Chopin-sama wiele twarzy ma, czyli trzy pomysły na jednego kompozytora

Pochodząc ze średniej wielkości kraju, niezbyt często obrazowanego w kulturze popularnej, my tu w Polsce uwielbiamy wyłapywać wszelkie odnoszenia do rodzimego kraju gdzie popadnie. Wyjątek nie stanowi nasza droga animacja i komiksy japońskie. Kogo tam w Japonii interesuje jakiśe, z pozoru nieciekawe, odległe państewko w Europie Środkowej? A właśnie, od czasu do czasu coś się trafi… Ale dzisiaj nie porozmawiamy o Polsce w anime i mandze jako całości, ale o jednym Polaku. Polaku, na punkcie którego Japończycy mają malutkiego fioła i który uznawany jest tez na całym świecie za jedną z najsłynniejszych osób z kraju nad Wisłą… Tak, dzisiaj będzie trochę o Chopinie i o tym, gdzie go znaleźć.

Taki biszny może być nasz Szopenek~(Eternal Sonata/Trusty Bell)

Najsłynniejszy polski muzyk co jakiś czas pojawia się gdzieś w tle różnych serii. Jako postać dobrze znana w Japonii (nie dziwcie się potem, że po muzeum szopenowskim w Warszawie przechadza się więcej Azjatów niż innych ludzi) zdarza mu się być wspominanym tu czy ówdzie. Oczywiście nie zabrakło go w (wybitnym) Nodame Cantabile – ale czego innego spodziewać się o serii opowiadającej o młodych muzykach klasycznych? Najważniejszy moment w jakim słyszymy naszego rodzime kompozytora jest oczywiście koncert Nodame pod koniec trzeciej serii (gdzie w myślach Chiakiego słyszymy legendarne „Warszawa”), ale także w wcześniejszych odcinkach, co jakiś czas, usłyszymy jakiś jego utwór. W Axis Powers Hetalia Chopin grany jest przez… Austrię, który ponoć chętnie sięga po niego w gniewie (to Hetalia, nie ma, że boli, ona rządzi się własnymi prawami). Dla porządku wspomnę też, że w anime dla dzieci z lat 90siątych (3 Choume no Tama: Uchi no Tama Shirimasenka? ), opowiadającej o grupie zaprzyjaźnionych zwierząt, jeden z kotów nazywa się właśnie Chopin.

Jeśli interesuje was w jakich anime (oprócz Nodame) można w tle posłuchać utworów kompozytora, to tutaj jest rozpiska.

Istnieją też 3 mangi*, w których Chopin jest jednym z bohaterów, i o nich teraz trochę więcej.

* – znalazłam też wzmiankę o serii nazywającej się Itsumo Pocket ni Chopin, jednak, jako że jest ona dla mnie nieosiągalna, to ją pomijam.

szolpen3
Jak mowa o Szopenie, to i o Polszy się czasem słówkiem wspomni.

Trusty Bell

Wszyscy wiemy jak Japończycy lubią mieszać z gotowym materiałem. I jak bujną mają wyobraźnię. Nie powinno więc dziwić, że ktoś tam wpadł na pomysł użycia postaci Fryderyka Chopina do gry znanej pod nazwą Eternal Sonata. Fabularnie przedstawia się to tak, że w ostatnich godzinach przed śmiercią kompozytor ma majaki i wyobraża sobie siebie w magicznej krainie, gdzie pomaga bohaterom nazwanym po swoich utworach (jego główną towarzyszką jest niejaka Polka) walczyć z tymi złymi. O tym, że ścieżka dźwiękowa składa się prawie wyłącznie z utworów szopenowskich nie muszę chyba wspominać?

Na podstawie tej gry powstałą też jednotomowa manga opowiadająca zasadniczo tą samą historię. Przez swoją krótkość, nie uświadczymy zbyt rozwiniętej fabuły, jednak bez wahania polecam tę serię – jest przyzwoicie narysowana, nie za długo, no i całkiem sympatyczna. Chopin jawi nam się tutaj całkiem nie najgorzej – wygląda nawet stosunkowo podobnie do oryginału (a nawet jest biszny), a z charakteru jest raczej melancholijny. Miło też czytać, gdy wyznaje, że jego chęć pomocy Polce i jej przyjaciołom bierze się z tego, że jej kraj przypomina mu jego utraconą ojczyznę…

Krótkie, dokończone (a nawet w całości przetłumaczone) i z całkiem ciekawym przedstawieniem Chopina. Polecam!

szolpen2
Gdy trwoga to do Fryderyka, on zawsze wspomoże!

