Top 5 best of bliczowy absurd

Dziś będzie temat bardzo na topie, a mianowicie wcisnę kij w mrowisko zwane Bleachem. Jeśli dane wam było czytać mangę lub, o zgrozo, wciąż ją czytacie, to super, wiecie doskonale, czym pachnie, a trzeba zaznaczyć, że nie wonieje pomarańczą i kokosem. A jeśli nie czytaliście, to tym lepiej dla was, bo nie popełniacie tego samego błędu co 119958 ludzi (statystyka z MALa). Po co jednak ruszam tego trupka, teraz, kiedy do końca pozostało PODOBNO zalewie kilka rozdziałów i będzie można zacząć tańczyć na stypie mangi? Otóż zainspirowana komentarzem M.W. i próbą wyjaśnienia Daryi, o co tam w ogóle ostatnio słychać w fabule, stwierdziłam, że ciężko to w sumie opisać słowami. Więc… czemu nie utrudnić sobie życia i nie spróbować wysilić się na krótką notkę? Kolejnej okazji może już nie być.
Nie ma oczywiście możliwości, żebym opowiedziała o wszystkim co złe w Bleachu, bo do ogarnięcia tej kuwety przydałaby się koparka wielkości Koloseum. Szkoda mi na to swojej głowy i waszych nerwów. Przedstawię wam jednak dobitne top5 najgorszych pomysłów, na które wpadł Tite Kubo przy okazji tworzenia ostatniego, finałowego arcu tej niekończącej się telenoweli. Jeśli dalej będziecie sądzić, że w Bleachem jest wszystko w porządku, to własnoręcznie wydziergam z włóczki Order Prawdziwego Optymisty i poproszę burmistrza Zimnej Wódki*, aby go wręczył z wszelkimi honorami.

tumblr_nfjosuEFSG1tyzjj1o1_500
Tylko w Bleachu znajdziecie czarnoskórego niemieckiego strzelca ewoluującego w żyrafokurczaka.

 

1. Ichigo „It’s Complicated” Kurosaki

Kiedyś czytałam taki pociesznie głupi fanfik z Harry’ego Pottera, gdzie główny bohater, właśnie Harry we własnej magicznej osobie, był krzyżówką „Druida, Wampira, Elfa, Willa, Nekromanty, Neffarza, Czarnego  i Białego Anioła. Oprócz mieszanki wybuchowej różnych ras, posiada jeszcze w sobie krew jednorożca, pegaza i smoka.” (nie wiem w takim razie, kto kogo ten-tego, i chyba nie chcę się zastanawiać). Nie inaczej stało się z protagonistą Bleacha – okazało się, że nie jest stuprocentowym synem swego ojca i dzieckiem swej matki. Ha, a mówią, że matka jest zawsze pewna. Cóż, nie u Kubo takie wybryki z polskimi powiedzonkami. Ichigo jest w połowie Pustym, w połowie Quincy, a w połow… zaraz… ileśtam jego mocy zasługuje bogu śmierci. Ponadto miał/ma w sobie coś z Visoreda, Fullbringera, Arrancara i przygłupawego głównego bohatera shounenów. Streszczanie całej opery mydlanej, jaka dotknęła ród Kurosakich, jest ciężkim wyzwaniem, więc ograniczę się do bardzo ogólnego wyjaśnienia. Młoda Quincy Masaki, matka Ichigo, została ugryziona przez nietypowego Pustego, który był nowym obiektem badań Aizena. Masaki była na skraju śmierci, pożerana od środka przez Pustego, ale uratował ją Isshin, który poświęcił moce shinigami i ożenił się z nią, by zahamować rozwój potwora. A potem spłodzili Ichigo, do którego wnętrza przeszedł Pusty. I spuścizna Quincy po matce. I cośtam po tatusiu też skapnęło. I to jest tak bez sensu, że Ichigo powinien wystąpić z prośbą o zmianę imienia na jakieś rodem z brazylijskich telenowel, bo to się już kupy przysłowiowej nie trzyma. A to dopiero początek. Kiedy Ichigo w ostatnim arcu po raz pięćdziesiąty odkrywa prawdziwą naturę swych mocy, po czym staje do walki z głównym złym tej galaktyki, zaczyna rozprawiać o tym, że swoją specjalną podwójną dawkę mocy zawdzięcza… matce-Zangetsu i ojcu-Pustemu. W tej kolejności, z takim przydziałem, w tym znaczeniu. Nie zapytam wcale, dlaczego rolę matki w jego wywodzie odegrał brodaty dziad, nie zapytam. Widzicie, jak się na biednym chłopaku odbiła cała ta patologiczna sytuacja z życia pre-prenatalnego? Aż mu gender padł na mózg.

