Zakupowe podsumowanie lipiec ’15

Czas na drugie podsumowanie zakupowe na tym blogu! Jakoś tak się złożyło, że tym razem będzie dość międzynarodo – co sobie bowiem lepiej przywieźć z wojaży z dzikich krjaów niż mango? Choć przyznam, że sama jestem zdziwiona tym co przytargałam… Parę słów będzie też o tomikach, które nie posiadam, ale udało mi się przeczytać dzięki życzliwym ludziom.

Dzisiaj zdjęcia z kotami, bo takie ponoć lepiej się sprzedają.

Moje wojaże zaczęłam wyruszając pendolińcem (najtańsze połączenie na trasach Katowice-Warszawa i Warszawa-Wrocław!) z ojczystego Śląska do stolicy pewnego kraju zwanego Polska. Tam po raz trzeci wzięłam udział w konwencie Animatsuri i muszę powiedzieć, że z czasem stał się on jedną z moich ulubionych imprez mangowych. Jakoś zawsze odbywa się bez wielkich wpadek, przychodzą fajni ludzie, a pokaz fajerwerków, będący już tutaj tradycją, to tak miły element, że zawsze czekam na niego z utęsknieniem. Cieszę się też z dużej frekwencji na współprowadzonych przez siebie panelach (choć tłum na Gravity Falls naprawdę zaskoczył!) i mam nadzieję, że się podobały :)

Jako, że fuksnęło mi się w wiedzówkach, wróciłam z imprezy z dwoma mangami:

Seven Days 1-2. Nie przepadam za shonen-ai i yaoi, ale jednocześnie uwielbiam wydawnictwo Kotori. Nie dość, że prowadzone jest przez przesympatycznych ludzi (idźcie koniecznie na ich panel jak będzie na waszym konwencie!), to jakość ich wydań jest naprawdę solidna. Liczne głosy chwalące Seven Days jako wyjątkowo przystępny przedstawiciel swojego gatunku skłonił mnie ostatecznie do zapoznania się z tytułem… I był to strzał w dziesiątkę! Krótkq, zaledwie dwutomowa historia jest naprawdę przesympatycznym zapisem delikatnego romansu, bez nachalnego podziału na seme i uke (czego tak nie lubię w shonen-ai) i z bardzo subtelną, pasującą do opowieści kreską. Ot, historia męsko-męskiego związku, która zaczęła się jako żart, a skończyła odkryciem swojej bratniej duszy. Polecam!

Włoskie Bokurano. Kot też nie wie co z nim począć, ale jest fajnie.

Później, nie do końca umiem sobie przypomnieć dlaczego akurat tam, wylądowałam we Włoszech. Gorąc okrutny nie sprzyjał wenie pod żadną postacią, ale taki urok wyjazdów w lato. Na potrzeby tego postu muszę powiedzieć, że może i Neapol pełen jest śmieci i dziwnych zapachów, ale punktuje za to znakomitą pizzą (dyć tam ją wymyślono!) oraz całą uliczką tanich antykwariatów. Ja po włosku nic ponad „pasta” nie powiem, ale pamiątkę sobie kupiłam – dokładniej 3 tom Bokurano za dwa ojra. Mangę znam tylko ze słyszenia, ale jako, że kojarzy mi się z niską szansą na wydanie nad Wisłą, pomyślałam, że skorzystam z okazji.

Jeśli jednak chodzi o zakupy, głównym punktem tego postu miały być moje obfite i różnorodne zakupy w Niemczech, gdzie zaprowadziły mnie imprezy rodzinne. Miało być tak pięknie – ja, szprechająca, z pieniążkami od wujków w ogromnych niemieckich sklepach komiksowych (gdzie dział mang w miejscowych Empikach jest rozmiarów oddziałów Yatty)… Nawet wiedziałam co chcę: Artbooki i CLAMPa, czyli rzeczy, jakich w Polsce długo jeszcze nie ujrzę, a tam są na wyciągnięcie ręki… No, ale oczywiście się nie udało. Artbooków tyle co kot napłakał, a CLAMPa to ja jednego z środka jakieś dziwnej serii jeno wypatrzyłam. RAZ chciał człowiek porządnie zaszaleć, ale nie, bo po co. Będę dalej skąpa, to mi lepiej wychodzi ;/

Tak, to jest po niemiecku.