Kimi no Tame ni Hiku Chopin

Kazune wychowywała się na dalekiej wsi, gdzieś na Hokkaido. W katolickim kościele, który miała po sąsiedzku, jako dziecko po raz pierwszy usłyszała muzykę Chopina – i wpadła po uszy. Pod okiem polskiego (sic!) księdza uczyła się hobbistycznie gry na pianinie, a jednym z jej największych marzeń było spotkać po raz kolejny poznanego na krótko Hiroyukiego, chłopaka, będąc tylko dzieckiem, zachwycił ją swoją grą. Po latach, dziewczyna jedzie na studia do Tokio. Od swojego zaprzyjaźnionego księdza dostaje medalik, który ma jej pomóc spełnić swoje marzenia… I robi to prawie dosłownie! Gdy dziewczyna spotyka znowu swojego przyjaciela z dzieciństwa (który oczywiście wyrasta na niesamowitego przystojniaka, utalentowanego pianistę i grubańsko odrzuca zaloty Kazune, przyznając, że wcale jej nie pamięta) z wisiorka wydobywa się… duch Chopina, który widzi jedynie główna bohaterka. Szybko staje się on powiernikiem dziewczyny, pomagającej jej nie tylko z upartym obiektem westchnień (który jednak szybko okazuje się jednak milszy niż początkowo się wydawało), ale i doskonalić jej grę na fortepianie.

Jest to historia shoujo i mimo nadnaturalnego elementu jakim jest Chopin i tematyki muzycznej, rządzi się wszelkimi prawami gatunku. Kreska nie jest jakoś szczególna, ale nie brzydka. Można by rzec – seria przeciętna. Ale… Jak ja się wciągnęłam! Może to urocza postać Chopina, lekki humor czy całkiem sympatyczni bohaterowie… Czuję się po prostu oczarowana. Niestety wszystko co dobre, ma też swój haczyk – seria ciągle powstaje, a skanlatorzy po dwóch tomach trochę o niej zapomnieli… A to naprawdę cudowna historyjka, by się trochę rozerwać i rozchmurzyć.

Niekochana przez skanlatorów, przeciętna historia shoujo, która mnie w sobie rozkochała. Mam nadzieję, że zyska sobie więcej fanów, bo naprawdę ma w sobie ogromne pokłady pozytywnej energii! I nie tylko mówią tam co chwilę o Polsce, ale i zdanko po polsku się znajdzie :D

szołpen1.jpg
No i najkałajnieszy z Szopenów C:

 

Boku no Chopin

XIX wieczny Paryż był miejscem pracy dla wielu z najwybitniejszych kompozytorów. Żył tam i umarł też Fryderyk Chopin. Jego najlepszy przyjaciel (well…), Franciszek Liszt, po jego śmierci przypomina sobie ich wspólne życie i to co ich łączyło. A było to stanowczo więcej niż zwykłe koleżeństwo… Delikatny i wrażliwy Polak, był dla Węgra jedyną prawdziwą miłością…

Taaak, to shonen-ai. Shonen-ai z szczyptą humoru, kompletnym zignorowaniem faktów historycznych (no dobra, o ile jakieś budynki czy stroje z epoki oddane są sumiennie to charaktery postaci… Ale po kolei). Chopin to drobny blondynek (sic!), który stara się jakoś zaistnieć w Paryżu, korzystając ze swojego niesamowitego talentu. Jego seme… znaczy się Liszt, ma na jego punkcie obsesję i ,nie róbmy z sobie złudnych nadzei, wiemy o co mu chodzi. No co ja mam wam pisać… Szaleństwo, istne szaleństwo, jednak gdy takie traktowanie postaci historycznych nie przyprawia nas o zawał serca, to można się bawić po prostu znakomicie. Historia wciąż jest tłumaczona, ale sklanlatorzy ostatnio nawet wzięli się do roboty, więc nie jest tak źle.

No co mam polecać. Zerknijcie choćby, tak głupie, że aż śmiesznie :D

~Darya

Advertisements

7 komentarzy do “Chopin-sama wiele twarzy ma, czyli trzy pomysły na jednego kompozytora

  1. Damn, ostatnio internety robią wszystko, żeby mi przypomnieć, że utknęłam w Eternal Sonacie na tej przeklętej, seksownej piratce i przydałoby się kiedyś dokończyć grę ;_;
    Jestem trochę ciekawa, jak się ma fabuła tego mango do gry, ale rysunki mnie odstraszają, nawet fanartów z niej nie lubię, bo tak mi się oryginalny styl graficzny podobał.

    Lubię to

    • Nigdy nie grałam w tę grę (ale u mnie z grami ogólnie słabo), ale po napisaniu tego posta załapałam trochę fazy na Chopina… Więc dziękuje za podsuniecie pomysłu jak spędzić czas, by nie uczyć się do egzaminu :”D

      Lubię to

  2. Tyle Czopina, tyle…!
    „skanlatorzy po dwóch tomach trochę o niej zapomnieli” <- a może po prostu braki kadrowe, Dar? To, że nie robią, nie musi znaczyć że zapomnieli. Mogą nie mieć ekipy na to, a wtedy wiadomo, robi się to, co jest chętniej czytane.
    Ten ostatni tytuł mnie przeraża. Czytałam już coś o nim, nie wiem czy nie na hO nawet, ale… Zeusie, nie. Ja podziękuję.

    Lubię to

    • No, pewnie o braki kadrowe chodzi, dlatego tytuł odszedł w zapomnienie. Tak to bywa z niepopularnymi tytułami :<
      Boku no Chopin to cudowny przykład mangi "weźmy trzy zdania o jakieś postaci/zjawisko, a resztę wymyślimy sami. Wymyślimy sami, po japońsku" 8D

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s