę, ale idę. Potrollować Yanka? Pofacepalmować? Łapać Pokemony? Pewnie wszystko naraz.
Konkurs openingów i endingów – choć nie biorę udziału, bo jestem za cienka w uszach w porównaniu do legend polskiego fandomu (szczególnie tej ciemniejszej strony mocy). Ale lubię zgadywać, nawet dla własnej satysfakcji. Kto nie lubi?
Wiedzówka z mang Kaoru Mori – arghhh. Konkurs prowadzi Sofi. Szczerze, nie spodziewam się tłumów i tylko w tym upatruję się swojej szansy. Już nie jestem taka młoda, czasu mam mało, żeby zapobiegawczo przeczytać Emmę i OPM, a mięsa tłustego jem tyle, że czasami zapominam zabrać kubka gorącej herbaty z kuchni…
Postaci historyczne w mandze i anime – iii to już trzeci panel Sofi. Ma dziewczyna parcie na szk… na tablicę. Chociaż, kurczę, jak to ma być w tym wypaśnym centrum, to kto wie jaki z tego szacowny wykład uniwersytecki się nie zrobi? Tym bardziej, że temat całkiem szacowny (gdybym nie wiedziała, że istnieje manga, gdzie Hitler popyla w mahjonga).
Spotkanie z wydawnictwem Waneko – dawno już nie byłam na ich panelach, więc spodziewam się kolejnej porcji ciekawostek i anegdotek z życia Koteczków. Czy uda się wyciągnąć jakieś info o niezapowiedzianych nowościach? Co z funduszem sucharniczym? I czy wydadzą wreszcie tytuł XYZ?
Cosplay – cosplayerów będzie zapowiadał Tomasz Knapik, daaa. W pewien sposób szkoda mi pana, bo zetknie się z naprawdę fascynującym odłamem młodych ludzi, ale też jestem zadowolona, że ten mangowy biznes zaczyna jakoś koegzystować z resztą świata.
Pokaz Sztucznych Ogni – bo to… pokaz sztucznych ogni, oczywiście.
Panel o One Piece – życia nie wystarczy, żeby się nagadać o ciekawych teoriach spiskowych, a przecież co głowa, to milion pomysłów!
Sezon Anime Lato 2016 – tym razem to nie mnie będą zachęcać do oglądania. Tym razem to ja wiem więcej, buahahaha! Trzeba jakoś spożytkować tę z trudem uzyskaną wiedzę i przestrzec nieświadomych niczego ludzi, że np. najnowszy Berserk to może nie jest do końca to, czego wszyscy z nadzieją wyczekiwali.
Pogadanka tasiemcowa – jeszcze wiecej shounenów, jeee! Wyczuwam moc pojazdu po kończącym się Bleachu. Przedostatni rozdział można streścić w jednym żarciku: rachu-ciachu i po Bachu.
Czyj to cień? – tak samo jak przy openingach idę dla własnej zabawy. Jestem ciekawa ile trafi się bohaterek z charakterystycznymi ahoge (loczkiem na czubku czupryny). A jak się zbierze dużo materiału, to się zrobi nocię…
Nadchodzące nowości wydawnictw mangowych – wydaje mi się, że mało jest tych nowości, które jeszcze oczekują wydania. Z ważniejszych to chyba Adolf od Waneko, Overlord od Kotori, nieszczęsna Toradora od JG… i tyle? Nie wiem, czy to moja galopująca demencja, czy serio nie ma jakichś szokujących nowości w kolejc

0o:33

Dar: Miałam wam napisać jakieś ciekawe wspomnienia związane z tą imprezą, pospamić dla samego spamienia czy opowiedzieć choćby o tym jak miło znów przyjechać z Śląska do Polski, szczególnie jak robi się to pendolińcem… Ale potem zaczęłyśmy gadać z Dziab o One Piece i wiecie, trzy godziny z życia poszły! Zdążyłyśmy tylko jeszcze ustalić, że pierwszy raz widziałyśmy się na warszawskim Wanekonie w 2011, a drugi właśnie na Animatsuri tego samego roku.

