Fandomie, przecież nie wszystko stracone

Nie ma nic gorszego niż polski fandom mangowy. Same w nim yaoistki i inne gimbusy, ludzie tylko umieją hejcić i piszczeć, a przede wszystkim i co najważniejsze, pierwyj to było to było tak dobrze… Oczywiście przesadzam, ale nie trudno zauważyć, że w naszym małym kawałku świata takie głosy od starszych stażem mangowców, nie są osamotnione. Pod wpływem przed niedawnego wpisu koleżanki Sofi i wynikłych z tego rozmów, postanowiłam dzisiaj przybliżyć wam inną stronę środowiska mang i anime w Polsce. A konkretniej postaram się wskazać kilka pozytywów powiększenia się fandomu. Oczywiście, choć wszystko będzie można podważyć samym sentymentem do „starych czasów”, warto czasami przypomnieć, że wcale nie jest tak źle jak się nam wydaje (a do narzekania zapraszam pod wpis wcześniejszy ;))

Koniec fandomu wieszczono już kilka razy, ale jak widać, ten trzyma się całkiem nieźle (i zawsze jest dobra okazja, by przypomnieć Orient Hadala)

Większy dostęp do serii i informacji. Najbardziej oczywiste na początek. Szeroki wybór tytułów można rozważyć w dwóch przypadkach – internetu i polskiego rynku. Z jednej strony rozwój technologiczny sprawił, że prawie każdy ma już w domu wifi i czasy łączenia się modemem przez linię telefoniczną przeszły do prehistorii. Internet się rozrasta, a wraz z nim strony ze streamingami, skanlacjami, fanowskie wikipedie czy blogi tematyczne. Z dowolnego miejsca możemy przeczytać nasze ulubione mangi, czasem już następnego dnia od ich publikacji w Japonii, a w przypadku nowych anime nawet kilka godzin później. Gdzie tu porównywać do czasów, gdy według legendy oglądano przegrywaną kilkukrotnie kasetę video z dubbingowanym na niemiecki Neon Genesis Evangelion…? Oczywiście, można tu mówić o klimacie takich seansów i emocjach przy zdobywaniu materiałów. Ale można też wpisać tytuł serii w Google i zobaczyć swoje ulubione anime w HD, ciesząc się po prostu ze swojej ulubionej serii, a nie tracić, mimo wszystko, sporo z fabuły zastanawiając się z jakiego powodu Shinji teraz emuje, bo nie zrozumieliśmy wcześniej dialogów (nie, żeby rozumiejąc je, miało to nam pomóc w pojmowaniu zachowania głównego bohatera :P). Drugi skutek rozwoju i zwiększania się fandomu to oczywiście ogromny wzrost liczby tytułów dostępnych w polskich księgarniach. O ile 10 lat temu miesięcznie mogliśmy liczyć na 5-6 nowych mang i, rzadko kiedy, więcej niż 4 wydawnictwa równocześnie, tak w tym roku świętowaliśmy nie tylko rekordową liczbę 20 premierowych tomików w lutym, ale i debiut nowego, 8 na rynku, wydawnictwa (Ringo Ame). Na mikroekonomii uczono mnie, że popyt generuje podaż i gdyby nie wzrost liczby mangowców nigdy nie mielibyśmy możliwości zobaczyć takiej różnorodności tytułów. Oczywiście prowadzi to do pewnych niewygód ( o ile kiedyś można było ze znajomymi podzielić między siebie wszystkie wydawane tytuły i rezygnować z kupna tylko tych, które naprawdę nikogo nie ciekawiły, to teraz finanse nie pozwalają zbierać nawet tych serii, które chciałoby mieć się na własność i zmuszają do bolesnych wyborów), trudno nie uznać tego za pozytyw.

Tylko rynku anime nie umiemy sobie utrzymać… (Bijąc się w pierś – o ile mangi wylewają mi się z półek, to anime nie mam ani jednego…).

