EZkon czy PUSTkon, oto jest pytanie~!

Czas: 12-13 kwietnia 2014

Miejsce: Zespół Szkół nr 55 w Warszawie.

Konwencja: Wybitnie pirrracka co dla osoby nie wymawiającej „r”, na przykład dla mnie, jest jak strzał w nogę. Arrrr~!

maxresdefault.jpg

Konwenty są jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiadomo na co się trafi. Może być tak, że impreza z wymarzonym planem atrakcji okaże się być drogą przez mękę za sprawą 13-letnich piszczących dziewczynek w kocich uszkach, a bywa i tak, że to właśnie socjal ratuje wszystko. EZkon : Skarb Wesołego Rogera należał do tej drugiej kategorii, gdyż to właśnie ludzie uratowali mnie przed nieuniknioną śmiercią z nudów.

Zacznę od tego, że samo wejście na konwent miałam za darmo więc nie będę mogła zagrać kartą bólu dupy z powodu zmarnowanych pieniędzy. Plan atrakcji został umieszczony na stronie już wcześniej i wynikało z niego, że będę mieć aż nadto wolnego czasu gdyż interesujące mnie panele, których od początku było bardzo mało, zwyczajnie się na siebie nakładały. Od początku nie spodziewałam się zbyt wysokiej frekwencji ponieważ a) tydzień wcześniej w Warszawie obywał się (dupy)Daikon b)środek kwietnia to przygotowania do Wielkanocy, sesji, egzaminów gimnazjalnych i matury. Mimo świadomości o istnieniu tych czynników liczba uczestników była tak mała, że koniec końców byłam zaskoczona. Słynnego, animatsurowego kolejkonu nie było tak więc na obsużenie mnie w centrum akredytacji czekałam tyle ile trwa piosenka Sweet Child O’Mine, której słuchałam w czasie stania. Oczywiście żadnej walki o sleepy nie było, ale ja jako osoba nie zainteresowana spaniem ułożyłam moje rzeczy na parapecie i poszłam w teren. Godzinę po rozpoczęciu konwentu niektórzy wystawcy się dopiero rozkładali zaś długie korytarze szkoły były zwyczajnie puste. Był to dla mnie ogromny kontrast w porównaniu z Animatsuri gdzie godzinę po rozpoczęciu imprezy lawirowałam między wszechobecnymi śpiworami. Zrezygnowana udałam się do sali, gdzie miał się wkrótce odbyć panel o mechach w anime. Gdy weszłam do klasy ujrzałam twórcę mającego prowadzić atrakcję lecz ze względu za zerową frekwencje grał on w jakąś grę. Było to tak smutne, że wyszłam, kupiłam mangę, przeczytałam ją i wróciłam na właśnie rozpoczynające się mechy. Zaraz po tym udałam się panel o LoL-u, mimo że o tej grze wiem jedno wielkie nic, by spotkać się na nim ze znajomą. Przeżycie doprawdy niezwykłe porównywalne z obecnością na wykładzie z zaawansowanej fizyki kwantowej lub lekcji fińskiego dla średniozaawansowanych. Nie rozumiałam absolutnie nic lecz świetnie się bawiłam co jest chyba najlepszym dowodem na to jak bardzo zdesperowana byłam w poszukiwaniu rozrywki.

Największa atrakcja konwentu? Tuanowe zwierzaczki z balonów.
Największa atrakcja konwentu? Tuanowe zwierzaczki z balonów.