matkoojciec
Kilka kadrów o tym, dlaczego edukacja seksualna w Japonii nie działa jak powinna.

 

2. Robić złych też czyba umić

Och, czy naprawdę muszę się silić na opisy? Przecież tu wystarczą same kadry, cała kwintesencja ziela, które Kubo pali pod biurkiem. Kiedyś się myślało, że Quincy są jakąś ostoją dostojeństwa i zimnego, bezlitosnego podejścia do duchowej roboty (za wyjątkiem dziadka Ishidy). Teraz jednak zabójcy Pustych jawią się jako zgraja najgorszych, najpaskudniejszych wypierdków po cyrkowcach, jakie dane mi było widzieć. Nawet postacie z One Piece’a nie bywają tak groteskowe. Dlaczego grupa, która przez wzgląd na używaną terminologię czy imiona dość jednoznacznie kojarzy się ze statecznymi Niemcami, posiada w swoich szeregach meksykańskiego wrestlera z gwieździstymi sutami czy kubańskiego ekshibicjonisty w rozmiarze XXL? A na te kurczaki to co, promocja w KFC była? Gdzie są stare, dobre łuki, których dawniej używali PRAWDZIWI Quincy? Czy to nam przypadkiem miało subtelnie jak wiertarką na mózgu uświadomić, że największe paskudy kryją się między tymi, którzy najgłośniej krzyczą o „sprawiedliwość”? Litości, można raz, można nawet dwa razy, ale stworzenie niemal całej armię wariatów to już przesada. Niczemu taki czyn nie służy, a tylko generuje zniesmaczenie, że wróg sobie w kulki leci. No i ten trik z o wiele lepszym skutkiem Kubo zastosował dawno, dawno temu na przykładzie Zarakiego.
Wśród Quincy nie ma kompletnie nikogo, kogo mogłabym uważać za ciekawego antagonistę, nawet jeśli nie zgadzałabym się z jego pobudkami. W ostatnim arcu każdy, prędzej czy później, pokazuje się z wypaczonej strony. Nawet główny zły Juha Bucha Yhwach nie umie się oprzeć magii dziwnych transformacji i w pewnym momencie zmienia stylówę z długowłosego Stalina na wszystkowidzący hełmofon, przez co zaczyna wyglądać jak jeden wielki kleks. Jeśli to nie miał być ostateczny hint na to, kto jest największym wrogiem pustych kadrów Wybielacza, to ja jestem magiczną dziewczynką, lat dwanaście.

637Pernida_profile
Dzień dobry, jestem Renia Rączkowska, czy mogę ci w czymś, ekhem, pomóc?
563Mask_enters
Takiej nietypowej klaty to mógłby sam Franky pozazdrościć
Vollständing_de_Pepe
Mosz… można? Można.

