Przegląd mangowy kwiecień-maj ’15

Był kiedyś pomysł, by na tym szanownym blogu regularnie spisywać wrażenia po najnowszych rozdziałach mang. Jako, słowo „regularnie” sprawia samo w sobie dość kłopotów, idea padła szybko. Jednak, złożyło się jakoś, że siedzę sobie na chorobowym (dzieci, dbajcie o kręgosłup, bo zaniedbanie go BOLI) i nazbierał mi się jakiś stos zaległości, pomyślałam, że przy okazji sobie pokomentuję.

Prawdziwy mangaka zawsze szuka nowej historii.

Gekkan Shoujo Nozaki-kun 63

Przygody Miyako w krainie procentów na popijawie ze znajomymi. Tak, dziewczyna ma słabą głowę – co czytelnika powinno cieszyć, bo daje to okazje do gagów związanych z opieką nad zaliczającą zgona czy słuchaniem jej pomysłów na nową mangę.

Streszczanie tej serii trochę mija się z celem – krótki rozdziałki po prostu trzeba zobaczyć, by pośmiać się, z zawsze wybornych dowcipów. Bardzo podobał mi się rozdział 61 gdzie była mowa o smartfonach (jako, że od tygodnia sama taki mam, szczególnie mnie śmieszyły telefoniczne dowcipy).

Prawdziwy książę dba o sylwetkę nalewając sobie herbatki.

Gunka no Baltzar 31

Konferencję mocarstw elektryzuje wiadomość, że na obrady ma przybyć król Weissen we własnej osobie. Żeby tego było mało, w pobliżu odkryto zwłoki pracownika konsulatu Weissen – a przy nim pocztówki, które po dokładniejszym obejrzeniu (dokonanych przez głównego bohatera) sugerują, że zmarły urzędnik działał jako szpieg. Niestety, prawdopodobnie przez to odkrycie Balzar staje się ofiarą pozakulisowych potyczek imperiów i na jakiś czas znika z salonów. W tle tańce, intrygi i, nie rozumiejący wciąż powagi sytuacji, studenci akademii wojskowej.

Czy ktoś jeszcze uważa, że jak się nie biją, tylko knują i tańcują to jakoś fajniej? Ok, ok, ja po prostu ogromnie lubię dyplomację, a jak widzę taki mały kongres wiedeński to mam uśmiech na całą twarz. Serio, o ile rozdziały wojenne raczej przemęczyłam, tak teraz czuję się znowu wciągnięta, szczególnie, że autor daje nam na co czekać – jak wygląda Cesarzowa Erzreich, co planuje król Wiessen, a co knuje pan z klapką na oku? Ogólnie rzecz biorąc, jest przyjemnie. A wątek genderowy wychodzi cudownie (sceny taneczne <3).

Hakuryuu paczy.

Magi 265

Co tu się wszystko się nie działo. Po walce Aladyn i Alibaba vs Hakuryuu i Judar, tylko ten pierwszy wyszedł z utarczki żywy i z wszystkimi kończynami. Co gorsza, wydaje się, że nie ma sposobu na odzyskanie duszy Alibaby… Gdy bohaterowie przygotowują mu pogrzeb, Impreium Kou szykuje się do wielkiej wojny domowej. A tymczasem, w odległej galaktyce, Judar przeżywa kosmiczne przygody… I natrafia na stworzonko, które mówi o sobie, że jest Alibabą…

Po całkiem widowiskowej walce dwóch magi i ich królów, znajdujemy się w miejscu, gdzie naprawdę nie wiadomo co dalej… No dobra, wiemy, że Chińczycy będą się napieprzać, ale poza tym? Gdzie, cholewcia, wylądował Judar i co robi tam Alibaba? Nie wiem czy ta niepewność jest dobra czy zła – trochę wygląda na to, że autorka tym razem trochę za bardzo przekombinowała…. Ale z drugiej strony, jak na razie radziła sobie całkiem dobrze, nawet jak niektóre arci za bardzo się ciągnęły. Zostaje nam tylko cierpliwie czekać co się stanie – bo w sumie całkiem ciekawie w Magi się dzieje.

Family feelsy n każdym kroku.

