Kopernik też jest kobietą, czyli o Polakach w anime i mandze

Holandia zdobyta, żaden rower nas nie rozjechał (a było blisko!), nie zeszłyśmy na złą drogą, a nawet trochę poszalałyśmy kulturalnie. Ale pewnie nie to was interesuje, co? Jesteście tutaj, by zdobyć trochę zbytecznej wiedzy (choć będę upierać się, że każda nowa informacja może nam się niespodziewanie przydać) na temat japońskich animacji. Niech wam będzie! Dzisiaj porozmawiamy sobie trochę patriotycznie, czyli o postaciach Polaków w anime i mandze (Ślązaków nie widziałam… Cóż, na szczęście na takie wypadki mam dwie narodowości :)). W ramach wyjaśnienia – dzisiaj skupiamy się na istniejących osobach, których Japończycy wzięli, przerobili na swoją modłę i uczyli bohaterami swojej popkultury. Od razu zaznaczę, że nie znajdziemy tutaj Fryderyka Chopina, bowiem on dostał już swój własny wpis. Starałam się wyłapać wszystkich Polaków, jeśli jednak znacie kogoś, kto mi umknął, nie wahajcie się o tym wspomnieć :)

 

Na zachętę jeszcze raz Chopin, na fanarcie z Feliksem „Polską” Łukasiewiczem z Axis Powers Hetalia (Pixiv autorki)

Axis Powers Hetalia – Jadwiga Andegaweńska i Władysław Jagiełło

Moja ulubiona król z moim ulubionym krajem, tyle szczęścia <3

Ktoś by mógł powiedzieć, że Węgierka i Litwin, ale, że oboje byli królami Polski, chyba warto ich zaliczyć do pocztu Polaków w anime i mandze?

Jak wiemy, Hetalia (tak, ta seria, gdzie narody są przedstawiane w formie bizonów, czyli bardzo ładnych i w większości męskich personifikacji) z historią nie zawsze ma się dobrze – wystarczy przypomnieć dość kontrowersyjny rozdział o Bitwie pod Grunwaldem. Nikt się z niej historii uczyć nie powinien (o czym Japończycy niestety nie wiedzą), ale fakt, faktem, czasem autorowi udaje się nie spieprzyć. Nie wyobrażacie sobie jak bardzo raduje mnie fakt, że akurat do przedstawienia Jadwigi i Jagieły nie ma się czego przyczepić, a i samo zawarcie przymierza miedzy Polską i Litwą, przy okazji którego ich widzimy, wyszło naprawdę dobrze. Oczywiście, oboje królów tylko nam miga na kilku kadrach i klatkach animacji, ale zobaczenie szczególnie Jadwigi sprawiło mi wręcz niewyobrażalną radość (tak nawiasem jest to jedna z moich ulubionych postaci historycznych w ogóle – nawet imię na bierzmowanie wybrałam na jej cześć :)). Jest przedstawiona jako spokojna, ale zdenerwowana bliskim ślubem z o wiele starszym Jagiełłom dziewczyną, która mimo swojej sytuacji próbuje pocieszyć jeszcze bardziej panikującego Polskę – tak mało, a tak miło. Jagiełły widzimy jeszcze mniej, ale wygląda całkiem on, więc nie ma co narzekać :)

Dla zainteresowanych – wątek unii polsko-litewskiej można znaleźć w 3 tomie Hetalii i 43 odcinku 4 sezonu anime.

Le Chevalier D’Eon – Maria Leszczyńska

Trochę zapomniana w Polsce królowa Francji.

Znane w Polsce pod łatwiejszym do zapamiętania tytułem Kawaler Miecza, to historia z przedrewolucyjnej, XVIII wiecznej Francji. Są tajemnicze organizacje, muszkieterowie walczący o dobro kraju, duch zmarłej siostry nawiedzający głównego bohatera i całkiem duża dawka niezłego klimatu połączonego z wiernym oddaniem realiów. Historia dzieje się w dużej mierze na ówczesnym dworze królewskich, więc na nasze szczęście do obsady załapała się i Maria Leszczyńska – córka króla polskiego Stanisława, a żona Ludwika XV. Jej postać można zaliczyć do stanowczo drugoplanowych, jednak gdy pojawia się na ekranie wzbudza całkiem miłe uczucia, przedstawiona jest bowiem jak rozważna, ale dobra.

Aż do Nieba – Józef Poniatowski

 

Kreska, dla współczesnego czytelnika może nie wyglądać zbyt zachęcająco, ale w praktyce powala szczegółowością.