 

3. Fabulous Hitsugaya lekiem na całe zło

Ja naprawdę nic nigdy nie miałam do Hitsugayi, słowo. Specyficzny jest, okej, taki ociupinkę bucowaty, ale nie jakoś strasznie wredny czy cokolwiek. Spoko, nie wszyscy są słodziasznymi misiaczkami, ktoś musi grać nieprzystępnego. Po ostatnim plot twiście zaczynam uważać jednak, że w tym ziarnie bucery było coś więcej. Do tej pory każdy myślał, że bankai Hitsugayi jest limitowane przez czas roztapiania się lodowych kwiatów, które towarzyszyły jego transformacji. Okazuje się, że to wszystko była bujda na resorach i tak naprawdę roztopienie się płatków oznacza, ta-ta-ta-daaa, power up! Hitsugaya zamienia się w hot koszykarza! No wiecie co? I że niby nawet podczas arcypoważnej walki z Aizenem wciąż trzymał to w ukryciu, bo… bo tak? I kiedy piszę „bo tak”, naprawdę mam na myśli „bo tak”, ponieważ sam Hitsugaya w rozmowie z Byakuyą uargumentował niestosowanie pełnej mocy tym, że „nie lubi swojego dorosłego ja”. Literalnie. Aż się kosa spalinowa w garażu odpala. Już i tak przebrzydłą, plotarmorową taktyką było zmiana złego zombie-Hitsugayi w dobrego zombie-Hitsugayę, a potem zmiana z zombie w całkowicie zdrowego boga śmierci. Tak to my możemy bawić się całą mangę w takie przepychanki-wskrzeszanki (tu jeszcze gorszym przypadkiem jest Kira z dziurą w klacie, który i tak żyje. Bóg śmierci. Żyje. Ja nic nie mówię).

1e3e0519cb12d7332112249c7b7d22a9
Pięćdziesiąt twarzy Ichigo czyli dorosły Hitsugaya po zjedzeniu grzybka z Mario.

 

4. Filozoficzny bełkot

Tu pozwolę sobie rzucić kilka słów związanych ogólnie z mocami przeciwników, nie tylko tych the best of the worst. Kubo musiał dorwać się do jakichś nielicencjonowanych podręczników do filozofii, bo Quincy nagle zaczęli posługiwać się tak absurdalnymi mocami opartymi na „logice”, że aż chciało by się huknąć autora przez łeb i spytać go „weź się pan ocknij, bo to nie ma już żadnego związku z duchową energią”. Taki tutejszy Thor posługuje się mocą cudów w bardzo gumiastym spektrum, a prawa ręka największego złodupca, Haschwald, może nałożyć swoje nieszczęście na oponenta. Każda walka natomiast opiera się na przerzucaniu informacjami, co kto może, czego nie może oraz jak można obejść moc danego z walczących. To już nawet nie jest nawalanka, to wyższy poziom zrycia bani i pustych kadrów. W tym arcu nie ograniczono się jednak jedynie do antagonistów, ale i starzy dobrzy bogowie śmierci też najwyraźniej zaczęli zazdrościć Quincy ich szczfanych filozoficznych posunięć. Dobrym przykładem jest tu Kyoraku, będący w najnowszym arcu przeciwnikiem pana Kuraka, gdy ten jeszcze nie był panem Kurakiem. Nowy ojciec dyrektor Gotei 13 zamiast operować jakimś normalnym, zdrowym, wykokszonym shikai, posiada moce pozwalają mu na ustalanie reguł pojedynku w oparciu o japońskie zabawy. Moc będąca zasadami, czy ja wyczuwam plagiat? Ponadto dwie ostateczne formy bankai Kyoraku polegają na wrzucenie obydwu walczących do metafizycznej wielkiej wody wysysającej moc duchową i przecięcie gardła nitką. Aleee mocneee…
Tylko że nie. Przeciwnik i tak przetrwał.
Z chęcią bym się założyła, że Kubo wymyślił najpilniej strzeżone bankai teraz, w ostatnim arcu, całkowicie na kolanie. Do tej pory Kyoraku był uważany za jedną z bardziej tajemniczych postaci, a to, że jako jeden z nielicznych bogów śmierci posługiwał się dwoma mieczami, tylko podsycał apetyt na podwójnie megaśną moc. A co się okazało? Że gdyby miał jeden miecz, to i tak nie miałoby to wpływu na wygląd jego zdolności. Jeszcze gdy główny urząd piastował dziadek Yama, to moc głównodowodzącego coś znaczyła, miała to przyjemne pierduknięcie i w ogóle, a teraz… lipa, panocku, straszna lipa.