Naruto Gaiden 4

Siódmy Hokage opuszcza wioskę, by spotkać się z Sasuke. Za nim rusza Salada i Chou-Chou, oficjalnie, by zanieść mu drugie śniadanie, Po drodze dziewczyny trafiają na postać nazywającą siebie  Uchiha Shin, który chce porwać Saladę. Siódmy ratuje ich, opowiada parę anegdotek o ich rodzicach… I rozdział kończy się pojawieniem samego Sasuke – który dość nietypowo reaguje na widok córki.

Przygody Sałaty na razie trudno ocenić. Nie jest to najbardziej wciągająca seria jaką czytałam, ale człowiek się z latami tak do tych ninja przyzwyczaił, że co będzie wybrzydzał, poczyta. Sałatka i Boritto nie są szczególnie fascynującymi postaciami, ale w sumie wątek córki, która chce poznać ojca trochę mnie kupuje. Ocenimy na koniec (czyli już za niedługo – w końcu seria ma mieć tylko 10 rozdziałów).

I serce roztopione.

Noragami 54

Okazuje się, że babcia Hiyori ma umiejętność widzenia nadprzyrodzonych bytów – w tym Yato i Yukine. Ci postanawiają pomóc jej z nieznanym demonem, nie dającym jej w nocy spać. Okazuje się on shinigamim zwiastującym ,rychłą śmierć starszej pani. Hiyori i jej brat postanawiają namówić rodzinę, by zamieszkali przez pozostały czas u babci, robiąc jej w ten sposób trochę radości. A Yato coraz bardziej wierzy w to, że może naprawdę uda mu się zostać bóstwem fortuny.

Dobra manga z tego Noragami. Ciekawie, zabawnie, trochę melancholijnie… I w dodatku z kilkoma otwartymi wątkami na które rozwinięcie czekamy (jak Vina i jej shinki). Trudno mi nawet coś więcej napisać oprócz tego, że bardzo cieszę się, że z kolejnymi tomami wciąż jest ciekawie, a bohaterowie ładnie się rozwijają. Tylko czekać co dalej.

Oto wujcio Kenny

Shingeki no Kyojin 69

 Fabuła zamknęła pewien etap – Historię koronowano na królową, Levi pożegnał się z byłym opiekunem i dowiedział się, że tak naprawdę był jego wujkiem. Przedtem uświadczyliśmy jeszcze retospekcji umierającego Kenny’ego, a w nich dowiedzieliśmy się m. in. o jego relacjach, z poprzednim królem, Urim Reissem. 

Jakoś smutno człowiekowi, że z mangi, która przy pierwszym kontakcie wciągnęła mnie tak, że zawaliłam przez nią zerówkę z gospodarki przestrzennej (przedmiotu tak prostego, że to naprawdę sztuka) i przez kilka dni żyłam uczuciem „przeczytałam coś wyjątkowego”, zamieniła się w serię z którą byłam aż 9 rozdziałów do tyłu i musiałam się trochę przymusić, by ją nadrobić. Trochę zmęczył mnie cały arc z polityką – za dużo nowych wątków i tajemnic, za mało tytanów. Na szczęście końcówka tej sagi trochę uratowała całość. Coś się wyjaśniło i uporządkowało na tyle, że można się teraz spokojnie skupić na najważniejszym – walce z Tytanami (czyli tym o czym ta manga jest). Bardzo miło oglądało się historię Historii ( :) ) – miała bardzo ciekawą sytuację rodzinną,  a rozwój jej charakteru należy do najlepszych w tej mandze. Ogólnie rzecz biorąc, mam teraz dużo nadziei względem tej mangi. Oby było teraz znów lepiej.

Nie ma czasu na smutki, gdy świnie czekają!

Silver Spoon 111

Klub jeździecki przybywa na finał turnieju jeździeckiego do Gotemby. W cieniu góry Fuji, Hachiken startuje jako pierwszy… I przez pomylenie kolejności skoków zostaje zdyskwalifikowany, odbierając tym swojej drużynie jakąkolwiek szansę na sensowne miejsce. Drużyna szybko przechodzi nad tym do porządku, a zgnębiony chłopak szuka pocieszenia w tutejszych chlewach, informując się o możliwości hodowli miejscowych, szczególnie smacznych świń. Jednak znów go czeka porażka – wspomniana rasa jest zbyt wrażliwa, by przenieść ją na Hokkaido. Mimo to, Hachiken nie wpada w depresję, kupuje na koszt firmy mięsne pamiątki i już zastanawia się co dalej. 