Wiecie jaka była pierwsza wydana w Polsce manga…? Tak, właśnie! Dzieło jednej z najsłynniejszej japońskich mangak, Ryoko Ikedy (Lady Oscar), które w całości zajmuje się historią pewnego nadwiślańskiego kraju… Aż do Nieba to historia księcia  Józefa Poniatowskiego (przypominam, bratanek ostatniego polskiego króla i żołnierz Napoleona, który z jednej strony uznajemy za wzór wielkiego patrioty, a z drugiej zapominamy o jego dość hulaszczym i nie do końca moralnie wzorowym życiu prywatnym). Autorka nie trzyma się dokładnie losów księcia, ale wszelkie podkolorowania można jej wybaczyć, bo  tworzą zgrabną całość. W dodatku uświadczymy tutaj taką dbałość o szczegóły w rysunkach (suknie, wnętrza!), że nikt nie ma prawa czepiać się nierzetelnego researchu. Postać Poniatowskiego jest trochę wyidealizowana, ale można przymknąć na to oko  – nadrabia to jego wuj, Stanisław, który moim zdaniem został pokazany bardzo wiernie.

Jeśli zastanawiacie się nad kupnem tej mangi to muszę ostrzec. Owszem, historia jest ciekawa, rysunki, choć trochę archaiczne, to powalające na kolana w kwestiach szczegółowości, ale… Wydanie. Sama mam zbiorowe (zamiast trzech tomów jeden, tak ciężki, że spokojnie mógłby służyć za broń) i jestem nim dość zirytowana. Owszem była to pierwsza manga JPF, ale puszczać na rynek coś, co nie przeszło absolutnie żadnej korekty? Już nie mówiąc o paskudnej czcionce i niekonsekwencji w tłumaczeniu niektórych nazw własnych… Serio jest to najgorsze wydanie czegokolwiek (co najwyżej mogące iść w szranki z Sailor Moon, drugą mangą tego wydawnictwa), jakie miałam w ręku. Od długiego czasu chodzi plotka o tym, że JPF ma zamiar wznowić i tym razem poprawić tę serię – jeśli to nastąpi, wtedy rzucajcie się i kupujcie natychmiast! Na razie nie ma to niestety sensu… (no chyba, że znajdziecie ją gdzieś sprzedawaną naprawdę za grosze).

Marie & Gali – Maria Skłodowska-Curie

Marysia chętnie naucza młodzież tajemnic nauki.

Marie & Gali to seria pięciominutówek dla dzieci, która ma im przybliżyć świat nauki. Nasza bohaterka –  lubiąca się w strojach gothic lolity Mariko – i jej pluszak-rozrabiaka trafiają do miasta Galihabary, którą zamieszkują naukowcy. Wraz z dziewczyną poznajemy więc żulowatego Galileusza, sprzedawcę jabłek Newtona czy rapera Fleminga i mimowolnie uczymy się łopatologicznie podanych praw fizyki czy ciekawostek z ich życia. Po prostu edukacja na wesoło.

Jedną z bohaterek historii jest Marie Curie – gospodyni Mariko, osoba promieniująca spokojem i dostojnością, zwykle popijającą swoją herbatkę na werandzie. Nie dajcie się jednak zwieść – Marysia zawsze jest na miejscu, gdy trzeba porządnym kopnięciem doprowadzić starego zboka Galileusza do porządku!

Już pomijając fakt pojawienie się postaci polskiego naukowcy – sama serie jest naprawdę przyjemna i warta choćby spróbowania, szczególnie, że jak już wspominałam, odcinki trwają zaledwie 5 minut. No i ten Newton, do którego dziewczyny są przyciągane jak jabłka do ziemi… Coś pięknego!

Afterschool Charisma – Marie Skłodowska-Curie

A ta Marysia znowu ma pewne… zaburzenie osobowości.

