Tokyo Toy Box, czyli poradnik spełniania marzeń.

Stary, dobrze znany temat. Młoda osoba ma marzenie i chce je za wszelką cenę spelnić. Masa serii opowiada o nastolatkach, które po zakończeniu szkoły chcą tworzyć coś własnego (czy to mangi, czy muzykę). Jak wygląda to jednak, gdy jesteśmy u celu i nasza pasja staje się zawodem? Tokyo Toy Box to historia o twórcach gier, pokazująca jak praca, która śni się po nocy wielu graczom wygląda w (mniej lub bardziej rzeczywistości). Dwutomówka wydana u nas już jakiś czas temu przez Studio JG, okazała się całkiem ciekawą lekturką, mimo pewnej prostoty przekazująca sporo pozytywnej energii.

 

Dwa tomy z środowiska twórców gier.

Historia ma dwóch głównych bohaterów. Z jednej strony jest Hoshino „Biznespanna” Tsukiyama, osoba ambitna i twardo stąpająca po ziemi, której celem jest wspiąć się jak najwyżej po szczeblach firmowej kariery. Oczywiście ma też swoją skrzętnie skrywaną tajemnice… Gdy w wolny dzień zamienia kostium na wysłużony dres, jej największą radością jest seans ulubionej serii o mechach, kierowanej do stanowczo młodszej grupy odbiorców niż ona. Na jej drodze staje Taiyo Tenkawa – i to aż dwa razy. Raz przez przypadek włamuje się do jej mieszkania (no co, mieszka dokładnie piętro wyżej, można się chyba pomylić?), a ponownie w pracy… Hoshino zostaje bowiem przeniesiona do firmy, której jej sąsiad jest założycielem i szefem. Studio G3 w domyśle zajmuje się projektowaniem gier, a wiąże koniec z końcem drobnymi zleceniami dla większych przedsiębiorstw. Fabuła oparta jest na ofercie, którą były współpracownik i przyjaciel Tenkawy, szef prosperującej firmy z branży gier, proponuje mu dofinansowanie edycji zagranicznej gry, która jest autorstwem właśnie tej małej firmy, które finanse ma uratować Hoshino. Ale oczywiście sama historia nie jest taka prosta…

Całość opiera się na kilku motywach. Z jednej strony, mamy ten najbardziej oczywisty – konflikt dwóch postaci, z której każdą ma inny światopogląd. Tenkawa to artysta, który nie waha się przekraczać coraz bardziej deadline, żeby dodać jeszcze jedną, niezbędną poprawkę. Hoshino myśli realistycznie i martwi się przede wszystkim karami za opóźnienia, uznając ciągłe zmiany w grze za irytujące fanaberie. Główni bohaterowie nawet w wyglądzie nie mają ze sobą nic wspólnego – dbająca z niezwykłą precyzją o siebie menedżerka, zawsze wrażliwa na to, co inni o niej pomyślą, to dokładne przeciwieństwo swojego zawsze niedogolonego sąsiada, który nie ma nic do ukrycia i nie przejmuje się co o nim sądzą inni. Oczywiście, jak to w takich historiach bywa, z czasem ta dwójka znajduje nić porozumienia i coraz bardziej odkrywa jak ważni są dla siebie nawzajem. Oprócz tego, mamy grupkę ludzi z pasją (mimo dwóch tomów, postacie drugoplanowe zostały zaznaczone całkiem wyraźnie) z pasją – tworzeniem gier. Oczywiście nie jest to takie proste jak wydawałoby się w marzeniach, jednak wyraźne czujemy, że Tenkawa i jego drużyna kochają swoją pracę, a kariera czy pensja to dla nic rzecz drugorzędna. No i rzecz jasna są gry komputerowe. Fascynujące jest podejrzeć od kuchni proces ich tworzenia i mimo krótkości serii laik (czyt. ja), może wynieść dużo ciekawych informacji.

Ogólnie rzecz biorąc podchodzę bardzo pozytywnie do tego tytułu. Po pierwsze, jest krótki. Może brzmieć to dziwnie jak na pierwszą z zalet, ale z czasem człowiek naprawdę zaczyna cenić niedługie serie – szczególnie jak ma je zbierać. Historia nie dłuży się ani nie czuć, że dostała za mało miejsca. Jasne, poczytałoby się dalej (od tego mamy kontynuację – Giga Tokyo Toy Box, wciąż wychodzącą, a na razie 8-tomową), ale tyle naprawdę starczy. Co do grafiki, mnie osobiście nie urzekła, nie zaprzeczę jednak, że jest funkcjonalna i nie razi – przypomina kreskę, jaką spotyka się zwykle w seinenach. Pochwalić muszę za to wydanie. Mimo, że był to jeden z pierwszych japońskich tytułów Studia JG wydanie jest przyzwoite, a tłumaczenie bez zarzutów. Tak, tak, też pamiętam, że pomiędzy wydaniem obu tomików minęło 9 miesięcy ciągłych przesuw… Jako pocieszenie można powiedzieć, że Studio w kwestii terminów sprawuje się coraz lepiej, a podany tytuł nabędziemy w całości bez problemu w sklepie lub drugim obiegu.

Tokyo Toy Box, nie jest dziełem wybitnym ni przełomowym, nie można jednak odmówić mu uroku. Miłośnicy gier znajdą tutaj szczególnie dużo smaczków dla siebie, ale nawet osoby nie grające nie powinny być zawiedzione. Dobra seria na jedno popołudnie :)

~Darya

Ps. Podziękowania dla Shizuru za pomoc w powstaniu tej recenzji pod postacią pożyczenia dwóch tomów opisywanej mangi <3

 

 

Advertisements

2 komentarze do “Tokyo Toy Box, czyli poradnik spełniania marzeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s