O pairingach słów kilka czyli „Moje OTP jest kanonem!”

Wiem, że nie dokończyłam jeszcze drugiej części postu o kiepskich adaptacjach, ale czytanie Kuroshitsuji idzie mi jak krew z nosa. Za to postanowiłam napisać serię notek o zjawisku mającym miejsce nie tylko w świecie mangi i anime czyli paringowaniu. Stwierdziłam, że dzisiaj podzielę się przemyśleniami na temat 100% kanonów oraz czemu ludzie czytający shoujo mangi są pod tym względem szczęśliwsi niż wieczni przegrani czytający shouneny (czyt. ja).

SPOILER ALERT! DALEJ MOGĄ POJAWIĆ SIE SPOILERY DO NIEKTÓRYCH SERII.

 

W wielu mangach, anime, książkach, filmach czy komiksach mamy swego rodzaju kanoniczny i niezaprzeczalny paring, którego istnienie autor potwierdził oficjalnym związkiem (czasami małżeńskim), wyznaniem miłości bądź gestem typowym dla par np. pocałunkiem. Nie trudno się domyśleć, że w takim przypadku kanony stają się niezbędnym elementem każdego romansu, który w przypadku mang i anime zwykle występuje w tytułach przeznaczonych dla żeńskiej części widowni, które są reprezentowane przez shoujo i josei. Oczywiście w mangach typu shounen (rzadziej seinen) też mamy wątki miłosne lecz nie stanową one głównego trzonu fabuły, ale są raczej dodatkiej drugo- bądź trzecioplanowym.

Haruka i woda. Jedyny kanon, który coś znaczy.

W przypadku typowego romantycznego shoujo/josei schemat jest niezwykle prosty i oklepany. Główna bohaterka i tak skończy z głównym bohaterem lub obiektem swoich westchnień, dostarczając nam przesłodzone i przewidywalne zakończenie, którego sam Disney by się nie powstydził.  Oczywiście, jak to bywa w prawdziwym japońskim życiu, cały świat i kilka sąsiednich planet buntują się przeciwko takiemu stanowi rzeczy i przez kilka(naście) tomów próbują zrobić wszystko by nasza dwójka nigdy ze sobą nie była. Istnieje jeszcze wersja, że przez kilka(dziesiąt) tomów nasi bohaterowie rozmyślają na temat swoich uczuć by w końcu dojść do wniosku, że jednak kochają się w sobie z wzajemnością. Niemniej bardzo rzadko nasi protagowie nie kończą razem więc jeżeli ktoś chce mieć pewność, że jego/jej OTP stanie sie kanonem, to najłatwiej jest shippować głównych bohaterów typowych romansów. Ba, są nawet i serie, które samym swoim tytułem narzucają nam kanoniczny paring (patrz Toradora).  Jednym ze znanych mi wyjątków jest Peach Girl, gdzie koniec końców nasza bohaterka porzuca wizję bycia dziewczyną swojego obiektu westchnień na rzecz „tego drugiego”. Jako kolejny można podać Chihayafuru, gdzie od ponad 120 rozdziałów mamy nierozwiązany trójkąt romantyczny (no chyba, że przymiemy Chihaya x karuta jako kanon). Czasami bywa tak, że łączą się w parę już na samym początku serii i przez kolejne odcinki możemy obserwować rozwój ich związku tak, jak miało to miejsce w Kimi ni Todoke czy Clannadzie. Trochę inaczej sprawa wygląda z anime opartymi na grach otome, gdzie nasza dziewoja ma kilku niezwykle przystojnych chłopców do wyboru, z których każdy byłby w stanie zabić by zdobyć serce swej wybranki. Ponieważ owe gry charakteryzują się dużą liczbą zakończeń to twórcy anime najczęściej pozostawiają romans na zasadzie statusu quo co pozwala widzowi zadecydować z kim protagonistka powinna zostać. Trochę inny schemat obrali twórcy Clannadu czy Amagami SS gdzie mamy typowy harem. Mimo że główne anime Clannad realizuje tylko ścieżkę Nagisy to twórcy zdecydowali się na produkcje dwóch OVA skupiających się na Tomoyo i Kyou. W przypadku drugiego tytułu, każda z dziewczyn otrzymała cztery odcinki na realizację swojego arcu w związu z czym każdy pairing staje się w tym momencie kanonem.

Nodame i Chiaki zawsze będą dla mnie perfekcyjnym kanonem.

