Kolejkony i inne atrakcje, czyli jak było na Niuconie 6.

Czas: 8-10 sierpnia 2014

Miejsce: Zespół Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych we Wrocławiu

Konwencja: Ponoć potwor i demony, ale nie za bardzo było to widać.

Błogosławiony czas wakacji to także najlepszy czas na konwentowe wojaże. Niucon to impreza odbywająca się już wielu lat (6 edycja, nie licząc mniejszych imprez, choćby zeszłoroczny X-mass time). W tym roku jednak padły wszelkie rekordy – w sam piątek przybyło na nią ponad 3000 ludzi. Skąd takie tłumy na, do tej pory, bardziej lokalnym konwencie? Powody i skutki tego zainteresowania przybliżymy wam w tej recenzji, korzystając z faktu, że obie trafiłyśmy w ten weekend do Wrocławia.

1509918_667183816667544_751624998_n

Darya: Jak miło, gdy konwent odbywa się w Twoim mieście studenckim! Można przyjechać do własnego mieszkania już dzień wcześniej (a w przypadku, gdy zapomniało się do niego kluczy, przetestować gościnność znajomych – Iwan, Nifel, wielkie dzięki!), nie ma problemów z dojazdami czy ogarnianiu okolicy i w ogóle jakoś swojsko człowiekowi się robi… Ba, nawet po raz pierwszy w życiu przeszłam się przespać do własnego łóżka, zamiast męczyć się na szkolnej podłodze! (Czy naprawdę jestem już tak stara?!) Szczególnie, gdy jest się już na czwartej imprezie spod znaku „Niucon” i wie czego się spodziewać. Może to jeden z powodów dlaczego nie czuję się rozczarowana imprezą, w przeciwieństwie do większości jego uczestników (a przynajmniej tak można wnioskować z komentarzy w Internecie i na samym konwencie).

Sofi: W czyim mieście w tego mieście. Ja musiałam najpierw odbyć ponad czterogodzinną podróż pociągiem z trzema malkontentkami w przedziale, które w rutynowych ćwiczeniach nad Poznaniem doszukiwały się znaku rychłej inwazji Rosji na Polskę. Konwent organizowany przez Niucon był dla mnie czymś nowym więc nie wiedziałam do końca czego mam się spodziewać. Zresztą z okresu przedkonwentowego pamiętam jedynie ocieranie łez w kinie oraz szaleńczy bieg z przystanku na conplace, gdyż najlepiej jest przyjechać na konwent 3 minuty przed rozpoczęciem prowadzonej przez siebie atrakcji.

Kolejkon... A raczej jego połowa
Kolejkon… A raczej jego połowa

Darya: Zacznijmy od wszystkiego tego, co działo się przed konwentem… Gdyby ktoś się pytał, dlaczego Niucon stał się największym mangowym konwentem tego roku, podsuwam popularną teorię – za cenę 50 zł stanowił jeden z tańszych konwentów trzydniowych jaki ostatnio zorganizowano, do tego organizatorzy postarali się o naprawdę niezłą promocję całości. Plusem był też fakt, że mimo wszystko, tego lata nie mamy urodzaju imprez mąngowych – obok Animatsuri i B-conu to właściwie jedyny większy konwent, dodatkowo jedyny na zachodzie kraju.

Sofi: O ile mnie pamięć nie myli  to na sierpniowy konwent atrakcje można było zacząć zgłaszać przed atrakcjami na mający miejsce w maju Magnificon XII. Z tego właśnie powodu ja i Darya zgłosiłyśmy 12h hetaliowych atrakcji (takie było zamówienie) na dzień przed zamknięciem systemu. Oczywiście większość z nich była robiona kilka dni przed konwentem… W momencie kiedy przybyłysmy na miejsce tuż przed 13 w piątek spotkałyśmy z Kolejkonem na nieznaną nam wcześniej skalę. Wąż liczył sobie z pewnością kilkaset metrów i jedyne, co mogłam zrobić, to współczuć stojącym po kilka godzin, bez przerwy w palącym słońcu, ludziom. Dodatkowo jeżeli ktoś nie miał rezerwacji, to stał jeszcze dłużej, ponieważ pierwszeństwo miały osoby z wykupionymi biletami. Jako twórczynie programu wchodziłyśmy bez kolejki i od razu znalazłyśmy lukę w ochronie, o której napiszemy przy wymienianiu słabych punków Niuconu 6.