 

Kolejnych kilka godzin upłynęło mi na walce z warszawskim ZTM-em, chodzeniu po Złotych Tarasach i spotkaniu z przyjaciółką. Wróciłam akurat na kolejny, z nielicznych interesujących mnie paneli, czyli obowiązkowy sezon wiosna 2014. Po krótkim randomowaniu na tasiemcach udałam się na konkurs literacki, który ku własnemu zaskoczeniu wygrałam. Dzięki 30 aniyenom, które dostałam za moje pisane o 11 w nocy wypociny, mogłam zabrac ze sobą trzeci tom Kuroshitsuji. Niestety na piątkę Spice and Wolf nie było mnie stać :( w tym momencie w moim planie pojawiła się trzygodzinna przerwa. Na spanie trochę za krótko a wiadomo, że nie będę tyle stać pod prysznicem tak więc po 30 minutach spędzonych pod ciepłą wodą przykryłam się śpiworkiem i nołlajfiłam czytając zakupione wcześniej mangi i słuchając muzyki. Przerażające było to, że ludzie na konwencie spali. W pewnym momencie wygrzebałam się z ciepełka, przeszłam wszystkie korytarze i jedynymi napotkanymi przeze mnie osobami byli sprzedający w sklepie, gdzie aniyeny mogły być wymienione na towary. Co gorsza, zmęczenie wywołane deficyten snu noc wcześniej zaczęło dawac o sobie znać w postaci tendencji do śmiania się ze wszystkiego co się ruszało i nie ruszało. Po dwugodzinnym zapoznawaniu się z samoobroną, systemami i sztukami walki udałam się na najbardziej fazowy panel konwentu czyli spotkania mangowe.

Tego nawet nie można było nazwać panelem… to był raczej zbiorowy stan umysłu prowadzony przez Casio z Niucon Teamu. Mimo że przez godzinę gadaliśmy głównie kto, gdzie, kogo i jak zaliczał to zainteresowanie było takie duże, że po czasie przeznaczonym na atrakcję, przeprowadziliśmy się na korytarz gdzie kontynuowaliśmy nasze dysputy o największych spierdolinach fandomu, konwentowych dzieciach, Żydach, harcerzach oraz najlepszych sposobach na podrywanie 13-letnich dziewczynek (Polański byłby dumny). Niestety wszystko co dobre szybko się konczy więc po panelu o organizacji konwentów zostałam zaatakowana przez najgorszego wroga ludzkości: nudę. Nawet nie zamierzam liczyć ile razy obeszłam całą szkołą w poszukiwaniu jakiejkolwiek rozrywki. Ponownie w desperacji zrobiłam coś szalonego czyli poszłam na UltraStara by torturować ludzi śpiewając utwory z repertuaru Braci Figo Fagot. Niestety ze względu na pewne okoliczności moja obecność trwała do końca konwentu miałam więc okazję „podziwiać” stopniowe wyludnianie się i tak pustej od początku szkoły.

PUSTkon. Godzina 10 dnia drugiego.
PUSTkon. Godzina 10 dnia drugiego.

Mam mieszanie odczucia względem EZkonu. Z jednej strony mając darmową wejściówkę i otrzymując socjal, którego zresztą oczekiwałam, nie powinnam narzekać. Z drugiej strony przechodząc codziennie pustymi korytarzami i mając całkiem spore dziury w programie (na Japaniconie latałam jak szalona bo cały czas miałam jakiś panel w innej sali) wiedziałam, że coś jest nie tak. Z pewnością gdyby moim priorytetem były atrakcje to zakończyłabym imprezę rozczarowana. Oczywiście jestem świadoma faktu, że część młodszych mangozjebów zostawiło swoje pieniądze tydzień wcześniej na (dupy)Daikonie, ale przyzwyczajona do skali konwentów Stowarzyszenia Animatsuri widzę EZkon jako swojego rodzaju porażkę. Za plus mogę zaliczyć łazienki i prysznice , które były czyste i nieoblegane (w tym momencie powinnam się raczej zmartwić gdyż to oznacza, że znacząca część ludzi się nie myła). Normalnie bym wystawiła temu konwentowi ocenę 4/10, ale ponieważ dostałam to co chciałam to zaszaleję i dam 7/10. A nich mają~!

Ktoś tu chyba naoglądał sie za dużo hamerykańskich seriali.
Ktoś tu chyba naoglądał sie za dużo hamerykańskich seriali.

 

Reklamy

4 komentarze do “EZkon czy PUSTkon, oto jest pytanie~!