A teraz spróbujemy iść spać. Choć miałam jeszcze opowiedzieć o tej teorii z D.Gray-Mana, którą ostatnio obmyśliwiałam…

28.07.2016, czwartek

20:16

Dziab: Dobry wieczór! Już zaczyna się ciekawie, prawda? Pewnie nie tego się spodziewaliście, ale najnowsza notka będzie z gatunku bardzo nietypowych… cóż, właściwie można powiedzieć, że będzie eksperymentem. Nasze dwie najlepsze (jedyne? ale emerytkę też zgarniemy) wysłanniczki Lemurilli wybierają się na największy warszawski konwent mangowy, znany pod nazwą Animatsuri. Ponieważ nie wszyscy mogą się tam pojawić, uznałyśmy, że to my zabierzemy was ze sobą w wirtualną wycieczkę okołokonwentową przez calutkie cztery dni. I to caaaałkiem za darmo. Oznacza to, że będziemy z wami cały weekend, postując po troszeczku z tych atrakcji/stoisk/korytarzy/toalet/paneli, na których akuratnie się pojawimy. Ponieważ konwent odbywa się magicznym trafem dwa przystanki od mojego mieszkania – konwent z widokiem na okno… MOJE okno! – dlatego Dar skorzystała z mojej uprzejmości i przyjechała już dziś do Warszawy. A że co dwie głowy to nie jedna, to postanowiłyśmy już od czwartku rozruszać nieco blogową imprezę. Wszystkie akualki pojawiać się będą w tej notce, dlatego śledźcie ją uważnie! Myślę, po całej akcji wszyscy będą mieć dosyć – wy nas, a my pisania.

Tegoroczna edycja warszawskiego konwentu jest ważna z kilku względów. W tym roku grupa obchodzi jubileusz pracy – to już 10 lat, od kiedy Stowarzyszenie Animatsuri robi konwenty i trzeba przyznać, że robi to nadzwyczaj dobrze! Są rzeczy niezmienne jak kolejkony, które choć sążne są jak dupstepowy beat i długie jak krocionóg na sterydach, to wciąż mają się dobrze, lecz nie zabraknie też nowości, bo konwent odbywać się będzie w nowym, przestronnym Centrum Konferencyjno-Szkoleniowe na Bobrowieckiej. Na szczęście stary dobry Maczek (czyli szkoła na Gwiaździstej, w której ostatnio non-stop odbywają się konwenty Stowarzyszenia Animatsuri) też będzie z nami, tym razem jako noclegownia. To jednak nie koniec rocznic, bo do jubileuszowego hat-tricku zalicza się jeszcze dziesięciolecie magazynu Otaku, wydawanego przez Studio JG, oraz dwudziestolecie mangi w Polsce. Ten ostatni powód do świętowania jest szczególnie bliski naszym sercom. Tym mocniej boli brak na konwencie wydawnictwa J.P.F., który mangą Aż do nieba przyczynił się pośrednio i pokrętnie, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. W tym roku Animatsuri nie ma tematu przewodniego, no chyba że organizatorzy poszli przykładem najlepszych Iluminatów, i zrobili konwent mangowy w konwencji… mangi (w kraju szaleją burze, więc wymowny grzmot będzie tutaj bardzo na miejscu).

Ten jeden raz wybaczcie nam sporą ilość błędów wszelakiej maści, gdyż relacja będzie prowadzona dość spontanicznie, z użyciem wszelkich mediów, jakieawpadną nam w łapy – Daryowego laptopika wyżebranego od taty, mojego Laptopa „Tośka” Toshibę, komórek typu smatfon czy kalkulatorów, jeśli zajdzie potrzeba. W razie apokalipsy zombie, wyłączenia prądu na całej Drodze Mlecznej czy ataku bioterrorystów (co to jest – ma kocie uszka i śmierdzi? konwentowicz po dwóch dniach zabawy), nie zawahamy się sięgnąć po długopisy.

A teraz oddaję głos do studia, bo muszę doszkolić się w mangach Kaoru Mori. Fajt-o!

