Zimowe szaleństwo 2014 czyli podsumowanie serii.

Zima to czas zarówno szaleństwa jak i leżenia pod kocykiem z kubkiem gorącej czekolady. Są szaleńcy, którzy rozbijają się po stokach wytracając swoją prędkość na rosnących obok drzewach, a są i normalne osoby, które spokojnie siedząc w domu mangozjebują się jak Bóg przykazał. Zima 2014 obfitowała w serie akcji, jedne lepsze drugie gorsze, oraz drugie sezony tytułów takich jak Gin no Saji lub Chuunibyou demo Koi ga Shitai. Teraz wyglądając przez okno możemy ujrzeć zieloną trawę oraz bazie kotki co oznacza, że przyszedł czas na podsumowanie zimowych anime.

Wpis sponsorują ładne oćka Yato. (Noragami)

NORAGAMI

Są dobre postacie, jest dobre anime.

Typowa japońska uczennica spotyka nie tak do końca typowego japońskiego boga. Początek brzmiący jak wiele innych tytułów i kto spodziewa się schematycznego bitewnego shonena, tego muszę trochę rozczarować. Oczywiście mamy naszą Hiyori – energiczną nastolatkę, wplątaną przypadkiem w walkę bogów z demonami, ale w przeciwieństwie do wielu sobie podobnych, nie okazuje się damą w opresji, ale dziewczyną,  którą naprawdę łatwo polubić. Ale co tam główna bohaterka. To Yato, zubożały i prawie zapomniany bóg zniszczenia, łapiący się każdej dorywczej pracy, od razu zdobywa serce widowni. Zabawny, ale kryjący mroczną przeszłość, do tego niesamowicie rozczulający swoją, choć trochę skrywnaą, opiekuńczością względem Yukine – martwego chłopaka, który służy Yato za broń i podwładnego. Nawet jak dość pyskatego i nieustannie marudzącego na szefa. Ci bohaterowie składają się na jedną z najsympatyczniejszych drużyn shonenowych, jakie od dawna widziałam, co bez wątpienia liczę za najsilniejszy punkt serii. Do tego dochodzi znakomita oprawa wizualna (oćka Yato!), ale cóż, za anime odpowiedzialne jest studio Bones. I tak jak to ma w zwyczaju, uroczyło nas też kilkoma wstawkami fillerowymi względem mangi, w tym własnym zakończeniem, które, no, mogłoby być lepsze, ale z drugiej strony zostawia miejsce na kolejny sezon (choć Bones drugie sezony albo zawala albo nigdy ich nie kręci – tak, ja wciąż czekam na Ouran:Brotherhood ). Ogólnie rzecz biorąc, wyszła wciągająca seria z bardzo sympatycznymi postaciami.

8/10. Polecam też gorąco mangę, która moim zdaniem jest jeszcze lepsza :)

Zapraszam też do notki z recenzją Noragami.

~Darya

BUDDY COMPLEX 

Nie, to nie jest yaoi. Chyba…

Życie Watase Aoby przypominało życie zwyczajnego nastolatka do czasu, kiedy pewnego dnia został on zaatakowany przez mecha. Wiecie, problemy codzienności w Japonii… Zostaje on uratowany przez swoją koleżankę z klasy, Yumiharę Hinę, która niespodziewanie wysyła go w przyszłość z której zresztą sama przychodzi. Tymczasem w toczy się tam wojna, zaś powitanie Aoby jest dalekie od bycia ciepłym, gdyż zostaje wzięty on za szpiega bez szóstej klepki. Niespodziewanie, główny bohater staje się niezwykle użyteczny po tym, jak wykonuje poprawnie z asem „tych dobrych”, Dio, akty Proposingu i Couplingu umozliwiające zwiększenie mocy mechów. Jakby w tym burdelu było jeszcze mało ludzi to okazuje się, że Hina z przyszłości nie tylko nie pamięta Aoby, ale i stoi po stronie „tych złych”. Zwykły nastolatek i jego niezwykłe życie z w krainie mechów to temat tak oklepany jak brak jednego rodzica w mangach. Gejowskich podtekstów nie brakuje, zwłaszcza jak dochodzimy do Couplingu, który daje naszym bohaterom takiego power upa, że mechy przeciwnika nie mają szans. Nie wspomnę już o fakcie, że główny naukowiec „tych dobrych”, w postaci cycatej blondynki, co odcinek przeżywa stopień synchronizacji Aoby z Dio podkreślając przy tym jak ta dwójka siebie nie lubi. Główny bohater to z pewnością największy minus serii. Przez 11 odcinków przeżywa każde pojawienie się Hiny jak pies sraczkę, tymczasem ona marzy jedynie o skróceniu go o głowę. Walki i animacja stoją na średnim poziomie, ale tragedi nie ma. Miejscami można sie nawet pośmiać, ale nie jest to seria, którą trzeba koniecznie obejrzeć bo w przeciwnym wypadku nasze życie straci sens…

Dobre 6+/10

~Sofi

HAMATORA THE ANIMATION

Japońscy X-meni walczą ze złem i występkiem~!