Inaczej przedstawiają się shouneny, gdzie wątek romantyczny zwykle nie stoi na pierwszym miejscu. Można to odnieść zwłaszcza do liczących kilkaset rozdziałów battle shounenów takich jak Bleach, Naruto czy Fairy Tail, gdzie jak na razie o parze protagonistów można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że są kanonicznym paringiem. O wiele więcej szczęścia w takim przypadku mogą mieć postacie poboczne jakie jak Ryohei i Hana z Katekyo Hitman Reborn! lub Kurenai i Asuma z Naruto (pominiemy drobny fakcik o śmierci Asumy. Jest dziecko? Jest!). Bywa jednak i na odwrót, kiedy to właśnie pierwsze kanoniczne skrzypce grają protagoniści przeciwnych płci. Sztandarem w tym wypadku są, na końcu serii związani węzłem małżeńskim, Edward i Winry z Fullmetal Alchemist tudzież Renton i Eureka z serii Eureka Seven. Jednak te wszystkie pairingi łączy jedna cecha: nie było de facto żadnego okazywania sobie uczuć poza jednym wyznaniem i trzymaniem się ze ręce. Zupełnie tak jakby pocałunki czy przytulanie się były czymś zakazanym, tabu zarezerwowanym tylko i wyłącznie dla tytułów shoujo i josei. Chlubnym wyjątkiem od reguły jest w tym momencie Magi, gdzie, o słodka ironio, pierwszy pocałunek w serii (wiecie taki hur dur pełna wersja z wyznaniem miłości i sparklami w tle) odbył się między osobami, o których nie można powiedzieć, że są kanonicznym pairingiem. Po drugiej stronie barykady stoi zaś One Piece gdzie jak dotąd nie pojawił się żaden oficjalny związek (a przynajmniej tak twierdzi moje źródło). Co ciekawe serią obfitującą w pairingi jest legendarne Dragon Ball, lecz z niewiadomego powodu koncepcja swatania ze sobą wszystkiego co się rusza i nie rusza nie stała się zbyt popularna w tytułach, których głównym targetem jest ta brzydsza płeć.

„I żyli długo i szczęśliwie…”

Istnieje zatem jakaś złota reguła dla shipperów liczących na to, że ich ukochani bohaterowie będa żyć długo i szczęśliwie? Jako osoba złośliwa mogę powiedzieć, że każdy pairing który nie jest moim OTP ma większe szanse na bycie kanonem niż cała reszta. Statystycznie rzecz biorąc shippowanie głównych bohaterów kończy się zwykle powodzeniem, ale są też sytuacje kiedy nasi protagowie kończą jako wieczny ship tease ( o którym zresztą napiszę w kolejnej notce). Niemniej jednak pairingi kanoniczne są, w moim odczuciu oczywiście, troszeczkę nudne gdyż cóż to za frajda kibicować czemuś co jest już pewne? ;)

 

 

Reklamy

10 komentarzy do “O pairingach słów kilka czyli „Moje OTP jest kanonem!”

  1. Haru i Woda oraz Chihaya i karuta, najlepsze przykłady paringów, którym nikt nie zarzuci zdrady, niewierności oraz braku oddania. ^^
    Nieco bardziej na poważnie, o ile w tym temacie da się cokolwiek, to mnie osobiście bardzo…denerwuje, gdy mamy dwójkę bohaterów, która miała być ze sobą i wszelkie znaki na niebie i ziemi zwiastowały coś takiego, a na końcu ostatecznie dostajemy (o zgrozo!) otwarte zakończenie! Nic tylko wziąć i rzucić stołem, jak to często w anime przy wyładowywaniu frustracji bywa. Ja nie mówię, że mają być śluby, pocałunki i zaciążenie(kolejność dowolna ^^), ale ludzie drodzy, chociaż coś, cokolwiek, co jakoś podsumuje te godziny ślęczenia przed ekranem i dopingowania tej dwójki. Ja rozumiem, że w takich przypadkach jest często manga, która daje dużo więcej w tej kwestii, ale skoro mamy anime, które no bądź co bądź jest tworem oddzielnym, to dajmy tym biednym bohaterom jakieś satysfakcjonujące zakończenie. Widzowie to widzowie, ale jak oni muszą się czuć, skoro przez całą serię tylko aluzje, iluzje i żaluzje, a na końcu haha. the end. Chyba wszyscy znamy tytuły, w których tak właśnie postąpiono. Oszczędzę sobie wyżywania się na poszczególnych produkcjach, bo z tego komentarza by wyszła druga notka. ^^
    Podsumowując, paringi zawsze spoko, ale jeśli mają jakiś satysfakcjonujący skutek i zakończenie. Inaczej tylko denerwują i w sumie lepiej, żeby w ogóle nic nie było, niż żeby czekać na coś co nigdy nie nadejdzie. Dlatego właśnie…paringi niestandardowe mają tę siłę przebicia. Haru i woda forever. <3

    Polubienie

    • „gdy mamy dwójkę bohaterów, która miała być ze sobą i wszelkie znaki na niebie i ziemi zwiastowały coś takiego, a na końcu ostatecznie dostajemy (o zgrozo!) otwarte zakończenie!” Przypominają mi się pewne dwa pairingi z czego jeden hardo shippowałam. Ale o ship tease będzie osobna notka :D