tumblr_nsnlonwWxf1s8cturo1_1280
Jak my wszyscy tutaj, jak my wszyscy…

 

5. Fabularna drętwota

Bo w tym cały jest ambaras, że… tu się nic nie dzieje. Naprawdę. Źli i dobrzy się leją, koniec fabuły. Schemat każdego pojedynku od początków Blicza wygląda mniej więcej tak samo: dobry bije złego, zły pokonuje dobrego, dobry się otrzepuje i pokonuje złego, zły wyskakuje z chaszczy, krzycząc, że to była zmyłka i zabija dobrego, a dobry w ostatniej sekundzie życia odpala specjalną, ukrywaną przez pokolenia moc, zdrowieje i załatwia złego na amen. Dla urozmaicenia czasami pomiędzy jednym a drugim etapem „przepychanek w pokonywaniu” może pojawić się trening. Wańki-wstańki tak często nie zmieniają swojego położenia jak wojownicy z duchowej krainy. To jednak nie jedyny przypadek, kiedy niekonsekwencja zaczyna wołać o krem na ból pośladków. Pałac Króla Dusz miał być taką uber-miejscówką, do której w żaden sposób nie można się dostać poza wezwaniem z góry. Ba, jeszcze po inwazji Quincy wbicie na górę wciąż sprawiało niewyobrażalne problemy, zżerało energię duchową jak cieplutkie szare kluski i te pe, ale ostatnio każdy wbija tam jak chce i kiedy chce. Już nawet nie wspomnę o pewnej grupie Fullbringerów, która za pięć dwunasta pojawiła się przed Ichigo i wcisnęła mu powitalnego power-upa w łapę, mieszając do granic możliwości w i tak popapranym ciągu przyczynowo-skutkowym.

maxresdefault
Dodo nie tuman, nie da się wytępić (tak samo jak obecny na obrazku Kira, technicznie martwy kolo)

A wy jak myślicie? Na serio ten nieświeży kotlet już się kończy, czy Kubo znajdzie sposób, aby odpalić mangowego Shippuudena? Przyznam, że jakby nie patrzeć, to zapowiadane dziesięć lat konfliktu to to nie jest. A skoro tak, to czyżby jednak plotki o spadającej na łeb na szyję pozycji Bleacha w rankingu Shounen Jumpa wcale nie były taką plotką?

~Dziabara

Ps. Zimna Wódka, wieś w powiecie strzeleckim, tylko 12 km od szacownych Strzelec Opolskich, nie ma burmistrza tylko sołtysa, panią Magdalenę Ogazę. Dają tam całkiem niezłe lody w miejscowej gospodzie. //~Dar

Advertisements

20 komentarzy do “Top 5 best of bliczowy absurd

  1. ja oglądałem anime do puki leciało na hyperze czyli odcinków gdy nasza ekipa ruszyła ratować orihime?? nawiasem dał autor jej się choć raz popisać czy ciągle tylko dama do ratowania ;-) a co do finału obstawiam że ichigo tak leveluje że sam siebie stworzy a jak nie siebie to swoją prababkę lub pradziadka xDD chyba że okaże się że jest bogiem przez duże B i tylko się zabawiał z amatorami by zabić nudę xDD

    Lubię to

    • Tak z grubsza to Orihime nigdy nie miała okazji specjalnie się wykazać, choć też nie mogę powiedzieć, że jest totalnie bezwolna. Ot, taki healer z funkcją fanserwisu. Damą do ratowania to w ostatnim arcu był Ishida :”D Z tym stworzeniem to możesz mieć jakąś rację. Jeszcze wyjdzie na to, że stanie się tym Pustym, który ugryzł jego własną matkę. I Bogiem też, w końcu wakat się ostatnio zwolnił XD