Jako, że nie lubię pakować się w zbieranie serii, gdy ich dokończenia nie jestem pewna, ostatecznie naprawdę przyoszczędziłam – kupiłam zaledwie Sakura Hime tom 6 (manga Ariny Tanemury, autorki do której mam wciąż ogromną słabość, opowiadająca o dziejących się tysiąc lat temu przygodach japońskiej księżniczki i jej drużyny, z elementami shoujo-romansu, ale i walkami) oraz jedną serię z przeceny.  Przyglądając się półce z mangami za 2 euro, mój wybór padł na Nadesico jedynie z tego powodu, że były akurat pierwsze tomy po kolei (później się dowiedziałam, że tytuł jest akurat czterotomówką). Mogę powiedzieć tyle – bardziej pasującą do lat 90. mangi to ja już dawniej nie widziałam. Mechy, walki w kosmosie, dziwny humor z elementami ecchi, nie potrafiący po prostu do mnie trafić i kreska idealnie w klimacie tej dekady. Wiem, że ten okres w japońskiej popkulturze ma swoich amatorów, ja jednak się do nich nie zaliczam. Czasem jednak warto sięgnąć do nielubianych klimatów, ot, dla poszerzenia horyzontów, dlatego pewnie nie skończę na przeczytanym na razie pierwszym tomie i zaliczę całość.

Więcej zdjęć artbooka w PSie.

Jak mówiłam, miałam też dogłębną potrzebę wrócenia zza Odry z artbookiem. W wypadku małego wyboru, przed jakim mnie postawiono ostatecznie zdecydowałam się na Kuroshitsuji… I w sumie już po pierwszym obejrzeniu zbioru doszłam do wniosku, że chyba przeznaczę go na sprzedaż. Żeby nie było, całkiem lubię mangę i rysunki autorki, jednak wydaje mi się, ze lepiej wychodzą jej te czarno-białe niż kolorowe. Dodatkowo, w całej mandze najmniej przepadam za Sebastianem, który bezsprzecznie w tym albumie króluje… Muszę jednak przyznać, że wydanie jest znakomite. Twarda oprawa, dobry druk, obszerny wybór ilustracji. Niestety, ten impulsywny zakup, nie podpasował pod mój gust.

120 zł, odbiór osobisty możliwy we Wrocławiu lub Strzelcach Opolskich. Tak tylko piszę…

Oprócz tego zwinęłam także dwa darmowe informatory niemieckich wydawnictw – jeden skupiający się na tytułach shoujo TokyoPopu, drugi, ogólny od Carslen Manga. Oba, oprócz licznych stron „na zachętę” z nowoścami, zawierają także krótkie artykuły (np. o tym czym jest Tanabata albo z biografiami mangaków) oraz toplisty najlepiej sprzedajacych się mang lub ulubionych bohaterów. Przeurocza sprawa i mam ogromną nadzieję, że doczekam się kiedyś też takich dodatków w Polsce.

To tyle z moich zakupów. Chciałam jednak też zająć wam chwilkę opiniami o kilku tomach, pożyczonych mi na Animatsurii przez cudowną i kochaną Dziabarę, szczególnie, że były to same pierwsze tomy:

Strażnik domu Momochi 1. Zacznę od rozczarowania. Przeczytałam, odłożyłam i nie widzę powodu, by do serii wracać. Bohaterowie nie wyróżniają się dla mnie niczym i ani fabułą (główna bohaterka dostaje w spadku dom, który zamieszkują demony przybierające postacie młodych chłopców) ani kreska nie przekonują mnie do tego tytułu. Chciałabym napisać, że jest to tytuł raczej dla młodszych dziewczyn, gdyby nie fakt, że na moich oczach wzdychały nad nim dwie panie magister. Uznajmy więc, że jest to fenomen, którego nie pojmuje, a zainteresowanych lekkimi historiami z powoli rozwijającym się romansem i ładnymi panami polecam zajrzeć do pierwszych rozdziałów przed zakupem.

Kuroko no Basket 1. A tutaj byłam pozytywnie zaskoczona. O ile w anime dotarłam tylko do kilku pierwszych odcinków, tak mangę czytało mi się przyjemniej i z w sumie jestem ciekawa jak historia potoczy się dalej. Chyba wszyscy kojarzą o co tu chodzi? Koszykówka i problemy oraz ambicje grających w nich chłopców, czyli to, czego od sportówki się oczekuje. Potężny fandom, jaki ta seria w okół siebie zbudowała, pewnie lepiej wytłumaczy skąd taka popularność :)

Girl Friends 1. I na koniec pierwszy tom shoujo-ai/yuri o zwykłym życiu zwykłych japońskich licealistek (choć w pierwszym tomie, jeszcze nic za bardzo nie wykracza, poza normalną, babską przyjaźń. Może jedna scena… Ale gdybym nie wiedziała, mogłabym ją uznać za wypadek przy pracy). Jest to obyczajówka, z gatunku tych, gdzie naprawdę prawie nic się nie dzieje. Dziewczyny chodzą na zakupy, plotkują, poznają się coraz lepiej… I do takich serii mam ogromną słabość. Nie jest to tytuł wybitny, a kreskę ma nad wyraz średnią, jednak z wielką chęcią przeczytałabym resztę. Dla spokojnego, codziennego klimatu oraz sympatycznych bohaterek.