IMG_4147

Darya: Z mojej strony muszę też pochwalić lokalizację i conplace, bo oprócz jednego mankamentu, okazały się znakomite. Szkoła, a właściwie szkoły mieściły się centrum, zaledwie 3 przystanki od dworca. Patrząc na to, że Baki i Love’y od jakiegoś czasu przeniosły się na Nowy Dwór, do którego nie dość, że trzeba się trochę najechać, to jeszcze leży daleko od cywilizacji. A tutaj na miejsce trafiamy bez problemu na piechotę i jeszcze zaraz obok mamy Galerię Dominikańską i rzut beretem na rynek (tak, zdarzają się konwentowicze, którzy mają ochotę pozwiedzać miasto do którego jechali nieraz z całkiem daleka).Budynek główny spisała się w roli conplace’u znakomicie – była na tyle wielka, że bez problemu pomieściła tysiące ludzi tak, że nie doświadczyliśmy ściskonu, który przy tych temperaturach byłby nie do wytrzymania. Świetną sprawą było też zarezerwowanie szkoły po drugiej strony budynku na sleeproomy. A teraz muszę was uspokoić – nie sprzedałam się nikomu i nie mam zamiaru wybielać Niuconu. O ile w teorii logistyka imprezy zachwyca, tak w praktyce wyszły poważne problemy. Przede wszystkim dyrekcja (nie organizatorzy, to różnica) szkoły sleepowej postawiła sobie za cel jak najbardziej utrudnić wszystkim życie, najpierw przesuwając termin oddania jej do użytku, a później kombinując z udostępnianiem sal. Nie bez znaczenia była też okolica, mieszcząca się tuż przy zniesławionym wrocławskim Trójkącie – o problemach z dresami opowiemy jeszcze niżej.

Sofi: W przeciwieństwie do Daryi nie jestem wrocławskim weteranem konwentowym, ale z miejsca również chwalę lokalizację. Nawet taki kujawski random jak ja bez problemu się odnalazł w okolicy, która obfitowała w sklepy, również całodobowe. Jak ktoś miał ochotę zjeść cos innego niż zupki chińskie i pocky, to dojście do Galerii Dominikańskiej zajmowało mniej niż 10 minut. Do Rynku można było dojść w minut 15, a pewnie gdybym nie odwiedzała wcześniej Dar, to i z dworca na piechotę można by było iść. Szkoła była ogromna co stanowiło zarówno plus jak i minus. Oczywiście, pozytywem był fakt iż pomieściła ona bez problemu 3000 ludzi, lecz z drugiej strony rozkład sal wydawał się chaotyczny i do dzisiaj nie rozumiem czemu sala numer 1 znajdowała się piętro wyżej od sali nr 2, która była na tym samym piętrze co sala nr 5. Z tego powodu mapa była niezbędna podczas gdy na takim Animatsuri już po godzinie chodzenia ogarniałam co gdzie jest. Ponieważ głupi ma zawsze szczęście, a do mądrych się nie zaliczam, to zdołałam znaleźć mój własny kawałek podłogi (na przeciwko stoiska Yatty :)) w szkole konwentowej i nie odczuwałam potrzeby udania się do szkoły sypialnej, więc na jej temat i warunków tam panujących się nie wypowiem. Niesamowitym plusem były prysznice, których było całkiem sporo i o ile jakaś wstydliwa gwiazdka Disneya nie odczuła potrzeby zajęcia całej łazienki tylko dla siebie, to mycie się szło całkiem sprawnie i szybko. Z pewnością miał na to wpływ lecący z prysznicowej słuchawki wrzątek, lecz nie jest to wina organizatorów lecz instalacji szkolnej.

W przeciwieństwie do Animatsuri camping na Niuconie się udał.
W przeciwieństwie do Animatsuri camping na Niuconie się udał.

Darya: Razem z Sof miałyśmy zaszczyt prowadzić 12 godzin paneli o Hetalii… Jakby ktoś się zastanawiał, co nam upadło na głowę wymyślając to i czy byłyśmy z tym już o lekarza, temu biegnę z wyjaśnieniem – były to panele zamówione, przez orgów, którzy zapytali Sof po jej hetaliowym panelu na Animatsuri czy ma ochotę pogadać troszkę dłużej na ten temat na Niuconie. I tak, wciągając w to mnie, konwent dostał w piątek swój własny Hetaroom. Frekwencja była marniutka i tylko na dwóch niehetaliowych panelach (o stereotypach i postaciach historycznych) zdołałyśmy uzbierać pełną salę. Nie powiem, że nie spodziewałyśmy się tego, ale nawet przy małej ilości osób można było poprowadzić ciekawe dyskusje, poczytać RusŁoty czy po prostu pośmiać się na kalamburach. Nie nam oceniać jak się spisałyśmy, ale raczej kończyłyśmy nasz blok zadowolone.