Fandomiątka. Pozwolę sobie tutaj stworzyć neologizm ;). Łatwo zauważyć, że oprócz naszego dużego, polskiego fandomu (który właściwie jest częścią jeszcze większego, międzynarodowego fandomu mangowego), większość z nas obraca się także w mniejszych grupach fanów, zwykle skupiających się wokół konkretnej serii. Sama lata spędziłam, najpierw na nieistniejącym już, polskim forum Katekyo Hitman Reborn!, a potem najważniejszym miejscem  w internecie stało się dla mnie forum hetaliowe.  Dzięki zwiększeniu się liczby fanów, popularniejsze serie (a nawet te mniej), nie mają problemu uzbierać wokół siebie grup adoratorów. Fandomiątka często kojarzą się z tą najbardziej irytującą częścią naszej społeczności – tendencje do niezwykle silnego przywiązania wobec jakieś serii pokazują bowiem szczególnie młode osoby. Trudno mi jednak, ze względu na własne wspomnienia, jednoznacznie te zjawisko potępić. Pewnie nie tylko ja na takich forach tematycznych poznałam wspaniałych ludzi, z którymi przyjaźnię się nawet po tym, jak „faza” mi przeszła. I o ile widząc na konwencie hetardów (czyli tych fanów Hetalii, które przez cosplay czy nadmiar przypinek od razu zdradzają swój entuzjazm do serii) pierwsze na myśl przychodzą mi negatywne stereotypy, po chwili przypominam sobie, że podręcznik do historii stosunków międzynarodowych sama czytam jak fanfik i co ciekawszymi fragmentami od razu dzielę się na odpowiednim forum albo fanpege’u. Czyli w tym kawałku fandomu, gdzie doskonale zrozumieją zachwyt nad zdaniem „Po nieudanym romansie z Niemcami, Anglia zainteresowała się Rosją” ;)

Lepszy poziom konwentów. Oczywiście, można teraz płakać ze wzruszeniem na wspomnienie czasów, gdy w kraju było stu mangowców, każdy się z każdym znał i na hasło „za tydzień robimy konwent” wszyscy się zjeżdżali. I choć obecne konwenty odwiedza znacznie więcej osób, przypominam, że polskie imprezy wciąż są ewenementem na skalę europejską – na to, by robić je w szkołach, prowadzić atrakcję całą noc i spać na miejscu na karimatach,nie wpadł na razie nikt inny (a przynajmniej ja o tym nie słyszałam – wszędzie gdzie się pytałam normą jest jednak forma targów). Mimo to, doczekaliśmy się już naszego pierwszego expo, w postaci nowych Magnificonów. I choć na te imprezy patrzy się raczej z pobłażaniem, na pewno jest to ważny krok w przyszłość. W ogóle, metodą prób i błędów,  konwenty rozwinęły się i to raczej do przodu. Normą stała się choćby profesjonalna ochrona albo rejestracja online. Największe imprezy spokojnie potrafią zebrać nawet 2 tysiące uczestników, a pomysł, by na przyszłoroczny Pyrkon zaprosić Kaoru Mori, nie brzmi już jak marzenie nie do spełnienia. Owszem, trochę żal tych dawnych konwentów – z drugiej strony kameralne imprezy regionalne też się mają dobrze i na nich wciąż można poczuć się jak „w rodzinie”.

Więcej niż tylko hobby. Dla większości nas anime i manga to miłe zainteresowanie, ale pieniążki zarabiamy (albo będziemy zarabiać) w sposób niezwiązany z nimi. Choć to wcale nie takie przesądzone… Nie mówię teraz o osobach, które przez swoje hobby poszły np. na japonistykę. Bardziej chodzi mi o to, że zdarzają nam tacy, którzy zarabiają konkretnie na mandze i anime. Oczywiście wliczają się w to pracownicy naszych wydawnictw czy gazetek (wszyscy wiemy, że Yanek śpi na kasie!), ale także młode, uzdolnione osoby, które swoje pasje doprowadziły do perfekcji. Polskie rysowniczki mangowe, a utalentowanych artystek mamy akurat na pęczki, wyspecjalizowały się w tworzeniu niesamowitych gadżetów fanowskich (z przypinkami na czele) i ich stoiska znajdziemy na każdym konwencie. Słyszy się też jak niektóre z nich znalazły już stałą pracę, gdzie mogą rysować po mangowemu. Inni wydają komiksy i doujiny. Całkiem osobną sprawą jest polski cosplay, zdobywający na świecie nagrody (Shappi jakiś czas nawet udzielała wywiadu dla Onetu). Wachlarz możliwości dla fanów jest naprawdę szeroki.