  1. Kolejna osoba z orzeszkiem zamiast mózgu. Nie rozumiem dlaczego ludzie nie ogarniają paru faktów. Ten konwent z założenia miał być mały, tak na 700 osób maks. Uczestników było sporo, z tym, że na poprzednim EZkonie szkoła była trzykrotnie mniejsza, zatem teraz wydawało się, jakby było mniej ludzi. „Pustki” w planie są tylko i wyłącznie Twoją winą, bo to oznacza, że masz strasznie szczątkowe zainteresowania. Atrakcji było dużo i były różnorodne, a osoby, którym się i tak i tak nudziło, mogły poszukać tytułowego skarbu (podobno tylko trzy pary osób próbowały). Były konsolówki, DDR, Rockband, Ultrastar… Było co robić! Skoro weszłaś na panel i nie było uczestników, to czemu wyszłaś? Ta osoba poprowadziłaby panel wtedy dla Ciebie. Ale nie, lepiej marudzić.

    Polubienie

  2. Żadnym konwentowym wyjadaczem nie jestem, ale kilka konwentów mi się zdarzyło odwiedzić i mam jakieś tam wnioski.
    Punkty programu takie jak „panel”, „dyskusja” i wykład to wielka niewiadoma. Jeśli nie wiadomo czy osobo prowadząca ma jakąś wiedzę w danym temacie i umiejętności występowania publicznie to można trafić na zwyczajnie nudne atrakcje. Co innego jeśli zna się daną osobę i wiadomo, że potrafi fajnie opowiadać albo, że Pan Y od X lat zajmuje się daną dziedziną. Meh, czasem można trafić na kogoś kto cały panel tylko przerzuca slajdy i ledwo co go widać zza komputera.
    To mnie w sumie trochę boli – u nas ciągle się myśli w kategoriach „od fanów dla fanów” i pozwala uczestnikom organizować atrakcje bez żadnej kontroli jakości. Potem taki konwentowicz jeździ po kraju i na każdym konie wygłasza tą sama nudną prelekcję. Gość się cieszy bo ma zniżki na wstęp, orgowie sie cieszą bo mają zapchany program. Tylko ludzie się nudzą albo wychodzą z sali. Pustawy program jest zły, ale program zapchany kiepskimi atrakcjami wcale nie lepszy.

    Eh, takie narzekania starego dziadka XD
    Najlepsze atrakcje to prawie zawsze spotkania z zaproszonymi gośćmi; pisarzami, ludźmi z branży i tak dalej, do tego pokazy, koncerty, wystawy.

    Najfajniejsze jest to, że można poznać masę ludzi, pogadać o wspólnych zainteresowaniach, siedzieć po nocy gadając o głupotach i iść na piwo XD (tak, jestem złym i niedobrym miłośnikiem fantasy, podobno nienawidzę mangowców i piję do nieprzytomności na konach XD)

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    • Wiesz są takie prelekcje, które są na każdym konwencie i cieszą się ogromnym zainteresowaniem (np. wspomniany w relacji panel o tasiemcach).
      Ale masz rację, plan atrakcji to sprawa wysoce indywidualna. Lecz skoro będąc w centrum miasta widziałam sporo osób z konwentowymi opaskami to o czymś świadczy. Wiele osób, zwłaszcza tych siedzących w fandomie trochę dłużej, wykorzystuje konwenty do spotkań ze znajomymi mieszkającymi po drugiej stronie kraju więc atrakcje to dla nich sprawa drugoplanowa.
      Co do zapchanego programu to wygrywa Daikon. Orgowie zapełnili plan atrakcjami, które miały się nie odbyć :P

      Polubienie

  3. Oj dziecino, co ty wiesz o braku ciekawych atrakcji? Na Opolconie była przerwa od 21.00 do 8.00!!! (Dlatego po moim panelu w piątek wieczór, zwinęłam się do domu, mimo, że miałam tam być m.in. dwa dni. Ale warto było, bo trafiłam na świetny panel o ekstremofilach). Btw, ile było sal z panelami? No i jak nie ma co robić, jest zawsze jeszcze DDR… 8D

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s