Advertisements

14 komentarzy do “„Panie, pod oknem widziałem Naruto!”, czyli relacja na żywo z Animatsuri 2016

  1. Sama relacja fajna, utwierdziła mnie w przekonaniu, że nic nie straciłam. A nawet zyskałam, bo w sobotę poszłam na całodzienną randkę z mężem do romantycznego centrum handlowego~ Zdaję sobie sprawę, że wymienione przez Was atrakcje nie wyglądają dla mnie ciekawie, bo mamy inne upodobania, tyle tylko, że przeglądając listę atrakcji też nie widziałam niczego szałowego, nawet u osób, których panele uwielbiałam dwa lata temu. Raczej kilka takich „mmmmożeee…”.
    Trochę ta forma jednak nie wyszła – widziałam wtyczki do WordPressa które automatycznie dodają rzeczy do notki, w takiej formie autofeeda. Nie znam się na WP, więc nie wiem, czy np. takie coś nie kosztuje milionsów, though. Ale jednak takie feedowe soszal media jak Facebook, Twitter, Insta czy Snapchat sprawdzają się, póki co, lepiej.
    Ja to byłam cały czas przekonana, że Darya z Warszawy i że olać kunwont, zawsze można się, jakby co, spotkać na mieście, gdybym umiała się spotykać. A tu kupa trochę, ale przynajmniej mam wymówkę, żeby nadal nie wychodzić z domu~
    Cieszę się, że się dobrze bawiłyście, przynajmniej, i czułyście młodo na panelu o Acepie – ja czytając Wasze relacje czuję się z kolei staro. Pora rodzić dzieci i zakazywać im tych szatanistycznych bajek gdy podrosną xD

    Lubię to

  2. To może tak, coby się jakoś jednak połapać D:

    OSTATNI POST – 11:14
    Sportówki vs system – Haikyuu mówisz? Rzuć może ode mnie uchem (…moment…), czy nie wspomną może o rowerach :) oglądałam w zeszłe wakacje takie sympatyczne Yowamushi Pedal, zdecydowanie sportówka, ciekawi mnie na ile znane. Bo Haikyuu i Kuroko to trudno nie znać choćby ze słyszenia, jak jest wszędzie…

    Sofi – po raz pierwszy, drugi, trzeci, sprzedana! Co, nie tak to leciało? Noooo, dawać znać na bieżąco, jak to z sali wygląda!

    Sezon – a tu w sumie ciekawa jestem ile osób się do jakiej serii przyzna. W sensie, co jest latem najbardziej oglądalne.

    Tasiemce – gdzieś mi mignęło, że Blicz się kończy… za tydzień? Chyba? Coś, ktoś, jakoś? Z jednej strony to dobijanie dyszącego, z drugiej… sporo luźnych wątków mam wrażenie. I rozumiem, że w obsmarowywaniu będziesz brała udział? :’D Ciekawe czy będzie o HiatusxHiatus…

    Lubię to

    • OSTATNI POST – 20:31
      …znowu ktoś plecak zostawił? To aż smutne i potencjalnie niebezpieczne, ale ostatnio tyle osób „gubi” plecaki, że powoli przestaje się to traktować poważnie. Jak ktoś faktycznie coś podrzuci, to ludzie będą już na etapie „meh, pewnie znowu nic, olewamy to”. Ale szkoda, że panel przepadł :c

      Lubię to

      • OSTATNI POST – 8:00
        „Po panelu o Shokugeki, na którym Dar uświadomiła prowadzącego o istnieniu oficjalnej mangi w kolorze” – moment, co? D: Jak prowadzący może się nie zapoznać z tematem z prawej, lewej, dołu, góry, z przodu, z tyłu i od środka? Szejm.

        A co do studiów… czemu w sumie KyoAni? Znaczy, wiem że nie jestem na tyle obeznana by wyrażać jakąkolwiek wartościową opinię, ale z tego co jednak widziałam (kij że tego aż tyle nie ma), słyszałam i czytałam, czy to u was czy gdzie indziej, z lepsiejszością kojarzy mi się głównie Madhouse i ufotable O_o

        Lubię to

        • Ja tez w sumie nie wiedzialam, ze kolorowy Soma to nie jednorazowy wybryk. A prowadzacy (Duo) ma olbrzymia wiedza z wielu wielu tasiemcow, wiec to naturalnem ze taka ciekawostka mu umknela. Najwazniejsze, ze o fabule wie wszystko :)
          Na KyoAni zeszlo tyle nie dlatego, ze jest najlepsiejsze j basta, ale dlatego, ze ten przypadek studia. Jest bardzo inny od reszty i omawialismy, jak bardzo zamknieta i sprawna firma sie stala na przestrzeni kilku lat. Madhouse tak naprawde nie istnieje (One Punch Man byl robiony przez freelancerow), a na ufotable zabraklo czasu.