***

Tyle mojego egocentryzmu (na razie ;). Następna w kolejności powinna być notka po-Niuconowa, a później to zależy, który z moich pomysłów na notki weźmie górę ^^

~Darya

Ps. Wrzucam jeszcze mój rozkład Niuconowy :)

Sobota 9.00 – 11.00: Zgadywanka shoujo i josei

Niedziela 10.00 – 11.00: Polska i Polacy w mandze i anime (z nawiązaniami do notek o Chopinie i Polakach w m&a)

Niedziela 11.00 – 12.00: Crossdresing w mandze i anime (z nawiązaniami do notek o genderze w m&a – część 1 oraz część 2)

Ps.2. Więcej zdjęć artbooka Kuroshitsuji, jeśli kogoś ciekawi:

Wydanie jest naprawdę solidne.
Artbook zaiwera m.in. wszystkie rysunki z okładek.
Strona z chibikami.
Jest też kilka ilustracji z innych mang autorki.
Z tyłu są komentarze do rysunków (w tym przypadku po niemiecku).
Reklamy

17 komentarzy do “Zakupowe podsumowanie lipiec ’15

  1. Steven Days jest też mi się podobał :). Ja z Włoch w tamtym roku przywiozłam 9 tom Kuroko no basket, a my już nadganiamy -,-. . Nie znam tych mang z Niemiec, ale artbook ładny (był taki drogi?). Fajny pomysł z tymi informatorami :D.

    Polubienie

    • Ja lata temu przywiozłam z Niemiec 10 tom Inuyashy, a ze zbierałem tę serię po polsku, zdublowal mi się xD Ło, właśnie sobie uświadomiłam, że po niedawnym zakupie One Piece’ów 17 tom tez mam podwójnie (z niemieckim) D:
      Artbooki drogie :<

      Polubienie

  2. Ten artbook Kuroshitsuji prezentuje się naprawdę ładnie, ale jak znam niemieckie wydania to z klejeniem chyba nie jest najlepiej. Za Asamiyą nie przepadam, ale przebrnęłam przez Silent Mobius i był całkiem spoko. A koty – słodziaki! ^^

    Polubienie

  3. nadesico ma serie anime bardzo zabawną (choć to zależy od tego czy komuś dowcip w tym stylu podchodzi ) ja się bawiłem przy tym całkiem dobrze ,co do twojej prelekcji o motywach polskich w anime to vanadis sporo dołożył do tego mamy tatry,śląsk aka silesia ,legnica a wiki twierdzi że(uwaga mały spoiler) bydgoszcz też się pojawi ;-p a propos niemiec w l90 i przełomie wieków to był główny dostawca „żeru” dla anime fanów i oglądaczy RTL2 Vox potem super rtl kabel 1 :) pozdr.

    Polubienie

  4. Oto jestem! :D

    Czuję się jakbym była odpowiedzialna za poziom Strażnika XD Nie, spoko, śmieję się, nawet go jeszcze nie przeczytałam, więc nie wiem, jak strawna będzie fabuła. Kreska mi się podoba i to podtrzymuję. Mimo to z szojkami ciężko trafić – mnie po 4 tomach niemiłosiernie wkurzyły Ścieżki Młodości i rzuciłam serię na dobry rok. A jak na Animatsuri kupiłam po promocji dwa kolejne tomy, to znów poczułam jakąś słabość do telenowelowatych problemów sercowych japońskich nastolatków. Znaczy, główna para jest głupia, ale fajny jest główny rywal, bo jest bardzo sympatyczny, a między bohaterami drugoplanowymi wreszcie zaczyna iskrzyć, co mnie bardzo cieszy. A normalnie to wolę szojki komediowe, jak Dengeki Daisy czy Gekkan Shoujo :D

    Hm, w ogóle to jeszcze zupełnie nic nie przeczytałam z tego, co kupiłam na Animatsuri :x