      Lubię to

  2. Ojej, zainspirowałam notkę ^v^

    Genderyzm. Już się pogubiłam w tym kto kogo z kim czemu i za ile. Zobaczycie, okaże się jeszcze, że Truskawa jest ojcem Ganju. BO MOŻE. I bo tam już jest taki bajzel, że to większego nie zrobi. I zaplanowanie tego zaplanowaniem (hej myszo, tak, do Twojego komentarza nawiązuję), też mi się zdało że to połączyło parę luźnych wątków, ale w pewnym momencie coś poszło o krok za daleko w nie taką stronę jak miało.
    …czy Ichigo czymś jeszcze nie jest/nie był? O_o
    Ej, mi się Gremmy podobał! Nie jako postać w sumie, tu fakt, ale jego zdolność mi się bardzo podobała. Też tak do momentu w którym Kubo uznał, że „hm, w sumie czemu on nie wyobrazi sobie, że wygrywa? Nah, na pewno nikt o tym nie pomyśli, whatever, niech zdycha”. A już miałam nadzieję, że pojawił się ktoś kto położy niezniszczalnego Zarakiego i będzie problem. A tu kamieni kupa.
    Jeszcze Nianzol mi zapadł w pamięć, przez te dwa języki. Też się ciekawie jego skill zapowiadał, ale ile on żył, dwa rozdziały? Smutne to.
    Natomiast te screeny co wrzuciłaś xD nie… i laser zostawiający dziurę w kształcie gwiazdki.
    Tosiek mi nigdy nie leżał, zawsze był dla mnie takim kozakiem, co podskakuje, pieni się, wygraża, a potem przyjdzie co do czego… kurka, nie mogę sobie przypomnieć ani jednej walki, którą by w pełni wygrał. Jeśli taka jest, mea culpa, proszę mnie uświadomić, ale im dłużej myślę, tym bardziej mam wrażenie że zawsze ktoś się wtrącił. Nie chce mi się na Wiki szukać, leń jestem.
    Do tego worka dorzucę Zarakiego, a co! Był sobie koks bez nawet gópiego shikai, a tu nagle co, bankaie latają. No nie. On nie chciał. On nie słyszał. Nawet nie próbował. No do jasnej anielki, to, że nagle się świetnie komunikuje z olewanym przez lata mieczem tak mi zgrzyta, że nie mogę tego przetrawić.
    Argument, że Yachiru jest jego zanpakiem (a jest tak w sumie? już nie wiem) też do mnie nie przemawia jako ten mający wyjaśniać komunikowanie się. No i szczerze mówiąc Zaraki byłby zwyczajnie ciekawszy bez tych bankaiów.
    Ej, ej, a tak w sumie, czego plagiatem jest Kyoraku? Bo coś do mnie nie dotarło, czegoś nie wiem.
    Co do filozoficznego bełkotu i wyjaśniania mocy, powiem tak. Drażniło mnie to kiedyś niesamowicie i do dziś dalej uważam, że w praktyce to bez sensu podczas walki robić wykład z działania mocy (patrz taki Rose, wyjaśnił i go ubili). Natomiast patrzę na to łaskawszym okiem po tym, jak stwierdziłam, że bez tych wyjaśnień zwyczajnie bym nie wiedziała co się dzieje. Taki przykład innego tytułu, Saintia Shou – są ataki, i co, i lipa. W bardzo dużej mierze jest po prostu wrzeszczana nazwa, jebut, lecą sparkle, leci przeciwnik, koniec. Nie mam zielonego pojęcia co się stało. „Okej eMWu, ale patrz, tu są bąbelki, czyli coś z wodą” – tak, głosie wewnętrzny, ale ta bohaterka ma ze trzy ataki, przy których lecą bąbelki, i czym one się do choroby różnią?!
    …także ten. Przydługawe wywody są nudnawe, ale aż tak mi nie wadzą.
    …a tu tak. Choć kwiatki w stylu gigantycznych gadających rąk robią co mogą, żeby nie było przynajmniej nudno :’D zamiast tego człowiek ma wielkie WTF.