          Lubię to

          • OSTATNI POST – 16:03
            A kto może tego głosu nie znać… tak z ciekawości, ile osób w końcu było na tej wiedzówce? (zaraz się okaże że wy dwie xD)

            Ale wait, konwent, wymarły? Tu mi coś nie gra… czy tam się nie powinny masy ludzkie przewalać…?

            Lubię to

            • Eee… nie no, w sumie w sali BYLO kilka osob, przy czym tylko jedna prowadzaca i dwie uczestniczki :>
              Konwent pusty, miejsca wolne na atrakcjach, bo trzy budynki po kilka pieter i oddalona znacznie noclegownia, z ktorej nie wszystkim chce sie ruszac .3.

              Lubię to

              • 20:29
                Lipa trochę o: może się obawiali opadów, i tak na wszelki święty…?

                Tak w sumie pomyślałam, że może jeszcze jednak dopowiem co do tego Shougeki – może faktycznie zbyt ostro napisałam. Rzecz w tym, że na Pyrkonie poszłam z dużymi nadziejami na panel o Fantastycznym Poznaniu, na którym słuchacze wiedzieli momentami więcej niż prowadząca. Chyba pisałam o tym nawet. Niby tylko jeden przypadek (ha, żebym miała jeszcze doświadczenie, z którym by to można zestawić…), ale wtedy tak mi było żal fajnie zapowiadającego się panelu, że chyba się zrobiłam przeczulona na braki wiedzowe prowadzących… takie elementarne w sensie (jak u „mojej” prowadzącej), a manga w kolorze zdała mi się czymś dość, nie wiem, istotnym.
                No, anyway.

                To jedzenie z FB, wierzę że dobre, ale wygląda jakby na nim coś wyrosło :’D

                Lubię to

                • 15:10
                  Łe, już koniec? :c

                  Z tymi medykami faktycznie… i biznes kradziejstwowy :I no ja rozumiem że stereotypy o kraju są, jakie są, ale czy trzeba zaraz kultywować?

                  Miło mi się czytało i spamiło w komentach. Także ten. Do ‚zobaczenia’ w podsumowaniu na spokojnie.

                  Lubię to

  3. Uch, a mnie jest jakoś głupio chodzić na konwenty. Już 10 lat temu czułam się na takowych staro. Ale może kiedyś zaszaleję i się wybiorę. Może nawet się spotkamy, Dziab, skoro ty ze stolycy. :)

    Lubię to

  4. …relacja na żywo :D Ojej. I jak to komentować? Godzinowo? Wpisowo? Zobaczeniowo? (=”o, dopiero zobaczyłam że wrzuciły miljon wpisów”)

    Powodzenia w relacjonowaniu wam życzę – normalnie brakuje mi tylko zczubowego przycisku „odśnież” do odświeżania strony… No nic, tradycyjne F5 też się nada.

    To teraz czekam na ciąg dalszy!

    Lubię to

    • Haj fajf, M.W. Jak zwykle na posterunku, co?
      Ksz, ksz, jak mnie slychac? Wlasnie jestem na dworcu centralnym i odbieram Darye z podrozy Pendrakolino :)
      Komentowac wedle zyczenia, nie pogardzimy niczym. Hm, chyba trzeba bedzie pomyslec o akumulatorach w plecakach, bo czuje w powietrzu, ze cos rypnie… a nie, to zapach dworca .^.
      Mysle, ze mozna ewentualnie pomyslec nad dawaniem znac o aktualkach na fejsie, coby nie bic sztucznie odwiedzin. Ale jesli co godzine bedziemy zmieniac panel czy cokolwiekm to zrobi sie kociokwik. A jestesmy dwie!
      Oj tam, oj tam. Wyjdzie w praniu!

      Lubię to

      • bierzcie i piszcie notkę nad wszystkimi notkami oczekujemy ultra długasa aż się zawieszą wszystkie przęglądarki (nie licze firefoxa bo ten zawiesza się nawet na niczym xDD ) do dzieła! ;-P

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s