    Płaczę rzewnymi łzami na Kuroszem, bo przygarnęłabym z całego serducha… tylko wciąż mnie nie stać ^ I płaczę nad Niuconem, ale bieda i gorąc nie pozwalają mi jechać. Tak bardzo mi szkoda panelu fanfikowego… ;_;

    Fajnie jest być poliglotą/obieżyświatem, żeby móc sobie kupić tanie mangu dla obrazków. Też bym tak chciała. Włoskie/hiszpańskie mogłyby mnie skłonić do nauki języka, ale najfajniej bym przygarnęła coś angielskiego. A tak z zagramanicznych mang w swojej kolekcji mogę się pochwalić jedynie oryginalnym, dżapońskim tomikiem Orange 2 (w tym celu polecam kontakt z Waneko, oddają japońskie tomiki swoich tytułów za free, jak napiszesz, to mogą ci na Niucon przywieźć).

    Obejrzałam całe Gravity Falls, jeee!

    Polubienie

    • DZIAAAAAB .
      A mi głupio, że się nie podoba mi ta manga, bo ty za nią tak przepadasz :< Mnie Ścieżki w sumie od początku mało ciekawiły i mimo, że w skanlacjach przeczytałam ponad 5 tomów już ledwo co z tego pamiętam D: Na razie więc do tego też mnie nie ciągnie.
      Czy Gekkan to takie shoujo to ja nie wiem xD Ale jest dobre :D
      (Ogólnie widzę, to coś w szojkach nam się gusty nie pokrywają;<)

      Przeczytaj, przeczytaj, choć w sumie mi też teraz stosik zalega xD

      Gdybyś trochę przyoszczędziła, to wiesz, mogę Ci tego artbooka przytrzymać :”D I też mi ogromnie szkoda, żę CIę nie ma na Niuconie :<<< Pociesz się tym, że będziesz mieć chłodniej.

      Mam w sumie francuską Negimę i tak czasami próbuję coś podczytać, ale moja franca jest jeszcze za słaba ;< Choć przyznam, uczenie się języka na komiksach to super pomysł (tak się w sumie angielskiego uczyłam xD). I właśnie myślę o wyproszenie dżapańskiego Silver Spoona :D

      YAY, WITAMY W NASZEJ SEKCIE! Zaraz Cię wypytam jak było :D

      Polubienie

  5. Najlepiej sprzedają się zdjęcia ze szczurami!
    Jechałaś pociągiem, zazdroszczę, u nas nie ma czegoś takiego. Ostatni raz jechałam ciuchcią pięć lat temu, a wcześniej trzynaście lat temu :< To musi być wspaniałe, jechać takim szybkim, nowoczesnym pociągiem, te, którymi jeździłam, to się trochę rozpadały.
    BLe nie są takie złe, jak się wydają :D Seven Days na przykład jest jednym z sympatyczniejszych, bardzo się ucieszyłam, kiedy wydali. A widzisz, że się Ci podobało C: Może coś jeszcze chcesz spróbować? :D Z wydanych u nas polecam Księcia przepisów i Bezsenne noce, dobre komedie.
    Szkoda, że u nas nie ma antykwariatów z mangami, kiedyś całą Bydgoszcz schodziłam i nic. Nawet zwykłych antykwariatów nie ma, jest tylko naukowy.
    Umienie w niemiecki bardzo ;__; Ten język jest zły, brzmi ładnie, ale do nauki masakra.
    Brrrr, Sebastian :P
    Mnie też Strażnik domu Momochi raczej rozczarował, Jak zostałam bóstwem!? jest o wiele lepsze, bardziej wyraziste i komedia prawdziwa.
    Ano, Rust Blaster jest w tym artbooku też. Czytałam kiedyś tę mangu.

    Polubienie

    • Niestety, jedyne gryzonie jakie u nas widuję, to te, które już poznały się z naszymi kotami. Niestety, takie zwierzaki są mało fotogeniczne…