Arakawa wróciła wreszcie z przerwy! Silver Spoon ma znów wychodzić (w miarę) regularnie! Jako, że to jedna z moich ulubionych serii, nie mogę się nie radować! Obecnie fabuła to taka stuprocentowa obyczajówka – życie toczy się swoim rytmem, a bohaterowie powoli odkrywają co chcą w życiu robić. I to jest cudowne. Nie wiadomo, jak długo seria jeszcze potrwa, ale dla mnie może się nie kończyć – jestem już tak przywiązana do postaci, że nie uśmiecha mi się żegnać z nimi za szybko.

AAAAAA!!!

Skip Beat! 223

Wypowiedź matki Kyoko, która orzekła w telewizji, że nie ma dzieci, ogromnie dotknęło bohaterkę. Szukając chwili samotności trafia na Shou, jednak pozostaje pod takim szokiem (otępieniem?), że nawet, gdy ten ją całuje (sic!), nie reaguje, tylko beznamiętnie prosi go o pozostawienie jej w spokoju. Na parkowej ławce Kyoko rozważa swoją relację z matką, dochodząc do raczej przygnębiających wniosków. Na samym końcu, na horyzoncie pojawia się Tsurugu, co sprawia, że dziewczyna wreszcie się rozkleja.

AAAAAAAAAAAA!!!

…no co, to najlepsza reakcja na jeden z najlepszych rodziałów Skip Beat!, jaki pamiętam. Chwytało za serce tak, że chciało się przeprosić za to, że się żyje, a scena pocałunku… Wiecie, czytałam to w pociągu i naprawdę miałam fart, że siedziałam na tyle schowana, że nikt nie widział mojej bardzo żywiołowej reakcji. Bo dla takich scen się człowiek przedziera przez te ponad 200 rozdziałów i bierze na siebie ślimacze tempo historii. Bo jak dochodzi wreszcie do jakieś akcji, i to z oczekiwaną od tylu rozdziałów matką, to emocję są wielkie. Swoją drogą, Skip Beat! to manga, która czytam 2-3 razy do roku i znowu potwierdziłam sobie, że to dobra decyzja. Historia lepiej się przyswaja gdy ma się na raz dłuższy kawałek, a nie, z miesiąca na miesiąc, po troszeczku. Szczególnie teraz, ciężko czekać na kolejną część. Ale przynajmniej po zniecierpliwieniu jakie towarzyszy oczekiwaniu na następny rozdział można ładnie ocenić jak bardzo doceniamy jakąś serię. A Skip Beat! pokazało, że wciąż wie jak zachwycić czytelnika :)

***

Podsumowując, zwycięzcą tego przeglądu jest bezsprzecznie Skip Beat!, manga sprawiająca ból kokoro czytelnika. Bardzo miło czyta mi się też ostatnio Noragami, wysoki poziom trzymają Gekkan Shoujo Nozaki-kun i Silver Spoon. Ogólnie, dobre serie czytuje ;)

~Darya

Ps. Interesują tu kogoś takie podsumowania w ogóle? Może chcecie mnie przymusić do jakiegoś mango?

Ps. 2. Sesja to zły czas na blogowanie.

Advertisements

12 komentarzy do “Przegląd mangowy kwiecień-maj ’15

  1. Jak na razie nie za bardzo mam co komentować – za mangową wersję Gekkan Shoujo i Noragami dopiero planuję się zabrać, a z SnK wolę poczekać na kolejną serię anime. Pozostaje mi więc napisać jedynie o Naruto Gaiden. Miło jest poczytać o czasach, kiedy to Naruto w końcu stał się hokage. Trochę denerwuje mnie Chou-Chou, no ale jakoś to przeżyję. Zobaczymy jak się to wszystko dalej rozwinie. ;)