    P.S. I jak w tej Hiszpanii?

    Lubię to

    • Dobra inspiracja jest dobra :3

      Ichigo chyba nie był tym batonem Bounty z pierwszych fillerów z anime. Dalej niestety nie doszłam, żeby wiedzieć, co za rasy wystąpiły nieoficjalnie. Ale na pewno ma już w sobie wszystko, jak nie po kumplach czy rodzince, to pewnie po stryjku, ciotecznej babce albo Tsukishima mu zaaplikuje mieczem w dupcę kolejny skill.
      No tak, jeszcze mogłam Gremmy’ego po siłce wstawić do posta albo tą loli z gębą na pół ciała. M.W., czy tam był ktokolwiek normalny?
      Ale czy nie wydaje ci się, że niektóre z tych mocy przydupasów Ychwaha były tak jakby… overpower? Skoro byli tacy uber pro, to czemu nie rozdupczyli świata wcześniej? A jeśli jednak nie, to po co zachowywali się tak, jakby byli? Cały Kubo i jego nieumiejętność dozowania zdolności do sytuacji.
      Tosiek chyba nigdy nie wygrał – mi też się tak wydaje i mi też nie chce szukać czegokolwiek na ten temat. Jest odpychający, taki smark, co mu się wydaje, że wie więcej, ale był mi zupełnie obojętny, bo był takim smarkiem. Ale jak się z małego buca zmienił w dużego buca, to już się pałka przegięła.
      Dokładnie, w Zarakim ciekawe było to, że walił czystą fizyczną siłą, a nie jakimiś pierdoletami-filozoficznymi-atakami. I to też oczywiście trzeba było schrzanić i dopowiadać jakieś dziwne teorie na temat jego miecza, żeby się trzymało kupy do powstałem na potrzeby arcu teorii. Tylko że nie. I też nie mam już pewności, czy to, co widział, to była schiza, zanpak, który przyjął wygląd Yachiru, Yachiru się znikąd zmaterializowała czy ki pierun.
      Z Kyoraku to chodziło mi tylko o plagiat typu mocy. Moc-logika, jak ostatni Quincy. Inni kapitanowie zawsze mieli coś „fizycznego”, jak nie jakieś magiczne sfery, to iluzje, cięższe miecze, trucizny, ogień, lód, cokolwiek. Jakaś manifestacja mocy. A Kyoraku może ranić poprzez bawienie się. Dafuq.
      Ale da się w trzy sposoby ominąć takie bezsensowne wywody o naturze ataku – albo niech to robi narrator, albo niech to będzie pokazane w formie myśli, albo wręcz we flashbacku jako rozmowa z kimś zaufanym.

      Z Hiszpanii wróciłam. Byłam na kursie dla chemików-konserwatorów dzieł sztuki, więc 10 godzin dziennie spędzałam na zajęciach. Było gorąco, raz nawet termometry na przystankach pokazywały 42 stopnie (ale na zdjęciu mam uchwycony tylko ten, gdy było 39 XD). Madryt piękny, wzgórzysty, zielony i pełen zabytkowych budynków. Nazłaziłam się okrutnie, żeby cokolwiek obaczyć i się obkupić. Zdobyłam trzy hiszpańskie mangunie (pierwsze tomy Magi, One Piece’a i Kyoukai no Rinne) oraz artbook z Kuroshitsuji :D Ale Polska i tak jest najlepsiejsza <3

      Lubię to

      • (tak teraz widzę, że mój ładnie zrobiony komentarz z numerkami na początku akapitów, żeby było wiadomo do której części top 5 się odnoszę, został pozbawiony tychże numerów i wolnych linijek odstępu. ;_; czemu.)

