Cały fandom tańczy z nami!

No, to sobie wymyśliłam temat na wpis. Bo dzisiaj będzie, ni mniej, ni więcej jak o tańcach. Tańcach, który podbiły polski fandom mangowy. Że nasi mangowcy ruszać się lubąi (mimo, że w czasie wolnym najczęściej widać ich przed swoimi komputerami) zobaczyć można choćby na zawsze zaludnionych salach DDR na konwentach. Na przestrzeni lat znalazło się kilka układów, które przeszły do legendy. Oczywiście mogłam niektóre pominąć, o niektórych mogliście nie słyszeć, ale może akurat zakręci wam się łezka w oku. A gdy będziecie chcieli zorganizować konwent w klimatach retro – to właśnie te hiciory powinny znaleźć się na waszej playliście.

Ogólnie rzecz biorąc fandomowe tańce można podzielić na trzy kategorie: te, które mają swój rodowód z anime i mange, te, będące wariacją jakiegoś memu oraz j-pop/k-pop. Oczywiście mangowcy nie zamykają się także na tradycje układy (ooo, makarena!), dając dowód na to, że trochę z normalnego człowieka jednak w nich zostało. Mówiąc o tańcach nie sposób nie zahaczyć tutaj o sprawę Balconu. O ile dyskoteki nie są niczym niezwykłym na konwencie, warto pamiętać o najsłynniejszej potańcówcej jaką widział ten fandom – Wielkim Balu Imperialnym, który odbył się w 2008 roku na pierwszym Balconie. Jeśli ktoś sądził, że nie można zapełnić całej sali gimnastycznej mangowcami w sukniach wieczorowych, którzy będą tańczyć poloneza i walca… Cóż, ten musiał przecierać oczy ze zdumienia. Mimo, braku prądu i sporego opóźnienia, ludzie bawili się znakomicie na chwałę imperatora, przy szampanie (no, dobra to była oranżada) i symbolicznym szwedzkim stole. Byłam, widziałam i przekazuję wam jako legendę fandomową.

Przechodząc jednak do meritum. Zacznijmy od tańców zainspirowanych memami. Co jakiś czas na youtubie pojawia się jakaś piosenka z animacją, którą ludzie potem przerabiają na milion sposobów, a konwenty pełne są naśladowców…

Historia Wielkiego Pora i jego wyznawców nadawałaby się w sumie na osobny wpis, bowiem jego popularność około 2006 roku nie powtórzyła się później z żadnym innym memem i przedostała się nawet poza nasze skromne szeregi nawet do szerokich mediów… Nie jest to konkretnie taniec, ale jeśli zobaczycie kiedyś osobę wymachującą porem, pamiętajcie, że to część naszej wspólnej, fandomowej historii. (Wiem, że później porowe berło przejęła vocaloid Miku, ale tró Dziewczyną Wymachującą Porem zawsze była Orihime).

Dużo ważniejszym tańcem, który ogarnął nie tylko polskich fanów anime było Carameldansen.

Nie uwierzę wam, jeśli napiszecie, że tego znacie. Ani że nigdy nie stanęliście,  nie przyłożyliście dłonie do głowy i nie spróbowaliście zrobić tego charakterystycznego ruchu. Prosty, ale zabawny układ wziął swój początek z filmiku przedstawiającego zapętloną sekwencje z openingu Popotanu i do dnia dzisiejszego obowiązuje zasada, że jeśli coś istnieje to ma swoją wersję w formie Carameldansen. Choć jego popularność w dniu dzisiejszym trochę osłabła, jego wkład w ostateczne pogrążenie światowego fandomu jest nieoceniony.

Inne źródło inspiracji tanecznych, oprócz youtube to oczywiście same anime. Z układów tanecznych, jakie tam można znaleźć przedstawię dwa najsłynniejsze

Taniec z endingu Haruhi to klasyk jakich mało. Wielu próbowało się go uczyć, większość (w tym ja) poległa, ale nie zmienia to faktu, że jest to najsłynniejszy układ w historii anime (no cóż, Haruhi nie bez powodu uznaje się za serię kultową). Kupony od popularności tej serii, w całkowicie zamierzony sposób, odcina Lucky Star, który z kolei zasłynął tańcem z openingu. Ponoć ktoś kiedyś udowodnił, że ten jest on niemożliwy do zatańczenia, jednak nie powstrzymuje to kolejnych śmiałków od próby opanowania go.

Oczywiście jest jeszcze k-pop i j-pop. Będę bezczelnie oryginalna, ale nikt nie powinien zaprzeczyć, jeśli nazwę poniższy utwór najpopularniejszym przedstawicielem tych gatunków:

Nieważne czy ktoś uwielbia azjatyckich piosenkami, czy ucieka od nich z piskiem. Od Gangam Style nie szło uciec. I o dziwo, w momencie jego największej popularności wielu osobom to odpowiadało. Nawet ja, na której czyniono graniczące o pogwałcenie konwencji genewskiej próby prania mózgu i zmuszenia do słuchania j-popu i k-popu, z chęcią podeszłam do tego utworu (nawet na Japaniconie 2012 byłam na części panelu z nauką tańca do niego). Fanki azjatyckich zespołów pewnie będą mogły mnie zasypać kolejnym, znanymi w środowisku teledyskami, ale fakt, faktem, żaden nie przebił się tak do świadomości fanów jak ten.

Post nie jest najdłuższy i pewnie można tu wskazać jeszcze kilka przykładów ruchów, które zjednoczyły fandom. Osobiście uważam to za bardzo pozytywne zjawisko – miło mieć coś, co wszyscy lubimy, w końcu wspiera to uczucie, że uciekliśmy z tego samego psychiatryka. I tylko czekać, aż zaatakuje nas kolejna moda…

~Darya

Reklamy

2 komentarze do “Cały fandom tańczy z nami!

  1. Nie lubię Miku.
    Orihime w sumie też nie, ale no mniejsza. xD pamiętam, że zobaczyłam ją po raz pierwszy-najpierwszy w teledysku Holly Dolly. Dopiero potem, jak sięgnęłam po Bleacha, doszłam do tej sceny, i takie „o, ja to skądś znam”…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s