Mangi Kaoru Mori

Juz dawno nic nie opublikowałam zaś winnym tej całej zaistniałej sytuacji był mój komputer, który postanowił się zepsuć. Po prawie 8 latach bezawaryjnej pracy mój kochany Tosiek uznał, że czas to zmienić w związku z czym padł w nim dysk twardy. Żeby jednak wam to wynagrodzić (oraz zrobić sobie chwilę przerwy w poskramianiu potwora, którego imię brzmi Windows 8) postanowiłam napisać notkę o mangach, które powinny być traktowane jak małe dzieła sztuki i być wystawione obok jakiejś Wulgaty, pierwszego wydania Hamleta lub czegoś innego, równie godnego ich obecności. Drodzy czytelnicy Lemurilli, przed wami mangi Kaoru Mori.

(A Darya hoduje grzybki w kącie, bo też chciała napisać tę notkę, ale nie zdążyła jej zaklepać :<)

Kaoru Mori urodziła się 18 września 1978 roku w Tokio. Swoją karierę zaczęła jako autorka doujinów o XIX-wiecznych angielskich pokojówkach, które publikowała pod pseudonimem Fumio Agata. Pierwszym projektem, który opublikowała pod własnym nazwiskiem była 10-tomowa Emma, której pierwszy rozdział ukazał się w 2001 roku zaś ostatni 7 lat później. Manga, opowiadająca o losach wiktoriańsiej pokojówki, okazała się być wielkim sukcesem a w 2005 roku została nagrodzona wyróżnieniem na Japan Media Arts Festival. W 2003 roku opublikowana zostala Shirley traktująca o młodziutkiej służącej w czasie ery edwardiańskiej. Seria została zakończona po 7 rozdziałach zaś kolejne dzieło autorki znacznie odbiega kilmatami od poprzednich gdyż akcja Otoyomegatari rozgrywa się na stepach niedaleko Morza Kaspijskiego. Pierwszy tom serii ukazal się w 2009 roku zaś szósty pojawił się w styczniu bieżącego. Przechodząc jednak do konkretów…

Kaoru Mori przedstawia wam… Kaoru Mori

Nie pisałabym o mangach jednej autorki gdyby nie cechowało je coś wyjątkowego. Tym specjalnym „czymś” co łączy mangi Kaoru Mori jest dbałość o szczegóły różnego pochodzenia. Warto w tym momencie spojrzeć chociażby na Emmę. Mimo że na pierwszy rzut oka historia romansu Emmy z pochodzącym z bogatej, kupieckiej rodziny Williamem Jonesem wydaje się być historią jakich nie brakuje w historii literatury i komiksu (ona biedna, on bogaty, się kochają a nie mogą, gdzieś w tle jest Ta Trzecia) to tutaj ta schematyczność nieszczególnie przeszkadza. Być może jest to wywołane bardzo dobrze prowadzoną fabułą, mnogością postaci drugoplanowych, autentycznością relacji między bohaterami tudzież wspomnianą wcześniej szczegółowością świata przedstawionego. Autorka jako zapalona anglofilka dokonała przed rysowaniem mangi odpowiedniego researchu zaś od 3. tomu zdecydowała się na dodatkowe konsultacje u historyka w celu uniknięcia jakichkolwiek błędów natury chronologicznej oraz by dodać historii autentyczności. W czasie trwania mangi postacie się zmieniają: Emma nabiera pewności siebie zaś William zaczyna podejmować decyzje, które ma celu uszczęśliwienie go a nie przyniesienie korzyści jego rodzinie. Dla osób czerpiących radość z dobrze zbudowanych i poprowadzonych romansów Emma będzie strzałem w dziesiątkę. Jeżeli jednak ktoś nie lubi czytać mang to mam dobrą wiadomość w postaci dwóch serii anime, z których każda ma po 12 odcinków.

Londonistan wersja mangowa.

Podobnym, bowiem angielsko-pokojówkowym tropem idą Shirley oraz, będąca spin-offem do tej serii, Shirley Madison. Tytułowa bohaterka jest zaledwie 13-letnią pokojówką Cranry Bennett, samotnej młodej kobiety będącej właścicielką baru w Londynie. O ile fabuła Emmy była okruszona romansem o tyle w Shirley tego nie ma. Są to typowe okruchy życia opowiadające o codzienności młodziutkiej pokojówki i jej pracodawczyni. Jeżeli ktoś jest fanem tytułów leczących dusze i lubi robić „awwww” czytając każdą stronę to powinien sięgnąć po te dwa połączone ze sobą tytuły. Relacja między Shirley a Cranry przypomina siostrzaną więź: młodziutka pokojówka podkrada swojej pracodawczyni buty na obcasie by w nich tańczyć zaś pani Bennett kupuje swojej podopiecznej lalki i opiekuje się nią, kiedy ta skręca sobie kostkę. Nic tylko wziąć obie mangi w łapki (łącznie to tylko 14 rozdziałów), zrobić sobie gorącą czekoladę i docukrzyć się tak, że komórki beta wysepek Langerhansa w trzustce nie będą się wyrabiać z produkcją insuliny.

Cuuukieeer..