    Lubię to

  2. Regularne blogowanie
    U WOT M8 (;_;)
    A tak, kręgosłup jest bardzo ważny i trzeba o niego dbać :<

    Chciałam powiedzieć, że mnie takie podsumowania nie interesują bo nie piracę mango na bieżąco z internetów (nie że jakieś skrupuły, wygodnicka jestem i z zaległościami), a w dodatku lubię zupełnie inne tytuły niż Ty, ale jednak przeczytałam z pewną taką przyjemnością i skonstatowałam, że nie wiem o co chodzi, ale znowu w Magi wyrabiają się porąbane i nieprzewidywalne rzeczy, nienawidzę Magi za to xD Przynajmniej soundtrack do animu robił Shirou Sagisu, więc se słucham regularnie xD
    Nozaki-kun obejrzałam pierwszy odcinek anime i to razem z narzeczonym i byliśmy like WTF co tu tak bawi tych ludzi? Baltzara mam w kolejce do czytania kiedyśtam bo podobno dobre, Naruto to LOL NARUTARDY GARDZĘ BLECZ TAKI LEPSZY (nieprawda ;_;), Tytany też mają tylko dobry soundtrack i nawiązanie do Jojo, a jeśli o Hachikena chodzi, to guglnęłam te świnki jinhua (dzięki, że wrzuciłaś akurat kadr gdzie nazywa rasę xD) i są słodziuśkie, chcę pięć <3 Szyneczka z nich też wygląda niczego sobie <3

    To ten, powodzenia w sesji i czekam na następnę notkię :D

    Lubię to

    • W sumie myślałam, by takie podsumowania robić z wychodzącymi w Polsce mangami, ale kupuję je tak nieregularnie i czytam potem w takim rozstrzale czasu, że za bardzo tego nie widzę… Choć może zobaczę jak mi pójdzie kolejne zamówienie na Gildii…
      Magi jest strasznie nierówne – są arci, gdzie czekam z niecierpliwością na następny tydzień i takie, gdzie przysypiam >> Teraz jest… Własnie nie wiem xD Zobaczę przy następnym chapie.
      Szkoda Gekkan :< Ogromnie do niego zacieszam, ale widzę, że jesteś drugą osobą, której nie podpadło, well, nie można mieć wszystkiego.
      Naruto 4ever!
      Tak ładnie w tym rozdziale mówili o tych świnkach, że też bym sobie zjadła ;u; Ale niestety drogie okrutnie ;/

      Sesja, to mniejszy pikuś przy pracy licencjackiej, którą trzeba by wreszcie napisać… Ale well, znając życie, zamiast niej powinnam napisać jakąś notkę,więc nie ma tego złego :P

      Lubię to

      • Ja to mangi kupuję regularnie, po wypłacie, ale czytam też różnie – z tych dwunastu kilo nabytych na Komiksowej to na przykład jeszcze nic nie skończyłam ;_;
        Hej, właśnie, jak jesteś na bieżąco z Magi, to może możesz mi powiedzieć, co ludzie widzą w Judalu? Widziałam tylko pierwszy sezon ekranizacji i on był jedyną postacią na którą reagowałam JUDAL PLS GO, czegoś nie pokazali, czy to ja po prostu w takich nie gustuję?
        Łał, istnieje jeszcze jeden człowiek poza mną i moim narzeczonym co nie lubi Gekkan Shoujo? NIEBYWAŁE! Jest nas już troje, jeszcze jedna osoba i będzie można grać w tagowanego Tekkena! :D
        To powodzenia z licencjatem, lubię Twoje nocie, ale w sumie wolałabym, żebyś się wzięła za robotę i poradziła w życiu ;)

        Lubię to

        • Mi od pół roku leży na półce Walkin Butterfly, które chciałam przeczytać w jednym kawałku całość i napisać potem reckę… Leży i się kurzy…
          Z Judarem chodzi o to, że to ten typ, który ogólnie chce by kól złym, ale tak naprawdę w głębi ma Dramę i chciałby tylko trochę ciepła… Wisz, niektórzy lecą na takie typy xD Ja w sumie lubię w nim, że stara się być trollem (choć daleko mu do mistrzów gatunku) i ponamieszać. Plus, aż taki brzydki nie jest, choć od początku próbuję rozkminić jak działa jego warkocz…
          Tylko trójka. Bo tak to znam jeno tłum wielbicieli tej serii :P
          Ta, jasne, gdybyś naprawdę lubiła, to kazałabyś mi poświęcić się notkom, rzucić studia i życ z pisaniu o chińskich bajek :P Nie myśl, że nie wiem jak wyglądają puste grzeczności!