Są takie połączenia, które po prostu udać się nie mogą. Jednym z nich jest love child X-menów, Psycho-Pass i Darker than Black w oczojebnych kolorach. Pod nazwą Hamatora kryje się grupa detektywistyczna składająca się z Minimum Holders czyli ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach, którzy muszą spełnić jakiś konkretny warunek by użyć swoich mocy (np. cos zjeść, zdjąć okulary, porazić się prądem). Knyf tkwi jednak w tym, że istnienie Minimum Holders jest trzymane w ścisłej tajemnicy, a jak wszyscy wiemy takie tajemnice najczęściej wychodzą na światło dzienne, zwłaszcza, gdy jakiś białowłosy, szalony naukowiec zaczyna się bawić w zbawcę świata głosząc przy tym populistyczne hasła o równości wszystkich ludzi. Coś co w zamyśle mogło wyjść całkiem fajnie znowu skończyło jako kupa z fabułą dziurawą jak durszlak. Oczekiwałam po tym anime dobrej rozrywki i dostałam ją, ale mi by dostarczył ją nawet śpiewający I am too sexy toster ubrany w limonkowe tutu.

5/10. Tylko jak naprawdę nie macie co robić

~Sofi

NOBUNAGUN 

Dziewczynki z karabinami? Sofi lubi to~!

Jeżeli jest coś co lubię bardziej niż shoty z karabinami to są to opętane shoty z karabinami. Ogura Sio to typowy broniozjeb: jara się przelatującymi nad nią myśliwcami, zna uzbrojenie pancerników z okresu II wojny światowej i nie ma przyjaciół. Pewnego dnia jej życie ulega zmianie, kiedy w czasie wycieczki szkolnej jest świadkiem ataku Obcych. Wtedy też odkrywa, że jest jednym z E-Gene Holders, osób posiadających geny i osobowości znanych ludzi z przeszłości, co daje im niezwykłe możliwości w walce z najeźdźcami. W ciele Sio tkwi dusza Ody Nobunagi zaś ona sama staje członkiem DOGOO, organizacji której zadaniem jest obrona Ziemi. DZIĘKUJĘ CI M.W. ZA POLECENIE MI TEGO TYTUŁU! Jako historyczny zboczeniec jarałam się jak pochodnia Ku-Klux-Klanu za każdym razem, kiedy była mowa o nowej postaci. Oprócz Nobunagi mamy jeszcze Kubę Rozpruwacza *pisk podnieconej 13-latki*, Newtona, Gandhiego, Galileusza, Geronimo i paru innych bohaterów z przeszłości. Może i mam gównogust i lubię tanią rozrywkę, ale naprawde mi się podobało. W tym momencie warto wspomnieć o mojej ulubionej postaci jaką jest Kuba Rozpruwacz (osoby, które mnie znają nie są chyba specjalnie zaskoczone tym stwierdzeniem) mimo że w anime nosi on rózowy spandex po którego ujrzeniu miałam koszmary senne. Jeżeli komuś nie przeszkadzają żarty o zboczonym podtekście i gwałt na postaciach historycznych to serdecznie polecam, bo zabawa jest przednia. No i jeszcze ten hard rockowy opening, jakże mile odcinający się od otaczającego nas j-popu.

Obiektywnie 6-/10. Subiektywnie: 8/10.

~Sofi

SPACE DANDY

Johnny Bravo?! Co ty robisz w kosmosie?!

Kiedy twórcy Cowboy Bebop idą w tango ze studiem Bones oznacza to dwie rzeczy: wyjdzie zajebiste anime i wyjdzie zajebiste anime. Dandy to łowca rzadkich gatunków obcych, a przynajmniej tak o sobie mówi -większość czasu spędza albo na podróżowaniu bez celu, albo na podrywaniu cycatych kelnerek z sieci barów Boobies. Pewnego dnia, kiedy już myślał, że znalazł rzadki gatunek natrafił na kosmitę nazywanego Meow, który od tamtej pory stał się mniej lub bardziej chcianym członkiem załogi statku kosmicznego Dandy’ego „Aloha Oe”. To anime jest absurdalne, ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jakże inaczej można opisać misję zdobycia najlepszego ramen w galaktyce lub podróż na „Planetę, która wygląda jakby żyły na niej kosmiczne kameleony” w celu upolowania kosmicznego kameleona. Już nie wspomnę o fakcie, że z jakiegoś nieznanego nam jeszcze powodu Dandy jest ścigany przez faceta podróżującego po galaktyce statkiem kosmicznym wyglądającym jak głowa Statuy Wolności i nazywającego głównego protagonistę „najniebezpieczniejszą osobą w kosmosie”. Sam Dandy albo nie zdaje sobie z tego faktu sprawy, albo zwyczajnie rzecz biorąc, ignoruje go. Cała akcja dzieje się w uniwersum wcześniej wspomnianego Cowboy Bebop, więc dla fanów tego tytułu jest to pozycja obowiązkowa. Pieniężność studia Bones wylewa się z ekranu w postaci najwyższych lotów animacji, zaś opening i ending łatwo wpadają w ucho. W Space Dandy, mimo że jest to seria typowo komediowa,  nie zabraknie wzruszających momentów w postaci m.in. sieroty reprezentującej rzadki gatunek, której Dandy decyduje się pomóc mimo że za jej zgłoszenie dostałby wysoką nagrodę pieniężną. Tak więc babe zacznij podróż po galaktyce wraz z załogą „Aloha Oe” gdyż czas twój zmarnowany nie będzie.

