Gunka no Baltzar czyli o militarnej perełce wśród mang.

Recenzji ciąg dalszy. Tak jak my fascynujemy się Dalekim Wschodem, tak niektórzy Japończycy interesują się Europą. Nie mówię tutaj tylko o turystach robiących zdjęcia tabletami i przyjmującymi przy tym pozycje, których nie powstydziłby się akrobata cyrkowy. Również wśród mang i anime znajdziemy serie, których akcja dzieje się w Europe (Kuroshitsuji, Dantalian no Shoka) lub występują w nich postacie zapisane na kartach historii naszego kontynentu (serie Fate, Boku no Chopin). Pozycją, którą niedawno odkryłam jest Gunka no Baltzar (no dobra, została mi podsunięta przez nos), której akcja w Europie się stricto nie dzieje, ale inspiracji i zapożyczeń z sytuacji geopolitycznej Europy XIX wieku ma tyle, że warto zwrócić na ten tytuł uwagę.

Głównym bohaterem serii jest Bernd Balzer, major armii państwa Weißen będący bohaterem w niedawno zakończonej wojnie. Po rozwiązaniu konfliktu jest on święcie przekonany, że nadszedł dla niego czas zasłużonego odpoczynku z dala od wszelkich walk i innych nieprzyjemności na jakie może napotkać oficer wojska. Jednak jego przełożeni mają wobec niego inne plany, które niezbyt podobają się Berdowi… W ramach niedawno rozpoczętej współpracy z sąsiednim krajem o nazwie Baseland, major Balzer zostaje wysłany do tamtejszej Akademi Wojskowej w roli doradcy, który ma za zadanie zmodernizować program nauczania tak by absolwenci byli lepiej przystosowani do zmieniającego się charakteru wojen. O zadaniu tym można powiedzieć wiele, ale słowo „łatwe” nie jest odpowiednim epitetem. Bernd do swojej nowej pracy podchodzi początkowo sceptycznie i tylko zastanawia się, kiedy będzie mógł wrócić do ojczyzny. Po drugiej stronie barykady uczniowie, wykładowcy oraz zwykli obywatele niezbyt chętnie witają w progach szkoły wojskowej oficera armii, która jeszcze niedawno pełniła rolę najeźdźcy. Jakby tego było mało to uczący w Akademii nie patrzą przychylnym okiem na wprowadzane przez majora zmiany, które czasami możnaby było nazwać wręcz rewolucją. Z biegiem czasu jednak nastawienie obu stron się zmienia, kiedy w grę wchodzi dużo większa gra polityczna w której stawką jest objęcie wpływów nad osłabionym Baseland.

Tyle o fabule, ale gdzie tu Europa?! Ano już na pierwszy rzut oka Weißen czerpie garściami z tego co znamy ze stron w podręcznikach jako Prusy. Kraj ten jest zmilitaryzowany, zaawansowany technicznie jak na swoje czasy, prowadzi ekspansywną politykę opartą na podbojach a i parę razy przewinęła się w mandze pikielhauba. Baseland jawi się jako swoiste połączenie Saksonii i Bawarii czego dowodem jest to, że główną siedzibą króla jest zamek wyglądający jak Neuschwanstei zaś samemu władcy brakuje piątej klepki. Przy tym kraj ten jest negatywnie nastawiony do sąsiada i przekłada handel nad siłę militarną. Od pewnego momentu do gry wchodzi Ezreich Empire rozmiarami, umiejscowieniem na mapie i mocą przypominające Imperium Austro-Węgierskie. W niektórych rozdziałach może nam mignąć informacja o związku handlowym do którego można przypisać Szlezwik-Holsztyn. Również same realia są wybitnie europejskie… Mamy tutaj przykłady rewolucji przemysłowo-transportowej, zmianę obyczajów, nowe taktyki na polu walki czy nawet wystąpienia robotników. Wielkim plusem Gunka no Baltzar jest dokładne wyjaśnienie wszelkich militarnych terminów, form treningu, sposobów walki czy budowy broni. Dzięki temu wszyscy „zieloni” w tych tematach nie czują sie zmieszani i nie mają uczucia, że czytają coś bezwiednie nie mając pojęcia do czego odnoszą się dane sformuowania.

Od strony techniczo-rysunkowej manga prezentuje sie bardzo dobrze. Nie jest to jeszcze poziom Kaoru Mori, ale też nie jesteśmy narażeni na raka oczu. To co ma być przedstawione ładnie jest przedstawione ładne a i niezbędne szczegóły są dopracowane. Na plus moge zaliczyć to, że żadna z twarzy nie jest kopią innej co się niekiedy zdarza w mangach oraz anime i co mnie zresztą niezmiernie irytuje. Z drugiej strony miejscami drobiazgowość jest wadą jeżeli chodzi o poprawność historyczną. Faktem jest, że karabiny powtarzalne istniały w XIX wieku lecz ten którego używa bohater jest niemalże kopią karabinu Kar98k, którego produkcja została rozpoczęta w latach 30. XX wieku. Innym przykładem jest antybiotykoterapia jako metoda leczenia syfilisu. Z drugiej strony badania nad antybiotykami zaczęły się już w latach 80. XIX wieku, własnie w Niemczech, więc jakby ktoś się uparł to mógłby naciągnąć ten fakt. Innym manykamentem serii jest długość rozdziałow. Licza one sobie po kilkadziesiąt stron i często się po prostu dłużą, zwłaszcza jak ktos jest przyzwyczajony do chapterów mających 20-30 stron.

Wracając jeszcze do bohaterów to mamy całkiem ciekawy wachlarz postaci drugoplanowych, których większość stanowią uczniowie Akademii Wojskowej. Wraz z biegiem czasu pojawia sie ich coraz więcej wraz z problemami, które nie są wzięte z odległych granic Układu Słonecznego. Obok jakże prostej rzeczy jaką jest fala i gnębienie przez wykładowcę, mamy też bardziej skomplikowane sytuacje jak zagrożenie upadku fabryki prowadzonej przez ojca jednego z bohaterów. Uczniowie poszczególnych klas rywalizują między sobą co jest szczególnie zauważalne przy konflikcie kawaleria vs. piechota, gdzie o ile ta pierwsza stanowi dumę armii będąc uosobieniem tradycji i dumy, o tyle ta druga mimo że na polu walki jest bardziej użyteczna to stoi w cieniu swoich ujeżdżających wierzchowce kolegów. Sam Bernd jest osobą bardzo przebiegłą o zdecydowanie nieprzeciętnej inteligencji oraz umiejętności planowania w przyszłość nawet wobec ciągle zmieniającej sie sytuacji. Nie lekceważy on przeciwnika, zwłaszcza takiego którego zna z przeszłości, i nie waha się przed wykorzystaniem ludzkiej tragedii do własnych celów. Z pewnością jest to postać ciekawa a to czy będziemy jego działania popierać czy nie to już kwestia naszych osobistych preferencji.

Takie ciapągi

Na dzień dzisiejszy możemy w internecie znaleźć 4 przetłumaczone tomy mangi zaś w samej Japonii wyszło ich 6. Nie jest to wiele i jeżeli ktoś nie lubi czekac na nowe rozdziały to może czuć niedosyt i irytację tempem publikacji. Mimo wszystko polecam tę mangę serdecznie jako fanka militariów, historii oraz ciekawej fabuły której nieraz ze świecą szukać.

Reklamy

1 komentarz do “Gunka no Baltzar czyli o militarnej perełce wśród mang.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s