Free! czyli nakama power w basene.

Są takie serie anime, o których wiadomo było, że staną się hitami jeszcze przed rozpoczęciem ich emisji. Zwykle są one numerami jeden swoich sezonów podbijając wszelkie możliwe serwisy społecznościowe i zdobywając ilość fanów, której by się nie powstydziły niektóre brytyjskie boysbandy. Osoby będące na bieżąco z ostatnimi sezonami anime z pewnością pamiętają histerię jaka towarzyszyła pewnej serii latem 2013 roku, kiedy to stada żądnych mięśni fanek przyklejały się do monitorów komputerów by oddać się rozrywce jaką było oglądanie serii wyprodukowanej przez Kyoto Animation.

Drodzy czytelnicy, przedstawiam wam Free!

Jaka piękna woda w tle.

Serii, gdzie fanserwis jest skierowany do facetów mamy na pęczki. Wyjątkowo łatwo jest znaleźć mangę tudzież anime w której roznegliżowane kobiety z piersiami wielkości dojrzałych arbuzów stanową główną oś tak zwanej fab(p)uły. Biedna płeć piękna musiała w takim wypadku cieszyć się różnymi odwróconymi haremami, gdzie większość facetów mimo wszystko przez większość czasu nosiła ubrania. Trudno się więc dziwić całemu zamieszaniu jakie powstało, kiedy Kyoto Animation wypuściło zajawkę anime, które przez długi czas było tagowane jako „swimming anime”.

No ale porozmawiajmy o fab(p)ule. W dzieciństwie Haruka, Makoto, Nagisa i Rin byli paczką przyjaciół, których obok faktu posiadania damskich imion łączyła też miłość do pływania. Niestety zaraz po wygraniu razem sztafety stylem zmiennym w czasie lokalnych zawodów Rin wyemigrował do Australii by trenować sport pod kątem przygotowań do Igrzysk Olimpijskich. W czasie jednego ze swoich krótkich pobytów w Japonii wyzwał od Harukę na wyścig, który przegrał co spowodowało rozpad przyjaźni zaś sam Haruka przygnieciony poczuciem winy zdecydował się zerwać z pływaniem kompetycyjnym. Po latach Makoto, Nagisa i Haruka odnajdują się w jednym liceum i postanawiają rozpocząć działalność klubu pływackiego z czym się wiąże masa problemów a najważniejszym z nich jest brak basenu. Mimo wszystko chcąc przywołać wspomnienia cała trójka udaje się do budynku zniszczonej miejskiej pływalni w celu odświeżenia wspomnień z lat młodości. Ku swojemu zakoczeniu spotykają tam Rina, który nie tylko wrócił z Kangurlandu, ale również stał się uczniem rywalizującej z nimi szkoły. W tym momencie pojawia się przed kwartetem szansa na ponowne wygranie zawodów pływackich gdyby nie jeden mały szczegół: Rin z jakiegoś powodu nienawidzi swoich dawnych przyjaciół, którzy od tamtego momentu postanawiają iż ich nowym celem będzie wystartowaniem z Rinem w jednej drużynie.

I am sexy and I know it?

Nanase Haruka ma jeden bardzo ważny problem. Jest hydroseksualny. Wolny czas spędza w domu w wannie, zamiast majtek nosi strój kąpielowy, lubi sie rozbierać w obecności jakiegokolwiek zbiornika wodnego (włączając w to akwarium w sklepie) a jego dieta ogranicza się do makreli. Pływa tylko free i nie zamiera brać udziału w jakichkolwiek zawodach co ma związek z poczuciem winy po pokonaniu w przeszłości Rina. Wszystkie jego kąpielówki wyglądają tak samo przez co rano nie może się zdecydować, którą parę ubrać. Pływa kraulem.

Hera, koka, hasz, LSD~!

Tachibana Makoto to wiecznie przyćpany i chyba jedyny logicznie myślący członek gejowskiego kwintetu. Lubi koty i stara się powstrzymywać ekshibicjonistyczne zapędy Haruki. Jak każdy szanujący się bohater anime ma on traumę z dzieciństwa związaną z oceanem. Pływa stylem grzbietowym. Jego seiyuu śpiewa opening.

Ty, ja i basen?

Hazuki Nagisa jest o rok młodszy od Makoto, Rina i Haruki. Choruje na ADHD, jest nadpobudliwy, nie rozumie słowa nie i gada więcej niż trzy główne bohaterki jakiegoś shoujo anime razem wzięte. Do każdego imienia dodaje honoryfikator -chan bez względu na wiek rozmówcy. Je tyle ile ptaszek czyli tyle ile sam waży. Pływa stylem klasycznym (żabką).

Tęczowy dżender

Ryuugazaki Rei podobnie jak Nagisa jest pierwszoklasistą, który pierwotnie należał do klubu lekkoatletycznego. Pewnego dnia widząc pływającego Harukę został zauroczony przez jego piękny styl i zdecydował dołączyć do klubu pływackiego. Problem tkwi w fakcie, że Rei nie umie pływać zaś, kiedy w końcu opanował styl motylkowy to w wodzie porusza się z gracją 120-kilogramowej baletnicy na wrotkach. Jak widać na załączonym obrazku ma ekscentryczny gust i podziwia wszystko co jest piękne i perfekcyjne. Wykazuje zazdrość o Rina.

You can’t read my poker face~!