Sofi: Samo prowadzenie atrakcji uważam za udane pomimo niskiej frekwencji spowodowanej Kolejkonem-potworem oraz posiadania na sali głośników służących do torturowania więźniów w Guantanamo. Nie chwaląc się jestem zadowolona ze swojego panelu o postaciach historycznych i z pewnością zamierzam kontynuować prowadzanie go w przyszłości. Oprócz wspomnianych wcześniej głośników nie mam prawa narzekać na sprzęt gdyż  Niucon Team zapewnił szybko działające laptopy a sale posiadały projektor. Co 2 godziny do sali przychodził techniczny chcący się upewnić, że wszystko działa tak jak trzeba więc nie rozumiem hejtów w których ludzie pisali, że nie mogli odnaleźć ludzi z ekipy sprzętowej. Miałam również szczęście ponieważ wszystkie atrakcje w które celowałam odbyły się (inna sprawa, że szłam głównie na sprawdzone panele) i nie miały na nich miejsca niespodzianki rodem z Animatsuri, kiedy nagle się okazywało, że 40-letnia instalacja elektryczna racjonowała energię wiadrami. Nieco gorzej wypada czytelność planu. Czcionka była mikroskopijna, ciężko było stwierdzić co się gdzie odbywa, nie było napisane kto prowadzi daną atrakcję a i nieraz człowiek pomylił godziny ponieważ kolumna z czasem była umieszczona tylko na samym początku. Nie jestem w stanie pochwalić również książeczki z opisami paneli i konkursów. O ile zawierała ona nick twórcy o tyle nie było w niej informacji gdzie i kiedy dana atrakcja się odbywa. Efekt był taki, że aby ustalić cokolwiek bądź zaplanować kolejnych kilka godzin trzeba było ślęczeć nad planem oraz informatorem oraz zsynchronizować dane z obu tych źródeł. Plusem za to było bogactwo atrakcji od zwykłych paneli o seriach przez cosplay kończąc na walkach w kisielu.

Środek cosplayowego kolejkonu.
Środek cosplayowego kolejkonu.

Darya: Rozpisując się trochę o atrakcjach, które odwiedziłyśmy, najpierw pochwałę organizatorów za ich obfitość. Owszem, miałyśmy momenty, gdy nic nas nie interesowało, ale wszystkim nie dogodzi się, a dużo częściej trzeba było po prostu z czegoś rezygnować. Najmilej wspominam pogadankę o fandomie prowadzoną przez Rogera i Duo, który znalazł swoją kontynuację w odbywającym się kilkanaście godzin później panelu o motywujących tytułach polecanych przez tego drugiego. Wiedzcie, że nasz fandom też ma swoje afery podsłuchowe, a przy niektórych anegdotkach z konwentów byłam bliska płaczu ze śmiechu. Jak zwykle mile też wspominam hardcorową wiedzówkę z Fullmetala (razem z Sofi zajęłyśmy drugie miejsce!) czy nocną pogadankę o Grze o Tron (swoją drogą, w sali z atrakcjami dla fantastów odpadała klamka – ciekawe czy miało to coś sugerować…). Oprócz tego rozważam zostanie fangirlem Kasztanowego Ryża. Serio, bardzo podobało mi się na jego panelu o mąngowych perełkach. Przy okazji należy też pochwalić konwent za niezłe stoisko z nagrodami, choć w niedzielę wybór był już mocno ograniczony (na szczęście już przezornie w sobotę zaczaiłam się na tomik Kobato). Pewne kontrowersje budziła jednak wspomniana wyżej walka w kisielu. Już mniejsze z tym, że stanowiła nie lada atrakcje dla mieszkańców przyszkolnych kamienic, doszły mnie komentarze, że wieść o takich zabawach może zaszkodzić i tak chwiejnej reputacji konwentów (szczególnie, że jedna z rund miała być wygrana poprzez zdjęcie przeciwniczce stanika – podaję z drugiej ręki).

