Studiowanie w rytmie Cantabile.

Licealiści z pewnością stanowią ulubioną grupę wiekową twórców anime i można im powierzyć wszystko, od zorganizowania szkolnego festiwalu przez walkę z demonami aż po uratowanie świata za pomocą wielkiego mecha. Z jakiegoś dziwnego powodu mniej kochani są japońscy studenci a to przecież taki ciekawy obiekt badań socjologicznych zwłaszcza jeśli uczą się oni w konserwatorium muzycznym a w tle mamy dobrze skonstruowany romans. Nodame Cantabile było pierwszą serią josei w której się zakochałam i mam nadzieję, że jeżeli jej jeszcze nie widzieliście to po tej recenzji sięgniecie po ten tytuł i też wpadniecie po uszy.

Czas zabawić sie muzyką

Stereotypowy obraz studenta jest tematem wielu kawałów oraz koszmarem inspektorów Sanepidu, gdyż w opinii niektórych Polaków osoba uczęszczająca na uczelnie wyższą swoją dietę opiera na zupkach chińskich, pranie robi w momencie gdy spod leżących na podłodze ciuchów nie widać podłogi a na słowo prysznic reaguje jak wściekły pies. Właśnie żarty o chłopakach z akademika były pierwszą rzeczą o której pomyślałam widząc bohaterkę Nodame Cantabile gdyż w przeciwieństwie do protagonistek standardowych serii shoujo jedyne czym się wyróżniała to nadzwyczajnie grubą warstwą kurzu w mieszkaniu, ale zacznijmy od początku.

 

Pokój Nodame. Po sprzątaniu…

Noda Megumi, znana wszystkim jako Nodame, to 21-letnia studentka drugiego roku klasy fortepianu w Akademii Muzycznej Momogaoka. W opinii swojego nauczyciela nie wyróżnia się ona żadnym specjalnym talentem, kiepsko jej idzie granie z nut, jej ambicje są zerowe głównie przez kiepskie wspomnienia z wczesnej nauki gry na instrumencie oraz brak kompetentnej osoby, która byłaby w stanie ją poprowadzić. Dodatkowo na gospodynię domową też sie nie nadaje ponieważ jej mieszkanie przyprawiłoby o zawał serca japońską Perfekcyjną Panią Domu a jej dbanie o wygląd ogranicza sie do mycia włosów co kilka dni jak sobie o tym przypomni. Zrządzenie losu, tudzież przeznaczenie jak kto woli, sprawiło iż pod swoimi drzwiami Nodame znalazła pijanego Shinichiego Chiaki. Sam Chiaki to osoba stojąca na samym szczycie uniwersyteckiej drabiny społecznej: przystojny, bogaty, uporządkowany, ze znanym nazwiskiem, wszechstronie utalentowany nie tylko pod względem muzycznym i posiadający paskudny charakter, będący połączeniem egoisty i choleryka, stanowi całkowite przeciwieństwo wiecznie bujającej w obłokach Megumi. Jak to już w chińskich bajkach bywa Nodame z miejsca zakochuje się w swoim idealnym senpaiu (ma przy tym dyskrecję i finezję 13-letniej psychofanki One Direction) zaś Shinichi przypadkowo odkrywa iż jego wielbicielka może być nieoszlifowanym diamentem świata muzyki, a że jego ambicja nie pozwalała mu zmarnować takiej szansy to decyduje się on pomóc Megumi realizując przy tym swoje własne marzenie o staniu się dyrygentem.

Oczywiście cała historia nie kręci się wyłącznie wokoło wyżej opisanej dwójki gdyż jak wszyscy dobrze wiemy orkiestrze potrzeba czegoś więcej niż dyrygent oraz pianistka. Z tego właśnie powodu mamy przeogromny wachlarz postaci drugoplanowych. W pierwszej serii z pewnością wyróżniają się Ryuutarou Mine oraz Kiyora Miki. Oboje grają na skrzypcach lecz podczas gdy ten pierwszy swoim podejściem do życia przypomina Nodame o tyle ta druga jest w pełni świadoma swojego talentu i w przeciwieństwie do głównej bohaterki wie jak go wykorzystać. Oboje jednak traktują występ w orkiestrze dyrygowanej przez Chiakiego jako okazję do zaistnienia oraz odskocznię od grania na uczelni. W kolejnych seriach większą rolę zaczyna pełnić Yasunori Kuroki, utalentowany oboista początkowo zakochany w Nodame, który wspiera Shinichiego w jego pracy z nową orkiestrą już po opuszczeniu Japonii. Dalej pojawiają się też Tatiana Visheneva oraz Son Rui. Obydwie grają na pianinie lecz o ile ta pierwsza jest zaledwie pochodzącą z Rosji studentką o bardzo niskiej samoocenie swojej muzyki, która nie wie za bardzo co chce zrobić ze swoim życiem tak Rui jest znanym na całym świecie kobiecym geniuszem fortepianiu brutalnie świadomym braku finezji w swojej grze i szukającym inspiracji, która może pomóc jej odnaleźć to co ją cieszyło jako dziecko. Za to przez cały czas towarzyszy nam znany i szanowany dyrygent Franz von Stresemann, którego w kulturze danego kraju najbardziej interesują alkohol oraz kobiety, i jego menadżerka Elise będąca połączeniem sadystycznej natury Dolores Umbridge z ambicją Chińskiej matki.  Dzięki tej różnorodności każdy jest w stanie znaleźć kogoś z kim może się uosobic oraz znaleźć bratnią duszę, nie wspominając już o mnogości wątków komediowych opartych na postaciach drugoplanowych.  Dodatkowo nasi bohaterowie znacząco się zmieniają pod wpływem swoich przyjaciół dzięki czemu wszystkie relacje zyskują na realności. Co więcej same postacie drugoplanowe też się rozwijają znacząco w czasie trwania serii i podejmują decyzje, które na początku serii byłyby nie do pomyślenia.