      Łojejku, gdzie ty mieszkasz xD? Dla mnie pociągi to najpopularniejszy środek transportu (szczególnie, że przebywam tak trasę między domem rodzinnym, a studenckim Wrockiem).
      Od yaoi, to ja w sumie mam ludzi i czasem podkradam, co sobie kupują – może pomęczę je o te tytuły :D Na razie kusi mnie, druga manga autorki Seven Days, czyli Tylko Kwiaty Wiedzą.
      Antykwariaty z mangami, to jedynie w Łodzi widziałam – akurat jak byłam nic mnie nie zaciekawiło, ale koleżanka tam regularnie zagląda i trzyma rękę na pulsie ^^
      …no co,jedni są leworęczni, inni rudzi, ja jestem ze Śląska, nam się czasem zdarza Deutsch zu sprechen :<
      O, ktoś oprócz mnie jeszcze nie lubi Sebusia xD?
      No, to ja znowu słyszałam osoby mające właśnie zupełnie odmienne zdanie o Momochi i Jak zostać bóstwem xD Drugiego nie czytałam, ale może w takim przypadku powinnam…

      Polubienie

      • Koty to paskudne myszożery, które męczą zwierzęta dla swojej uciechy i dlatego to są najpodlejsze i najohydniejsze stworzenia ever. Dziwię się, że ich nie powybijano wszystkich, koty – tylko ten gatunek zasługuje na śmierć, bo komary to chociaż są pokarmem ślicznych nietoperzy. Kocham nietoperze.

        Mieszkam w Barcinie Wsi, to taka mała wioska na Pałukach, przy zetknięciu Wielkopolski z Kujawami. U nas pociągów po prostu nie ma i okropnie zazdroszczę takim osobom jak Ty, bo ja muszę się tłuc do szkoły autobusem i jadę nim ponad godzinę w jedną stronę, a to i tak bez korków.
        Tylko kwiaty wiedzą też mnie kuszą, ale chwilowo brak funduszy, więc nie mogę ani polecić, ani odradzić. Natsume Isaku jest fajna i Junko z tych popularniejszych komediowych.
        ŚLUŃSK D: Brud, węgiel, zakamuflowana opcja niemiecka.
        Mnie Sebuś nudzi, za idealny i zbyt zbyt.
        Też właśnie znam ludzi, którzy wolą Momochi i dziwię się im niepomiernie.

        Polubienie

  6. Pogłaszcz koty!

    Najpierw mnie zwiesiło, czemu po niemiecku żeś ponabywała, ale potem skojarzyłam – Ty umiesz w niemiecki, to ja unikam. Ale fakt, jak byłam na wymianie w Dojczlandzie, zaprowadzono mnie do sklepu z szeroko pojmowanymi komiksami – przy czym był nie tyle wielkości oddziału Yatty, co całego Empiku… (no, może nie jednego z tych gigantycznych, ale tych średnich wielkościowo jak najbardziej!)

    Ale czemu po włosku, skoro sama mówisz że tylko „pasta” powiesz, to już nie rozumiem O_o dla samego oglądania stron? Z samego sentymentu?

    Polubienie

    • Pogłaszczę, choć paskudom i tak już za dobrze :P

      Największy sklep mangowy jaki w życiu widziałam był we Francji – naprawdę zachęcił mnie wtedy mocno do nauki ich języka 8D (A ogólnokomiksowy to w Londynie, Forbiden Planet ;u;) Nu, jak dobrze poszukać to na zachodzie mają takie małe raje dla mangowo skrzywionych ;u;

      …zadajesz za trudne pytania :|

      Polubienie

  7. Są koty, jest fajnie :P Ale ja osobiście należę do tej połowy świata, gdzie ludzie wolą psy – bo jak wiadomo, świat dzieli się na psiarzy i kociarzy ^.^
    Takiej gazetki to i ja bym się chętnie doczekała, ale pewnie jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie… Ach, tyle tu zagranicznych mang a ja u siebie nie mam ani jednej :( Strażnik domu Momochi – akurat tego nie znam i nie zamierzam się zapoznawać, jakoś tak intuicyjnie czułam że to dla młodszych dziewczynek i mi się nie spodoba. Ja z kolei nie rozumiem fenomenu Karnevala :(

    Polubienie

    • Też jestem psiarzem :D Ale nasz pies, coś niechętny do pozowania (ale może następnym razem?).
      Może i jeszcze nie czas na takie gazetki, ale pomysł podrzucić warto :P
      Jeśli chodzi o zagraniczne wydania, to nawet na fejsowych grupach z używanymi mangami, można co jakiś czas znaleźć angielskie tytuły z przyzwoitych cenach :)
      Karnevala czytałam pierwszy tom i też nie rozumiem fenomenu xD (choć było to na Animatsuri dwa lata temu o takiej porze, że już mało jarzyłam). Ale znajome w sumie zbierają tę serię, więc pewnie za jakiś czas znowu sięgnę, tym razem po dłuższą porcję – może wtedy korzystniej spojrzę :P

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s