Sofi: Jednym ze słabszych i mniej udanych punktów konwentu był wspomniany wcześniej cosplay. Nie dość, że ludzie czekając zajmowali klatkę schodową obejmującą dwa piętra to jeszcze całość się mocno opóźniła. To właśnie w czasie trwania flagowej atrakcji każdego konwentu temperatura dała się mocno we znaki uczestnikom przez co część z nich po prostu mdlała (część na swoje własne życzenie ponieważ dla niektórych woda i jedzenie to trucizna, której unikali przez dwa dni) a i spełniło się marzenie pewnej cosplayerki o biało-czarnych światłach na scenie w momencie, kiedy doszło na sali do awarii prądu. Doszły mnie słuchy, że przyczyniły się do niej dziewczyny z Fumi Neko, które w magiczny sposób dorwały się panelu kontrolnego i zresetowały wcześniejsze ustawienia. O ile temperatura powietrza nie jest zależna od organizatorów o tyle opóźnienia i kolejkę już można zaliczyć do ich winy.

Niedziela, godzina 13 a ludziów jak mrówków.
Niedziela, godzina 13 a ludziów jak mrówków.

Darya: Przypomnę raz jeszcze – na konwencie było gorąco. Bardzo gorąco. I nikt nie może obwiniać organizatorów za to, że niektórzy geniusze nie widzieli potrzeby nawadniania się, nie mówiąc już o jedzeniu (tak, na konwencie życiowe potrzeby spychane są na dalszy plan, ale gdy słyszy się o sytuacjach, gdy nie jedli cosplayerzy, to słabo się człowiekowi robi). Pozytywem była umieszczona na tyle identa ankieta medyczna stanowiąca dla medyka niezbędne źródło informacji w ekstremalnych przypadkach.

Sofi: Kolejnym ważnym konwentowym aspektem są wystawcy a tych nie brakowało. Pojawiły sie wszystkie najważniejsze polskie wydawnictwa, masa sklepów internetowych oraz pojedynczy wystawcy sprzedający ręcznie robioną biżuterię. Dodatkowo na wielu stoiskach można było otrzymać zniżki na mangi oraz porozmawiać na temat sytuacji w fandomie, tudzież dowiedzieć się czegoś na temat nadchodzących nowości wydawniczych. Problemem byli konwentowicze gromadzący się przy stoiskach w grupkach i nie rozumiejący, że ktoś może się ośmielić chcieć przejść korytarzem przez co próba poproszenia takich delikwentów o przesunięcie się, kończyła się spojrzeniem będącym zapowiedzią męczeńskiej śmierci. Skoro już przeszłam do narzekania na konwentowiczów to zwrócę szczególną uwagę na syf, który w łazience zostawiały po sobie mistrzynie szpachlowania twarzy podkładzie tynkiem oraz cosplayerki nie rozumiejące że nie każdy lubi widzieć w umywalce włosy z peruki. Jakby tego było mało to w okolicach conplace oraz w Galerii Dominikańskiej było pełno konwentowiczów, którzy zachowywali się gorzej od bydła wypuszczonego z obory i potraktowanego prądem o niskim napięciu. Takie jednostki z pewnością nie pomagają w budowaniu pozytywnego wizerunku mangowców.

IMG_4150

Darya: Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o osławionej Niuconowej ochronie, bo wokół tego nazbierało się po imprezie najwięcej hejtów. Nie zamierzamy tutaj przytaczać wszystkich spięć i potyczek, do jakich doszło w ten weekend (podpalone szmaty czy jajka znam jedynie z drugiej ręki, polecam przejrzeć dyskusje w innych miejscach na ich temat), jednak wezmę ich w jednym miejscu w obronę – nie mogą odpowiadać za każdego konwentowicza, który kręci się po okolicy konwentu. Jasnym powinno być, że chodzenie „po mangowemu” (uszka, kolorowe peruki) w okolicy o niepewnej sławie może nieść ze sobą ryzyko i szczególnie w godzinach nocnych radzi się uważać, zachowywać spokojnie i chodzić większą grupką. Tak więc, nie każdy hejt na to, że ochrona nie sprawiła się, jest słuszny i bardziej dowierzam tym, którzy mówią, że prowokatorzy są w znacznej mierze winni sami sobie (oczywiście, można mi teraz udowodnić, że się mylę – po prostu takie są moje wnioski patrząc na argumenty obu stron). Większe zastrzeżenia mam jednak co do pilnowania ludzi wchodzących na conplace. O ile w sobotę przyuważyłam już ludzi pilnie przyglądającym się wszystkim przy wejściu, tak w piątek nie było problemu chodzić sobie po conplacie bez opaski.