        No tak, zapomniałam o wampirkach. Ale jak oni, to jeszcze zanpakiem nie był, też był z tym filler.

        Normalny Sternritter, normalny… hmmm… Cang Du wyglądał chyba całkiem normalnie? I nie przypominam sobie z nim większych ‚wtf’ momentów… Jest źle, jeśli nad taką pierdołą trzeba się chwilę zastanowić.
        Natomiast co do bycia OP to już sam Gremmy, co już go wymieniłam, W ZAŁOŻENIU był nie do przejścia. Wyszło jak wyszło, ale na papierze to ło. (jak bardzo widać że do teraz mi żal potencjału? D:) A ten Thor to w ogóle. Askin, w ogóle, co. Mr. Łapka. Kurczak. W sumie im dalej tym gorzej, jakby ci „normalniejsi” poumierali na samym początku.

        „się z małego buca zmienił w dużego buca” <33

        Co do wyjaśniania, masz rację z tymi trzema sposobami i tu bez większego komentarza. Byle też bez przeginki, narrator w HxH tłumaczył aż za bardzo, to i potem się wlokło c’:

        Lubię to

  3. Wybielacza czytałam tylko kilka rozdziałów dawno temu, ale jakoś mnie nie wciągnął i w sumie wyszło mi to chyba na dobre :P Fajny pomysł na notkę, może coś w takim klimacie o Naruto? Tam autor również nieźle popłynął.

    Lubię to

    • No popłynął, też nie da się ukryć, ale raz, że trochę czasu już minęło, dwa, że Naruto byłam bardziej zmęczona niż wkurzona, więc i motywacji mam nieco mniej. Ale jeśli tylko zabraknie mi pomysłu na notkę, to nie zawaham się użyć tego pomysłu. No i nasz klient, nasz pan. Dzięki wielgachne :)

      Lubię to

    • Jeśli chcesz poczytać normalnego, zdrowego shounena, to początek Bleacha jest jak najbardziej spoko, typowy bitewniak z wsadką intrygi i plot twistów. Zamknąć mangę można w momencie pokonania głównego bossa (chociaż on też miewał już dziwne power upy…). Dalej sięgaj tylko wtedy, kiedy chcesz sobie wyrównać zmarszczki na czole regularnym facepalmowaniem .3.

      Lubię to

  4. Proszę nie hejcić Bleacha, bardzo lubię tę serię ;_;
    Akurat pierwsze 53 tomy były jak na shounen tasiemcowy wręcz genialne, postacie wykreowane wspaniale, dużo silnych bohaterek kobiecych. Zaczeło się psuc, gdy Kubo uznał, że przecież trzeba w końcu fanom powiedzieć, co miał na myśli Aizen i o co chodziło z Isshinem, ojcem Iszidy i Uraharą. Szkoda, że na arc, który miałby to wyjaśniać, pomysłu już nie miał.
    Do mnie tam miksy Icziga przemawiają XD Ale ja jestem dziwna.
    Na Quincy faktycznie Kubo nie miał pomysłu, co mnie bardzo boli :C Ale Arrancarzy byli zajebiści i basta, Ulquiorra taki wow wow ;_; A śmierć Gina Ichimaru, a Urahara, a Shinji ;_;
    Z TYM QUINCYM Z GWIAZDAMI NA SUTKACH ZROBILAM SCREENA I WYSYLALAM ZNAJOMYM BYSMY RAZEM UMIERALI Z LOLKONTENTU
    XD
    Jestem nieobiektywna, zakochałam się w Bleachu już lata temu i z dumą nosze przypinki z tej serii, Urahara jest moim idolem, ostateczna walka Iczigo z Ulquiorrą obejrzana dziesiątki razy, ost latynoski na telefonie/ ;__;
    Ale do pewnego momentu ta manga była genialna i jak dla mnie inne shouneny kładła na łopatki swoim jednoczesnym łamaniem schematów i postępowaniem wraz z nimi.
    No i lubię kreskę Kubo, uproszczona, specyficzna, ale w pewnym momencie doszedł do warsztatowego mistrzostwa, w sensie, nie mamy tu do czynienia z super artystą, ale świetnym rzemieślnikiem. Pamiętam taką stronę, na której Kubo genialnie pokazał wspomnienia Icziga z treningów z Uraharą, które to wspomnienia naszły go podczas walki z Renjim i przez kilka zgrabnych kadrów Kubo ładnie pokazał, że Urahara atakował szybciej. Wiem, piszę nieskładnie, to była fajna scena i tyle.
    Bardzo mi przykro, że Kuba gwałci sam własna mangę.