          Lubię to

        • Och, ja Baterflaja z pierwszym tomem się spieszyłam bo pisałam reckę do Arigato, a potem też odczekałam, bardzo mi się podobało, totalnie powinnam o tym napisać :) Za mało piszę o mangach, a powinnam ;_; Ale no, nie spiesz się, na niektóre rzeczy trzeba mieć humor :)
          Ach, czyli tak jak myślałam, ma jakąś dramę, pffft, sage, najlepsi Źli to tacy co nie mają jakichś głupich wymówek :D
          No ja też znam całe tłumy kochających Nozakiego a nawet waifujących tę główną bohaterkę i fajnie, od dawna wiem, że to nie jest zła seria, tylko po prostu nie dla mnie. Może za mało romansideł znam in general, żeby się z nich śmiać, bo w ogóle nie przepadam za gatunkiem i go nie poszukuję :)
          Gdyby dało się żyć z pisania o chińskich bajkach, to już dawno przynajmniej bym sobie dorabiała :) Czytałam ostatnio książkę o anglojęzycznych blogerach animu, zawierała wywiady z twórcami dwunastu stron i tylko jeden z tego żyje, a reszta najwyżej dorabia na tyle, żeby mieć za co opłacić hosting i kupić animu do recenzji :<

          Lubię to

          • Ja Butterfly, pierwszy tom, wygrałam na jakimś konwencie, podobało mi się i pomyślałam, że sobie przeczytam całość za jednym zamachem… I teraz sobie myślę, że jak będę mieć dzień wolny to to zrobię, ale cały czas jest jakiś referat albo artykuł do napisania i lepiej nie zaczynać i kończy się oglądaniem gameplay’u Wiedźmina 3… :P
            Akurat u niego ta drama nawet uroczo wyszła. Lubię w sumie jak zły ma jakiś powód do bycia zły, choć czasem można przesadzić (efekt Sasuke).
            To chyba zależy czy typ humoru podpasuje, nawet nie ile szojców się czytało. Jak pierwszy ep nie podpasił w ogóle to raczej nie ma sensu brnąć dalej.
            Ach, mi by już starczyło, gdyby pisaniem o mango zarabiała na mango xD Jestem niestety człowiekiem o zbyt szerokich zainteresowaniach i nie dałabym rady skupić się tylko na jednym (mang o Europie Środkowej jest jakoś strasznie mało…).

            Lubię to

        • O, dokładnie to robię z Kagen no Tsuki, mam pierwszy tom, kiedyś dokupię oba pozostałe i zaliczę wszystko naraz. Tak ostatnio zrobiłam z Reversalem i fajnie wtedy jest :3
          Ale też prokrastynuję, pół niedzieli spędziłam na Pixivie, ktoś, kto zaprojektował tam polecanie podobnych rysunków powinien się smażyć w piekle ;_;
          Och, wierzę, że ta drama mogła dobrze Judalowi wyjść, inne postaci miały ją niezłą, przynajmniej w animo :)

          Lubię to

  3. „Żeby tego było mało, w pobliżu odkryto zwłoki”
    Trochę jak podczas budowy stadionu Widzewa…

    Anyway, nie czytam nic z tego akurat {z mang w ogóle mało czytam, więc to w sumie o niczym nie świadczy}, ale takie podsumowania mi osobiście się przyjemnie przegląda. Może i nie znam postaci, ale jest to dużo łatwiej ogarnąć niż mój bełkot, to znaczy moje reakcje poodcinkowe. Kura potwierdzi, dzielnie znosząc moje fazy i spam gifami. {btw pozdrawiam Kurę!} Co do regularności, oj tam :’D wiadomo jak to wychodzi, i z czytaniem i z czasem na pisanie.

    Ale no, historia Historii historią Historii, czy ktoś w końcu rozdeptał Erena? :c dalej czekam aż ktoś oznajmi tę radosną nowinę.

    P.S. Powodzenia z sesją!

    Lubię to

    • Miło, że lubisz takie podsumowania czytać – w sumie sama mam kilka mang o których lubię słuchać co tam nowego :) Mimo to polecam się zabrać też czasem do czytania – może Gekkan Shoujo Nozaki-kun? Nawet nie takie długie, a proste i przyjemne, akurat na przerwę od sesji.
      Eren PRAWIE byłby rozdeptany ;__; Tak mało brakowało! Ale znowu mu się udało >>
      Ps. Tobie też :D!

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s