Trochę reklamy dla znajomych, czyli mangi i doujiny Little Lady Punk (+Vanitachi).
Trochę reklamy dla znajomych, czyli mangi i doujiny Little Lady Punk (+Vanitachi).

Relatywizm poznawczy. No i na koniec: Dzisiejszy młody fandom będzie te lata wspominać jako „złote”. Naturalne jest, że to co kiedyś, większość uznaje za lepsze i z nieufnością przyjmuje zmiany. Dlatego nie bądźmy zgorzkniali i mając w pamięci dobre, stare czasy wybaczmy nowemu pokoleniu jego piski i wybryki – oni będą dokładnie tak samo narzekać na kolejne roczniki mangowców. Lepiej razem usiąść i pokłócić się o naprawdę ważne sprawy – na przykład o to czy walkę mistrzów wygrałby Son Goku czy Naruto…

~Darya

 

 

 

 

 

Reklamy

3 komentarze do “Fandomie, przecież nie wszystko stracone

  1. Walkę wygrywa Seiya, bo jest na tyle głupi że nawet jak tamci go pokonają to nie zauważy i będzie sterczał w miejscu. Każdy się w końcu wnerwi i odpuści.

    Ehh. powiem tak, mimo że parę lat się w środowisku obracam, nie uważam się za kogoś mocno obytego czy „ze starszego pokolenia fanów”. Z pewnością teraz jest dużo łatwiejszy dostęp do wszystkiego – nawet do tytułów nieco starszych {kwestia odpowiedniego szukania, a się znajdzie nawet to co się wydaje „ale przecież tego nie ma”}. No i to na plus, choć człowiek w końcu zaczyna nie wyrabiać na zakrętach, za dużo wszystkiego. Momentami trochę mnie to aż przerasta.
    Zgodzę się na pewno z zagadnieniem for – nawet jak się nie poznaje „znajomych na resztę życia”, to można się czasem z niektórych dyskusji pośmiać. Ale co do konwentów… tego też się namnożyło D: Coścon tu, Innecoścon tam, a za miesiąc jeszcze Randomcon w innym miejscu. Jako osobie, którą drugi konwent w życiu utwierdził raczej w przekonaniu że to nie dla niej, trudno mi pojąć czemu jest tego aż tyle. I czemu ludzie jeżdżą nawet na drugi koniec Polski, skoro za jakiś czas to samo będą mieli bliżej siebie – starczy poczekać.
    Za to nie zgodzę się z tym, żeby nie być zgorzkniałym. Tu wyznaję to samo co w podejściu do małych dzieci – co mnie obchodzi to, że „sama też kiedyś taka byłam?” Innych ludzi moich zachowanie KIEDYŚ irytowało, to dlaczego ja TERAZ nie mogę się irytować na to samo zachowanie? Tym bardziej że sama napisałaś, obecne pokolenie kiedyś będzie narzekać na to samo. {Inną sprawą jest to, że potrafię te zachowania zrozumieć. Ale żeby się nie irytować? Będę.}

    …ten komentarz w założeniu miał być składny, ale coś mi nie wyszło.

    Polubienie

    • „Walkę wygrywa Seiya, bo jest na tyle głupi że nawet jak tamci go pokonają to nie zauważy i będzie sterczał w miejscu. Każdy się w końcu wnerwi i odpuści.” <– Tak bardzo to lubię, że nie znajduję słów na opis genialności tegoż podsumowania ;_; Chociaż można by jeszcze dodać pożyczoną zbroję i wcześniejsze zaoranie Ikkim okolicznych gruntów. To tak w temacie starego fandomu.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s