8/10 bezsprzecznie!

~Sofi

SILVER SPOON 2

Znana gromadka z technikum rolniczego znów w gotowości, by nas zabawić (i wzruszyć, i wyedukować).

Gdzieś na Hakkaido mieści się technikum Oezo. Nie jest to zwykła szkoła – uczy się bowiem tutaj tajników bycia rolników. Do tego przybytku trafia nasz główny bohater – mieszczuch Hachiken, który dopiero tutaj dowiaduje się skąd naprawdę biorą się jajka. Ale to wszystko już wiemy z pierwszej serii – dwójka jest naturalną kontynuacją adaptacji mangi Hiromu Arakawy. Podobnie jak ostatnio, będzie przerzucanie gnoju, dojenie krów i dużo rolniczych ciekawostek. Tym razem nie zabraknie też trochę dram i to nie tylko u Hachikena, ale i jego przyjaciół. Nie martwcie się jednak, absolutnie genialny humor jak zawsze rozładuje nawet najbardziej napiętą atmosferę. Więcej miejsca dostanie też klub jeździecki, więc wielbiciele koni powinni być uradowani. Jak już wspominałam, seria jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej części i jeśli ta wam się podobała, tutaj też nie będziecie zawiedzeni.

8+/10 i miano jednej z moich ulubionych serii w ogóle.

Zapraszam też do notki z recenzją Silver Spoon 

~Darya

 

A tutaj są nasze wrażenia po długich seriach jesienno-zimowych.

I jako bonus rozdamy trochę nagród dla serii jesienno-zimowych i zimowych! (Darya chce przeprosić, że oglądała w tym sezonie tylko 4,5 serii :<)

Najlepsza grafika
Darya: Noragami. Bones umi.
Sofi: Nagi no Asukara. Orgazmowe tła… Sorry Dar.
Najlepsza muzyka
Darya: Kill la Kill. Ten OST mogę sobię zapętlić.
Sofi: Noragami. Gdyby Iwasaki Taku robił muzyke do reklamy papieru toaletowego to brałabym.
Najlepszy opening/ending
Darya: Ending z Silver Spoon 2. Śliczne rysunki i pasująca do serii melodia.
Sofi: 1 opening do Samurai Flamenco i ending do Silver Spoon.
Najlepsza postać
Darya: Po długich rozmyśleniach – Matoi Ryuuko (Kill la Kill). Więcej takich głównych bohaterek!
Sofi: Kiryuuin Satsuki (Kill la Kill). Prawdziwa godqueen świata anime. Każda dziewczynka powinna chcieć nią być~!
Nasze OTP
Darya: Hakuryuu x Morgiana z Magi. I’ll will go down with this ship, ale TAKIE sceny mieli!
Sofi: Adam x Sio z Nobunagun. Nie tylko dobry ship, ale w końcu coś co supportuję i jest kanonem! (Dopisek Dar: wyjątki widocznie potwierdzają regułę…)
Największe wtf?!
Darya: Golden Time. Wciąż nie pojmuję jak można to było tak spieprzyć.
Sofi: Samurai Flamenco. Nieprzerwanie przez kilkanaście odcinków
Nasze guilty pleasure
Darya: Kill la Kill. Bo chyba tak duży zachwyt tą serią nie jest zdrowy.
Sofi: Nobunagun. Szoty, karabiny, Kuba Rozpruwacz i mutanty z kosmosu…
Najlepsza kontynuacja
Darya: Silver Spoon 2. Wciąż ta sama, dobra łyżeczka.
Sofi: Silver Spoon 2.
Najlepsza nowa seria
Darya: Kill la Kill. I życzę Triggerowi więcej szalonej weny.
Sofi: Samurai Flamenco. Był pomysł i wykonanie.
Advertisements

2 komentarze do “Zimowe szaleństwo 2014 czyli podsumowanie serii.

    • W porównaniu z innymi znajomymi (choćby Sofi), też jakoś nie czuję się mega obeznana w seriach (w momencie gdy człowiek odkrywa normalne seriale, musi sobie jakoś czas rozłożyć).
      Ale Srebna Łycha to porządna seria, polecam :D

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s