Wrocław żegna!
Wrocław żegna!

Sofi: Trzy dni upłynęły mi nadzwyczaj szybko głównie ze względu na wspaniałą ekipę z którą spędzałam czas zarówno na konwencie jak i poza nim. Ponieważ nie dotknęły mnie bezpośrednio problemy na które się skarży duża ilość osób (kolejkon, opóźnienie cosplayu i jego przebieg, atrakcje które się nie odbyły, opuszczenie szkoły sleepowej) to ciężko jest mi wypowiedzieć się AŻ TAK negatywnie na temat Niuconu. Mogłabym polaczkowato ponarzekać na pogodę, ale nie chcę upaść do tego poziomu. Dla mnie osobiście jako Sofi Niucon 6 był całkiem przyjemną imprezą i z pewnością będę go mile wspominać dzięki takim hasłom jak cosplayowe „Zaraz będzie ciemno!”, fandomowej aferze podsłuchowej bądź nowopowstałemu memowi między mną i Daryą na temat cynamonowych ciastek. Dla mnie ten konwent to 6+/10 (Zdjęcia robione kalkulatorem)

Darya: Tak jak Sofi pisała – miałyśmy takiego farta, że wszystko na co tak wkurzają się obecnie ludzi nas minęło i mogłyśmy się cieszyć pozytywami. Może dlatego nasz gość jest jednym z bardziej pozytywnych w poniuconowej dyskusji, więc jeśli chcecie zjechać Niucon od góry na dół, zapraszam zerknąć choćby na Hejted: Fandom, gdzie jest to obecnie rozrywką tygodnia. Ja spędziłam czas bardzo dobrze i na pewno nie zamierzam rezygnować z dalszych jego edycji. W tym chaosie dla mnie jest już pomału jakiś urok :)

 

PS A Aldnoah.Zero widzieli?

Reklamy

7 komentarzy do “Kolejkony i inne atrakcje, czyli jak było na Niuconie 6.

  1. O też byłam na Niu i też nie była to moja pierwsza impreza od tej organizacji i chociaż wiedziałam czego się spodziewać to mam wrażenie, że tym razem wyszło im szczególnie słabo. Nie chce mi się rozpisywać, bo już za dużo na ten temat pisałam no i miałam dwuletnią przerwę od konwentowania, wiec co ja tam w sumie wiem o obecnych zlotach fanów. xD

    Lubię to

    • Po Magni EXPO 2012 każdy konwent wydaje się być dobrze zorganizowanym 8D Z drugiej strony nie byłam chociażby na tegorocznym Dajkonie, który podobno brakiem organizacji zapisał się złotymi zgłoskami w księge tegoroczych konwentów.

      PS. Nie zapomnij o Mokonie.

      Lubię to

      • Ale ja nie twierdzę, że to była najgorzej zorganizowana impreza na jakiej byłam… chyba… haha Nie no, ludzie przesadzają to fakt, ale chwalić też za bardzo nie ma za co i jak mówię, niczego wielkiego się po Niu nie spodziewałam, bo u nich zawsze jakoś tak średnio to wyglądało a mimo to trochę mnie zawiedli, więc nie mogę tego konwentu uznać za dobrego.

        Lubię to

  2. Chyba jednak cieszę się, że moje doświadczenia z tym konwentem w tym roku ograniczyły się do focenia cosplayujących koleżanek. I to focenia na mieście. xD Chyba w ogóle jakoś mi już z konwentami nie po drodze…

    Lubię to

  3. Poza tym, że zabiłyście język polski, a konstrukcja „o ile, o tyle” oraz słowo „była” na pewno pojawi się w moich koszmarach, to ostatecznie dowiodłyście mi, że konwenty to na pewno nie moja działka. Najgorzej D:

    Lubię to

  4. Czytam Hejted, ale że opinie są tam tak skrajne to trudno mi wyrobić sobie opinię. Tu już łatwiej, długi tekst i to ze sprawdzonego źródła {czyt. takiego, które nie psioczy na wszystko dookoła, tylko na to co zasłużyło}.
    …i tak konwenty nie dla mnie.

    P.S. Sof… D:

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s