Matsuoka Rin to główny złodupiec serii, który kilka lat przed rozpoczęciem akcji anime opuścił swoich przyjaciół by uczyć się pływać w Australii. Ma młodszą siostrę o męskim imieniu oraz kompleks niższości względem Haruki. Podobnie jak Makoto ma traumę z dzieciństwa zaś jego marzeniem jest występ na Igrzyskach Olimpijskich. Posiada dziwnie zaostrzone zęby niczym rekin i podobnie jak Rei pływa stylem motylkowym. A tak poza tym to jest typowym męskim tsundere.

„Jaki cudowny mięsień trójgłowy ramienia!”

Matsuoka Gou w przeciwieństwie do swojego brata i całej reszty męskich syrenek posiada męskie imię. Przez całą serię bezskutecznie próbuje wyperswadować członkom drużyny fakt, że chce być nazywana Kou. W Iwatobi Swim Club pełni rolę menadżera odpowiedzialnego za kondycję fizyczną i treningi. Jak każda postać tej serii i ona nie jest do końca normalna ze swoją obsesją na punkcie mięśni. Tak jak wampiry ze Zmierzchu posiada umiejętność sparklenia w słońcu.

Od strony technicznej anime prezentuje się co najmniej bardzo dobrze. O Kyoto Animation można mówić wiele, ale nie szczędzili oni jenów na animacje pływających bohaterów tudzież spadających kropli wody. Również charakterystyczna dla owego studia kreska całkiem nieźle wypada zwłaszcza, że ciała bohaterów nie są przesadnie umięśnione tylko reprezentują budowę ciała zdrowych, uprawiających regularnie sport nastolatków. Animatorzy przyłożyli się do lekcji anatomii w liceach co mozna zauważyć w czasie scen rozciągania się przed zawodami bądź w momentach, kiedy nasi bohaterowie się rozbierają a tych nie brakuje. Ze strony muzycznej mamy wyróżniające się opening i ending, z czego ten drugi to już niemalże legenda o której możnaby napisać osobną notkę z interpretacją. Ten pierwszy to szybki utwór idealnie pasujący klimatem do pływackiej sportówki.

Free! to dwunastoodcinkowa seria luźno bazowana na light novel High Speed autorstwa Koji Ojiego, która stanowi prequel serii anime. To, że seria się sprzeda było wiadome już od momentu wypuszczenia zjawki z głównymi bohaterami. Już wtedy zaczęły się pojawiać fanarty, fanfiction, hipotetyczne biografie, imiona oraz petycje do studia o wyprodukowanie całej serii. Twórcy wstrzelili się w niewykorzystaną wcześniej sportówkową nisze jaką jest pływactwo i wykorzystali fakt, że nikt nie dba o płeć piękną pod względem fanserwisu, którego w tej serii nie brakuje. Mamy scenę przymierzania strojów w centrum handlowym, zdzieranie z siebie ubrań, sugestywne pozy i akcje takie tak przypieranie do płotu a nawet próbę wykonania resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Miejscami miałam wrażenie, że twórcy żartują sobie z wszelkiego pokroju yaoistek, które w normalnych okolicznościach doszukiwałyby się dowodów na to, że przyjaźń kończy się w łóżku. Oprócz warstwy komediowej mamy tez tak zwane trudne tematy takie jak próbę pogoni za marzeniami lub starania mające na celu naprawienie zerwanej przyjaźni. W moich oczach jest to niepotrzebne dodawanie dramy i słonych niczym ocean łez, ale z drugiej strony KyoAni słynie z produkowania serii, które mają wzruszyć oglądającego więc nie stawiałbym za to krzyżyka nad tytułem. Generalnie jest to fabularny miszmasz spięty basenową klamrą, gdzie niemalże wszystkie wątki znajdują swój klimax w czasie zawodów.

Podsumowując Free! to całkiem niezła komedia okruszona niezbyt rażącym fanserwisem, sympatycznymi bohaterami i bardzo dobrą animacją. Latem rozpocznie się emisja drugiej serii o podtytule Eternal Summer tak więc stroje kąpielowe w dłoń i przygotujmy się na powrót chłopców z Iwatobi bo będzie mokro!

 

Reklamy

3 komentarze do “Free! czyli nakama power w basene.

  1. Umarłaś mnie tym „hydroseksualnym” XD. Idealnie oddane. Ja za samym anime średnio przepadam, choć można się na nim nieźle pośmiać, ale w sumie… Mam słabość do tumblrowego fandomu Free!. Słabość do tego stopnia, że na Serialkonie nabyłam figurkę Rei w wersji super-słodziasty-SD. tak, mam słabość do okularników poza tym jest podobny do mojej ukochanej postaci z RPG, well XD

    Polubienie

  2. „I am sexy and I know it?” <- jeje, nie.
    Ehh, Free! nie oglądałam i oglądać nie zamierzam. Całe pianie o kresce, animacji, muzyce mnie nie przekonuje, kiedy czytam już któryś opis fabuły i nijak mi on nie leży. Po co tracić czas?
    Co do Rina, jak tak tu to opisałaś… pierwsze co mi się nasuwa to "ludzie, ostatni raz rozmawialiśmy wuchtę lat temu. Od tego czasu nawet nie pisaliście. Dajcie mi spokój."
    Bo gdyby jakiś kontakt był, to by nie było zdziwienia że go spotykają. A tak? Skoro go olali, to ja się mu nie dziwię że też ma ich w poważaniu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s