Afterschool Charisma (Houkago no Charisma) to seria z bardzo ciekawym konceptem. Mamy tutaj (a jakby inaczej) liceum, które różni się od innych uczniami do niego uczęszczającymi. Oprócz głównego bohatera wszyscy oni są klonami znanych postaci historycznych: Napoleon, Freud, Elżbieta I czy nawet Hitler, do wyboru, do koloru. Zostali stworzeni z nadzieją, że dorównają swoim oryginałom i swoim talentem dokończą ich dzieł…

Jedną z bohaterek tej serii jest także Maria Skłodowska-Curie. Niestety, trochę jej DNA musiało jakoś zetknąć się z tym Chopina (dobra, wymyśliłam to, ale pasuje!), bowiem Marysia ani za chemią, ani fizyką nie przepada, za to ma wielkie marzenie, jakim jest zostać muzykiem. Jej historię poznajemy już w pierwszym rozdziale mangi, więc nie będę dalej się rozpisywać – polecam sprawdzić samemu co z tego wyszło :)

Afterschool Charisma jest naprawdę intrygującą serią z niesamowitym pomysłem na siebie. Niestety na razie przetłumaczone zostały jedynie 4 tomy z 10 i nie wiadomo kiedy skanlatorzy wezmą się za resztą. Mimo to, osoby lubiące europejskie czy w ogóle historyczne wątki w mangach nie powinny ominąć tego tytułu. Sam koncept naprawdę jest warty bliższemu przyjrzeniu się.

Eiyuu*Senki – Mikołaj Kopernik

Proszę państwa, Kopernikówna!

Dobrze, to nie anime ani manga. Ale po prostu musiałam wam o tej postaci powiedzieć!

Eiyuu*Senki to gra, gdzie w skrócie tworzymy swoją armię złożoną z moe odpowiedników postaci historycznych i za ich pomocą zdobywamy władzę nad światem. Jedną z żołnierek może być nie kto inny niż Mikołaj Kopernik, który… no słynny cytat sam ciśnie się na usta :D. Tylko dlaczego jest ona przypisana do nacji rosyjskiej…? (Ok, w tej samej grze Joanna D’arc jest Autralijką. Nie pytam).

 

Ktoś pominięty? Jakby co, dajcie znać. A o innych polskich akcentach w japońskiej popkulturze opowiem kolejnym razem…

~Darya

Reklamy

11 komentarzy do “Kopernik też jest kobietą, czyli o Polakach w anime i mandze

  1. Mówiłam już że lubię takie przekrojowe notki, prawda? :) Chociaż do tej pory i tak wygrywa wpis o brwiach ;P
    Zainteresowała mnie manga Afterschool Charisma i myślę, że rzucę na nią okiem. Przydałoby się też wreszcie skończyć oglądać Hetalię…

    Lubię to

    • Też lubię przekrojowe notki ^__^ (Btw, pomysły są zawsze chętnie przyjmowane!)
      E tam, Hetalia, byłam lata w ścisłym fandomie i widziałam może z kilka odcinków xD (Btw, późniejsze sezony są lepsze niż pierwsze)
      Afterschool Charisma jest całkiem spoko :D Ok, jarają mnie przede wszystkim odniesienia do historii, które tam są, ale i fabularne jakoś nie boli.

      Lubię to

  2. O, słyszałam, że Chevalier d’Eon to syf, ale jak Maryśkę tam dobrze pokazali, to może się zmuszę. Yay, czterysta pięćdziesiąta piąta pozycja w backlogu! \o/
    Jeśli chodzi o Aż do Nieba i Sailorki, to język w nich jest jaki jest, bo tłumaczył je Shin Yasuda, nieznający wtedy jeszcze zbyt dobrze polskiego. Co, oczywiście, nie usprawiedliwia braku korekty, zwłaszcza w tym dużym wydaniu zbiorczym.
    Ja, niestety, nic konstruktywnego nie dorzucę od siebie :)

    Lubię to

    • Co Chevaliera powiem tak, widziałam kiedyś 4 epy i naprawdę mi się podobało… tylko od tego czasu jakoś nie miałam „nastroju” by wziąć się za to dalej :P Bo to jednak trochę wymagająca seria i trzeba się do niej przymusić.
      Słyszałam o tym, że Yasuda tłumaczył je w ramach ćwiczeń swojego polskiego, ale mój główny żal do JPF jest ten, że wydanie zbiorcze, które wydali 10 lat po tym pierwszym w kwestii języka nie było ruszone WCALE. I teraz mam takiego bękarta na półce i nie wiem co do niego czuć ;___;
      Ale dzięki za komentarz, więcej konstruktywności mi do szczęścia nie potrzeba :D

      Lubię to

  3. Przedłużył się ten Hiatus x Hiatus :c
    Dar, zwracaj większą uwagę na literówki, proszę… D: to co ma po 5 minut ciekawie wygląda, ale ta gra o której piszesz jest… meh. Nie podoba mi się pomysł, ale co zrobić.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s