Rakowe adaptacje mang vol. 2

Gdzieś w archiwum tego bloga wala i kurzy się notka o rakowych adaptacjach wyprodukowanych przez studio Bones. Niestety, takich smaczkowych anime jest więcej niż powinno być na tym świecie. Żeby było jeszcze smutniej i tragiczniej, są to najczęściej adaptacje znanych i popularnych serii dzięki którym twórcy i producenci wersji animowanej nie muszą bać się o jakikolwiek rynek zbytu, będąc świadomymi, że rzesza fanów i tak obejrzy ich raka.

Oczywiście jak zawsze ostrzegam przed SPOILERAMI.

Poznajcie Stefana. To on właśnie sponsoruje dzisiejszy post.

Chodzą po mangowym fandomie legendy iż istnieją fani Kuroshitsujiktórzy do dnia dzisiejszego nie przyjmują do wiadomości istnienia adaptacji swojej ukochanej mangi. Nie da się ukryć, że anime z 2008 roku, wyprodukowane przez studio A-1 Pictures, do najlepszych nie należy, w sumie to jest kiepskie a tak naprawdę to miejscami nie da się tego oglądać. W zasadzie, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w oryginale nie było ani historii Pluto, ani wątku z Drocellem, ani tym bardziej historii Edwarda V i jego brata to można przyjąć, że adaptacja zaczyna rozchodzić się z mangą tuż po rozwiązaniu sprawy Kuby Rozpruwacza. Dalej mamy już tylko robienie z Ciela smutnego emo-dziecka pochłoniętego przez Weltschmerz, dodawanie kolejnych postaci męskich, by fanki yaoi nie narzekały na monotonię, i spłycanie charakterów reszty obsady. Głównemu bohaterowi zabrano dużą część jego mangowego psychodelizmu, zaś sam Sebastian momentami zachowuje się jak nadopiekuńcza kwoka pilnująca swojego pisklęcia. Nic jednak tak nie bolało fandomu jak fakt pominięcia Circus Arc oraz wyprodukowanie Kuroshitsuji II, będące w zasadzie jest jednym wielkim fillerem nie mającym nic wspólnego z mangą poza paroma postaciami. Na szczęście dla fanów, studio A-1 Pictures zdecydowało się na adaptację arcu cyrkowego, którego premiera będzie miała miejsce w sezonie letnim (chociaż w sumie patrząc na ich adaptację to nie wiem czy jest to aż taki powód do radości). Nie zmienia to jednak smutnego faktu, że jak na forach internetowych ludzie się pytają o najgorszą adaptację, to wiele osób podaje własnie Kuroshitsuji. 

adapt.gif

Skoro już obsmarowujemy A-1 Pictures to czas na kolejną adaptację wydawanej w Polsce mangi. Ao no Exorcist w przeciwieństwie do Kuroshitsuji „rozjeżdża” się z oryginałem dopiero pod koniec serii, ale robi to w sposób tak spektakularny, że pobije go chyba tylko końcówka Pandora Hearts. Wszystko jest pięknie do momentu, kiedy Rin i jego kumple są w lesie, moce Okumury się ujawniają a on sam trafia do Watykanu, gdzie czeka go sąd. Dalej w anime mamy takie rewelacje jak fakt, że Papież jest dziadkiem szatańskich bliźniaków, Szatan tak naprawdę jest smutny bo jest samotny i nikt go nie rozumie a w ogóle to Kościół chce podbić piekło przy pomocy Rina i Yukio. Mózg bolał przy oglądaniu, a oczy błagały o wydłubanie więc postanowiłam sięgnąć po mangę. Tam już na szczęście żadnych terminatorów na Tronie Piotrowym nie m,a za to akcja przenosi się na moment do Kyoto, gdzie mamy okazję poznać historie oraz rodziny bohaterów pobocznych. Dodatkowo, postacie nadal się rozwijają, przez jakiś czas towarzyszy im strach przed Rinem (mniej lub bardziej widoczny), klimat całej historii staje się odrobinę cięższy. Najgorszy w całej adaptacji jest fakt iż może ranić ona uczucia osób wierzących (A/N: I mówi to ateistka…) przez co wielu oglądających zraża się do samego tytułu, który nie jest jakimś strasznym dnem.

adapt2

A teraz czas na anime od którego mam taki atak hemoroidów, że nawet Proctohemolan nie pomoże. Mówię teraz o adaptacji mangi Pandora Hearts wyprodukowanej przez studio Xebec. Nie dość, że anime zakończyło się w momencie, kiedy manga drastycznie zmienia swój charakter i wesołej serii akcji zmienia się w ciężką i mroczną serię o skomplikowanej linii czasu, to jeszcze na dodatek poprzestawiało wszystko do góry nogami. Ród Baskerville nagle stwierdził, że w sumie to potrzebują Oza, ale może sobie iść, ojciec młodego Vessaliusa pojawia się po to by znowu zniknąć, a liczba zamkniętych i w 100% wyjaśnionych wątków wynosi zero. Osoby, które znają serię tylko przez adaptację kończą oglądanie nie wiedząc nic i czują jakby wszystko było urwane w połowie. Zakończenie anime jest zdecydowanie zakończeniem otwartym i gdyby ktoś się uparł to mógłby wyprodukować drugą serię na bazie tej istniejącej, ALE oprócz błędów fabularnych istnieją też problemy takie jak kiepska grafika czy animacja. Boli to szczególnie w czasie scen walk, bo o ile A-1 Pictures tworzy jeszcze coś co da się oglądać dla samej przyjemności oglądania, o tyle Xebec już się nie troszczy o uciechy wizualne. Podsumowując, jednym zdaniem pandorowy wywód: Anime Pandora Hearts nie istnieje.

tumblr_oi6jmr79TB1vgh64ho6_500.gif

A teraz, z podziękowaniem dla M.W. za pomoc w ogarnięciu serii, Saint SeiyaRóżnice w całym uniwersum zaczynają się od tych subtelnych, jak zmiana koloru strojów, aż po takie bomby atomowe jak pojawienie się w anime Stalowych Saintstów, których w mandze nigdy nie było oraz kilku innych postaci, umieszczonych tylko w wersji animowanej. Również w anime pojawiła się walka między Seiyą a Shainą, która nie miała miejsce w wersji papierowej. Dodatkowo część charakterów postaci została zmieniona (patrz animowany Shura, który tak jak Jon Snow nic nie wiedział) tudzież pełniona przez nie funkcja (patrz Daidaros robiący za mistrza Shuna). Pytanie brzmi czy takie zmiany, które mimo wszystko nie mają jakiegoś ogromnego wpływu na fabułę kolejnych Arców serii tudzież ich kompletny brak, czynią daną adaptację rakową. Z pewnością Saint Seiya nigdy nie była tak skrzywdzona jak Kuroshitsuji czy Pandora Hearts, ale warto wspomnieć o pewnych różnicach.

adapt4

Sofi

PS. Chciałam tez umieścić Vampire Knight ale to by wymagało ode mnie ponownego obejrzenia anime a do takich poświęceń skłonna nie jestem

Reklamy

5 komentarzy do “Rakowe adaptacje mang vol. 2

  1. „Osoby, które znają serię tylko przez adaptację kończą oglądanie nie wiedząc nic i czują jakby wszystko było urwane w połowie” tak bardzo ja. Miałam solidne WTF po ostatnim odcinku.
    AnE… końcówka, ughhh. Ale chyba jednak się nie zagłębię. Wybaczcie mi egzorcyści.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s