 

Franz von Stresemann i jego metody nauczania

Lecz to nie wątki komediowe, które swoją drogą są bardzo udane i potrafia przyprawić o ból brzucha, są tym co pokochałam w Nodame Cantabile. Było to pierwsze anime jakie widziłam, które w tak realistyczny sposób przedstawiło rozwój romansu między dwiema osobami oraz ich wzajemny wpływ na siebie. Nie mamy tutaj żadnych wielkich wyznań miłości ani rzucania się na szyję, nie ma odwracania wzroku czy też rumienienia się na widok drugiej osoby. Zamiast tego są małe gesty, stopniowe wzajemne zrozumienie, docieranie się charakterów oraz dojrzewanie do odpowiedzialnych decyzji, które bądź co bądź powinny być podejmowane przez dorosłych bohaterów serii. Pisząc ten tekst przypominają mi się słowa piosenki zespołu Happysad, które idealnie oddają związek głownych bohaterów „Ale miłość – kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze”. Pod wpływem Shinichiego Nodame nabiera brakujących jej ambicji i zaczyna starać się by nie tylko nie pozostać w tyle, ale również by nadgonić dzielącą ich różnicę talentu i doświadczenia. Postanawia wziąć udział w konkursie fortepianowym, kontynuować swoją edukację za granicą oraz wierzyć w swoje nieprzeciętne umiejętności grania ze słuchu. Chiaki zaś pod wpływem Megumi zmienia swój charakter, realizuje marzenie z dzieciństwa o byciu dyrygentem, przełamuje swój strach przed lataniem który sprawił iż Japonia była dla niego rodzajem więzienia oraz zaczyna zauważać, że sama Nodame jest dla niego czymś więcej niż namolną wielbicielką. Jak to już w życiu bywa sam Shinichi zdaje sie nie dostrzegać faktu iż powoli zakochuje się on w Megumi a kiedy już dochodzi do właściwych wniosków to nie widzi tego, że dziewczyna popada w kompleksy przez pojawienie sie w ich życiu pięknej i utalentowanej Chińskiej pianistki Son Rui. Te wszystkie elementy nadają realizmy całemu związkowi, gdyż jak wszyscy wiemy w realnym życiu miłość to nie pluszowy miś. 

Zaraz wracam. Idę po insulinę bo dostaję hiperglikemii.

Teraz by wypadało napisać coś o muzyce, która stanowi rdzeń fabuły. Jeżeli nie jest się fanem muzyki klasycznej to oglądanie Nodame Cantabile może stanowić koszmar ponieważ często gęsto pojawiają się utwory Ravela, Beethovena, Mozarta czy Rachmaninova. Należy też dodać iż wszystkie wykonania stoją na wysokim poziomie co nie powinno dziwić biorąc pod uwagę fakt, że brały się za nie Filharmonia Wiedeńska, Filharmonia Berlińska, Orkiestra Symfoniczna Tokio Metropolitan oraz Londyńska Orkiestra Symfoniczna. W każdym odcinku mamy 2-3 kilkuminutowe fragmenty znanych utworów muzyki klasycznej pod które podchodzą zarówno wykonania fortepianowe jak i te w które zaangażowana jest cała orkiestra. Niektóre z nich, jak drugi koncert Rachmaninova, powtarzają sie w różnych aranżacjach zaś polskiej widowni może przypaść do gustu fakt iż nie zapomniano o Chopinie a nawet pojawił się fragment w którym mowa była o naszej stolicy. Oprócz dziedzictwa minionych pokoleń mamy również openingi i endingi, które łatwo wpadają w ucho i nie mam do nich jakiś specjalnych zastrzeżeń. Trochę gorzej wypada w tym technicznym zestawieniu grafika, która w pierwszej serii wygląda jakby studiu brakowało pieniędzy na kolory. Im dalej tym lepiej, ale mały urazik pozostaje. Na plus można zaliczyć dobre oddanie klimatu oraz wyglądu Paryża, gdzie dzieje się akcja w drugiej połowie mangi.

Na całą serię Nodame Cantabile składają się mające 25 tomów manga, trzy serie anime (Nodame Cantabile, Nodame Cantabile: Paris Chapter, Nodame Cantabile: Finale) oraz telewizyjna drama z którą się nie zapoznałam więc trudno mi wyrazić opinie na jej temat. Manga jest już ukończona zaś adaptacje w miarę wiernie oddają fabularnie oryginał lecz pomijają powstały później dodatek Opera-hen. Poziom serii cały czas stoi na tym samym wysokim poziomie a można wręcz rzec, że przy samym końcu pnie się w górę jak kozica. Ze względu na soundtrack wyjątkowo tym razem wolę anime od mangi, gdyż ma ono ten czar który da się odczuć tylko w zanimowanej formie.

PODSUMOWUJĄC: Nodame Cantabile to wspaniała seria josei o dojrzałej fabule, wspaniale ukazującego romans między dwojgiem kompletnie różnych osób i jeszcze lepszej muzyce. Z pewnością wyróżnia sie ona z pośród obejrzanych przeze mnie tytułów i będę do niej jeszcze wielokrotnie wracać.

Reklamy

1 komentarz do “Studiowanie w rytmie Cantabile.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s