      Polubienie

          • Haha, teraz zaczęłam się zastanawiać czy faktycznie pisać wszystkie, które mi się przewinęły prze myśl. Koniec końców wypiszę kilka, które nadal budzą we mnie największe emocje, mimo iż to chyba tylko wierzchołek góry lodowej. ^^
            1. Tsukimi & Kuranosuke; Kuragehime
            2. Morgiana & Alibaba; Magi
            3. Yoh & Anna; Shaman King
            4. Maka & Soul; Soul Eater
            5. Yasaburoo & Benten, Uchouten Kazoku (po pierwszym odcinku liczyłam na coś więcej. ^^)
            6. Sakura & Li; Cardcaptor Sakura
            7. Lucy & Natsu!; Fairy Tail (tutaj jeszcze nie trace nadziei ^^)
            8. Kazuya & Mai; Ghost Hunt (największa zbrodnia paringowa ever! -.-)
            9. Ledo & Amy; Suisei no Gargantia
            10. Yoshino & Hakaze; Zetsuen no Tempest (wiem, że niby na końcu coś tam się kroi, ale smutam, że nie pokazali nic ciekawego. ;_;)
            11. Rukia & Ichigo; Bleach (w sumie, niby wiadomo, że nie ma co liczyć, ale i tak mam nadzieję, że może manga. ;< )
            oprócz tego jeszcze liczyłam na coś w Noragami, ale ostatecznie nie było jeszcze aż tak źle, mimo wszystko mogło być lepiej. I to tyle z tych 'pierwszych', a dalej lista jeszcze długa.
            Nieskończonych shounenów, poza Fairy Tail, na razie nie wymieniam. ^^

            Polubienie

              1. Manga sie nie skończyła. Jest nadzieja!
              2. To jest pół kanon w mandze (jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi)
              3. W mandze to kanon :D
              4. Ich akurat nie shipowałam (ale musze ich umieścic w ship tease bo są bardzo dobrym przykładem xD)
              5. Seria trwa
              6. No to jest właśnie taki dziwny ship bo w anime jest kanonem a w mandze nie :/ Głupi Yoshino.
              7. Nadal jest nadzieja w mandze.
                Noragami jako manga daje mnóstwo hintów typu „I’ll make Hiyori the happiest girl in the world” albo „I’ll never forget you Yato.” Ale shippuje Yato i Hiyori więc się boję o ich kanoniczność D:

              Polubienie

              • Właśnie muszę zacząć mangi ogarniać koniecznie, bo anime coś zawodzi w tej kwestii. -.- Ale dałaś mi sporo nadziei, szczególnie z Kuragehime. Jeśli chodzi o Shaman King to wiem, że w mandze trochę inaczej się ich losy przedstawiają, jednak anime mnie zawiodło na całej linii w ich kwestii. A szkoda. Ponadto jeśli w Noragami nic nie wyjdzie to się totalnie obrażę. >,< Zostawić Yato wolnego to największe marnotrawstwo i w życiu tego nie zaakceptuję. -.-

                Polubienie

  2. Moim pierwszym shounenem i w ogóle mangą był Dragon Ball i bardzo mnie rozpaskudził w kwestii kanonicznych pairingów, bo tam większość fajnych postaci się pożeniła. Teraz gdy trafiam na yaoi z czegoś to już mnie to nie rusza, ale wtedy nienawidziłam yaoistek za GokuxVegeta.
    Jak tak opisałaś typowe shoujo, to przypomniało mi się Video Girl Ai, ecchi shounen ;)
    Najlepiej jest shipować MCa z laskami w Tenchi Muyo, bo tam wszytko jest kanoniczne. Tylko żadna nie ma go na wyłączność. Ja na szczęście shipuję jakieś pięć par na krzyż w ogóle, więc czasem bardzo mnie bawi, jak zapaleni shiperzy przeżywają te swoje pairingi. Tzn. nigdy nie śmiałabym się im w twarz, ale chichoczę sobie po cichu.
    Za to nie zgodzę się, że shipowanie tych kanonicznych jest nudne, JONATHAN X ERINA 4 LYFE

    Polubienie

  3. Hm, możesz rozwinąć dla mnie to Magi…? W sensie, sam wątek tego pairingu. Nie czytałam/oglądałam, ale ten opis mnie zaintrygował.
    „cóż to za frajda kibicować czemuś co jest już pewne? ;)” <- taka, że nie wywracasz oczami na każdą scenę, kiedy myślisz że już-już zaraz będą wyznania, ale nagle
    a) atak wroga
    b) meteoryt
    c) ktoś wchodzi do pokoju/narusza święty spokój
    d) inne
    "Istnieje zatem jakaś złota reguła dla shipperów liczących na to, że ich ukochani bohaterowie będa żyć długo i szczęśliwie?" Istnieje. Jeśli historia czegoś opiera się na czymś z "naszego" świata, i to dość wiernie, to para z "naszego" świata będzie parą i w anime c:
    Podpisano, osoba która z nie do końca znanych nawet sobie przyczyn odcięła się od wszystkich shippów poza Eros x Psyche.

    Polubienie

    • Mówimy o chińskich bajkach. Jeżeli to jest true love to pojawi się jakaś mityczna siła, która ożywi nieboszczyka SPOILER ALERT patrz Nagisa z Clannad KONIEC SPOILERU.
      Aż mi przypomniałaś o Róży Wersalu tym shipem z „naszego” świata :D

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s