    Lubię to

    • Zgadzam się w zupełności z Tobą, że swego czasu Bleach można było uznać za jeden z najlepszych shonenów – choć dla mnie jest to okres pierwszego dużego arcu (ratowanie Rukii), ewentualnie troszkę dalej. I tak, Bleach to jeden z dwóch-trzech tytułów, gdzie są naprawdę dobre i ważne postaci kobiece i za to jeszcze długo musimy być mu wdzięczni (drugi to o dziwo Shokugeki no Souma xD). Ale potem Kubo doszedł do wniosku, że hajs musi się zgadzać, a reszta nie jest ważna. I dostaliśmy to co mamy.
      Pomyślmy co by było, gdyby Wybielaczem zajął się ktoś zaangażowany jak autor One piece…. To byłyby piękne czasy dla fandomu, oj piękne .___.

      Ps. Też uwielbiam kreskę Kubo, mimo, że nie chce mu się już rysować D:

      Lubię to

      • Pisze z gorrracej Hiszpanii, wiec to tylko na szybko koment. Ja tez uwielbialam Bleacha, tak do czasu polowy arcu z Fullbringerami, kiedy okazalo siem ze Kubo juz nie ma pomyslow. Arrancarzy byli super klimatyczni, ze juz nie wspomne o swietnym poczatku z arcem ratowania Rukii. Ja sie absolutnie z tym zgadzam. Ale ostatni arc sie kupy nie trzyma. Jest glupi i nudny. Nie istnieje dla mnie. Basta.
        Do swiata full internetowego wracam w sobote ;*

        Lubię to

      • Ogólnie dla mnie motyw z matką Icziga ma sens, mam wrażenie, że akurat ten epizod sobie Kubo zaplanował wcześniej, widać zapowiedzi tego niusa i tak dalej, ale samego arcu z Quincy to już w ogóle nie planował i rysuje, co mu przyjdzie na łapę.

        Lubię to

            • Zapomnialam o tym :O myszul, musialas? Bo bede musiala naprostowac cala notke i napisac o top 6…
              W sumie zastanawialam sie nad umieszczeniem fatalnych zartow Blicza jako ogolny punkt, ale utonelabym w przykladach…
              PS. Zawsze wiedzialam, ze bogowie smierci lubia jablka, ale ze wachaja swoje wydzieliny jak Joachim Loew?

              Lubię to

              • Musiałam, bo mnie samej z tym ciężko XD Serio, Bleach akurat ma dość mało fanserwisu, nie ma co chwilę eksponowanych cycków jak w Fairy Tail, nie ma podtekstów czy debilizmów erotycznych jak w Naruto, a tu nagle taki tekst. W innych mangach pewnie bym to olała, ale tutaj to się wbiło w pamięć, bo było tak totalnie znienacka i od czapy. Koniecznie zrób sprostowanie z szóstym punktem z tym jednym tekstem, bo właśnie on jest jak dla mnie dowodem na to, że Kubo już ma dość i rzuca wszystkim jak leci.
                Takiego mindfucka po tym załapałam ;_____;

                Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s