Akcja Otoyomegatari przenosi nas w zupełnie inne klimaty i do zupełnie innej kultury.  Wybrzeża Morza Kaspijskiego (które jest jeziorem) w XIX wieku były dla Europejczyków równie egzotyczne co dorzecze Amazonki i to właśnie w takim, jakże różnym od ówczesnego Londynu, miejscu rozgrywają się wydarzenia przedstawione w tej mandze. Dwudziestoletnia Amira została właśnie żoną dwunastoletniego Karluka (przypominam, że w owym czasie i miejscu Amira powinna być już szczęśliwą matką dwójki dzieci z trzecim w drodze) co wprowadza parę zmian zarówno w życiu dziewczyny jak i w życiu społeczności w której wychowywał się chłopiec. Amira nienauczona wcześniej typowo domowych zajęć takich jak haftowanie czy wyplatanie dywanów zdumiewa rodzinę swojego męża zachowaniem takim jak samotne polowanie konno czy strzelanie z łuku. Oczywiście nie wszystko kręci się wokół arrasów czy gotowania królików ponieważ z biegiem czasu okazuje się, że nie wszystkim odpowiada nowozawarty związek małżeński i znajdą się tacy, którzy będą chcieli zerwać umowę między małżonkami. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się również coraz więcej o postaciach drugoplanowych, ich historiach, przeżyciach i odczuciach. Cały czas towarzyszy nam przy tym poprawność historyczna. Otoyomegatari zostało uhonorowane w 2012 roku francuską nagrodą Prix intergénérations du festival d’Angoulême

Lecz to nie historie są tym co wyróżniają mangi autorstwa Kaoru Mori. Jest to z pewnością cudowna i niesamowicie dokładna kreska idealnie oddająca każdy szczegół otoczenia, ubioru bądź dekoracji pomieszczenia. Każda strona to małe dzieło sztuki stworzone za pomocą tradycyjnej techniki rysowania tuszem oraz współczesnego długopisu. Wszystkie postacie są unikatowe, mają wyjątkowe rysy twarzy oraz charakterystyczną mimikę tak, że ciężko jest pomylić jedną z drugą. Widać to szczególnie w przypadku Otoyomegatari gdzie również zauważymy ciężką pracę autorki w poszukiwaniu informacji na temat ówczesnego wzornictwa oraz obrzędów tradycyjnych. Przeglądając Emmę możemy trafić na rysunki Londynu wyglądające niemalże jak fotografie oraz podziwiać suknie XIX-wiecznych dam. Zresztą przedsmak tego co czeka na czytelnika zaprezentuję poniżej…

Jeżeli diabeł tkwi w szczegółach to Kaoru Mori sprzedała duszę Szatanowi.

W Polsce zarówno Emmę jak i Otoyomegatari można kupić legalnie dzięki uprzejmności Studia JG  (drugi tytuł jest wydawany jako Opowieść Panny Młodej). Mimo że za mangi te trzeba wydać trochę więcej to warto ponieważ są wydawane w wygodnym formacie A5 a Opowieść Panny Młodej jest nawet w twardej oprawie i jest warta każdej złotówki na nią wydanej. Może doczekamy się kiedyś dnia, kiedy to i Shirley zawita na polskie półki. Warto również wspomnieć o fakcie, że Kaoru Mori tworzyła ilustracje do jednotomówki Sumire no Hana zaś jej najowsze dzieło (2012 rok) zatytułowane Anything and something zostało zalicencjonowane przez amerykańskie wydawnictwo YEN Press i jest dostępne za opłatą w wersji elektronicznej.

Mam nadzieję, że zarówno krótki opis poszczególnych tytułów jak i wspaniałe ilustracje mang przekonały część czytelników niezaznajomionych z twórczością Kaoru Mori, że może czas najwyższy nadrobić zaległości ;)

Reklamy

4 komentarze do “Mangi Kaoru Mori

  1. Dzięki za tę notkę, nie dowiedziałam się wprawdzie nic nowego, bo uwielbiam Kaoru Mori od kiedy znajomi podzielili się skanlacjami Otoyomegatari, ale będzie świetne mniejsce do odesłania kogoś, pytającego o dobre mango.
    To mi też przypomina, że powinnam zacząć wciskać Emmę mojemu narzeczonemu, bo on lubi pokojówki i dojrzałe historie :D

    Lubię to

  2. Nie czytałam jeszcze nic od tej pani, ale ze dwa tygodnie temu zachęcona recenzjami i niską ceną na allegro, kupiłam pierwszy tomik Emmy. Miałam ochotę na jakiś fajny, dojrzały romans, więc postanowiłam spróbować właśnie z mangą Kaoru Mori. Póki co tomik tylko przejrzałam i faktycznie, rysunki są prześliczne. Na razie nie miałam jeszcze okazji przeczytać go dokładnie, czeka na odpowiedni nastrój ;]

    Lubię to

  3. OPM to jedna z moich ulubionych obecnie wydawanych mang i chyba każdy wie dlaczego ;) Kaoru świetnie rysuje nie tylko obrazki, ale też historię i z dość mało interesującego zajęcia jak pieczenie chleba potrafi zrobić świetną, 30-sto stronicową historię. Mam nadzieję, że YP wykupi licencję na Emmę i wyda ją w twardej, bo tylko ta nadzieja trzyma mnie w pewnej odległości od kupna wydania JG. Jeszcze chroniczny brak zaskórniaków, ale to już inna bajka… :(

    Lubię to

    • Z jednej strony Emma zasługuje na twardą oprawę z drugiej zaś jakoś wygodniej mi jest z miękką :D
      Ja to mam nadzieję, że jak skończą epokę wiktoriańską to Studio JG idąc za ciosem wyda te dwa tomiki Shirley.
      Wydaje mi się, że Kaoru Mori nawet z historii o cięciu trawy by zrobiła coś magicznego przenoszącego mnie w inny świat.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s